Typowo jesienne, dżdżyste październikowe popołudnie spędzane na pomoście nad jeziorem. W wodzie spokój, w okolicznych olszynach jedynie od czasu do czasu zaskrzeczy jakaś sroka. Nuda i bezrybie. W ten za plecami jakiś bzy, za chwilę drugi. Obracam głowę i spokojne uzbrajam aparat. Pstry i w obiektywie Nikkona melduje się ciekawska WAŻKA.
Czy ważki są takie przyjazne?Cóż, na ten temat zdania mogą być podzielone...Osobiście lubię te ciekawskie owady ale nie zapominajmy że w jednym z najbardziej popularnych języków na swiecie nazywają je "dragonfly" czyli jakbym sobie na "swoje" przełożył : mucha-smok.Ważka juz jako larwa jest niezwykle drapieżnym stworem wyposażonym w osobliwy narząd gębowy ułatwiający chwytanie i zabijanie ofiar w wodzie.Jako dorosły owad ważka (chyba żagnica?) potrafi w dwie godziny zabić i pożreć do 40 much!Bestia co się zowie!Jedno jest w nich fajne ;potrafią podlecieć do twarzy i gapić się z bliska po czym odlatują.Nigdy ich nie odganiam.Chyba tak bronią terytorium i oceniaja zagrożenie.Często walcza ze soba i nierzadko jedna kończy w wodzie ale dosyc długo unoszą sie na powierzchni i nadspodziewanie często taki owad wychodzi z opresji cało.No chyba że wypatrzy go bystry kleń albo okoń...
Drapieżnik w swoim świecie doskonały pod postacią i larwalną (obserwowałem w akwarium i ważki i żółtobrzeżki w tym stadium- Kuba rozpruwacz to fajny koleś w porównaniu z nimi) jak i dorosłą. Zdolności w akrobacjach lotniczych zniewalająca. Pozdrawiam.
Typowo jesienne, dżdżyste październikowe popołudnie spędzane na pomoście nad jeziorem. W wodzie spokój, w okolicznych olszynach jedynie od czasu do czasu zaskrzeczy jakaś sroka. Nuda i bezrybie. W ten za plecami jakiś bzy, za chwilę drugi. Obracam głowę i spokojne uzbrajam aparat. Pstry i w obiektywie Nikkona melduje się ciekawska WAŻKA.
Nie minęła chwila i kolejna ważka swobodnie ląduje na mojej dłoni!
Czy ważki są takie przyjazne?Cóż, na ten temat zdania mogą być podzielone...Osobiście lubię te ciekawskie owady ale nie zapominajmy że w jednym z najbardziej popularnych języków na swiecie nazywają je "dragonfly" czyli jakbym sobie na "swoje" przełożył : mucha-smok.Ważka juz jako larwa jest niezwykle drapieżnym stworem wyposażonym w osobliwy narząd gębowy ułatwiający chwytanie i zabijanie ofiar w wodzie.Jako dorosły owad ważka (chyba żagnica?) potrafi w dwie godziny zabić i pożreć do 40 much!Bestia co się zowie!Jedno jest w nich fajne ;potrafią podlecieć do twarzy i gapić się z bliska po czym odlatują.Nigdy ich nie odganiam.Chyba tak bronią terytorium i oceniaja zagrożenie.Często walcza ze soba i nierzadko jedna kończy w wodzie ale dosyc długo unoszą sie na powierzchni i nadspodziewanie często taki owad wychodzi z opresji cało.No chyba że wypatrzy go bystry kleń albo okoń...
Drapieżnik w swoim świecie doskonały pod postacią i larwalną (obserwowałem w akwarium i ważki i żółtobrzeżki w tym stadium- Kuba rozpruwacz to fajny koleś w porównaniu z nimi) jak i dorosłą. Zdolności w akrobacjach lotniczych zniewalająca. Pozdrawiam.