Witam wszystkich kolegów. Zastanawiam sie czy mozna załatwic jakies dotacje z unii na zarybianie. Wszyscy dostaja wiec władze PZW tez powinny sie postarac o srodki. Mamy tylu prezesów i innych działaczy i nikt nie walczy w naszym imieniu o dotacje. WIDAC KAZDEMU Z NASZYCH PRZEDSTAWICELI DOBRZE WAZNE ZE SKASUJE WEDKARZY DUZE PIENIADZE ZA KARTE
Kolego Jack. Unia może dać kasę na ochronę środowiska czy ratowanie zagrożonych gatunków, ale unijni urzędnicy na pewno nie będą marnować pieniędzy na zarybianie prowadzone przez PZW.
Kolego Jack. Unia może dać kasę na ochronę środowiska czy ratowanie zagrożonych gatunków, ale unijni urzędnicy na pewno nie będą marnować pieniędzy na zarybianie prowadzone przez PZW.
Na zarybianie naszych wód karpiem, to nic innego jak dokarmianie emerytów i rencistów dwa razy w roku. Zarybienie skuteczne na dwa tygodnie. Poza tym jaki jest sens wpuszczania do naszych akwenów ryb obcych naszej rodzimej faunie.
Kasę taka gdyby uzyskali powinni przeznaczyć na gospodarowanie wodami i ich ochronę, nie tylko czyste zarybienie.Nie zarybianie dla kłusowników. Kolego basiaasia od rencistów ...... wiesz. Nie wybierałem sobie takiego losu ,a że trafił mi się wypadek i lekarze nie mieli możliwości "naprawy" cóż takie życie.Co do obcych gatunków zgadzam się w stu procentach.
Kasę taka gdyby uzyskali powinni przeznaczyć na gospodarowanie wodami i ich ochronę, nie tylko czyste zarybienie.Nie zarybianie dla kłusowników. Kolego basiaasia od rencistów ...... wiesz. Nie wybierałem sobie takiego losu ,a że trafił mi się wypadek i lekarze nie mieli możliwości "naprawy" cóż takie życie.Co do obcych gatunków zgadzam się w stu procentach.
kol.hefeed8 Co to znaczy NIE ZARYBIANIE DLA KŁUSOWNIKÓW
Znaczy to że przez 28 lat jak wędkuję byłem raz kontrolowany nad wodą.Czyli nie ma żadnej ochrony wód. Przykładowo u mnie to pewno jest z pół na pół .Połowę ryb biorą kłusownicy połowę wędkarze ( mówię o rybach zabranych z łowiska). Może dla niektórych kolegów przykre ale to fakty.
Znaczy to że przez 28 lat jak wędkuję byłem raz kontrolowany nad wodą.Czyli nie ma żadnej ochrony wód. Przykładowo u mnie to pewno jest z pół na pół .Połowę ryb biorą kłusownicy połowę wędkarze ( mówię o rybach zabranych z łowiska). Może dla niektórych kolegów przykre ale to fakty.
To tylko słać petycje do PZW do okręgu ,a i częściej zgłaszać zauważone nielegalne połowy.
Znaczy to że przez 28 lat jak wędkuję byłem raz kontrolowany nad wodą.Czyli nie ma żadnej ochrony wód. Przykładowo u mnie to pewno jest z pół na pół .Połowę ryb biorą kłusownicy połowę wędkarze ( mówię o rybach zabranych z łowiska). Może dla niektórych kolegów przykre ale to fakty.
To tylko słać petycje do PZW do okręgu ,a i częściej zgłaszać zauważone nielegalne połowy.
Nie. Ja nie jestem od tego by słać. Nie jestem O-błędnym rycerzem gotowym umrzeć za sprawę PZW.Od tego są ślepi w zarządach.Mam na myśli szczególnie te główniejsze zarządy to znaczy od okręgu w górę.
Zarybianie wód , nie było i nie jest żadną formą ochrony czy wynikiem dbałości o środowisko i to wie chyba każdy , oprócz pewnej grupy zaślepionych entuzjastów. Nas , tych , którym naprawdę zależy na dobru przyrody ( a ufam iż nie jestem w tym względzie odosobniony ) - nie zaspokaja żadne zarybianie. Świat ryb - czyli rozmaitego kształtu wody , z jakimi spotykamy się wędkując , powinien żyć własnym życiem - bez obciążania go niepotrzebną ingerencją w rozród i cykl życiowy ryb ( inaczej jest w hodowlach , gdzie już wybuchły zarazy oportunistyczne niszczące obsadę do szczętu ). Zarybianie , nie jest zatem ( jak to , mogłoby się komuś wydawać ) aktem nieskrępowanej troski o wody , działaniem wynikającym z pobudek altruistycznych. Zarybianie to po prostu "uatrakcyjnianie wód " ( często szkodliwe dla macierzystego ekosystemu ) po to , by mieć co wyławiać , by osoby ( które często stają się wędkarzami tylko i wyłącznie dla karpia czy innych dużych osobniczo ryb ) - mogły z tych zarybionych wód , czerpać garściami w sposób cykliczny i regularny . Dlatego sądzę , że jeśli starać się o pozyskanie unijnych pieniędzy - to tylko i wyłącznie z myślą o właściwej ochronie , walce z rozwojem przemysłu , zabudową linii brzegowej domami mieszkalnymi i daczami - jak zawsze po to , by pomóc słabszym , naszym wodnym , nadwodnym i podwodnym braciom mniejszym. Pomysł gratyfikacji zarybień , biorący się chyba z plebejskiego przeświadczenia : "ŻE UNIA NA WSZYSTKO DAJE " , jest według mnie na wskroś zły , ponieważ jak już wcześniej wspomniałem rzeczywisty cel i intencje pomysłodawców ( zarybiających ) są zgoła inne niż szczera , nieprzymuszona troska o przyrodę i jej ochronę. To jest po prostu absolutnie próżny pomysł na to - jak "kondotierzy w służbie własnej " - mogą napchać sobie rybami akweny w których wędkują , by mieć co łowić przez kolejnych kilka sezonów ( przy czym sezony te czasem mijają równie szybko jak w "4 porach roku Vivaldiego ). Pod żadnym pozorem , Unia Europejska nie powinna sponsorować , czegoś tak skrajnie egoistycznego jak zarybianie i to w dodatku , jak to najczęściej bywa : rybą obca geograficznie , nie mogącą żyć w naszych wodach w sposób niezaburzony , o uszkodzonym układzie odpornościowym ( jak to u krzyżówek bywa) , nie tworzącej trwalej , silnej populacji za to działającej na szkodę innych gatunków - karpiem.
PhtirusPubis - zgadzam się z Tobą w 100% Jeszcze gdyby to miało jakiś związek z rozwojem turystyki... Przypuśćmy, że unia sypie kasą na "zarybienia". Przez kilka lat do wody wpuszcza się dwa razy więcej ryb niż obecnie. Wędkarze, mięsiarze i kłusownicy mają świetne "łowisko", zabierają sobie codziennie "komplety" i za rok mamy kolejną bezrybną wodę. Szkoda pieniędzy.
Panowie kiedys bylo duzo ryb teraz same małe. Sandacz w naszych wodach to unikat. wiec cos mozna zrobic w tym kierunkuy. Drugi problem to kłusole rzadza sie jak u siebie czy na kontrol nie ma srodków czy maja to gdzies
Kasę taka gdyby uzyskali powinni przeznaczyć na gospodarowanie wodami i ich ochronę, nie tylko czyste zarybienie.Nie zarybianie dla kłusowników. Kolego basiaasia od rencistów ...... wiesz. Nie wybierałem sobie takiego losu ,a że trafił mi się wypadek i lekarze nie mieli możliwości "naprawy" cóż takie życie.Co do obcych gatunków zgadzam się w stu procentach.
Sorry Kolego, miałem na myśli tych "rencistów i emerytów" którzy z racji dużej ilości wolnego czasu natychmiast po zarybieniu okupują akweny aż do momentu wyłowienia ostatniego wpuszczonego dwa tygodnie temu karpia (bo z reguły na tyle czasu wystarcza ryb po zarybieniu), wszyscy wiemy że w praktyce tak to wygląda.
Witam wszystkich kolegów. Zastanawiam sie czy mozna załatwic jakies dotacje z unii na zarybianie. Wszyscy dostaja wiec władze PZW tez powinny sie postarac o srodki. Mamy tylu prezesów i innych działaczy i nikt nie walczy w naszym imieniu o dotacje. WIDAC KAZDEMU Z NASZYCH PRZEDSTAWICELI DOBRZE WAZNE ZE SKASUJE WEDKARZY DUZE PIENIADZE ZA KARTE
Gdzieś już odpisywałem na takie zapytanie. Jest możliwość czerpać na ten cel dofinansowania. I nie tylko z Uni Tu mamy przykłady; http://www.rybobranie.pl/srodkiunijne/
Są też dofinansowania państwowe, jak też organizacje które mają swoje projekty i można tam też pozyskać dofinansowanie...
Witam wszystkich kolegów. Zastanawiam sie czy mozna załatwic jakies dotacje z unii na zarybianie. Wszyscy dostaja wiec władze PZW tez powinny sie postarac o srodki. Mamy tylu prezesów i innych działaczy i nikt nie walczy w naszym imieniu o dotacje. WIDAC KAZDEMU Z NASZYCH PRZEDSTAWICELI DOBRZE WAZNE ZE SKASUJE WEDKARZY DUZE PIENIADZE ZA KARTE
Już założyłeś ten temat! Po co dublujesz!? W takim razie ten wcześniejszy zamykam.
Tak założylem i chce zeby ktos to przeczytał.
Chcieć możesz. Na pewno ktoś to czytał, ale niekoniecznie ma na ten temat coś do napisania, ale to nie znaczy, że masz dublować ten temat.
tak nie maja nic do powiedzenia nasze wladze bo po co lepiej tylko kasowac i nic od siebie
Kolego Jack. Unia może dać kasę na ochronę środowiska czy ratowanie zagrożonych gatunków, ale unijni urzędnicy na pewno nie będą marnować pieniędzy na zarybianie prowadzone przez PZW.
Kolego Jack. Unia może dać kasę na ochronę środowiska czy ratowanie zagrożonych gatunków, ale unijni urzędnicy na pewno nie będą marnować pieniędzy na zarybianie prowadzone przez PZW.
Na zarybianie naszych wód karpiem, to nic innego jak dokarmianie emerytów i rencistów dwa razy w roku. Zarybienie skuteczne na dwa tygodnie. Poza tym jaki jest sens wpuszczania do naszych akwenów ryb obcych naszej rodzimej faunie.
Kasę taka gdyby uzyskali powinni przeznaczyć na gospodarowanie wodami i ich ochronę, nie tylko czyste zarybienie.Nie zarybianie dla kłusowników.
Kolego basiaasia od rencistów ...... wiesz. Nie wybierałem sobie takiego losu ,a że trafił mi się wypadek i lekarze nie mieli możliwości "naprawy" cóż takie życie.Co do obcych gatunków zgadzam się w stu procentach.
Kasę taka gdyby uzyskali powinni przeznaczyć na gospodarowanie wodami i ich ochronę, nie tylko czyste zarybienie.Nie zarybianie dla kłusowników.
Kolego basiaasia od rencistów ...... wiesz. Nie wybierałem sobie takiego losu ,a że trafił mi się wypadek i lekarze nie mieli możliwości "naprawy" cóż takie życie.Co do obcych gatunków zgadzam się w stu procentach.
kol.hefeed8
Co to znaczy NIE ZARYBIANIE DLA KŁUSOWNIKÓW
Znaczy to że przez 28 lat jak wędkuję byłem raz kontrolowany nad wodą.Czyli nie ma żadnej ochrony wód. Przykładowo u mnie to pewno jest z pół na pół .Połowę ryb biorą kłusownicy połowę wędkarze ( mówię o rybach zabranych z łowiska). Może dla niektórych kolegów przykre ale to fakty.
Znaczy to że przez 28 lat jak wędkuję byłem raz kontrolowany nad wodą.Czyli nie ma żadnej ochrony wód. Przykładowo u mnie to pewno jest z pół na pół .Połowę ryb biorą kłusownicy połowę wędkarze ( mówię o rybach zabranych z łowiska). Może dla niektórych kolegów przykre ale to fakty.
To tylko słać petycje do PZW do okręgu ,a i częściej zgłaszać zauważone nielegalne połowy.
Znaczy to że przez 28 lat jak wędkuję byłem raz kontrolowany nad wodą.Czyli nie ma żadnej ochrony wód. Przykładowo u mnie to pewno jest z pół na pół .Połowę ryb biorą kłusownicy połowę wędkarze ( mówię o rybach zabranych z łowiska). Może dla niektórych kolegów przykre ale to fakty.
To tylko słać petycje do PZW do okręgu ,a i częściej zgłaszać zauważone nielegalne połowy.
Nie.
Ja nie jestem od tego by słać.
Nie jestem O-błędnym rycerzem gotowym umrzeć za sprawę PZW.Od tego są ślepi w zarządach.Mam na myśli szczególnie te główniejsze zarządy to znaczy od okręgu w górę.
Zarybianie wód , nie było i nie jest żadną formą ochrony czy wynikiem dbałości o środowisko i to wie chyba każdy , oprócz pewnej grupy zaślepionych entuzjastów. Nas , tych , którym naprawdę zależy na dobru przyrody ( a ufam iż nie jestem w tym względzie odosobniony ) - nie zaspokaja żadne zarybianie. Świat ryb - czyli rozmaitego kształtu wody , z jakimi spotykamy się wędkując , powinien żyć własnym życiem - bez obciążania go niepotrzebną ingerencją w rozród i cykl życiowy ryb ( inaczej jest w hodowlach , gdzie już wybuchły zarazy oportunistyczne niszczące obsadę do szczętu ). Zarybianie , nie jest zatem ( jak to , mogłoby się komuś wydawać ) aktem nieskrępowanej troski o wody , działaniem wynikającym z pobudek altruistycznych. Zarybianie to po prostu "uatrakcyjnianie wód " ( często szkodliwe dla macierzystego ekosystemu ) po to , by mieć co wyławiać , by osoby ( które często stają się wędkarzami tylko i wyłącznie dla karpia czy innych dużych osobniczo ryb ) - mogły z tych zarybionych wód , czerpać garściami w sposób cykliczny i regularny . Dlatego sądzę , że jeśli starać się o pozyskanie unijnych pieniędzy - to tylko i wyłącznie z myślą o właściwej ochronie , walce z rozwojem przemysłu , zabudową linii brzegowej domami mieszkalnymi i daczami - jak zawsze po to , by pomóc słabszym , naszym wodnym , nadwodnym i podwodnym braciom mniejszym. Pomysł gratyfikacji zarybień , biorący się chyba z plebejskiego przeświadczenia : "ŻE UNIA NA WSZYSTKO DAJE " , jest według mnie na wskroś zły , ponieważ jak już wcześniej wspomniałem rzeczywisty cel i intencje pomysłodawców ( zarybiających ) są zgoła inne niż szczera , nieprzymuszona troska o przyrodę i jej ochronę. To jest po prostu absolutnie próżny pomysł na to - jak "kondotierzy w służbie własnej " - mogą napchać sobie rybami akweny w których wędkują , by mieć co łowić przez kolejnych kilka sezonów ( przy czym sezony te czasem mijają równie szybko jak w "4 porach roku Vivaldiego ). Pod żadnym pozorem , Unia Europejska nie powinna sponsorować , czegoś tak skrajnie egoistycznego jak zarybianie i to w dodatku , jak to najczęściej bywa : rybą obca geograficznie , nie mogącą żyć w naszych wodach w sposób niezaburzony , o uszkodzonym układzie odpornościowym ( jak to u krzyżówek bywa) , nie tworzącej trwalej , silnej populacji za to działającej na szkodę innych gatunków - karpiem.
PhtirusPubis - zgadzam się z Tobą w 100%
Jeszcze gdyby to miało jakiś związek z rozwojem turystyki...
Przypuśćmy, że unia sypie kasą na "zarybienia". Przez kilka lat do wody wpuszcza się dwa razy więcej ryb niż obecnie. Wędkarze, mięsiarze i kłusownicy mają świetne "łowisko", zabierają sobie codziennie "komplety" i za rok mamy kolejną bezrybną wodę. Szkoda pieniędzy.
Panowie kiedys bylo duzo ryb teraz same małe. Sandacz w naszych wodach to unikat. wiec cos mozna zrobic w tym kierunkuy. Drugi problem to kłusole rzadza sie jak u siebie czy na kontrol nie ma srodków czy maja to gdzies
Kasę taka gdyby uzyskali powinni przeznaczyć na gospodarowanie wodami i ich ochronę, nie tylko czyste zarybienie.Nie zarybianie dla kłusowników.
Kolego basiaasia od rencistów ...... wiesz. Nie wybierałem sobie takiego losu ,a że trafił mi się wypadek i lekarze nie mieli możliwości "naprawy" cóż takie życie.Co do obcych gatunków zgadzam się w stu procentach.
Sorry Kolego, miałem na myśli tych "rencistów i emerytów" którzy z racji dużej ilości wolnego czasu natychmiast po zarybieniu okupują akweny aż do momentu wyłowienia ostatniego wpuszczonego dwa tygodnie temu karpia (bo z reguły na tyle czasu wystarcza ryb po zarybieniu), wszyscy wiemy że w praktyce tak to wygląda.
Witam wszystkich kolegów. Zastanawiam sie czy mozna załatwic jakies dotacje z unii na zarybianie. Wszyscy dostaja wiec władze PZW tez powinny sie postarac o srodki. Mamy tylu prezesów i innych działaczy i nikt nie walczy w naszym imieniu o dotacje. WIDAC KAZDEMU Z NASZYCH PRZEDSTAWICELI DOBRZE WAZNE ZE SKASUJE WEDKARZY DUZE PIENIADZE ZA KARTE
Gdzieś już odpisywałem na takie zapytanie. Jest możliwość czerpać na ten cel dofinansowania. I nie tylko z Uni
Tu mamy przykłady;
http://www.rybobranie.pl/srodkiunijne/
Są też dofinansowania państwowe, jak też organizacje które mają swoje projekty i można tam też pozyskać dofinansowanie...