Każdy wędkarz musiał od tego zacząćPierwsza wędka, ryba. Ze swojego doświadczenia wiem, że na początek trzeba się się zapoznać z batem, potem uklejówka itp.Ja sam z niewiadomych przyczyn zacząłem od karpia i czułem się jakbym kupił kota w worku.Musiałem kupić nową wędkę i karpiowa poszła w kąt, więc przemyślcie zakupy bo młody wędkarz zawsze jest naiwny i kupuje bez namysłu.PozdrawiamSzymon
niekoniecznie. ja ostatnio na spinning (niemiecka firma, coś na literkę b...) (2,2m c.w. 20-50g) rzadziej łowię i wykorzystuję go z powodzeniem jako feeder. drugą stosowaną przeze mnie wędką do feedera jest leciwy teleskop abu 4,2m c.w. 20-50g. Póki nie kupię sobie upatrzonego feederka to będę korzystał z tego co mam. W ostatni weekend wyciągnąłem zarówno na jedną jak i na drugą leszcza około 45cm bez żadnej zabawy, a brania widać dobrze w nurcie Narwii. Tak więc widać, że nie trzeba specjalistycznego czy dedykowanego sprzętu aby móc coś złapać metodą, która nam odpowiada. Połamania!
Napewno na początek nie powinno się kupować nie wiem jak drogiego sprzętu. Bo nie wiadomo czy (jak kolega wyżej pisał) będzie to co on lubi, itd. Lepiej żeby powędkował z kimś i przekonał się czy to jest to. Wystrzegał się zakupów w internecie (a najbardziej allegro itp.), gdzie po przeczytaniu bajeczek sprzedającego i podrasowanych fotek. Napali się i kupi bubel... Nie ma to jak kompletować sprzęcik pod czujnym okiem doświadczonego kolegi... I pamiętajmy że ten sprzęt ma służyć mam. Tak więc nie ważne że kolega zapewnia nas że to jest super klasa i wogóle KUL. Pamiętajcie że to ma służyć wam, tak więc on ma być wygodny dla was i spełniać wasze oczekiwania. Czytaj; dobrze leżeć w ręku i dobrze masz czuć holowaną rybę czy przynętę. Poprostu ma sie zahowywać jak przedłużenie wszej ręki, nie jak gips ortopedyczny...
Kolega u góry ma rację na początku nie kupujmy drogiego sprzętu,ja kupiłem sobie bata na szczęście za 30 zł(bat 6 metry) i tak sobie myślałem jak ta metoda mi się spodoba to kupię drugiego bata już za 150 zł takiego leciutkiego i poręcznego,no ale po kilku próbach łowienia tym batem za 30 zł,metoda całkowicie mi się nie spodobała,bat to teraz dla mnie najgorsza metoda.1.Daleko się nie zarzuci2.Jest ciężki nawet ten droższy 3.Ciągle o jakieś trzciny i drzewa nim zachaczam.Przypominam że to jest tylko moje zdanie,każdy na ten temat ma swoje.I co do pierwszej wędki dla radzę odległościówka lub zwykły przenośny teleskop
Ja jako swoją pierwszą wędkę miałem "okume" z bazaru kupioną za jakieś śmieszne grosze była to elegancka gruntóweczka, oczywiście teleskop. Powiem szczerze, że złowiłem na nią kilka przyzwoitych ryb i gdybym bezczelnie jej nie złamał usiłując wyrwać koszyk z jakiegoś zaczepu to pewnie jeszcze kilka sezonów bym się z nią pobawił choćby z sentymentu. Ale po takiej wędce wiedziałem czego chcę, czy ma być dłuższa, krótsza, jakie cw. itd. Dlatego jeśli ktoś kupuje pierwszą wędkę to polecam kupić byle co i później na tej podstawie doprecyzować swoje oczekiwania. Jedyne w co można na początku zainwestować jakieś większe pieniądze to kołowrotek.
Nie ma to jak zajść do dobrego sklepu wędkarskiego (zareklamuję, bo warto - sklep wędkarski na I Armii WP, ten bliżej Pułtuskiej; ten koło Lidla to lipa - kilka rzeczy tylko mają i w dodatku sprzedawca lub jego córka/pracownica o wędkarstwie wiedzą tyle, że się łowi ryby ;-). Kilka kroków od domu mam taki sklepik (j.w.), ale można się zagadać na długo ze sprzedawcą. Ostatnio tak sobie pomyślałem: pójdę i kupię najtańszy feeder (chodziło mi o coś z c.w. 100-150g). Zaszedłem i sprzedawca złożył mi go i kazał pomachać. Szklak trząsł się jak galareta (Mikado Golden Lion za ponad 60zł). Później miałem sobie wyobrazić, jak zacinam tym rybę z większej odległości w silnym nurcie (łowię głównie w Narwii i Bugu w okolicach Wyszkowa). Raczej porażka. Sprzedawca podał mi następnie Mistrall Infinity Feeder c.w. 150g, 3,6m. Pomachałem. Tylko szczytówka się uginała. Poza tym był lżejszy (węglówka), a jego cena w sklepie wynosiła więcej (140 czy 160zł), na allegro po 110zł. Minus z tego jedynie taki, że sztywniejszy kij (w zmowie z hamulcem kołowrotka) będzie mniej błędów wybaczał niż bardziej elastyczny szklak, ale stwierdziłem, że lepiej poczekać i odłożyć więcej kaski, kupić węglówkę i podszkolić technikę, niż iść i machać byle jak. Druga mniej ważna sprawa, to waga wędki, która praktycznie cały czas i tak leży lub stoi. Także polecam przejść się po sklepach i poszukać takiego, w którym sprzedaje wędkarz z pasją a nie typowy handlowiec. Taki sklep, to prawdziwy skarb!
Każdy wędkarz musiał od tego zacząćPierwsza wędka, ryba. Ze swojego doświadczenia wiem, że na początek trzeba się się zapoznać z batem, potem uklejówka itp.Ja sam z niewiadomych przyczyn zacząłem od karpia i czułem się jakbym kupił kota w worku.Musiałem kupić nową wędkę i karpiowa poszła w kąt, więc przemyślcie zakupy bo młody wędkarz zawsze jest naiwny i kupuje bez namysłu.PozdrawiamSzymon
niekoniecznie. ja ostatnio na spinning (niemiecka firma, coś na literkę b...) (2,2m c.w. 20-50g) rzadziej łowię i wykorzystuję go z powodzeniem jako feeder. drugą stosowaną przeze mnie wędką do feedera jest leciwy teleskop abu 4,2m c.w. 20-50g. Póki nie kupię sobie upatrzonego feederka to będę korzystał z tego co mam. W ostatni weekend wyciągnąłem zarówno na jedną jak i na drugą leszcza około 45cm bez żadnej zabawy, a brania widać dobrze w nurcie Narwii. Tak więc widać, że nie trzeba specjalistycznego czy dedykowanego sprzętu aby móc coś złapać metodą, która nam odpowiada. Połamania!
Napewno na początek nie powinno się kupować nie wiem jak drogiego sprzętu. Bo nie wiadomo czy (jak kolega wyżej pisał) będzie to co on lubi, itd.
Lepiej żeby powędkował z kimś i przekonał się czy to jest to.
Wystrzegał się zakupów w internecie (a najbardziej allegro itp.), gdzie po przeczytaniu bajeczek sprzedającego i podrasowanych fotek. Napali się i kupi bubel...
Nie ma to jak kompletować sprzęcik pod czujnym okiem doświadczonego kolegi...
I pamiętajmy że ten sprzęt ma służyć mam. Tak więc nie ważne że kolega zapewnia nas że to jest super klasa i wogóle KUL. Pamiętajcie że to ma służyć wam, tak więc on ma być wygodny dla was i spełniać wasze oczekiwania. Czytaj; dobrze leżeć w ręku i dobrze masz czuć holowaną rybę czy przynętę. Poprostu ma sie zahowywać jak przedłużenie wszej ręki, nie jak gips ortopedyczny...
Kolega u góry ma rację na początku nie kupujmy drogiego sprzętu,ja kupiłem sobie bata na szczęście za 30 zł(bat 6 metry) i tak sobie myślałem jak ta metoda mi się spodoba to kupię drugiego bata już za 150 zł takiego leciutkiego i poręcznego,no ale po kilku próbach łowienia tym batem za 30 zł,metoda całkowicie mi się nie spodobała,bat to teraz dla mnie najgorsza metoda.1.Daleko się nie zarzuci2.Jest ciężki nawet ten droższy 3.Ciągle o jakieś trzciny i drzewa nim zachaczam.Przypominam że to jest tylko moje zdanie,każdy na ten temat ma swoje.I co do pierwszej wędki dla radzę odległościówka lub zwykły przenośny teleskop
najlepiej porzyczyć i zobaczyc co chcemy
najlepiej porzyczyć i zobaczyc co chcemy
Ja jako swoją pierwszą wędkę miałem "okume" z bazaru kupioną za jakieś śmieszne grosze była to elegancka gruntóweczka, oczywiście teleskop. Powiem szczerze, że złowiłem na nią kilka przyzwoitych ryb i gdybym bezczelnie jej nie złamał usiłując wyrwać koszyk z jakiegoś zaczepu to pewnie jeszcze kilka sezonów bym się z nią pobawił choćby z sentymentu. Ale po takiej wędce wiedziałem czego chcę, czy ma być dłuższa, krótsza, jakie cw. itd. Dlatego jeśli ktoś kupuje pierwszą wędkę to polecam kupić byle co i później na tej podstawie doprecyzować swoje oczekiwania. Jedyne w co można na początku zainwestować jakieś większe pieniądze to kołowrotek.
Pozdrawiam i połamania.
Nie ma to jak zajść do dobrego sklepu wędkarskiego (zareklamuję, bo warto - sklep wędkarski na I Armii WP, ten bliżej Pułtuskiej; ten koło Lidla to lipa - kilka rzeczy tylko mają i w dodatku sprzedawca lub jego córka/pracownica o wędkarstwie wiedzą tyle, że się łowi ryby ;-). Kilka kroków od domu mam taki sklepik (j.w.), ale można się zagadać na długo ze sprzedawcą. Ostatnio tak sobie pomyślałem: pójdę i kupię najtańszy feeder (chodziło mi o coś z c.w. 100-150g). Zaszedłem i sprzedawca złożył mi go i kazał pomachać. Szklak trząsł się jak galareta (Mikado Golden Lion za ponad 60zł). Później miałem sobie wyobrazić, jak zacinam tym rybę z większej odległości w silnym nurcie (łowię głównie w Narwii i Bugu w okolicach Wyszkowa). Raczej porażka. Sprzedawca podał mi następnie Mistrall Infinity Feeder c.w. 150g, 3,6m. Pomachałem. Tylko szczytówka się uginała. Poza tym był lżejszy (węglówka), a jego cena w sklepie wynosiła więcej (140 czy 160zł), na allegro po 110zł. Minus z tego jedynie taki, że sztywniejszy kij (w zmowie z hamulcem kołowrotka) będzie mniej błędów wybaczał niż bardziej elastyczny szklak, ale stwierdziłem, że lepiej poczekać i odłożyć więcej kaski, kupić węglówkę i podszkolić technikę, niż iść i machać byle jak. Druga mniej ważna sprawa, to waga wędki, która praktycznie cały czas i tak leży lub stoi.
Także polecam przejść się po sklepach i poszukać takiego, w którym sprzedaje wędkarz z pasją a nie typowy handlowiec. Taki sklep, to prawdziwy skarb!
Witam,
Jest tu ktoś z okręgu Rembertów? Pozdro
Mi dziadek na początku bambusa dał :)