Kropelka ołowiu z zatopionym w nim nie wielkim haczykiem. Służy do połowu ryb z pod lodu. Odpowiednio prowadzona jest bardzo skuteczna przy połowie okoni i nie tylko.
"Do połowu na mormyszkę stosujemy krótką (30 - 40 cm ) wędeczkę, której zrobienie manualnie uzdolnionemu zajmie najwyżej godzinę. Moje dwie samoróbki wykonałem wykorzystując do tego stary spinning z włókna szklanego. Prace rozpocząłem od profanacji spina pamiętającego czasy pierjestojki. Obciąłem przy samej rękojeści "blank". Następnie nawierciłem centralnie otwór we włóknie szklanym. Na siłę wcisnąłem szczytówkę z pikera. Zamontowałem kiwok ze szczeciny dzika (ewentualnie można wykorzystać grubszą żyłkę) i wędeczka gotowa. Proste prawda. Leniwi mają teraz duży wybór tego typu artykułów na sklepowych półkach. Alternatywą może być targowisko i pertraktacje z przyjaciółmi zza Bugu. Do wędeczki potrzebny nam będzie kołowrotek. Ja używam letnie modele lub tzw. "tyr, tyr" o ruchomej szpuli. Żyłka przy wyklarowanej, mocno przeźroczystej wodzie powinna być cienka i oscylować w przedziale od 0,06 -0,10 mm. Sporadycznie, gdy spodziewamy się okazów możemy założyć 0,12 mm. Obecnie kupienie ostrych, dobrych mormyszek o różnej gramaturze nie nastręcza raczej kłopotu. Radzę zaopatrzyć się po kilka z danego rozmiaru. Mogą się przydać w zaczepowym miejscu. Wielkość mormyszki dobieramy do głębokości wody i brań stosując zasadę płytko - lekko, głęboko - ciężej. Delikatne brania skłaniają do założenia lżejszej przynęty."
nie nie Longinie skorzystalem z pomocy wujka google i to bylo napisane w pierwszym forum na ktore wszedlem. Czy ta mormyszka to odmaania metody podlodowej czy tylko jej inna nazwa?
Mormyszka - wynaleziona w carskiej Rosji , sztuczna przynęta, tak jak teraz mamy woblerek a nie metodę woblerową piker i nie koniecznie metodę pikerową itp. Bez wuja Google :)
Ja swojego kijka wykonałem z zbrojenia światłowodu , rękojeść z fajnie zakręconej łozy a kiwaka z kliszy fotograficznej . Zato mormyszka jest tak dobra , że boję się na nią łapać . To wolfram w kształcie łódki z piórkiem kogucim oplątanym czerwoną nicią , normalnie rewelacja .
Witam.Rozumiem,ze są dwa tematy-rodzaj mormuszy i metoda połowu.Jeśli głębokość powyżej 6m,to oczywiście wolfram,z uwagi na jego ciężar właściwy,kształt owodopodobny,kolor jasny i metaliczne.Do wolframu idealne są krótkie wędki,bez rękojeści-np.bałałajka.Praca-10-20cm nad dnem do pół wody,przyłowem mogą być plocie i, jazgarze.Cynowa mormyszka-mały ciężar właściwy-raczej do 6m -w pól wody praca spokojna z powolnym opadaniem(w opadzie).Wedeczka bardzo miękka(wyginająca się w kolko-szczytówka możne nawet dotykać rękojeści-tak miękką),długi,miękki kiwok.Złapane ryby wybierać za pomocą żyłki w ręce,nie kijem i kołowrotkiem.Żyłka 0,8-0,10,na przyponie 0,6.Sprawdzone nad Zegrzem i Zal.Sulejowskim.Zostaw kolego trochę ryb dla Nas-pozdrawiam.
Raczej metody wyciągania żyłki rękoma bym nie radził . Co zrobisz jak skusi się duża sztuka ? Kołowrotek moim zdaniem jest niezbędny. Mieszkam na mazurach i miałem przyjemność długiego korzystania w ubiegłą zimę z lodu . Testowałem parę ciekawych mormyszek np. wolfram z piórkiem i koralikiem , imitację kiełża ( MUCHA ) dociążoną śruciną i właśnie o takie cuda mi chodzi skierowane w leszcza, dodam jeszcze że często w zimę wędkuję na Śniardwach a na tej wodzie wszystko może się uczepić , presja jest za[ pi ]ista dlatego orginalność jest ważna .
Ciekawym materiałem jest zbrojenie światłowodu , który idealnie się nadaje na wędki pod lodowe . Prosta sprawa wystarczy wiertarka i trochę papieru ściernego a akcja zależy od nas samych jak sobie ten kijek wyprofilujemy.
Jacek nie ma preferencji specjalnych do mormyszek na leszcza. Przy takiej głębokości łowiska tylko wolfram. Ważne jest nęcenie. A przede wszystkim zlokalizowanie stada leszczy. Technika łowienia różni się od okoniowej. Pukasz w dno i podnosisz bardzo powoli na pół metra. I znowu pukasz o dno. Podstawa to namierzyć stado i nęcić byle nie za dużo. Można gotowaną pszenicą pęczakiem czy kukurydzą. Ważny jest umiar.
Ja robię mormyszki sam - ze stila /nacietego, podluznego cieżarka z ołowiu/. Łatwo je kupic, rozne wielkosci. Zaciskam na koncu rasowy haczyk gamakatsu, otworek na żylke wyciskam szpilką. Mozna tez zalac haczyk distalem.
Dobry pomysł Marcin. Największą wadą mormyszek szczególnie ruskich są beznadziejne haki. Grube i toporne. Nie raz wyciągałem hak by wkleić nowy. Z długim trzonkiem i dużo cieńszy. Wszak łowimy na delikatne ochotki.
Panowie wędkarze , szukam metody na mormyszkę do połowu leszcza . Głębokość 9,5 - 7 , oczywiście w grę wchodzi tylko robota ręczna . Z góry dziękuje .
Nie bardzo rozumiem pytanie! " Metody na mormyszę"? proszę o większą precyzję!
Wybacz , chodziło mi o zbudowanie mormyszki od podstaw , która by kusiła te rybki .
W tej sprawie nie pomogę. Ja kupuję gotowe! Choć ostatnio nie bywam na lodzie bo na południu Polski lód jakiś taki, że strach na niego wejść!
a co to mormyszka? bo nigdyy o tym nie słyszalem?
Kropelka ołowiu z zatopionym w nim nie wielkim haczykiem. Służy do połowu ryb z pod lodu. Odpowiednio prowadzona jest bardzo skuteczna przy połowie okoni i nie tylko.
"Do połowu na mormyszkę stosujemy krótką (30 - 40 cm ) wędeczkę, której zrobienie manualnie uzdolnionemu zajmie najwyżej godzinę. Moje dwie samoróbki wykonałem wykorzystując do tego stary spinning z włókna szklanego. Prace rozpocząłem od profanacji spina pamiętającego czasy pierjestojki. Obciąłem przy samej rękojeści "blank". Następnie nawierciłem centralnie otwór we włóknie szklanym. Na siłę wcisnąłem szczytówkę z pikera. Zamontowałem kiwok ze szczeciny dzika (ewentualnie można wykorzystać grubszą żyłkę) i wędeczka gotowa. Proste prawda. Leniwi mają teraz duży wybór tego typu artykułów na sklepowych półkach. Alternatywą może być targowisko i pertraktacje z przyjaciółmi zza Bugu. Do wędeczki potrzebny nam będzie kołowrotek. Ja używam letnie modele lub tzw. "tyr, tyr" o ruchomej szpuli. Żyłka przy wyklarowanej, mocno przeźroczystej wodzie powinna być cienka i oscylować w przedziale od 0,06 -0,10 mm. Sporadycznie, gdy spodziewamy się okazów możemy założyć 0,12 mm. Obecnie kupienie ostrych, dobrych mormyszek o różnej gramaturze nie nastręcza raczej kłopotu. Radzę zaopatrzyć się po kilka z danego rozmiaru. Mogą się przydać w zaczepowym miejscu. Wielkość mormyszki dobieramy do głębokości wody i brań stosując zasadę płytko - lekko, głęboko - ciężej. Delikatne brania skłaniają do założenia lżejszej przynęty."
a dzieki :)
Wygląda na to ,że słyszałeś jednak o mormyszce! I pewnie masz pojecie co z tym się robi!
nie nie Longinie skorzystalem z pomocy wujka google i to bylo napisane w pierwszym forum na ktore wszedlem. Czy ta mormyszka to odmaania metody podlodowej czy tylko jej inna nazwa?
Mormyszka - wynaleziona w carskiej Rosji , sztuczna przynęta, tak jak teraz mamy woblerek a nie metodę woblerową piker i nie koniecznie metodę pikerową itp.
Bez wuja Google :)
Ja swojego kijka wykonałem z zbrojenia światłowodu , rękojeść z fajnie zakręconej łozy a kiwaka z kliszy fotograficznej . Zato mormyszka jest tak dobra , że boję się na nią łapać . To wolfram w kształcie łódki z piórkiem kogucim oplątanym czerwoną nicią , normalnie rewelacja .
Witam.Rozumiem,ze są dwa tematy-rodzaj mormuszy i metoda połowu.Jeśli głębokość powyżej 6m,to oczywiście wolfram,z uwagi na jego ciężar właściwy,kształt owodopodobny,kolor jasny i metaliczne.Do wolframu idealne są krótkie wędki,bez rękojeści-np.bałałajka.Praca-10-20cm nad dnem do pół wody,przyłowem mogą być plocie i, jazgarze.Cynowa mormyszka-mały ciężar właściwy-raczej do 6m -w pól wody praca spokojna z powolnym opadaniem(w opadzie).Wedeczka bardzo miękka(wyginająca się w kolko-szczytówka możne nawet dotykać rękojeści-tak miękką),długi,miękki kiwok.Złapane ryby wybierać za pomocą żyłki w ręce,nie kijem i kołowrotkiem.Żyłka 0,8-0,10,na przyponie 0,6.Sprawdzone nad Zegrzem i Zal.Sulejowskim.Zostaw kolego trochę ryb dla Nas-pozdrawiam.
Raczej metody wyciągania żyłki rękoma bym nie radził . Co zrobisz jak skusi się duża sztuka ? Kołowrotek moim zdaniem jest niezbędny. Mieszkam na mazurach i miałem przyjemność długiego korzystania w ubiegłą zimę z lodu . Testowałem parę ciekawych mormyszek np. wolfram z piórkiem i koralikiem , imitację kiełża ( MUCHA ) dociążoną śruciną i właśnie o takie cuda mi chodzi skierowane w leszcza, dodam jeszcze że często w zimę wędkuję na Śniardwach a na tej wodzie wszystko może się uczepić , presja jest za[ pi ]ista dlatego orginalność jest ważna .
ja swój kijek mam z końcówki bata. 80 cm. sup
Ciekawym materiałem jest zbrojenie światłowodu , który idealnie się nadaje na wędki pod lodowe . Prosta sprawa wystarczy wiertarka i trochę papieru ściernego a akcja zależy od nas samych jak sobie ten kijek wyprofilujemy.
Jacek nie ma preferencji specjalnych do mormyszek na leszcza. Przy takiej głębokości łowiska tylko wolfram. Ważne jest nęcenie. A przede wszystkim zlokalizowanie stada leszczy. Technika łowienia różni się od okoniowej. Pukasz w dno i podnosisz bardzo powoli na pół metra. I znowu pukasz o dno. Podstawa to namierzyć stado i nęcić byle nie za dużo. Można gotowaną pszenicą pęczakiem czy kukurydzą. Ważny jest umiar.
Ja robię mormyszki sam - ze stila /nacietego, podluznego cieżarka z ołowiu/. Łatwo je kupic, rozne wielkosci. Zaciskam na koncu rasowy haczyk gamakatsu, otworek na żylke wyciskam szpilką. Mozna tez zalac haczyk distalem.
Dobry pomysł Marcin. Największą wadą mormyszek szczególnie ruskich są beznadziejne haki. Grube i toporne. Nie raz wyciągałem hak by wkleić nowy. Z długim trzonkiem i dużo cieńszy. Wszak łowimy na delikatne ochotki.