To smutne ale prawdziwe , dawno już nie miałem okazji przejechać się naszą koleją i nie żałuję .
Pamiętacie jak ciężko było się wysikać w wagonowym wucecie ? Ta cholerna deska wiecznie opadała i trzęsło jak diabli . Nader często jeździłem pociągiem na ryby z moimi kumplami . Pomimo tych wszystkich niedogodności to były piękne czasy choć pociągi się nic nie zmieniły .
Ostatni raz jezdzilem pociagami bedac na studiach. Pozniej nie bylo okazji. Ale nie zapomne wypraw na pstragi z Tomaszowa na pomorze. Najpierw nocny pociag do Poznania, pozniej przesiadka do Pily a z Pily juz autobusem do Walca albo Plytnica. Czesto jezdzilem w czasie gdy byl koncert Jarocin. To byly lata 80-te (koncowka) i poczatki 90-tych. W pociagu bylo mase mlodziezy, pili, palili ale nie przypominam sobie jakiegokolwiek przejawu agresji z ich strony. Bylo raczej wesolo. No i oczywiscie najlepszym miejscem byly plecaki kolo kibla. Smierdzialo ale bylo sporo miejsca no i w potrzebie nie trzeba bylo sie przeciska przez tlumy.
2 lata temu wracałem z Świnoujścia do brzegu prawie 7 godzin pociągiem z szczecina dosiadła się grupka na łudstok tez fajny klimat był popili ale było wesoło potem wracałem sam pustki w pociągu morze ze wracałem wieczorem
Ostatni raz jezdzilem pociagami bedac na studiach. Pozniej nie bylo okazji. Ale nie zapomne wypraw na pstragi z Tomaszowa na pomorze. Najpierw nocny pociag do Poznania, pozniej przesiadka do Pily a z Pily juz autobusem do Walca albo Plytnica. Czesto jezdzilem w czasie gdy byl koncert Jarocin. To byly lata 80-te (koncowka) i poczatki 90-tych. W pociagu bylo mase mlodziezy, pili, palili ale nie przypominam sobie jakiegokolwiek przejawu agresji z ich strony. Bylo raczej wesolo. No i oczywiscie najlepszym miejscem byly plecaki kolo kibla. Smierdzialo ale bylo sporo miejsca no i w potrzebie nie trzeba bylo sie przeciska przez tlumy.
Ostatni raz jezdzilem pociagami bedac na studiach. Pozniej nie bylo okazji. Ale nie zapomne wypraw na pstragi z Tomaszowa na pomorze. Najpierw nocny pociag do Poznania, pozniej przesiadka do Pily a z Pily juz autobusem do Walca albo Plytnica. Czesto jezdzilem w czasie gdy byl koncert Jarocin. To byly lata 80-te (koncowka) i poczatki 90-tych. W pociagu bylo mase mlodziezy, pili, palili ale nie przypominam sobie jakiegokolwiek przejawu agresji z ich strony. Bylo raczej wesolo. No i oczywiscie najlepszym miejscem byly plecaki kolo kibla. Smierdzialo ale bylo sporo miejsca no i w potrzebie nie trzeba bylo sie przeciska przez tlumy.
he he pamiętam ,pamiętam....zreszta z w tych czasach zjeżdziło sie cała Polske pociągami..od festiwalu do festiwalu.......miało sie dziewczyny wszędzie .....fajne czasy
Ostatni raz jezdzilem pociagami bedac na studiach. Pozniej nie bylo okazji. Ale nie zapomne wypraw na pstragi z Tomaszowa na pomorze. Najpierw nocny pociag do Poznania, pozniej przesiadka do Pily a z Pily juz autobusem do Walca albo Plytnica. Czesto jezdzilem w czasie gdy byl koncert Jarocin. To byly lata 80-te (koncowka) i poczatki 90-tych. W pociagu bylo mase mlodziezy, pili, palili ale nie przypominam sobie jakiegokolwiek przejawu agresji z ich strony. Bylo raczej wesolo. No i oczywiscie najlepszym miejscem byly plecaki kolo kibla. Smierdzialo ale bylo sporo miejsca no i w potrzebie nie trzeba bylo sie przeciska przez tlumy.
Wracaliśmy z dziewczynami raz tak z Krakowa, w pewnym momencie zrobiło się zimno, okazało się, że drzwi niedomknięte. Serdeczny przyjaciel postanowił domknąć drzwi i w tym momencie otworzyły się na całą szerokość..., miał kupę szczęścia, że trzymał się mocno pałąka i nie stanął na tym podeściku co się przy otwieraniu drzwi do góy podnosił, bo chyba by poleciał. Działo się to na CMK, więć prędkość jak na nasze koleje była znaczna, zerwaliśmy się, śpiwory i kurtki na których siedzieliśmy chciało wysssać z wagonu... .
Mimo to z naszymi kolejami mam więcej dobrych wspomnień..., szczególnie z trasą z Warszawy do Bydgoszczy -jeździliśmy na Kaszuby pod namiot - chyba z przesiadką w Nasielsku albo Działdowie...
A ja po tym jak mi ukradli moje pierwsze ABU kupione w PEWEX"e juz nigdy na trasie Poznan - Tomaszow nie wypuscilem wedki z reki. Nawet jak drzemalem na korytarzu.
To smutne ale prawdziwe , dawno już nie miałem okazji przejechać się naszą koleją i nie żałuję .
Pamiętacie jak ciężko było się wysikać w wagonowym wucecie ? Ta cholerna deska wiecznie opadała i trzęsło jak diabli . Nader często jeździłem pociągiem na ryby z moimi kumplami . Pomimo tych wszystkich niedogodności to były piękne czasy choć pociągi się nic nie zmieniły .
http://www.tvn24.pl/0,1707050,0,1,nasza-kolej-najgorsza-w-europie-jest-brudno-i-niebezpiecznie,wiadomosc.html
Ostatni raz jezdzilem pociagami bedac na studiach. Pozniej nie bylo okazji.
Ale nie zapomne wypraw na pstragi z Tomaszowa na pomorze. Najpierw nocny pociag do Poznania, pozniej przesiadka do Pily a z Pily juz autobusem do Walca albo Plytnica.
Czesto jezdzilem w czasie gdy byl koncert Jarocin. To byly lata 80-te (koncowka) i poczatki 90-tych. W pociagu bylo mase mlodziezy, pili, palili ale nie przypominam sobie jakiegokolwiek przejawu agresji z ich strony. Bylo raczej wesolo.
No i oczywiscie najlepszym miejscem byly plecaki kolo kibla. Smierdzialo ale bylo sporo miejsca no i w potrzebie nie trzeba bylo sie przeciska przez tlumy.
2 lata temu wracałem z Świnoujścia do brzegu prawie 7 godzin pociągiem z szczecina dosiadła się grupka na łudstok tez fajny klimat był popili ale było wesoło potem wracałem sam pustki w pociągu morze ze wracałem wieczorem
Ostatni raz jezdzilem pociagami bedac na studiach. Pozniej nie bylo okazji.
Ale nie zapomne wypraw na pstragi z Tomaszowa na pomorze. Najpierw nocny pociag do Poznania, pozniej przesiadka do Pily a z Pily juz autobusem do Walca albo Plytnica.
Czesto jezdzilem w czasie gdy byl koncert Jarocin. To byly lata 80-te (koncowka) i poczatki 90-tych. W pociagu bylo mase mlodziezy, pili, palili ale nie przypominam sobie jakiegokolwiek przejawu agresji z ich strony. Bylo raczej wesolo.
No i oczywiscie najlepszym miejscem byly plecaki kolo kibla. Smierdzialo ale bylo sporo miejsca no i w potrzebie nie trzeba bylo sie przeciska przez tlumy.
Hehehehehehe
Ostatni raz jezdzilem pociagami bedac na studiach. Pozniej nie bylo okazji.
Ale nie zapomne wypraw na pstragi z Tomaszowa na pomorze. Najpierw nocny pociag do Poznania, pozniej przesiadka do Pily a z Pily juz autobusem do Walca albo Plytnica.
Czesto jezdzilem w czasie gdy byl koncert Jarocin. To byly lata 80-te (koncowka) i poczatki 90-tych. W pociagu bylo mase mlodziezy, pili, palili ale nie przypominam sobie jakiegokolwiek przejawu agresji z ich strony. Bylo raczej wesolo.
No i oczywiscie najlepszym miejscem byly plecaki kolo kibla. Smierdzialo ale bylo sporo miejsca no i w potrzebie nie trzeba bylo sie przeciska przez tlumy.
he he pamiętam ,pamiętam....zreszta z w tych czasach zjeżdziło sie cała Polske pociągami..od festiwalu do festiwalu.......miało sie dziewczyny wszędzie .....fajne czasy
Ostatni raz jezdzilem pociagami bedac na studiach. Pozniej nie bylo okazji.
Ale nie zapomne wypraw na pstragi z Tomaszowa na pomorze. Najpierw nocny pociag do Poznania, pozniej przesiadka do Pily a z Pily juz autobusem do Walca albo Plytnica.
Czesto jezdzilem w czasie gdy byl koncert Jarocin. To byly lata 80-te (koncowka) i poczatki 90-tych. W pociagu bylo mase mlodziezy, pili, palili ale nie przypominam sobie jakiegokolwiek przejawu agresji z ich strony. Bylo raczej wesolo.
No i oczywiscie najlepszym miejscem byly plecaki kolo kibla. Smierdzialo ale bylo sporo miejsca no i w potrzebie nie trzeba bylo sie przeciska przez tlumy.
Wracaliśmy z dziewczynami raz tak z Krakowa, w pewnym momencie zrobiło się zimno, okazało się, że drzwi niedomknięte. Serdeczny przyjaciel postanowił domknąć drzwi i w tym momencie otworzyły się na całą szerokość..., miał kupę szczęścia, że trzymał się mocno pałąka i nie stanął na tym podeściku co się przy otwieraniu drzwi do góy podnosił, bo chyba by poleciał. Działo się to na CMK, więć prędkość jak na nasze koleje była znaczna, zerwaliśmy się, śpiwory i kurtki na których siedzieliśmy chciało wysssać z wagonu... .
Mimo to z naszymi kolejami mam więcej dobrych wspomnień..., szczególnie z trasą z Warszawy do Bydgoszczy -jeździliśmy na Kaszuby pod namiot - chyba z przesiadką w Nasielsku albo Działdowie...
Na trasie Zielona Góra- Szczecin, Szczecin-Zielona Góra, nauczyłem się spać na stojąco i pęcherz moczowy nauczyłem cierpliwości :)
A ja po tym jak mi ukradli moje pierwsze ABU kupione w PEWEX"e juz nigdy na trasie Poznan - Tomaszow nie wypuscilem wedki z reki. Nawet jak drzemalem na korytarzu.