Mam problem z łowieniem na grunt. W nęcone łowisko zarzucam koszyczek zanętowy z kuku na haczyku. No i po ustawieniu bombki są dwa ostre poderwania i cisza. Przez bitą godzinę nic. Zwijam a na haczyku nadal przynęta. Zmieniam na kulki proteinowe i to samo. Na czerwone, na białe na kanapki i to samo. Zmieniałem zanęty, przynęty, długość przyponu, rozmiar haczyka i ciągle ta sama sytuacja. NA innych łowiskach takie coś się nie zdarza. Coś poradzicie? Co mam zrobić? Może napiszecie jak zmontować zestaw samozacinający? I nie chcę kupować spławika samozacinjącego. Wiem, że na tym łowisku pływają piękne 10 kg karpie i metrowe szczupłe ( rekordy łowiska). POMOCY. Pozdrawiam wolus
Nie jestem żadnym autorytetem ale może uda mi się pomóc. Nic nie napisałeś o łowisku, więc musi wystarczyć to co wiemy. Jeżeli masz takie poderwania a przynęta jest nietknięta to najprościej wyjaśnić to w ten sposób: dno łowiska jest mocno zarośnięte albo jest gruba warstwa "lekkiego" mułu. Podbicia świadczą o tym, że ryba chodzi w nęconym miejscu, ale nie znajduje przynęty bo leży w roślinach lub w mule. Zanęta przy opadzie wabi rybę, ta potrąca żyłkę = podbicie. Moja rada- daj na hak coś co utrzyma go nad mułem (bądź roślinami) np. kulki styropianu (dostaniesz smakowe w wędkarskim), ryż preparowany, kulkę pływającą, cokolwiek co się unosi. Jeśli moja teoria się sprawdzi to będą brania a nie podbicia. Powodzenia.
Czyli wychodzi na to przyjacielu, że żyłkę trącają przepływające ryby w toni. Ale może też robić sobie jaja kolega rakowski, który nieraz lubi sobie pomalutku skubać nawet kukurydzę (co znam z autopsji). Pomysł z kuleczkami styropianu jest dobry, tylko nie zakładaj białych jak śnieg kuleczek. Powiem Ci jak ja to robię. Biorę ziarenko konserwowej kukurydzy (wybieram duże i twardawe) i igłą żywcową delikatnie wydłubuję zeń trochę miąższu. do środka, za pomocą pensetki o wąskich koniuszkach, wpycham 2 lub 3 kuleczki styropianu. Za pomocą pensetki jest to dość łatwe, bo kuleczkę można ścisnąć, a gdy się znajdzie w ziarenku, wtedy sama sie rozpręży. Po tej czynności zakładam najczęściej na tzw włos to dwa ziarenka. Jedno bez , a jedno ze styropianem w środku, przy czym to ze styropianem musi być załozone od strony stoperka na włosie, ponieważ ma ono za zadanie unosić w toni przynętę i haczyk z przyponem. Należy wykonać przy brzegu próbę przed zarzuceniem. Jeśli ziarenka nie idą na dno, jest dobrze. Bywa, że na haczyk (pomimo włosa z kukurydzą) zakładam dwa białe robaczki. Ważna jest tu długość przyponu. Jeśli dno nie jest porośnięte (jak w Twoim przypadku), to przypon może mieć około 15 -20-25 cm, w zalezności od efektu, jaki chcemy uzyskać.
Natomiast by zapobiec trącaniu zyłki przez przepływające ryby, mozna po zarzuceniu zestawu, załozyć na żyłkę przelotowy ciężarek (są takie do zakładania na żyłkę bez jej przecinania) i opuścić od szczytówki żyłkę pod kątem na dno. Zyła wtedy snuje się po dnie i nie ma możliwości, by jakaś rybka trącała ją.
Zapobiego to również splątaniu , jeśli na jeden zestaw nastąpi branie, bo walcząca ryba będzie pływała nad żyłką drugiej wędki.
ja uważam że to jest coś zupełnie innego. a mianowicie płotki leszczyki i krąpiki mają w zwyczaju atakować przynętę z opadu. szczególnie płocie i wzdręgi jak widzą ruch jakiegoś paprocha w wodzie to śmigają za nim skubną dwa razy i się orientują że pokarm jest nieodpowiedni. to znaczy: za duża kukurydza lub kulka z którą sobie nie radzą i odpuszczają raz na zawsze. To samo się dzieje przy łowieniu na spławik. W momencie kiedy robaczek opada wraz z zestawem płotka lubi ugryźć, a jak to się nie wydarzy i grunt się ustabilizuje brania może nie być bardzo długo
nie zawsze bo np takie płotki czasem znęcą się w dane miejsce jakimiś spadającymi owadami do wody. Wtedy rzucają się na wszystko co wpadnie do wody i rezygnują jeżeli to nie jest akurat to co ich trzyma w tym miejscu. Wiem jak ciężko jest nieraz klenia chwycić choć i konkret jest. Podpływa skubnie i ucieka dopóki nie będzie miał żadnych podejrzeń. Albo tez może nie pasować im np pobieranie pokarmu z dna tylko np w pół toni lub z powierzchni.
Napisałeś , że masz dwa mocne uderzenia i później cisza? Wiesz miałem kiedyś bardzo podobny przypadek na jeziorze Kamionki k/Torunia. Tylko tam trafiały mi się mocne uderzenia i cisza, czasem aż kij potrafił wyskoczyć z podpórki. Zacząłem odciągać kabłąk przy kołowrotku i okzało się to strzałem w 10. Wyciągałem całkiem przyzwoite karpie. Okazał się , że w momencie poczucia oporu puszczały przynętę i...do widzenia pani Gienia. Być może to samo Ciebie spotyka.
Dziękuję za pomoc każdemu. Figaro spróbuję łowić tak jak ty i może się uda. No, a jak grunt nie wypali to wystaczy wziążć spinning i łowić. Ostatnio same garbusy się trafiają. A i w niedzielę jadę na szczupłego właśnie tam. Zażucę na pewno na grunt. I proszę się nie obawiać. To priv stawy. Pozdr.
Wolus jeżeli sygnalizator podbija ci dwa razy i później cisza, może rzeczywiście rybki czują opór i wypluwają. Można temu zaradzić łowiąc na drgającą szczytówke- wtedy przy uderzeniu sama się zatnie. he he he . Pozdrawiam.
Mam problem z łowieniem na grunt. W nęcone łowisko zarzucam koszyczek zanętowy z kuku na haczyku. No i po ustawieniu bombki są dwa ostre poderwania i cisza. Przez bitą godzinę nic. Zwijam a na haczyku nadal przynęta. Zmieniam na kulki proteinowe i to samo. Na czerwone, na białe na kanapki i to samo. Zmieniałem zanęty, przynęty, długość przyponu, rozmiar haczyka i ciągle ta sama sytuacja. NA innych łowiskach takie coś się nie zdarza.
Coś poradzicie? Co mam zrobić?
Może napiszecie jak zmontować zestaw samozacinający?
I nie chcę kupować spławika samozacinjącego. Wiem, że na tym łowisku pływają piękne 10 kg karpie i metrowe szczupłe ( rekordy łowiska).
POMOCY.
Pozdrawiam wolus
Nie jestem żadnym autorytetem ale może uda mi się pomóc. Nic nie napisałeś o łowisku, więc musi wystarczyć to co wiemy. Jeżeli masz takie poderwania a przynęta jest nietknięta to najprościej wyjaśnić to w ten sposób: dno łowiska jest mocno zarośnięte albo jest gruba warstwa "lekkiego" mułu. Podbicia świadczą o tym, że ryba chodzi w nęconym miejscu, ale nie znajduje przynęty bo leży w roślinach lub w mule. Zanęta przy opadzie wabi rybę, ta potrąca żyłkę = podbicie. Moja rada- daj na hak coś co utrzyma go nad mułem (bądź roślinami) np. kulki styropianu (dostaniesz smakowe w wędkarskim), ryż preparowany, kulkę pływającą, cokolwiek co się unosi. Jeśli moja teoria się sprawdzi to będą brania a nie podbicia. Powodzenia.
Dno jest czyste, piaszczyste i zarośnięte bardzo, bardzo delikatnie w strefie przybrzeżnej.
Czyli wychodzi na to przyjacielu, że żyłkę trącają przepływające ryby w toni. Ale może też robić sobie jaja kolega rakowski, który nieraz lubi sobie pomalutku skubać nawet kukurydzę (co znam z autopsji). Pomysł z kuleczkami styropianu jest dobry, tylko nie zakładaj białych jak śnieg kuleczek. Powiem Ci jak ja to robię.
Biorę ziarenko konserwowej kukurydzy (wybieram duże i twardawe) i igłą żywcową delikatnie wydłubuję zeń trochę miąższu. do środka, za pomocą pensetki o wąskich koniuszkach, wpycham 2 lub 3 kuleczki styropianu. Za pomocą pensetki jest to dość łatwe, bo kuleczkę można ścisnąć, a gdy się znajdzie w ziarenku, wtedy sama sie rozpręży. Po tej czynności zakładam najczęściej na tzw włos to dwa ziarenka. Jedno bez , a jedno ze styropianem w środku, przy czym to ze styropianem musi być załozone od strony stoperka na włosie, ponieważ ma ono za zadanie unosić w toni przynętę i haczyk z przyponem. Należy wykonać przy brzegu próbę przed zarzuceniem. Jeśli ziarenka nie idą na dno, jest dobrze. Bywa, że na haczyk (pomimo włosa z kukurydzą) zakładam dwa białe robaczki. Ważna jest tu długość przyponu. Jeśli dno nie jest porośnięte (jak w Twoim przypadku), to przypon może mieć około 15 -20-25 cm, w zalezności od efektu, jaki chcemy uzyskać.
Natomiast by zapobiec trącaniu zyłki przez przepływające ryby, mozna po zarzuceniu zestawu, załozyć na żyłkę przelotowy ciężarek (są takie do zakładania na żyłkę bez jej przecinania) i opuścić od szczytówki żyłkę pod kątem na dno. Zyła wtedy snuje się po dnie i nie ma możliwości, by jakaś rybka trącała ją.
Zapobiego to również splątaniu , jeśli na jeden zestaw nastąpi branie, bo walcząca ryba będzie pływała nad żyłką drugiej wędki.
Jeśli pomogłem, to fajnie.
ja uważam że to jest coś zupełnie innego. a mianowicie płotki leszczyki i krąpiki mają w zwyczaju atakować przynętę z opadu. szczególnie płocie i wzdręgi jak widzą ruch jakiegoś paprocha w wodzie to śmigają za nim skubną dwa razy i się orientują że pokarm jest nieodpowiedni. to znaczy: za duża kukurydza lub kulka z którą sobie nie radzą i odpuszczają raz na zawsze. To samo się dzieje przy łowieniu na spławik. W momencie kiedy robaczek opada wraz z zestawem płotka lubi ugryźć, a jak to się nie wydarzy i grunt się ustabilizuje brania może nie być bardzo długo
Jasne Mathew - racja, tylko zauważ, że Wolus pisze, że przynęty znienia ciągle, więc chyba by sie coś powiesiło?
A tak ogólnie Wolus, to może za płytko jest w tym miejscu i drobnicy tam moc?
nie zawsze bo np takie płotki czasem znęcą się w dane miejsce jakimiś spadającymi owadami do wody. Wtedy rzucają się na wszystko co wpadnie do wody i rezygnują jeżeli to nie jest akurat to co ich trzyma w tym miejscu. Wiem jak ciężko jest nieraz klenia chwycić choć i konkret jest. Podpływa skubnie i ucieka dopóki nie będzie miał żadnych podejrzeń. Albo tez może nie pasować im np pobieranie pokarmu z dna tylko np w pół toni lub z powierzchni.
no ja właśnie tak sądzę drobnica cyka i nie mogąc poradzić sobie z przynętą odpuszcza
No to ja nie trafiłem, ale co jak oboje macie rację ??? Może faktycznie jest płytko i faktycznie drobnica usiłuje skubać?
Napisałeś , że masz dwa mocne uderzenia i później cisza? Wiesz miałem kiedyś bardzo podobny przypadek na jeziorze Kamionki k/Torunia. Tylko tam trafiały mi się mocne uderzenia i cisza, czasem aż kij potrafił wyskoczyć z podpórki. Zacząłem odciągać kabłąk przy kołowrotku i okzało się to strzałem w 10. Wyciągałem całkiem przyzwoite karpie. Okazał się , że w momencie poczucia oporu puszczały przynętę i...do widzenia pani Gienia. Być może to samo Ciebie spotyka.
Głębokośćto od 2 do 6 a nawet 9 metrów.
Dziękuję za pomoc każdemu. Figaro spróbuję łowić tak jak ty i może się uda.
No, a jak grunt nie wypali to wystaczy wziążć spinning i łowić. Ostatnio same garbusy się trafiają. A i w niedzielę jadę na szczupłego właśnie tam. Zażucę na pewno na grunt. I proszę się nie obawiać. To priv stawy.
Pozdr.
Witam!
Wolus jeżeli sygnalizator podbija ci dwa razy i później cisza, może rzeczywiście rybki czują opór i wypluwają. Można temu zaradzić łowiąc na drgającą szczytówke- wtedy przy uderzeniu sama się zatnie. he he he . Pozdrawiam.