Witam, przed chwila wrociłem z rybek, 4 a może 5 raz w życiu (i w tym roku) postanowiłem spróbować złowić sandacza :) uzbroiłem mała płotke (jakies 10 cm trupek) i rzuciłem (było to koło godz. 19:30). Przed 21 dzwoni telefon rozmawiam i oczywiście wtedy branie :P bombka wisiała luźno jakies 1 m od wędziska i zaczęła szybko wędrować do góry rozłaczyłem sie i chwyciłem za wędka, trzymałem ją jakieś 1,5 nad powierzchnią wody i gdy dochodziła do kija (jak była jakieś 30 cm od kija) popuszczałem kabłakiem zylke tak ze bomba zarzymywała sie na powierzchni wody, nastepnie blokowałem kabłak i bomka znowu wędrowała ku górze bardzo szybko (2-3 sek) i znowu musiałem popuszczać. Zrobiłem ten ruch gdzieś z 5 razy i postanowiłame ze jak dojdzie znowu do kija to tne i tak tez zrobiłem niestety nie udało sie. To było moje pierwsze w życiu branie na trupka. Powiedzcie co zrobiłem nie tak... Za odp z góry dzieki i pozdrawiam. P.S. Ale wreszcie pierwsze branie mam za sobą, nie wiedziałem, że sandacz tak szybko wyciąga zyłke
jedni zacinaja odrazu inni czekaja, to zalezy od tego jak kto sie nauczyl, a czasem warto sprobowac i tak i tak :)faktycznie cos z ta bombka robiles dziwnego ;)
aaaa rozumiem, ale kolego Ty reguluj hamulcem zylke a nie kablakiem :) jak rzucasz na trupka to odkrec hamulec, a jeszcze lepiej gdybys posiadal wolny bieg w kolowrotku, ewentualnie zostaw otwarty kabłąk a na zylce np. połóż zgiętą na pół trawkę <jest lzejsza niz bombka i bedziesz widzial kiedy jest branie, zresztą rybka Ci wyciagnie żyłkę bez oporu. Powodzenia
miales otworzyc kablak i poczekac sandacz bierze w trzech etapach za szybko zacioles i spaprales branie ale ja tez tak kiedys robilem kiedys sie nauczysz musisz byc cierpliwy
Opinia, którą wyraził kolega piotrcarp jest słuszna. Za wcześnie zaciąłeś, bo przy braniu sandacza trzeba mieć znacznie więcej cierpliwości niż przy innych rybach.
Zakładam, że płotka pochodziła z zalewu na którym łowiłeś i że nie obowiązuje na nim wymiar ochronny dla tej rybki. W braniu sandacza można rozróżnić trzy fazy: znalezienie żywczyka (czy fileta) i złapanie w paszczę, po którym powoli odpływa. Następnie przystaje, by ułożyć pokarm tak aby go łatwiej połknąć, po tym następuje szybszy odjazd i wtedy należy zacinać. Gdy zauważysz jakikolwiek symptom brania, powinieneś natychmiast zdjąć bombkę i otworzyć kabłąk, aby żyłka wysnuwała się bezoporowo. Jeśli chcesz używać jako sygnalizatora bombki, to po zarzuceniu fileta powieś ją między pierwszą a drugą przelotką i wgnieć lekko w piasek w odległości ok 1 metra od wędziska (z prawej lub lewej strony), będziesz widział początek brania i miał czas na reakcję jw. Jest wiele patentów które wskazują początek brania sandacza, poczytaj na Google, jeśli chcesz to Ci opiszę na priv. A tak na zakończenie, to spróbuj spinningu, o wile więcej adrenaliny i bardziej humanitarny.
Czy oby napewno ? a zahaczone za brzuch , pod paszczą ?
Przy polowie sandacza nie można w żaden sposób blokowac wysnuwania się żylki z kołowrotka, sandacz nie może poczuć żadnego oporu na natychmiast wypluje zdobycz.
Ale ja nie blokowałem żyłki wziałem wędke w reke i trzymałem poziomo nad wodą z wiszącą bobmką i zanim doszła do wędki żeby sandacz nie poczuł oporu spuszczałem ją do samej wody. Po prostu robiłem tak bo nie wiedizałem co robic no i po jakis 6 razach zaciałem nawet na chwile sie nie zatrzymał ale szedł bardzo szybko. Zawsze tak szybko idzie ? Czyli za wcześnie zaciałem ?? Nie mogłem sie powstrzymać bo tak szybko wyciagał zyłke myśłałem że spokojnie juz połknął
Kolego moderatorze, napisałem " bardziej humanitarny", ponieważ WIEM, że każda z metod wędkarskich sprawia rybom ból (czy naraża na stres), a w opisywanym przykładzie przynętą jest także rybka.
Kolego moderatorze, napisałem " bardziej humanitarny", ponieważ WIEM, że każda z metod wędkarskich sprawia rybom ból (czy naraża na stres), a w opisywanym przykładzie przynętą jest także rybka.
kolego zibi mówisz że sandacz na początku powoli odpływa a jak miałem to branie to plynął bardzo szybko wg mnie, czyli ogólnie za szybko zaciąłem tak ?
Wędkarstwo jest takie pasjonujące właśnie dlatego, że nie ma jednoznacznych odpowiedzi na większość naszych wątpliwości. Gdy już jesteśmy pewni, że odkryliśmy "złoty środek", rybki błyskawicznie weryfikują nasze wnioski i jesteśmy w punkcie wyjścia. Nawet zawodowcy nie złowią na zawołanie określonych ryb, mogą co najwyżej zwiększyć prawdopodobieństwo. Tak więc ucz się, z każdego wędkowania wyciągaj wnioski, a za kilka lat będziesz w gronie tych co dużo i z rozmysłem łowią. Uwierz mi, dochodzenie do mistrzostwa w każdej dziedzinie jest pasjonujące. Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
Witam, przed chwila wrociłem z rybek, 4 a może 5 raz w życiu (i w tym roku) postanowiłem spróbować złowić sandacza :) uzbroiłem mała płotke (jakies 10 cm trupek) i rzuciłem (było to koło godz. 19:30). Przed 21 dzwoni telefon rozmawiam i oczywiście wtedy branie :P bombka wisiała luźno jakies 1 m od wędziska i zaczęła szybko wędrować do góry rozłaczyłem sie i chwyciłem za wędka, trzymałem ją jakieś 1,5 nad powierzchnią wody i gdy dochodziła do kija (jak była jakieś 30 cm od kija) popuszczałem kabłakiem zylke tak ze bomba zarzymywała sie na powierzchni wody, nastepnie blokowałem kabłak i bomka znowu wędrowała ku górze bardzo szybko (2-3 sek) i znowu musiałem popuszczać. Zrobiłem ten ruch gdzieś z 5 razy i postanowiłame ze jak dojdzie znowu do kija to tne i tak tez zrobiłem niestety nie udało sie. To było moje pierwsze w życiu branie na trupka. Powiedzcie co zrobiłem nie tak... Za odp z góry dzieki i pozdrawiam. P.S. Ale wreszcie pierwsze branie mam za sobą, nie wiedziałem, że sandacz tak szybko wyciąga zyłke
niewiem po co ta zabawa z kablakiem.sandacz odjezdza na dwa razy.lapie trupa odplywa,stanie w miejscu i jak go pozre odplywa drugi raz.wtedy zawsze zacinam moze to potrwac chwile.ale rozne sposoby polecaja wedkarze jedni czekaja jak ja a inno odrazy zacinaja.
Podczas połowu sandacza z gruntu trzeba wykazać się dużą cierpliwością. W pierwszej fazie brania sandacz chwyta trupka w pyszczek i powoli odpływa na głębszą i bezpieczniejszą dla siebie wodę, generalnie zbliża się do miejsca swoich kryjówek. Następnie staje i obraca rybkę w pysku szykując się do połknięcia przynęty. W tym momencie zazwyczaj następuje krótka przerwa w braniu po czym ponowny odjazd jest już dużo szybszy. Ja w momencie zauważenia brania, zdejmuję wędkę z widełek i sam popuszczam ręką plecionkę z kołowrotka. Czasem nawet najmniejsze zakleszczenie się linki na szpuli kołowrotka powoduje wyczuwalny dla sandacza opór i natychmiastowe wyplucie przynęty. Pomijając już fakt Twoich dziwnych zabaw z kołowrotkiem, mogłeś popełnić jeszcze wiele innych podstawowych błędów. Możliwe, że hak był zbyt mały w stosunku do przynęty, bądź też płotka była źle uzbrojona i podczas połykania jej przez sandacza hak nie "szedł" z kierunkiem zacięcia. Błędów mogło być dużo lecz jak sam napisałeś jesteś początkującym wędkarzem więc nie zrażaj się nimi bo wszystkiego zdążysz się jeszcze nauczyć. Branie sandacza to wielki zastrzyk adrenaliny więc życzę Ci ich jak najwięcej.
Podczas połowu sandacza z gruntu trzeba wykazać się dużą cierpliwością. W pierwszej fazie brania sandacz chwyta trupka w pyszczek i powoli odpływa na głębszą i bezpieczniejszą dla siebie wodę, generalnie zbliża się do miejsca swoich kryjówek. Następnie staje i obraca rybkę w pysku szykując się do połknięcia przynęty. W tym momencie zazwyczaj następuje krótka przerwa w braniu po czym ponowny odjazd jest już dużo szybszy. Ja w momencie zauważenia brania, zdejmuję wędkę z widełek i sam popuszczam ręką plecionkę z kołowrotka. Czasem nawet najmniejsze zakleszczenie się linki na szpuli kołowrotka powoduje wyczuwalny dla sandacza opór i natychmiastowe wyplucie przynęty. Pomijając już fakt Twoich dziwnych zabaw z kołowrotkiem, mogłeś popełnić jeszcze wiele innych podstawowych błędów. Możliwe, że hak był zbyt mały w stosunku do przynęty, bądź też płotka była źle uzbrojona i podczas połykania jej przez sandacza hak nie "szedł" z kierunkiem zacięcia. Błędów mogło być dużo lecz jak sam napisałeś jesteś początkującym wędkarzem więc nie zrażaj się nimi bo wszystkiego zdążysz się jeszcze nauczyć. Branie sandacza to wielki zastrzyk adrenaliny więc życzę Ci ich jak najwięcej.
Witam, przed chwila wrociłem z rybek, 4 a może 5 raz w życiu (i w tym roku) postanowiłem spróbować złowić sandacza :) uzbroiłem mała płotke (jakies 10 cm trupek) i rzuciłem (było to koło godz. 19:30). Przed 21 dzwoni telefon rozmawiam i oczywiście wtedy branie :P bombka wisiała luźno jakies 1 m od wędziska i zaczęła szybko wędrować do góry rozłaczyłem sie i chwyciłem za wędka, trzymałem ją jakieś 1,5 nad powierzchnią wody i gdy dochodziła do kija (jak była jakieś 30 cm od kija) popuszczałem kabłakiem zylke tak ze bomba zarzymywała sie na powierzchni wody, nastepnie blokowałem kabłak i bomka znowu wędrowała ku górze bardzo szybko (2-3 sek) i znowu musiałem popuszczać. Zrobiłem ten ruch gdzieś z 5 razy i postanowiłame ze jak dojdzie znowu do kija to tne i tak tez zrobiłem niestety nie udało sie. To było moje pierwsze w życiu branie na trupka. Powiedzcie co zrobiłem nie tak... Za odp z góry dzieki i pozdrawiam.
P.S. Ale wreszcie pierwsze branie mam za sobą, nie wiedziałem, że sandacz tak szybko wyciąga zyłke
Nie bardzo rozumiem co Ty tam modziłeś z tym popuszczaniem bombki ale ja jak widzę branie na żywca czy trupka to zacinam natychmiast.
jedni zacinaja odrazu inni czekaja, to zalezy od tego jak kto sie nauczyl, a czasem warto sprobowac i tak i tak :)faktycznie cos z ta bombka robiles dziwnego ;)
aaaa rozumiem, ale kolego Ty reguluj hamulcem zylke a nie kablakiem :) jak rzucasz na trupka to odkrec hamulec, a jeszcze lepiej gdybys posiadal wolny bieg w kolowrotku, ewentualnie zostaw otwarty kabłąk a na zylce np. połóż zgiętą na pół trawkę <jest lzejsza niz bombka i bedziesz widzial kiedy jest branie, zresztą rybka Ci wyciagnie żyłkę bez oporu. Powodzenia
miales otworzyc kablak i poczekac sandacz bierze w trzech etapach za szybko zacioles i spaprales branie ale ja tez tak kiedys robilem kiedys sie nauczysz musisz byc cierpliwy
Opinia, którą wyraził kolega piotrcarp jest słuszna. Za wcześnie zaciąłeś, bo przy braniu sandacza trzeba mieć znacznie więcej cierpliwości niż przy innych rybach.
Zakładam, że płotka pochodziła z zalewu na którym łowiłeś i że nie obowiązuje na nim wymiar ochronny dla tej rybki. W braniu sandacza można rozróżnić trzy fazy: znalezienie żywczyka (czy fileta) i złapanie w paszczę, po którym powoli odpływa. Następnie przystaje, by ułożyć pokarm tak aby go łatwiej połknąć, po tym następuje szybszy odjazd i wtedy należy zacinać. Gdy zauważysz jakikolwiek symptom brania, powinieneś natychmiast zdjąć bombkę i otworzyć kabłąk, aby żyłka wysnuwała się bezoporowo. Jeśli chcesz używać jako sygnalizatora bombki, to po zarzuceniu fileta powieś ją między pierwszą a drugą przelotką i wgnieć lekko w piasek w odległości ok 1 metra od wędziska (z prawej lub lewej strony), będziesz widział początek brania i miał czas na reakcję jw. Jest wiele patentów które wskazują początek brania sandacza, poczytaj na Google, jeśli chcesz to Ci opiszę na priv.
A tak na zakończenie, to spróbuj spinningu, o wile więcej adrenaliny i bardziej humanitarny.
i bardziej humanitarny.
Czy oby napewno ? a zahaczone za brzuch , pod paszczą ?
Przy polowie sandacza nie można w żaden sposób blokowac wysnuwania się żylki z kołowrotka, sandacz nie może poczuć żadnego oporu na natychmiast wypluje zdobycz.
Ale ja nie blokowałem żyłki wziałem wędke w reke i trzymałem poziomo nad wodą z wiszącą bobmką i zanim doszła do wędki żeby sandacz nie poczuł oporu spuszczałem ją do samej wody. Po prostu robiłem tak bo nie wiedizałem co robic no i po jakis 6 razach zaciałem nawet na chwile sie nie zatrzymał ale szedł bardzo szybko. Zawsze tak szybko idzie ? Czyli za wcześnie zaciałem ?? Nie mogłem sie powstrzymać bo tak szybko wyciagał zyłke myśłałem że spokojnie juz połknął
Kolego moderatorze, napisałem " bardziej humanitarny", ponieważ WIEM, że każda z metod wędkarskich sprawia rybom ból (czy naraża na stres), a w opisywanym przykładzie przynętą jest także rybka.
Kolego moderatorze, napisałem " bardziej humanitarny", ponieważ WIEM, że każda z metod wędkarskich sprawia rybom ból (czy naraża na stres), a w opisywanym przykładzie przynętą jest także rybka.
Racja :)
kolego zibi mówisz że sandacz na początku powoli odpływa a jak miałem to branie to plynął bardzo szybko wg mnie, czyli ogólnie za szybko zaciąłem tak ?
Wędkarstwo jest takie pasjonujące właśnie dlatego, że nie ma jednoznacznych odpowiedzi na większość naszych wątpliwości. Gdy już jesteśmy pewni, że odkryliśmy "złoty środek", rybki błyskawicznie weryfikują nasze wnioski i jesteśmy w punkcie wyjścia. Nawet zawodowcy nie złowią na zawołanie określonych ryb, mogą co najwyżej zwiększyć prawdopodobieństwo. Tak więc ucz się, z każdego wędkowania wyciągaj wnioski, a za kilka lat będziesz w gronie tych co dużo i z rozmysłem łowią. Uwierz mi, dochodzenie do mistrzostwa w każdej dziedzinie jest pasjonujące.
Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
Witam, przed chwila wrociłem z rybek, 4 a może 5 raz w życiu (i w tym roku) postanowiłem spróbować złowić sandacza :) uzbroiłem mała płotke (jakies 10 cm trupek) i rzuciłem (było to koło godz. 19:30). Przed 21 dzwoni telefon rozmawiam i oczywiście wtedy branie :P bombka wisiała luźno jakies 1 m od wędziska i zaczęła szybko wędrować do góry rozłaczyłem sie i chwyciłem za wędka, trzymałem ją jakieś 1,5 nad powierzchnią wody i gdy dochodziła do kija (jak była jakieś 30 cm od kija) popuszczałem kabłakiem zylke tak ze bomba zarzymywała sie na powierzchni wody, nastepnie blokowałem kabłak i bomka znowu wędrowała ku górze bardzo szybko (2-3 sek) i znowu musiałem popuszczać. Zrobiłem ten ruch gdzieś z 5 razy i postanowiłame ze jak dojdzie znowu do kija to tne i tak tez zrobiłem niestety nie udało sie. To było moje pierwsze w życiu branie na trupka. Powiedzcie co zrobiłem nie tak... Za odp z góry dzieki i pozdrawiam.
P.S. Ale wreszcie pierwsze branie mam za sobą, nie wiedziałem, że sandacz tak szybko wyciąga zyłke
niewiem po co ta zabawa z kablakiem.sandacz odjezdza na dwa razy.lapie trupa odplywa,stanie w miejscu i jak go pozre odplywa drugi raz.wtedy zawsze zacinam moze to potrwac chwile.ale rozne sposoby polecaja wedkarze jedni czekaja jak ja a inno odrazy zacinaja.
ja tez nie wiem po co sie tak bawilem z tym kabłąkiem ale nie wiedziałem co robic... powininem zdjac szybko bombke i obserwowac sam kołowrotek tak ?
Podczas połowu sandacza z gruntu trzeba wykazać się dużą cierpliwością. W pierwszej fazie brania sandacz chwyta trupka w pyszczek i powoli odpływa na głębszą i bezpieczniejszą dla siebie wodę, generalnie zbliża się do miejsca swoich kryjówek. Następnie staje i obraca rybkę w pysku szykując się do połknięcia przynęty. W tym momencie zazwyczaj następuje krótka przerwa w braniu po czym ponowny odjazd jest już dużo szybszy. Ja w momencie zauważenia brania, zdejmuję wędkę z widełek i sam popuszczam ręką plecionkę z kołowrotka. Czasem nawet najmniejsze zakleszczenie się linki na szpuli kołowrotka powoduje wyczuwalny dla sandacza opór i natychmiastowe wyplucie przynęty. Pomijając już fakt Twoich dziwnych zabaw z kołowrotkiem, mogłeś popełnić jeszcze wiele innych podstawowych błędów. Możliwe, że hak był zbyt mały w stosunku do przynęty, bądź też płotka była źle uzbrojona i podczas połykania jej przez sandacza hak nie "szedł" z kierunkiem zacięcia. Błędów mogło być dużo lecz jak sam napisałeś jesteś początkującym wędkarzem więc nie zrażaj się nimi bo wszystkiego zdążysz się jeszcze nauczyć. Branie sandacza to wielki zastrzyk adrenaliny więc życzę Ci ich jak najwięcej.
Połamania kija na wielkim sandaczu.
Podczas połowu sandacza z gruntu trzeba wykazać się dużą cierpliwością. W pierwszej fazie brania sandacz chwyta trupka w pyszczek i powoli odpływa na głębszą i bezpieczniejszą dla siebie wodę, generalnie zbliża się do miejsca swoich kryjówek. Następnie staje i obraca rybkę w pysku szykując się do połknięcia przynęty. W tym momencie zazwyczaj następuje krótka przerwa w braniu po czym ponowny odjazd jest już dużo szybszy. Ja w momencie zauważenia brania, zdejmuję wędkę z widełek i sam popuszczam ręką plecionkę z kołowrotka. Czasem nawet najmniejsze zakleszczenie się linki na szpuli kołowrotka powoduje wyczuwalny dla sandacza opór i natychmiastowe wyplucie przynęty. Pomijając już fakt Twoich dziwnych zabaw z kołowrotkiem, mogłeś popełnić jeszcze wiele innych podstawowych błędów. Możliwe, że hak był zbyt mały w stosunku do przynęty, bądź też płotka była źle uzbrojona i podczas połykania jej przez sandacza hak nie "szedł" z kierunkiem zacięcia. Błędów mogło być dużo lecz jak sam napisałeś jesteś początkującym wędkarzem więc nie zrażaj się nimi bo wszystkiego zdążysz się jeszcze nauczyć. Branie sandacza to wielki zastrzyk adrenaliny więc życzę Ci ich jak najwięcej.
Połamania kija na wielkim sanda
wszystko i na temat
A Ja zapraszam tutaj
Pozdrawiam.
a jak najlepiej zbroić płoć ?? i w która stronę kierować ostrze haka ?? Jak sandacz połyka zdobycz ?