Witam szanownych kolegów po kiju. Jestem nowy na portalu, więc po pierwsze chciałbym się przywitać.
Bardzo lubię sandacza i choć ogólnie wyznaję zasade catch and relase zawsze kilka razy do roku zabieram szczególnie sandaczyka w celu spożycia tej wspaniałej rybki. W internecie nie brak przepisów na przyżądzenie tej ryby, znalazłem też spoto tutaj jednak zawsze warto odświerzyć sobie pewne wiadomości a może ktoś ma coś nowego w tym temacie. Jakie są Szanownych kolegów ulubione przepisy na sandacza? Proszę jeżeli to możliwe o przepisy a nie linki.
Ulubiomu przepis na sandacza to bierzesz kij ,w zalezności od metody preferowanej,do tego coś do zachecenia do brania,szukasz wody w której w.w.ma swoje mejsce i próbujesz,próbujesz,próbujesz do skutku.
Kuba kliknij "porady" rozwinie się lista i na pierwszej pozycji jest "Kulinarne - porady"...
E tam, ja jestem innego zdania. Jak chcesz kupić auto włazisz na otomoto, jak chcesz coś upichcić włazisz na stornę kulinarną a jak chcesz dowiedzieć się czegoś o łowieniu sandacza wchodzisz na wedkuje. Taka kolej rzeczy. A to że tu jest w poradach zakładka kulinarne porady to nic nie znaczy. Trzeba mieć swój rozum. Gdyby było tam "łowienie prądem " to też można by tam o tym pisać?
Oczywiście ja tu nikomu nie bronie jeść ryby. Ja jedynie dobrze radzę. Chce fachowych porad to znajdzie najlepsze na portalu kulinarnym.
Jak każdy wędkarz by postępował zgodnie z regulaminem łowiska (zabierał tylko wymiarowe i zgodnie z regulaminem, nie niszczył tarlisk itd), a gospodarz prowadził racjonalną gospodarkę rybacką to nie było by tak krucho z rybkami.
I zacytuję tu mądre powiedzenie "skrajność jest gorsza od faszyzmu"
My ludzie mamy w menu rybkę, a ja nie zamierzam od rybaka/kłusola śródlądowego kupować ryb i tym samym ich wspierać!
Co do rybek gustuję w smażonych bez żadnych wymyślnych przypraw. Lub po grecku :-)
Arturze zastanów się co mówisz. A na jeziorach? Mam super jeziorko, co roku porządnie zarybiane karpiem. Dwa tygodniie po zarybieniu cała masa ,,prawdziwych,, wędkarzy bez szacunku do przyrody, i z pretensjami do pzw. zjeżdża się i siedzi non stop, w większości kazdy zabiera przepisowo 3szt. A jakoś już miesiąc po nie ma dosłownie nic 500kg teczaka znika tak samo, a zabierane są przepisowo, szczupka tez juz tam nie zlowisz jedengo na tydzień, sandacz też zarybiany, specjalne tarliska dla niego sa podrobione, ale jakoś tej rybki brakuje?? Rybaków tez tu nie ma. Trzeba mieć swój rozum, a nie ślepo trzymać sie przepisów. Jesli raz na jakiś czas weźmiesz rybke ok, ale nie wszystko bo przepis pozwala. Radzę sie wszystkim zastanowić nad prZyszłością naszych wód, i tym czyli woicie obiad czy rybne wody gdzie można spędzić miło czas. Popatrzcie na wody no-kill za kazdym razem gdy ide złowię szczupaka a nie pistoleta, karpia albo kilka na kazdej nocce, okonia, wszystko, leszcze nawet 70cm biora. Może tak byc na każdej wodzie.
Jedzenie ryb na forum wędkarskim to temat tabu, przecież nikt tu ryby nie jadł, jak tak w ogóle można? Chodzta do lidla, reklamują w TV "ryby z Polskich jezior i stawów : szczupaki, karpie,sandacze..." będzieta mieli czyste sumienie że nie zabiliśta ale gęba głodna nie będzie i oblizywać się będzieta od ucha do ucha, no i Ci panowie z reklamy dalej będą mogli stawiać siatki bo zbyt będzie.
Tylko ze powoli ryb w ogóle nie ma... Czy wy tego nie zrozumiecie? Idźcie na komercje jak chcecie jesc.. Ryba to nie grzyb ze non stop sie odradza, zabijesz to jej nie ma, czyli juz sie nie rozmnozy ani nic.. Dziadek mi opowiadał ja w latach 70-90 od ryb woda sie gotowała, teraz pustki. Na Odrze, Wiśle możecie zwalac wszystko na rybaków, a na jeziorach co? Nie biorą? Polecam poszukać na youtube filmy podwodne z naszych wód, a potem wód np. w Irlandii, Holandii itp.
Nie twierdzę żeby w ogóle nie zabierać ryb ( bo w tym kraju to nierealne) ale chcesz wziąść i zjeść wez jedną na jakiś czas nie musisz zabierać wszystkiego co złapałeś ! Limity ustanowione w rapr są chore i nie wierzę Arturze w to ze przestrzeganie tych limitów spowoduje to ze w naszych wodach będzie wiecej ryb a raczej twierdzę ze spowodują zamienienie naszych wód w pustynie .
Napisałem "Oczywiście ja tu nikomu nie bronie jeść ryby. Ja jedynie dobrze radzę. Chce fachowych porad to znajdzie najlepsze na portalu kulinarnym." I taka porada jest odebrana jako krzewienie no kill. Artur tu wyzywa ludzi od faszystów. pakul1206 zawsze miał klapki na oczach więc jego wypowiedzi nawet komentował nie będe.
Nikomu nie kazałem ryb wypuszczać ani nie broniłem jeść. Moim zdaniem wpisy takie jak Artura i pakul1206 powinny być kasowane. Nie wnoszą nic do tematu poza próbą trollowania forum.
Nie twierdzę żeby w ogóle nie zabierać ryb ( bo w tym kraju to nierealne) ale chcesz wziąść i zjeść wez jedną na jakiś czas nie musisz zabierać wszystkiego co złapałeś ! Limity ustanowione w rapr są chore i nie wierzę Arturze w to ze przestrzeganie tych limitów spowoduje to ze w naszych wodach będzie wiecej ryb a raczej twierdzę ze spowodują zamienienie naszych wód w pustynie .
Mam w pobliżu 5ha zbiornik. Trzy lata temu wczesną jesienią pięknie brały tam szczupaki. Głównie w granicach 60cm ale i ponad 80 się trafiały. Dowiedzieli się okoliczni wędkarze. Codziennie przewijało się ich tam koło15. Następnego roku szczupaków było juz znacznie mniej i mnijsze a wędkarzy znęconych poprzednim rokiem było jeszcze więcej, dziennie około 20. Dziwili się że łowione przez nich szczupaki nie przekraczają 60cm przecież te 60tki sprzed roku powinny podrosnąć? Ale jak miały podrosnąć na patelniach? Ludziom się wydaje że liczba ryb w wodzie jest nieograniczona i jak weźmie dwa szczupaki dziennie to w wodzie nic nie ubędzie. Ale jak 15 wędkarzy bierze 2 szczupaki dziennie przez dwa miesiące to juz się robi 1 800 sztuk w dwa lata znika 3600 sztuk. Dziś nad tą wodą ciężko spotkać nawet jednego wędkarza, dlaczego? Dlatego, że w tym roku nie złowił tam nikt szczupaka powyżej 40cm.
To jest śmieszne ludzie sami siebie okłamują, że ryb jest wiecej, ze nie biorą. Itp. Albo po prostu są tak głupcy. Ciągle słyszę ze to wina sumów bo one jedzą duzo ryb itp. Ludzie mięsa zawsze mają lepsze usprawiedliwienie niż fakt ze porostu wszystko wybili.
Przede wszystkim Panowie nigdy nie spotkałem się z łowiskiem,przynajmniej naturalnym,gdzie każdy wędkarz który łowi,łapie komplet.Przeważnie jedni łapia a inni nie.Problemem naszych wód jest ewidentne przełowienie i brak zrozumienia problemu przez,chyba,większość wedkarzy.Jeżeli słyszę nad wodą panie ale tu latem można było połowić ,parę kilo ryb na dzień i wiem ilu wędkarzy widywałem w tym okresie w tym rejonie i każdy zapchał siaty rybami to czego się spodziewać po tej wodzie.Wystarczy ,że fama pójdzie ,że gdzieś bierze od razu tłum w tym miejscu wedkuje.Ale nie jestem też za całkowitym C&R bo w naszym kraju to się przynajmniej teraz nie przyjmie,ryba słodkowodna była w naszych jadłospisach od wieków i to nie tylko pstrągi i łososie ale przeważnie inne i ciężko będzie to zmienić.Zobaczcie karpia ,w ilu krajach na zachodzie jest spożywany?
Dlatego powinny być moim zdaniem bardzo ostre limity np. 1 rybka na miesiąc, obojętnie czy płotka czy szczupak, a jak ktoś chce więcej to proszę bardzo na komercje.
Takie ostre limity też nic nie zmienią ponieważ wtedy nikt nie będzie ich przestrzegał już teraz jak ryba bierze to wszystkie kończą pochowane w torbach , krzakach, bagaznikach .Po prostu każdy wędkarz musi sam sobie takie limity i wymiary ochronne dolne i górne ustalić jeśli juz naprawdę musi zabrać rybe to jedynie o UMIAR MOŻNA ZAAPELOWAĆ !!!!!!!
Przestancie juz z tą komercją ,zacznijmy dbać o wody przywróćmy naturalne koryta rzek,pozwólmy im wylewać i dajmy do tego miejsce.Ryby wtedy bedą miały gdzie naturalnie odbyć tarło i miejsce do schronienia to się populacja wzmocni i z czasem odrodzi.Nie można też wypełniać rybą zamrażarek bo to nie ma sensu ,mrożnone to możemy kupować w sklepach a czasami,ale to czasami, jak najdzie ochota to zjeść świeżą z naszych wód.Byle wody były czyste.
Dlatego powinny być moim zdaniem bardzo ostre limity np. 1 rybka na miesiąc obojętnie czy plotka czy szczupak, a jak ktoś chce wiecej to proszę bardzo na komercje.
Panie Karpiczek , a jak chciałbyś tego limitu dopilnować , bo ja tego jakoś sobie nie wyobrażam . Nie trudno zauwarzyć braku kontroli nad wodą , śmieszne kary za kłusownictwo i watacha świń przy korycie , która ma wnosie wszystko prucz twoich składek . Tak po zatym to temat tego posta jest całkiem inny
Arturze zastanów się co mówisz. A na jeziorach? Mam super jeziorko, co roku porządnie zarybiane karpiem. Dwa tygodniie po zarybieniu cała masa ,,prawdziwych,, wędkarzy bez szacunku do przyrody, i z pretensjami do pzw. zjeżdża się i siedzi non stop, w większości kazdy zabiera przepisowo 3szt. A jakoś już miesiąc po nie ma dosłownie nic 500kg teczaka znika tak samo, a zabierane są przepisowo, szczupka tez juz tam nie zlowisz jedengo na tydzień, sandacz też zarybiany, specjalne tarliska dla niego sa podrobione, ale jakoś tej rybki brakuje?? Rybaków tez tu nie ma. Trzeba mieć swój rozum, a nie ślepo trzymać sie przepisów. Jesli raz na jakiś czas weźmiesz rybke ok, ale nie wszystko bo przepis pozwala. Radzę sie wszystkim zastanowić nad prZyszłością naszych wód, i tym czyli woicie obiad czy rybne wody gdzie można spędzić miło czas. Popatrzcie na wody no-kill za kazdym razem gdy ide złowię szczupaka a nie pistoleta, karpia albo kilka na kazdej nocce, okonia, wszystko, leszcze nawet 70cm biora. Â Może tak byc na każdej wodzie.Â
A wymiar miał ten karp?
Jak nie to kłusowali, jak miał to głupota gospodarza, bo nie dał rybie zdziczeć. Można np. na 2 miesiące od zarybienia zakazać połowu danego gatunku. Sposobów jest wiele.
Ja mówię o zabieraniu ryb wymiarowych. A nie wszystkich. Np, szczupak już ok 38-42 cm się wytrze, tak więc i młode będą. Na PZW masz wymiar ochrony, 50 cm, tak więc jak do wody wypuścisz 49 cm on za rok będzie miał 52-55 cm (w zależności ile ma tam pokarmu itd).
Sory wielu niby prawych wędkarzy łowi ponad limity i niewymiarowe zabiera.
Mówicie o latach 70-80, ile było ryb... A ile sami wędkarze zabierali? Ja w 90 widziałem że nawet workami na bazar i potem po winiawki. Tak więc wielokrotnie przekraczało to limity.
Zresztą i dziś widuję takich z 4 wędkami czy co limity nie wykorzystane (bo nie złowił) nadrabiają bo bierze. A ile takich niewymiarków znika...
Ile taki no kil podczas tarła niszczy holując ot tak dla pasji ikrzycę. Pamiętaj że ona może już nie przystąpić do tarła, a nawet jak to większość ikry może być już przegrzana, przenoszona itd.
Tak więc nie pluj w twarz koledze po kiju że zabierze od czasu do czasu jakąś rybkę i chciałby ją ze smakiem zjeść.
A jak już chcesz pluć to temu co niewymiarowe zabiera, temu w lustrze co rybom tarło zakłóca ;-)
Już raz opisałem ostatnie zdarzenie z nad wody.
idę a tu gość z żywcówkami.
Nie złowił żadnego (tak mówił i ja nie widziałem)
Ja złowiłem 2 niewymiarowe które wróciły do wody.
Wiesz co on mi powiedział? Że przez takich jak ja ze spinami tu ryb nie ma :-)
Tylko nie raz jak przy takim wypuszczałem takiego ok 35-40 cm, to słyszałem: "panie taka rybę wypuszczać?!"
Po zachodnich wodach widać że prawidłowym kierunkiem jest zasada złòw i wypuść a nie obowiazujaca u nas złòw i zajeb . A u nas chyba żeby ludzie zrozumieli trzeba najpierw wszystko wyłowić .
Zabieranie niewymiarowych jest debilizmem, zabieranie każdej wymiarowej bo można też jest moim zdaniem chorym podejściem... Ok będą młode, ale jesli kreci was łowienie pistoletów 45cm i dwa razy do roku 60 którą zjecie to nie skomentuję tego. A gdy ryby mają ikre jest okres ochronny. I wtedy powinniśmy eliminować przypadkowe brania danej rybki :)
Zabierabie niewymiarowych jest debilizmem, zabieranie każdej wymiarowej bo można też jest moim zdaniem chorym podejściem... Ok będą młode, ale jesli kreci was łowienie pistoletów 45cm i dwa razy do roku 60 którą zjecie to nie skomentuję tego.
Chciałem poczytać tutaj o ciekawych przepisach, ale chyba źle trafiłem :( Coś chyba z tytułem jest nie tak, bo widzę głównie wpisy o braku ryb, C&R itp. Może darujcie sobie Panowie te pierdoły, bo aż przykro to czytać. Przenieście się, proszę, do innego wątku. Ok?
Ze swej strony, postaram się dorzucić wartościową(tak sądzę) cegiełkę do tego wątku. Przepisu dokładnie nie pamiętam, ale jest bardzo prosty i chodzi w nim głównie o to, żeby panierkę z mąki, lub bułki tartej, zastąpić płatkami kukurydzianymi. Przygotowanie ryby i panierki w zasadzie nie różni się od wcześniej wymienionych.. jajko, sól, pieprz.. tylko zamiast mąki/bułki tartej, obtaczamy rybę w płatkach kukurydzianych - najlepiej w pokruszonych.
Powiem tak.. minusem jest podrapane podniebienie, ale smak i aromat ryby usmażnej w ten sposób, jest niesamowity. Pozostaje życzyć udanych połowów i.. smacznego :)
Sandacz jest na tyle smaczny, że nie trzeba mu poprawiać smaku, wystarczy posolić, popieprzyć i obtoczyć lekko w mące, smażyć filety po kilka minut z każdej strony na złoty kolor. Kombinować z przyprawami trzeba, dla ryb kupionych w sklepie, żeby dało się je zjeść. Dla mnie, wyśmiewana wzdręga z dobrej wody jest smaczniejsza od łososia czy pstrąga kupionego w sklepie.
Zgadza się żadna ryba sklepowa nie dorównuje świerzo złowionej ,po pierwsze czas .po drugie karma hodowlana a teraz jak ja to robie :do wegety troszkę pieprzu i jeden posiekany ząbek czosnku-nacieram i na kilka godzin do lodówki po czym płuczę i tradycyjnie panierka czyli jajko i bułka tarta no i nie na oleju ale delikatnie pieczę na maśle
P.S. nie jestem fanatykiem C&R a mimo to 90% ryb wraca do wody bo jedna na miesiąc mi zdecydowanie wystarcza - ot tak dla smaku
Nie twierdzę żeby w ogóle nie zabierać ryb ( bo w tym kraju to nierealne) ale chcesz wziąść i zjeść wez jedną na jakiś czas nie musisz zabierać wszystkiego co złapałeś ! Limity ustanowione w rapr są chore i nie wierzę Arturze w to ze przestrzeganie tych limitów spowoduje to ze w naszych wodach będzie wiecej ryb a raczej twierdzę ze spowodują zamienienie naszych wód w pustynie .
Mam w pobliżu 5ha zbiornik. Trzy lata temu wczesną jesienią pięknie brały tam szczupaki. Głównie w granicach 60cm ale i ponad 80 się trafiały. Dowiedzieli się okoliczni wędkarze. Codziennie przewijało się ich tam koło15. Następnego roku szczupaków było juz znacznie mniej i mnijsze a wędkarzy znęconych poprzednim rokiem było jeszcze więcej, dziennie około 20. Dziwili się że łowione przez nich szczupaki nie przekraczają 60cm przecież te 60tki sprzed roku powinny podrosnąć? Ale jak miały podrosnąć na patelniach? Ludziom się wydaje że liczba ryb w wodzie jest nieograniczona i jak weźmie dwa szczupaki dziennie to w wodzie nic nie ubędzie. Ale jak 15 wędkarzy bierze 2 szczupaki dziennie przez dwa miesiące to juz się robi 1 800 sztuk w dwa lata znika 3600 sztuk. Dziś nad tą wodą ciężko spotkać nawet jednego wędkarza, dlaczego? Dlatego, że w tym roku nie złowił tam nikt szczupaka powyżej 40cm.
To właśnie jest branie zgodne z limitem.
No i dlatego jestem za limitem rocznym o który tak walczyłem i w naszym okręgu WSZEDŁ
Zabieranie niewymiarowych jest debilizmem, zabieranie każdej wymiarowej bo można też jest moim zdaniem chorym podejściem... Ok będą młode, ale jesli kreci was łowienie pistoletów 45cm i dwa razy do roku 60 którą zjecie to nie skomentuję tego. A gdy ryby mają ikre jest okres ochronny. I wtedy powinniśmy eliminować przypadkowe brania danej rybki :) Â
A jak ty chcesz eliminować te brania? :-D
Wielu mówi łowię okonie nie szczupaki sandacze. Kur...a one i na te małe przynęty też wezmą, i co gorsza te nie wymiarowe .A na tak delikatny sprzęcik wyholowana ikrzyca nie podejdzie szybko do tarła jak też może stracić tą ikrę.
Pomijam już że wiele tak przypadkowo złowionych bierze amba.
Np. W czasie tarła do maja praktycznie nie łowie na spinning i moim znaniem powinno być tak jak za granicą że dopóki wszystkie drapieżniki (może z wyjątkiem suma) sie nie wytrą nie można spinningowac, i wtedy mamy pewność. Można łowić np. na grunt, spławik. A jeśli już to nie łówmy okoni na 10 cm gumy (wiadomo z nadzieją na jaką rybe) albo do czerwca unikajmy typowego stukania sandaczowego po dnie.
Wczesna wiosną to zębaty bierze np.na czerwonego podobnie jak na spina i to nawet z gruntu a co do rejestru to mamy rubrykę ilość ryb narastająco i spróbował byś czegoś natychmiast nie wpisać,nie wiem jak u Was ale w katowickim to działa -jak ktoś nie wie o czym piszę to opiszę dokładnie
Witam szanownych kolegów po kiju. Jestem nowy na portalu, więc po pierwsze chciałbym się przywitać.
Bardzo lubię sandacza i choć ogólnie wyznaję zasade catch and relase zawsze kilka razy do roku zabieram szczególnie sandaczyka w celu spożycia tej wspaniałej rybki. W internecie nie brak przepisów na przyżądzenie tej ryby, znalazłem też spoto tutaj jednak zawsze warto odświerzyć sobie pewne wiadomości a może ktoś ma coś nowego w tym temacie. Jakie są Szanownych kolegów ulubione przepisy na sandacza? Proszę jeżeli to możliwe o przepisy a nie linki.
Pozdrawiam
Sandacz w sosie własnym
Potrzebujemy:
-jeden żywy wymiarowy sandacz
-dostęp do wody
Przygotowanie.
Sandacza polewamy wodą i wypuszczamy do zbiornika w ktorym go złowiliśmy.
Tak dla przypomnienia to portal wędkrski a nie kulinarny.
Dodatkowo dla lepszego smaku można przed wypuszczeniem zrobić fotke ;)
"To jest portal wędkarski a nie kulinarny"
Kuba kliknij "porady" rozwinie się lista i na pierwszej pozycji jest "Kulinarne - porady"...
Ulubiomu przepis na sandacza to bierzesz kij ,w zalezności od metody preferowanej,do tego coś do zachecenia do brania,szukasz wody w której w.w.ma swoje mejsce i próbujesz,próbujesz,próbujesz do skutku.
"To jest portal wędkarski a nie kulinarny"
Kuba kliknij "porady" rozwinie się lista i na pierwszej pozycji jest "Kulinarne - porady"...
E tam, ja jestem innego zdania. Jak chcesz kupić auto włazisz na otomoto, jak chcesz coś upichcić włazisz na stornę kulinarną a jak chcesz dowiedzieć się czegoś o łowieniu sandacza wchodzisz na wedkuje. Taka kolej rzeczy. A to że tu jest w poradach zakładka kulinarne porady to nic nie znaczy. Trzeba mieć swój rozum. Gdyby było tam "łowienie prądem " to też można by tam o tym pisać?
Oczywiście ja tu nikomu nie bronie jeść ryby. Ja jedynie dobrze radzę. Chce fachowych porad to znajdzie najlepsze na portalu kulinarnym.
"To jest portal wędkarski a nie kulinarny"
Tak więc Jakubie WĘDARSKI a nie złap i wypuść :-)
Jak każdy wędkarz by postępował zgodnie z regulaminem łowiska (zabierał tylko wymiarowe i zgodnie z regulaminem, nie niszczył tarlisk itd), a gospodarz prowadził racjonalną gospodarkę rybacką to nie było by tak krucho z rybkami.
I zacytuję tu mądre powiedzenie "skrajność jest gorsza od faszyzmu"
My ludzie mamy w menu rybkę, a ja nie zamierzam od rybaka/kłusola śródlądowego kupować ryb i tym samym ich wspierać!
Co do rybek gustuję w smażonych bez żadnych wymyślnych przypraw. Lub po grecku :-)
A co do przepisów kulinarnych z rybek, to na "Wędkuje.pl" znajdziesz je w tym dziale:
http://www.wedkuje.pl/porady/kulinarne-porady/9488
Między innymi i mój:
http://www.wedkuje.pl/wedkarstwo,galantyna-ze-szczupaka,70622
Arturze zastanów się co mówisz. A na jeziorach? Mam super jeziorko, co roku porządnie zarybiane karpiem. Dwa tygodniie po zarybieniu cała masa ,,prawdziwych,, wędkarzy bez szacunku do przyrody, i z pretensjami do pzw. zjeżdża się i siedzi non stop, w większości kazdy zabiera przepisowo 3szt. A jakoś już miesiąc po nie ma dosłownie nic 500kg teczaka znika tak samo, a zabierane są przepisowo, szczupka tez juz tam nie zlowisz jedengo na tydzień, sandacz też zarybiany, specjalne tarliska dla niego sa podrobione, ale jakoś tej rybki brakuje?? Rybaków tez tu nie ma. Trzeba mieć swój rozum, a nie ślepo trzymać sie przepisów. Jesli raz na jakiś czas weźmiesz rybke ok, ale nie wszystko bo przepis pozwala. Radzę sie wszystkim zastanowić nad prZyszłością naszych wód, i tym czyli woicie obiad czy rybne wody gdzie można spędzić miło czas. Popatrzcie na wody no-kill za kazdym razem gdy ide złowię szczupaka a nie pistoleta, karpia albo kilka na kazdej nocce, okonia, wszystko, leszcze nawet 70cm biora. Może tak byc na każdej wodzie.
Wspaniały przepis podał Jakub, najlepszy jest sandacz w wodzie własnej.
Artur daj spokój bo gadasz pierdoły.
Jedzenie ryb na forum wędkarskim to temat tabu, przecież nikt tu ryby nie jadł, jak tak w ogóle można? Chodzta do lidla, reklamują w TV "ryby z Polskich jezior i stawów : szczupaki, karpie,sandacze..." będzieta mieli czyste sumienie że nie zabiliśta ale gęba głodna nie będzie i oblizywać się będzieta od ucha do ucha, no i Ci panowie z reklamy dalej będą mogli stawiać siatki bo zbyt będzie.
Tylko ze powoli ryb w ogóle nie ma... Czy wy tego nie zrozumiecie? Idźcie na komercje jak chcecie jesc.. Ryba to nie grzyb ze non stop sie odradza, zabijesz to jej nie ma, czyli juz sie nie rozmnozy ani nic.. Dziadek mi opowiadał ja w latach 70-90 od ryb woda sie gotowała, teraz pustki. Na Odrze, Wiśle możecie zwalac wszystko na rybaków, a na jeziorach co? Nie biorą? Polecam poszukać na youtube filmy podwodne z naszych wód, a potem wód np. w Irlandii, Holandii itp.
Nie twierdzę żeby w ogóle nie zabierać ryb ( bo w tym kraju to nierealne) ale chcesz wziąść i zjeść wez jedną na jakiś czas nie musisz zabierać wszystkiego co złapałeś ! Limity ustanowione w rapr są chore i nie wierzę Arturze w to ze przestrzeganie tych limitów spowoduje to ze w naszych wodach będzie wiecej ryb a raczej twierdzę ze spowodują zamienienie naszych wód w pustynie .
Napisałem "Oczywiście ja tu nikomu nie bronie jeść ryby. Ja jedynie dobrze radzę. Chce fachowych porad to znajdzie najlepsze na portalu kulinarnym." I taka porada jest odebrana jako krzewienie no kill. Artur tu wyzywa ludzi od faszystów. pakul1206 zawsze miał klapki na oczach więc jego wypowiedzi nawet komentował nie będe.
Nikomu nie kazałem ryb wypuszczać ani nie broniłem jeść. Moim zdaniem wpisy takie jak Artura i pakul1206 powinny być kasowane. Nie wnoszą nic do tematu poza próbą trollowania forum.
Nie twierdzę żeby w ogóle nie zabierać ryb ( bo w tym kraju to nierealne) ale chcesz wziąść i zjeść wez jedną na jakiś czas nie musisz zabierać wszystkiego co złapałeś ! Limity ustanowione w rapr są chore i nie wierzę Arturze w to ze przestrzeganie tych limitów spowoduje to ze w naszych wodach będzie wiecej ryb a raczej twierdzę ze spowodują zamienienie naszych wód w pustynie .
Mam w pobliżu 5ha zbiornik. Trzy lata temu wczesną jesienią pięknie brały tam szczupaki. Głównie w granicach 60cm ale i ponad 80 się trafiały. Dowiedzieli się okoliczni wędkarze. Codziennie przewijało się ich tam koło15. Następnego roku szczupaków było juz znacznie mniej i mnijsze a wędkarzy znęconych poprzednim rokiem było jeszcze więcej, dziennie około 20. Dziwili się że łowione przez nich szczupaki nie przekraczają 60cm przecież te 60tki sprzed roku powinny podrosnąć? Ale jak miały podrosnąć na patelniach? Ludziom się wydaje że liczba ryb w wodzie jest nieograniczona i jak weźmie dwa szczupaki dziennie to w wodzie nic nie ubędzie. Ale jak 15 wędkarzy bierze 2 szczupaki dziennie przez dwa miesiące to juz się robi 1 800 sztuk w dwa lata znika 3600 sztuk. Dziś nad tą wodą ciężko spotkać nawet jednego wędkarza, dlaczego? Dlatego, że w tym roku nie złowił tam nikt szczupaka powyżej 40cm.
To właśnie jest branie zgodne z limitem.
To jest śmieszne ludzie sami siebie okłamują, że ryb jest wiecej, ze nie biorą. Itp. Albo po prostu są tak głupcy. Ciągle słyszę ze to wina sumów bo one jedzą duzo ryb itp. Ludzie mięsa zawsze mają lepsze usprawiedliwienie niż fakt ze porostu wszystko wybili.
Przede wszystkim Panowie nigdy nie spotkałem się z łowiskiem,przynajmniej naturalnym,gdzie każdy wędkarz który łowi,łapie komplet.Przeważnie jedni łapia a inni nie.Problemem naszych wód jest ewidentne przełowienie i brak zrozumienia problemu przez,chyba,większość wedkarzy.Jeżeli słyszę nad wodą panie ale tu latem można było połowić ,parę kilo ryb na dzień i wiem ilu wędkarzy widywałem w tym okresie w tym rejonie i każdy zapchał siaty rybami to czego się spodziewać po tej wodzie.Wystarczy ,że fama pójdzie ,że gdzieś bierze od razu tłum w tym miejscu wedkuje.Ale nie jestem też za całkowitym C&R bo w naszym kraju to się przynajmniej teraz nie przyjmie,ryba słodkowodna była w naszych jadłospisach od wieków i to nie tylko pstrągi i łososie ale przeważnie inne i ciężko będzie to zmienić.Zobaczcie karpia ,w ilu krajach na zachodzie jest spożywany?
Dlatego powinny być moim zdaniem bardzo ostre limity np. 1 rybka na miesiąc, obojętnie czy płotka czy szczupak, a jak ktoś chce więcej to proszę bardzo na komercje.
Takie ostre limity też nic nie zmienią ponieważ wtedy nikt nie będzie ich przestrzegał już teraz jak ryba bierze to wszystkie kończą pochowane w torbach , krzakach, bagaznikach .Po prostu każdy wędkarz musi sam sobie takie limity i wymiary ochronne dolne i górne ustalić jeśli juz naprawdę musi zabrać rybe to jedynie o UMIAR MOŻNA ZAAPELOWAĆ !!!!!!!
Przestancie juz z tą komercją ,zacznijmy dbać o wody przywróćmy naturalne koryta rzek,pozwólmy im wylewać i dajmy do tego miejsce.Ryby wtedy bedą miały gdzie naturalnie odbyć tarło i miejsce do schronienia to się populacja wzmocni i z czasem odrodzi.Nie można też wypełniać rybą zamrażarek bo to nie ma sensu ,mrożnone to możemy kupować w sklepach a czasami,ale to czasami, jak najdzie ochota to zjeść świeżą z naszych wód.Byle wody były czyste.
Dlatego powinny być moim zdaniem bardzo ostre limity np. 1 rybka na miesiąc obojętnie czy plotka czy szczupak, a jak ktoś chce wiecej to proszę bardzo na komercje.
Panie Karpiczek , a jak chciałbyś tego limitu dopilnować , bo ja tego jakoś sobie nie wyobrażam . Nie trudno zauwarzyć braku kontroli nad wodą , śmieszne kary za kłusownictwo i watacha świń przy korycie , która ma wnosie wszystko prucz twoich składek . Tak po zatym to temat tego posta jest całkiem inny
Arturze zastanów się co mówisz. A na jeziorach? Mam super jeziorko, co roku porządnie zarybiane karpiem. Dwa tygodniie po zarybieniu cała masa ,,prawdziwych,, wędkarzy bez szacunku do przyrody, i z pretensjami do pzw. zjeżdża się i siedzi non stop, w większości kazdy zabiera przepisowo 3szt. A jakoś już miesiąc po nie ma dosłownie nic 500kg teczaka znika tak samo, a zabierane są przepisowo, szczupka tez juz tam nie zlowisz jedengo na tydzień, sandacz też zarybiany, specjalne tarliska dla niego sa podrobione, ale jakoś tej rybki brakuje?? Rybaków tez tu nie ma. Trzeba mieć swój rozum, a nie ślepo trzymać sie przepisów. Jesli raz na jakiś czas weźmiesz rybke ok, ale nie wszystko bo przepis pozwala. Radzę sie wszystkim zastanowić nad prZyszłością naszych wód, i tym czyli woicie obiad czy rybne wody gdzie można spędzić miło czas. Popatrzcie na wody no-kill za kazdym razem gdy ide złowię szczupaka a nie pistoleta, karpia albo kilka na kazdej nocce, okonia, wszystko, leszcze nawet 70cm biora. Â Może tak byc na każdej wodzie.Â
A wymiar miał ten karp?
Jak nie to kłusowali, jak miał to głupota gospodarza, bo nie dał rybie zdziczeć. Można np. na 2 miesiące od zarybienia zakazać połowu danego gatunku. Sposobów jest wiele.
Ja mówię o zabieraniu ryb wymiarowych. A nie wszystkich. Np, szczupak już ok 38-42 cm się wytrze, tak więc i młode będą. Na PZW masz wymiar ochrony, 50 cm, tak więc jak do wody wypuścisz 49 cm on za rok będzie miał 52-55 cm (w zależności ile ma tam pokarmu itd).
Sory wielu niby prawych wędkarzy łowi ponad limity i niewymiarowe zabiera.
Mówicie o latach 70-80, ile było ryb... A ile sami wędkarze zabierali? Ja w 90 widziałem że nawet workami na bazar i potem po winiawki. Tak więc wielokrotnie przekraczało to limity.
Zresztą i dziś widuję takich z 4 wędkami czy co limity nie wykorzystane (bo nie złowił) nadrabiają bo bierze. A ile takich niewymiarków znika...
Ile taki no kil podczas tarła niszczy holując ot tak dla pasji ikrzycę. Pamiętaj że ona może już nie przystąpić do tarła, a nawet jak to większość ikry może być już przegrzana, przenoszona itd.
Tak więc nie pluj w twarz koledze po kiju że zabierze od czasu do czasu jakąś rybkę i chciałby ją ze smakiem zjeść.
A jak już chcesz pluć to temu co niewymiarowe zabiera, temu w lustrze co rybom tarło zakłóca ;-)
Już raz opisałem ostatnie zdarzenie z nad wody.
idę a tu gość z żywcówkami.
Nie złowił żadnego (tak mówił i ja nie widziałem)
Ja złowiłem 2 niewymiarowe które wróciły do wody.
Wiesz co on mi powiedział? Że przez takich jak ja ze spinami tu ryb nie ma :-)
Tylko nie raz jak przy takim wypuszczałem takiego ok 35-40 cm, to słyszałem: "panie taka rybę wypuszczać?!"
Po zachodnich wodach widać że prawidłowym kierunkiem jest zasada złòw i wypuść a nie obowiazujaca u nas złòw i zajeb . A u nas chyba żeby ludzie zrozumieli trzeba najpierw wszystko wyłowić .
Zabieranie niewymiarowych jest debilizmem, zabieranie każdej wymiarowej bo można też jest moim zdaniem chorym podejściem... Ok będą młode, ale jesli kreci was łowienie pistoletów 45cm i dwa razy do roku 60 którą zjecie to nie skomentuję tego. A gdy ryby mają ikre jest okres ochronny. I wtedy powinniśmy eliminować przypadkowe brania danej rybki :)
Zabierabie niewymiarowych jest debilizmem, zabieranie każdej wymiarowej bo można też jest moim zdaniem chorym podejściem... Ok będą młode, ale jesli kreci was łowienie pistoletów 45cm i dwa razy do roku 60 którą zjecie to nie skomentuję tego.
Chciałem poczytać tutaj o ciekawych przepisach, ale chyba źle trafiłem :( Coś chyba z tytułem jest nie tak, bo widzę głównie wpisy o braku ryb, C&R itp. Może darujcie sobie Panowie te pierdoły, bo aż przykro to czytać. Przenieście się, proszę, do innego wątku. Ok?
Ze swej strony, postaram się dorzucić wartościową(tak sądzę) cegiełkę do tego wątku. Przepisu dokładnie nie pamiętam, ale jest bardzo prosty i chodzi w nim głównie o to, żeby panierkę z mąki, lub bułki tartej, zastąpić płatkami kukurydzianymi. Przygotowanie ryby i panierki w zasadzie nie różni się od wcześniej wymienionych.. jajko, sól, pieprz.. tylko zamiast mąki/bułki tartej, obtaczamy rybę w płatkach kukurydzianych - najlepiej w pokruszonych.
Powiem tak.. minusem jest podrapane podniebienie, ale smak i aromat ryby usmażnej w ten sposób, jest niesamowity. Pozostaje życzyć udanych połowów i.. smacznego :)
Sandacz jest na tyle smaczny, że nie trzeba mu poprawiać smaku, wystarczy posolić, popieprzyć i obtoczyć lekko w mące, smażyć filety po kilka minut z każdej strony na złoty kolor. Kombinować z przyprawami trzeba, dla ryb kupionych w sklepie, żeby dało się je zjeść. Dla mnie, wyśmiewana wzdręga z dobrej wody jest smaczniejsza od łososia czy pstrąga kupionego w sklepie.
Pisanie o c&r jest bez sensu do ludzi to nie trafia.. Jak kiedyś w kwasie solnym będzie więcej życia niż w naszych wodach to może się obudzą... :(
Zgadza się żadna ryba sklepowa nie dorównuje świerzo złowionej ,po pierwsze czas .po drugie karma hodowlana a teraz jak ja to robie :do wegety troszkę pieprzu i jeden posiekany ząbek czosnku-nacieram i na kilka godzin do lodówki po czym płuczę i tradycyjnie panierka czyli jajko i bułka tarta no i nie na oleju ale delikatnie pieczę na maśle
P.S. nie jestem fanatykiem C&R a mimo to 90% ryb wraca do wody bo jedna na miesiąc mi zdecydowanie wystarcza - ot tak dla smaku
Nie twierdzę żeby w ogóle nie zabierać ryb ( bo w tym kraju to nierealne) ale chcesz wziąść i zjeść wez jedną na jakiś czas nie musisz zabierać wszystkiego co złapałeś ! Limity ustanowione w rapr są chore i nie wierzę Arturze w to ze przestrzeganie tych limitów spowoduje to ze w naszych wodach będzie wiecej ryb a raczej twierdzę ze spowodują zamienienie naszych wód w pustynie .
Mam w pobliżu 5ha zbiornik. Trzy lata temu wczesną jesienią pięknie brały tam szczupaki. Głównie w granicach 60cm ale i ponad 80 się trafiały. Dowiedzieli się okoliczni wędkarze. Codziennie przewijało się ich tam koło15. Następnego roku szczupaków było juz znacznie mniej i mnijsze a wędkarzy znęconych poprzednim rokiem było jeszcze więcej, dziennie około 20. Dziwili się że łowione przez nich szczupaki nie przekraczają 60cm przecież te 60tki sprzed roku powinny podrosnąć? Ale jak miały podrosnąć na patelniach? Ludziom się wydaje że liczba ryb w wodzie jest nieograniczona i jak weźmie dwa szczupaki dziennie to w wodzie nic nie ubędzie. Ale jak 15 wędkarzy bierze 2 szczupaki dziennie przez dwa miesiące to juz się robi 1 800 sztuk w dwa lata znika 3600 sztuk. Dziś nad tą wodą ciężko spotkać nawet jednego wędkarza, dlaczego? Dlatego, że w tym roku nie złowił tam nikt szczupaka powyżej 40cm.
To właśnie jest branie zgodne z limitem.
No i dlatego jestem za limitem rocznym o który tak walczyłem i w naszym okręgu WSZEDŁ
Zabieranie niewymiarowych jest debilizmem, zabieranie każdej wymiarowej bo można też jest moim zdaniem chorym podejściem... Ok będą młode, ale jesli kreci was łowienie pistoletów 45cm i dwa razy do roku 60 którą zjecie to nie skomentuję tego. A gdy ryby mają ikre jest okres ochronny. I wtedy powinniśmy eliminować przypadkowe brania danej rybki :) Â
A jak ty chcesz eliminować te brania? :-D
Wielu mówi łowię okonie nie szczupaki sandacze. Kur...a one i na te małe przynęty też wezmą, i co gorsza te nie wymiarowe .A na tak delikatny sprzęcik wyholowana ikrzyca nie podejdzie szybko do tarła jak też może stracić tą ikrę.
Pomijam już że wiele tak przypadkowo złowionych bierze amba.
Np. W czasie tarła do maja praktycznie nie łowie na spinning i moim znaniem powinno być tak jak za granicą że dopóki wszystkie drapieżniki (może z wyjątkiem suma) sie nie wytrą nie można spinningowac, i wtedy mamy pewność. Można łowić np. na grunt, spławik. A jeśli już to nie łówmy okoni na 10 cm gumy (wiadomo z nadzieją na jaką rybe) albo do czerwca unikajmy typowego stukania sandaczowego po dnie.
Wczesna wiosną to zębaty bierze np.na czerwonego podobnie jak na spina i to nawet z gruntu a co do rejestru to mamy rubrykę ilość ryb narastająco i spróbował byś czegoś natychmiast nie wpisać,nie wiem jak u Was ale w katowickim to działa -jak ktoś nie wie o czym piszę to opiszę dokładnie
O wszystko znikło a taki ładny przepis na sandacza w wodzie wlasnej tu był
http://www.wedkuje.pl/pokaz.php?pokaz=archiwum&szukaj=Sandacz+przepisy
Małego sandacza można legalnie kupić w Lidlu, i przyrządzić według uznania.
Zniknęło bo prawda boli :D