Wiadomo, każdy wędkarz pamięta swoją pierwszą złowoną rybkę.Jest to ekscytujące.Przeważnie początkujący wędkarze zaczynają od spławika.Moja pierwsza ryba złowiona na własną wędkę to leszcz.Był nie dużych rozmiarów.Złowiłem go właśnie na spławik.Jakie są wasze pierwsze ryby złowione na własną wędkę?img299.imageshack.us/my.php?image=kopiap1000126.jpg Pozdrawiam Karol.
moje pierwsze ryby:pierwszy dzien z kijem nad woda to cztery karasie 10-15cm pierwszy dzien na rybach z karta to leszcz 27 i 4 okonie palczaki pierwszy dzien z blacha-szczupak 71cm
wiesz ja zaczynałem od płotek i wiesz co ci powiem te właśnie płotki najbardziej lubię łowić do dziś sa poprostu bajeczne a jak potrafiom walczyć normalnie poezia sprubuj połowic asam sie przekonasz tak trzymaj
Na spinning, z którym zaczynałem to były okonie, podobnie jak na spławik, na bata. Wybrałem się na chwilę nad żyrardowską Pisię (dopływ Rawki) i złowiłem 2 okonie. Jeszcze karty nie miałem, miałem chyba 13 lat.
Moją pierwszą rybką był okoń na robaczka i płoć na ciasto. Oczywiście wędką była leszczyna, pierwszy bambus dostałem chyba w wieku 8 lat (http://www.tinca.wedkuje.pl/foto_galeria/ja_x2706.jpg). Było to już troooochę czasu temu, ale pamiętam że do 14-tego roku życia nie wolno mi było łowić na spining(nie mówię, że nie łowiłem;-)), a przy zdawaniu na kartę wędkarską, oprócz egzaminu ustnego, wymagano potwierdzenia osoby wprowadzającej (taty), że nauczył mnie łowić w zgodzie ze zwyczajami i etyką wędkarską!
jak ja zaczynalem to spin ,2wedki i zywiec przyslugiwal od 18tu lat na szczescie dostalem odznake mlodziezowego aktywisty wedkarskiego i moglem wszedzie i na wszystko w wieku 13 lat
Właśnie Rysiu, pamiętam ten przepis. Ja mogłem spiningować legalnie od 14 lat za prace na rzecz koła i wcześnie zdany egzamin na kartę (jako członek uczestnik). Normalnie spinning, żywiec i dwie wędki przysługiwały od 18, a potem od 16 lat. Pamiętam, że zdawałem w lutym i uczyłem się z zeszłorocznego regulaminu, a zmieniały się akurat wymiary ochronne. Komisja zgodnie stwierdziła, że na pewno niewymiarowych nie będę zabierał i mieli ze mnie niezły ubaw.
to nic jak dopadlem tego szczuplego na lace 71cm to przyuwazyl mnie gosc po 2giej stronie , biegkl do mnie ok kilometra bo widzial ze smarkacz na spinning lowi jak dobiegl minute dyszal i wzial mi karte a jak poczytal to od tego czasy poznalem wszystkie mozliwe przeklenstwa we wszystkich wersjach i odmianach
Dobreeee, he, he! Przypomniałeś mi moją pierwszą kontrolę. Mieliśmy wtedy w kole "ciekawego" prezesa (zawodowego rybaka!) i jednego dnia wołał do mnie z drugiej strony rzeki, żebym pokazał kartę. Oczywiście nawet mnie to nie ruszyło, więc gość leciał 500m do mostu i z powrotem, żeby osobiście mnie skontrolować. A ja nastoletni młokos mówię-dobra pokażę panu kartę, bo pana znam z koła, ale kontrolować to można tylko z drugą osobą ;-) Skończyło się tak, że moje zdjęcie z pięknym leszczem długo wisiało w kole...
Pierwsza wędka jaką pamiętam z dzieciństwa była to wędka z leszczyny na którą łowiłem płotki w rzece i karasie na bagnach.Cóż to była za radość kiedy w 3 może 4 klasie szkoły podstawowej dostałem od wuja kij bambusowy z kołowrotkiem.Miłe wspomnienia.
Wiadomo, każdy wędkarz pamięta swoją pierwszą złowoną rybkę.Jest to ekscytujące.Przeważnie początkujący wędkarze zaczynają od spławika.Moja pierwsza ryba złowiona na własną wędkę to leszcz.Był nie dużych rozmiarów.Złowiłem go właśnie na spławik.Jakie są wasze pierwsze ryby złowione na własną wędkę?img299.imageshack.us/my.php?image=kopiap1000126.jpg Pozdrawiam Karol.
moje pierwsze ryby:pierwszy dzien z kijem nad woda to cztery karasie 10-15cm pierwszy dzien na rybach z karta to leszcz 27 i 4 okonie palczaki pierwszy dzien z blacha-szczupak 71cm
mój pierwszy owocny wypad obdarzył mnie okoniem jazgarzem i płotką:) spławik na Wisle
O ile dobrze pamiętam,to moje pierwsze rybki to były płotka i wzdręga.Przynętą było ciasto robione przez mojego wujka.Ale to już było dawno...oj dawno
Moje pierwsze rybki to "japońce" i piskorze na wiejskim stawie wędka hehe to bambus ok 150cm z żyłką nawijaną na gwożdziki.
wiesz ja zaczynałem od płotek i wiesz co ci powiem te właśnie płotki najbardziej lubię łowić do dziś sa poprostu bajeczne a jak potrafiom walczyć normalnie poezia sprubuj połowic asam sie przekonasz tak trzymaj
Na spinning, z którym zaczynałem to były okonie, podobnie jak na spławik, na bata. Wybrałem się na chwilę nad żyrardowską Pisię (dopływ Rawki) i złowiłem 2 okonie. Jeszcze karty nie miałem, miałem chyba 13 lat.
Moją pierwszą rybką był okoń na robaczka i płoć na ciasto. Oczywiście wędką była leszczyna, pierwszy bambus dostałem chyba w wieku 8 lat (http://www.tinca.wedkuje.pl/foto_galeria/ja_x2706.jpg). Było to już troooochę czasu temu, ale pamiętam że do 14-tego roku życia nie wolno mi było łowić na spining(nie mówię, że nie łowiłem;-)), a przy zdawaniu na kartę wędkarską, oprócz egzaminu ustnego, wymagano potwierdzenia osoby wprowadzającej (taty), że nauczył mnie łowić w zgodzie ze zwyczajami i etyką wędkarską!
jak ja zaczynalem to spin ,2wedki i zywiec przyslugiwal od 18tu lat na szczescie dostalem odznake mlodziezowego aktywisty wedkarskiego i moglem wszedzie i na wszystko w wieku 13 lat
Właśnie Rysiu, pamiętam ten przepis. Ja mogłem spiningować legalnie od 14 lat za prace na rzecz koła i wcześnie zdany egzamin na kartę (jako członek uczestnik). Normalnie spinning, żywiec i dwie wędki przysługiwały od 18, a potem od 16 lat. Pamiętam, że zdawałem w lutym i uczyłem się z zeszłorocznego regulaminu, a zmieniały się akurat wymiary ochronne. Komisja zgodnie stwierdziła, że na pewno niewymiarowych nie będę zabierał i mieli ze mnie niezły ubaw.
to nic jak dopadlem tego szczuplego na lace 71cm to przyuwazyl mnie gosc po 2giej stronie , biegkl do mnie ok kilometra bo widzial ze smarkacz na spinning lowi jak dobiegl minute dyszal i wzial mi karte a jak poczytal to od tego czasy poznalem wszystkie mozliwe przeklenstwa we wszystkich wersjach i odmianach
Dobreeee, he, he! Przypomniałeś mi moją pierwszą kontrolę. Mieliśmy wtedy w kole "ciekawego" prezesa (zawodowego rybaka!) i jednego dnia wołał do mnie z drugiej strony rzeki, żebym pokazał kartę. Oczywiście nawet mnie to nie ruszyło, więc gość leciał 500m do mostu i z powrotem, żeby osobiście mnie skontrolować. A ja nastoletni młokos mówię-dobra pokażę panu kartę, bo pana znam z koła, ale kontrolować to można tylko z drugą osobą ;-) Skończyło się tak, że moje zdjęcie z pięknym leszczem długo wisiało w kole...
Pierwsza wędka jaką pamiętam z dzieciństwa była to wędka z leszczyny na którą łowiłem płotki w rzece i karasie na bagnach.Cóż to była za radość kiedy w 3 może 4 klasie szkoły podstawowej dostałem od wuja kij bambusowy z kołowrotkiem.Miłe wspomnienia.