Witam! Dorwałem dziś na giełdzie dwa jazie 42, 45 cm i chciałbym spróbować jak smakują. Macie może sprawdzone przepisy? A może tradycyjnie na patelni z olejem? Z góry dzięki.
Witam. Troche soli, pieprzu, oblozyc cebulka i natka pietruszki tak samo w srodek troche wcisnac i do piekarnika na niecala godz a i jeszcze troche maselka na gore i do srodka
Po prostu usmażyłem i... kurde, nie życzę największemu wrogowi możliwości skosztowania tej ryby :(
Eeee, nie przesadzaj :). Nie wiem skad te jazie byly, ale np jaz z Pilicy jest powiedzmy, zjadliwy. Masa osci, mieso nijakie, ale da sie zjesc :))). Za to jaz z Wisly to jest dopiero tragedia. Kiedys popelnilem ten blad i zabralem jednego takiego troche ponad 1 kg. Mialem na uwadze te od siebie z Pilicy. Ten z Wisly to dopiero byla porazka. Chyba nie jadlem jeszcze nigdy nic tak paskudnego.
Jak ma je wypuścić jak je kupił na giełdzie i są nieżywe ? Jazie, klenie, bolenie to sportowe ryby - niejadalne ;) Ja jak je łapie to nie biorę ani jednej, jak chcę zjeść, to łapie szczupaka czy sandacza, ewentualnie latem złapię jakiegoś lina.
Witam! Dorwałem dziś na giełdzie dwa jazie 42, 45 cm i chciałbym spróbować jak smakują. Macie może sprawdzone przepisy? A może tradycyjnie na patelni z olejem? Z góry dzięki.
refresh ;) pilne
jaź moim zdaniem rybka sportowa jak i boluś :)
Weź go usmaż bo jak tak będziesz czekał na ten przepis to jeszcze ci się zepsuje :)
Daj te ryby sąsiadowi którego nie lubisz.
Weź go usmaż bo jak tak będziesz czekał na ten przepis to jeszcze ci się zepsuje :)
:)))
Daj te ryby sąsiadowi którego nie lubisz.
Aż takie tragiczne?? ;) bo bolek to w gardle staje
Trochę wegety i na patelnie :P
Witam. Troche soli, pieprzu, oblozyc cebulka i natka pietruszki tak samo w srodek troche wcisnac i do piekarnika na niecala godz a i jeszcze troche maselka na gore i do srodka
Po prostu usmażyłem i... kurde, nie życzę największemu wrogowi możliwości skosztowania tej ryby :(
Trzeba było ją do octu wsadzić albo kulki z tego zrobić. Jedyne do czego się jaź nadaje :)
Po prostu usmażyłem i... kurde, nie życzę największemu wrogowi możliwości skosztowania tej ryby :(
Eeee, nie przesadzaj :).
Nie wiem skad te jazie byly, ale np jaz z Pilicy jest powiedzmy, zjadliwy. Masa osci, mieso nijakie, ale da sie zjesc :))).
Za to jaz z Wisly to jest dopiero tragedia. Kiedys popelnilem ten blad i zabralem jednego takiego troche ponad 1 kg. Mialem na uwadze te od siebie z Pilicy. Ten z Wisly to dopiero byla porazka. Chyba nie jadlem jeszcze nigdy nic tak paskudnego.
Ja łapałem na odrze smażony zjadliwy. obiłem do słoika w delikatnym occie i bardzo mi smakował
weż chłopie wypuść te ryby ,bo ich się jeść nie da ,zresztą zobaczysz jak cię zemndli hehhee
Jak ma je wypuścić jak je kupił na giełdzie i są nieżywe ?
Jazie, klenie, bolenie to sportowe ryby - niejadalne ;) Ja jak je łapie to nie biorę ani jednej, jak chcę zjeść, to łapie szczupaka czy sandacza, ewentualnie latem złapię jakiegoś lina.
Jazie lubią ocet ;) Tylko ocet!