Przełom roku jest dobrą okazją do podsumowania wydarzeń w naszym Kole w mijającym roku. Zanim członkowie koła podczas walnego zebrania rozliczą Zarząd Koła z rocznej działalności, spróbuję w wielkim skrócie przypomnieć najważniejsze wydarzenia, które miały miejsce podczas rywalizacji o tytuł wędkarza roku 2010. Zdaję sobie sprawę, że przedstawiona przeze mnie ocena będzie subiektywna i wielu uczestników tych wydarzeń ma odmienne odczucia, dlatego bardzo liczę na Wasze komentarze pod artykułem.
Na kilkanaście dni przed pierwszymi zawodami, wysłałem sygnał ostrzegawczy do „Wielkiego Mistrza” Grzegorza von Grzybka żeby miał się na baczności, bo do Koła przybyło wielu nowych, dobrych, ambitnych wędkarzy, a czasy „hurtowego” kolekcjonowania pucharów przez Niego już mogą się skończyć. On oczywiście wyśmiał moje uwagi o "nowej fali" i "młodych wilczkach” a mnie osobiście i wszystkim którzy mieli by czelność zagrozić jego pozycji, przyłożył z „grubej rury”. Przeprosiny kosztowały Go wiele wysiłku i nerwów przez co długo nie mógł odnaleźć formy z poprzednich lat. Dopiero sierpniowe (sic!) zawody na Wiśle nieco ukoiły Jego nerwy.
Ale zacznijmy od początku. Pierwsze zawody wygrał kolejny „kolekcjoner pucharów” w ubiegłych latach, „stary wyga” Wacek Szklarczyk, ale później, nie licząc zawodów na Wiśle w których w moim mniemaniu był murowanym faworytem, zaczęła się dla Niego „równia pochyła”. Jedyną moją satysfakcją z tych zawodów był fakt, że moja „przepowiednia” zaczęła się sprawdzać. „Nowa fala” (Sławek Radzik) i „Młode Wilczki” ( Dawid Nowak, Grzesiek Blecharz) przypuścili bezpardonowy szturm na „Starą Gwardię”, przyprawiając ją o zgrzytanie nielicznych już zębów.
Drugie zawody – I tura Mistrzostw Koła odbyły się na odnowionym stawie „Wrońskim” i okazały się w pełni demokratyczne dla wszystkich uczestników. Moim zdaniem, największym przegranym tych zawodów okazał się kol. Grzesiek Godyń, który zna ten staw jak nikt inny. W dodatku wylosował najlepsze stanowisko. No i klapa!
Trzecie w kolejności, „Zawody Nocne” zawsze otoczone są magiczną aurą. I tak było w tym roku. Zawody wygrał w sposób niemal „cudownie magiczny” kol. Andrzej Potoczek Drugi był kol. Sławek Radzik. Z ubiegłorocznych triumfatorów na podium udało się stanąć tylko mojej skromnej osobie, był to jednak spadek z 1 na 3 miejsce.
Czwarte zawody spławikowo – gruntowe na rzece Wiśle w miejscowości Podłęże miały zweryfikować umiejętności poszczególnych zawodników. Moim pewniakiem do zwycięstwa na którego postawiłbym całą forsę (gdybym miał!) był specjalista od przepływanki – Wacek Szklarczyk. Wprawdzie złowił najwięcej ryb ale starczyło to tylko na trzecie miejsce. Podkreślam trzecie bo gdybym sprawdził siatkę przed zawodami to mogło być różnie. Obecni na zawodach wiedzą o co chodzi, innym opisywał nie będę bo do dzisiaj mi wstyd! Zawody (wreszcie!) wygrał kol. Grzesiek Godyń. Kolejna Jego wpadka zaowocowała by niechybnie wizytą u psychologa! Tak miał skołatane nerwy. Sławek Radzik, zajmując drugie miejsce potwierdził, że jest nie tylko wędkarzem wszechstronnym ale stał się murowanym faworytem do zwycięstwa w tegorocznym Grand-Prix.
We wrześniu odbyły się następne, najbardziej prestiżowe dla każdego wędkarza zawody o Mistrzostwo Koła. Zawody miały trzech wielkich faworytów. Byli to: broniący tytułu Mistrza Wacek Szklarczyk, podwójny Mistrz w latach 2007-2008 Grzesiek Godyń i objawienie sezonu, lider Grand-Prix Sławek Radzik. Faworyci jednak zawiedli i to wszyscy! Po kilku latach niebytu, kol. Jasiek Palimąka przypomniał sobie jak się łowi ryby na zawodach i je WYGRAŁ! Ku mojej wielkiej radości, udało mi się obronić tytuł wicemistrza zdobyty w ubiegłym roku! Uważam to za mój największy sukces w dotychczasowych startach w zawodach. Trzecią pozycję udało się obronić kol. Grześkowi Godyniowi. Zrobił to w sposób przypominający najlepsze dreszczowce Hitchcocka. Dotychczasowy Mistrz, kol. Wacek Szklarczyk znów złowił najwięcej ryb a że były wielkości gupików, starczyły tylko na 6 miejsce. Słabiutko na zawodach wypadł lider Grand-Prix kol. Sławek Radzik, czym odroczył swoją koronację. Mało tego. Wytworzyła się sytuacja, że koronę może nawet stracić I stracił.
Ostatnie zawody sezonu 2010 odbyły się w październiku na nieprzewidywalnym stawie „Wrońskim”. Wyniki tych zawodów mogły znacząco wpłynąć na końcową klasyfikację Grand-Prix. I wpłynęły! Zawody (moim zdaniem) rozstrzygnęły się podczas losowania stanowisk. Kto nie wylosował stanowiska w pobliżu roślinności wodnej, gdzie gromadziła się drobnica, mógł spokojnie iść na oranżadę. W sposób dla mnie niewytłumaczalny (znowu pomoc niebios?) najlepsze stanowisko wylosował kol. Grzybek! Wacek Szklarczyk nie przybył na zawody, więc przestał się liczyć. Lider, Sławek Radzik i pretendenci do podium Grzesiek Blecharz i ja wylosowaliśmy zrządzeniem losu stanowiska sąsiednie na odcinku stawu całkowicie pozbawionym roślinności. Na oranżadę jednak nie poszliśmy, walczyliśmy jak lwy!
Zawody wygrał po raz pierwszy w swoim życiu kol. Andrzej Kulka. Tak się biedaczyna wzruszył, że aż mu łezki z oczu popłynęły. Drugim szczęściarzem, któremu udało się złowić kilka ryb wielkości gupików było tegoroczne „dziecko szczęścia” Grzesiek Godyń. Ilość zanęty, którą wsypał do wody starczyła na kilkanaście obfitych obiadów dla stada karpi, które parę dni wcześniej zostały wpuszczone do stawu „Wrońskiego”. Swojej szansy nie wykorzystał, łowiący po sąsiedzku z Grzybkiem kol. Dawid Nowak. Czyżby zmęczenie ciężkim sezonem?
Dzięki drugiemu miejscu na zawodach i wielkiemu pechowi w losowaniu Sławka Radzika KORONĘ KRÓLA KOŁA PZW KRZESZOWICE W 2010 ROKU ZDOBYŁ KOL. GRZEGORZ GODYŃ von „GRZYBEK”!!!
Gratulację!
A jak będzie w tym roku? Z dobrze poinformowanych źródeł wiem, ze ciężko zbroją się kol. Dawid Nowak i Sławek Radzik (tyczki). Grzybka zeszłoroczne porażki nic nie nauczyły. Znów się odgraża. Wacek Szklarczyk z pewnością coś wymyśli w temacie zanęt. Jasiek Palimąka też nie zapomni że tytuł Mistrza zobowiązuje. Ja już obmyślam strategię wojny podjazdowej z Grzybkiem. Jak Mu nerwy puszczą, na dłuższy czas będzie jednego konkurenta mniej. A pozostali? Moim zdaniem wśród tych pozostałych wyłoni się KTOŚ, kto wiele namiesza w tym roku! Ale o tym innym razem.
Myślę, że tymi wypocinami nikogo nie uraziłem. Jeśli ktoś czuję się urażony to z góry przepraszam! Kto czuje się niedoceniony zapraszam do dyskusji.
P.S. Grzesiu, czy Twoim zdaniem nie miałem racji gdy pisałem o "Nowej Fali" i "Młodych Wilczkach"?
Bardzo Cię proszę, zanim coś napiszesz to wcześniej pomyśl!
Grzybka zeszłoroczne porażki nauczyły wbrew pozorom i wpisom w ww artykule Kolegi Redaktora Stanisława Baldheada bardzo dużo - wyciągnął stosowne wnioski , przestał lekceważyć " nową falę " i " młode wilczki " , oraz przypomniał sobie stare porzekadło , że " zbytnia pewność siebie i rutyna " gubi , czego efektem był miniony sezon Zawodów Wędkarskich w Naszym Kole . Poza tym Grzybek doszedł do wniosku , że musi podchodzić do uczestnictwa w zawodach nie tak nerwowo , mniej emocjonalnie i ambicjonalnie , ale z malutką dawką adrenaliny , która w zmaganiach sportowych jest jednak nieodzowna . Jeszcze raz wielki szacunek i uznanie dla naprawdę Godnego i Wielkiego Rywala , zasługującego Swoją postawą i koleżeństwem , oraz brakiem jakiejkolwiek zawiści czy zazdrości - Kolegi Sławka Radzika , przy którym naprawdę musiałem się wznieść na wyżyny moich umiejętności ( na pewno nie do końca doskonałych ) , aby Go w ogólnej punktacji Grand Prix 2010 pokonać , co naprawdę przyszło mi z wielkim trudem . Sławuś - niskie ukłony - dla mnie Jesteś WIELKI . Połamania kija w nadchodzącym sezonie wędkarskim 2011 dla wszystkich Koleżanek i Kolegów z Koła PZW Krzeszowice . Stachu , Twoje odczucia są jak najbardziej obiektywne - napisałeś , tak , jak było naprawdę . A ja , cóż mogę sobie powiedzieć , napiszę stosując Twój O Wielce Szanowny Kolego Redaktorze styl - Grzybciu - trochę więcej pokory , a wszystko będzie ok. . Jeszcze raz wyrazy szacunku dla Wszystkich .
A propos adnotacji Kolegi Redaktora - cytuję " Grzybka zeszłoroczne porażki nic nie nauczyły . Znów się odgraża . " - myślę , ze mój wcześniejszy wpis wiele w tej materii wyjaśnia . Połamania kija . Ps. Nie dam się sprowokować do tzw. wojny podjazdowej , a co przygotowałem na sezon wędkarski 2011 niech pozostanie moją słodką tajemnicą !!!
A dlaczego Wielce Szanowny Kolega Redaktor Baldhead użył do mojej koronacji za rok 2010 zdjęcia z 2009 roku , w dodatku z I-szych Nocnych Zawodów Gruntowych ( których de facto Był pomysłodawcą ) , na którym to zdjęciu po nie przespanej nocy mam cokolwiek nieszczególny wygląd ???!!!
.Moim zdaniem.
Przełom roku jest dobrą okazją do podsumowania wydarzeń w naszym Kole w mijającym roku. Zanim członkowie koła podczas walnego zebrania rozliczą Zarząd Koła z rocznej działalności, spróbuję w wielkim skrócie przypomnieć najważniejsze wydarzenia, które miały miejsce podczas rywalizacji o tytuł wędkarza roku 2010. Zdaję sobie sprawę, że przedstawiona przeze mnie ocena będzie subiektywna i wielu uczestników tych wydarzeń ma odmienne odczucia, dlatego bardzo liczę na Wasze komentarze pod artykułem.
Na kilkanaście dni przed pierwszymi zawodami, wysłałem sygnał ostrzegawczy do „Wielkiego Mistrza” Grzegorza von Grzybka żeby miał się na baczności, bo do Koła przybyło wielu nowych, dobrych, ambitnych wędkarzy, a czasy „hurtowego” kolekcjonowania pucharów przez Niego już mogą się skończyć. On oczywiście wyśmiał moje uwagi o "nowej fali" i "młodych wilczkach” a mnie osobiście i wszystkim którzy mieli by czelność zagrozić jego pozycji, przyłożył z „grubej rury”. Przeprosiny kosztowały Go wiele wysiłku i nerwów przez co długo nie mógł odnaleźć formy z poprzednich lat. Dopiero sierpniowe (sic!) zawody na Wiśle nieco ukoiły Jego nerwy.
Ale zacznijmy od początku. Pierwsze zawody wygrał kolejny „kolekcjoner pucharów” w ubiegłych latach, „stary wyga” Wacek Szklarczyk, ale później, nie licząc zawodów na Wiśle w których w moim mniemaniu był murowanym faworytem, zaczęła się dla Niego „równia pochyła”. Jedyną moją satysfakcją z tych zawodów był fakt, że moja „przepowiednia” zaczęła się sprawdzać. „Nowa fala” (Sławek Radzik) i „Młode Wilczki” ( Dawid Nowak, Grzesiek Blecharz) przypuścili bezpardonowy szturm na „Starą Gwardię”, przyprawiając ją o zgrzytanie nielicznych już zębów.
Drugie zawody – I tura Mistrzostw Koła odbyły się na odnowionym stawie „Wrońskim” i okazały się w pełni demokratyczne dla wszystkich uczestników. Moim zdaniem, największym przegranym tych zawodów okazał się kol. Grzesiek Godyń, który zna ten staw jak nikt inny. W dodatku wylosował najlepsze stanowisko. No i klapa!
Trzecie w kolejności, „Zawody Nocne” zawsze otoczone są magiczną aurą. I tak było w tym roku. Zawody wygrał w sposób niemal „cudownie magiczny” kol. Andrzej Potoczek Drugi był kol. Sławek Radzik. Z ubiegłorocznych triumfatorów na podium udało się stanąć tylko mojej skromnej osobie, był to jednak spadek z 1 na 3 miejsce.
Czwarte zawody spławikowo – gruntowe na rzece Wiśle w miejscowości Podłęże miały zweryfikować umiejętności poszczególnych zawodników. Moim pewniakiem do zwycięstwa na którego postawiłbym całą forsę (gdybym miał!) był specjalista od przepływanki – Wacek Szklarczyk. Wprawdzie złowił najwięcej ryb ale starczyło to tylko na trzecie miejsce. Podkreślam trzecie bo gdybym sprawdził siatkę przed zawodami to mogło być różnie. Obecni na zawodach wiedzą o co chodzi, innym opisywał nie będę bo do dzisiaj mi wstyd! Zawody (wreszcie!) wygrał kol. Grzesiek Godyń. Kolejna Jego wpadka zaowocowała by niechybnie wizytą u psychologa! Tak miał skołatane nerwy. Sławek Radzik, zajmując drugie miejsce potwierdził, że jest nie tylko wędkarzem wszechstronnym ale stał się murowanym faworytem do zwycięstwa w tegorocznym Grand-Prix.
We wrześniu odbyły się następne, najbardziej prestiżowe dla każdego wędkarza zawody o Mistrzostwo Koła. Zawody miały trzech wielkich faworytów. Byli to: broniący tytułu Mistrza Wacek Szklarczyk, podwójny Mistrz w latach 2007-2008 Grzesiek Godyń i objawienie sezonu, lider Grand-Prix Sławek Radzik. Faworyci jednak zawiedli i to wszyscy! Po kilku latach niebytu, kol. Jasiek Palimąka przypomniał sobie jak się łowi ryby na zawodach i je WYGRAŁ! Ku mojej wielkiej radości, udało mi się obronić tytuł wicemistrza zdobyty w ubiegłym roku! Uważam to za mój największy sukces w dotychczasowych startach w zawodach. Trzecią pozycję udało się obronić kol. Grześkowi Godyniowi. Zrobił to w sposób przypominający najlepsze dreszczowce Hitchcocka. Dotychczasowy Mistrz, kol. Wacek Szklarczyk znów złowił najwięcej ryb a że były wielkości gupików, starczyły tylko na 6 miejsce. Słabiutko na zawodach wypadł lider Grand-Prix kol. Sławek Radzik, czym odroczył swoją koronację. Mało tego. Wytworzyła się sytuacja, że koronę może nawet stracić I stracił.
Ostatnie zawody sezonu 2010 odbyły się w październiku na nieprzewidywalnym stawie „Wrońskim”. Wyniki tych zawodów mogły znacząco wpłynąć na końcową klasyfikację Grand-Prix. I wpłynęły! Zawody (moim zdaniem) rozstrzygnęły się podczas losowania stanowisk. Kto nie wylosował stanowiska w pobliżu roślinności wodnej, gdzie gromadziła się drobnica, mógł spokojnie iść na oranżadę. W sposób dla mnie niewytłumaczalny (znowu pomoc niebios?) najlepsze stanowisko wylosował kol. Grzybek! Wacek Szklarczyk nie przybył na zawody, więc przestał się liczyć. Lider, Sławek Radzik i pretendenci do podium Grzesiek Blecharz i ja wylosowaliśmy zrządzeniem losu stanowiska sąsiednie na odcinku stawu całkowicie pozbawionym roślinności. Na oranżadę jednak nie poszliśmy, walczyliśmy jak lwy!
Zawody wygrał po raz pierwszy w swoim życiu kol. Andrzej Kulka. Tak się biedaczyna wzruszył, że aż mu łezki z oczu popłynęły. Drugim szczęściarzem, któremu udało się złowić kilka ryb wielkości gupików było tegoroczne „dziecko szczęścia” Grzesiek Godyń. Ilość zanęty, którą wsypał do wody starczyła na kilkanaście obfitych obiadów dla stada karpi, które parę dni wcześniej zostały wpuszczone do stawu „Wrońskiego”. Swojej szansy nie wykorzystał, łowiący po sąsiedzku z Grzybkiem kol. Dawid Nowak. Czyżby zmęczenie ciężkim sezonem?
Dzięki drugiemu miejscu na zawodach i wielkiemu pechowi w losowaniu Sławka Radzika KORONĘ KRÓLA KOŁA PZW KRZESZOWICE W 2010 ROKU ZDOBYŁ KOL. GRZEGORZ GODYŃ von „GRZYBEK”!!!
Gratulację!
A jak będzie w tym roku? Z dobrze poinformowanych źródeł wiem, ze ciężko zbroją się kol. Dawid Nowak i Sławek Radzik (tyczki). Grzybka zeszłoroczne porażki nic nie nauczyły. Znów się odgraża. Wacek Szklarczyk z pewnością coś wymyśli w temacie zanęt. Jasiek Palimąka też nie zapomni że tytuł Mistrza zobowiązuje. Ja już obmyślam strategię wojny podjazdowej z Grzybkiem. Jak Mu nerwy puszczą, na dłuższy czas będzie jednego konkurenta mniej. A pozostali? Moim zdaniem wśród tych pozostałych wyłoni się KTOŚ, kto wiele namiesza w tym roku! Ale o tym innym razem.
Myślę, że tymi wypocinami nikogo nie uraziłem. Jeśli ktoś czuję się urażony to z góry przepraszam! Kto czuje się niedoceniony zapraszam do dyskusji.
P.S. Grzesiu, czy Twoim zdaniem nie miałem racji gdy pisałem o "Nowej Fali" i "Młodych Wilczkach"?
Bardzo Cię proszę, zanim coś napiszesz to wcześniej pomyśl!
WODOM CZEŚĆ!
Grzybka zeszłoroczne porażki nauczyły wbrew pozorom i wpisom w ww artykule Kolegi Redaktora Stanisława Baldheada bardzo dużo - wyciągnął stosowne wnioski , przestał lekceważyć " nową falę " i " młode wilczki " , oraz przypomniał sobie stare porzekadło , że " zbytnia pewność siebie i rutyna " gubi , czego efektem był miniony sezon Zawodów Wędkarskich w Naszym Kole . Poza tym Grzybek doszedł do wniosku , że musi podchodzić do uczestnictwa w zawodach nie tak nerwowo , mniej emocjonalnie i ambicjonalnie , ale z malutką dawką adrenaliny , która w zmaganiach sportowych jest jednak nieodzowna . Jeszcze raz wielki szacunek i uznanie dla naprawdę Godnego i Wielkiego Rywala , zasługującego Swoją postawą i koleżeństwem , oraz brakiem jakiejkolwiek zawiści czy zazdrości - Kolegi Sławka Radzika , przy którym naprawdę musiałem się wznieść na wyżyny moich umiejętności ( na pewno nie do końca doskonałych ) , aby Go w ogólnej punktacji Grand Prix 2010 pokonać , co naprawdę przyszło mi z wielkim trudem . Sławuś - niskie ukłony - dla mnie Jesteś WIELKI . Połamania kija w nadchodzącym sezonie wędkarskim 2011 dla wszystkich Koleżanek i Kolegów z Koła PZW Krzeszowice . Stachu , Twoje odczucia są jak najbardziej obiektywne - napisałeś , tak , jak było naprawdę . A ja , cóż mogę sobie powiedzieć , napiszę stosując Twój O Wielce Szanowny Kolego Redaktorze styl - Grzybciu - trochę więcej pokory , a wszystko będzie ok. . Jeszcze raz wyrazy szacunku dla Wszystkich .
A propos adnotacji Kolegi Redaktora - cytuję " Grzybka zeszłoroczne porażki nic nie nauczyły . Znów się odgraża . " - myślę , ze mój wcześniejszy wpis wiele w tej materii wyjaśnia . Połamania kija . Ps. Nie dam się sprowokować do tzw. wojny podjazdowej , a co przygotowałem na sezon wędkarski 2011 niech pozostanie moją słodką tajemnicą !!!
Król Grzybek I
A dlaczego Wielce Szanowny Kolega Redaktor Baldhead użył do mojej koronacji za rok 2010 zdjęcia z 2009 roku , w dodatku z I-szych Nocnych Zawodów Gruntowych ( których de facto Był pomysłodawcą ) , na którym to zdjęciu po nie przespanej nocy mam cokolwiek nieszczególny wygląd ???!!!