Witam.Na na jeziorach dużo ludzi łowi ryby i wypuszcza ale niestety jest zbyt dużo ludzi którzy regularnie łowią ryby i zabierając do domu nawet 10 cm płotki mówiąc ze będę miał dla psa :/ Niestety nie jestem w stanie nic na to poradzić bo przemocą nie wolno atakować :/ ( choć nie raz miałem juz taki zamiar ) Duzym problemem jest właśnie to ze w poszczególnych miejscach juz płotka czy okoń nie chce brać nie wiem czy nie ma ryb czy co,również szczupaki zabierają do domu gdzie złowią szczupaka max 35 cm i zabierają gdzie ten szczupak również dobrze mógł by za rok urosnąć i być dobrą zabawą dla łowiącego ale niestety są ludzie i parapety i sie spytam was co w takiej sytuacji zrobić ze widzicie gromadkę ludzi gdzie łowią 10 cm płotki i wrzucają prosto do pustego wiaderka niestety dużo razy zgłaszałem to ale nic to nie działa ponieważ nawet nie przyjadą sprawdzić tego :/ gdzie ich wymówką jest zły dojazd do jeziora ponieważ jezioro jest położone w lesie i nie ma drogi do niej by dojechać,jak to usłyszałem to myslałem ze tam pojade i ich sam przywiozę ponieważ jeśli by chcieli mogli by sie przejść bo jezioro leży 1000 m od następnego gdzie regularnie chodzą i sprawdzają.Pozdrawiam.
W tym całym bałaganie najgorsze jest to że straż ma przyjeżdżać i uganiać się/kontrolować wędkarzy, gdzie powinna nastwiać się na prawdziwych kłusoli. Dopóki ludzie (wędkarze) nie zrozumieją że robią źle nie ma co liczyć że będzie dobrze. Obojętnie czy straż będzie czy nie, tacy zawsze będą kombinować.
Oczywiście, gdyby prawo było inne i taki jeden z drugim dostał przykładowo kare 2000-3000 PLN zamiast 50-100 PLN to pewnie by się zastanowił czy warto. Ale o czym mowa.
Kolega pisze o problemach z Kłusownikami (przez duże K), ta nazwa powinna być chyba zarezerwowana dla łowiących sieciami lub wyławiających ryby z zimowisk i tarlisk. Moim zdaniem gośćmi opisanymi w poście powinna zajmować się ssr a państwówka i Policja powinni ganiać tych Kłusowników przez duże K właśnie. Dlaczego tak - już wyjaśniam - bo jest ich mało i jak będą zajmować się takimi pierdołami to braknie im czasu na prawdziwych szkodników. A ryb coraz mniej...
Witam.Na na jeziorach dużo ludzi łowi ryby i wypuszcza ale niestety jest zbyt dużo ludzi którzy regularnie łowią ryby i zabierając do domu nawet 10 cm płotki mówiąc ze będę miał dla psa :/ Niestety nie jestem w stanie nic na to poradzić bo przemocą nie wolno atakować :/ ( choć nie raz miałem juz taki zamiar ) Duzym problemem jest właśnie to ze w poszczególnych miejscach juz płotka czy okoń nie chce brać nie wiem czy nie ma ryb czy co,również szczupaki zabierają do domu gdzie złowią szczupaka max 35 cm i zabierają gdzie ten szczupak również dobrze mógł by za rok urosnąć i być dobrą zabawą dla łowiącego ale niestety są ludzie i parapety i sie spytam was co w takiej sytuacji zrobić ze widzicie gromadkę ludzi gdzie łowią 10 cm płotki i wrzucają prosto do pustego wiaderka niestety dużo razy zgłaszałem to ale nic to nie działa ponieważ nawet nie przyjadą sprawdzić tego :/ gdzie ich wymówką jest zły dojazd do jeziora ponieważ jezioro jest położone w lesie i nie ma drogi do niej by dojechać,jak to usłyszałem to myslałem ze tam pojade i ich sam przywiozę ponieważ jeśli by chcieli mogli by sie przejść bo jezioro leży 1000 m od następnego gdzie regularnie chodzą i sprawdzają.Pozdrawiam.
Nie tylko u ciebie występuje ten problem. Niejednokrotnie łowiłem po
sąsiedzku z pijacką ekipa, gdzie wszystko szło na grilla , a butelki i
pety leciały do wody... Po telefonicznej interwencji przyjechała policja
pouczyła i odjechała, a za 15 minut znowu biba się rozkręciła - i ciul z
takiej interwencji. Jeżeli odpowiednie organy nie wyrażają konkretnego
zainteresowania tym problemem, to po prostu to olej, bo po co się
narażać... Pamiętaj! Zawsze pozostaje modlitwa o lepsze jutro. :):)
W tym całym bałaganie najgorsze jest to że straż ma przyjeżdżać i uganiać się/kontrolować wędkarzy, gdzie powinna nastwiać się na prawdziwych kłusoli. Dopóki ludzie (wędkarze) nie zrozumieją że robią źle nie ma co liczyć że będzie dobrze. Obojętnie czy straż będzie czy nie, tacy zawsze będą kombinować.
Oczywiście, gdyby prawo było inne i taki jeden z drugim dostał przykładowo kare 2000-3000 PLN zamiast 50-100 PLN to pewnie by się zastanowił czy warto. Ale o czym mowa.
Straż ma przyjeżdżać i kontrolować każdego, sprawdzając, czy stosuje się do RAPR - to chyba ich zasrany obowiązek. Zwłaszcza teraz w okresie gdzie otworzyli większość zbiorników po zarybieniu - mięsiarzy się najechało od zaj..ania.
Tacy wszyscy mądrzy , to zapiszcie się do SSR , wiadomo ,że strażników jest za mało . Zresztą tam gdzie straż działa skutecznie , to też źle ,, bo przeszkadzają ciągłymi kontrolami " . JESZCZE SIĘ TAKI NIE URODZIŁ CO BY WSZYSTKIM DOGODZIŁ .
Tacy wszyscy mądrzy , to zapiszcie się do SSR , wiadomo ,że strażników jest za mało . Zresztą tam gdzie straż działa skutecznie , to też źle ,, bo przeszkadzają ciągłymi kontrolami " . JESZCZE SIĘ TAKI NIE URODZIŁ CO BY WSZYSTKIM DOGODZIŁ .
Czyli co? Ja jako rencista(nie w pełni sił) mam się zapisać do straży i dawać przykład jak wykonywać czynności służbowe strażnika? Założyciel wątku pisze, że niejednokrotnie zgłaszał problem do straży, dawał sygnały o wykroczeniach - próbując jakoś interweniować. Niestety, olali go, ponieważ nie ma wygodnego dojazdu, a ciężko dupy ruszyć, żeby troszkę po krzakach się przejść i wybadać sytuację - pewnie się boją po ryju dostać. Najlepiej na otwartej plaży przy drodze, podejść do biednego "Kowalskiego" i go maglować, tak to najłatwiej - po co po krzakach chodzić za kłusolami.
PS. Niech im jeszcze śmigłowce kupią, ale wtedy też może być problem z lądowaniem, bo krzaki w koło - akcja odwołana. :)
Dzwonić i jeszcze raz dzwonić , w pierwszej kolejności do SSR , jak to nie pomoże to do PSR i Policji , żądać zdecydowanie interwencji .
A jak to n ie pomoże to nad pracą PSR nadzór ma Marszałek Województwa. I tam pisać skargę. "Pisać" bo telefon olać można, a na pismo urzędowe trzeba odpowiedzieć i zareagować.
W tym całym bałaganie najgorsze jest to że straż ma przyjeżdżać i
uganiać się/kontrolować wędkarzy, gdzie powinna nastawiać się na
prawdziwych kłusoli. Dopóki ludzie (wędkarze) nie zrozumieją że robią
źle nie ma co liczyć że będzie dobrze. Obojętnie czy straż będzie czy
nie, tacy zawsze będą kombinować.
Tylko że ci nie etyczni wędkarze, bo płotka akurat nie ma wymiaru ochronnego. Z tym że nie zdają sobie sprawy, że oni sami sobie szkodzą. Bo przecież zabierają narybek. Bo trudno to nazwać dorodną rybką. A jak już i narybku zabraknie to nie ma co mówić o normalnej rybce...
No i jak już zaczynamy, poruszać ten nie wygodny temat. To teraz pytanie do tych co tak narzekają na nękania przez strażników.
To co mają strażnicy kontrolować wędkarzy, czy nie ??????
Arcymisiek bardzo sie z tobą zgadzam :) Na szczęcie po od 1 stycznia mają odbywać sie zawody na tym jeziorze i mysle ze ktos zacznie kontrolowac to piekne jezioro bo szczupaki sa bardzo ładne.Te kusole nie tylko plotki tak łowia tylko wszystko co popadnie :/ ( przepraszam za pisownie ale nie mogę wcisnac klawisza shift )
Z "głową" chodzi o to żeby Ci nie wygrzebali peta z trawy i pisali mandat za zaśmiecanie, przepisy są jakie są ale zdrowy rozsądek + prawo + kultura +częstotliwość kontroli i myślę że każdemu to wyjdzie na dobre.
Kontrole to podstawa ale niestety zauważyłem w ostatnich latach trend na opłacanie karty nawet przez gumofilców po to aby mieć święty spokój,a i tak większość ryb ląduje tam gdzie nawet podczas kontroli strażnik nie zajrzy czyt. PLECAK.Szczególnie teraz daje o sobie znać metoda żywcowa,ktoś kto zna wodę i wie jakie ryby w niej pływają , wie jakie są wrzucane do plecaka .Nawiązując do tematu ,raz w życiu byłem świadkiem na własnej osobie kontroli z prawdziwego zdarzenia -siatka,plecak .A dziś akurat nie podeszli do mnie nawet -znają moja twarz .
Dzwonić i jeszcze raz dzwonić , w pierwszej kolejności do SSR , jak to nie pomoże to do PSR i Policji , żądać zdecydowanie interwencji .
A oni już popędzą chronić wody PZW czyli właściciela największego areału wód w Polsce bez jednego pracownika do ich ochrony. Równie dobrze mogę dzwonić jutro do sąsiadów aby mi liście spod drzew na posesji wygrabili. Chory system nie może zdrowo działać.
Witam.Na na jeziorach dużo ludzi łowi ryby i wypuszcza ale niestety jest zbyt dużo ludzi którzy regularnie łowią ryby i zabierając do domu nawet 10 cm płotki mówiąc ze będę miał dla psa :/ Niestety nie jestem w stanie nic na to poradzić bo przemocą nie wolno atakować :/ ( choć nie raz miałem juz taki zamiar ) Duzym problemem jest właśnie to ze w poszczególnych miejscach juz płotka czy okoń nie chce brać nie wiem czy nie ma ryb czy co,również szczupaki zabierają do domu gdzie złowią szczupaka max 35 cm i zabierają gdzie ten szczupak również dobrze mógł by za rok urosnąć i być dobrą zabawą dla łowiącego ale niestety są ludzie i parapety i sie spytam was co w takiej sytuacji zrobić ze widzicie gromadkę ludzi gdzie łowią 10 cm płotki i wrzucają prosto do pustego wiaderka niestety dużo razy zgłaszałem to ale nic to nie działa ponieważ nawet nie przyjadą sprawdzić tego :/ gdzie ich wymówką jest zły dojazd do jeziora ponieważ jezioro jest położone w lesie i nie ma drogi do niej by dojechać,jak to usłyszałem to myslałem ze tam pojade i ich sam przywiozę ponieważ jeśli by chcieli mogli by sie przejść bo jezioro leży 1000 m od następnego gdzie regularnie chodzą i sprawdzają.Pozdrawiam.
Dzwonić i jeszcze raz dzwonić , w pierwszej kolejności do SSR , jak to nie pomoże to do PSR i Policji , żądać zdecydowanie interwencji .
W tym całym bałaganie najgorsze jest to że straż ma przyjeżdżać i uganiać się/kontrolować wędkarzy, gdzie powinna nastwiać się na prawdziwych kłusoli. Dopóki ludzie (wędkarze) nie zrozumieją że robią źle nie ma co liczyć że będzie dobrze. Obojętnie czy straż będzie czy nie, tacy zawsze będą kombinować.
Oczywiście, gdyby prawo było inne i taki jeden z drugim dostał przykładowo kare 2000-3000 PLN zamiast 50-100 PLN to pewnie by się zastanowił czy warto. Ale o czym mowa.
Kolega pisze o problemach z Kłusownikami (przez duże K), ta nazwa powinna być chyba zarezerwowana dla łowiących sieciami lub wyławiających ryby z zimowisk i tarlisk. Moim zdaniem gośćmi opisanymi w poście powinna zajmować się ssr a państwówka i Policja powinni ganiać tych Kłusowników przez duże K właśnie. Dlaczego tak - już wyjaśniam - bo jest ich mało i jak będą zajmować się takimi pierdołami to braknie im czasu na prawdziwych szkodników. A ryb coraz mniej...
Witam.Na na jeziorach dużo ludzi łowi ryby i wypuszcza ale niestety jest zbyt dużo ludzi którzy regularnie łowią ryby i zabierając do domu nawet 10 cm płotki mówiąc ze będę miał dla psa :/ Niestety nie jestem w stanie nic na to poradzić bo przemocą nie wolno atakować :/ ( choć nie raz miałem juz taki zamiar ) Duzym problemem jest właśnie to ze w poszczególnych miejscach juz płotka czy okoń nie chce brać nie wiem czy nie ma ryb czy co,również szczupaki zabierają do domu gdzie złowią szczupaka max 35 cm i zabierają gdzie ten szczupak również dobrze mógł by za rok urosnąć i być dobrą zabawą dla łowiącego ale niestety są ludzie i parapety i sie spytam was co w takiej sytuacji zrobić ze widzicie gromadkę ludzi gdzie łowią 10 cm płotki i wrzucają prosto do pustego wiaderka niestety dużo razy zgłaszałem to ale nic to nie działa ponieważ nawet nie przyjadą sprawdzić tego :/ gdzie ich wymówką jest zły dojazd do jeziora ponieważ jezioro jest położone w lesie i nie ma drogi do niej by dojechać,jak to usłyszałem to myslałem ze tam pojade i ich sam przywiozę ponieważ jeśli by chcieli mogli by sie przejść bo jezioro leży 1000 m od następnego gdzie regularnie chodzą i sprawdzają.Pozdrawiam.
Nie tylko u ciebie występuje ten problem. Niejednokrotnie łowiłem po sąsiedzku z pijacką ekipa, gdzie wszystko szło na grilla , a butelki i pety leciały do wody... Po telefonicznej interwencji przyjechała policja pouczyła i odjechała, a za 15 minut znowu biba się rozkręciła - i ciul z takiej interwencji.
Jeżeli odpowiednie organy nie wyrażają konkretnego zainteresowania tym problemem, to po prostu to olej, bo po co się narażać...
Pamiętaj! Zawsze pozostaje modlitwa o lepsze jutro. :):)
W tym całym bałaganie najgorsze jest to że straż ma przyjeżdżać i uganiać się/kontrolować wędkarzy, gdzie powinna nastwiać się na prawdziwych kłusoli. Dopóki ludzie (wędkarze) nie zrozumieją że robią źle nie ma co liczyć że będzie dobrze. Obojętnie czy straż będzie czy nie, tacy zawsze będą kombinować.
Oczywiście, gdyby prawo było inne i taki jeden z drugim dostał przykładowo kare 2000-3000 PLN zamiast 50-100 PLN to pewnie by się zastanowił czy warto. Ale o czym mowa.
Straż ma przyjeżdżać i kontrolować każdego, sprawdzając, czy stosuje się do RAPR - to chyba ich zasrany obowiązek. Zwłaszcza teraz w okresie gdzie otworzyli większość zbiorników po zarybieniu - mięsiarzy się najechało od zaj..ania.No właśnie najgorzej jest jak kłusownikami są pijaki bo wtedy nie podejdziesz i nie zwrócisz uwagi bo jeszcze mozesz oberwać po twarzy :/
Tacy wszyscy mądrzy , to zapiszcie się do SSR , wiadomo ,że strażników jest za mało . Zresztą tam gdzie straż działa skutecznie , to też źle ,, bo przeszkadzają ciągłymi kontrolami " . JESZCZE SIĘ TAKI NIE URODZIŁ CO BY WSZYSTKIM DOGODZIŁ .
Tacy wszyscy mądrzy , to zapiszcie się do SSR , wiadomo ,że strażników jest za mało . Zresztą tam gdzie straż działa skutecznie , to też źle ,, bo przeszkadzają ciągłymi kontrolami " . JESZCZE SIĘ TAKI NIE URODZIŁ CO BY WSZYSTKIM DOGODZIŁ .
Czyli co? Ja jako rencista(nie w pełni sił) mam się zapisać do straży i dawać przykład jak wykonywać czynności służbowe strażnika?
Założyciel wątku pisze, że niejednokrotnie zgłaszał problem do straży, dawał sygnały o wykroczeniach - próbując jakoś interweniować. Niestety, olali go, ponieważ nie ma wygodnego dojazdu, a ciężko dupy ruszyć, żeby troszkę po krzakach się przejść i wybadać sytuację - pewnie się boją po ryju dostać.
Najlepiej na otwartej plaży przy drodze, podejść do biednego "Kowalskiego" i go maglować, tak to najłatwiej - po co po krzakach chodzić za kłusolami.
PS. Niech im jeszcze śmigłowce kupią, ale wtedy też może być problem z lądowaniem, bo krzaki w koło - akcja odwołana. :)
Dzwonić i jeszcze raz dzwonić , w pierwszej kolejności do SSR , jak to nie pomoże to do PSR i Policji , żądać zdecydowanie interwencji .
A jak to n ie pomoże to nad pracą PSR nadzór ma Marszałek Województwa. I tam pisać skargę.
"Pisać" bo telefon olać można, a na pismo urzędowe trzeba odpowiedzieć i zareagować.
W tym całym bałaganie najgorsze jest to że straż ma przyjeżdżać i uganiać się/kontrolować wędkarzy, gdzie powinna nastawiać się na prawdziwych kłusoli. Dopóki ludzie (wędkarze) nie zrozumieją że robią źle nie ma co liczyć że będzie dobrze. Obojętnie czy straż będzie czy nie, tacy zawsze będą kombinować.
Tylko że ci nie etyczni wędkarze, bo płotka akurat nie ma wymiaru ochronnego. Z tym że nie zdają sobie sprawy, że oni sami sobie szkodzą. Bo przecież zabierają narybek. Bo trudno to nazwać dorodną rybką. A jak już i narybku zabraknie to nie ma co mówić o normalnej rybce...
No i jak już zaczynamy, poruszać ten nie wygodny temat. To teraz pytanie do tych co tak narzekają na nękania przez strażników.
To co mają strażnicy kontrolować wędkarzy, czy nie ??????
No i jak już zaczynamy, poruszać ten nie wygodny temat. To teraz pytanie do tych co tak narzekają na nękania przez strażników.
To co mają strażnicy kontrolować wędkarzy, czy nie ??????
Kontrolować tylko z GŁOWĄ i " jeb..ć , karać nie wyróżniać "
Arcymisiek bardzo sie z tobą zgadzam :) Na szczęcie po od 1 stycznia mają odbywać sie zawody na tym jeziorze i mysle ze ktos zacznie kontrolowac to piekne jezioro bo szczupaki sa bardzo ładne.Te kusole nie tylko plotki tak łowia tylko wszystko co popadnie :/ ( przepraszam za pisownie ale nie mogę wcisnac klawisza shift )
No i jak już zaczynamy, poruszać ten nie wygodny temat. To teraz pytanie do tych co tak narzekają na nękania przez strażników.
To co mają strażnicy kontrolować wędkarzy, czy nie ??????
Kontrolować tylko z GŁOWĄ i " jeb..ć , karać nie wyróżniać "
AMEN
Z "głową" chodzi o to żeby Ci nie wygrzebali peta z trawy i pisali mandat za zaśmiecanie, przepisy są jakie są ale zdrowy rozsądek + prawo + kultura +częstotliwość kontroli i myślę że każdemu to wyjdzie na dobre.
Kontrole to podstawa ale niestety zauważyłem w ostatnich latach trend na opłacanie karty nawet przez gumofilców po to aby mieć święty spokój,a i tak większość ryb ląduje tam gdzie nawet podczas kontroli strażnik nie zajrzy czyt. PLECAK.Szczególnie teraz daje o sobie znać metoda żywcowa,ktoś kto zna wodę i wie jakie ryby w niej pływają , wie jakie są wrzucane do plecaka .Nawiązując do tematu ,raz w życiu byłem świadkiem na własnej osobie kontroli z prawdziwego zdarzenia -siatka,plecak .A dziś akurat nie podeszli do mnie nawet -znają moja twarz .
Dzwonić i jeszcze raz dzwonić , w pierwszej kolejności do SSR , jak to nie pomoże to do PSR i Policji , żądać zdecydowanie interwencji .
A oni już popędzą chronić wody PZW czyli właściciela największego areału wód w Polsce bez jednego pracownika do ich ochrony. Równie dobrze mogę dzwonić jutro do sąsiadów aby mi liście spod drzew na posesji wygrabili. Chory system nie może zdrowo działać.