Kolejny już rok spokoju nie dawał mi słaby kwiatostan forsycji. Piękny krzew posadzony został razem z dereniami w rejonie śmietnika i miał stanowić naturalną, kolorową zasłonę tego urządzenia. W bieżącym roku nawet mocniej jak zazwyczaj został on przycięty, z nadzieją na poprawę tego stanu rzeczy. Jednak pierwsze kwitnienie jednoznacznie ukazało, że efekty są niestety mizerne. Całą jednak sprawę wyjaśniło zdarzenie z dzisiejszego poranka. Moją uwagę zwrócił ptasi hałas w rejonie krzewu i śmietnika. Postanowiłem więc uważniej się przyjrzeć całej sytuacji i co się okazało? Wróbelki, które tak dokarmiałem całą zimę nie szczędząc ziarna, na krzaku mojej forsycji zrobiły sobie niezłą stołówkę. To one w swojej ptasiej zawziętości oskubują regularnie żółte płatki krzewu, siejąc tym samym totalne spustoszenie. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko się z tym pogodzić. Widać ptaki też mają zapotrzebowanie na witaminki.
Mi osobiście nie podobaja się te krzewy. Bez zieleni wyglądają strasznie sztucznie. Niestety moja żonka je uwielbia. Przydało by się stadko takich wróbelkow. Zjadły by kwiatki a ja wmówił bym żonie że roślina zachorowała i trzeba ją wyciąć żeby nie zarażała
Najlepszym wyjściem byłoby posadzić szarłat. Zimą i na wiosnę posiadają drobne i smakowite ziarenka.Ptaki zajmą się nimi. Smakują również ludziom i są bardzo zdrowe ,bo nie zawierają glutenu. A przepięknie wyglądają na śniegu.
Płatkowi wyjadacze
Kolejny już rok spokoju nie dawał mi słaby kwiatostan forsycji. Piękny krzew posadzony został razem z dereniami w rejonie śmietnika i miał stanowić naturalną, kolorową zasłonę tego urządzenia. W bieżącym roku nawet mocniej jak zazwyczaj został on przycięty, z nadzieją na poprawę tego stanu rzeczy. Jednak pierwsze kwitnienie jednoznacznie ukazało, że efekty są niestety mizerne. Całą jednak sprawę wyjaśniło zdarzenie z dzisiejszego poranka. Moją uwagę zwrócił ptasi hałas w rejonie krzewu i śmietnika. Postanowiłem więc uważniej się przyjrzeć całej sytuacji i co się okazało? Wróbelki, które tak dokarmiałem całą zimę nie szczędząc ziarna, na krzaku mojej forsycji zrobiły sobie niezłą stołówkę. To one w swojej ptasiej zawziętości oskubują regularnie żółte płatki krzewu, siejąc tym samym totalne spustoszenie. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko się z tym pogodzić. Widać ptaki też mają zapotrzebowanie na witaminki.
Mi osobiście nie podobaja się te krzewy. Bez zieleni wyglądają strasznie sztucznie. Niestety moja żonka je uwielbia. Przydało by się stadko takich wróbelkow. Zjadły by kwiatki a ja wmówił bym żonie że roślina zachorowała i trzeba ją wyciąć żeby nie zarażała
Przy odrobinie samozaparcia można poskubać samemu!
Popodsikuj krzaczek, a przy okazji zawrzyj pakt z kundlami z osiedla - pomoże ;)
Najlepszym wyjściem byłoby posadzić szarłat. Zimą i na wiosnę posiadają drobne i smakowite ziarenka.Ptaki zajmą się nimi. Smakują również ludziom i są bardzo zdrowe ,bo nie zawierają glutenu. A przepięknie wyglądają na śniegu.