Czego jak czego ale Noworocznych postanowień na pewno nikomu z nas nie brakuje. Postanowień tych wędkarskich ale nie tylko. Postanowienia a może marzenia- jedno niewiele różni się od drugiego. Może złowienie rekordowego okazu, zakup sprzętu a może po prostu rzucenie palenia. Podzielmy się z innymi- ponoć postanowienia zapisane łatwiej spełnić?
Analizując politykę nowego ZG (kontynuacja, nepotyzm, karierowiczostwo), oraz działania zarządów okręgów PZW (postpeerelowskie skostnienie), solennie obiecuję: - nie płacić w tym roku składek, - urlop poświęcić na wędkowanie w pasie przymorskim, - w weekendy korzystać z łowisk komercyjnych. Sith.
Bernardzie wszystko da się zrobić bez zbędnych ofiar. :)
Ja to widzę tak. Grześ przyjedzie około południa wyspany i w pełni sił. Około powiedzmy piętnastej startujemy nad wodę i do oporu póki cos widać łowimy. Wracamy do mnie, wypijamy piwko ( nie mylić z skrzynka piwa :)) ale wiadomo porozmawiać trzeba przy takiej okazji i idziemy spać. Miejsce w domu mam nie muszę szukać u sąsiadów. :) Rano skoro świt wiadomo ......
PS
I tak przez co najmniej tydzień. :)
Na dzień dzisiejszy nie zapraszam z wiadomych przyczyn ale tak w maju gdy wszystko się ruszy ?
I o takim właśnie planie Krzyś myślałem. Tylko jadę do ciebie chyba trzeci rok choć to nie tak daleko dojechać nie mogę bo zawsze w ostatniej chwili coś wychodzi. Mam nadzieje, że tym razem wypali. A i w stronę Jasła też bym się wybrał...
I o takim właśnie planie Krzyś myślałem. Tylko jadę do ciebie chyba
trzeci rok choć to nie tak daleko dojechać nie mogę bo zawsze w
ostatniej chwili coś wychodzi. Mam nadzieje, że tym razem wypali. A i w
stronę Jasła też bym się wybrał...
Będąc na emeryturze teoretycznie powinno się mieć czasu do woli, ( tak myślałem) ale okazuje się że zawsze coś trzeba jeszcze zrobić i wyrwać się na parę dni jak dawniej, jest mało prawdopodobne. A może te rybki już nie są na szpicy a inne rzeczy i sobie odpuszczam.
Czego jak czego ale Noworocznych postanowień na pewno nikomu z nas nie brakuje. Postanowień tych wędkarskich ale nie tylko. Postanowienia a może marzenia- jedno niewiele różni się od drugiego. Może złowienie rekordowego okazu, zakup sprzętu a może po prostu rzucenie palenia. Podzielmy się z innymi- ponoć postanowienia zapisane łatwiej spełnić?
Noworoczne postanowienia, co sobie obiecamy do rea
Autor: Aleksander Twardowski ★ Obserwuj
utworzony: 2014/12/31 15:53
Analizując politykę nowego ZG (kontynuacja, nepotyzm, karierowiczostwo), oraz działania zarządów okręgów PZW (postpeerelowskie skostnienie), solennie obiecuję:
- nie płacić w tym roku składek,
- urlop poświęcić na wędkowanie w pasie przymorskim,
- w weekendy korzystać z łowisk komercyjnych.
Sith.
Zbynio, lepiej tego nie mogłeś ująć- sądzę, że jest to założenie noworoczne pewnej części naszej społeczności (niestety)...
Sorry, ale to nie moje obiecanki, kol. sith tak deklaruje :)
A sorry, faktycznie wklejka ale sens pozostaje ten sam....
W nowym sezonie bardziej czas poświęcę drapieżnikom a białoryb tylko do maja i czasami dla rozrywki.
Schuść tak z dziesięć kilko... . Wreszcie połowić w Wisłoku w okolicach Żołyni i podpatrzeć co robi Krzysiek. A i złowić w końcu pierwszego miętusa.
Mam nadzieję że się spełni Grześku i razem będziemy ciągać woblery po "naszej rzece". :)
Grześku aby mu dorównać nad wodą musisz z domu o 2,oo wyjechać i tak będzie za pużno.
Bernardzie wszystko da się zrobić bez zbędnych ofiar. :)
Ja to widzę tak. Grześ przyjedzie około południa wyspany i w pełni sił. Około powiedzmy piętnastej startujemy nad wodę i do oporu póki cos widać łowimy. Wracamy do mnie, wypijamy piwko ( nie mylić z skrzynka piwa :)) ale wiadomo porozmawiać trzeba przy takiej okazji i idziemy spać. Miejsce w domu mam nie muszę szukać u sąsiadów. :) Rano skoro świt wiadomo ......
PS
I tak przez co najmniej tydzień. :)
Na dzień dzisiejszy nie zapraszam z wiadomych przyczyn ale tak w maju gdy wszystko się ruszy ?
I o takim właśnie planie Krzyś myślałem. Tylko jadę do ciebie chyba trzeci rok choć to nie tak daleko dojechać nie mogę bo zawsze w ostatniej chwili coś wychodzi. Mam nadzieje, że tym razem wypali. A i w stronę Jasła też bym się wybrał...
A ja marzę o choćby tygodniu w Lubniewicach i choćby dzień na jurze ,lecz jak zwykle pewnie wszystko trafi szlag i zostaną niezastąpione "żabioki"
I o takim właśnie planie Krzyś myślałem. Tylko jadę do ciebie chyba trzeci rok choć to nie tak daleko dojechać nie mogę bo zawsze w ostatniej chwili coś wychodzi. Mam nadzieje, że tym razem wypali. A i w stronę Jasła też bym się wybrał...
Będąc na emeryturze teoretycznie powinno się mieć czasu do woli, ( tak myślałem) ale okazuje się że zawsze coś trzeba jeszcze zrobić i wyrwać się na parę dni jak dawniej, jest mało prawdopodobne. A może te rybki już nie są na szpicy a inne rzeczy i sobie odpuszczam.