Kolego to sprzęt na którym zaczynałem przygodę z wędkarstwem. Delfin bo o nim mowa , to najlepszy z ówczesnych, dostępny i nie za dolary sprzęt. A jakie przygody miałem z Delfinem, to już historia na długi artykuł. Mam gdzieś jeszcze dwa takie i to w idealnym stanie > Doskonale sprawdzał się przy spiningu , z jego wolnym przełożeniem podawało się blaszki i obrotówki precyzyjnie i skutecznie. I łowiło się na nie nawet sumy i to wcale nie małe.Pozdro.
miałem taki kołowrotek.pamiętam, że był dosyć ciężki.trochę pochodził i parę ładnych rybek pomógł mi wyjąć z wody.miał jedną poważną wadę-rączka się psuła i trzeba było przerobić.nit się obluzowywał i uchwyt wypadał.do takiej sporej przecież maszyny była za delikatna.i przy cięższym holu wydawał dźwięki jak by coś szorowało w środku.jeden taki bez korbki jeszcze nie dawno widziałem gdzieś w piwnicy.
Miałem troszkę nowszą wersje tego kołowrotka już w czarnej obudowie. A taki jak ten miał mój kolega przy swoim szklanym spiningu, żyłka stilon Gorzów chyba 30 i jakoś nam to wtedy nie przeszkadzało hehe. Zresztą alga albo mors w słusznym rozmiarze dawał sobie z tym radę. Byliśmy "młodymi" wędkarzami. Czasy się zmieniają. Pozdrowienia
Miałem i ja taki kołowrotek. Miałem też polski, podobny- Czapla się nazywał. Też niezły na owe czasy. Kij bambusowy, na kołowrotku żyłka z stilon Gorzów 0.40, to były czasy!
Również przyznam, że mam Delfina. Może nie w idealnym stanie bo wędkowałem nim przez wiele sezonów ale jednak. Kolego kielce w wielu programach TV oglądamy ludzi którzy pielęgnują stare samochody etc. również nasi koledzy na portalu. Może ten powiedzmy rarytas kolekcjonerski zaszczepi w tobie nutę zbieracza "kolekcjonera" sprzętu wędkarskiego. Życzę sukcesu w tej dziedzinie i pozdrawiam. PS. Sam oprócz wędkarstwa kolekcjonuję gadżety około wędkarskie tj odznaki, plakietki, znaczki, proporczyki związane z naszym hobby.
WITAM.Takiego kołowrotka do tej pory uzywa mój ojciec do gruntu,żylka 30,35 ciezarek 50 do 80 gram hak1/0 i wielka rosówka. Czasami ze spuszczoną glową smialem sie z niego ale do czasu kiedy zaczolem chodzic z nim na ryby ze swoimi federami.Po takich wedkowaniach spuszczalem glowe juz sie nie smiejąc i się zastanawiałem,jak na taką betoniarke i wedke szklaną warząca z pare kilo morzna łapac ryby.Sprzet ojca czyli wedka germina i kolowrotek Delfin funkcjonują bardzo dobrze juz ładnych kilkanascie lat.
Mam w swoich zbiorach trzy delfiny i dwa rexy które razem z bambusowymi wędkami oraz kilkoma szpulkami gorzowskiej żyłki tworzą mój zabytkowy kącik.Kołowrotki są na tak zwanym chodzie a trzymam je z sentymentu(o czym już poprzednicy wspominali).Na tym sprzęcie pobierałem pierwsze lekcje sztuki wędkarskiej od swojego ojca,w czasach kiedy na brzegach nie walały się tony plastików,puszek i innego badziewia a wodzie pływało więcej ryb.Ze względu na te wspomnienia będę trzymał te zabytki z nadzieją,że kiedyś przejmie je mój syn(choć mam ku temu pewne wątpliwości).
kaban wiara przenosi góry więc wytrwaj z tą myślą a syn może sam zaszczepi w sobie chęć i ochotę czego ci życzę . Mnie nie jest to pisane bo mam same "baby" wspaniałe kobiety w domu czasem jedziemy wspólnie ale one raczej towarzysko ale i to dobre :) Wracając do tematu pamiętam jak dziś jak w 1984 lub 1985roku robiłem wszystko by być posiadaczem REXA lub DLEFINA straszne problemy były ale w końcu Rexa zdobyłem bo na Delfina już sie nie załapałem :( ale nie ukrywam że zazdrość mnie zżerała ale cóż też byłem zadowolony . Czasem byłem zaskoczony i załamany jak siedząc nad wodą coś się popsuło ale dawało sie radę , z perspektywy czasu są to wspomnienia na myśl których od razu uśmiech na twarzy się pojawia. Od razu cieplej na sercu :)
tak jak mowi esoxx kołowrotek spiningowy w latach 80 to był luksus,pierwszym moim młynkiem był delfin w kolorze black :) ten sprzet budzi wspomnienia może dlatego ze nic innego nie było a kołowrotki sprowadzane z zagranicy kosztowały majatek,moj pierwszy teleskop ze szkła kupiony w warszawskim sklepie mobidick to był na tamte czasy szał,w tamtych latach nikomu by nie przyszło do głowy by sie zaśmiać z bambusówki.inne czasy
Ja również posiadam pięknego Delfina , Czaplę , Rexa , Silstara i parę bambusów . Gdy w zeszłym roku wróciłem do wędkowania pozbierałem stary sprzęt i nad Wisłę. Dałem bambusa i Silstara na grunt i po raz pierwszy złowiłem suma . Pięknie wyglądał wygięty bambusik i stary porządny dzwoneczek na nim gdy go sumisko szarpało . Teraz już kupiłem nowy sprzęt ale nadal z sentymentem spoglądam w piwnicy na stary sprzęt który przypomina mi niezapomniane chwile spędzone z ojcem nad wodą w młodości . pozdrawiam .
Nooooo, ja też na Delfinie wędkowałem. Chociaż pierwszym moim kołowrotkiem był tzw. "katafiej" - też radziecki ale z ruchomą szpulą. I bambusa miałem, do tej pory leży u rodziców w piwnicy. I jeszcze taką jakąś z włókna szklanego wędeczkę miałem - nie pamiętam marki. A za zarobione pieniądze na wakacjach kupiłem sobie pierwszy teleskopowy spining - to był szał, nikt takiego nie miał ;-) I tego dnia co go kupiłem - a było to Białej Podlaskiej - wytargałem na nim pierwszego w życiu szczupłego z "bużyska" - to już w moim ukochanym Janowie Podlaskim, w którym spędzałem wszystkie wakacje. Akurat dzisiaj ojciec pojechał w rodzinne strony - obiecał sprzęta z piwnicy zabrać i przywieźć. Będzie czym oczy nacieszyć :)
A taki pomysł mi się zrodził, może by gdzieś tu na portalu założyć jakiś blog taki osobny ewentualnie na HADE PARKU Muzeum Wędkarskie i zamieszczać fotki takich antyków, ewentualnie jakąś przygodę lub ciekawe wspomnienie z nim związane.
Sam miałem kiedys delfina. I jak na tamte czasy dawał radę. Później sprzedałem koledze bo dopadłem Rileh Rex-x Germina. Kolega też łowił ryby na niego zwłaszcza brzany na serek. Kiedys pojechaliśmy pod wieczór na brzany i patrze a kolega ma filter z peta włozony tam gdzie była taka mała wajcha do zwalniania blokady obrotów wstecznych. Pytam się go co to jest a ten że zatyczka. Haha. Ciekło mu z tego kręcioła bo nasmarował go smalcem!!! I nie potrafił założyc tej wajchy do blokady. Myslałem że do wody wpadne ze śmiechu. Ale złowił 2 brzany przy mnie całkiem ładne i stwierdził że blokada obrotów wstecznych jest mu nie potrzebna. Tylko że na następnych rybach trochę ten kołowrotek śmierdział bo ten smalec zaczął jełczeć czy coś takiego. Hardcor z tego kolegi był. Szkoda że już na ryby nie chodzi.........
W latach osiemdziesiątych , będąc z bratem i kolegami pod namiotami , na wakacjach. Brat z Luciąży wyłowił kompletne dwie Germiny z kołowrotkami Rex. To dopiero było znalezisko! . Do tej pory łowił na bambusowe kije z kołowrotkiem Czapla- pierwsza liga-. Nagle awansował do extra klasy. Jeszcze do dziś przechowuje ten sprzęt.Pozdrawiam...
W piwnicy, w tajemnicy przed światem staram się przywrócić do życia dwa takie zestawy ;) Pierwszy - długa Germina z Rexem, drugi to lekka rzutka Germiny z... nawet nie wiem co to jest, ale wygląda "oldschoolowo", muszę spytać ojca ;) Choćby dla żartów, ale pójdę z tym nad wodę ;)
To historia Prexer Delfin Rex Kormoran z tym sprzętem wyprodukowanym w ówczesnym obozie państw socjalistycznych walczyło się z rybami przez wiele lat.Teraz leżą w piwnicy na półce i czasami przywodzą na pamięć jakie to one na tamte czasy były przedmiotami pożądania.To był ciekawy sprzęt tak jak minione czasy.pozdrawiam
tak jak mowi esoxx kołowrotek spiningowy w latach 80 to był luksus,pierwszym moim młynkiem był delfin w kolorze black :)
W latach 80-tych w sklepach sportowych w moim mieście mozna było trafić na dwa kołowrotki - Delfin i Rex. Pierwszy kosztował 1600, a drugi 2200. Pamiętam dokładnie bo długo na taki zbierałem, a gdy w końcu pojawiła się kolejna partia, a ja jeszcze nie miałem pełnej kwoty ojciec kupił mi tego delfina w nagrodę za cierpliwość w oszczędzaniu. Był to Delfin 5000 - srebrny z niebieską pokrywą wnętrzności (jak na zdjęciu). Potężny kołowrotek, w rękach dziecka wyglądający męczeńsko. Ale to był mój pierwszy kołowrotek o szpuli stałej. Pierwsza żyłka, która na niego nawinąłem to była francuska fluo o średnicy 0,45, bo tylko taka była akurat w sklepie. Tym zestawem łowiłem obrotówkami okonie i szczupaki i ani rybom nie przeszkadzała średnica żyłki, ani to że rzuty były krótkie. Po prostu brały, bo były :) Kilka lat później podczas szkolnej wycieczki do Warszawy trafiłem w Domach Centrum polskiego Relaksa - ależ to był wspaniały kołowrotek, a jaki leciutki w porównaniu z Delfinem ;)
Jest to kolowrotek bez nazwy choc powinien sie nazywac "domowy"
Wykonal go moj sasiad (ma jeszcze kilka takich identycznych kolowrotkow) kiedy pracowal jako tokarz :) w pewnej "komunistycznej" firmie :)
NIe posiada on zadnego hamulca itp., jedynie tulejke z mosiadzu by sie nie zatarl. jak mnie zapewnia wystarczy raz na sezon go naoliwic i jest ok.
Choc zdjecie tego n ie ozdwierciedla na mlynek wchodzi spokojnie 500m zylki 0,50.
Sam osobiscie jestem pelen podziwu i pomyslowosci :))
Wczesniej nie przywiazywalem wagi do tego na jakim sprzecie lowi ryby ale uwierzcie mi widzialem sztuki (sandacze i sumy) o wadze ponad dziesiec kilo i wiecej.
Pytalem czemu nie zglasza rekordow ? Jemu na rekordach nie zalezy.
to nie wyglada na kolowrotek własnej roboty...nawet ze wzgledu na nity to wyglada na fabryczna robote,zadna nowość konstrukcyjna zwykły młynek czasow wedkarskiej biedy sprzetowej lub okres braku finansów na jej poprawienie..:)fajna rzecz
to nie wyglada na kolowrotek własnej roboty...nawet ze wzgledu na nity to wyglada na fabryczna robote,zadna nowość konstrukcyjna zwykły młynek czasow wedkarskiej biedy sprzetowej lub okres braku finansów na jej poprawienie..:)fajna rzecz
Zapewniam cie ze jest wlasnej roboty tylko tak jak pisalem sasiad pracowal w PRL i mial dostep do urzadzen , ktore pozwolily mu wykonac te kolowrotki a facet ma smykalke.
rex moj pierwszy kolowrotek pozniej mialem delfina na te czasy co to byl za sprzet a pamietacie czeskie stabile kije teleskopowe sonki germina albo polskiego preksera milo po wspominac
Prexera widziałem u jednego wędkarza z nad Wisły . Łowił kijem bambusowym przeokrutne leszcze (widziałem) . Od dłuższego czasu go nie widzę . Być może niema go już wśród nas :(
Ja również mam w domu trochę sprzętu, który pamięta tamten system np. Wędkę z Czechosłowacji i kołowrotek z ZSRR. Mam nadzieję że w przyszłości będą miały wartość historyczną.
Aż łza się w oku kręci.To były naprawdę dobrej jakości kołowrotki .Bebechy metalowe nie do zniszczenia.Trochę oliwy maszynowej i chodziły jak nowe kilka lat.Dziś wybecelujesz 2 stówki i po sezonie sprzęt do śmieci.Wewnątrz plastik lub dziwaczne stopy.No ale tamte miały jedną istotną wadę aby je kupić dobrze trzeba było znać sprzedawcę a dziś ziemia się ugina pod lśniącym i bajernym towarem lecz kiepskiej jakości
Witam !
To cos znalazlem u tescia w piwnicy, czy ktos z Was mial kiedys cos takiego w reku ?
Stan jest idealny (chyba), pracuje jak nalezy,troche jak kosiarka ale jednak...pracuje.
Moze ktos z Was zna historie tej marki bo ja pierwszy raz mam w reku taki kolowrotek (Delfin).
Mam nadzieje ze zdjecia dobrze wkleilem.
Wiecej zdjec na moim blogu.
Pozdrawiam
Tak jak myslalem cos skopalem, wiecej i bardziej dokladnych zdjec znajdziecie na blogu.
Zapraszam, jestem ciekawy Waszych reakcji.
Kolego to sprzęt na którym zaczynałem przygodę z wędkarstwem. Delfin bo o nim mowa , to najlepszy z ówczesnych, dostępny i nie za dolary sprzęt. A jakie przygody miałem z Delfinem, to już historia na długi artykuł. Mam gdzieś jeszcze dwa takie i to w idealnym stanie > Doskonale sprawdzał się przy spiningu , z jego wolnym przełożeniem podawało się blaszki i obrotówki precyzyjnie i skutecznie. I łowiło się na nie nawet sumy i to wcale nie małe.Pozdro.
HE HE poczciwy Delfin kiedys dostałe 3 wszystkie nie sprawne ale zlozylem jeden i był nie do zdarcia teraz gdzies lezy zakurzony :)
miałem taki kołowrotek.pamiętam, że był dosyć ciężki.trochę pochodził i parę ładnych rybek pomógł mi wyjąć z wody.miał jedną poważną wadę-rączka się psuła i trzeba było przerobić.nit się obluzowywał i uchwyt wypadał.do takiej sporej przecież maszyny była za delikatna.i przy cięższym holu wydawał dźwięki jak by coś szorowało w środku.jeden taki bez korbki jeszcze nie dawno widziałem gdzieś w piwnicy.
Miałem troszkę nowszą wersje tego kołowrotka już w czarnej obudowie. A taki jak ten miał mój kolega przy swoim szklanym spiningu, żyłka stilon Gorzów chyba 30 i jakoś nam to wtedy nie przeszkadzało hehe. Zresztą alga albo mors w słusznym rozmiarze dawał sobie z tym radę. Byliśmy "młodymi" wędkarzami. Czasy się zmieniają.
Pozdrowienia
Miałem i ja taki kołowrotek. Miałem też polski, podobny- Czapla się nazywał. Też niezły na owe czasy. Kij bambusowy, na kołowrotku żyłka z stilon Gorzów 0.40, to były czasy!
A juz myslalem ze bede jedynym szczesliwcem ,ktory jest w posiadaniu takiego sarbu :))
...skarbu :))
Również przyznam, że mam Delfina. Może nie w idealnym stanie bo wędkowałem nim przez wiele sezonów ale jednak.
Kolego kielce w wielu programach TV oglądamy ludzi którzy pielęgnują stare samochody etc. również nasi koledzy na portalu. Może ten powiedzmy rarytas kolekcjonerski zaszczepi w tobie nutę zbieracza "kolekcjonera" sprzętu wędkarskiego. Życzę sukcesu w tej dziedzinie i pozdrawiam.
PS. Sam oprócz wędkarstwa kolekcjonuję gadżety około wędkarskie tj odznaki, plakietki, znaczki, proporczyki związane z naszym hobby.
Musze poszperac jeszcze w piwnicy tescia a moze... :)
WITAM.Takiego kołowrotka do tej pory uzywa mój ojciec do gruntu,żylka 30,35 ciezarek 50 do 80 gram hak1/0 i wielka rosówka. Czasami ze spuszczoną glową smialem sie z niego ale do czasu kiedy zaczolem chodzic z nim na ryby ze swoimi federami.Po takich wedkowaniach spuszczalem glowe juz sie nie smiejąc i się zastanawiałem,jak na taką betoniarke i wedke szklaną warząca z pare kilo morzna łapac ryby.Sprzet ojca czyli wedka germina i kolowrotek Delfin funkcjonują bardzo dobrze juz ładnych kilkanascie lat.
"Szanujmy wspomnienia, smakujmy ich treść
nauczmy się je cenić
Szanujmy wspomnienia bo warto je mieć,
Gdy zbliży się nasz count desiere"
To słowa starej piosenki Skaldów, które pasują jak ulał do nostalgicznych wspomnień z kołowrotkiem delfin.
Kto miał w latach 80 tych delfina to był gość, jedyne dostępne kołowrotki dla ludu, siermiężne ale mocne.
Mam w swoich zbiorach trzy delfiny i dwa rexy które razem z bambusowymi wędkami oraz kilkoma szpulkami gorzowskiej żyłki tworzą mój zabytkowy kącik.Kołowrotki są na tak zwanym chodzie a trzymam je z sentymentu(o czym już poprzednicy wspominali).Na tym sprzęcie pobierałem pierwsze lekcje sztuki wędkarskiej od swojego ojca,w czasach kiedy na brzegach nie walały się tony plastików,puszek i innego badziewia a wodzie pływało więcej ryb.Ze względu na te wspomnienia będę trzymał te zabytki z nadzieją,że kiedyś przejmie je mój syn(choć mam ku temu pewne wątpliwości).
kaban wiara przenosi góry więc wytrwaj z tą myślą a syn może sam zaszczepi w sobie chęć i ochotę czego ci życzę . Mnie nie jest to pisane bo mam same "baby" wspaniałe kobiety w domu czasem jedziemy wspólnie ale one raczej towarzysko ale i to dobre :) Wracając do tematu pamiętam jak dziś jak w 1984 lub 1985roku robiłem wszystko by być posiadaczem REXA lub DLEFINA straszne problemy były ale w końcu Rexa zdobyłem bo na Delfina już sie nie załapałem :( ale nie ukrywam że zazdrość mnie zżerała ale cóż też byłem zadowolony . Czasem byłem zaskoczony i załamany jak siedząc nad wodą coś się popsuło ale dawało sie radę , z perspektywy czasu są to wspomnienia na myśl których od razu uśmiech na twarzy się pojawia. Od razu cieplej na sercu :)
tak jak mowi esoxx kołowrotek spiningowy w latach 80 to był luksus,pierwszym moim młynkiem był delfin w kolorze black :) ten sprzet budzi wspomnienia może dlatego ze nic innego nie było a kołowrotki sprowadzane z zagranicy kosztowały majatek,moj pierwszy teleskop ze szkła kupiony w warszawskim sklepie mobidick to był na tamte czasy szał,w tamtych latach nikomu by nie przyszło do głowy by sie zaśmiać z bambusówki.inne czasy
Ja również posiadam pięknego Delfina , Czaplę , Rexa , Silstara i parę bambusów . Gdy w zeszłym roku wróciłem do wędkowania pozbierałem stary sprzęt i nad Wisłę. Dałem bambusa i Silstara na grunt i po raz pierwszy złowiłem suma . Pięknie wyglądał wygięty bambusik i stary porządny dzwoneczek na nim gdy go sumisko szarpało . Teraz już kupiłem nowy sprzęt ale nadal z sentymentem spoglądam w piwnicy na stary sprzęt który przypomina mi niezapomniane chwile spędzone z ojcem nad wodą w młodości .
pozdrawiam .
Nooooo, ja też na Delfinie wędkowałem. Chociaż pierwszym moim kołowrotkiem był tzw. "katafiej" - też radziecki ale z ruchomą szpulą. I bambusa miałem, do tej pory leży u rodziców w piwnicy. I jeszcze taką jakąś z włókna szklanego wędeczkę miałem - nie pamiętam marki. A za zarobione pieniądze na wakacjach kupiłem sobie pierwszy teleskopowy spining - to był szał, nikt takiego nie miał ;-) I tego dnia co go kupiłem - a było to Białej Podlaskiej - wytargałem na nim pierwszego w życiu szczupłego z "bużyska" - to już w moim ukochanym Janowie Podlaskim, w którym spędzałem wszystkie wakacje.
Akurat dzisiaj ojciec pojechał w rodzinne strony - obiecał sprzęta z piwnicy zabrać i przywieźć. Będzie czym oczy nacieszyć :)
pozdrawiam
Bartek
JA też posiadam parę antyków że tak powiem:):)
A taki pomysł mi się zrodził, może by gdzieś tu na portalu założyć jakiś blog taki osobny ewentualnie na HADE PARKU Muzeum Wędkarskie i zamieszczać fotki takich antyków, ewentualnie jakąś przygodę lub ciekawe wspomnienie z nim związane.
Pozdrawiam.
Sam miałem kiedys delfina. I jak na tamte czasy dawał radę. Później sprzedałem koledze bo dopadłem Rileh Rex-x Germina. Kolega też łowił ryby na niego zwłaszcza brzany na serek. Kiedys pojechaliśmy pod wieczór na brzany i patrze a kolega ma filter z peta włozony tam gdzie była taka mała wajcha do zwalniania blokady obrotów wstecznych. Pytam się go co to jest a ten że zatyczka. Haha. Ciekło mu z tego kręcioła bo nasmarował go smalcem!!! I nie potrafił założyc tej wajchy do blokady. Myslałem że do wody wpadne ze śmiechu. Ale złowił 2 brzany przy mnie całkiem ładne i stwierdził że blokada obrotów wstecznych jest mu nie potrzebna. Tylko że na następnych rybach trochę ten kołowrotek śmierdział bo ten smalec zaczął jełczeć czy coś takiego. Hardcor z tego kolegi był. Szkoda że już na ryby nie chodzi.........
W latach osiemdziesiątych , będąc z bratem i kolegami pod namiotami , na wakacjach. Brat z Luciąży wyłowił kompletne dwie Germiny z kołowrotkami Rex. To dopiero było znalezisko! . Do tej pory łowił na bambusowe kije z kołowrotkiem Czapla- pierwsza liga-. Nagle awansował do extra klasy. Jeszcze do dziś przechowuje ten sprzęt.Pozdrawiam...
znam go znam he he fajny sprzęt mam gdzieś jeszcze leży w szufladzie
W piwnicy, w tajemnicy przed światem staram się przywrócić do życia dwa takie zestawy ;)
Pierwszy - długa Germina z Rexem, drugi to lekka rzutka Germiny z... nawet nie wiem co to jest, ale wygląda "oldschoolowo", muszę spytać ojca ;)
Choćby dla żartów, ale pójdę z tym nad wodę ;)
no kolego zachęciłeś i mnie do takiego eksperymentu
To historia Prexer Delfin Rex Kormoran z tym sprzętem wyprodukowanym w ówczesnym obozie państw socjalistycznych walczyło się z rybami przez wiele lat.Teraz leżą w piwnicy na półce i czasami przywodzą na pamięć jakie to one na tamte czasy były przedmiotami pożądania.To był ciekawy sprzęt tak jak minione czasy.pozdrawiam
tak jak mowi esoxx kołowrotek spiningowy w latach 80 to był luksus,pierwszym moim młynkiem był delfin w kolorze black :)
W latach 80-tych w sklepach sportowych w moim mieście mozna było trafić na dwa kołowrotki - Delfin i Rex. Pierwszy kosztował 1600, a drugi 2200. Pamiętam dokładnie bo długo na taki zbierałem, a gdy w końcu pojawiła się kolejna partia, a ja jeszcze nie miałem pełnej kwoty ojciec kupił mi tego delfina w nagrodę za cierpliwość w oszczędzaniu. Był to Delfin 5000 - srebrny z niebieską pokrywą wnętrzności (jak na zdjęciu). Potężny kołowrotek, w rękach dziecka wyglądający męczeńsko. Ale to był mój pierwszy kołowrotek o szpuli stałej. Pierwsza żyłka, która na niego nawinąłem to była francuska fluo o średnicy 0,45, bo tylko taka była akurat w sklepie. Tym zestawem łowiłem obrotówkami okonie i szczupaki i ani rybom nie przeszkadzała średnica żyłki, ani to że rzuty były krótkie. Po prostu brały, bo były :)
Kilka lat później podczas szkolnej wycieczki do Warszawy trafiłem w Domach Centrum polskiego Relaksa - ależ to był wspaniały kołowrotek, a jaki leciutki w porównaniu z Delfinem ;)
Czesc chlopaki !
W rece wpadlo mi oto takie cacko !!!
Jest to kolowrotek bez nazwy choc powinien sie nazywac "domowy"
Wykonal go moj sasiad (ma jeszcze kilka takich identycznych kolowrotkow) kiedy pracowal jako tokarz :) w pewnej "komunistycznej" firmie :)
NIe posiada on zadnego hamulca itp., jedynie tulejke z mosiadzu by sie nie zatarl. jak mnie zapewnia wystarczy raz na sezon go naoliwic i jest ok.
Choc zdjecie tego n ie ozdwierciedla na mlynek wchodzi spokojnie 500m zylki 0,50.
Sam osobiscie jestem pelen podziwu i pomyslowosci :))
Wczesniej nie przywiazywalem wagi do tego na jakim sprzecie lowi ryby ale uwierzcie mi widzialem sztuki (sandacze i sumy) o wadze ponad dziesiec kilo i wiecej.
Pytalem czemu nie zglasza rekordow ? Jemu na rekordach nie zalezy.
Wiecej zdjec tego "sprzetu" na moim blogu.
Co o tym myslicie ???
Pozdrawiam !
to nie wyglada na kolowrotek własnej roboty...nawet ze wzgledu na nity to wyglada na fabryczna robote,zadna nowość konstrukcyjna zwykły młynek czasow wedkarskiej biedy sprzetowej lub okres braku finansów na jej poprawienie..:)fajna rzecz
fajna rzecz do przepływanki
to nie wyglada na kolowrotek własnej roboty...nawet ze wzgledu na nity to wyglada na fabryczna robote,zadna nowość konstrukcyjna zwykły młynek czasow wedkarskiej biedy sprzetowej lub okres braku finansów na jej poprawienie..:)fajna rzecz
Zapewniam cie ze jest wlasnej roboty tylko tak jak pisalem sasiad pracowal w PRL i mial dostep do urzadzen , ktore pozwolily mu wykonac te kolowrotki a facet ma smykalke.
Pozdrawiam !
delfina mam do dziś ,ale go nie używam ma się rozumieć sprawny
rex moj pierwszy kolowrotek pozniej mialem delfina na te czasy co to byl za sprzet a pamietacie czeskie stabile kije teleskopowe sonki germina albo polskiego preksera milo po wspominac
Prexera widziałem u jednego wędkarza z nad Wisły . Łowił kijem bambusowym przeokrutne leszcze (widziałem) . Od dłuższego czasu go nie widzę . Być może niema go już wśród nas :(
Macie moze zdjecia tych "legendarnych" wyczynowcow, chetnie bym je zobaczyl.
ja znalazłem coś takiego u mojego taty
napis na naklejce:WIECZOREK ul.Lpowa13 95-100 Zgierz SPINING86
Dobrze ze my mamy wiekszy wybor :)
Wyglada na "solidny", a jak w terenie sie spisuje ?
Jasny piernik ? ale maszyna............
w każdej chwili gotowy do działania i walki z dużo rybko
Witam,
Tu macie stronkę ze starymi kołowrotkami
http://starekolowrotki.republika.pl/
Ja również mam w domu trochę sprzętu, który pamięta tamten system np. Wędkę z Czechosłowacji i kołowrotek z ZSRR. Mam nadzieję że w przyszłości będą miały wartość historyczną.
to nam pokaz ten zabytek :)
Jestem ciekawy jak wyglada.
Ja namierzylem kolejny, moze uda mi sie na tygodniu zrobic pare fotek.
Witam,
Tu macie stronkę ze starymi kołowrotkami
http://starekolowrotki.republika.pl/
Calkiem calkiem,prawdziwe zabytki, jak slowo daje :)
Byłem teraz na tej stronce i oglądałem z zachwytem te cacka, a jest na co patrzeć............
Aż łza się w oku kręci.To były naprawdę dobrej jakości kołowrotki .Bebechy metalowe nie do zniszczenia.Trochę oliwy maszynowej i chodziły jak nowe kilka lat.Dziś wybecelujesz 2 stówki i po sezonie sprzęt do śmieci.Wewnątrz plastik lub dziwaczne stopy.No ale tamte miały jedną istotną wadę aby je kupić dobrze trzeba było znać sprzedawcę a dziś ziemia się ugina pod lśniącym i bajernym towarem lecz kiepskiej jakości
To jeszcze nie wszystko. Już niedługo na moim blogu będzie więcej nie tylko kołowrotków:):):
Dobrze pamiętam takie kręciołki, aż miło popatrzeć...............
Gdzies Ty to wygrzebal ???