Dłuższy koniec na dole , po to jest dłuższy plus krzywizna rurki = mniej splątań po zarzuceniu ..Teoretycznie rzecz jasna , bo im dłuższy przypon , tym większa szansa na położenie splątanego zestawu na dnie :), i se czekaj tatka latka nockę całą :)Pozdro
Witam,temat przerabiany kilkukrotnie.Jest tyle teorii na ten temat,ilu wędkarzy.Ja również zakładam dłuższym końcem w kierunku przyponu.Kiedy robiłem odwrotnie,częściej miałem splątania.Teraz również się zdarzy,ale baaaardzo rzadko.Pozdrawiam.
kurde panowie zaskoczyliście mnie ponieważ ja zawszę miałem założoną rurkę krótszym od strony przyponu i bardzo mało miałem splątań może miałem szczęście a może tak jest lepiej?ale następnym razem sobie spróbuję tak jak radzicie i porównam pozdrowienia
panowie po co wydajecie kase na jakies bzdetne rurki.przeciez mozna zawiazac petle przeciac na nierowne konce jeden powiedzmy 20 cm do ciezarka lub koszyczka dowiazujemy kretlik z agrafka do drugiego konca dluzszego okolo30cm wiazemy sam kretlik i pozniej do tego przypon z haczykiem.gwarantuje ze nic sie nie poplacze. a co do rurek toprzypon nie moze byc dluzszy niz rurka nieprawdaz.
panowie po co wydajecie kase na jakies bzdetne rurki.przeciez mozna zawiazac petle przeciac na nierowne konce jeden powiedzmy 20 cm do ciezarka lub koszyczka dowiazujemy kretlik z agrafka do drugiego konca dluzszego okolo30cm wiazemy sam kretlik i pozniej do tego przypon z haczykiem.gwarantuje ze nic sie nie poplacze. a co do rurek toprzypon nie moze byc dluzszy niz rurka nieprawdaz.
to super przemo ze tak lowisz .ale rurka sluzy ci tylko do zaczepienia koszyczka.bo tak naprawde o tej dlugosci przyponie nic ci nie daje.sproboj mojego mojego wiazania i bedziesz zadowolony .pare groszy ci zostanie jeszcze naprawde
Powiem że jak daję czasem te długie przypony to nie zauważyłem żeby się plątało. Pewnie i dobry ten sposób kolego CARBON. Już o nim słyszałem,może kiedyś zastosuję.
CARBON - sposób bez rurki który opisałeś to nieporozumienie na wody stojące. Taki zestaw może mieć plusy właściwie tylko rzece , ponieważ nurt będzie zapobiegał plątaniu w wodzie podczas opadania przynęty.
Natomiast na wodzie stojącej nie będzie to dobry sposób, w szczególności przy zastosowaniu przyponu z plecionki która jest wiotka i plącze się lepiej niż żyłka.
Zresztą rurki to żadna inwestycja, a raczej najłatwiejszy sposób konstruowania zestawów gruntowych i z tym faktem nie ma co dyskutować.
Oczywiście każdy wybiera to, co mu bardziej pasuje.
Natomiast rurkę należy zakładać dłuższym końcem do haka. Już to wiele razy poruszaliśmy.
Proponuję każdemu wykonanie doświadczenia. Weźcie przypon 50 cm z plecionki około 0,08 i na dwóch wędkach zainstalujcie zestawy z rurką. Załóżcie jedną odwrotnie względem drugiej.
Po kilku rzutach wszystko będzie jasne - więc po co cały ten zgiełk?
Odpowiadam CARBONIE na to, że przy długim przyponie rurka niby nic nie daje?!
Ależ daje. Można sobie wyobrazić jak haczyk z przynętą tańczy i wiruje podczas opadania na dno. Wiruje i tańczy wokół żyłki głównej, zatem pewnie się o nią zamota.
Kiedy jest rurka, przypon tańczy w pewnej odległości od żyłki głównej, więc sie tak często nie plącze.
Rurki są różnej długości i należy dobierać je w zależności do długości przyponu, im dłuższy przypon to i rurka musi być dłuższa. Ja stosuję rurki wedle tej zasady i bywa że przez kilka godzin wędkowania nie poplącze się nic, a używałem już za namową mojego Kolegi przyponów o długości 100 cm, choć osobiście jestem zwolennikiem krótszych. Pozdrawiam Kolegów.
Panowie i koledzy wedkarze , wszystko ładnie i pięknie ale coś mi się wydaje że zapomnieliście o jednej podstawowej rzeczy jeśli chodzi o rurke antysplątaniowa mianowicie odpowiednio założona (dłuższym końcem w kierunku przyponu) i z założonym koszyczkiem 20, 30, 40, czy też 50 gramowym i większym umożliwia wyrzut na daną odległość , a zmierzam mianowicie do tego że już sama parabola lotu koszyczka z rurką w powietrzu nie pozwala na splątanie przyponu z żyłką główną . Dajecie koledzy przykłady równie słuszne już od lustra wody w dół a nie bierzecie poprawki jak zachowuje się zestaw (koszyczek, rurka i przypon ) w powietrzu w drodze do wody..............
Ghostmir bardzo przydatne rysyunki i informacje - dzięki.
W tym roku wrociłem do wędkarstwa prawie po 10 letniej przerwie. Metody połowu i sprzęt bardzo mnie zaskoczył. Sporo osób wokoło łowiło na metodą gruntową i bardzo zachwalało sobie tą metodę połowu, więc kupiłem parę wędek i spóbowałem.
Muszę powiedzieć, że początki były bardzo trudne, ciągle spłatania, masa niezaciętych brań itd. Z końcem roku idzie mi coraz lepiej, sam doszedłem do wniosku, że na dłuższe przypony należy stosować dłuższe rurki, ale ciągle zastanawiałem się którą końcówkę rurki dać bliżeń przyponu, teraz już wiem dzieki sprawnym rysunkom Ghostmira.
Ghostmir bardzo przydatne rysyunki i informacje - dzięki.
W tym roku wrociłem do wędkarstwa prawie po 10 letniej przerwie. Metody połowu i sprzęt bardzo mnie zaskoczył. Sporo osób wokoło łowiło na metodą gruntową i bardzo zachwalało sobie tą metodę połowu, więc kupiłem parę wędek i spóbowałem.
Muszę powiedzieć, że początki były bardzo trudne, ciągle spłatania, masa niezaciętych brań itd. Z końcem roku idzie mi coraz lepiej, sam doszedłem do wniosku, że na dłuższe przypony należy stosować dłuższe rurki, ale ciągle zastanawiałem się którą końcówkę rurki dać bliżeń przyponu, teraz już wiem dzieki sprawnym rysunkom Ghostmira.
Witam Kolegę, ja miałem prawie dwadzieścia lat przerwy w wędkowaniu, więc nie będę Ci już pisał jakież było moje zdziwienie jak poszedłem do sklepu na pierwsze zakupy po latach, a kupowałem cały sprzęt od podstaw ( to co mi zostało z wcześniejszych lat spaliło się w pożarze garażu ) w szoku byłem takim że przez tydzień nie mogłem dojść do siebie jak zobaczyłem te wszystkie cuda jakich teraz się używa. Drugi szok przeżyłem po podliczeniu ile kasy wydałem na zakup (ale to już inny temat) a i tak jeszcze wielu rzeczy nie mam. Drugi sezon łowię i cały czas coś mnie zaskakuje, wiele dowiedziałem się na stronach naszego portalu i w internecie ale i tak jeszcze wiele zagadnień jest mi obcych :))
Ja oczywiście też musiałem kupić sprzęt od postaw, jeszcze pamiętałem wędki bambusowe oraz z bazaru od "ruskich" za 30 PLN.
Teraz to szok wędki węglowo karbonowe coś pięknego i jakie lekkie aż mi się nie chciało wierzyć. Faktycznie jak policzyłem ile wydałem w tym roku to naprawdę sporo.
Wciągneło mnie jak w długi weekend majowy przyjechałem wraz z moją narzeczoną do jej rodziców, okazło się, że jej tata ma staw 3h, zabrałem jego wędkę mającą chyba 10 lat i złapałem 3 liny coś pięknego nigdy w życiu nie załapałem lina i oczywiście były to największe ryby mojego życia.
Następnego dnia pojechałem nad jezioro Busino które jest 500m od stawu, bo stwiwerdziłem, że na dzikim jeziorze fajniej coś złapać. Na jedną wędkę po 10 letniej przerwie złapałem 7 linów - jak mówi już obecny teść rekord wsi :) Do tej pory wieś o tym mówi :)
Ale wracając do rurek i metody gruntówej - na razie największe ryby które załapałem na grunt to płopcie gruntowe oraz karasia który urwał się tuż przy brzegu. Jak do tej pory najlepsze efekty daje mi spławik.
Miru57 myślę, że to bardzo ważna kwestia, dotąd myślałem, że 99% splątań następuje podczas wyrzutu dopiero rysunki Ghostmira mnie trochę olśniły.
A co do paraboli lotu koszyczka bliżej przyponu, to wydawało mi się, że wtedy jednak jest mniej splątań.
Może nie 99% ale powiedzmy 80% splątań nastepuje w powietrzu , nie w wodzie gdzie siła ciążenia koszyczka nie pozwala na splątanie przyponu , opadający koszyczek nie pozwala na to aby przypon się okręcał o rurkę czy żyłkę główna , przypon podczas wędrówki za koszyczkiem jest na tyle napięty że nie ma takiej możliwości splątania, biorąc poprawkę że rurka jest odpowiedniej długości i dobrym końcem założona.
Nie to już jest tragedia..............jedynie krótszy przypon na haczyku 2 lub trzy białe i wcisnięte w obklejony ciastem koszyczek to jeszcze zda egzamin...........
Jednak ważny jest moment uderzenia zestawu o lustro wody. Wtedy bowiem następuje większość przypadków splątania przyponu z żyłką główną bądź samym koszyczkiem.
Jeśli w końcowej fazie lotu zestawu umiejętnie przytrzymać żyłkę palcem, bądź to przez zamknięcie kabłąka i umiejętne wyhamowanie zestawu samym kijem, uzyskamy efekt siły bezwładności, który spowoduje że wszystkie elementy zestawu wylądują po kolei, czyli najpierw haczyk, ułamek sekundy potem koszyczek, a dopiero na końcu żyła główna. I to jest metoda na sukces. Umiejętne wyhamowanie zestawu to połowa sukcesu.
I nie jest prawdą, że zestawu tak zarzuconego nie należy podczas opadania podciągać. Lekkie podciąganie (umiejętne) dodatkowo zmniejsza ryzyko splątania. Ale uwaga! Podciągać zestawu w opadzie nie można w każdej sytuacji, bo należy pamiętać jakie w danym łowisku mamy dno! Chodzi mi o roślinność!
Nie potrzeba czarów. Na wolny koniec przed zmontowaniem zestawu wiążę muterkę - taką od śruby M16. Walę nakrętką w interesujące miejsce i przeciągam po dnie. Hehe - od razu wiem co i jak! A dlaczego muterka? No bo czasem są zaczepy, a oliwki kosztują. Szkoda mi nawet tych które sam odlewam.
Jednak ważny jest moment uderzenia zestawu o lustro wody. Wtedy bowiem następuje większość przypadków splątania przyponu z żyłką główną bądź samym koszyczkiem.
Jeśli w końcowej fazie lotu zestawu umiejętnie przytrzymać żyłkę palcem, bądź to przez zamknięcie kabłąka i umiejętne wyhamowanie zestawu samym kijem, uzyskamy efekt siły bezwładności, który spowoduje że wszystkie elementy zestawu wylądują po kolei, czyli najpierw haczyk, ułamek sekundy potem koszyczek, a dopiero na końcu żyła główna. I to jest metoda na sukces. Umiejętne wyhamowanie zestawu to połowa sukcesu.
Ghostmir no nie pomyślałem nawet o przytrzymaniu zestawu przed samym uderzeniem, faktycznie to może być bardzo skuteczne.
Wiele rzutów widziałem wpadało prawie pionowo w wodę wtedy chyba jest największe prawdopodobieństwo splątania.
O to to to to...... A widzisz........... wyobraź sobie toto w zwolnionym tempie. Pionowo w dół.... jak się zachowa przypon, a w szczególności taki z cieniutkiej plecionki?!
piszecie tu panowie o rurkach ze pomagaja pisalem ze mozna sie obejsc bez rurek i pare groszy zostaje ktos odpowiedzial ze to zaden koszt .pozniej ta sama osoba oszczedza na oliwkach bezsesns.chyba panowie spinningisci tez musza uzywac rurek do bocznego troka i do zestawu paternoster podwojnego gdzie ciezarek jest pomiedzy haczykami.i te rurki to tylko wasze przekonanie w praktyce jest inaczej .to co narysowal ghostmir to nic nowego .i wezcie pod uwage boczny trok na spinning i nic sie placze a rzuca sie czesciej.
kolego CARBON.GHOSTMIR,opisał szczegółowo jak powinno się montować rurkę antyspalinową. Jeżeli uważasz ze powinno się montować inaczej ,to tylko i wyłącznie twoja sprawa.Dodam jeszcze ze nie ma znaczenia czy poławiasz na wodach stojących czy też na rzekach, rurka powinna być montowana dłuższym końcem do przyponu.tala jest zasada i to się sprawdza. CO do koszyka montowanego na agrafce bez rurki ,to zapewniam pomyłka .
tylko ze ja nie negocjuje jak sie ja powinno zakladac tylko ze jest nie potrzebna.pomysl tak samo dziala boczny trok w spinningu. widziales spinningiste z rurka?myslisz ze 30 lat temu tez takie rurki.jakos ja lowie prawie 30 lat na roznych wodach i nic mi sie nie placze.a tu nagle taaaaki problem jak zestaw bez rurki to splatany z gory to zakladacie i nie przewidujecie innej wersji.doslownie jakby was gazety uczyly lowic i marketing.
CARBON nie masz co się ślinić ,endriu 1994 zapytał wyraźnie,w jaki sposób montuję się rurkę antyspalinową.Ty uparcie udowodnić chcesz co innego ,więc przyj może coś urodzisz nowego.
Rurka nie jest niczym nowym. Jak byłem smarkiem to już się łowiło na zestawy z rurką. Fakt, nie były tak popularne jak dziś. Częściej stosowało się proste rurki ze sprężyną, ale kto miał łeb ten wiedział, że taka sprężyna na kawałku prostej rurki to tylko kłopot. Wystarczyło, ze przynęta opadła wraz z pozwijanym przyponem na takie fedrę, a już było po zawodach.
Carbon - ja mam za dużo lat żeby się bawić w to czy rurka potrzebna czy nie. Stosuję, wiem jak stosować, znam metody zapobiegania splątaniom i tyle. Czasem też stosuję tzw. zestaw "bezpieczny feeder", ale to już inna bajka.... klipsy zapobiegające zerwaniu zestawu, cieniutkie rureczki i takie tam duperele.
A TERAZ WYJAŚNIĘ O CO CHODZI Z TYM BOCZNYM TROKIEM.
Zauważ Kolego Carbon, że w tej dyskusji napisałem o zestawie bez rurki iż na wodach stojących jest to nieporozumienie. Oczywiście, można stosować "ojczenasz", ale jest to metoda dla koneserów, czyli dla ludzi wiedzących jak to prawidłowo zmajstrować i używać.
Napisałem też, że plusy taki zestaw może mieć na wodzie płynącej. Dlaczego?????
Ano dlatego, że nurt płynącej wody sam rozplątuje zwoje powstałe na żyłkach podczas lotu, a po opadnięciu zestawu tenże nurt wyciąga przynętę z dala od żyłki głównej zgodnie z kierunkiem przepływu wody, co gwarantuje, że prawidłowo zmontowany zestaw nie będzie się mógł splątać.
A CZYMŻE INNYM JEST BOCZNY TROK W SPINNINGU??????!!!!!!!!
Jest to zjawisko podobne do tego na rzece, ponieważ ruch wody zostaje zastąpiony przez kręcenie korbka kołowrotka, czyli wprawienie w ruch przynęty za pomocą zwijania żyłki głównej.
ZATEM SPINNINGOWY BOCZNY TROK JEST BLIŻSZY GRUNTOWEMU POŁOWOWI NA WODZACH PŁYNĄCYCH, NIŻ METODZIE STRICTE (STACJONARNEJ) GRUNTOWEJ NA WODZIE STOJĄCEJ.
Panowie nie rozumiem o co się spinacie aż tak. W sobotą walczyłem na Wiśle przypony powyżej 80 cm a rurka krótszym w kierunku haka, zero plątań. Każdy to montuje jak woli więc nie ma co się tu przekrzykiwać na silę :))
Czytałem całość.Wiem że wcześniej pisałeś że taki zestaw nie da rady na wodach stojących. Jak tak uważasz to ok , ja na jeziorkach tez takich długich przyponów używam i nic mi się nie plącze.nie zastanawiam się dlaczego jest ok, tylko zakładam tak jak kiedyś mi to zostało wytłumaczone i tyle. Czy woda płynie czy nie , różnic u mnie nie ma .....
Jak myślicie w jaki sposób zakładać rurke antysplątaniową dłuższy koniec do góry czy przeciwnie?????????
Dłuższy od strony przyponu, Tak niby być powinno, chodź niektórzy robią na przekór.
Dłuższy do dołu
Dłuższy koniec na dole , po to jest dłuższy plus krzywizna rurki = mniej splątań po zarzuceniu ..Teoretycznie rzecz jasna , bo im dłuższy przypon , tym większa szansa na położenie splątanego zestawu na dnie :), i se czekaj tatka latka nockę całą :)Pozdro
spoko dzięki za podpowiedz ja zawsze zakładałem krótszy do dołu ide przerobie zestaw hehe :p
Witam,temat przerabiany kilkukrotnie.Jest tyle teorii na ten temat,ilu wędkarzy.Ja również zakładam dłuższym końcem w kierunku przyponu.Kiedy robiłem odwrotnie,częściej miałem splątania.Teraz również się zdarzy,ale baaaardzo rzadko.Pozdrawiam.
kurde panowie zaskoczyliście mnie ponieważ ja zawszę miałem założoną rurkę krótszym od strony przyponu i bardzo mało miałem splątań może miałem szczęście a może tak jest lepiej?ale następnym razem sobie spróbuję tak jak radzicie i porównam pozdrowienia
roman76 ja podobnie jak ty :))
I nic mi się nie plącze a ostatnio minimalny mój przypon to 80 cm.
panowie po co wydajecie kase na jakies bzdetne rurki.przeciez mozna zawiazac petle przeciac na nierowne konce jeden powiedzmy 20 cm do ciezarka lub koszyczka dowiazujemy kretlik z agrafka do drugiego konca dluzszego okolo30cm wiazemy sam kretlik i pozniej do tego przypon z haczykiem.gwarantuje ze nic sie nie poplacze. a co do rurek toprzypon nie moze byc dluzszy niz rurka nieprawdaz.
panowie po co wydajecie kase na jakies bzdetne rurki.przeciez mozna zawiazac petle przeciac na nierowne konce jeden powiedzmy 20 cm do ciezarka lub koszyczka dowiazujemy kretlik z agrafka do drugiego konca dluzszego okolo30cm wiazemy sam kretlik i pozniej do tego przypon z haczykiem.gwarantuje ze nic sie nie poplacze. a co do rurek toprzypon nie moze byc dluzszy niz rurka nieprawdaz.
Ja czasm łowię na przypon 50cm
to super przemo ze tak lowisz .ale rurka sluzy ci tylko do zaczepienia koszyczka.bo tak naprawde o tej dlugosci przyponie nic ci nie daje.sproboj mojego mojego wiazania i bedziesz zadowolony .pare groszy ci zostanie jeszcze naprawde
Powiem że jak daję czasem te długie przypony to nie zauważyłem żeby się plątało. Pewnie i dobry ten sposób kolego CARBON. Już o nim słyszałem,może kiedyś zastosuję.
CARBON - sposób bez rurki który opisałeś to nieporozumienie na wody stojące. Taki zestaw może mieć plusy właściwie tylko rzece , ponieważ nurt będzie zapobiegał plątaniu w wodzie podczas opadania przynęty.
Natomiast na wodzie stojącej nie będzie to dobry sposób, w szczególności przy zastosowaniu przyponu z plecionki która jest wiotka i plącze się lepiej niż żyłka.
Zresztą rurki to żadna inwestycja, a raczej najłatwiejszy sposób konstruowania zestawów gruntowych i z tym faktem nie ma co dyskutować.
Oczywiście każdy wybiera to, co mu bardziej pasuje.
Natomiast rurkę należy zakładać dłuższym końcem do haka. Już to wiele razy poruszaliśmy.
Proponuję każdemu wykonanie doświadczenia. Weźcie przypon 50 cm z plecionki około 0,08 i na dwóch wędkach zainstalujcie zestawy z rurką. Załóżcie jedną odwrotnie względem drugiej.
Po kilku rzutach wszystko będzie jasne - więc po co cały ten zgiełk?
Odpowiadam CARBONIE na to, że przy długim przyponie rurka niby nic nie daje?!
Ależ daje. Można sobie wyobrazić jak haczyk z przynętą tańczy i wiruje podczas opadania na dno. Wiruje i tańczy wokół żyłki głównej, zatem pewnie się o nią zamota.
Kiedy jest rurka, przypon tańczy w pewnej odległości od żyłki głównej, więc sie tak często nie plącze.
A tu rysuję opadanie zestawu bez rurki:
Od razu widać kiedy bardziej się plącze. Wystarczy odrobina wyobraźni.
Oczywiście na rzece, kiedy dodatkową siłę i kierunek dostarcza nurt, to inna sprawa.
Narysować?
Rurki są różnej długości i należy dobierać je w zależności do długości przyponu, im dłuższy przypon to i rurka musi być dłuższa. Ja stosuję rurki wedle tej zasady i bywa że przez kilka godzin wędkowania nie poplącze się nic, a używałem już za namową mojego Kolegi przyponów o długości 100 cm, choć osobiście jestem zwolennikiem krótszych.
Pozdrawiam Kolegów.
Panowie i koledzy wedkarze , wszystko ładnie i pięknie ale coś mi się wydaje że zapomnieliście o jednej podstawowej rzeczy jeśli chodzi o rurke antysplątaniowa mianowicie odpowiednio założona (dłuższym końcem w kierunku przyponu) i z założonym koszyczkiem 20, 30, 40, czy też 50 gramowym i większym umożliwia wyrzut na daną odległość , a zmierzam mianowicie do tego że już sama parabola lotu koszyczka z rurką w powietrzu nie pozwala na splątanie przyponu z żyłką główną . Dajecie koledzy przykłady równie słuszne już od lustra wody w dół a nie bierzecie poprawki jak zachowuje się zestaw (koszyczek, rurka i przypon ) w powietrzu w drodze do wody..............
Ghostmir bardzo przydatne rysyunki i informacje - dzięki.
W tym roku wrociłem do wędkarstwa prawie po 10 letniej przerwie. Metody połowu i sprzęt bardzo mnie zaskoczył. Sporo osób wokoło łowiło na metodą gruntową i bardzo zachwalało sobie tą metodę połowu, więc kupiłem parę wędek i spóbowałem.
Muszę powiedzieć, że początki były bardzo trudne, ciągle spłatania, masa niezaciętych brań itd. Z końcem roku idzie mi coraz lepiej, sam doszedłem do wniosku, że na dłuższe przypony należy stosować dłuższe rurki, ale ciągle zastanawiałem się którą końcówkę rurki dać bliżeń przyponu, teraz już wiem dzieki sprawnym rysunkom Ghostmira.
Miru57 myślę, że to bardzo ważna kwestia, dotąd myślałem, że 99% splątań następuje podczas wyrzutu dopiero rysunki Ghostmira mnie trochę olśniły.
A co do paraboli lotu koszyczka bliżej przyponu, to wydawało mi się, że wtedy jednak jest mniej splątań.
Ghostmir bardzo przydatne rysyunki i informacje - dzięki.
W tym roku wrociłem do wędkarstwa prawie po 10 letniej przerwie. Metody połowu i sprzęt bardzo mnie zaskoczył. Sporo osób wokoło łowiło na metodą gruntową i bardzo zachwalało sobie tą metodę połowu, więc kupiłem parę wędek i spóbowałem.
Muszę powiedzieć, że początki były bardzo trudne, ciągle spłatania, masa niezaciętych brań itd. Z końcem roku idzie mi coraz lepiej, sam doszedłem do wniosku, że na dłuższe przypony należy stosować dłuższe rurki, ale ciągle zastanawiałem się którą końcówkę rurki dać bliżeń przyponu, teraz już wiem dzieki sprawnym rysunkom Ghostmira.
Witam Kolegę, ja miałem prawie dwadzieścia lat przerwy w wędkowaniu, więc nie będę Ci już pisał jakież było moje zdziwienie jak poszedłem do sklepu na pierwsze zakupy po latach, a kupowałem cały sprzęt od podstaw ( to co mi zostało z wcześniejszych lat spaliło się w pożarze garażu ) w szoku byłem takim że przez tydzień nie mogłem dojść do siebie jak zobaczyłem te wszystkie cuda jakich teraz się używa. Drugi szok przeżyłem po podliczeniu ile kasy wydałem na zakup (ale to już inny temat) a i tak jeszcze wielu rzeczy nie mam.
Drugi sezon łowię i cały czas coś mnie zaskakuje, wiele dowiedziałem się na stronach naszego portalu i w internecie ale i tak jeszcze wiele zagadnień jest mi obcych :))
Pozdrawiam serdecznie.
Witam Bromar,
Ja oczywiście też musiałem kupić sprzęt od postaw, jeszcze pamiętałem wędki bambusowe oraz z bazaru od "ruskich" za 30 PLN.
Teraz to szok wędki węglowo karbonowe coś pięknego i jakie lekkie aż mi się nie chciało wierzyć. Faktycznie jak policzyłem ile wydałem w tym roku to naprawdę sporo.
Wciągneło mnie jak w długi weekend majowy przyjechałem wraz z moją narzeczoną do jej rodziców, okazło się, że jej tata ma staw 3h, zabrałem jego wędkę mającą chyba 10 lat i złapałem 3 liny coś pięknego nigdy w życiu nie załapałem lina i oczywiście były to największe ryby mojego życia.
Następnego dnia pojechałem nad jezioro Busino które jest 500m od stawu, bo stwiwerdziłem, że na dzikim jeziorze fajniej coś złapać. Na jedną wędkę po 10 letniej przerwie złapałem 7 linów - jak mówi już obecny teść rekord wsi :) Do tej pory wieś o tym mówi :)
Ale wracając do rurek i metody gruntówej - na razie największe ryby które załapałem na grunt to płopcie gruntowe oraz karasia który urwał się tuż przy brzegu. Jak do tej pory najlepsze efekty daje mi spławik.
Miru57 myślę, że to bardzo ważna kwestia, dotąd myślałem, że 99% splątań następuje podczas wyrzutu dopiero rysunki Ghostmira mnie trochę olśniły.
A co do paraboli lotu koszyczka bliżej przyponu, to wydawało mi się, że wtedy jednak jest mniej splątań.
Może nie 99% ale powiedzmy 80% splątań nastepuje w powietrzu , nie w wodzie gdzie siła ciążenia koszyczka nie pozwala na splątanie przyponu , opadający koszyczek nie pozwala na to aby przypon się okręcał o rurkę czy żyłkę główna , przypon podczas wędrówki za koszyczkiem jest na tyle napięty że nie ma takiej możliwości splątania, biorąc poprawkę że rurka jest odpowiedniej długości i dobrym końcem założona.
Mój Drogi Miru - nie, nie zapomniałem o zachowaniu się zestawu w locie. Nie wiedziałem tylko, ze to też będzie istotne w tym wątku.
O własnie mi oto chodziło pod warunkiem że wszystko jest zgrane tz; długośc rurki względem przyponu i tak dalej.
Witam i pozdrawiam............
Bo sa tacy którzy zakładają krótkim końcem do dołu , krótka rurkę i długi przypon a potem zakłada nowy wątek pod tytułem "pomocy"...hehehe
Nie to już jest tragedia..............jedynie krótszy przypon na haczyku 2 lub trzy białe i wcisnięte w obklejony ciastem koszyczek to jeszcze zda egzamin...........
Jednak ważny jest moment uderzenia zestawu o lustro wody. Wtedy bowiem następuje większość przypadków splątania przyponu z żyłką główną bądź samym koszyczkiem.
Jeśli w końcowej fazie lotu zestawu umiejętnie przytrzymać żyłkę palcem, bądź to przez zamknięcie kabłąka i umiejętne wyhamowanie zestawu samym kijem, uzyskamy efekt siły bezwładności, który spowoduje że wszystkie elementy zestawu wylądują po kolei, czyli najpierw haczyk, ułamek sekundy potem koszyczek, a dopiero na końcu żyła główna. I to jest metoda na sukces. Umiejętne wyhamowanie zestawu to połowa sukcesu.
I nie jest prawdą, że zestawu tak zarzuconego nie należy podczas opadania podciągać. Lekkie podciąganie (umiejętne) dodatkowo zmniejsza ryzyko splątania. Ale uwaga! Podciągać zestawu w opadzie nie można w każdej sytuacji, bo należy pamiętać jakie w danym łowisku mamy dno! Chodzi mi o roślinność!
Tak o ile o tym wiesz i zdajesz sobie z tego sprawę
a tak naprawde na stu wedkarzy ilu zna prawidłową odpowiedz
na sukces składa sie kilka czynników .......logika , logika i jeszcze raz logika..............
GHOST ślepia mi się zamykają a rano jade pokilować na RZECZYCE A WIĘC DOBRANOC...........
Nie potrzeba czarów. Na wolny koniec przed zmontowaniem zestawu wiążę muterkę - taką od śruby M16. Walę nakrętką w interesujące miejsce i przeciągam po dnie. Hehe - od razu wiem co i jak! A dlaczego muterka? No bo czasem są zaczepy, a oliwki kosztują. Szkoda mi nawet tych które sam odlewam.
Ja też jutro kiluję. Z moją babeczką!
Jednak ważny jest moment uderzenia zestawu o lustro wody. Wtedy bowiem następuje większość przypadków splątania przyponu z żyłką główną bądź samym koszyczkiem.
Jeśli w końcowej fazie lotu zestawu umiejętnie przytrzymać żyłkę palcem, bądź to przez zamknięcie kabłąka i umiejętne wyhamowanie zestawu samym kijem, uzyskamy efekt siły bezwładności, który spowoduje że wszystkie elementy zestawu wylądują po kolei, czyli najpierw haczyk, ułamek sekundy potem koszyczek, a dopiero na końcu żyła główna. I to jest metoda na sukces. Umiejętne wyhamowanie zestawu to połowa sukcesu.
Ghostmir no nie pomyślałem nawet o przytrzymaniu zestawu przed samym uderzeniem, faktycznie to może być bardzo skuteczne.
Wiele rzutów widziałem wpadało prawie pionowo w wodę wtedy chyba jest największe prawdopodobieństwo splątania.
O to to to to...... A widzisz........... wyobraź sobie toto w zwolnionym tempie. Pionowo w dół.... jak się zachowa przypon, a w szczególności taki z cieniutkiej plecionki?!
Ż e ja kurka nie wpadłem na to, żeby ten problem potraktować jako temat na bloga! Hmmmmmmmmmmmmmmm.
piszecie tu panowie o rurkach ze pomagaja pisalem ze mozna sie obejsc bez rurek i pare groszy zostaje ktos odpowiedzial ze to zaden koszt .pozniej ta sama osoba oszczedza na oliwkach bezsesns.chyba panowie spinningisci tez musza uzywac rurek do bocznego troka i do zestawu paternoster podwojnego gdzie ciezarek jest pomiedzy haczykami.i te rurki to tylko wasze przekonanie w praktyce jest inaczej .to co narysowal ghostmir to nic nowego .i wezcie pod uwage boczny trok na spinning i nic sie placze a rzuca sie czesciej.
kolego CARBON.GHOSTMIR,opisał szczegółowo jak powinno się montować rurkę antyspalinową.
Jeżeli uważasz ze powinno się montować inaczej ,to tylko i wyłącznie twoja sprawa.Dodam jeszcze ze nie ma znaczenia czy poławiasz na wodach stojących czy też na rzekach, rurka powinna być montowana dłuższym końcem do przyponu.tala jest zasada i to się sprawdza.
CO do koszyka montowanego na agrafce bez rurki ,to zapewniam pomyłka .
tylko ze ja nie negocjuje jak sie ja powinno zakladac tylko ze jest nie potrzebna.pomysl tak samo dziala boczny trok w spinningu. widziales spinningiste z rurka?myslisz ze 30 lat temu tez takie rurki.jakos ja lowie prawie 30 lat na roznych wodach i nic mi sie nie placze.a tu nagle taaaaki problem jak zestaw bez rurki to splatany z gory to zakladacie i nie przewidujecie innej wersji.doslownie jakby was gazety uczyly lowic i marketing.
CARBON nie masz co się ślinić ,endriu 1994 zapytał wyraźnie,w jaki sposób montuję się rurkę antyspalinową.Ty uparcie udowodnić chcesz co innego ,więc przyj może coś urodzisz nowego.
Heh, miało być fajno a wyjszło jak zwykle :).. Z igły widły ????
Rurka nie jest niczym nowym. Jak byłem smarkiem to już się łowiło na zestawy z rurką. Fakt, nie były tak popularne jak dziś. Częściej stosowało się proste rurki ze sprężyną, ale kto miał łeb ten wiedział, że taka sprężyna na kawałku prostej rurki to tylko kłopot. Wystarczyło, ze przynęta opadła wraz z pozwijanym przyponem na takie fedrę, a już było po zawodach.
Carbon - ja mam za dużo lat żeby się bawić w to czy rurka potrzebna czy nie. Stosuję, wiem jak stosować, znam metody zapobiegania splątaniom i tyle. Czasem też stosuję tzw. zestaw "bezpieczny feeder", ale to już inna bajka.... klipsy zapobiegające zerwaniu zestawu, cieniutkie rureczki i takie tam duperele.
A TERAZ WYJAŚNIĘ O CO CHODZI Z TYM BOCZNYM TROKIEM.
Zauważ Kolego Carbon, że w tej dyskusji napisałem o zestawie bez rurki iż na wodach stojących jest to nieporozumienie. Oczywiście, można stosować "ojczenasz", ale jest to metoda dla koneserów, czyli dla ludzi wiedzących jak to prawidłowo zmajstrować i używać.
Napisałem też, że plusy taki zestaw może mieć na wodzie płynącej. Dlaczego?????
Ano dlatego, że nurt płynącej wody sam rozplątuje zwoje powstałe na żyłkach podczas lotu, a po opadnięciu zestawu tenże nurt wyciąga przynętę z dala od żyłki głównej zgodnie z kierunkiem przepływu wody, co gwarantuje, że prawidłowo zmontowany zestaw nie będzie się mógł splątać.
A CZYMŻE INNYM JEST BOCZNY TROK W SPINNINGU??????!!!!!!!!
Jest to zjawisko podobne do tego na rzece, ponieważ ruch wody zostaje zastąpiony przez kręcenie korbka kołowrotka, czyli wprawienie w ruch przynęty za pomocą zwijania żyłki głównej.
ZATEM SPINNINGOWY BOCZNY TROK JEST BLIŻSZY GRUNTOWEMU POŁOWOWI NA WODZACH PŁYNĄCYCH, NIŻ METODZIE STRICTE (STACJONARNEJ) GRUNTOWEJ NA WODZIE STOJĄCEJ.
Czy mój powyższy wywód coś wyjaśnił?!
Słucham........
Dodam tylko, ze boczny trok to patent stary ja Chiński Mur.
Panowie nie rozumiem o co się spinacie aż tak.
W sobotą walczyłem na Wiśle przypony powyżej 80 cm a rurka krótszym w kierunku haka, zero plątań.
Każdy to montuje jak woli więc nie ma co się tu przekrzykiwać na silę :))
Widzę że temat podsumowałem dobrze. Spadam kilować na Odrze.
Baloonstyle - walczyłeś na Wiśle! Woda płynąca! Czy nie czujesz różnicy? Założę się, że nie czytałeś całości.
Czytałem całość.Wiem że wcześniej pisałeś że taki zestaw nie da rady na wodach stojących.
Jak tak uważasz to ok , ja na jeziorkach tez takich długich przyponów używam i nic mi się nie plącze.nie zastanawiam się dlaczego jest ok, tylko zakładam tak jak kiedyś mi to zostało wytłumaczone i tyle.
Czy woda płynie czy nie , różnic u mnie nie ma .....
ja zakładam długim do góry i tez jest super nigdy sie nie placze pozdro
wyrzucić całkowicie- straszy ryby. Ja stosuję zestaw z bocznym trokiem i to skutecznie !!!!