Czy białe robaki przed zaprawieniem atraktorem zapachowym warto przepłukać w celu usunięcia z nich zapachu zgniłego mięsa? Słyszałem opinię, że warto - a co na to koledzy wędkarze?
Slyszałem że płukanie białych robaków pomaga w usunięciu nieprzyjemngo a wręcz odstraszajacego ryby zapachu amoniaku.Ja osobiście zawsze płucze biale robaki.
Ja płuczę i wydaje mi się że przez to robaki są dla ryb atrakcyjniejsze i lepiej przyjmują zapachy. A robię to w w taki sposób że oddzielam robaki od trocin
wsypuje je do pończochy, którą zawiązuje na supeł i wtedy wkładam do wiadra z letnią wodą i niewielką ilością płynu do naczyń i piorę, tak jak się pierze skarpetki tylko delikatniej :). Po takim zabiegu opłukuje je pod bieżącą wodą. Takie robaki wsypuje do wysokiego pudełka i zasypuję zanętą.
Tak zwane pranie robaków to konieczność ja mam specjalne sito oczywiście kupione pukam w wodzie z małą ilością płynu ludwik potem je susze w ręczniku papierowym i gdy się wysuszą to wkładam je do zanęty żeby się wytarły po tym wszystkim pachną jak marzenie
Zgadzam się z moimi przedmówcami."Prać" i płukać , ale należy pamiętać że ryby mają kilkuset krotnie bardziej niż człowiek rozwinięty zmysł smaku i węchu i w tym celu stosujcie środki piorące które w nikłym stopniu zostawiają zapach na robakach. Polecam płyn do mycia naczyń LUDWIK o zapachu miętowym.
Przykład:
Zawody drużynowe, spławikowe. Ja ze swoim kuzynem zajmujemy po pierwszym miejscu w sektorze, trzeci kompan nie ma brania. Jak się później okazało wyprał robaki w szamponie. Dodam, że wszyscy uczestnicy zawodów złowili sporą ilość ryb prócz niego. NIE POSŁUCHAŁ!!! i więcej razy z nami w drużynie nie wystartował. Pozdrawiam.
ja co prawda plucze ale bez detergentu-jakos sie niepotrafie sie przekonac do chemi moze wlasnie ze wzledu na ten doskonaly wech ale moze to tylko uprzedzenie
Z własnego doświadczenia wiem że należy mieć ze sobą i takie i takie robaki.Są często sytuacje ,że ryba nie chce brać na prane robaki , tylko na te brzydko pachnące i na odwrót.Miałem kiedyś taki przypadek,że zaparzyły mi się robaki ,które zostawiłem w samochodzie podczas upału.Miałem jeszcze kilka żywych w pudełku wędkarskim,brań nie było do puki przez pomyłkę nie sięgłem po pudełko z zaparzonymi robakami.Na wędce z żywymi robakami miałem może dwa lub trzy brania,na zaparzone ciągnąłem leszcza za leszczem.
Ja sprawdzam ,czy są świeże, jak są, to zasypuje je odpowiednim atraktorem najlepiej dzień przed łowieniem żeby się dobrze wytarły,a jak bardzo śmierdzą to wrzucam do małego wiaderka z wodą letnią i płynem do naczyń Ludwik tylko bez trocin. Kąpię je tak przez około 5 min. mieszając, wtedy na powierzchni zbierają się różne brudy i martwe larwy i potem odlewam wodę delikatnie, suszę i przekładam do pudełka, zasypuję otrębami pszennymi lub zanętą koniecznie suchą, bądź też atraktorem jak kto woli. Trzeba pamiętac, że tak "wyprane" i zasypane robaki po zakończeniu łowienia długo się nie przechowają nawet w lodówce. Pozdrawiam i życzę sukcesów
Witam :) a mam pytanie, moge zasypac rbaczki biale z wlasnej hodowli takim drobnym pisakiem, moze mąką ?? nie mam dostępu do trocin :(((((( I nie mam pojecia w czym je trzymac a dopiero co mi sie wykluły :))Pozdrawiam
Do przesypywania robaków oprócz zanęty najlepsza jest wg mnie mąka kukurydziana, lub kasza kukurydziana. Stosuje je od lat. Wracając do tematu - oprócz płukania, zawsze warto puścić robaki przez sito w celu oddzielenia martwych larw, i innych "niespodzianek".
Łowię już dość długo . Białe robaki stosuję również od bardzo dawna i nigdy nie znalazłem dowodów na poparcie tej tezy , jakoby białe robale niemyte - były gorsze niż płukane .Odstraszające działanie , które rzekomo ma mieć zapach robaków niewypłukanych uprzednio w wodzie z dodatkiem detergentu - nie istnieje ! To wymysł i bzdurny eufemizm , który zresztą jak wiele innych dziwactw wędkarskich - nie znajduje logicznego uzasadnienia . Robaki białe kupione w sklepie - nie śmierdzą zgniłym mięsem lecz amoniakiem , który jest produktem przemiany materii larw .Absolutną nieprawdą jest twierdzenie ,że tylko stosując robaki myte - można osiągnąć dobry wynik .W Polsce larwami , które nigdy nie widziały kąpieli - posługuje się tysiące osób i mimo wszystko osiągają często niezłe wyniki połowu. Robak z czarnym punkcikiem - to już faza , kiedy larwa nie pobiera pokarmu ( uwstecznia się aparat pokarmowy ) , dlatego - larwa kupiona w sklepie - nie przesiąka zapachem żadnego pokarmu a ponadto , niemożliwe jest również jej karmienie . W swojej wędkarskiej "praktyce " zetknąłem się z różnymi typami wędkarzy . Pośród wielu napotkanych nad wodą - byli również osobnicy , którzy łowili na mady - pozyskane z pojemników na śmieci. Robaki te były tłuste , nad wyraz dorodne i raczej niezbyt mile woniejące lecz mimo to - wyniki połowu byłe całkiem niezłe . Poddawanie robaków zabiegom upiększającym , skazywanie je na ablucję w wodzie z płynem do naczyń - to tylko głupia , ludzka fanaberia , naprawdę nie więcej.
Bzdura totalna. Robaki kupuje się w sklepie , bierze nad wodą i łowi .Później - gdy robaki nie są już do niczego potrzebne - należy je potraktować , tak jak każde żywe stworzenie - czyli zwrócić im wolność. Nie znoszę tych nędzarzy , (uważających się w dodatku za wielkich łowców ) , którzy kupują sporo puszek kukurydzy , kilka opakowań robali - a później resztki i opakowania ( wraz z zawartością ) - zostawiają w przybrzeżnych krzakach .Te naganne nawyki - są wciąż żywe i nadal pokutują jako "drobne przewinienie " rozdygotanego emocjami wędkarza , który "zapomniał " - pozbierać po sobie śmieci , jak i również to ,że robak to też stworzenie żywe ... Myślą miernoty ,że jak nakupują drogich "zanęt -cud " , kukurydzy i białych robali barwionych na wszystkie barwy tęczy - to osiągną oszałamiające wyniki .
Nie skazuje białych robaków na "ablucję w wodzie z płynem do naczyń" :)), zasypuje je tylko zanętą i dodaje atraktora zapachowego. W zanęcie same się wytrą z tłuszczu, to czy przejdą aromatem czy nie, nie jest dla mnie ważne, raczej chodzi mi o to by amoniak nie bił mnie w nos przy otwieraniu pudełka.
Nie skazuje białych robaków na "ablucję w wodzie z płynem do naczyń" :)), zasypuje je tylko zanętą i dodaje atraktora zapachowego. W zanęcie same się wytrą z tłuszczu, to czy przejdą aromatem czy nie, nie jest dla mnie ważne, raczej chodzi mi o to by amoniak nie bił mnie w nos przy otwieraniu pudełka.
Z moich obserwacji wynika ,że nawet ten amoniak jakoś rybom nie wadzi . Nie wiem - może jestem prymitywny i nie dbam o estetykę ? A może to po prostu , ryby są prymitywne ?
Rybom chyba nie, ale mi tak. Kiedyś mój znajomy miał na środku stawu podest, na którym układał od czasu do czasu padlinę z lasu. Oczywiście fetor straszny ale pod podestem woda się gotowała od ryb i raczej robaki które spadały do wody nie miały aromatu truskawkowego.
Czy białe robaki przed zaprawieniem atraktorem zapachowym warto przepłukać w celu usunięcia z nich zapachu zgniłego mięsa? Słyszałem opinię, że warto - a co na to koledzy wędkarze?
Slyszałem że płukanie białych robaków pomaga w usunięciu nieprzyjemngo a wręcz odstraszajacego ryby zapachu amoniaku.Ja osobiście zawsze płucze biale robaki.
Ja płuczę i wydaje mi się że przez to robaki są dla ryb atrakcyjniejsze i lepiej przyjmują zapachy. A robię to w w taki sposób że oddzielam robaki od trocin wsypuje je do pończochy, którą zawiązuje na supeł i wtedy wkładam do wiadra z letnią wodą i niewielką ilością płynu do naczyń i piorę, tak jak się pierze skarpetki tylko delikatniej :). Po takim zabiegu opłukuje je pod bieżącą wodą. Takie robaki wsypuje do wysokiego pudełka i zasypuję zanętą.
Tak zwane pranie robaków to konieczność ja mam specjalne sito oczywiście kupione pukam w wodzie z małą ilością płynu ludwik potem je susze w ręczniku papierowym i gdy się wysuszą to wkładam je do zanęty żeby się wytarły po tym wszystkim pachną jak marzenie
Zgadzam się z moimi przedmówcami."Prać" i płukać , ale należy pamiętać że ryby mają kilkuset krotnie bardziej niż człowiek rozwinięty zmysł smaku i węchu i w tym celu stosujcie środki piorące które w nikłym stopniu zostawiają zapach na robakach. Polecam płyn do mycia naczyń LUDWIK o zapachu miętowym. Przykład: Zawody drużynowe, spławikowe. Ja ze swoim kuzynem zajmujemy po pierwszym miejscu w sektorze, trzeci kompan nie ma brania. Jak się później okazało wyprał robaki w szamponie. Dodam, że wszyscy uczestnicy zawodów złowili sporą ilość ryb prócz niego. NIE POSŁUCHAŁ!!! i więcej razy z nami w drużynie nie wystartował. Pozdrawiam.
Ja robię tak samo jak kolega Grizziy i myślę, że skutkuje.
Gdy wypiorę to wkładam je do aromatu waniliowego albo truskawkowego.
Myślę, że to skutkuje.
ja co prawda plucze ale bez detergentu-jakos sie niepotrafie sie przekonac do chemi moze wlasnie ze wzledu na ten doskonaly wech ale moze to tylko uprzedzenie
Z własnego doświadczenia wiem że należy mieć ze sobą i takie i takie robaki.Są często sytuacje ,że ryba nie chce brać na prane robaki , tylko na te brzydko pachnące i na odwrót.Miałem kiedyś taki przypadek,że zaparzyły mi się robaki ,które zostawiłem w samochodzie podczas upału.Miałem jeszcze kilka żywych w pudełku wędkarskim,brań nie było do puki przez pomyłkę nie sięgłem po pudełko z zaparzonymi robakami.Na wędce z żywymi robakami miałem może dwa lub trzy brania,na zaparzone ciągnąłem leszcza za leszczem.
ja nie płuczę robaków. od razu wkładam je do pudełka z aromatem. to działa.
Ja sprawdzam ,czy są świeże, jak są, to zasypuje je odpowiednim atraktorem najlepiej dzień przed łowieniem żeby się dobrze wytarły,a jak bardzo śmierdzą to wrzucam do małego wiaderka z wodą letnią i płynem do naczyń Ludwik tylko bez trocin. Kąpię je tak przez około 5 min. mieszając, wtedy na powierzchni zbierają się różne brudy i martwe larwy i potem odlewam wodę delikatnie, suszę i przekładam do pudełka, zasypuję otrębami pszennymi lub zanętą koniecznie suchą, bądź też atraktorem jak kto woli. Trzeba pamiętac, że tak "wyprane" i zasypane robaki po zakończeniu łowienia długo się nie przechowają nawet w lodówce. Pozdrawiam i życzę sukcesów
Witam :) a mam pytanie, moge zasypac rbaczki biale z wlasnej hodowli takim drobnym pisakiem, moze mąką ?? nie mam dostępu do trocin :(((((( I nie mam pojecia w czym je trzymac a dopiero co mi sie wykluły :))Pozdrawiam
Nie zasypuj mąką, już lepiej użyj zwykłej suchej zanęty...
Tak,tak, Ola ma rację! W mące one się uduszą! Najlepsza jest zanęta i atraktor.
aha, dzieki wielkie :))
Do przesypywania robaków oprócz zanęty najlepsza jest wg mnie mąka kukurydziana, lub kasza kukurydziana. Stosuje je od lat.
Wracając do tematu - oprócz płukania, zawsze warto puścić robaki przez sito w celu oddzielenia martwych larw, i innych "niespodzianek".
Łowię już dość długo . Białe robaki stosuję również od bardzo dawna i nigdy nie znalazłem dowodów na poparcie tej tezy , jakoby białe robale niemyte - były gorsze niż płukane .Odstraszające działanie , które rzekomo ma mieć zapach robaków niewypłukanych uprzednio w wodzie z dodatkiem detergentu - nie istnieje ! To wymysł i bzdurny eufemizm , który zresztą jak wiele innych dziwactw wędkarskich - nie znajduje logicznego uzasadnienia . Robaki białe kupione w sklepie - nie śmierdzą zgniłym mięsem lecz amoniakiem , który jest produktem przemiany materii larw .Absolutną nieprawdą jest twierdzenie ,że tylko stosując robaki myte - można osiągnąć dobry wynik .W Polsce larwami , które nigdy nie widziały kąpieli - posługuje się tysiące osób i mimo wszystko osiągają często niezłe wyniki połowu. Robak z czarnym punkcikiem - to już faza , kiedy larwa nie pobiera pokarmu ( uwstecznia się aparat pokarmowy ) , dlatego - larwa kupiona w sklepie - nie przesiąka zapachem żadnego pokarmu a ponadto , niemożliwe jest również jej karmienie . W swojej wędkarskiej "praktyce " zetknąłem się z różnymi typami wędkarzy . Pośród wielu napotkanych nad wodą - byli również osobnicy , którzy łowili na mady - pozyskane z pojemników na śmieci. Robaki te były tłuste , nad wyraz dorodne i raczej niezbyt mile woniejące lecz mimo to - wyniki połowu byłe całkiem niezłe . Poddawanie robaków zabiegom upiększającym , skazywanie je na ablucję w wodzie z płynem do naczyń - to tylko głupia , ludzka fanaberia , naprawdę nie więcej.
Bzdura totalna. Robaki kupuje się w sklepie , bierze nad wodą i łowi .Później - gdy robaki nie są już do niczego potrzebne - należy je potraktować , tak jak każde żywe stworzenie - czyli zwrócić im wolność. Nie znoszę tych nędzarzy , (uważających się w dodatku za wielkich łowców ) , którzy kupują sporo puszek kukurydzy , kilka opakowań robali - a później resztki i opakowania ( wraz z zawartością ) - zostawiają w przybrzeżnych krzakach .Te naganne nawyki - są wciąż żywe i nadal pokutują jako "drobne przewinienie " rozdygotanego emocjami wędkarza , który "zapomniał " - pozbierać po sobie śmieci , jak i również to ,że robak to też stworzenie żywe ...
Myślą miernoty ,że jak nakupują drogich "zanęt -cud " , kukurydzy i białych robali barwionych na wszystkie barwy tęczy - to osiągną oszałamiające wyniki .
Nie skazuje białych robaków na "ablucję w wodzie z płynem do naczyń" :)), zasypuje je tylko zanętą i dodaje atraktora zapachowego. W zanęcie same się wytrą z tłuszczu, to czy przejdą aromatem czy nie, nie jest dla mnie ważne, raczej chodzi mi o to by amoniak nie bił mnie w nos przy otwieraniu pudełka.
Nie skazuje białych robaków na "ablucję w wodzie z płynem do naczyń" :)), zasypuje je tylko zanętą i dodaje atraktora zapachowego. W zanęcie same się wytrą z tłuszczu, to czy przejdą aromatem czy nie, nie jest dla mnie ważne, raczej chodzi mi o to by amoniak nie bił mnie w nos przy otwieraniu pudełka.
Z moich obserwacji wynika ,że nawet ten amoniak jakoś rybom nie wadzi . Nie wiem - może jestem prymitywny i nie dbam o estetykę ? A może to po prostu , ryby są prymitywne ?
Rybom chyba nie, ale mi tak.
Kiedyś mój znajomy miał na środku stawu podest, na którym układał od czasu do czasu padlinę z lasu. Oczywiście fetor straszny ale pod podestem woda się gotowała od ryb i raczej robaki które spadały do wody nie miały aromatu truskawkowego.
Brawo , to się nazywa zdrowe podejście do tematu , pozdrawiam