Witajcie jestem nowym adeptem SZTUKI wędkowania gruntowego. Niestety z braków dużej gotówki jestem zmuszony korzystać z wędki rumpol spining 2.4m cw10-30... i czasami ojca Kongera carbo spirado 3.6m cw coś ok 120
Wędkuje na stawach starorzeczach i bardzo nieprzewidywalnej rzece Bug w odcinku od dorzecza nurca po miejscowość Małkinia górna.
Kijek rumpola sprawuje się wyśmienicie. Może nie wyciągnął żadnego gada ale daje rade :)
Wraz z plecionką 0.20 i ciężarkiem przelotowym (trumienka) o gramaturze 50g lata wyśmienicie... Rzut na 50-60m to żaden problem....
No i właśnie mam problem bo chciał bym zakupić sobie dwa kijki 3.60 tak jak ten konger ale nie wiem dlaczego ale tym kongerem nie potrafię rzucić tak daleko jak tym rumpolkiem, a chciał bym uzyskać właśnie dłuższe i to sporo rzuty... próbowałem różnej gramatury od 25g do nawet 130 i rzuty co najwyżej były zbliżone do tych z rumpolka i 50 gramowego ciężarka...
I teraz właśnie zastanawiam się dlaczego tak się dzieje? Jak mam znaleźć kij którym będę mógł oddawać bardzo dalekie rzuty. A ze względu na bardzo wartki nurt Buga warto by było rzucać daleko i ciężkim ołowiem... Nawet 130 gram to za mało jak na taki nurt...
(Najlepiej sprawował mi się klocek hamulcowy od mercedesa :D bo nawet na środku Buga w wąskim miejscu nie ściągało go za bardzo ale używałem akurat innego spinningu 2.4 wtedy akurat :) i dawał rade heheh)
Wiem ze najlepiej założyć grunt na kij i sobie rzucić ale żaden sprzedawca przeciez na to nie pozwoli... Więc wy moze cos doradzicie? na co patrzeć możne cw? albo jaka akcja?
Nie jestem żadnym specem, sam się dopiero uczę, ale wydaje mi się że do dalekich rzutów najlepsze na początek będą raczej sztywne kijki o akcji raczej szczytowej.
Może problemem w rzutach tym kijkiem nie jest sam kij a np. technika rzutu czy źle nawinięta żyłka?
Co do techniki to chyba nie wiele różni sie przy rzucie kijem 2.4 a 3.6 chodz mogę się mylić... żyłek nie używam bo to prawie bez sensu na Bugu zbyt wiele uczepów... całkiem niezła plecioneczka 0.20 sobie radzi chociaż i na plecionce na 28 kg na której kotwice się prostują zdarza się zostawić zestaw... nawinięta jest poprawnie i nie ma sytuacji żeby się zaczepiała o coś...
Raczej technika. Każdą wędkę trzeba wyczuć, określić zakres obciążenia, pod którym najlepiej się ładuje, miejsce chwytu dolnika by wyrzut był wygodny i płynny, najwłaściwszy moment zwolnienia żyłki. Poskromienie kija zawsze trochę trwa. Poza tym 50-60 metrów feederem to całkiem przyzwoita odległość. Nie są to wędki do najdalszych rzutów. Tu prędzej mocna karpiówka, surf lub teleskopowa pała.
"Shepard89". Technika jest bardzo ważna. A różnica między kijem 2.4,a 3.6m to przepaść. Machać patykiem każdy umie. Jak dla mnie (czyt. używam) Wędka: optymalna długość to 3.9-4.2m, cw 100-200g. Krótsza może być zbyt wrażliwa na duże, nagłe obciążenia, dłuższą nie zawsze jest się w stanie "naładować" odpowiednio. Kołowrotek: ze szpulą long-cast (do dalekich rzutów). Zestaw: jak najprostszy, bez zbędnych krętlików itd... jako obciążenie oliwka ołowiana, może być z kolcami jak do surfcastingu, lub koszyk z własnym obciążeniem, w przekroju wielokąt. Zadne klocki hamulcowe. Większy ciężar zestawu nie gwarantuje dalszego rzutu. Szybciej opada i ... to uczucie czy wędka wytrzyma, jak mocniej rzucę? Nagle trzask... niezapomniane wrażenia, NIE polecam. Żyłką rzuca się dalej niż plecionką, ale to można pominąć przy 50-iu metrach. Technika: pole do popisu, można rzucać wchodząc do wody, z nad głowy, z rozbiegu itd. Zobacz na "jutubie" (żeby nie było reklamy) rzut wahadłowy - pendulum cast. I ĆWICZ pozdrawiam
Kolego kolter niestety ale piszesz nieprawde. My z kumplami rzucamy w granicach 100m a przy sprzyjajacych warunkach nawet troche dalej. Uzywamy karpiowek 3,60-3,90 3lbs-3,5lbs. Przy takich rzutach i wedkach typowo karpiowych bardzo wazna jest technika. Wedki te maja bardzo dlugi dolnik i reka krora jest na samym dole musi bardzo mocno pociagnac kij w dol i do tylu(trudno to opisac slowami) a najwazniejszy jest moment puszczenia linki. W tym sezonie zerwalem podczas zarzucania 6 zestawow na zylce 0.31 wlasnie dlatego, ze przetrzymalem zylke ulamek sekundy za dlugo. Bardzo wazne jest odpowiednie dobranie obciazenia do cw. wedki. Kije typowo rzutowe to sztywne paly z akcja szczytowa.
No to gratulacje. Bo jakoś ja i moi kumple tak daleko nie dorzucamy, tylko wywozimy zestawy. Widocznie mamy kiepskie kije i nie jesteśmy w rzucaniu miszczuniami.
No widocznie nie jestescie. My tez nie jestesmy bo rekord wynosi ponad 200m. Jakie masz kije wcale mnie nie interesuje moze one sa kiepskie albo z Ciebie kiepski rzucacz. Nasze wedki kosztowaly mniej niz 200 za sztuke, wiec nie za wysoka polka. To, ze ty nie umiesz zarzucic na 100m to nie znaczy, ze sie nie da. Moze gdybys wiecej cwiczyl rzuty a nie tylko wywozil to teraz tez bys osiagnal 100m. Piszac ironicznie do kogos kto powiedzial, ze sie mylisz pokazujesz tylko, ze masz na tym tle jakies kompleksy.
Zgadza sie mopsik. Aby zminimalizowac taka mozliwosc trzeba przed kazdym rzutem mocno dokrecac hamulec albo stosowac nakladki na palec ktorym przytrzymujesz zylke.
ale nie wiem dlaczego ale tym kongerem nie potrafię rzucić tak daleko
jak tym rumpolkiem, a chciał bym uzyskać właśnie dłuższe i to sporo
rzuty...
Sporo dłuższe, czyli 90m, 100m? Zapomnij o tym, bo to niewykonalne. Takie odległości, to tylko wywózka.
nie zgodze się z tym na 90 metrów można spokojnie rzucić potrafiłem rzucuć soiningem na grunt takim o cw do 80 gram że niestety zestaw z plecionką kończyły w wodzie.
ja też mam kijki kongera 360 cw do 150 gram i też długo nie umiałem nimi dobrze rzucać. a jak okazało się mały szczegół wydłużył rzut od 40 %. te kije mają wykorzystać efekt procy tzn że gdy rzucasz nie bierzesz zamachu tak by wędka była równoległa do ziemi tylko ok 75 stopni i robisz tak jakby rozmach tzn kiwasz wędka i musisz wyczuć moment podbicia i wtedy rzucasz. ciężko to wytłumaczyć ale sprawdzi zobaczysz różnice pomiędzy rzutem z pozycji równoległej a pozycji bardziej czubkiem na kierunek ramienia. próbuj a dojdziesz do wprawy i takie rzuty 60 80 gramowym zestawem nie będą problemem.
Nie chce wam się dokładnie czytać wątku od początku. Takim kijem do drgającej szczytówki, nawet jak założy najtwardszą z nich, to i tak nie dorzuci zestawu na 100m. Też mam podobne feedery do "drgającej" i pomimo żyłki żyłki konicznej dorzucenie na taką odległość zestawu z pełnym "feederm" jest wyczynem. Z postu wynika, że kolega dopiero zaczyna wędkowanie gruntowe, więc według mnie tą wędką tego nie osiągnie.
Taka jest prawda feder nie jest do dalekich rzutow ale jak kupisz karpiowki 3.60 lub 3.90 3.5lb o szczytowej akcji to 100 m to nie jest problem tylko trzeba kije wyczuc i nauczyc sie rzucac bo technika jest bardzo wazna aby daleko smigac lecz na takie odleglosci lepiej jest zestawy wywozic bo nigdy nie ma 100% pewnosci ze sie nie splatal
Witam, i dziękuje za tak liczne odpowiedzi i podpowiedzi :)
Wędkuje przy pomocy drgającej szczytówki z dzwonkiem i korzystając z wolnego biegu na sygnalizatorze ale niestety przy takiej rzece jak Bug taki połów jest nie możliwy dalej niż 10 m od brzegu a czasami i mniej ze względu na uciąg wody a jest nie mały bo około 1600 m3/s dlatego gdy jeden zestaw na "wolnym biegu" (rozkręcone sprzęgło) jest blisko brzegu w miejscach małego uciągu wody to drugi jest zarzucany w nurt np na bocznym troku gdy chcę podać przynętę nad dnem, lub ze zwykłą oliwką właśnie stawiany jest na dzwonek a wiadomo że jest to większa odległość więc jak tu podpowiadacie potrzebny będzie sztywny kijek ale chyba taki na dzwonek nie jest najlepszy?
A i jeszcze pytanie czy nie będę miał problemu z zacinaniem takim kijem? Przyzwyczajony jestem do kija raczej o akcji parabolicznej...
Wiem że nie ma idealnego rozwiązania by pogodzić ciężki grunt na duże odległości i finezyjność feedera o dużym ugięciu powodowanym malutkim chodź by karasiem :)
Dlatego nie wymagam rzeczy niemożliwych do spełnienia i szukania złotego środka który nie istnieje...
Rozumiem że zapewne będę musiał zrezygnować z jednej z tych technik połowu... Chociaż nie ukrywam że nie chciał bym rezygnować bo wiadomo że czasami warunki nie pozwalają na korzystanie z danej techniki :) Na pewno najlepszym lekarstwem było by zakupienie dodatkowej pary kijków ale niestety to nie jest w tej chwili osiągalne finansowo.
A więc może jeszcze coś mądrego mi doradzicie drodzy koledzy bym mógł pogodzić to wszystko chociaż częściowo?
Do tych kijków zamierzam dokupić kręciołki firmy ROBINSON TAURUS PRO CARP 505
Dziękuje wszystkim za wszelką pomoc nowicjuszom i za zaangażowanie w edukacje takich młodych adeptów wędkarstwa jak ja....
A i przepraszam ze tak się rozpisuje ale chciałem jak najlepiej opisać sytuacje :)
"Shepard89" Przepraszam z góry. Do jasnej ciasnej zdecyduj się. Albo rzucamy daleko albo do kilku metrów. I jeszcze Drgająca Szczytówka z wolnym biegiem. A czy kabłąk kołowrotka był otwarty?? Ważnym też jest, mieć dobrze (tzn głośno) ustawiony sygnalizator elektroniczny. Złej tanecznicy, to i rąbek...
Podobno zestaw dalej lecie jeżeli w momencie wyrzutu jest w linii prostej z wędką czyli trzeba go rozbujać i w momencie jak będzie w linii prostej z wędką zrobić wymach. Pozdrawiam
Ps. Jest na tym forum możliwość obserwowania tematu?
Ciekawe jak to stwierdzisz mając zestaw za plecami?
Ja zostawiam nie więcej niż metr do półtora zwisu i płynnym ruchem wykonuję zamach znad głowy. Pozwalam wędce samej wyciągnąć mi żyłkę spod palca w momencie gdy znajdzie się wyraźnie przed głową. Łapię się na tym, że z czasem, a szczególnie po zwodowaniu zerwanego zestawu, w obawie o zerwanie następnego zestawu, zbyt lekko dociskam żyłkę, albo wręcz puszczam ją w momencie gdy wędka jest jeszcze nad głową. Wtedy rzuty tracą na odległości. Niestety każda nawet gruba żyłka w momencie wyrzutu jest mocno rozciągana na przelotce szczytówki, a to ją osłabia. Żeby uniknąć zbyt częstych zerwań, to często zmieniam przypony i co jakiś czas odcinam ok. 2m głównej żyłki.
Jestem zdecydowany na obie techniki ale z przewagą na wolny bieg... Kabłąk oczywiście jest zawsze otwarty to raczej naturalne prawda?
Proszę o udzielanie odpowiedzi a nie ochrzanianie mnie za to że nie stać mnie na 4 kije tylko doradzić jak dobrać je aby od czasu do czasu postawić taką wędkę na dzwonek... nie muszę być 100% skuteczny wystarczy mi że będę miał jakiekolwiek wyniki...
Pytałem o to czy takim sztywnym kijem nie będę miał problemów z zacinaniem itp... Proszę czytajcie uważnie posty i nie kłóćcie się bo nie po to piszę się na forum a po to by się troszkę do edukować dzięki kolegom z większym doświadczeniem :)
Shepaard89, na duży nurt, mocny kij, sztywna szczytówka i ciężki ołów, najlepiej w opływowym kształcie. Wedka ustawiona pod kątem ok.50st. W takim nurcie, w 8 na 10 przypadków ryba zacina się sama. Jeśli sama się nie zatnie przy braniu, to zatniesz ją podnosząc tylko kij. Zacinanie w takim nurcie, to ryzyko wyrwania przynęty razem z pyskiem ryby.
a plecionkę mam mocno napiąć czy tylko delikatnie tak aby tylko leciutko przygięło szczytówkę? a może zostawić z pół metra luzu?
Sam nurt napnie Ci plecionkę, więc nie dasz rady zostawic luzu.
Napinasz jak najdelikatniej, bo jak przeciągniesz, to nurt oderwie ołów od dna i przesunie zestaw w stronę brzegu.
Po opadnięciu zestawu napinasz od razu plecionkę i starasz się delikatnie włożyć dolnik do tuby.
a kiedy mam zaciąć gdy np mam delikatne banie i jest tylko króciutkie dzyń? a kiedy gdy mam bardzo mocne gdy kij wygina się i prostuje bardzo szybko? a i gdy nie zdążę zareagować i zaciąć i kij przestanie się ruszać to warto ryzykować zacięcie czy lepiej zaczekać?
Jedno "dzyń", to może być przepływająca ryba, która trąci żyłkę, albo coś co płynie w nurcie. Ja właściwie nie zacinam w takim nurcie, tylko wyjmuję kij z podpórki. Nurt i walcząca ryba wystarczy do głębokiego wbicia haczyka, a jak ryba zacięta jest delikatnie, to dodatkowym szarpnięciem sam się jej pozbędziesz. Wyjmuję kij z tuby po kilkukrotnych charakterystycznych "nerwowych" ruchach szczytówki, albo po dwóch trzech głębokich przygięciach. Po pewnym czasie zaczniesz odróżniać "fałszywe brania" od prawdziwych.
No tak ale przeważnie jest tak że kij bardzo energicznie i szybko się gnie i prostuje ale to trwa zaledwie max 2 sec i przestaje... czy oznacza to ze się spóźniłem i ryba się uwolniła?
Mówimy o rzece i mocnym nurcie, a Ty se przypomniałeś, że tak miałeś na stawie. Na stawie wędkę ustawia się w poziomie, lub po skosie do wody jak brzeg jest wysoki.
Miałem tak i na rzece i na stawie więc uznałem że to branie bo jeszcze nigdy nie miałem dłuższego "wyginania kija" niż te 2 sec... Zawsze jak mam branie to nigdy dłużej niż 2 sec... może coś robię źle?
Wcale nie musi być "dłuższego wyginania kija" podczas brania. Żeby było branie, to ryby muszą być w łowisku i mieć ochotę na to co im dajesz. Najpierw trzeba rozeznać łowisko, potem znaleźć najlepsze miejsce. Czasem można sobie takie miejsce samemu zrobić. Potem zanęcać odpowiednią zanętą i w wybrać sposób nęcenia. No i na końcu zmontować zestaw i prawidłowo go zarzucić. Nie każde branie kończy się sukcesem Być może robisz coś nie tak, ale jeśli ściągniesz ryby i wytworzy się między nimi presja na pokarm, to na pewno będziesz miał brania nawet jak zrobisz coś źle. Opisz szczegółowo w jakich miejscach łowisz, jak nęcisz, jak montujesz zestaw, na stojącej wodzie, bo odnośnie rzeki zostało napisane już wystarczająco dużo.
nie chodzi mi o przyciąganie ryb na stanowisko bo z tym problemu nie mam tylko z tym ze brania nawet agresywne są bardzo krótkie.jest coś takiego:
jak rybki zorientują sie ze jest coś smacznego na stanowisku to sobie przypływają i żerują i gdy rybka natrafia na tuningowany pokarm haczykiem :) to albo wyniucha i zostawi albo nie kapnie się i próbuje zjeść no i wtedy jest branie wędka zaczyna się wyginać a ryba czuje opór stawiany przez wędkę więc już wie że coś jest nie tak nadomiar złego czuje ze coś wbija się w jej pyszczek więc zaczyna wiać... No i problem jest w tym że czas od podjęcia przynęty przez rybę do jej odpięcia sie i ucieczki raczej nie przekracza 2 sec więc nie mam szans zareagować w tak krótkim czasie... koledzy po kiju opowiadali ze nawet ze snu ich dzwonek budził zdążali z namiotu dobiec do wędki i zaciąć...
nęcę w zależności od ryby na jaką sie zaczajam jesli to karp to dywan 10x10 (staw 1ha-3ha) i centralnie trochę więcej tam gdzie będzie grunt a drugi z boku a jak lin to punktowo w 2 miejscach około 5-10m i jeden grunt miedzy nimi a drugi z boku
na starorzeczach już nie będę chyba wędkował bo łatwiej wyciągnąć siatkę niż rybę
Fajnie sobie wyobrażasz branie ryby. Po pierwsze każdy gatunek robi to na swój własny sposób. Na przykład płoć od razu chwyta przynętę w pysk i odpływa, leszcz podchodzi od góry i robi coś w rodzaju skośnej stójki (głowa nisko, ogon wyżej), bierze pokarm do pyska, ustawia sie poziomo i dopiero odpływa, karp szoruje pyskiem przy dnie i jak odkurzacz zasysa pokarm. Czasem i tu są też wyjątki, bo zależy to też od presji wśród ryb. Dużo ryb, mało pokarmu, zasada złap i uciekaj, bo ci inni odbiorą.
Jak haczyk zacznie się wbijać w pysk, to szanse na pozbycie się przynęty z pyska są wtedy żadne, szczególnie w przypadku ryb o mięsistych pyskach, takich jak karp.
Miałeś opisać swoją technikę łowienia. Może faktycznie robisz jakieś poważne błędy.
Co do miejsca to na stawie nie ma za wiele do kombinacji.. brak zwad, uregulowane dno, więc trzeba podpatrywać Cyprinusy :) gdzie się spławiają gdzie przeszukują dno (puszczają bąbelki), gdzie jest dno muliści a gdzie piasek, podstawy już znam i staram się poznać zbiornik zanim zacznę wędkować :) po kilku wypadach jest już łatwiej :)
Co do zestawów to korzystam z takich...
haczyk , przypon 30cm-50cm, krętlkik z agrafką, stoper, i albo ciężarek przelotowy bądź na rurce antyspątaniowej z ciężarkiem lub koszykiem zanętowym.
Od razu po zarzucie jak już grunt wpada do wody to go przyhamowuję zmniejszając hałas i podciągam tak aby przypon się wyprostował...
Czy jeszcze jakieś informacje przydały by Ci się? Mam nadzieje że nie jestem zbyt upierdliwy :)
Co do miejsca to na stawie nie ma za wiele do kombinacji.. brak zwad, uregulowane dno, więc trzeba podpatrywać Cyprinusy :) gdzie się spławiają gdzie przeszukują dno (puszczają bąbelki), gdzie jest dno muliści a gdzie piasek, podstawy już znam i staram się poznać zbiornik zanim zacznę wędkować :) po kilku wypadach jest już łatwiej :)
Co do zestawów to korzystam z takich...
haczyk , przypon 30cm-50cm, krętlkik z agrafką, stoper, i albo ciężarek przelotowy bądź na rurce antyspątaniowej z ciężarkiem lub koszykiem zanętowym.
Od razu po zarzucie jak już grunt wpada do wody to go przyhamowuję zmniejszając hałas i podciągam tak aby przypon się wyprostował...
Czy jeszcze jakieś informacje przydały by Ci się? Mam nadzieje że nie jestem zbyt upierdliwy :)
Wędzisko karpiowe o teście ugięcia 3lbs , zestaw wyposażony w przypon strzałowy ( odcinek żyłki , plecionki dwukrotnie dłuższy od wędziska np : jeśli kij ma 3.90 - to dajemy 7 metrów i 80 cm przyponu strzałowego , który z główną żyłką łączony jest łatwo przechodzącym przez przelotki , mającym opływowy kształt - węzłem baryłkowym ) . Przypon strzałowy (czyli ten fragment "wbudowany "w zestaw musi być mocniejszy niż żyłka główna.Weźmy też pod lupę :ciężkie feedery - nimi też można rzucać na odległość 100 m ( w Niemczech popularne jest łowienie dużych leszczy z koszykami w rozmiarach XXL , trzeba więc tylko znaleźć dobry i mocny feeder a to już sztuka , ponieważ są to wędki kosztowne ) .Albo kije typu "Spod " - nimi rzuca się często po to , by zanęcić miejsce -przy pomocy ciężkiego podkarmiacza - czy to jest technika do łowienia na 20 m ? Odpowiedź brzmi wybitnie przecząco .Odległościówką z przyponem strzałowym ( gdzie przypon strzałowy łączy się z żyłką główną , potem znów dajemy żyłkę główną i na końcu dopiero przypon zwykły ) i wagglerem 12 + 4 g rzuca się na dystanse 60 -80 m ( wszak odległości łowienia wymusza sama nazwa a często i ryby żerujące z dala od brzegu ). Sytuacja ekstremalna : zbiornik zaporowy : okoń ławicami atakuje drobnicę , zdarza się że bierze sandacz ,ale problem jest gdy jest zakaz używania łodzi albo wędkarz jest użycia takowej pozbawiony . Co wtedy ? Właśnie - trok boczny , przypon strzałowy 0,25 mm , twister na haku z długim trzonkiem a na troku stosowny ciężarek . Wędka jaka się sprawdza w tym wypadku to .... KARPIÓWKA o akcji półparabolicznej 2 -,2,5 lbs. Rzuca się tym na odległość 70 - 80 m !Kolega , który założył temat ma po prostu złe wędzisko do rzucania na dużą odległość ... Wy doradzacie , na pół -ślepo . W ogóle nie czytacie , tego co ktoś pisze - jak wędką o długości 2,4 m i ciężarze wyrzutowym 10 -30 g ( choć i tak jest on zaniżony co wynika z faktu , że jest w stanie rzucać 50 g trumienką ) , ma on rzucać zawsze efektywnie i łowić skutecznie ? Należy postarać się o wędzisko do połowu gruntowego , ze stosownymi parametrami ( ciężar wyrzutowy , długość np :3,90 , odpowiedni układ przelotek i wysoka ich jakość - co sprawia , że przelotka gasząca , nie osłabia impetu rzutu , a żyłka nie przykleja się do blanku ) . Do gruntu sprawiłbym sobie komplet: karpiówkę (2,75 - 3 lbs ), Heavy Feeder (ciężki feeder ) , teleskop do lżejszych zestawów (zwykły, o ciężarze wyrzutowym 40 -100g ) , a do tego jakiś "telesurf " (do ciężkiego łowienia . Wędkarstwo gruntowe to ciekawy kawałek naszego hobby , nie warto zatem żałować pieniędzy na dobry sprzęt.
Fajnie sobie wyobrażasz branie ryby. Po pierwsze każdy gatunek robi to na swój własny sposób. Na przykład płoć od razu chwyta przynętę w pysk i odpływa, leszcz podchodzi od góry i robi coś w rodzaju skośnej stójki (głowa nisko, ogon wyżej), bierze pokarm do pyska, ustawia sie poziomo i dopiero odpływa, karp szoruje pyskiem przy dnie i jak odkurzacz zasysa pokarm. Czasem i tu są też wyjątki, bo zależy to też od presji wśród ryb. Dużo ryb, mało pokarmu, zasada złap i uciekaj, bo ci inni odbiorą.
Jak haczyk zacznie się wbijać w pysk, to szanse na pozbycie się przynęty z pyska są wtedy żadne, szczególnie w przypadku ryb o mięsistych pyskach, takich jak karp.
Miałeś opisać swoją technikę łowienia. Może faktycznie robisz jakieś poważne błędy.
Karp , pobiera porcję , wypluwa ją jednocześnie się cofając , po czym wychwytuje jadalne dla niego kąski. Karp , u którego odruch bezwarunkowy to sposób pobierania pokarmu - potrafi wyczuć i odrzucić części dla niego niejadalne np :duży hak ( na karpia stosuje się duże haki co podyktowane jest dużym otworem gębowym tej ryby , rozmiarem przynęty a ponadto siłą tej ryby ). Mimo wszystko jednak - ta część jest dla karpia niejadalna , stąd wynalazek zwany "pętlą karpiową " czyli znana wszystkim technika włosowa.Karp łowiony na kulkę często zacina się w takich przypadkach sam (co nie wynika wcale z "mięsistości pyska , ale z konstrukcji zestawu ). Przykładowo łowiąc na sprężynę ( chodzi mi tutaj o zmodyfikowaną jej wersję czyli tzw "Metodę ") - zanętnik oblepiony specjalnie spreparowaną treściwą zanętą leży w stanie niewzruszonym dopóki aktywnie żerująca ryba (karp ) nie zacznie rozbijać tej kuli zanętowej silnymi ruchami pyska - w tym momencie haczyk na krótki przyponie , który do tej pory był wlepiony w zanętę - zostaje uwolniony i ryba chwyta za przynętę znajdującą się na włosie a nie bezpośrednio na haczyku - co skończyłoby się z powodu ciężaru zestawu ( koszyk 35 do nawet 100 g ) natychmiastowym wypluciem ... Karp chwyta jednak przynętę na włosie i gdy haczyk znajduje się w obrębie pyska , ryba wyczuwszy tę niejadalną , nieprzyjemną część wykonuje gwałtowny zwrot , próbę ucieczki , na co jest zwykle za późno , bo ciężar ,bezwładność zestawu powoduje wbicie się haka w pysk. - W przypadku "samozacinacza " jakimi są :ciężkie sprężyny , zestawy karpiowe z górną blokadą ( te z kolei stosuje się , gdy nie ma możliwości napięcia żyłki , a więc i skutecznego zacięcia np : z dużej odległości ) - zawsze dzieje się tak samo. Celowo nie wspominam o zestawach spławikowych - bo tutaj karp jest akurat na tyle ostrożny i rozkapryszony , iż często zdarza się mu porzucać łakomy kąsek wiszący na ... haku ! Ot i cała filozofia.
Rozmiary dopasowane do wielkości ryb i przynęty... przeważnie jest to hak karpiowy nr 10 z połową rosówki lub 2-3 ziarnka kuku na karpia od 1kg. (Żeby nie było na łowisku są karpiki co najmniej 9 kg)
Kiedyś stosowałem stoper ale efekty były mizerne, więc zrezygnowałem.
Plecionka zawsze jest delikatnie napięta tak aby kij był delikatnie przegięty, zostawiałem czasami trochę luzu ale wtedy sygnalizacja milkła
Wędki ustawiam różnie... na wprost zestawu kij pod kątem od 45 do 80 stopni względem ziemi w zależności od odległości zarzutu lub ustawiam bokiem (prostopadle do kierunku zarzutu lub troszkę do tyłu szczytóweczkę) pod kątem 45 stopni względem ziemi.
~Gabori~
Właśnie koledzy doradzają mi karpiówkę o akcji szczytowej. Nawet już znalazłem chyba naprawdę fajną Daiwa Black Widow Carp 360 3,00 lb Bo niestety za droga jak na mój budżet. Będę musiał zastąpić ja jakimś sztywnym teleskopem o podobnych parametrach... Tylko czy jest sens?
Jeżeli jesteś zdesperowany to możesz zdecydować się na teleskop , ale dobry , nie badziewie ! Taką wędką ( w cenie 130 -150 zł ) jest Shakespeare Cypry Tele Carp 3 lbs ( genialna wędka , każdemu ją polecam ) , oraz Mitchell Elite Tele Carp ( 180 zł ). Na rynku są jeszcze fantastyczne : Grauvell Sc Tele Carp i Mc Tele Carp (250 -280 zł ) oraz teleskopowe karpiówki Garbolino , ale to już wydatek ok 3 stów.
!Kolega , który założył temat ma po prostu złe wędzisko do rzucania na
dużą odległość ... Wy doradzacie , na pół -ślepo . W ogóle nie czytacie ,
tego co ktoś pisze
Ty chyba tylko czytasz pierwszy post autora i swoje posty. Gdybyś przeczytał pierwszą stronę, to tam wyraźnie napisałem, że takim kijem nie da się daleko zarzucać.
A od pewnego czasu problem nie dotyczy rzutów, tylko trudności z braniami.
Nie łowię karpi na włos, bo mam lepsze sposoby. Włos, to jest tylko gruntowa alternatywa i nie jest wcale lepsza od łowienia np. na zestaw spławikowy. A poza tym z moich obserwacji wynika, że najczęściej zanim karp zanim nabierze ochoty na kulkę, to najpierw wymiata to co najdrobniejsze. Każdy łowi jak chce nikogo nie zmuszam, do stosowania moich metod. I nie jest żadną regułą, że karpie łowi się na duże haki. Ja je łowię na kute haki nr14 i żyłkę 0,20.
Shepard89
Skoro wszystko robisz jak należy, to nie wiem jak Ci mam pomóc.
Napisałem , że inni ludzie łowią karpie na duże haki ( niekoniecznie ja) . Osobiście nie schodzę poniżej 6 , wszelkie 3 , 4 , 2 odpadają ! Na spławik , czasem używałem 12 z pogrubionego drutu i wówczas karp , brał bardziej ochoczo . Ludzie używają sporych haków bo albo ponosi ich fantazja , albo też pewne warunki wymuszają stosowanie zestawów siermiężnych. Tak czy owak - to jest właśnie ta niejadalna część zestawu , "punkt najbardziej szkodliwy ". Ty radzisz pewnie dobrze - to kolega pewnie robi coś źle . To należałoby widzieć na własne oczy , ale nikt nie lubi jak mu ktoś brzęczy za uszami . Znamy tę śpiewkę : "delikatnie synu , oj trochę w prawo , teraz trochę w lewo NO JUŻ K... POWINIENEŚ CIĄĆ , CIAMAJDO JEDNA ! W ten sposób można zohydzić sobie i innym najlepsze łowienie. Wracając do połowu karpia : również nie stosuję włosa (choć znam i potrafię ów sposób wykorzystać w praktyce ) , najczęściej też łowię te nieszczęsne karpie na spławik ( czasem meldują się na haku zamiast lina a mnie dosłownie szlag trafia ) albo na gruntówkę denną pater - noster , z koszykiem , ze sprężyną czy kulą wodną całkowicie napełnioną wodą. W tym sensie , jesteśmy podobni...Ja , też mam inne sposoby na karpia i dlatego pochwalam to co robisz . Pisałem nawet kiedyś : dlaczego karp nie łowi się dziś na ziemniak , nie chwyta za robaka ?
ale nie wiem dlaczego ale tym kongerem nie potrafię rzucić tak daleko
jak tym rumpolkiem, a chciał bym uzyskać właśnie dłuższe i to sporo
rzuty...
Sporo dłuższe, czyli 90m, 100m? Zapomnij o tym, bo to niewykonalne. Takie odległości, to tylko wywózka.
nie zgodze się z tym na 90 metrów można spokojnie rzucić potrafiłem rzucuć soiningem na grunt takim o cw do 80 gram że niestety zestaw z plecionką kończyły w wodzie.
ja też mam kijki kongera 360 cw do 150 gram i też długo nie umiałem nimi dobrze rzucać. a jak okazało się mały szczegół wydłużył rzut od 40 %. te kije mają wykorzystać efekt procy tzn że gdy rzucasz nie bierzesz zamachu tak by wędka była równoległa do ziemi tylko ok 75 stopni i robisz tak jakby rozmach tzn kiwasz wędka i musisz wyczuć moment podbicia i wtedy rzucasz. ciężko to wytłumaczyć ale sprawdzi zobaczysz różnice pomiędzy rzutem z pozycji równoległej a pozycji bardziej czubkiem na kierunek ramienia. próbuj a dojdziesz do wprawy i takie rzuty 60 80 gramowym zestawem nie będą problemem.
Głupoty według mnie piszesz. Chyba ci się pomyliło ze skokiem o tyczce ... I co jeszcze , wymyślisz ? Uświadom sobie , że wędka jest po to by zarzucać nią zestaw a nie kombinować z pozycjami równoległymi .
też mam inne sposoby na karpia i dlatego pochwalam to co robisz
Mam to gdzieś, czy pochwalasz moje metody.
Sam dobrze wiem czy coś robię dobrze, czy źle, a jak nawet robię coś nie tak, to też wyłącznie moja sprawa.
Nie masz prawa mówić innym co mają robić, bo nie jesteś tu żadną wyrocznią.
I nie po to zabieram głos na forum i dzielę swoimi doświadczeniami, żeby mnie ktoś chwalił, czy ganił.
Tak , naprawdę nie miałem nic złego na myśli - chciałem tylko pochwalić osobę , która wyłamuje się z kanonu - stosując metody połowu karpia inne, niż zestaw z kulką proteinową ... Na forum pisze się na temat cudzych metod , sposobów łowienia w dwojaki sposób a więc : albo są to opinie pochlebne , albo krytyczne ... Ale nie wszystko zarozumialcze robisz dobrze ... Wiele twoich cud - sposobów , (choć nie wszystkie , stwierdzam obiektywnie ) , które przedstawiasz na forum , są według mnie ściągnięte chyba z choinki , i to przyzna chyba każdy kto czyta te twoje rady.
No widocznie nie jestescie. My tez nie jestesmy bo rekord wynosi ponad 200m. Jakie masz kije wcale mnie nie interesuje moze one sa kiepskie albo z Ciebie kiepski rzucacz. Nasze wedki kosztowaly mniej niz 200 za sztuke, wiec nie za wysoka polka. To, ze ty nie umiesz zarzucic na 100m to nie znaczy, ze sie nie da. Moze gdybys wiecej cwiczyl rzuty a nie tylko wywozil to teraz tez bys osiagnal 100m. Piszac ironicznie do kogos kto powiedzial, ze sie mylisz pokazujesz tylko, ze masz na tym tle jakies kompleksy.
Racja i do tego facet , chwali się , że feedery ma i nie rzuca na 100 metrów. Człowieku , feeder to wędzisko stworzone do połowów gruntowych , tyle , że dobry feeder trochę kosztuje . A jakie ty masz wędziska ? Jaxona albo Yorka za 70 zł i to pewne .W Niemczech ciężkimi feederami , rzucają na 100 metrów , łowiąc w ten sposób wielkie leszcze !Tyle , że dobry feeder , sporo kosztuje , podobnie jak bolonka , której nawet na oczy nie widziałeś a w innym wątku chyżo ją ( to znaczy wędki z napisem Bolo ) polecasz do połowu w jeziorze
Witajcie jestem nowym adeptem SZTUKI wędkowania gruntowego. Niestety z braków dużej gotówki jestem zmuszony korzystać z wędki rumpol spining 2.4m cw10-30... i czasami ojca Kongera carbo spirado 3.6m cw coś ok 120
Wędkuje na stawach starorzeczach i bardzo nieprzewidywalnej rzece Bug w odcinku od dorzecza nurca po miejscowość Małkinia górna.
Kijek rumpola sprawuje się wyśmienicie. Może nie wyciągnął żadnego gada ale daje rade :)
Wraz z plecionką 0.20 i ciężarkiem przelotowym (trumienka) o gramaturze 50g lata wyśmienicie... Rzut na 50-60m to żaden problem....
No i właśnie mam problem bo chciał bym zakupić sobie dwa kijki 3.60 tak jak ten konger ale nie wiem dlaczego ale tym kongerem nie potrafię rzucić tak daleko jak tym rumpolkiem, a chciał bym uzyskać właśnie dłuższe i to sporo rzuty... próbowałem różnej gramatury od 25g do nawet 130 i rzuty co najwyżej były zbliżone do tych z rumpolka i 50 gramowego ciężarka...
I teraz właśnie zastanawiam się dlaczego tak się dzieje? Jak mam znaleźć kij którym będę mógł oddawać bardzo dalekie rzuty. A ze względu na bardzo wartki nurt Buga warto by było rzucać daleko i ciężkim ołowiem... Nawet 130 gram to za mało jak na taki nurt...
(Najlepiej sprawował mi się klocek hamulcowy od mercedesa :D bo nawet na środku Buga w wąskim miejscu nie ściągało go za bardzo ale używałem akurat innego spinningu 2.4 wtedy akurat :) i dawał rade heheh)
Wiem ze najlepiej założyć grunt na kij i sobie rzucić ale żaden sprzedawca przeciez na to nie pozwoli... Więc wy moze cos doradzicie? na co patrzeć możne cw? albo jaka akcja?
Stosuję sygnalizator jak i dzwoneczki.
Nie jestem żadnym specem, sam się dopiero uczę, ale wydaje mi się że do dalekich rzutów najlepsze na początek będą raczej sztywne kijki o akcji raczej szczytowej.
Może problemem w rzutach tym kijkiem nie jest sam kij a np. technika rzutu czy źle nawinięta żyłka?
Co do techniki to chyba nie wiele różni sie przy rzucie kijem 2.4 a 3.6 chodz mogę się mylić... żyłek nie używam bo to prawie bez sensu na Bugu zbyt wiele uczepów... całkiem niezła plecioneczka 0.20 sobie radzi chociaż i na plecionce na 28 kg na której kotwice się prostują zdarza się zostawić zestaw... nawinięta jest poprawnie i nie ma sytuacji żeby się zaczepiała o coś...
Raczej technika. Każdą wędkę trzeba wyczuć, określić zakres obciążenia, pod którym najlepiej się ładuje, miejsce chwytu dolnika by wyrzut był wygodny i płynny, najwłaściwszy moment zwolnienia żyłki. Poskromienie kija zawsze trochę trwa. Poza tym 50-60 metrów feederem to całkiem przyzwoita odległość. Nie są to wędki do najdalszych rzutów. Tu prędzej mocna karpiówka, surf lub teleskopowa pała.
"Shepard89". Technika jest bardzo ważna. A różnica między kijem 2.4,a 3.6m to przepaść. Machać patykiem każdy umie.
Jak dla mnie (czyt. używam)
Wędka: optymalna długość to 3.9-4.2m, cw 100-200g. Krótsza może być zbyt wrażliwa na duże, nagłe obciążenia, dłuższą nie zawsze jest się w stanie "naładować" odpowiednio.
Kołowrotek: ze szpulą long-cast (do dalekich rzutów).
Zestaw: jak najprostszy, bez zbędnych krętlików itd... jako obciążenie oliwka ołowiana, może być z kolcami jak do surfcastingu, lub koszyk z własnym obciążeniem, w przekroju wielokąt. Zadne klocki hamulcowe.
Większy ciężar zestawu nie gwarantuje dalszego rzutu. Szybciej opada i ... to uczucie czy wędka wytrzyma, jak mocniej rzucę? Nagle trzask... niezapomniane wrażenia, NIE polecam.
Żyłką rzuca się dalej niż plecionką, ale to można pominąć przy 50-iu metrach.
Technika: pole do popisu, można rzucać wchodząc do wody, z nad głowy, z rozbiegu itd. Zobacz na "jutubie" (żeby nie było reklamy) rzut wahadłowy - pendulum cast.
I ĆWICZ
pozdrawiam
ale nie wiem dlaczego ale tym kongerem nie potrafię rzucić tak daleko jak tym rumpolkiem, a chciał bym uzyskać właśnie dłuższe i to sporo rzuty...
Sporo dłuższe, czyli 90m, 100m?
Zapomnij o tym, bo to niewykonalne.
Takie odległości, to tylko wywózka.
Kolego kolter niestety ale piszesz nieprawde. My z kumplami rzucamy w granicach 100m a przy sprzyjajacych warunkach nawet troche dalej. Uzywamy karpiowek 3,60-3,90 3lbs-3,5lbs. Przy takich rzutach i wedkach typowo karpiowych bardzo wazna jest technika. Wedki te maja bardzo dlugi dolnik i reka krora jest na samym dole musi bardzo mocno pociagnac kij w dol i do tylu(trudno to opisac slowami) a najwazniejszy jest moment puszczenia linki. W tym sezonie zerwalem podczas zarzucania 6 zestawow na zylce 0.31 wlasnie dlatego, ze przetrzymalem zylke ulamek sekundy za dlugo. Bardzo wazne jest odpowiednie dobranie obciazenia do cw. wedki. Kije typowo rzutowe to sztywne paly z akcja szczytowa.
No to gratulacje. Bo jakoś ja i moi kumple tak daleko nie dorzucamy, tylko wywozimy zestawy.
Widocznie mamy kiepskie kije i nie jesteśmy w rzucaniu miszczuniami.
uważaj na palce przy takim wymachu i tak dużym ołowiu...lekki błąd i ci plecionka utnie.
No widocznie nie jestescie. My tez nie jestesmy bo rekord wynosi ponad 200m. Jakie masz kije wcale mnie nie interesuje moze one sa kiepskie albo z Ciebie kiepski rzucacz. Nasze wedki kosztowaly mniej niz 200 za sztuke, wiec nie za wysoka polka. To, ze ty nie umiesz zarzucic na 100m to nie znaczy, ze sie nie da. Moze gdybys wiecej cwiczyl rzuty a nie tylko wywozil to teraz tez bys osiagnal 100m. Piszac ironicznie do kogos kto powiedzial, ze sie mylisz pokazujesz tylko, ze masz na tym tle jakies kompleksy.
Zgadza sie mopsik. Aby zminimalizowac taka mozliwosc trzeba przed kazdym rzutem mocno dokrecac hamulec albo stosowac nakladki na palec ktorym przytrzymujesz zylke.
ale nie wiem dlaczego ale tym kongerem nie potrafię rzucić tak daleko jak tym rumpolkiem, a chciał bym uzyskać właśnie dłuższe i to sporo rzuty...
Sporo dłuższe, czyli 90m, 100m?
Zapomnij o tym, bo to niewykonalne.
Takie odległości, to tylko wywózka.
nie zgodze się z tym na 90 metrów można spokojnie rzucić potrafiłem rzucuć soiningem na grunt takim o cw do 80 gram że niestety zestaw z plecionką kończyły w wodzie.
ja też mam kijki kongera 360 cw do 150 gram i też długo nie umiałem nimi dobrze rzucać. a jak okazało się mały szczegół wydłużył rzut od 40 %. te kije mają wykorzystać efekt procy tzn że gdy rzucasz nie bierzesz zamachu tak by wędka była równoległa do ziemi tylko ok 75 stopni i robisz tak jakby rozmach tzn kiwasz wędka i musisz wyczuć moment podbicia i wtedy rzucasz. ciężko to wytłumaczyć ale sprawdzi zobaczysz różnice pomiędzy rzutem z pozycji równoległej a pozycji bardziej czubkiem na kierunek ramienia. próbuj a dojdziesz do wprawy i takie rzuty 60 80 gramowym zestawem nie będą problemem.
Nie chce wam się dokładnie czytać wątku od początku.
Takim kijem do drgającej szczytówki, nawet jak założy najtwardszą z nich, to i tak nie dorzuci zestawu na 100m.
Też mam podobne feedery do "drgającej" i pomimo żyłki żyłki konicznej dorzucenie na taką odległość zestawu z pełnym "feederm" jest wyczynem.
Z postu wynika, że kolega dopiero zaczyna wędkowanie gruntowe, więc według mnie tą wędką tego nie osiągnie.
Taka jest prawda feder nie jest do dalekich rzutow ale jak kupisz karpiowki 3.60 lub 3.90 3.5lb o szczytowej akcji to 100 m to nie jest problem tylko trzeba kije wyczuc i nauczyc sie rzucac bo technika jest bardzo wazna aby daleko smigac lecz na takie odleglosci lepiej jest zestawy wywozic bo nigdy nie ma 100% pewnosci ze sie nie splatal
Witam, i dziękuje za tak liczne odpowiedzi i podpowiedzi :)
Wędkuje przy pomocy drgającej szczytówki z dzwonkiem i korzystając z wolnego biegu na sygnalizatorze ale niestety przy takiej rzece jak Bug taki połów jest nie możliwy dalej niż 10 m od brzegu a czasami i mniej ze względu na uciąg wody a jest nie mały bo około 1600 m3/s dlatego gdy jeden zestaw na "wolnym biegu" (rozkręcone sprzęgło) jest blisko brzegu w miejscach małego uciągu wody to drugi jest zarzucany w nurt np na bocznym troku gdy chcę podać przynętę nad dnem, lub ze zwykłą oliwką właśnie stawiany jest na dzwonek a wiadomo że jest to większa odległość więc jak tu podpowiadacie potrzebny będzie sztywny kijek ale chyba taki na dzwonek nie jest najlepszy?
A i jeszcze pytanie czy nie będę miał problemu z zacinaniem takim kijem? Przyzwyczajony jestem do kija raczej o akcji parabolicznej...
Wiem że nie ma idealnego rozwiązania by pogodzić ciężki grunt na duże odległości i finezyjność feedera o dużym ugięciu powodowanym malutkim chodź by karasiem :)
Dlatego nie wymagam rzeczy niemożliwych do spełnienia i szukania złotego środka który nie istnieje...
Rozumiem że zapewne będę musiał zrezygnować z jednej z tych technik połowu... Chociaż nie ukrywam że nie chciał bym rezygnować bo wiadomo że czasami warunki nie pozwalają na korzystanie z danej techniki :) Na pewno najlepszym lekarstwem było by zakupienie dodatkowej pary kijków ale niestety to nie jest w tej chwili osiągalne finansowo.
A więc może jeszcze coś mądrego mi doradzicie drodzy koledzy bym mógł pogodzić to wszystko chociaż częściowo?
Do tych kijków zamierzam dokupić kręciołki firmy ROBINSON TAURUS
PRO CARP 505
Dziękuje wszystkim za wszelką pomoc nowicjuszom i za zaangażowanie w edukacje takich młodych adeptów wędkarstwa jak ja....
A i przepraszam ze tak się rozpisuje ale chciałem jak najlepiej opisać sytuacje :)
"Shepard89" Przepraszam z góry. Do jasnej ciasnej zdecyduj się. Albo rzucamy daleko albo do kilku metrów. I jeszcze Drgająca Szczytówka z wolnym biegiem. A czy kabłąk kołowrotka był otwarty?? Ważnym też jest, mieć dobrze (tzn głośno) ustawiony sygnalizator elektroniczny.
Złej tanecznicy, to i rąbek...
Podobno zestaw dalej lecie jeżeli w momencie wyrzutu jest w linii prostej z wędką czyli trzeba go rozbujać i w momencie jak będzie w linii prostej z wędką zrobić wymach.
Pozdrawiam
Ps. Jest na tym forum możliwość obserwowania tematu?
Ciekawe jak to stwierdzisz mając zestaw za plecami?
Ja zostawiam nie więcej niż metr do półtora zwisu i płynnym ruchem wykonuję zamach znad głowy.
Pozwalam wędce samej wyciągnąć mi żyłkę spod palca w momencie gdy znajdzie się wyraźnie przed głową.
Łapię się na tym, że z czasem, a szczególnie po zwodowaniu zerwanego zestawu, w obawie o zerwanie następnego zestawu, zbyt lekko dociskam żyłkę, albo wręcz puszczam ją w momencie gdy wędka jest jeszcze nad głową.
Wtedy rzuty tracą na odległości.
Niestety każda nawet gruba żyłka w momencie wyrzutu jest mocno rozciągana na przelotce szczytówki, a to ją osłabia.
Żeby uniknąć zbyt częstych zerwań, to często zmieniam przypony i co jakiś czas odcinam ok. 2m głównej żyłki.
Jestem zdecydowany na obie techniki ale z przewagą na wolny bieg... Kabłąk oczywiście jest zawsze otwarty to raczej naturalne prawda?
Proszę o udzielanie odpowiedzi a nie ochrzanianie mnie za to że nie stać mnie na 4 kije tylko doradzić jak dobrać je aby od czasu do czasu postawić taką wędkę na dzwonek... nie muszę być 100% skuteczny wystarczy mi że będę miał jakiekolwiek wyniki...
Pytałem o to czy takim sztywnym kijem nie będę miał problemów z zacinaniem itp... Proszę czytajcie uważnie posty i nie kłóćcie się bo nie po to piszę się na forum a po to by się troszkę do edukować dzięki kolegom z większym doświadczeniem :)
Wykonam taki magiczny ruch i obrócę głowę do tyłu;)
Shepaard89, na duży nurt, mocny kij, sztywna szczytówka i ciężki ołów, najlepiej w opływowym kształcie.
Wedka ustawiona pod kątem ok.50st.
W takim nurcie, w 8 na 10 przypadków ryba zacina się sama.
Jeśli sama się nie zatnie przy braniu, to zatniesz ją podnosząc tylko kij.
Zacinanie w takim nurcie, to ryzyko wyrwania przynęty razem z pyskiem ryby.
a plecionkę mam mocno napiąć czy tylko delikatnie tak aby tylko leciutko przygięło szczytówkę? a może zostawić z pół metra luzu?
a plecionkę mam mocno napiąć czy tylko delikatnie tak aby tylko leciutko przygięło szczytówkę? a może zostawić z pół metra luzu?
Sam nurt napnie Ci plecionkę, więc nie dasz rady zostawic luzu. Napinasz jak najdelikatniej, bo jak przeciągniesz, to nurt oderwie ołów od dna i przesunie zestaw w stronę brzegu. Po opadnięciu zestawu napinasz od razu plecionkę i starasz się delikatnie włożyć dolnik do tuby.
a kiedy mam zaciąć gdy np mam delikatne banie i jest tylko króciutkie dzyń? a kiedy gdy mam bardzo mocne gdy kij wygina się i prostuje bardzo szybko? a i gdy nie zdążę zareagować i zaciąć i kij przestanie się ruszać to warto ryzykować zacięcie czy lepiej zaczekać?
Jedno "dzyń", to może być przepływająca ryba, która trąci żyłkę, albo coś co płynie w nurcie.
Ja właściwie nie zacinam w takim nurcie, tylko wyjmuję kij z podpórki.
Nurt i walcząca ryba wystarczy do głębokiego wbicia haczyka, a jak ryba zacięta jest delikatnie, to dodatkowym szarpnięciem sam się jej pozbędziesz.
Wyjmuję kij z tuby po kilkukrotnych charakterystycznych "nerwowych" ruchach szczytówki, albo po dwóch trzech głębokich przygięciach.
Po pewnym czasie zaczniesz odróżniać "fałszywe brania" od prawdziwych.
No tak ale przeważnie jest tak że kij bardzo energicznie i szybko się gnie i prostuje ale to trwa zaledwie max 2 sec i przestaje... czy oznacza to ze się spóźniłem i ryba się uwolniła?
Tak ugina kij gdy coś przepływa w nurcie i zahacza żyłkę , a później się od niej uwalnia.
Miałem tak na stawie a raczej rybka w napiętą lekko plecionkę się nie zapląta może trącić co najwyżej...
Mówimy o rzece i mocnym nurcie, a Ty se przypomniałeś, że tak miałeś na stawie.
Na stawie wędkę ustawia się w poziomie, lub po skosie do wody jak brzeg jest wysoki.
Miałem tak i na rzece i na stawie więc uznałem że to branie bo jeszcze nigdy nie miałem dłuższego "wyginania kija" niż te 2 sec... Zawsze jak mam branie to nigdy dłużej niż 2 sec... może coś robię źle?
Wcale nie musi być "dłuższego wyginania kija" podczas brania.
Żeby było branie, to ryby muszą być w łowisku i mieć ochotę na to co im dajesz.
Najpierw trzeba rozeznać łowisko, potem znaleźć najlepsze miejsce.
Czasem można sobie takie miejsce samemu zrobić.
Potem zanęcać odpowiednią zanętą i w wybrać sposób nęcenia.
No i na końcu zmontować zestaw i prawidłowo go zarzucić.
Nie każde branie kończy się sukcesem
Być może robisz coś nie tak, ale jeśli ściągniesz ryby i wytworzy się między nimi presja na pokarm, to na pewno będziesz miał brania nawet jak zrobisz coś źle.
Opisz szczegółowo w jakich miejscach łowisz, jak nęcisz, jak montujesz zestaw, na stojącej wodzie, bo odnośnie rzeki zostało napisane już wystarczająco dużo.
nie chodzi mi o przyciąganie ryb na stanowisko bo z tym problemu nie mam tylko z tym ze brania nawet agresywne są bardzo krótkie.jest coś takiego:
jak rybki zorientują sie ze jest coś smacznego na stanowisku to sobie przypływają i żerują i gdy rybka natrafia na tuningowany pokarm haczykiem :) to albo wyniucha i zostawi albo nie kapnie się i próbuje zjeść no i wtedy jest branie wędka zaczyna się wyginać a ryba czuje opór stawiany przez wędkę więc już wie że coś jest nie tak nadomiar złego czuje ze coś wbija się w jej pyszczek więc zaczyna wiać... No i problem jest w tym że czas od podjęcia przynęty przez rybę do jej odpięcia sie i ucieczki raczej nie przekracza 2 sec więc nie mam szans zareagować w tak krótkim czasie... koledzy po kiju opowiadali ze nawet ze snu ich dzwonek budził zdążali z namiotu dobiec do wędki i zaciąć...
nęcę w zależności od ryby na jaką sie zaczajam jesli to karp to dywan 10x10 (staw 1ha-3ha) i centralnie trochę więcej tam gdzie będzie grunt a drugi z boku a jak lin to punktowo w 2 miejscach około 5-10m i jeden grunt miedzy nimi a drugi z boku
na starorzeczach już nie będę chyba wędkował bo łatwiej wyciągnąć siatkę niż rybę
Fajnie sobie wyobrażasz branie ryby.
Po pierwsze każdy gatunek robi to na swój własny sposób.
Na przykład płoć od razu chwyta przynętę w pysk i odpływa, leszcz podchodzi od góry i robi coś w rodzaju skośnej stójki (głowa nisko, ogon wyżej), bierze pokarm do pyska, ustawia sie poziomo i dopiero odpływa, karp szoruje pyskiem przy dnie i jak odkurzacz zasysa pokarm.
Czasem i tu są też wyjątki, bo zależy to też od presji wśród ryb.
Dużo ryb, mało pokarmu, zasada złap i uciekaj, bo ci inni odbiorą.
Jak haczyk zacznie się wbijać w pysk, to szanse na pozbycie się przynęty z pyska są wtedy żadne, szczególnie w przypadku ryb o mięsistych pyskach, takich jak karp.
Miałeś opisać swoją technikę łowienia.
Może faktycznie robisz jakieś poważne błędy.
Co do miejsca to na stawie nie ma za wiele do kombinacji.. brak zwad, uregulowane dno, więc trzeba podpatrywać Cyprinusy :) gdzie się spławiają gdzie przeszukują dno (puszczają bąbelki), gdzie jest dno muliści a gdzie piasek, podstawy już znam i staram się poznać zbiornik zanim zacznę wędkować :) po kilku wypadach jest już łatwiej :)
Co do zestawów to korzystam z takich...
haczyk , przypon 30cm-50cm, krętlkik z agrafką, stoper, i albo ciężarek przelotowy bądź na rurce antyspątaniowej z ciężarkiem lub koszykiem zanętowym.
Od razu po zarzucie jak już grunt wpada do wody to go przyhamowuję zmniejszając hałas i podciągam tak aby przypon się wyprostował...
Czy jeszcze jakieś informacje przydały by Ci się? Mam nadzieje że nie jestem zbyt upierdliwy :)
Co do miejsca to na stawie nie ma za wiele do kombinacji.. brak zwad, uregulowane dno, więc trzeba podpatrywać Cyprinusy :) gdzie się spławiają gdzie przeszukują dno (puszczają bąbelki), gdzie jest dno muliści a gdzie piasek, podstawy już znam i staram się poznać zbiornik zanim zacznę wędkować :) po kilku wypadach jest już łatwiej :)
Co do zestawów to korzystam z takich...
haczyk , przypon 30cm-50cm, krętlkik z agrafką, stoper, i albo ciężarek przelotowy bądź na rurce antyspątaniowej z ciężarkiem lub koszykiem zanętowym.
Od razu po zarzucie jak już grunt wpada do wody to go przyhamowuję zmniejszając hałas i podciągam tak aby przypon się wyprostował...
Czy jeszcze jakieś informacje przydały by Ci się? Mam nadzieje że nie jestem zbyt upierdliwy :)
Jaki rozmiary haków stosujesz?
Stopujesz ciężarek z drugiej strony stoperem?
Po opadnięciu zestawu kasujesz luz żyłki?
Jak ustawiasz wędki?
Wędzisko karpiowe o teście ugięcia 3lbs , zestaw wyposażony w przypon strzałowy ( odcinek żyłki , plecionki dwukrotnie dłuższy od wędziska np : jeśli kij ma 3.90 - to dajemy 7 metrów i 80 cm przyponu strzałowego , który z główną żyłką łączony jest łatwo przechodzącym przez przelotki , mającym opływowy kształt - węzłem baryłkowym ) . Przypon strzałowy (czyli ten fragment "wbudowany "w zestaw musi być mocniejszy niż żyłka główna.Weźmy też pod lupę :ciężkie feedery - nimi też można rzucać na odległość 100 m ( w Niemczech popularne jest łowienie dużych leszczy z koszykami w rozmiarach XXL , trzeba więc tylko znaleźć dobry i mocny feeder a to już sztuka , ponieważ są to wędki kosztowne ) .Albo kije typu "Spod " - nimi rzuca się często po to , by zanęcić miejsce -przy pomocy ciężkiego podkarmiacza - czy to jest technika do łowienia na 20 m ? Odpowiedź brzmi wybitnie przecząco .Odległościówką z przyponem strzałowym ( gdzie przypon strzałowy łączy się z żyłką główną , potem znów dajemy żyłkę główną i na końcu dopiero przypon zwykły ) i wagglerem 12 + 4 g rzuca się na dystanse 60 -80 m ( wszak odległości łowienia wymusza sama nazwa a często i ryby żerujące z dala od brzegu ). Sytuacja ekstremalna : zbiornik zaporowy : okoń ławicami atakuje drobnicę , zdarza się że bierze sandacz ,ale problem jest gdy jest zakaz używania łodzi albo wędkarz jest użycia takowej pozbawiony . Co wtedy ? Właśnie - trok boczny , przypon strzałowy 0,25 mm , twister na haku z długim trzonkiem a na troku stosowny ciężarek . Wędka jaka się sprawdza w tym wypadku to .... KARPIÓWKA o akcji półparabolicznej 2 -,2,5 lbs. Rzuca się tym na odległość 70 - 80 m !Kolega , który założył temat ma po prostu złe wędzisko do rzucania na dużą odległość ... Wy doradzacie , na pół -ślepo . W ogóle nie czytacie , tego co ktoś pisze - jak wędką o długości 2,4 m i ciężarze wyrzutowym 10 -30 g ( choć i tak jest on zaniżony co wynika z faktu , że jest w stanie rzucać 50 g trumienką ) , ma on rzucać zawsze efektywnie i łowić skutecznie ? Należy postarać się o wędzisko do połowu gruntowego , ze stosownymi parametrami ( ciężar wyrzutowy , długość np :3,90 , odpowiedni układ przelotek i wysoka ich jakość - co sprawia , że przelotka gasząca , nie osłabia impetu rzutu , a żyłka nie przykleja się do blanku ) . Do gruntu sprawiłbym sobie komplet: karpiówkę (2,75 - 3 lbs ), Heavy Feeder (ciężki feeder ) , teleskop do lżejszych zestawów (zwykły, o ciężarze wyrzutowym 40 -100g ) , a do tego jakiś "telesurf " (do ciężkiego łowienia . Wędkarstwo gruntowe to ciekawy kawałek naszego hobby , nie warto zatem żałować pieniędzy na dobry sprzęt.
Fajnie sobie wyobrażasz branie ryby.
Po pierwsze każdy gatunek robi to na swój własny sposób.
Na przykład płoć od razu chwyta przynętę w pysk i odpływa, leszcz podchodzi od góry i robi coś w rodzaju skośnej stójki (głowa nisko, ogon wyżej), bierze pokarm do pyska, ustawia sie poziomo i dopiero odpływa, karp szoruje pyskiem przy dnie i jak odkurzacz zasysa pokarm.
Czasem i tu są też wyjątki, bo zależy to też od presji wśród ryb.
Dużo ryb, mało pokarmu, zasada złap i uciekaj, bo ci inni odbiorą.
Jak haczyk zacznie się wbijać w pysk, to szanse na pozbycie się przynęty z pyska są wtedy żadne, szczególnie w przypadku ryb o mięsistych pyskach, takich jak karp.
Miałeś opisać swoją technikę łowienia.
Może faktycznie robisz jakieś poważne błędy.
Karp , pobiera porcję , wypluwa ją jednocześnie się cofając , po czym wychwytuje jadalne dla niego kąski. Karp , u którego odruch bezwarunkowy to sposób pobierania pokarmu - potrafi wyczuć i odrzucić części dla niego niejadalne np :duży hak ( na karpia stosuje się duże haki co podyktowane jest dużym otworem gębowym tej ryby , rozmiarem przynęty a ponadto siłą tej ryby ). Mimo wszystko jednak - ta część jest dla karpia niejadalna , stąd wynalazek zwany "pętlą karpiową " czyli znana wszystkim technika włosowa.Karp łowiony na kulkę często zacina się w takich przypadkach sam (co nie wynika wcale z "mięsistości pyska , ale z konstrukcji zestawu ). Przykładowo łowiąc na sprężynę ( chodzi mi tutaj o zmodyfikowaną jej wersję czyli tzw "Metodę ") - zanętnik oblepiony specjalnie spreparowaną treściwą zanętą leży w stanie niewzruszonym dopóki aktywnie żerująca ryba (karp ) nie zacznie rozbijać tej kuli zanętowej silnymi ruchami pyska - w tym momencie haczyk na krótki przyponie , który do tej pory był wlepiony w zanętę - zostaje uwolniony i ryba chwyta za przynętę znajdującą się na włosie a nie bezpośrednio na haczyku - co skończyłoby się z powodu ciężaru zestawu ( koszyk 35 do nawet 100 g ) natychmiastowym wypluciem ... Karp chwyta jednak przynętę na włosie i gdy haczyk znajduje się w obrębie pyska , ryba wyczuwszy tę niejadalną , nieprzyjemną część wykonuje gwałtowny zwrot , próbę ucieczki , na co jest zwykle za późno , bo ciężar ,bezwładność zestawu powoduje wbicie się haka w pysk. - W przypadku "samozacinacza " jakimi są :ciężkie sprężyny , zestawy karpiowe z górną blokadą ( te z kolei stosuje się , gdy nie ma możliwości napięcia żyłki , a więc i skutecznego zacięcia np : z dużej odległości ) - zawsze dzieje się tak samo. Celowo nie wspominam o zestawach spławikowych - bo tutaj karp jest akurat na tyle ostrożny i rozkapryszony , iż często zdarza się mu porzucać łakomy kąsek wiszący na ... haku ! Ot i cała filozofia.
~Kotler~
Rozmiary dopasowane do wielkości ryb i przynęty... przeważnie jest to hak karpiowy nr 10 z połową rosówki lub 2-3 ziarnka kuku na karpia od 1kg. (Żeby nie było na łowisku są karpiki co najmniej 9 kg)
Kiedyś stosowałem stoper ale efekty były mizerne, więc zrezygnowałem.
Plecionka zawsze jest delikatnie napięta tak aby kij był delikatnie przegięty, zostawiałem czasami trochę luzu ale wtedy sygnalizacja milkła
Wędki ustawiam różnie... na wprost zestawu kij pod kątem od 45 do 80 stopni względem ziemi w zależności od odległości zarzutu lub ustawiam bokiem (prostopadle do kierunku zarzutu lub troszkę do tyłu szczytóweczkę) pod kątem 45 stopni względem ziemi.
~Gabori~
Właśnie koledzy doradzają mi karpiówkę o akcji szczytowej. Nawet już znalazłem chyba naprawdę fajną Daiwa Black Widow Carp 360 3,00 lb Bo niestety za droga jak na mój budżet. Będę musiał zastąpić ja jakimś sztywnym teleskopem o podobnych parametrach... Tylko czy jest sens?
Jeżeli jesteś zdesperowany to możesz zdecydować się na teleskop , ale dobry , nie badziewie ! Taką wędką ( w cenie 130 -150 zł ) jest Shakespeare Cypry Tele Carp 3 lbs ( genialna wędka , każdemu ją polecam ) , oraz Mitchell Elite Tele Carp ( 180 zł ). Na rynku są jeszcze fantastyczne : Grauvell Sc Tele Carp i Mc Tele Carp (250 -280 zł ) oraz teleskopowe karpiówki Garbolino , ale to już wydatek ok 3 stów.
!Kolega , który założył temat ma po prostu złe wędzisko do rzucania na dużą odległość ... Wy doradzacie , na pół -ślepo . W ogóle nie czytacie , tego co ktoś pisze
Ty chyba tylko czytasz pierwszy post autora i swoje posty.
Gdybyś przeczytał pierwszą stronę, to tam wyraźnie napisałem, że takim kijem nie da się daleko zarzucać.
A od pewnego czasu problem nie dotyczy rzutów, tylko trudności z braniami.
Nie łowię karpi na włos, bo mam lepsze sposoby.
Włos, to jest tylko gruntowa alternatywa i nie jest wcale lepsza od łowienia np. na zestaw spławikowy.
A poza tym z moich obserwacji wynika, że najczęściej zanim karp zanim nabierze ochoty na kulkę, to najpierw wymiata to co najdrobniejsze.
Każdy łowi jak chce nikogo nie zmuszam, do stosowania moich metod.
I nie jest żadną regułą, że karpie łowi się na duże haki.
Ja je łowię na kute haki nr14 i żyłkę 0,20.
Shepard89
Skoro wszystko robisz jak należy, to nie wiem jak Ci mam pomóc.
Napisałem , że inni ludzie łowią karpie na duże haki ( niekoniecznie ja) . Osobiście nie schodzę poniżej 6 , wszelkie 3 , 4 , 2 odpadają ! Na spławik , czasem używałem 12 z pogrubionego drutu i wówczas karp , brał bardziej ochoczo . Ludzie używają sporych haków bo albo ponosi ich fantazja , albo też pewne warunki wymuszają stosowanie zestawów siermiężnych. Tak czy owak - to jest właśnie ta niejadalna część zestawu , "punkt najbardziej szkodliwy ". Ty radzisz pewnie dobrze - to kolega pewnie robi coś źle . To należałoby widzieć na własne oczy , ale nikt nie lubi jak mu ktoś brzęczy za uszami . Znamy tę śpiewkę : "delikatnie synu , oj trochę w prawo , teraz trochę w lewo NO JUŻ K... POWINIENEŚ CIĄĆ , CIAMAJDO JEDNA ! W ten sposób można zohydzić sobie i innym najlepsze łowienie. Wracając do połowu karpia : również nie stosuję włosa (choć znam i potrafię ów sposób wykorzystać w praktyce ) , najczęściej też łowię te nieszczęsne karpie na spławik ( czasem meldują się na haku zamiast lina a mnie dosłownie szlag trafia ) albo na gruntówkę denną pater - noster , z koszykiem , ze sprężyną czy kulą wodną całkowicie napełnioną wodą. W tym sensie , jesteśmy podobni...Ja , też mam inne sposoby na karpia i dlatego pochwalam to co robisz . Pisałem nawet kiedyś : dlaczego karp nie łowi się dziś na ziemniak , nie chwyta za robaka ?
ale nie wiem dlaczego ale tym kongerem nie potrafię rzucić tak daleko jak tym rumpolkiem, a chciał bym uzyskać właśnie dłuższe i to sporo rzuty...
Sporo dłuższe, czyli 90m, 100m?
Zapomnij o tym, bo to niewykonalne.
Takie odległości, to tylko wywózka.
nie zgodze się z tym na 90 metrów można spokojnie rzucić potrafiłem rzucuć soiningem na grunt takim o cw do 80 gram że niestety zestaw z plecionką kończyły w wodzie.
ja też mam kijki kongera 360 cw do 150 gram i też długo nie umiałem nimi dobrze rzucać. a jak okazało się mały szczegół wydłużył rzut od 40 %. te kije mają wykorzystać efekt procy tzn że gdy rzucasz nie bierzesz zamachu tak by wędka była równoległa do ziemi tylko ok 75 stopni i robisz tak jakby rozmach tzn kiwasz wędka i musisz wyczuć moment podbicia i wtedy rzucasz. ciężko to wytłumaczyć ale sprawdzi zobaczysz różnice pomiędzy rzutem z pozycji równoległej a pozycji bardziej czubkiem na kierunek ramienia. próbuj a dojdziesz do wprawy i takie rzuty 60 80 gramowym zestawem nie będą problemem.
Głupoty według mnie piszesz. Chyba ci się pomyliło ze skokiem o tyczce ... I co jeszcze , wymyślisz ? Uświadom sobie , że wędka jest po to by zarzucać nią zestaw a nie kombinować z pozycjami równoległymi .
też mam inne sposoby na karpia i dlatego pochwalam to co robisz
Mam to gdzieś, czy pochwalasz moje metody.
Sam dobrze wiem czy coś robię dobrze, czy źle, a jak nawet robię coś nie tak, to też wyłącznie moja sprawa.
Nie masz prawa mówić innym co mają robić, bo nie jesteś tu żadną wyrocznią.
I nie po to zabieram głos na forum i dzielę swoimi doświadczeniami, żeby mnie ktoś chwalił, czy ganił.
też mam inne sposoby na karpia i dlatego pochwalam to co robisz
Mam to gdzieś, czy pochwalasz moje metody.
Sam dobrze wiem czy coś robię dobrze, czy źle, a jak nawet robię coś nie tak, to też wyłącznie moja sprawa.
Nie masz prawa mówić innym co mają robić, bo nie jesteś tu żadną wyrocznią.
I nie po to zabieram głos na forum i dzielę swoimi doświadczeniami, żeby mnie ktoś chwalił, czy ganił.
Tak , naprawdę nie miałem nic złego na myśli - chciałem tylko pochwalić osobę , która wyłamuje się z kanonu - stosując metody połowu karpia inne, niż zestaw z kulką proteinową ... Na forum pisze się na temat cudzych metod , sposobów łowienia w dwojaki sposób a więc : albo są to opinie pochlebne , albo krytyczne ... Ale nie wszystko zarozumialcze robisz dobrze ... Wiele twoich cud - sposobów , (choć nie wszystkie , stwierdzam obiektywnie ) , które przedstawiasz na forum , są według mnie ściągnięte chyba z choinki , i to przyzna chyba każdy kto czyta te twoje rady.
Jeszcze raz grzecznie powtarzam, g*wno Cię to obchodzi.
No widocznie nie jestescie. My tez nie jestesmy bo rekord wynosi ponad 200m. Jakie masz kije wcale mnie nie interesuje moze one sa kiepskie albo z Ciebie kiepski rzucacz. Nasze wedki kosztowaly mniej niz 200 za sztuke, wiec nie za wysoka polka. To, ze ty nie umiesz zarzucic na 100m to nie znaczy, ze sie nie da. Moze gdybys wiecej cwiczyl rzuty a nie tylko wywozil to teraz tez bys osiagnal 100m. Piszac ironicznie do kogos kto powiedzial, ze sie mylisz pokazujesz tylko, ze masz na tym tle jakies kompleksy.
Racja i do tego facet , chwali się , że feedery ma i nie rzuca na 100 metrów. Człowieku , feeder to wędzisko stworzone do połowów gruntowych , tyle , że dobry feeder trochę kosztuje . A jakie ty masz wędziska ? Jaxona albo Yorka za 70 zł i to pewne .W Niemczech ciężkimi feederami , rzucają na 100 metrów , łowiąc w ten sposób wielkie leszcze !Tyle , że dobry feeder , sporo kosztuje , podobnie jak bolonka , której nawet na oczy nie widziałeś a w innym wątku chyżo ją ( to znaczy wędki z napisem Bolo ) polecasz do połowu w jeziorze
Jeszcze raz grzecznie powtarzam, g*wno Cię to obchodzi.
Będę miał na oku twoje rady , ponieważ nader często wprowadzasz w błąd , młodych adeptów wędkarstwa ...
Nie interesuje mnie, czy moje rady Ci się podobają, czy nie.
Nie musisz ich czytać, ani na nie odpowiadać.
Znalazł się cenzor zakichany.
Nie interesuje mnie, czy moje rady Ci się podobają, czy nie.
Nie musisz ich czytać, ani na nie odpowiadać.
Znalazł się cenzor zakichany.
Moderatorze - awanturnik na horyzoncie .
Sędzią to se możesz być na swoim podwórku, jak Ci małolaty pozwolą.