Powoli zmierzamy w stronę jesieni.Będę kupował nowe plecionki m.in. po to żeby (próbować) łowić z opadu, głównie na Wiśle. Jak myślicie jakie plecionki wybierać 4 czy 8 splotowe, a może 12 splotowe? Mam doświadczenia z plecionkami 4 i 8 splotowymi. Mam wrażenie, że 4 splotowe są bardziej odporne na kamienie a 8 splotowe bardziej ciche. Co byście polecali? PS Próbować łowić bo wiadomo jak jest z rybami :-)
Używam zazwyczaj plecionek ośmioslotowych. Taka bezpieczna średnia. Nie "najlepiej" ale i nie "najgorzej". Jeśli chodzi o cięższy spinning o jakim piszesz to nie ma to bardzo wielkiego znaczenia moim zdaniem. Każda będzei pracować, ważniejsza od splotów jest jej faktyczna średnica i żeby nie chłonęła wody co się zdarza w niektórych plecionkach.
Jeśli chodzi o odporność na przetarcia to różnice spowodowane ilośćią splotów jeśli nawet są to będą tak małe że niezauważalne.
Moim zdaniem na ośmiosplotówki do zastosowań na Wiśle zwyczajnie szkoda pieniędzy.Ale oczywiście to jest bardzo subiektywne.Często jest tak że linka ośmiosplotowa od tego samego producenta będzie nieco większej średnicy niż "czwórka" o deklarowanym takim samym przekroju a z reguły na rzece chcemy dotrzeć do dna nieco szybciej.Pokonujemy opór prądu rzeki.Argument o większej odporności na urazy linek czterosplotowych też jest wart uwagi.Wisła to dla plecionki tragedia największa z możliwych - kamienie, korzenie, osady z drobinkami skał itp.Wolałbym dobrą,pancerną i cienką czterosplotówkę do wiślanego opadu niż droższą "ósemkę".I nie daj Boże chińskie dziadostwo:-)
Łowiska do których docieram nie są tak "zjadliwe" jak Wisła, ale po okresiekrótkiej fascynacji X8, już kilka lat temu wróciłem do X4. Szumią na przelotkach nieco głośniej niż ósemki, ale są - z mojej obserwacji - odporniejsze na uszkodzenia mechaniczne (przy tej samej średnicy, pojedyncze włókno jest grubsze niż w X8), przeważnie tańsze od ósemek.Wydaje mi się, że lepiej układają się na szpuli kołowrotkai mają mniejszą tendencję do zakleszczania się zwojów i tworzenia bród.
Zaznaczam, że to moje subiektywne odczucia, a co moje, jest jak najbardziej "mojsze"... ;))
To i ja dodam coś od siebie ;)))) Łowie na wodach, które co prawda nie są tak destrukcyjne dla linek jak kamienista Wisła, ale używałem i używam plecionek cztero oraz ośmiosplotowych więc temat nie jest mi obcy. Mam podobne zdanie na temet charakterystyki cztero i ośmiospltów jak w postach powyżej. Czterospolot jest głośny, ma mniejszą tendencję do brodzenia, jest odporniejszy na uszkodzenia (Sith dobrze i rzeczowo to objaśnił). Ośmiosplot jest cichszy na przelotkach, ale w kwestii układnia linki na szpuli muszę uznać wyższość ośmiosplotowej linki (takie moje odczucie), kolejna kwestia wyższości ośmiosplotu to właściwości rzutowe, szczególnie odczuwalne przy używaniu mniejszych średnic i lżejszych przynęt (np. 4cm twisterka na 3g główce). W moim odczuciu na ośmiosplotowej plecionce rzuty są dalsze, chodzi mi o to że używając podobnych średnic linek (jedyna różnica to ilość spltotów), przy wyrzycie tej samej przynęty, przy użyciu podobnej siły na ośmiosplotowej plecionce rzuty są po prostu dalsze. Wiem że nie każdy się z tym zgodzi, ale takie moje odczucie, może to odczucie jest spowodowane faktem, że linkom ośmiosplotowym bliżej do okrągłego przekroju niż w przypadku czterosplotów i "stawiają" mniejszy opór na przelotkach, może zawsze rzucam z wiatrem, a nie pod wiatr używając ośmiosplotwej plecionki :))) Trudno wykonać rzetelny sprawdzian właściwości rzutowych, no ale takie odczucie mi towarzyszy od dawien dawna. Summa summarum czterospolotowa linka to mniejszy komfort użytkowania, ale większa odporność na uszkodzenia. Ośmiosplotowa linka to większy komfort użytkowania, dalsze rzuty, mniejsza odporność na uszkodzenia. Chcę podkreślić że są tylko moje subiektywne spostrzeżenia jako zwykłego użytkownika, nie jestem testerem sprzętu, nie jestem zawodowcem, nie przerobiłem tysiąca szpul plecionek różnych firm :).
"Co byście polecali?"
Nic nie polecam bo jak wcześniej wspomniałem nie jestem ekspertem lub testerem sprzętu, ale gdybym to ja wybierał się na Wisłe to nawinałbym plecionkę czterosplotową. Pozdrawiam i połamania.
Mam bardzo zbliżone spostrzeżenia i doświadczenia do @WedkarzIncognito. Łowię głównie na Wiśle i plecionki 4 splotowe są wytrzymalsze. Do łowienia w kamieniach, patykach, burtach są moim zdaniem lepsze. Te z większą ilością splotów też mają swoje zalety. Zławszcza przy małych średnicach ich przekrój jest bliższy okrągłemu co przekłada się na cichszą pracę i dalsze rzuty. Łowiąc na Wiśle klenie, jazie czy bolenie cząsto łowię na kamiennych rafach. Plecionki 12 splotowe szybciej się przecierają. Muszę zaznaczyć, że nie łowię tymi najdroższymi plecionkami a raczej cenowo maksymalnie do 150 zł za 100m
Jak widać większośc z Was ma podobne odczucia do moich / kolega luxxxis nieco się wyłamał ;-) /, teraz musze na spokojnie zdecydować. Dzięki wielkie za dyskusję.
Â
Od kamieni uchroni cię tylko dowiązanie fluorocarbonu bądż długiego wolframu,ilość splotów jest w tym wypadku bez znaczenia.
Nie twierdzę przecież, że całkowicie uchroni od kamieni. Jest poprostu z racji budowy odporniejsza na przetarcia. Jak widać wielu wędkarzy ma takie same doświadczenia. Co do wolframu to na kamienie jest słabym rozwiązaniem. Nawet bardzo slabym. Łowiąc na rafch wiślanych zarówno ja jak i mój brat średnio 3 przypony wolframowe na wyprawę zajeżdżamy do śmierci. fragment przy agrafce bardzo szybko strzępi się od kamieni. Uprzedzę komentarze i dodam, że praktycznie co wyprawa to sprawdzamy nowych producentów. Wniosek jest jeden. Wolfram nie nadaje się na kamienie.
Tylko czterosplot proszę pana. Być może jest trochę głośniejszy na przelotkach, co mi osobiście nie przeszkadza, za to mocy ma więcej, niż x8. Od siebie, osobiście mogę polecić produkty być może nie najtańsze, ale za to pewne - Sunline, YGK, Varivas, Momoi. Do cięższych zadań - Power Pro, też czterosplot. Naprawdę warto wydać troszkę więcej, by mieć pewny produkt, a nie jakiś shit, który się spłaszczy po tygodniu i zacznie się strzępić. Kolor nie ma wielkiego znaczenia, bo każdy produkt go traci mniej więcej w równym czasie.
ÂÂ
Od kamieni uchroni cię tylko dowiązanie fluorocarbonu bądż długiego wolframu,ilość splotów jest w tym wypadku bez znaczenia.
Co do wolframu to na kamienie jest słabym rozwiązaniem. Nawet bardzo slabym. Łowiąc na rafch wiślanych zarówno ja jak i mój brat średnio 3 przypony wolframowe na wyprawę zajeżdżamy do śmierci. fragment przy agrafce bardzo szybko strzępi się od kamieni. Up
Sorki...założyłem że rozmawiam ze spinningistami a nie niedzielnymi rzucaczami gumek :) Wolfram się strzępi przy agrafkach bo jest tam rozdzielony agrafką na dwoje,zawiąż go jak ktoś kto się przykłada do tego co robi a problem zniknie. Zajeżdżasz 3 wolframy? łojezus... ja zrywam 20 szukając sandaczy z brzegu. Plecionki o kant dupy w tej konfrontacji potłuc bo nigdy nie wiesz jak bardzo przy kolejnym rzucie jest przecharatana,ba po kolejnym podbiciu gumy tego nie wiesz,a skoro nie wiesz toś dupa nie łowca bo ryzykujesz stratę ryby. No chyba żeś niedzielny i ci to lotto bo mnie zdecydowanie przeszkadza ta niewiedza i poważnie słonko podchodzę do tego co robię-czytaj świadomie poluję na ryby.
Ps. Rady na kamulce ,takiej na stówkę nie ma ,ona nie istnieje,charatają wszystko jak leci,stosując jednak "strzałówkę" bardziej się zabezpieczamy przed utratą fajnej ryby.Każde opuszczenie wabia w okolice dna to potencjalne osłabienie mocy zestawu,niestety.I nie "wyłamałem" się,dziwi mnie tylko że ktoś świadomie ryzykuje .
ÂÂÂże 4 splotowe są bardziej odporne na kamienieÂÂÂ
ÂÂÂ
Od kamieni uchroni cię tylko dowiązanie fluorocarbonu bądż długiego wolframu,ilość splotów jest w tym wypadku bez znaczenia.
Co do wolframu to na kamienie jest słabym rozwiązaniem. Nawet bardzo slabym. Łowiąc na rafch wiślanych zarówno ja jak i mój brat średnio 3 przypony wolframowe na wyprawę zajeżdżamy do śmierci. fragment przy agrafce bardzo szybko strzępi się od kamieni. Up
Sorki...założyłem że rozmawiam ze spinningistami a nie niedzielnymi rzucaczami gumek :) Wolfram się strzępi przy agrafkach bo jest tam rozdzielony agrafką na dwoje,zawiąż go jak ktoś kto się przykłada do tego co robi a problem zniknie. Zajeżdżasz 3 wolframy? łojezus... ja zrywam 20 szukając sandaczy z brzegu. Plecionki o kant dupy w tej konfrontacji potłuc bo nigdy nie wiesz jak bardzo przy kolejnym rzucie jest przecharatana,ba po kolejnym podbiciu gumy tego nie wiesz,a skoro nie wiesz toś dupa nie łowca bo ryzykujesz stratę ryby. No chyba żeś niedzielny i ci to lotto bo mnie zdecydowanie przeszkadza ta niewiedza i poważnie słonko podchodzę do tego co robię-czytaj świadomie poluję na ryby.
Ja z kolei myślałem, że piszę z człowiekiem, który zanim da komentarz to przeczyta ze zrozumieniem. Co mają do tego Twoje wyczyny w zrywaniu przyponów na zaczepach? Jak ktoś się uprze to pobije Twój rekord. Jednak tu nie jest mowa o zrywaniu na zaczepach. Tu jest mowa o przecieraniu na kamieniach. Bez zaczepów. Przy kontakcie z kamieniem wolfram się strzępi. Nie ma tu znaczenia wiązanie bo odcinek przy przynęcie jest zawsze najbardziej narażony na kontakt z dnem. Przypony wolframowe są zbudowane z pojedynczych włókien splecionych ze sobą i po każdym przeciągnięciu po kamieniach kilka z nich puszcza. Wtedy przypon jest do wymiany.
I zejdź słonko z niedzielnych rzucaczy gumek. Czy według Ciebie Twoje wędkarstwo jest lepsze albo lepiej się w nim spełniasz bo masz więcej czasu na rzucanie gumkami? Niech sobie ludzie rzucają czym i kiedy chcą
Wolfram się nie strzępi przy kontakcie z kamieniem. Chyba że jest to kontakt z siłą wielu kilogramów lub to wolfram z wędkarskiego made in China. Wystarczy samodzielnie związać przypon i z całą pewnością się on nie zepsuje przy kontakcie z kamieniem na który wpływa tylko masa przynęty. Zaznaczam trzeba go związać a nie zawinąć tylko tak jak te sklepowe.
Przynęta jako ciężka spada na dno a przypon? Jego kontakt z dnem jest żaden. Niestet ale jego jakośc musi być naprawdę kiepska by się rozleciał od konaktu z dnem pod własnym ciężarem. Nawet przy łowieniu na dużym dystansie jeśli pojedzie po dnie to cały nie jkiś wybrany końcowy odcinek
Bardzo się cieszę Panowie, że takie pytanie wywołało tak długą i ciekawą dyskusję, która wynikła z faktu, że chcę wymienić plecionki na niektórych szpulach ;-). Jestem jednak przeciwny jakiemuś wsadzaniu sobie nawzajem palca w oko. Były lata, że łowiłem kilka razy w tygodniu a były i dwa takie lata, ze prawie nie łowiłem przez cały rok bo przesadziłem z liczbą etatów ;-) Ja w ostatnich 3- 4 latach mocno odpuściłem sobie jesienną Wisłę na rzecz wód stojących. Nie bez przyczyny bo miejscówki w mojej okolicy mocno straciły na atrakcyjności a gdy człowiek ma niezbyt duzo czasu to szkoda go trochę na dojazdy dalej. Z różnych względów tej jesieni będę jednak trochę czasu poswięcał na te dojazdy bo mnie po prostu korci :-) I planuję jechać m.in. na Wiślane ostrogi, których brak w mojej najbliższej okolicy. Jak kupię plecionki dam znać jaki był wybór.
Temat jest ciekawy więc warto coś powiedzieć. Różnice zdań są dlatego że różne jest podejście wędkarzy do sprawy. Dla mnie jak napisałem wcześnej używam zazwyczaj ośmiosplotowych ale nic to nie ma do odporności na rzetarcia. Plecionki nie są odporne na przearcia i nic tego nie zmieni. Pisano o tym lata temu i nic się nie zmieniło.
Temat przyponów też daje dużo do myślenia. Gdy ktoś tu napisze o kiju z pracowni większość obserwatorów bije brawa i chwali wybór. Jednak jak widać niewielu zdaje sobie sprawę że można samemu zrobić przypon który też będzie o klasę lub kilka klas lepszy od poszczególnych ze sklepu i że te sklepowe też maja poważne wady. Nie sprawdzają się przez to w każdych warunkach.
Już dawno zrezygnowałem z wolframu, ale nie w wyniku jego przecierania się, ale braku odporności na zaczepy. Na dobrą sprawę nawet niewielki zaczep jak również branie większej, silniejszej, walczącej ryby powoduje, że z wody wraca sprężynka nadająca się na spiralę do maszynki elektrycznej.
W ich miejsce wprowadziłem dragonowe Surfstrandy i jestem z nich bardzo zadowolony. Nawet tenajcieńsze (3kg) są bardzo wytrzymałe i trwałe. Może ktoś zarzucić, że są droższe od wolframów, ale ja wolę dopłacić za jeden przypon, niż wydać trzy razy więcej na wolframy ciągle wymieniane pracujące wielokrotnie krócejw tych samych warunkach co Surfstrand.
Poświęciłem sia dla dobra ogółu i zrobiłem zdjęcie. :) Tak wygląda zestaw do robienia przyponów. Mam na myśli takie podstawowe przypony bez szaleństw dlaego że nie chce mi się chodzić po resztę cybantów, linek i innych pierdół.
Grzegorzu, jednak byłbym za surfstrandem, lub innym "metalem". Nie mam zbytniego zaufania do FC, sprawdza mi się co prawda, ale nie przy szczupakówce. W cieńszych rozmiarach jest niezastąpiony do zestawówUL i L, przy łowieniu okoni, wzdręg, a w szczególności kleni..
Olku ja na szczupaki się nie nastawiam bo w moim ukochanym Wisłoku jest na wymarciu (gospodarka PZW działa) dla tego od wielu lat przesawiłem się na klenie i czekam na odrodzenie się populacji brzan.
No to teraz rozumiem. Do tych rybek FC jest niezastąpiony.
Używam MIKADO FluorocarbonSilk Nihonto (0,20/0,30/0,35)i jak na razie spełnia swoje zadanie. Jest wyjątkowo miękki jak na FC i dzięki temu nie usztywnia zestawu. Nie wiem jak sprawdzałby się na kamieniach, bo w moim rejonie kamieniste łowiska są raczej rzadkością.
Spider Wire 8 splotowa 0,08mm - cienka, mocna, świetnie tnie opuszki palców :) i praktycznie nie nadająca się do spinningu. Przekrój tasiemki i bardzo się rozwarstwia a poszczególne włókna zaczepiają o co się tylko da. Przanajmniej na kołowrotku ze szpulą o małej średnicy (kołowrotek wielkości 1000) Lekka przynęta (a do takiej miała być przeznaczona) owocuje częstymi węzłami. A próba rozsupłania to uszkodzenie linki że rwie się w tym miejscu w palcach.
Czy są plecionki typowo spiningowe? -sztywniejsze? Nie wiem -paręnaście let przerwy wędkowaniu uczyniło mnie sprzętowo neandertalczykiem...
nie tworzą się węzły podczas mocnych rzutów pod wiatr lekkimi przynętami?
Wygląda to tak: wyrzut-wszystko wzdaje się w porządku - linka schodzi z kołowrotka przez przelotki bezoporowo. Przy zwijaniu wciągam zaciągnięte węzły-pętelki niemożliwe do rozsupłania na tej lince (rozwarstwia się na "przędzę"). Wcześniej miałem (była na kołowrotku jaki używany dostałem) jaka śtak na oko 0.20 czterosplotowa i zachowywała się świetnie -ZERO splątań!. Jest to li tylko efekt większego przekroju?
Nie doświadczyłem takiego efektu, jaki opisujesz. W tradycyjnym spinningu, jeśli tworzyła mi się broda, to była niemal wielkości wroniego gniazda, rozplątywanie trwało tyle, że lepszym wyjściem były nożyczki, ale zdarzało mi się to baaardzo daaawno i częściej na żyłce niż na plecionce. W 100%% były zawinione przeze mnie, a nie przez wiatr. Często tworzą się gdy stosuje się przynęty na tyle lekkie, że wędzisko się nie ładuje. W zestawach castingowych, brody to niestety nieunikniona codzienność, właśnie zwłaszcza przy "wmordęwindzie" i lekkich przynętach. Na początku mojego zauroczenia castingiem trafiały się nawet kilka razy w ciągu godziny, teraz po trzech latach są sporadyczne i dają się bardzo łatwo rozplątać, powstają na szpuli.
Niestety, trzeba używać przynęt zgodnych z parametrami wędziska, bo co prawda opisy producentów/dystrybutorów z reguły są przekłamane i zawężają zakres c.w., ale dotyczy to głównie zaniżania górnej granicy, a raczej rzadko zawyżania dolnej.
no mnie to również dziwi ale to była pierwsza plecionka którą w życiu kupiłem i się zawiodłem mimo całego hype na plecionki który ogólnie panuje. Zamówiłem teraz DAIWĘ 0,16 8 splotów i zobaczę w przęciągu najbliższego tygodnia jak się sprawdzi.
Co prawda plecionek używam dość rzadko, ale jak na razie dobre doświadczenia mam z budżetowym Dragonem Magnum. Plecionka 4-splotowa, używana obecnie w średnicach (umownych, jak to przy plecionkach): 0,08 w zestawie "okoniowym" i 0,14, powiedzmy że na szczupaki, bo trafić sensownego na wodach sieradzkich to spory wyczyn:) Cieńsza nawinięta na Ryobi Excię 1000, może jakieś pojedyncze splątania miałem, rzucając przy wietrznej pogodzie. Grubszą mam m. in. na Penn Slammer i też nie było problemów, a kołowrotek ten nie słynie z dobrej współpracy z plecionkami;) Choć przyznam, że taką samą plecionką o grubości 0,12 łowiło się już tak sobie, brody zdarzały się dość często. W przypadku wszystkich używanych średnic nie zauważyłem tendencji do rozwarstwiania się.
Dzisiaj pozrywałem ostatnie metry Spiderwire (klnąc po cichu na moją głupotę że nie wymieniłem tego wcześniej na nową, grubszą bo musiałem pożegnać 2 fajne gumy z jej winy).
Nawinąłem Daiwę (właśnie taka jak wspomniana wcześniej) i już czuć różnicę na + - linka się w palcach nie mechaci, nie jest tasiemcowato-płaska przy tym jest zdecydowanie bardziej "sztywna". NIedługo test w praktyce.
...dobra -już po wędkowaniu.
Daiwa J-Braid 8x 0,13mm Multicolor - 3x wędkowanie na malutkim kołowrotku (to na niekorzyść plecionki bo szpula o małym promieniu) sprawowała się dobrze. Jedna jedyna broda z mojej winy bo p...złem malutką obrotówką ile fabryka dała a na szpuli miałem pętelkę po wcześniejszym zwijaniu "na luźno"). Pozatym całkiem zaskakująco dobrze w porównaniu do spiderwire.
Nie tworzą się samoistnie pętelki na lince, nie mechaci się (zgoda to może jeszcze potrzebuje czasu) ale najbardziej pracujący odcinek na Spiderwire był po jednym dniu (dłużej nie wytrzymał żaden odcinek bo się prędzej splątał) był w żałosnym stanie.
Na razie mogę polecić _ droższy ale oszczędza nerwów i czasu.
Na razie przewinąłem go na nowy kołowrotek (zostało 120m) docelowy z dużo większą szpulą i myślę że posłuży mi dłużej.
A ja z plecionkami zatoczyłem duże koło i wróciłem tam gdzie byłem 15 lat temu,czyli do 4 splotowej Power Pro. Łowiłem na Daiwe, Dragona, Shimano i wiele innych. Oczywiście na łatwą wodę czyli taką bez kamieni, zaczepów i tym podobnych polecam jak najbardziej 8 splotową np Shimano kairiki czy jakoś tak się pisze. Ale tam gdzie liczy się moc, trwałość to jednak Power Pro 4 splotowa. Tak szumi na przelotkach, jest sztywna i taka mało delikatna ale nigdy mnie nie zawiodła. Oczywiście są milsze w użyciu ale jak łowisz dużo i ciężko w trudnych warunkach to nic lepszego nie znam.
A ja z plecionkami zatoczyłem duże koło i wróciłem tam gdzie byłem (...)
Dokładnie mam tak samo. Po kilku latach eksperymentów z różnymi plecionkami wróciłem do MIKADO Nihonto Fine Braid. Obecnie używamy jej we dwoje w grubościach 0,06mm, 0,10mm i 0,14mm, sprawdzają się bez zarzutu, a ich cena pozwala na bezstresową wymianę raz na 1,5 sezonu (po przewinięciu na drugą stronę).
Powoli zmierzamy w stronę jesieni.Będę kupował nowe plecionki m.in. po to żeby (próbować) łowić z opadu, głównie na Wiśle. Jak myślicie jakie plecionki wybierać 4 czy 8 splotowe, a może 12 splotowe? Mam doświadczenia z plecionkami 4 i 8 splotowymi. Mam wrażenie, że 4 splotowe są bardziej odporne na kamienie a 8 splotowe bardziej ciche. Co byście polecali? PS Próbować łowić bo wiadomo jak jest z rybami :-)
Używam zazwyczaj plecionek ośmioslotowych. Taka bezpieczna średnia. Nie "najlepiej" ale i nie "najgorzej". Jeśli chodzi o cięższy spinning o jakim piszesz to nie ma to bardzo wielkiego znaczenia moim zdaniem. Każda będzei pracować, ważniejsza od splotów jest jej faktyczna średnica i żeby nie chłonęła wody co się zdarza w niektórych plecionkach.
Jeśli chodzi o odporność na przetarcia to różnice spowodowane ilośćią splotów jeśli nawet są to będą tak małe że niezauważalne.
Moim zdaniem na ośmiosplotówki do zastosowań na Wiśle zwyczajnie szkoda pieniędzy.Ale oczywiście to jest bardzo subiektywne.Często jest tak że linka ośmiosplotowa od tego samego producenta będzie nieco większej średnicy niż "czwórka" o deklarowanym takim samym przekroju a z reguły na rzece chcemy dotrzeć do dna nieco szybciej.Pokonujemy opór prądu rzeki.Argument o większej odporności na urazy linek czterosplotowych też jest wart uwagi.Wisła to dla plecionki tragedia największa z możliwych - kamienie, korzenie, osady z drobinkami skał itp.Wolałbym dobrą,pancerną i cienką czterosplotówkę do wiślanego opadu niż droższą "ósemkę".I nie daj Boże chińskie dziadostwo:-)
Łowiska do których docieram nie są tak "zjadliwe" jak Wisła, ale po okresiekrótkiej fascynacji X8, już kilka lat temu wróciłem do X4. Szumią na przelotkach nieco głośniej niż ósemki, ale są - z mojej obserwacji - odporniejsze na uszkodzenia mechaniczne (przy tej samej średnicy, pojedyncze włókno jest grubsze niż w X8), przeważnie tańsze od ósemek.Wydaje mi się, że lepiej układają się na szpuli kołowrotkai mają mniejszą tendencję do zakleszczania się zwojów i tworzenia bród.
Zaznaczam, że to moje subiektywne odczucia, a co moje, jest jak najbardziej "mojsze"... ;))
To i ja dodam coś od siebie ;)))) Łowie na wodach, które co prawda nie są tak destrukcyjne dla linek jak kamienista Wisła, ale używałem i używam plecionek cztero oraz ośmiosplotowych więc temat nie jest mi obcy. Mam podobne zdanie na temet charakterystyki cztero i ośmiospltów jak w postach powyżej. Czterospolot jest głośny, ma mniejszą tendencję do brodzenia, jest odporniejszy na uszkodzenia (Sith dobrze i rzeczowo to objaśnił). Ośmiosplot jest cichszy na przelotkach, ale w kwestii układnia linki na szpuli muszę uznać wyższość ośmiosplotowej linki (takie moje odczucie), kolejna kwestia wyższości ośmiosplotu to właściwości rzutowe, szczególnie odczuwalne przy używaniu mniejszych średnic i lżejszych przynęt (np. 4cm twisterka na 3g główce). W moim odczuciu na ośmiosplotowej plecionce rzuty są dalsze, chodzi mi o to że używając podobnych średnic linek (jedyna różnica to ilość spltotów), przy wyrzycie tej samej przynęty, przy użyciu podobnej siły na ośmiosplotowej plecionce rzuty są po prostu dalsze. Wiem że nie każdy się z tym zgodzi, ale takie moje odczucie, może to odczucie jest spowodowane faktem, że linkom ośmiosplotowym bliżej do okrągłego przekroju niż w przypadku czterosplotów i "stawiają" mniejszy opór na przelotkach, może zawsze rzucam z wiatrem, a nie pod wiatr używając ośmiosplotwej plecionki :))) Trudno wykonać rzetelny sprawdzian właściwości rzutowych, no ale takie odczucie mi towarzyszy od dawien dawna. Summa summarum czterospolotowa linka to mniejszy komfort użytkowania, ale większa odporność na uszkodzenia. Ośmiosplotowa linka to większy komfort użytkowania, dalsze rzuty, mniejsza odporność na uszkodzenia. Chcę podkreślić że są tylko moje subiektywne spostrzeżenia jako zwykłego użytkownika, nie jestem testerem sprzętu, nie jestem zawodowcem, nie przerobiłem tysiąca szpul plecionek różnych firm :).
"Co byście polecali?" Nic nie polecam bo jak wcześniej wspomniałem nie jestem ekspertem lub testerem sprzętu, ale gdybym to ja wybierał się na Wisłe to nawinałbym plecionkę czterosplotową. Pozdrawiam i połamania.
Ja używam ośmiosplotowych ale łowię w mniejszych rzekach. Co do Wisły posłuchałbym chyba rady Piotra (barrakuda81) i szukał czterosplotu.
Mam bardzo zbliżone spostrzeżenia i doświadczenia do @WedkarzIncognito. Łowię głównie na Wiśle i plecionki 4 splotowe są wytrzymalsze. Do łowienia w kamieniach, patykach, burtach są moim zdaniem lepsze. Te z większą ilością splotów też mają swoje zalety. Zławszcza przy małych średnicach ich przekrój jest bliższy okrągłemu co przekłada się na cichszą pracę i dalsze rzuty. Łowiąc na Wiśle klenie, jazie czy bolenie cząsto łowię na kamiennych rafach. Plecionki 12 splotowe szybciej się przecierają. Muszę zaznaczyć, że nie łowię tymi najdroższymi plecionkami a raczej cenowo maksymalnie do 150 zł za 100m
Jeśli chodzi o polecanie plecionek to z tych nie za miliony mogę plecić Robinson Phantom Green Spin. Łowię na nią na spinning i grunt od 5 lat i nie zamierzam zmieniać. Dla chętnych kilka słów o niej na blogu
https://www.wedkarstwozpasja.com/2020/08/plecionka-robinson-phantom-green-spin.html
Link trzeba skopiować i wkleić, chyba administracja cośblokuje.
że 4 splotowe są bardziej odporne na kamienie
Od kamieni uchroni cię tylko dowiązanie fluorocarbonu bądż długiego wolframu,ilość splotów jest w tym wypadku bez znaczenia.
Jak widać większośc z Was ma podobne odczucia do moich / kolega luxxxis nieco się wyłamał ;-) /, teraz musze na spokojnie zdecydować. Dzięki wielkie za dyskusję.
Âże 4 splotowe są bardziej odporne na kamienieÂ
Â
Od kamieni uchroni cię tylko dowiązanie fluorocarbonu bądż długiego wolframu,ilość splotów jest w tym wypadku bez znaczenia.
Nie twierdzę przecież, że całkowicie uchroni od kamieni. Jest poprostu z racji budowy odporniejsza na przetarcia. Jak widać wielu wędkarzy ma takie same doświadczenia. Co do wolframu to na kamienie jest słabym rozwiązaniem. Nawet bardzo slabym. Łowiąc na rafch wiślanych zarówno ja jak i mój brat średnio 3 przypony wolframowe na wyprawę zajeżdżamy do śmierci. fragment przy agrafce bardzo szybko strzępi się od kamieni. Uprzedzę komentarze i dodam, że praktycznie co wyprawa to sprawdzamy nowych producentów. Wniosek jest jeden. Wolfram nie nadaje się na kamienie.
Tylko czterosplot proszę pana. Być może jest trochę głośniejszy na przelotkach, co mi osobiście nie przeszkadza, za to mocy ma więcej, niż x8. Od siebie, osobiście mogę polecić produkty być może nie najtańsze, ale za to pewne - Sunline, YGK, Varivas, Momoi. Do cięższych zadań - Power Pro, też czterosplot. Naprawdę warto wydać troszkę więcej, by mieć pewny produkt, a nie jakiś shit, który się spłaszczy po tygodniu i zacznie się strzępić. Kolor nie ma wielkiego znaczenia, bo każdy produkt go traci mniej więcej w równym czasie.
Tu masz przy okazji podpowiedź, jak odróżnić oryginał od kichy
ÂÂże 4 splotowe są bardziej odporne na kamienieÂÂ
ÂÂ
Od kamieni uchroni cię tylko dowiązanie fluorocarbonu bądż długiego wolframu,ilość splotów jest w tym wypadku bez znaczenia.
Co do wolframu to na kamienie jest słabym rozwiązaniem. Nawet bardzo slabym. Łowiąc na rafch wiślanych zarówno ja jak i mój brat średnio 3 przypony wolframowe na wyprawę zajeżdżamy do śmierci. fragment przy agrafce bardzo szybko strzępi się od kamieni. Up
Sorki...założyłem że rozmawiam ze spinningistami a nie niedzielnymi rzucaczami gumek :) Wolfram się strzępi przy agrafkach bo jest tam rozdzielony agrafką na dwoje,zawiąż go jak ktoś kto się przykłada do tego co robi a problem zniknie. Zajeżdżasz 3 wolframy? łojezus... ja zrywam 20 szukając sandaczy z brzegu. Plecionki o kant dupy w tej konfrontacji potłuc bo nigdy nie wiesz jak bardzo przy kolejnym rzucie jest przecharatana,ba po kolejnym podbiciu gumy tego nie wiesz,a skoro nie wiesz toś dupa nie łowca bo ryzykujesz stratę ryby. No chyba żeś niedzielny i ci to lotto bo mnie zdecydowanie przeszkadza ta niewiedza i poważnie słonko podchodzę do tego co robię-czytaj świadomie poluję na ryby.
Ps. Rady na kamulce ,takiej na stówkę nie ma ,ona nie istnieje,charatają wszystko jak leci,stosując jednak "strzałówkę" bardziej się zabezpieczamy przed utratą fajnej ryby.Każde opuszczenie wabia w okolice dna to potencjalne osłabienie mocy zestawu,niestety.I nie "wyłamałem" się,dziwi mnie tylko że ktoś świadomie ryzykuje .
ÂÂÂże 4 splotowe są bardziej odporne na kamienieÂÂÂ
ÂÂÂ
Od kamieni uchroni cię tylko dowiązanie fluorocarbonu bądż długiego wolframu,ilość splotów jest w tym wypadku bez znaczenia.
Co do wolframu to na kamienie jest słabym rozwiązaniem. Nawet bardzo slabym. Łowiąc na rafch wiślanych zarówno ja jak i mój brat średnio 3 przypony wolframowe na wyprawę zajeżdżamy do śmierci. fragment przy agrafce bardzo szybko strzępi się od kamieni. Up
Sorki...założyłem że rozmawiam ze spinningistami a nie niedzielnymi rzucaczami gumek :) Wolfram się strzępi przy agrafkach bo jest tam rozdzielony agrafką na dwoje,zawiąż go jak ktoś kto się przykłada do tego co robi a problem zniknie. Zajeżdżasz 3 wolframy? łojezus... ja zrywam 20 szukając sandaczy z brzegu. Plecionki o kant dupy w tej konfrontacji potłuc bo nigdy nie wiesz jak bardzo przy kolejnym rzucie jest przecharatana,ba po kolejnym podbiciu gumy tego nie wiesz,a skoro nie wiesz toś dupa nie łowca bo ryzykujesz stratę ryby. No chyba żeś niedzielny i ci to lotto bo mnie zdecydowanie przeszkadza ta niewiedza i poważnie słonko podchodzę do tego co robię-czytaj świadomie poluję na ryby.
Ja z kolei myślałem, że piszę z człowiekiem, który zanim da komentarz to przeczyta ze zrozumieniem. Co mają do tego Twoje wyczyny w zrywaniu przyponów na zaczepach? Jak ktoś się uprze to pobije Twój rekord. Jednak tu nie jest mowa o zrywaniu na zaczepach. Tu jest mowa o przecieraniu na kamieniach. Bez zaczepów. Przy kontakcie z kamieniem wolfram się strzępi. Nie ma tu znaczenia wiązanie bo odcinek przy przynęcie jest zawsze najbardziej narażony na kontakt z dnem. Przypony wolframowe są zbudowane z pojedynczych włókien splecionych ze sobą i po każdym przeciągnięciu po kamieniach kilka z nich puszcza. Wtedy przypon jest do wymiany.
I zejdź słonko z niedzielnych rzucaczy gumek. Czy według Ciebie Twoje wędkarstwo jest lepsze albo lepiej się w nim spełniasz bo masz więcej czasu na rzucanie gumkami? Niech sobie ludzie rzucają czym i kiedy chcą
Wolfram się nie strzępi przy kontakcie z kamieniem. Chyba że jest to kontakt z siłą wielu kilogramów lub to wolfram z wędkarskiego made in China. Wystarczy samodzielnie związać przypon i z całą pewnością się on nie zepsuje przy kontakcie z kamieniem na który wpływa tylko masa przynęty. Zaznaczam trzeba go związać a nie zawinąć tylko tak jak te sklepowe.
Przynęta jako ciężka spada na dno a przypon? Jego kontakt z dnem jest żaden. Niestet ale jego jakośc musi być naprawdę kiepska by się rozleciał od konaktu z dnem pod własnym ciężarem. Nawet przy łowieniu na dużym dystansie jeśli pojedzie po dnie to cały nie jkiś wybrany końcowy odcinek
Bardzo się cieszę Panowie, że takie pytanie wywołało tak długą i ciekawą dyskusję, która wynikła z faktu, że chcę wymienić plecionki na niektórych szpulach ;-). Jestem jednak przeciwny jakiemuś wsadzaniu sobie nawzajem palca w oko. Były lata, że łowiłem kilka razy w tygodniu a były i dwa takie lata, ze prawie nie łowiłem przez cały rok bo przesadziłem z liczbą etatów ;-) Ja w ostatnich 3- 4 latach mocno odpuściłem sobie jesienną Wisłę na rzecz wód stojących. Nie bez przyczyny bo miejscówki w mojej okolicy mocno straciły na atrakcyjności a gdy człowiek ma niezbyt duzo czasu to szkoda go trochę na dojazdy dalej. Z różnych względów tej jesieni będę jednak trochę czasu poswięcał na te dojazdy bo mnie po prostu korci :-) I planuję jechać m.in. na Wiślane ostrogi, których brak w mojej najbliższej okolicy. Jak kupię plecionki dam znać jaki był wybór.
Temat jest ciekawy więc warto coś powiedzieć. Różnice zdań są dlatego że różne jest podejście wędkarzy do sprawy. Dla mnie jak napisałem wcześnej używam zazwyczaj ośmiosplotowych ale nic to nie ma do odporności na rzetarcia. Plecionki nie są odporne na przearcia i nic tego nie zmieni. Pisano o tym lata temu i nic się nie zmieniło.
Temat przyponów też daje dużo do myślenia. Gdy ktoś tu napisze o kiju z pracowni większość obserwatorów bije brawa i chwali wybór. Jednak jak widać niewielu zdaje sobie sprawę że można samemu zrobić przypon który też będzie o klasę lub kilka klas lepszy od poszczególnych ze sklepu i że te sklepowe też maja poważne wady. Nie sprawdzają się przez to w każdych warunkach.
Już dawno zrezygnowałem z wolframu, ale nie w wyniku jego przecierania się, ale braku odporności na zaczepy. Na dobrą sprawę nawet niewielki zaczep jak również branie większej, silniejszej, walczącej ryby powoduje, że z wody wraca sprężynka nadająca się na spiralę do maszynki elektrycznej.
W ich miejsce wprowadziłem dragonowe Surfstrandy i jestem z nich bardzo zadowolony. Nawet tenajcieńsze (3kg) są bardzo wytrzymałe i trwałe. Może ktoś zarzucić, że są droższe od wolframów, ale ja wolę dopłacić za jeden przypon, niż wydać trzy razy więcej na wolframy ciągle wymieniane pracujące wielokrotnie krócejw tych samych warunkach co Surfstrand.
Poświęciłem sia dla dobra ogółu i zrobiłem zdjęcie. :) Tak wygląda zestaw do robienia przyponów. Mam na myśli takie podstawowe przypony bez szaleństw dlaego że nie chce mi się chodzić po resztę cybantów, linek i innych pierdół.
Po przemyśleniach raczej chyba wezmę coś na 8 splotów . Dzięki za wszelkie info :-)
Do tego przypon z fluocarbonu i wszystko gra.
Grzegorzu, jednak byłbym za surfstrandem, lub innym "metalem". Nie mam zbytniego zaufania do FC, sprawdza mi się co prawda, ale nie przy szczupakówce. W cieńszych rozmiarach jest niezastąpiony do zestawówUL i L, przy łowieniu okoni, wzdręg, a w szczególności kleni..
Do przyponów tylko Cahira Nitinol.
Olku ja na szczupaki się nie nastawiam bo w moim ukochanym Wisłoku jest na wymarciu (gospodarka PZW działa) dla tego od wielu lat przesawiłem się na klenie i czekam na odrodzenie się populacji brzan.
No to teraz rozumiem. Do tych rybek FC jest niezastąpiony.
Używam MIKADO FluorocarbonSilk Nihonto (0,20/0,30/0,35)i jak na razie spełnia swoje zadanie. Jest wyjątkowo miękki jak na FC i dzięki temu nie usztywnia zestawu. Nie wiem jak sprawdzałby się na kamieniach, bo w moim rejonie kamieniste łowiska są raczej rzadkością.
Spider Wire 8 splotowa 0,08mm - cienka, mocna, świetnie tnie opuszki palców :) i praktycznie nie nadająca się do spinningu. Przekrój tasiemki i bardzo się rozwarstwia a poszczególne włókna zaczepiają o co się tylko da. Przanajmniej na kołowrotku ze szpulą o małej średnicy (kołowrotek wielkości 1000) Lekka przynęta (a do takiej miała być przeznaczona) owocuje częstymi węzłami. A próba rozsupłania to uszkodzenie linki że rwie się w tym miejscu w palcach.
Czy są plecionki typowo spiningowe? -sztywniejsze? Nie wiem -paręnaście let przerwy wędkowaniu uczyniło mnie sprzętowo neandertalczykiem...
Do ultra lighta używam Sunline Siglonhttp://jerkbait.pl/topic/136630-plecionki-p-line-power-pro-sunline-kotwiczki-owner/ (cast1-4g, spin1-6g) spinning - PE4X 0,3; casting PE4X 0,4.
Do lighta (spin3-18g, cast7-21g) używam MIKADO Nihonto Fine Braid 0,06mm https://allegro.pl/oferta/plecionka-mikado-nihonto-fine-0-06mm-300m-white-9869852503
Do medium (spin 7-28g, cast 12-28g) używam też Fine 0,10mm https://allegro.pl/oferta/plecionka-mikado-nihonto-fine-0-10mm-300m-white-9873145448
wszystkie bardzo dobrze się sprawdzają, adekwatnie do ich ceny.
Ciężej nie łowię, ale mogę dodać, że do spinningu z brzegu morza używałem też Fine 0,14mm, a dorszy z kutra 0,18mm i w pełni zdawały egzamin.
nie tworzą się węzły podczas mocnych rzutów pod wiatr lekkimi przynętami?
Wygląda to tak: wyrzut-wszystko wzdaje się w porządku - linka schodzi z kołowrotka przez przelotki bezoporowo. Przy zwijaniu wciągam zaciągnięte węzły-pętelki niemożliwe do rozsupłania na tej lince (rozwarstwia się na "przędzę"). Wcześniej miałem (była na kołowrotku jaki używany dostałem) jaka śtak na oko 0.20 czterosplotowa i zachowywała się świetnie -ZERO splątań!. Jest to li tylko efekt większego przekroju?
Nie doświadczyłem takiego efektu, jaki opisujesz. W tradycyjnym spinningu, jeśli tworzyła mi się broda, to była niemal wielkości wroniego gniazda, rozplątywanie trwało tyle, że lepszym wyjściem były nożyczki, ale zdarzało mi się to baaardzo daaawno i częściej na żyłce niż na plecionce. W 100%% były zawinione przeze mnie, a nie przez wiatr. Często tworzą się gdy stosuje się przynęty na tyle lekkie, że wędzisko się nie ładuje. W zestawach castingowych, brody to niestety nieunikniona codzienność, właśnie zwłaszcza przy "wmordęwindzie" i lekkich przynętach. Na początku mojego zauroczenia castingiem trafiały się nawet kilka razy w ciągu godziny, teraz po trzech latach są sporadyczne i dają się bardzo łatwo rozplątać, powstają na szpuli.
Niestety, trzeba używać przynęt zgodnych z parametrami wędziska, bo co prawda opisy producentów/dystrybutorów z reguły są przekłamane i zawężają zakres c.w., ale dotyczy to głównie zaniżania górnej granicy, a raczej rzadko zawyżania dolnej.
no mnie to również dziwi ale to była pierwsza plecionka którą w życiu kupiłem i się zawiodłem mimo całego hype na plecionki który ogólnie panuje. Zamówiłem teraz DAIWĘ 0,16 8 splotów i zobaczę w przęciągu najbliższego tygodnia jak się sprawdzi.
Miałem nie najlepsze doświadczenia z plecionką DAIWA J-Braid 8X. W zestawie castingowym plątała się niemiłosiernie. Klinowała się na szpuli.
Co prawda plecionek używam dość rzadko, ale jak na razie dobre doświadczenia mam z budżetowym Dragonem Magnum. Plecionka 4-splotowa, używana obecnie w średnicach (umownych, jak to przy plecionkach): 0,08 w zestawie "okoniowym" i 0,14, powiedzmy że na szczupaki, bo trafić sensownego na wodach sieradzkich to spory wyczyn:) Cieńsza nawinięta na Ryobi Excię 1000, może jakieś pojedyncze splątania miałem, rzucając przy wietrznej pogodzie. Grubszą mam m. in. na Penn Slammer i też nie było problemów, a kołowrotek ten nie słynie z dobrej współpracy z plecionkami;) Choć przyznam, że taką samą plecionką o grubości 0,12 łowiło się już tak sobie, brody zdarzały się dość często. W przypadku wszystkich używanych średnic nie zauważyłem tendencji do rozwarstwiania się.
Dzisiaj pozrywałem ostatnie metry Spiderwire (klnąc po cichu na moją głupotę że nie wymieniłem tego wcześniej na nową, grubszą bo musiałem pożegnać 2 fajne gumy z jej winy).
Nawinąłem Daiwę (właśnie taka jak wspomniana wcześniej) i już czuć różnicę na + - linka się w palcach nie mechaci, nie jest tasiemcowato-płaska przy tym jest zdecydowanie bardziej "sztywna". NIedługo test w praktyce.
...dobra -już po wędkowaniu.
Daiwa J-Braid 8x 0,13mm Multicolor - 3x wędkowanie na malutkim kołowrotku (to na niekorzyść plecionki bo szpula o małym promieniu) sprawowała się dobrze. Jedna jedyna broda z mojej winy bo p...złem malutką obrotówką ile fabryka dała a na szpuli miałem pętelkę po wcześniejszym zwijaniu "na luźno"). Pozatym całkiem zaskakująco dobrze w porównaniu do spiderwire.
Nie tworzą się samoistnie pętelki na lince, nie mechaci się (zgoda to może jeszcze potrzebuje czasu) ale najbardziej pracujący odcinek na Spiderwire był po jednym dniu (dłużej nie wytrzymał żaden odcinek bo się prędzej splątał) był w żałosnym stanie.
Na razie mogę polecić _ droższy ale oszczędza nerwów i czasu.
Na razie przewinąłem go na nowy kołowrotek (zostało 120m) docelowy z dużo większą szpulą i myślę że posłuży mi dłużej.
A ja z plecionkami zatoczyłem duże koło i wróciłem tam gdzie byłem 15 lat temu,czyli do 4 splotowej Power Pro. Łowiłem na Daiwe, Dragona, Shimano i wiele innych. Oczywiście na łatwą wodę czyli taką bez kamieni, zaczepów i tym podobnych polecam jak najbardziej 8 splotową np Shimano kairiki czy jakoś tak się pisze. Ale tam gdzie liczy się moc, trwałość to jednak Power Pro 4 splotowa. Tak szumi na przelotkach, jest sztywna i taka mało delikatna ale nigdy mnie nie zawiodła. Oczywiście są milsze w użyciu ale jak łowisz dużo i ciężko w trudnych warunkach to nic lepszego nie znam.
A ja z plecionkami zatoczyłem duże koło i wróciłem tam gdzie byłem (...) Dokładnie mam tak samo. Po kilku latach eksperymentów z różnymi plecionkami wróciłem do MIKADO Nihonto Fine Braid. Obecnie używamy jej we dwoje w grubościach 0,06mm, 0,10mm i 0,14mm, sprawdzają się bez zarzutu, a ich cena pozwala na bezstresową wymianę raz na 1,5 sezonu (po przewinięciu na drugą stronę).