Za dużo ZG nie ma do tego lecz same okręgi się porozumiewają.
Przeważnie wstępne i pewne porozumienia już są wiadome początkiem stycznie resztę są ustalane niektóre nawet są podpisywane nawet koło marca więc cierpliwości.
Ja wiem że nasze Rzeszowskie porozumienie sie nie zmieni co do okegów, a prawdopodobnie wzrośnie o jeden okręg opłata okręgowa ponoc ma być o 1zł droższa. Co do wrunków umów nie wiadomo jescze czy pozostana bez zmian czy coś się zmieni większa część prawdopodobnie pozostanie bez zmian.
Zachodzi pytanie, czy te porozumienia nie przynoszą więcej szkody, niż pożytku!!! Proszę, popatrzcie co robią z łowiskami każdego roku wędkarze przyjezdni z innych okręgów! Zdemolowane i zafajdane brzegi większości dobrych łowisk, przez cały sezon niedostępne dla miejscowych z powodu obstawienia brzegów samochodami, przyczepami i namiotami "gości", a jakie jest zachowanie tych przyjezdnych "koczowników" z rodzinami, to lepiej nie mówić, "strach się bać", jak mawia mój przyjaciel, też wędkarz! Ile razy próbując się zbliżyć, by wypatrzyć choć odrobinę dostepu do wody, byłem atakowany wrednymi psiurami uznającymi teren za własne, nienaruszalne terytorium, to już nie będę wyliczał! Całe szczęście, że pokrowiec z kijami wycelowany w takie bydlę ratował mnie przed pogryzieniem zanim podchmielony właściciel raczył wyjrzeć z namiotu lub przyczepy i ze złym, wręcz wrogim spojrzeniem odwołał "pupila"! Osobnym temetem jest bezczelne kłusownictwo; przy każdym stanowisku zarzuconych jest nawet po kilkanaście różnych wędek, a co się trafi na wędkę, to wszystko idzie na patelnię bez względu na wielkość, wagę i okres ochronny! I to wszystko robią wędkarze z rejestracją samochodową z innego okręgu! Straży rybackiej ani śladu, zresztą strażnik nieraz boi się podejść bliżej i sprawdzić, co się dzieje, bo może zostać pogryziony przez psy, albo poddany "nauce pływania", lub nawet gorzej, bo co niektórzy "na oktanach", to i do sigenia po różne "narzędzia obronne" są bardzo prędcy! Jaka na to rada??? Ano, trzeba skończyć zawieranie tych międzyokręgowych umów, a wtedy amatorzy łowienia na wodach innego okręgu będą musieli wykupić opłatę krajową, co spowoduje, że być może ten horror się skończy!!! Pozdrawiam prawdziwych wędkarzy!!!
Zbyszku, w pełni sięz Tobą zgadzam, uważam, że porozumienia powinny być zawierane tylko pomiędzy sąsiadującymi ze sobą okręgami, tak jak jest np. u nas: Gdańsk ma porozumienia ze Słupskiem, Elblągiem i Bydgoszczą. Zniesienie składki krajowej miało na celu właśnie uniknięcie takich sytaucji, jak te, który opisałeś. Nikt z nad morza czy z Mazur nie pojedzie na wakacje na Śląsk czy do Wa-wy, za to na odwrót wręcz przeciwnie. A w efekcie racimy czas na sprzątanie po "sezonie" brzegów naszych łowisk zamiast sobie spokojnie powędkować ;-).
Porozumienia na starych zasadach (krajówka) i te obecnie zawierane miedzy okręgami są szkodliwe dla
organizacji, bo za wędkarzem nie idą pieniądze. Co z tego,
że jeden z drugim CHCE wędkować wszędzie jak jego tam nie chcą a często i
on nie chce na swoich wodach obcych i nic się na to nie poradzi w
sytuacji kiedy skończył się socjał PRLowski. Każdy chce mieć wodę dla
siebie i o nią dbać, pilnować i zarybiać a nie aby dobre wody były
obławiane przez przyjezdnych a za tym nie szły pieniądze. Zdrowe
porozumienia wypracowały niektóre okręgi i polegają na tym, że chcesz
wędkować to chociaż zapłać pół składki w okręgu w którym chcesz łowić.
To i tak niewiele w stosunku do płacenia dniówek. Jest to zdrowe
i sprawiedliwe, wtedy pieniądze od wędkującego trafiają faktycznie do
wody w której łowi. Z krajówki pieniądze szły na wszystko tylko nie na
ryby. Teraz przy tych porozumieniach miedzy okręgami to samo. Poza tym jak każde hobby tak i wędkarstwo MUSI kosztować i nic się
na to nie poradzi. Znam takich, co łowią tyle razy w roku ile jest dni a w
okresie po zarybieniach nawet dwa razy dziennie jak się uda. Za to ani nie przybędzie ryb w wodach nie mówiąc o ich
upilnowaniu. Porozumienia to piękna idea socjalu, Bo to, co dobre
(bezpłatne porozumienia) dla wędkarzy to gwóźdź do trumny dla PZW. I te
okręgi, które maja jeszcze ryby i wpuszczą za darmo „obcych” to najpierw
się wyrybią a potem zbankrutują. Żaden mądrze myślący nie zaprasza w
gościnę kormoranów, ale kormorany będą się czaić. Uczeni znaleźli sposób
na kormorany, zmutowane ryby z genem na bezpłodność, działają też na
mięsiarzy w PZW lepiej niż świńska grypa. Nie zmienię swojego poglądu na porozumienia, choć póki są to z nich korzystam ale z rozsądkiem. U nas były teraz zarybienia i to własnie
emeryci -kormorany siedzą i po wyciagnieciu 3 karpi dzwonią: Ginter
przyjezdzaj razem z Gerardem jo wom trzymie plac.
@Zbyszku A od kiedy będzie krajówka?Bo ostatnie lata to taka opłata nie istniała. @Wind Nad morzem czy na Mazurach to mało która woda należy do PZW więc jak jedziesz to i tak musisz zapłacić dzierżawcy więc żadne opłaty PZW nie pomogą.
Opłata krajowa powinna być zawsze dostępna w kołach PZW, ale jak wasz skarbnik jest leń, to może nie pobrał z Okręgu odpowiednich znaczków, bo mu długo zalegały w kole i nie schodziły???
A może by zlikwidowac 49 okręgów i zrobic ich tyle ile jest województw?Wiem wielu prezesów by poszło na bruk,ale problem z porozumieniami może by zniknął.Pozdrawiam
W temacie porozumień ma nieco odmienne zdanie aczkolwiek z nie którymi aspektami wczesniejszych wypowiedzi sie zgadzam.Wędkarstwo jest przyjemnościa za co płaci sie na całym świecie wiec dlaczego u nas ma byc inaczej.Płacac za to oczekuje aby przynaleznośc do PZW raczej pomagała w ułatwieniu uprawiania naszego hobby i to nie tylko w swoim regionie ale całym kraju.Co do tezy ze przyjezdni odpowiedzialni sa za panujacy brud nad naszymi wodami to sie nie zgadzam bo kazdy ma takich swoich na łowiskach.Ci własnie wędkarze mający zazwyczaj postawe rzadaniową (płaca i im się nalezy) zazwyczaj potrafia tylko narzekac i zwalac odpowiedzialnośc za panujaca sytuację na innych.Nad łowiskiem swojego koła widuje takich ale na akcjach sprzatania łowiska ich nie ma.Z racji tego że uprawiam inną dziedzinę wedkarstwa(sztuczna mucha i spinning) nad łowiskiem koła bywam tylko na sprzataniu lub prowadzac zawody splawikowe.Jadąc nad rzeki innych okręgów oddlonych nieraz o kilka set kilometrów nie zabieram złowionych ryb a jedynym śladem mojej bytności tam sa odciski butow w miekim terenie.Mysle ze uprawianie naszego wspólnego hobby powinno raczej łączyc nas niż dzielić.Spotykam nad rzekami Dolnego Śląska wedkarzy z praktycznie całego kraju i nigdy nie traktowałem ich jak intruzów wrecz przeciwnie starałem sie podpowiedziec jaka przyneta pomóc gdy im nie szło.
Szanowny panie Zbigniewie. Chamstwo nie zna pojęcia okręgu,koła,związku etc. Chamstwo nie zależy od miejsca zamieszkania,urodzenia oraz wykształcenia.Zjawisko które pan opisuje to taki przykład.Wędkuje już od ponad 35 lat i mam 58 lat (więc nie młokos) ale jestem święcie przekonany że i w pana okręgu a nawet i w kole znalazł bym podobne przykłady. Gdybyśmy wszystkim przyjezdnym zabronili wędkować ( co jest nota bene niezgodne z regulaminem) to byśmy zabili turystykę wędkarską a nawet samą ideę związku.Znam takich którzy krzywo patrzą na tkzw.przyjezdnych ale sami chętnie gdzie indziej wędkują Typowa mentalność Kalego.
WITAJ MASTIF NASZE POROZUMIENIE MIĘDZY OKRĘGIEM KOSZALIN A SZCZECINEM BĘ DZIE ZWARTE W ROKU 2011. POPIERAM IDĘ JEDNA OPŁATA OKRĘGOWA NA CAŁĄ POLSKĘ BEZ DODATKOWYCH OPŁAT. JADĘ NA URLOP W GÓRY BIORĘ WĘDKI I POPROSTU IDĘ ŁOWIĆ A NIE SZUKAĆ PÓŁ DNIA GDZIE MOŻNA DOKONAĆ OPŁAT przykład;ZAPORA SOLIŃSKA PRZYJAZD Z KOSZALINA 1000KM I CAŁY DZIEŃ W PLECY. POZDRAWIAM WSZYSTKICH WĘDKARZY KTÓRZY CHCĄ JEDNEJ OPŁATY. OKONEK1235
Ja też jestem za 1- słownie jedną opłatą na cały kraj !!! Chamstwo i bałaganiarstwo nie jest tak oczywiste ze zależy tylko od przyjezdnych. Ja łowiąc czy to u siebie czy w "gościnie" nie jedno już widziałem. Ciekawe czy opony wersalki itp duże gabarytowo rzeczy sa przywożone przez przyjezdnych czy tez miejscowych??? A takie są nad wodą w lasach itp;...Kto sie urodził brudasem to nim zostanie i nie jest to zależne czy jest tubylcem czy przyjezdnym !!! Pozdrawiam Prawdziwych Wędkarzy !!!! I życzę czystych brzegów na łowiskach ...
...przez cały sezon niedostępne dla miejscowych z powodu obstawienia brzegów samochodami, przyczepami i namiotami "gości"...
...przy każdym stanowisku zarzuconych jest nawet po kilkanaście różnych wędek, a co się trafi na wędkę, to wszystko idzie na patelnię bez względu na wielkość, wagę i okres ochronny! I to wszystko robią wędkarze z rejestracją samochodową z innego okręgu!
Również zgadzam się z Panem, Panie Zbyszku, i dodam swoje "trzy grosze". Zostawiłem specjalnie dwa cytaty pańskiej wypowiedzi, bo: jeśli przyjeżdżają biwakować "obcy" to większość (jak nie wszyscy) bardziej zainteresowani są kąpaniem w wodzie, spożywaniem trunków procentowych, własnym towarzystwem itp. Mało kto z biwakujących zainteresowany jest łowieniem rybek (niewielki procent w stosunku do ilości wypoczywających nad wodą).
Jeśli już się zdarzy tak jak kolejnym zostawionym przeze mnie fragmencie to najprawdopodobniej ludzie ci mają niewielkie pojęcie albo wcale o wędkowaniu, a też nie zdziwiłoby mnie, że nie posiadają uprawnień (karty wędkarskiej) a o opłatach nie wspominając.
Powinno karać się opisanych przez Pana turystów za: parkowanie poza miejscami wyznaczonymi jak parking, rozbijanie namiotu, stawianie przyczep poza polami biwakowymi i innymi wyznaczonymi do tego celu, a także jeśli chodzi o zwierzęta (psy) za niezałożenie kagańca i smyczy - takie uprawnienie najlepiej jakby miała także SR. A opisane przez Pana przykłady powinno zgłaszać się odpowiednim organom, tyle, że idąc na ryby trzeba by się liczyć z tym, że część czasu stracimy na wyjaśnianiu sprawy odpowiednim "organom", spisywaniu zeznań i opisu sytuacji, a także na doprowadzeniu (naprowadzeniu) odpowiednich osób do tegoż miejsca, które często mają skomplikowane dojazdy - przykładowo w naszym rejonie wiele atrakcyjnych nie tylko turystycznie jezior znajduje się w lasach, na wioskach, gdzie dojazd to nie tylko poprzez różne systemy leśnych ścieżek, ale i też po praktycznie "bezdrożach", choć jak widać dla biwakujących turystów nie ma to większego znaczenia.
Zachodzi pytanie, czy te porozumienia nie przynoszą więcej szkody, niż pożytku!!! Proszę, popatrzcie co robią z łowiskami każdego roku wędkarze przyjezdni z innych okręgów! Zdemolowane i zafajdane brzegi większości dobrych łowisk, przez cały sezon niedostępne dla miejscowych z powodu obstawienia brzegów samochodami, przyczepami i namiotami "gości", a jakie jest zachowanie tych przyjezdnych "koczowników" z rodzinami, to lepiej nie mówić, "strach się bać", jak mawia mój przyjaciel, też wędkarz! Ile razy próbując się zbliżyć, by wypatrzyć choć odrobinę dostepu do wody, byłem atakowany wrednymi psiurami uznającymi teren za własne, nienaruszalne terytorium, to już nie będę wyliczał! Całe szczęście, że pokrowiec z kijami wycelowany w takie bydlę ratował mnie przed pogryzieniem zanim podchmielony właściciel raczył wyjrzeć z namiotu lub przyczepy i ze złym, wręcz wrogim spojrzeniem odwołał "pupila"! Osobnym temetem jest bezczelne kłusownictwo; przy każdym stanowisku zarzuconych jest nawet po kilkanaście różnych wędek, a co się trafi na wędkę, to wszystko idzie na patelnię bez względu na wielkość, wagę i okres ochronny! I to wszystko robią wędkarze z rejestracją samochodową z innego okręgu! Straży rybackiej ani śladu, zresztą strażnik nieraz boi się podejść bliżej i sprawdzić, co się dzieje, bo może zostać pogryziony przez psy, albo poddany "nauce pływania", lub nawet gorzej, bo co niektórzy "na oktanach", to i do sigenia po różne "narzędzia obronne" są bardzo prędcy! Jaka na to rada??? Ano, trzeba skończyć zawieranie tych międzyokręgowych umów, a wtedy amatorzy łowienia na wodach innego okręgu będą musieli wykupić opłatę krajową, co spowoduje, że być może ten horror się skończy!!! Pozdrawiam prawdziwych wędkarzy!!!
Zbigniew, wędkujący emeryt
Precz z preczem!
Zabrania się zabraniać!
Dość dościa!
He, he, he!!!
No tak,a miejscowi to z psami nie przychodzą,nie piją,nie "koczują" i nie kłusują.A każdy przyjezdny to już wróg i wandal.Trocha pan panie przesadza.
Zachodzi pytanie, czy te porozumienia nie przynoszą więcej szkody, niż pożytku!!! Proszę, popatrzcie co robią z łowiskami każdego roku wędkarze przyjezdni z innych okręgów! Zdemolowane i zafajdane brzegi większości dobrych łowisk, przez cały sezon niedostępne dla miejscowych z powodu obstawienia brzegów samochodami, przyczepami i namiotami "gości", a jakie jest zachowanie tych przyjezdnych "koczowników" z rodzinami, to lepiej nie mówić,
No tak,a miejscowi to z psami nie przychodzą,nie piją,nie "koczują" i nie kłusują.A każdy przyjezdny to już wróg i wandal.Trocha pan panie przesadza.
Całkowicie się zgadzam, że nie tylko "goście" są utrapieniem dla przyrody. Byłem kilkakrotnie świadkiem i to nie jednego roku w Krakowie jełopstwa w wykonaniu miejscowych i to wcale nie wędkarzy. Przyjeżdżali nad Wisłę na piknik z psami i gilami, ale aby tylko to, zaraz po rozładunku tobołów wynosili w krzaki przywiezione ze sobą reklamówki ze śmieciami. To samo w innym miejscu gdzie miejscowy chłopek całą furę śmieci przywiózł nad Wisłę i na zwróconą uwagę zareagował "panie przyjdzie duża woda zabiere wszystko". Nagminne jest wysypywanie popiołu z gospodarstw przylegających do rzek i jest to nie jednostkowa plaga. U nas dalej pokutuje zasada, że woda i las to najlepsze miejsca na składowanie śmieci z gospodarstw domowych.Tak jak kłusownictwo jest domeną tych na rowerkach niż tych samochodami " z obcą rejestracją"
J to co piszesz to świeta prawda.Kiedys stojac w rzece mało nie zostałem trafiony reklamówką ze śmieciami.Bez chwili zastanowienia chwyciłem ja i poleciałaaa spowrotem w miejsce z którego przybła hehehe Ale pewnie był zdziwiony hehehe jednocześnie krzyknelem ze jak powróci to nogów w dupie nie ma hahaha.Innym razem stojac w rzece pod murem oporowym baba na głowę wysypała mi twawe z kosza od ksiarki.Miejscowi pozbywaja sie w ten sposób wszelakich niepotrzebnych rzeczy.Sa wersalki a nawet kiedys trafil mi sie kompletny aparat telefoniczny i akumulator.Coprawda trafiaja sie gospodarstwa przy rzece gdzie panuje ład i porzadek ale to rzadkośc.Wiem ze w strefie Dolnośląskiej porozumienia sa aktualne na rok 2011.
Masz całkowitą racje moja wiedza ogranicza sie tylko do wymienionej strefy.Na tym mi najbardziej zalezy bo mieszkam w miejscu gdzie te strefy sie prawie stykaja.Powstała nowa stanica wedkarska w Mietkowie (śliczności) mają gdzie obradowac.Miałem okazje ja zwiedzic. Hehehe a teraz bede ja mógł podziwiac z daleka.Co do dalszych to pewnie dalekooooooo
Te porozumienia to sa nieporozumienia....Płace POLSKIEMU Związkiowi ,czyli powinienem w polsce w każdym miejscu łapac.Karty wędkarskiej tez niemam Katowickiej tylko ogólnopolską,a pojade 50klm od domu i musze spieprzac jak jakiejs dopłaty nie mam....banda..
Do Kol. perwer . Przypuszczam ,że będzie tak dotąd dopóki nie rozpirzą tej rozbuchanej biurokracji PZW - jak to jest możliwe , że województw mamy w Polsce 16 , a Okręgów ok.50 ? ( w samej Małopolsce jest 6 okręgów - 1. Kraków , 2. Katowice , 3. Kielce , 4. Bielsko Biała , 5. Tarnów , 6. Nowy Sącz ) . Dla mnie coś takiego w medycynie nosi nazwę " stołkologia " i dopóki się stary beton nie wykruszy ( a psiakrew jeszcze trzyma się całkiem , całkiem ) , to nie prędko będzie lepiej . Przepraszam za dużą dawkę pesymizmu i sceptyki , ale pocieszam się myślą , że wreszcie kiedyś to nastąpi . Z wędkarskim pozdrowieniem - połamania kija .
-Dania , Norwegia , Anglia , Irlandia , Holandia , Belgia Niemcy i tak mozna wyliczac bez konca , wszedzie oplaca sie jakis region ( dzien , tydzien , miesiac rok ) gdzie chce sie wedkowac , i tam sie wedkuje , i nikomu to niesprawia trudnosci , czy jakichs niedogodnosci , bo i tak dalsze wyjazdy na ryby sa juz stosunkowo wczesniej planowane ( no tak robia przynajmniej ludzie ktorzy jada wedkowac a nie krasc ryby - " planuja " ) niewyjezdza sie ponad 100 czy 200 km na ryby z godziny na godzine , a w dzisiejszych czasach zawsze mozna skozystac z internetu coby sie dowiedziec gdzie takowe zezwolenia mozna wykupic , ba , mozna nawet zamowic przez internet ! , . Moze ktos powie , " o jakis filozof sie znalazl " , ale zapewniam Was koledzy ze wiem co pisze , wekuje duzo na zachodzie , i wiem jak dziala ten caly system , i niejest to wcale a wcale uciazliwe , wrecz przeciwnie , zezwolenia w tych krajach niewykupuje sie w zadnym chorym zwiazku czy kole , poprostu w sklepach wedkarskich lub odpowiednich placowkach , pieniadze zas z tego tytulu laduje u zarzadcy wod i kolo sie zamyka .
Dodam jeszcze tylko tyle , zobaczcie co sie stalo z Europa po jej zjednoczeniu , wszyscy smigaja tam gdzie jest lepiej , a gdy sie tam nagromadzi zaduzo tych wszystkich pseudoturystow to robi sie tam czarna dziura i oni wedruja dalej , tak samo bedzie z wodami jezeli bedzie mozna za jedna skladke wedkowac w calym kraju , a jezeli ktos wpadnie na pomysl ze skladka bedzie np. potrojona z tego tytulu , no to napewno wzrosnie procent wedkarzy bez zezwolenia bo napewno nie wszystkich bedzie stac zeby zaplacic 400,500 czy 600 zl za karte no i naturalnie niewszyscy uprawiaja turystyke wedkarska , a wiec powinni placic tylko ci ktorzy z tego kozystaja
KAZDY DZIEN JEST DNIEM DO WEDKOWANIA ; LECZ NIE KAZDY DO ZLOWIENIA
zezwolenia w tych krajach niewykupuje sie w zadnym chorym zwiazku czy kole , poprostu w sklepach wedkarskich lub odpowiednich placowkach , pieniadze zas z tego tytulu laduje u zarzadcy wod i kolo sie zamyka .
Bo w normalnym kraju placac za usluge, pieniadze powinny zrekompensowac koszt dostarczonej uslugi. Lowienie rybb to hobby, ale takze usluga jaka dostarcza nam administrator wody. Jesli place pieniadze za to ze danego dnia moge polowic ryby, a jeszcze dodatkowo je zabrac i zjesc, to ta kwota powinna pokryc straty jakie w zwiazku z tym poniosl administrator danego lowiska, a nie jakis tam centralny zwiazek. Pieniadze powinny zostac na lowisku a nie rozdzielane odgornie. Ale poki wiekszosc tego nie zrozumie, poty bedzie jak jest. Do d..y. Problem w tym ze wiekszosci taka bylejakosc pasuje.
Bo w normalnym kraju placac za usluge, pieniadze powinny zrekompensowac koszt dostarczonej uslugi. Lowienie rybb to hobby, ale takze usluga jaka dostarcza nam administrator wody. Jesli place pieniadze za to ze danego dnia moge polowic ryby, a jeszcze dodatkowo je zabrac i zjesc, to ta kwota powinna pokryc straty jakie w zwiazku z tym poniosl administrator danego lowiska, a nie jakis tam centralny zwiazek. Pieniadze powinny zostac na lowisku a nie rozdzielane odgornie. Ale poki wiekszosc tego nie zrozumie, poty bedzie jak jest. Do d..y. Problem w tym ze wiekszosci taka bylejakosc pasuje.
Jakś się z tym muszę zgodzić i nie powiem że niestety :)::) heheh
Bo w normalnym kraju placac za usluge, pieniadze powinny zrekompensowac koszt dostarczonej uslugi.......Pieniadze powinny zostac na lowisku a nie rozdzielane odgornie.
O to chodzi. Pieniądze powinny iść za wędkarzem i na tym powinny polegać ewentualne porozumienia. A nie Krajówka a pieniądze w d...e. Dlatego padła na pysk a okręgi powiedziały wara od naszych wód z darmo.
Co do krajówki jak chcą to i moga mieć nadal krajówkę lecz nie za stawkę Okręgówki wybrać dobre 2 lub 3 porozumienia i opłaci i będzie miał krajówkę jak w mordę strzelił:):):) I cena adekwatna do tego również.
W zasadzie kilka okregowek zalatwia sprawe. Ale to juz z 1000 zl / rok. Wg wielu krajowka nie powinna byc drozsza jak 200 zl. PS. Tez chcialbym lowic za darmo, w calym kraju. Mam rodzine i mam na co wydawac kase. Ale zdaje sobie sprawe ze nic na tym swiecie nie ma za darmoche. Za wszystko trzeba placic. Kazdy system oparty na deficycie wczesniej czy puzniej sie roz.... Nie da sie w nieskonczonosc dokladac.
we Wloszech gdzie mieszkam placi sie za karte wedkarska (25 € wazna w calym kraju ale nie upowaznia do wedkowania tylko stwierdza ze znasz przepisy wedkarskie) a pozniej to placisz praktycznie za kazda wode zalezy gdzie chcesz wedkowac.I tak kaska zostaje naprawde w wodzie gdzie lowisz.. :)
rufi26 to zamieszkaj w Dani Angli czy w Niemczech jak ci sie polska nie podoba aPZW to znaczy Polski Zwiazek Wedkarski a nie Okregowy Zwiazek Wedkarski jak sie nie podoba to wyjazd paPA
UALUGE TO CI MOZE ZROBIC PANI NA ULICY A NIE NA LOWISKU
po pierwsze niewiem o co Ci kolego tom 98765 chodzi w tym co tu napisales po drugie , niedenerwuj sie tak bo dostaniesz przedwczesnie zawalu serca a po trzecie , to po tym co napisales , i jak to napisales to , wygladasz mi na kogos kto napycha se kieszenie wlasnie pieniedzmi ze skladek "PZW"
a no i po czwarte , to pomoge Ci zrozumiec moj poprzedni post , bo widze ze cos niezabardzo kumaty jestes ! a wiec niechodzi mi oto ze niepodoba mi sie wedkowanie czy ogolnie w naszym kraju , tylko ze , moim zdaniem , i napewno zdaniem jeszcze wielu innych , tak wielka zmiana ( tj. zebys dobrze zrozumial - ogolnokrajowe zezwolenie za jedna skladke ) , tylko pogorszy jeszcze bardziej stan naszych lowisk i tyle
Bardzo Ci współczuję wydarzenia z tą trawą od kosiarki, ale ja pisałem o zachowaniu wędkarzy i ich rodzin, a nie o babie koszącej trawę, ani nawet też nie o turystach! Opisałem koczowanie rodzin wędkarskich i pozostałości po ich odjeździe!!!
A teraz jeszcze raz o porozumieniach! Jestem za utrzymaniem opłaty okręgowej z możliwością wykupienia w to miejsce ogólnopolskiej krajowej, ale tej już nie za tak przystepną cenę, tylko znacznie droższej, to chyba całkiem logiczne! Kto nie chce łowić poza swoim okręgiem, temu wystarczy wykupić w miarę tanią opłate okręgową, ale kto chce łowić na wojażach, to w zależności od ilości okręgów, w których chce połowić, musiałby opłacić krajówkę, lub np jedną gościnna okręgówkę jeśli jedzie na urlop do innego okręgu! To chyba nie byłoby złe rozwiązanie, jak myślicie???
No i sprawa okręgów, rzeczywiscie to paranoja, żeby w 16-tu województwach było kilkadziesiąt okręgów, a w każdym po kilkanaście dobrze płatnych etatów!!! To jest rozbój w biały dzień, ale u nas już od lat nienormalne uważane jest za normalne i z reguły "nie do ruszenia"!!! Ale skoro walne zgromadzenia PZW nic z tym nie robią, to co możemy my tutaj, na forum zrobić???
Na ostatnim walnym zebraniu mojego koła nie było nawet 10% członków koła.Nie padł żaden wniosek do realizacji.Nad wodą słyszy się natomiast ciągłe narzekania.To członkowie koła wybierają swoje władze...tylko,że każdy to ma w nosie.Lepiej narzekać.
Niebawem początek nowego roku, a o porozumieniach na 2011r. w większości
okręgach cisza, w poprzednich latach już było wstępnie wiadomo gdzie
będzie można wędkować. Wie może ktoś o co chodzi???
Jak w temacie.
Znając nasz ZG to już w 2013. Także cierpliwości.
Za dużo ZG nie ma do tego lecz same okręgi się porozumiewają.
Przeważnie wstępne i pewne porozumienia już są wiadome początkiem stycznie resztę są ustalane niektóre nawet są podpisywane nawet koło marca więc cierpliwości.
Ja wiem że nasze Rzeszowskie porozumienie sie nie zmieni co do okegów, a prawdopodobnie wzrośnie o jeden okręg opłata okręgowa ponoc ma być o 1zł droższa. Co do wrunków umów nie wiadomo jescze czy pozostana bez zmian czy coś się zmieni większa część prawdopodobnie pozostanie bez zmian.
Jak się dogadają pod stołem wtedy będą
Zachodzi pytanie, czy te porozumienia nie przynoszą więcej szkody, niż pożytku!!! Proszę, popatrzcie co robią z łowiskami każdego roku wędkarze przyjezdni z innych okręgów! Zdemolowane i zafajdane brzegi większości dobrych łowisk, przez cały sezon niedostępne dla miejscowych z powodu obstawienia brzegów samochodami, przyczepami i namiotami "gości", a jakie jest zachowanie tych przyjezdnych "koczowników" z rodzinami, to lepiej nie mówić, "strach się bać", jak mawia mój przyjaciel, też wędkarz! Ile razy próbując się zbliżyć, by wypatrzyć choć odrobinę dostepu do wody, byłem atakowany wrednymi psiurami uznającymi teren za własne, nienaruszalne terytorium, to już nie będę wyliczał! Całe szczęście, że pokrowiec z kijami wycelowany w takie bydlę ratował mnie przed pogryzieniem zanim podchmielony właściciel raczył wyjrzeć z namiotu lub przyczepy i ze złym, wręcz wrogim spojrzeniem odwołał "pupila"! Osobnym temetem jest bezczelne kłusownictwo; przy każdym stanowisku zarzuconych jest nawet po kilkanaście różnych wędek, a co się trafi na wędkę, to wszystko idzie na patelnię bez względu na wielkość, wagę i okres ochronny! I to wszystko robią wędkarze z rejestracją samochodową z innego okręgu! Straży rybackiej ani śladu, zresztą strażnik nieraz boi się podejść bliżej i sprawdzić, co się dzieje, bo może zostać pogryziony przez psy, albo poddany "nauce pływania", lub nawet gorzej, bo co niektórzy "na oktanach", to i do sigenia po różne "narzędzia obronne" są bardzo prędcy! Jaka na to rada??? Ano, trzeba skończyć zawieranie tych międzyokręgowych umów, a wtedy amatorzy łowienia na wodach innego okręgu będą musieli wykupić opłatę krajową, co spowoduje, że być może ten horror się skończy!!! Pozdrawiam prawdziwych wędkarzy!!!
Zbigniew, wędkujący emeryt
Precz z preczem!
Zabrania się zabraniać!
Dość dościa!
He, he, he!!!
Zbyszku, w pełni sięz Tobą zgadzam, uważam, że porozumienia powinny być zawierane tylko pomiędzy sąsiadującymi ze sobą okręgami, tak jak jest np. u nas: Gdańsk ma porozumienia ze Słupskiem, Elblągiem i Bydgoszczą. Zniesienie składki krajowej miało na celu właśnie uniknięcie takich sytaucji, jak te, który opisałeś. Nikt z nad morza czy z Mazur nie pojedzie na wakacje na Śląsk czy do Wa-wy, za to na odwrót wręcz przeciwnie. A w efekcie racimy czas na sprzątanie po "sezonie" brzegów naszych łowisk zamiast sobie spokojnie powędkować ;-).
pozdrawiam i połamania
Porozumienia na starych zasadach (krajówka) i te obecnie zawierane miedzy okręgami są szkodliwe dla organizacji, bo za wędkarzem nie idą pieniądze. Co z tego, że jeden z drugim CHCE wędkować wszędzie jak jego tam nie chcą a często i on nie chce na swoich wodach obcych i nic się na to nie poradzi w sytuacji kiedy skończył się socjał PRLowski. Każdy chce mieć wodę dla siebie i o nią dbać, pilnować i zarybiać a nie aby dobre wody były obławiane przez przyjezdnych a za tym nie szły pieniądze. Zdrowe porozumienia wypracowały niektóre okręgi i polegają na tym, że chcesz wędkować to chociaż zapłać pół składki w okręgu w którym chcesz łowić. To i tak niewiele w stosunku do płacenia dniówek. Jest to zdrowe i sprawiedliwe, wtedy pieniądze od wędkującego trafiają faktycznie do wody w której łowi. Z krajówki pieniądze szły na wszystko tylko nie na ryby. Teraz przy tych porozumieniach miedzy okręgami to samo. Poza tym jak każde hobby tak i wędkarstwo MUSI kosztować i nic się na to nie poradzi. Znam takich, co łowią tyle razy w roku ile jest dni a w okresie po zarybieniach nawet dwa razy dziennie jak się uda. Za to ani nie przybędzie ryb w wodach nie mówiąc o ich upilnowaniu. Porozumienia to piękna idea socjalu, Bo to, co dobre (bezpłatne porozumienia) dla wędkarzy to gwóźdź do trumny dla PZW. I te okręgi, które maja jeszcze ryby i wpuszczą za darmo „obcych” to najpierw się wyrybią a potem zbankrutują. Żaden mądrze myślący nie zaprasza w gościnę kormoranów, ale kormorany będą się czaić. Uczeni znaleźli sposób na kormorany, zmutowane ryby z genem na bezpłodność, działają też na mięsiarzy w PZW lepiej niż świńska grypa. Nie zmienię swojego poglądu na porozumienia, choć póki są to z nich korzystam ale z rozsądkiem. U nas były teraz zarybienia i to własnie emeryci -kormorany siedzą i po wyciagnieciu 3 karpi dzwonią: Ginter przyjezdzaj razem z Gerardem jo wom trzymie plac.
@Zbyszku
A od kiedy będzie krajówka?Bo ostatnie lata to taka opłata nie istniała.
@Wind
Nad morzem czy na Mazurach to mało która woda należy do PZW więc jak jedziesz to i tak musisz zapłacić dzierżawcy więc żadne opłaty PZW nie pomogą.
Opłata krajowa powinna być zawsze dostępna w kołach PZW, ale jak wasz skarbnik jest leń, to może nie pobrał z Okręgu odpowiednich znaczków, bo mu długo zalegały w kole i nie schodziły???
Od kiedy jest Opłata Krajowa
A może by zlikwidowac 49 okręgów i zrobic ich tyle ile jest województw?Wiem wielu prezesów by poszło na bruk,ale problem z porozumieniami może by zniknął.Pozdrawiam
Dla kogo ta propozycja czy wytyczne do wykonania ?
W temacie porozumień ma nieco odmienne zdanie aczkolwiek z nie którymi aspektami wczesniejszych wypowiedzi sie zgadzam.Wędkarstwo jest przyjemnościa za co płaci sie na całym świecie wiec dlaczego u nas ma byc inaczej.Płacac za to oczekuje aby przynaleznośc do PZW raczej pomagała w ułatwieniu uprawiania naszego hobby i to nie tylko w swoim regionie ale całym kraju.Co do tezy ze przyjezdni odpowiedzialni sa za panujacy brud nad naszymi wodami to sie nie zgadzam bo kazdy ma takich swoich na łowiskach.Ci własnie wędkarze mający zazwyczaj postawe rzadaniową (płaca i im się nalezy) zazwyczaj potrafia tylko narzekac i zwalac odpowiedzialnośc za panujaca sytuację na innych.Nad łowiskiem swojego koła widuje takich ale na akcjach sprzatania łowiska ich nie ma.Z racji tego że uprawiam inną dziedzinę wedkarstwa(sztuczna mucha i spinning) nad łowiskiem koła bywam tylko na sprzataniu lub prowadzac zawody splawikowe.Jadąc nad rzeki innych okręgów oddlonych nieraz o kilka set kilometrów nie zabieram złowionych ryb a jedynym śladem mojej bytności tam sa odciski butow w miekim terenie.Mysle ze uprawianie naszego wspólnego hobby powinno raczej łączyc nas niż dzielić.Spotykam nad rzekami Dolnego Śląska wedkarzy z praktycznie całego kraju i nigdy nie traktowałem ich jak intruzów wrecz przeciwnie starałem sie podpowiedziec jaka przyneta pomóc gdy im nie szło.
Pozdrawiam Stanisław
Szanowny panie Zbigniewie.
Chamstwo nie zna pojęcia okręgu,koła,związku etc.
Chamstwo nie zależy od miejsca zamieszkania,urodzenia oraz wykształcenia.Zjawisko które pan opisuje to taki przykład.Wędkuje już od ponad 35 lat i mam 58 lat (więc nie młokos) ale jestem święcie przekonany że i w pana okręgu a nawet i w kole znalazł bym podobne przykłady.
Gdybyśmy wszystkim przyjezdnym zabronili wędkować ( co jest nota bene niezgodne z regulaminem) to byśmy zabili turystykę wędkarską a nawet samą ideę związku.Znam takich którzy krzywo patrzą na tkzw.przyjezdnych ale sami chętnie gdzie indziej wędkują
Typowa mentalność Kalego.
Julian
WITAJ MASTIF NASZE POROZUMIENIE MIĘDZY OKRĘGIEM KOSZALIN A SZCZECINEM BĘ DZIE ZWARTE W ROKU 2011. POPIERAM IDĘ JEDNA OPŁATA OKRĘGOWA NA CAŁĄ POLSKĘ BEZ DODATKOWYCH OPŁAT. JADĘ NA URLOP W GÓRY BIORĘ WĘDKI I POPROSTU IDĘ ŁOWIĆ A NIE SZUKAĆ PÓŁ DNIA GDZIE MOŻNA DOKONAĆ OPŁAT przykład;ZAPORA SOLIŃSKA PRZYJAZD Z KOSZALINA 1000KM I CAŁY DZIEŃ W PLECY. POZDRAWIAM WSZYSTKICH WĘDKARZY KTÓRZY CHCĄ JEDNEJ OPŁATY. OKONEK1235
Ja też jestem za 1- słownie jedną opłatą na cały kraj !!! Chamstwo i bałaganiarstwo nie jest tak oczywiste ze zależy tylko od przyjezdnych. Ja łowiąc czy to u siebie czy w "gościnie" nie jedno już widziałem. Ciekawe czy opony wersalki itp duże gabarytowo rzeczy sa przywożone przez przyjezdnych czy tez miejscowych??? A takie są nad wodą w lasach itp;...Kto sie urodził brudasem to nim zostanie i nie jest to zależne czy jest tubylcem czy przyjezdnym !!! Pozdrawiam Prawdziwych Wędkarzy !!!! I życzę czystych brzegów na łowiskach ...
...przez cały sezon niedostępne dla miejscowych z powodu obstawienia brzegów samochodami, przyczepami i namiotami "gości"...
...przy każdym stanowisku zarzuconych jest nawet po kilkanaście różnych wędek, a co się trafi na wędkę, to wszystko idzie na patelnię bez względu na wielkość, wagę i okres ochronny! I to wszystko robią wędkarze z rejestracją samochodową z innego okręgu!
Również zgadzam się z Panem, Panie Zbyszku, i dodam swoje "trzy grosze". Zostawiłem specjalnie dwa cytaty pańskiej wypowiedzi, bo: jeśli przyjeżdżają biwakować "obcy" to większość (jak nie wszyscy) bardziej zainteresowani są kąpaniem w wodzie, spożywaniem trunków procentowych, własnym towarzystwem itp. Mało kto z biwakujących zainteresowany jest łowieniem rybek (niewielki procent w stosunku do ilości wypoczywających nad wodą).
Jeśli już się zdarzy tak jak kolejnym zostawionym przeze mnie fragmencie to najprawdopodobniej ludzie ci mają niewielkie pojęcie albo wcale o wędkowaniu, a też nie zdziwiłoby mnie, że nie posiadają uprawnień (karty wędkarskiej) a o opłatach nie wspominając.
Powinno karać się opisanych przez Pana turystów za: parkowanie poza miejscami wyznaczonymi jak parking, rozbijanie namiotu, stawianie przyczep poza polami biwakowymi i innymi wyznaczonymi do tego celu, a także jeśli chodzi o zwierzęta (psy) za niezałożenie kagańca i smyczy - takie uprawnienie najlepiej jakby miała także SR. A opisane przez Pana przykłady powinno zgłaszać się odpowiednim organom, tyle, że idąc na ryby trzeba by się liczyć z tym, że część czasu stracimy na wyjaśnianiu sprawy odpowiednim "organom", spisywaniu zeznań i opisu sytuacji, a także na doprowadzeniu (naprowadzeniu) odpowiednich osób do tegoż miejsca, które często mają skomplikowane dojazdy - przykładowo w naszym rejonie wiele atrakcyjnych nie tylko turystycznie jezior znajduje się w lasach, na wioskach, gdzie dojazd to nie tylko poprzez różne systemy leśnych ścieżek, ale i też po praktycznie "bezdrożach", choć jak widać dla biwakujących turystów nie ma to większego znaczenia.
Mnie się wydaje, że w nadchodzącym roku sprawa sama umrze śmiercią naturalną.
Zachodzi pytanie, czy te porozumienia nie przynoszą więcej szkody, niż pożytku!!! Proszę, popatrzcie co robią z łowiskami każdego roku wędkarze przyjezdni z innych okręgów! Zdemolowane i zafajdane brzegi większości dobrych łowisk, przez cały sezon niedostępne dla miejscowych z powodu obstawienia brzegów samochodami, przyczepami i namiotami "gości", a jakie jest zachowanie tych przyjezdnych "koczowników" z rodzinami, to lepiej nie mówić, "strach się bać", jak mawia mój przyjaciel, też wędkarz! Ile razy próbując się zbliżyć, by wypatrzyć choć odrobinę dostepu do wody, byłem atakowany wrednymi psiurami uznającymi teren za własne, nienaruszalne terytorium, to już nie będę wyliczał! Całe szczęście, że pokrowiec z kijami wycelowany w takie bydlę ratował mnie przed pogryzieniem zanim podchmielony właściciel raczył wyjrzeć z namiotu lub przyczepy i ze złym, wręcz wrogim spojrzeniem odwołał "pupila"! Osobnym temetem jest bezczelne kłusownictwo; przy każdym stanowisku zarzuconych jest nawet po kilkanaście różnych wędek, a co się trafi na wędkę, to wszystko idzie na patelnię bez względu na wielkość, wagę i okres ochronny! I to wszystko robią wędkarze z rejestracją samochodową z innego okręgu! Straży rybackiej ani śladu, zresztą strażnik nieraz boi się podejść bliżej i sprawdzić, co się dzieje, bo może zostać pogryziony przez psy, albo poddany "nauce pływania", lub nawet gorzej, bo co niektórzy "na oktanach", to i do sigenia po różne "narzędzia obronne" są bardzo prędcy! Jaka na to rada??? Ano, trzeba skończyć zawieranie tych międzyokręgowych umów, a wtedy amatorzy łowienia na wodach innego okręgu będą musieli wykupić opłatę krajową, co spowoduje, że być może ten horror się skończy!!! Pozdrawiam prawdziwych wędkarzy!!!
Zbigniew, wędkujący emeryt
Precz z preczem!
Zabrania się zabraniać!
Dość dościa!
He, he, he!!!
No tak,a miejscowi to z psami nie przychodzą,nie piją,nie "koczują" i nie kłusują.A każdy przyjezdny to już wróg i wandal.Trocha pan panie przesadza.
Zachodzi pytanie, czy te porozumienia nie przynoszą więcej szkody, niż pożytku!!! Proszę, popatrzcie co robią z łowiskami każdego roku wędkarze przyjezdni z innych okręgów! Zdemolowane i zafajdane brzegi większości dobrych łowisk, przez cały sezon niedostępne dla miejscowych z powodu obstawienia brzegów samochodami, przyczepami i namiotami "gości", a jakie jest zachowanie tych przyjezdnych "koczowników" z rodzinami, to lepiej nie mówić,
=====================================================================
No tak,a miejscowi to z psami nie przychodzą,nie piją,nie "koczują" i nie kłusują.A każdy przyjezdny to już wróg i wandal.Trocha pan panie przesadza.
Całkowicie się zgadzam, że nie tylko "goście" są utrapieniem dla przyrody. Byłem kilkakrotnie świadkiem i to nie jednego roku w Krakowie jełopstwa w wykonaniu miejscowych i to wcale nie wędkarzy. Przyjeżdżali nad Wisłę na piknik z psami i gilami, ale aby tylko to, zaraz po rozładunku tobołów wynosili w krzaki przywiezione ze sobą reklamówki ze śmieciami. To samo w innym miejscu gdzie miejscowy chłopek całą furę śmieci przywiózł nad Wisłę i na zwróconą uwagę zareagował "panie przyjdzie duża woda zabiere wszystko". Nagminne jest wysypywanie popiołu z gospodarstw przylegających do rzek i jest to nie jednostkowa plaga. U nas dalej pokutuje zasada, że woda i las to najlepsze miejsca na składowanie śmieci z gospodarstw domowych.Tak jak kłusownictwo jest domeną tych na rowerkach niż tych samochodami " z obcą rejestracją"
J to co piszesz to świeta prawda.Kiedys stojac w rzece mało nie zostałem trafiony reklamówką ze śmieciami.Bez chwili zastanowienia chwyciłem ja i poleciałaaa spowrotem w miejsce z którego przybła hehehe Ale pewnie był zdziwiony hehehe jednocześnie krzyknelem ze jak powróci to nogów w dupie nie ma hahaha.Innym razem stojac w rzece pod murem oporowym baba na głowę wysypała mi twawe z kosza od ksiarki.Miejscowi pozbywaja sie w ten sposób wszelakich niepotrzebnych rzeczy.Sa wersalki a nawet kiedys trafil mi sie kompletny aparat telefoniczny i akumulator.Coprawda trafiaja sie gospodarstwa przy rzece gdzie panuje ład i porzadek ale to rzadkośc.Wiem ze w strefie Dolnośląskiej porozumienia sa aktualne na rok 2011.
Wiem ze w strefie Dolnośląskiej porozumienia sa aktualne na rok 2011.
To ma oznaczac zdziwienie?z wiedzy
To ma oznaczac zdziwienie?z wiedzy
Nie z wiedzy, tylko, że tak wcześnie.
Staraja sie chłopaki ale inne sprawy jeszcze dalekoooooo nie wiem czy zdaza do stycznia
Nie znam Okręgu gdzie mieli by już wykaz porozumień, chyba że ich nie zakładają
Masz całkowitą racje moja wiedza ogranicza sie tylko do wymienionej strefy.Na tym mi najbardziej zalezy bo mieszkam w miejscu gdzie te strefy sie prawie stykaja.Powstała nowa stanica wedkarska w Mietkowie (śliczności) mają gdzie obradowac.Miałem okazje ja zwiedzic. Hehehe a teraz bede ja mógł podziwiac z daleka.Co do dalszych to pewnie dalekooooooo
Te porozumienia to sa nieporozumienia....Płace POLSKIEMU Związkiowi ,czyli powinienem w polsce w każdym miejscu łapac.Karty wędkarskiej tez niemam Katowickiej tylko ogólnopolską,a pojade 50klm od domu i musze spieprzac jak jakiejs dopłaty nie mam....banda..
Do Kol. perwer . Przypuszczam ,że będzie tak dotąd dopóki nie rozpirzą tej rozbuchanej biurokracji PZW - jak to jest możliwe , że województw mamy w Polsce 16 , a Okręgów ok.50 ? ( w samej Małopolsce jest 6 okręgów - 1. Kraków , 2. Katowice , 3. Kielce , 4. Bielsko Biała , 5. Tarnów , 6. Nowy Sącz ) . Dla mnie coś takiego w medycynie nosi nazwę " stołkologia " i dopóki się stary beton nie wykruszy ( a psiakrew jeszcze trzyma się całkiem , całkiem ) , to nie prędko będzie lepiej . Przepraszam za dużą dawkę pesymizmu i sceptyki , ale pocieszam się myślą , że wreszcie kiedyś to nastąpi . Z wędkarskim pozdrowieniem - połamania kija .
Przypuszczam ,że będzie tak dotąd dopóki nie rozpirzą tej rozbuchanej biurokracji PZW
Kto
No tak, wszystko dla wszystkich i najlepiej za pół darmo... życie niczego nie nauczyło. :(
W tym wcieleniu inaczej nie będzie.
taka moja uwaga do tematu
-Dania , Norwegia , Anglia , Irlandia , Holandia , Belgia Niemcy i tak mozna wyliczac bez konca , wszedzie oplaca sie jakis region ( dzien , tydzien , miesiac rok ) gdzie chce sie wedkowac , i tam sie wedkuje , i nikomu to niesprawia trudnosci , czy jakichs niedogodnosci , bo i tak dalsze wyjazdy na ryby sa juz stosunkowo wczesniej planowane ( no tak robia przynajmniej ludzie ktorzy jada wedkowac a nie krasc ryby - " planuja " ) niewyjezdza sie ponad 100 czy 200 km na ryby z godziny na godzine , a w dzisiejszych czasach zawsze mozna skozystac z internetu coby sie dowiedziec gdzie takowe zezwolenia mozna wykupic , ba , mozna nawet zamowic przez internet ! , . Moze ktos powie , " o jakis filozof sie znalazl " , ale zapewniam Was koledzy ze wiem co pisze , wekuje duzo na zachodzie , i wiem jak dziala ten caly system , i niejest to wcale a wcale uciazliwe , wrecz przeciwnie , zezwolenia w tych krajach niewykupuje sie w zadnym chorym zwiazku czy kole , poprostu w sklepach wedkarskich lub odpowiednich placowkach , pieniadze zas z tego tytulu laduje u zarzadcy wod i kolo sie zamyka .
Dodam jeszcze tylko tyle , zobaczcie co sie stalo z Europa po jej zjednoczeniu , wszyscy smigaja tam gdzie jest lepiej , a gdy sie tam nagromadzi zaduzo tych wszystkich pseudoturystow to robi sie tam czarna dziura i oni wedruja dalej , tak samo bedzie z wodami jezeli bedzie mozna za jedna skladke wedkowac w calym kraju , a jezeli ktos wpadnie na pomysl ze skladka bedzie np. potrojona z tego tytulu , no to napewno wzrosnie procent wedkarzy bez zezwolenia bo napewno nie wszystkich bedzie stac zeby zaplacic 400,500 czy 600 zl za karte no i naturalnie niewszyscy uprawiaja turystyke wedkarska , a wiec powinni placic tylko ci ktorzy z tego kozystaja
KAZDY DZIEN JEST DNIEM DO WEDKOWANIA ; LECZ NIE KAZDY DO ZLOWIENIA
zezwolenia w tych krajach niewykupuje sie w zadnym chorym zwiazku czy kole , poprostu w sklepach wedkarskich lub odpowiednich placowkach , pieniadze zas z tego tytulu laduje u zarzadcy wod i kolo sie zamyka .
No to pozamiatane, teraz zaczną się niepokoje społeczne Połowa wędkarzy w Polsce zapije się ze zgryzoty.
A druga połowa wyjedzie za granicę nie za pracą tylko na ryby
Nie mogę sobie wydarować, że w 45 roku nie wzięli nas w niewolę Amerykanie
Oj szkoda .
Bo w normalnym kraju placac za usluge, pieniadze powinny zrekompensowac koszt dostarczonej uslugi. Lowienie rybb to hobby, ale takze usluga jaka dostarcza nam administrator wody.
Jesli place pieniadze za to ze danego dnia moge polowic ryby, a jeszcze dodatkowo je zabrac i zjesc, to ta kwota powinna pokryc straty jakie w zwiazku z tym poniosl administrator danego lowiska, a nie jakis tam centralny zwiazek. Pieniadze powinny zostac na lowisku a nie rozdzielane odgornie.
Ale poki wiekszosc tego nie zrozumie, poty bedzie jak jest. Do d..y.
Problem w tym ze wiekszosci taka bylejakosc pasuje.
Bo w normalnym kraju placac za usluge, pieniadze powinny zrekompensowac koszt dostarczonej uslugi. Lowienie rybb to hobby, ale takze usluga jaka dostarcza nam administrator wody.
Jesli place pieniadze za to ze danego dnia moge polowic ryby, a jeszcze dodatkowo je zabrac i zjesc, to ta kwota powinna pokryc straty jakie w zwiazku z tym poniosl administrator danego lowiska, a nie jakis tam centralny zwiazek. Pieniadze powinny zostac na lowisku a nie rozdzielane odgornie.
Ale poki wiekszosc tego nie zrozumie, poty bedzie jak jest. Do d..y.
Problem w tym ze wiekszosci taka bylejakosc pasuje.
Jakś się z tym muszę zgodzić i nie powiem że niestety :)::) heheh
Bo w normalnym kraju placac za usluge, pieniadze powinny zrekompensowac koszt dostarczonej uslugi.......Pieniadze powinny zostac na lowisku a nie rozdzielane odgornie.
O to chodzi. Pieniądze powinny iść za wędkarzem i na tym powinny polegać ewentualne porozumienia. A nie Krajówka a pieniądze w d...e. Dlatego padła na pysk a okręgi powiedziały wara od naszych wód z darmo.
Co do krajówki jak chcą to i moga mieć nadal krajówkę lecz nie za stawkę Okręgówki wybrać dobre 2 lub 3 porozumienia i opłaci i będzie miał krajówkę jak w mordę strzelił:):):) I cena adekwatna do tego również.
W zasadzie kilka okregowek zalatwia sprawe. Ale to juz z 1000 zl / rok. Wg wielu krajowka nie powinna byc drozsza jak 200 zl.
PS. Tez chcialbym lowic za darmo, w calym kraju. Mam rodzine i mam na co wydawac kase.
Ale zdaje sobie sprawe ze nic na tym swiecie nie ma za darmoche. Za wszystko trzeba placic. Kazdy system oparty na deficycie wczesniej czy puzniej sie roz.... Nie da sie w nieskonczonosc dokladac.
Z mądrymi dobrze pogadać i posłuchać
we Wloszech gdzie mieszkam placi sie za karte wedkarska (25 € wazna w calym kraju ale nie upowaznia do wedkowania tylko stwierdza ze znasz przepisy wedkarskie) a pozniej to placisz praktycznie za kazda wode zalezy gdzie chcesz wedkowac.I tak kaska zostaje naprawde w wodzie gdzie lowisz.. :)
rufi26 to zamieszkaj w Dani Angli czy w Niemczech jak ci sie polska nie podoba aPZW to znaczy Polski Zwiazek Wedkarski a nie Okregowy Zwiazek Wedkarski jak sie nie podoba to wyjazd paPA
UALUGE TO CI MOZE ZROBIC PANI NA ULICY A NIE NA LOWISKU
UALUGE TO CI MOZE ZROBIC PANI NA ULICY A NIE NA LOWISKU
po pierwsze niewiem o co Ci kolego tom 98765 chodzi w tym co tu napisales
po drugie , niedenerwuj sie tak bo dostaniesz przedwczesnie zawalu serca
a po trzecie , to po tym co napisales , i jak to napisales to , wygladasz mi na kogos kto napycha se kieszenie wlasnie pieniedzmi ze skladek "PZW"
a no i po czwarte , to pomoge Ci zrozumiec moj poprzedni post , bo widze ze cos niezabardzo kumaty jestes ! a wiec niechodzi mi oto ze niepodoba mi sie wedkowanie czy ogolnie w naszym kraju , tylko ze , moim zdaniem , i napewno zdaniem jeszcze wielu innych , tak wielka zmiana ( tj. zebys dobrze zrozumial - ogolnokrajowe zezwolenie za jedna skladke ) , tylko pogorszy jeszcze bardziej stan naszych lowisk i tyle
no i po piate - serdecznie pozdrawiam
Dla Strzegomia!
Bardzo Ci współczuję wydarzenia z tą trawą od kosiarki, ale ja pisałem o zachowaniu wędkarzy i ich rodzin, a nie o babie koszącej trawę, ani nawet też nie o turystach! Opisałem koczowanie rodzin wędkarskich i pozostałości po ich odjeździe!!!
A teraz jeszcze raz o porozumieniach! Jestem za utrzymaniem opłaty okręgowej z możliwością wykupienia w to miejsce ogólnopolskiej krajowej, ale tej już nie za tak przystepną cenę, tylko znacznie droższej, to chyba całkiem logiczne! Kto nie chce łowić poza swoim okręgiem, temu wystarczy wykupić w miarę tanią opłate okręgową, ale kto chce łowić na wojażach, to w zależności od ilości okręgów, w których chce połowić, musiałby opłacić krajówkę, lub np jedną gościnna okręgówkę jeśli jedzie na urlop do innego okręgu! To chyba nie byłoby złe rozwiązanie, jak myślicie???
No i sprawa okręgów, rzeczywiscie to paranoja, żeby w 16-tu województwach było kilkadziesiąt okręgów, a w każdym po kilkanaście dobrze płatnych etatów!!! To jest rozbój w biały dzień, ale u nas już od lat nienormalne uważane jest za normalne i z reguły "nie do ruszenia"!!! Ale skoro walne zgromadzenia PZW nic z tym nie robią, to co możemy my tutaj, na forum zrobić???
Pozdrawiam!
Na ostatnim walnym zebraniu mojego koła nie było nawet 10% członków koła.Nie padł żaden wniosek do realizacji.Nad wodą słyszy się natomiast ciągłe narzekania.To członkowie koła wybierają swoje władze...tylko,że każdy to ma w nosie.Lepiej narzekać.
Niebawem początek nowego roku, a o porozumieniach na 2011r. w większości okręgach cisza, w poprzednich latach już było wstępnie wiadomo gdzie będzie można wędkować. Wie może ktoś o co chodzi???
NA 99,9% Okręg Rzeszów pozostanie bez zmian, a prawdopodobnie może się powiększyć o jeden okręg. Pewne będzie wszystko na 100% koło lutego.