Rozdział III RAPR: Obowiązki wędkującego w wodach PZW pkt.4. W czasie wędkowania wędki muszą być pod stałym nadzorem ich użytkownika. W związku z tym pytanie z życia wzięte- noc, zarzucone zestawy karpiowe, włączone sygnalizatory, wędkarze garują w namiocie po nocnych polakach rozmowach, budzenie granatem- jest ten stały nadzór czy nie? Sytuacja nr.2- noc, zarzucone zestawy, wędkarze śpią- podchodzi amator cudzego mienia, wyłącza sygnalizatory i sprzęt zmienia właściciela- był stały nadzór czy nie? Śmiem twierdzić że w razie kontroli ktoś może mieć problemy.....
Problem niezwykle ciekawy i dla odważnych. Myślę, że włożyłeś kij do mrowiska. Znamy przecież różne przypadki znad naszej wody. Przy zwykłym sygnalizatorze siedziało się przy wędkach. Teraz sensory, czujniki, GPS, przekażniki, czujniki i jeszcze nie wiem co. Można ustawić zestaw samozacinający i ryba wisi na haku.
Wygląda to mniej więcej tak jakby myślywy zaminował teren siedząc na ambonie lub założył wokół niej wiele czujników albo jeszcze lepiej kamery termowizyjne z najwyższej półki. Może włączyć satelitę, który uprzedzi nas zawczasu uprzedzi o podejściu zwierza!!!
Myślę, że warto nad tym podyskutować w świetle obowiązujący przepisów, m.in. w celu uniknięcia niedomówień.
Moim zdaniem nie ma stałej kontroli. Choć uwielbiam takie wypady na parę dni. Ale kiedy śpimy to wedek nie wyciągany i niestety ale wydaje mi się różnie można na to patrzeć. Miałem tak przygodę że zostałem upomniamy przez wędkarza że zostawiłem wędki kiedy poszedłem za potrzeba:) a wedke miałem zarzucona
Moim zdaniem nie ma stałej kontroli. Choć uwielbiam takie wypady na parę dni. Ale kiedy śpimy to wedek nie wyciągany i niestety ale wydaje mi się różnie można na to patrzeć. Miałem tak przygodę że zostałem upomniamy przez wędkarza że zostawiłem wędki kiedy poszedłem za potrzeba:) a wedke miałem zarzucona
Witam Widocznie Jakubie trafiłeś na jakiegoś wojskowego co za potrzebą na komendę chodzi, albo na godzinę zgodnie z zegarkiem. Nikt rozsądny nie zwróciłby Tobie uwagi jeśli miałeś wędki w zasięgu wzroku - bo miałeś kontakt wzrokowy i w ten sposób sprawowałeś nadzór nad wędkami. Co do pkt.4. W czasie wędkowania wędki muszą być pod stałym nadzorem ich użytkownika, uważam, że ustawodawca kładzie nam kłody pod nogi, grube kłody. Bo tak jak pisze Troć gdyby nawet wędkując w grupie kilku osób każdy indywidualnie musi "nadzorować swoje wędki". Bo jakby nie patrzeć zawsze można wpaść w kłopoty podczas kontroli. Teoretycznie zakładając, iż jesteśmy na łowisku w grupie kilku osób, poza jedną która pilnuje sprzętu wszyscy odpoczywają w czasie kontroli nie powie że 4 czy 10 wędek należy do niej. Po pierwsze nie będzie to prawdą a po wtóre możne zgodnie z RAPR łowić max na dwie wędki. Tak czy siak po łbie i do wora, w najlepszym przypadku 200 mandatu. Ale to moje prywatne dywagacje. Wszak strażnicy to też ludzie. Pozdr.
Cześć Na temat nieproszonych gości to używam coś takiego: http://www.telezakupy.tv/czujnik-ruchu-z-alarmem-p-311.html Głośne jak diabli. Doszczelniłem tylko silikonem i już dwa lata działa. Nie ma mowy, żeby nie usłyszeć, że ktoś się zbliża. Druga sprawa co czasem zabieram na ryby tylko na dzikie wody to ma cztery nogi i waży ok 45kg. Jest czujny i nocą śpi ze mną w namiocie. Fakt, że jest łagodny jak baranek ale nocą potężne wrrrrrrrrrrrrrrrrrrr zatrzyma każdego:-) Sam przepis niesłychanie głupi i nieżyciowy. Bez komentarza. Janusz JKarp
Kolego Jkarp przepis zdecydowanie nieżyciowy, ale przepis. Jestem strażnikeim SSR i uwierz nie zależy mi na łapaniu kogokolwiek i czegokolwiek. Do SSR wstąpiłem ponieważ mam głęboko w sercu zakorzenioną etykę wędkarską i uwielbiam przyrodę i wszystko z tym związane. Chyba przyznasz, że obok wielu, a może prawie wszystkich wspaniałych wędkarzy, w tym karpiarzy zawsze znajdzie się ktoś....! Nie wszystkie kruczki prawa (RAPR) są w stanie wytłumaczyć komendanci powiatowi i z okręgów PZW. Może więc i dobrze, że jest okazja o tym podyskutować. Jednocześnie nie należy w żadnym wypadku podchodzić do sprawy z założeniem, że wszyscy śpiący karpiarze łamią regulaminy. Przepis powinien być jednoznaczy i przez wszystkich zrozumiały, nawet w nocy. Popatrz proszę, prawie wszystko jest zdefiniowane w RAPR ,wędka, przynęta naturalna, przynęta sztuczna,itp. a tu taka prosta sprawa i "próżnia".
Cześć Marek masz rację - przepis jest przepis. Z tego powodu mogą się rodzić tylko problemy. RAPR określa jasno wszystko na temat przynęt, wędek, wymiarów i czego tam jeszcze chcieć jak słusznie zauważyłeś ale "stały nadzór" - jakaś wykładnia powinna być. Nie wiem - może znaczy że wędkarz jest na swoim stanowisku ( co prawda w namiocie ale jest ). A może jest 50m od wędek i je też widzi? A jak musi się odwrócić i nie widzi wędek to ma je pod nadzorem czy już nie? Wszystko zależy od interpretującego i jego dobrej woli. A tak z ciekawości zapytam: czy byłeś na patrolach typowo nocnych czyli o 02:00 w nocy? Janusz JKarp
"Stały nadzór", jest wtedy stałym nadzorem, kiedy wędkarz OBSERWUJE swoje wędziska i jest w stanie niezwłocznie pochwycić wędzisko, które może być wciągnięte przez rybę do wody. Każdy z nas chyba się o tym juz przekonał, przydeptując butem kija w ostatniej chwili, którego ryba postanowiła zabrać do "domu". To samo dotyczy grupy kilku wędkarzy np. na nocce, którzy mają regulaminowo po dwa wędziska "w wodzie", natomiast z całej grupy TYLKO jeden "obserwuje" i sprawuje stały nadzór nad WSZYSTKIMI wędkami. Taka sytuacja jest złamaniem RAPR, ponieważ tylko dwie wędki są pod "stałym nadzorem", reszta zarzuconych wędzisk jest ponadregulaminowa, ponieważ nie mają "stałego nadzoru" ich właścicieli. Autor tego przepisu nie kierował się tak do końca troskliwością o dobytek wędkarza, którego może obrobić złodziej, lecz właśnie wciąganiem całych wędzisk przez ryby do wody i niechybną śmiercią tej ryby z takim "zaprzęgiem" na żyłce. Śpiący wędkarz, nie sprawuje nadzoru nad sprzętem. A tłumaczenie typu "Mam czujny sen", nie jest usprawiedliwiające, bo jesli strażnik zdołał niepostrzeżenie podejść i zastać go śpiącego, to ten sen czujnym nie jest, logiczne. Spotkałem się już z bardzo wieloma takimi przypadkami na nocnych patrolach. Namiot pełen sprzętu lub sama miejscówka, rozstawione wędki, garnuszek z gotującą się wodą na butli z gazem, otwarty samochód, płonące ognisko, często OCZYWIŚCIE puste flaszki po alkoholach, a obok chrapią "wędkarze" lub nawet jeden, sam wędkarz. Beztroska, bezmyślność i głupota totalna. No i oczywiście przykład braku stałego nadzoru jak z książki. Po co jechać na nockę na ryby, żeby spać zamiast łowić.... Gdzie sens, gdzie logika, no i gdzie stały nadzór? Co robiłem w takich przypadkach? Ano budziłem, pogadałem, przestrzegłem i odchodziłem dalej. Wracając sprawdzałem "stały nadzór" ponownie i jesli pan/owie spał/li, wtedy była rozmowa już inna, ale już z PSR lub Policjantami. Aha, dwa lata temu, w maju o 6 rano prawdopodobnie uratowałem życie i część dobytku (wędki woda już "wymyła") nawalonym dwóm "wędkarzom" śpiącym w namiocie na brzegu Odry, która przybierała z falą powodziową z przysłowiową prędkością światła. Niestety Ford Sierra, którym przyjechali, już nie wyjechał, droga dojazdowa zalana totalnie. Powód? Brak stałego nadzoru.
"Stały nadzór", jest wtedy stałym nadzorem, kiedy wędkarz OBSERWUJE swoje wędziska i jest w stanie niezwłocznie pochwycić wędzisko, które może być wciągnięte przez rybę do wody.
Idąc tym tokiem rozumowania jeśli wędkarz nad ranem "kimnie" na stołeczku to już nie ma nadzoru ? no bo przecież zasnął ,oczy ma zamknięte czyli nie widzi wędek.
Poza tym piszesz o wciągnięciu wędki do wody ....a co gdy wędkarz jest zaopatrzony w kołowrotek z wolnym biegiem albo wędkarz luzuje na maxa hamulec?jest zabezpieczony przed taką sytuacją
Cześć Maćku ja się z Tobą zgadzam :-)))))) ( chociaż raz ). Masz rację - widzę czyli nadzoruję. Ale wiesz, że nie byłbym sobą gdybym nie dopowiedział czegoś :-) Ja jak łowię sobie karpiki mam specjalne karpiowe kołowrotki :-) Nie - nie mają wolnych biegów ale są karpiowe. Ustawiam hamulce tak, żeby biorący i odjeżdżający karpik nie pozbawił mnie sprzętu. Na szczęście więc nie muszę nic przygniatać w ostatniej chwili nogą. Nie muszę więc siedzieć i patrzeć na wędki a wystarczy jak tylko mam dobry słuch a siedzieć to siedzę najczęściej z kumplami przy stoliku i nie patrzę na wędki. A jako ciekawostkę powiem, że kilkanaście lat temu jak zaczynałem karpiowanie taki 1,5kg prawie mi zabrał kij spod ręki. A ja się domyślałem jaki jest zamysł autora zapisu. Tłumaczenie, że jadę na ryby żeby łowić a nie spać jest ok ale jak wysiedzieć trzy doby nie śpiąc? No tak - można kije wyjąć z wody. Żeby jeszcze tylko te karpie tak brały jak te przysłowiowe płotki. A tak to siedzisz i czekasz na te branie ( czasem kilka ). Raz jeden jedyny koło 24:00 miałem dość brań - wyjąłem kije i poszedłem spać. Brały jak płotki:-) Następny ważny aspekt to wódeczka. Czy na łowisku jest miejsce publiczne czy nie to inna sprawa. Ale nawalić się i iść spać przy okazji wku.... wszystkich dookoła krzykami, burdami to jest karygodne a jakże nagminne. A potem płacz bo był kij a nie ma. Mam nadzieję, że w razie kontroli trafię na wyrozumiały patrol PSR :-) Janusz JKarp
Dokładnie! Jeśli kimnie, zaśnie, przyśnie, zdrzemnie się, przytnie komara, czy jak tam to jeszcze sobie nazwiesz, to nadzoru nie ma. Słyszałeś o nieszczęsliwych wypadkach, w których dzieci wypadały przez okno, bo babcia, dziadek czy rodzice przysnęli w tym samym pokoju, a dziecko wypadło przez okno? Bo według prawa nie sprawowali stałego nadzoru! Kimnęli i stało się. Masz gapić się na swoje wędki jak sroka w gnat, bo wtedy sprawujesz właśnie stały nadzór. Idziesz w krzaki z saperką do zamaskowania swoich ekstrementów, to też nie sprawujesz nadzoru nad wędkami, poszedłeś po coś do auta oddalonego tak, że nie masz kontaktu WZROKOWEGO ze swoimi wędkami, równiez nie sprawujesz nadzoru. Mając świadomość utraty chwilowego nawet, nadzoru nad wędkami, musisz wyciagnąć zestawy z wody.
Byliśmy na nocnych patrolach niejednokrotnie i wynikały z tego różne "hocki, kocki". Sprawy były tym bardziej nieprzyjemne, że trzeba było niejednokrotnie prostować Kolegów. Odnośnie drugiej kwestii, to przecież nie jednemu z nas zdarzyło się przymknąć oko na wygodnym fotelu wędkarskim, jaki by on nie był i z tego powodu nie ma co kruszyć kopii. Myślę, że tak jak i Kolegom zależy na tym, aby wyeliminować poprostu "niesportowe zachowanie wędkarzy". Pozdrawiam
Dokładnie! Jeśli kimnie, zaśnie, przyśnie, zdrzemnie się, przytnie komara, czy jak tam to jeszcze sobie nazwiesz, to nadzoru nie ma. Słyszałeś o nieszczęsliwych wypadkach, w których dzieci wypadały przez okno, bo babcia, dziadek czy rodzice przysnęli w tym samym pokoju, a dziecko wypadło przez okno? Bo według prawa nie sprawowali stałego nadzoru! Kimnęli i stało się. Masz gapić się na swoje wędki jak sroka w gnat, bo wtedy sprawujesz właśnie stały nadzór. Idziesz w krzaki z saperką do zamaskowania swoich ekstrementów, to też nie sprawujesz nadzoru nad wędkami, poszedłeś po coś do auta oddalonego tak, że nie masz kontaktu WZROKOWEGO ze swoimi wędkami, równiez nie sprawujesz nadzoru. Mając świadomość utraty chwilowego nawet, nadzoru nad wędkami, musisz wyciagnąć zestawy z wody. Cześć No i stało się - cholera mam świadomość :-) Ale mam taką nadzieję, że patrolujący nasze wody i kontrolujący nas nie będą podchodzić do tematu złośliwie. Przecież jak przeszedłbyś brzegiem Zalewu Zegrzyńskiego około trzeciej nad ranem to nie mówiąc o tych po kropelkach ale innych kimiących na fotelikach, kocykach itp odechciałoby by Ci się chyba gadać na temat nadzoru i stworzyłbyś sobie mp3 i puszczałbyś ją wszystkim znaczy śpiącym wszystkim. Janusz JKarp
Rozdział III RAPR: Obowiązki wędkującego w wodach PZW
pkt.4. W czasie wędkowania wędki muszą być pod stałym nadzorem ich użytkownika.
W związku z tym pytanie z życia wzięte- noc, zarzucone zestawy karpiowe, włączone sygnalizatory, wędkarze garują w namiocie po nocnych polakach rozmowach, budzenie granatem- jest ten stały nadzór czy nie? Sytuacja nr.2- noc, zarzucone zestawy, wędkarze śpią- podchodzi amator cudzego mienia, wyłącza sygnalizatory i sprzęt zmienia właściciela- był stały nadzór czy nie? Śmiem twierdzić że w razie kontroli ktoś może mieć problemy.....
Dobrze twierdzisz.
Problem niezwykle ciekawy i dla odważnych. Myślę, że włożyłeś kij do mrowiska. Znamy przecież różne przypadki znad naszej wody. Przy zwykłym sygnalizatorze siedziało się przy wędkach. Teraz sensory, czujniki, GPS, przekażniki, czujniki i jeszcze nie wiem co. Można ustawić zestaw samozacinający i ryba wisi na haku.
Wygląda to mniej więcej tak jakby myślywy zaminował teren siedząc na ambonie lub założył wokół niej wiele czujników albo jeszcze lepiej kamery termowizyjne z najwyższej półki. Może włączyć satelitę, który uprzedzi nas zawczasu uprzedzi o podejściu zwierza!!!
Myślę, że warto nad tym podyskutować w świetle obowiązujący przepisów, m.in. w celu uniknięcia niedomówień.
Moim zdaniem nie ma stałej kontroli. Choć uwielbiam takie wypady na parę dni. Ale kiedy śpimy to wedek nie wyciągany i niestety ale wydaje mi się różnie można na to patrzeć. Miałem tak przygodę że zostałem upomniamy przez wędkarza że zostawiłem wędki kiedy poszedłem za potrzeba:) a wedke miałem zarzucona
Moim zdaniem nie ma stałej kontroli. Choć uwielbiam takie wypady na parę dni. Ale kiedy śpimy to wedek nie wyciągany i niestety ale wydaje mi się różnie można na to patrzeć. Miałem tak przygodę że zostałem upomniamy przez wędkarza że zostawiłem wędki kiedy poszedłem za potrzeba:) a wedke miałem zarzucona
Witam
Widocznie Jakubie trafiłeś na jakiegoś wojskowego co za potrzebą na komendę chodzi, albo na godzinę zgodnie z zegarkiem. Nikt rozsądny nie zwróciłby Tobie uwagi jeśli miałeś wędki w zasięgu wzroku - bo miałeś kontakt wzrokowy i w ten sposób sprawowałeś nadzór nad wędkami.
Co do pkt.4. W czasie wędkowania wędki muszą być pod stałym nadzorem ich użytkownika, uważam, że ustawodawca kładzie nam kłody pod nogi, grube kłody. Bo tak jak pisze Troć gdyby nawet wędkując w grupie kilku osób każdy indywidualnie musi "nadzorować swoje wędki".
Bo jakby nie patrzeć zawsze można wpaść w kłopoty podczas kontroli. Teoretycznie zakładając, iż jesteśmy na łowisku w grupie kilku osób, poza jedną która pilnuje sprzętu wszyscy odpoczywają w czasie kontroli nie powie że 4 czy 10 wędek należy do niej. Po pierwsze nie będzie to prawdą a po wtóre możne zgodnie z RAPR łowić max na dwie wędki.
Tak czy siak po łbie i do wora, w najlepszym przypadku 200 mandatu.
Ale to moje prywatne dywagacje. Wszak strażnicy to też ludzie.
Pozdr.
Cześć
Na temat nieproszonych gości to używam coś takiego:
http://www.telezakupy.tv/czujnik-ruchu-z-alarmem-p-311.html
Głośne jak diabli. Doszczelniłem tylko silikonem i już dwa lata działa. Nie ma mowy, żeby nie usłyszeć, że ktoś się zbliża.
Druga sprawa co czasem zabieram na ryby tylko na dzikie wody to ma cztery nogi i waży ok 45kg. Jest czujny i nocą śpi ze mną w namiocie. Fakt, że jest łagodny jak baranek ale nocą potężne wrrrrrrrrrrrrrrrrrrr zatrzyma każdego:-)
Sam przepis niesłychanie głupi i nieżyciowy. Bez komentarza.
Janusz JKarp
Kolego Jkarp przepis zdecydowanie nieżyciowy, ale przepis. Jestem strażnikeim SSR i uwierz nie zależy mi na łapaniu kogokolwiek i czegokolwiek. Do SSR wstąpiłem ponieważ mam głęboko w sercu zakorzenioną etykę wędkarską i uwielbiam przyrodę i wszystko z tym związane. Chyba przyznasz, że obok wielu, a może prawie wszystkich wspaniałych wędkarzy, w tym karpiarzy zawsze znajdzie się ktoś....! Nie wszystkie kruczki prawa (RAPR) są w stanie wytłumaczyć komendanci powiatowi i z okręgów PZW. Może więc i dobrze, że jest okazja o tym podyskutować. Jednocześnie nie należy w żadnym wypadku podchodzić do sprawy z założeniem, że wszyscy śpiący karpiarze łamią regulaminy. Przepis powinien być jednoznaczy i przez wszystkich zrozumiały, nawet w nocy. Popatrz proszę, prawie wszystko jest zdefiniowane w RAPR ,wędka, przynęta naturalna, przynęta sztuczna,itp. a tu taka prosta sprawa i "próżnia".
Cześć
Marek masz rację - przepis jest przepis. Z tego powodu mogą się rodzić tylko problemy.
RAPR określa jasno wszystko na temat przynęt, wędek, wymiarów i czego tam jeszcze chcieć jak słusznie zauważyłeś ale "stały nadzór" - jakaś wykładnia powinna być. Nie wiem - może znaczy że wędkarz jest na swoim stanowisku ( co prawda w namiocie ale jest ). A może jest 50m od wędek i je też widzi? A jak musi się odwrócić i nie widzi wędek to ma je pod nadzorem czy już nie?
Wszystko zależy od interpretującego i jego dobrej woli.
A tak z ciekawości zapytam: czy byłeś na patrolach typowo nocnych czyli o 02:00 w nocy?
Janusz JKarp
"Stały nadzór", jest wtedy stałym nadzorem, kiedy wędkarz OBSERWUJE swoje wędziska i jest w stanie niezwłocznie pochwycić wędzisko, które może być wciągnięte przez rybę do wody. Każdy z nas chyba się o tym juz przekonał, przydeptując butem kija w ostatniej chwili, którego ryba postanowiła zabrać do "domu". To samo dotyczy grupy kilku wędkarzy np. na nocce, którzy mają regulaminowo po dwa wędziska "w wodzie", natomiast z całej grupy TYLKO jeden "obserwuje" i sprawuje stały nadzór nad WSZYSTKIMI wędkami. Taka sytuacja jest złamaniem RAPR, ponieważ tylko dwie wędki są pod "stałym nadzorem", reszta zarzuconych wędzisk jest ponadregulaminowa, ponieważ nie mają "stałego nadzoru" ich właścicieli. Autor tego przepisu nie kierował się tak do końca troskliwością o dobytek wędkarza, którego może obrobić złodziej, lecz właśnie wciąganiem całych wędzisk przez ryby do wody i niechybną śmiercią tej ryby z takim "zaprzęgiem" na żyłce. Śpiący wędkarz, nie sprawuje nadzoru nad sprzętem. A tłumaczenie typu "Mam czujny sen", nie jest usprawiedliwiające, bo jesli strażnik zdołał niepostrzeżenie podejść i zastać go śpiącego, to ten sen czujnym nie jest, logiczne. Spotkałem się już z bardzo wieloma takimi przypadkami na nocnych patrolach. Namiot pełen sprzętu lub sama miejscówka, rozstawione wędki, garnuszek z gotującą się wodą na butli z gazem, otwarty samochód, płonące ognisko, często OCZYWIŚCIE puste flaszki po alkoholach, a obok chrapią "wędkarze" lub nawet jeden, sam wędkarz. Beztroska, bezmyślność i głupota totalna. No i oczywiście przykład braku stałego nadzoru jak z książki. Po co jechać na nockę na ryby, żeby spać zamiast łowić.... Gdzie sens, gdzie logika, no i gdzie stały nadzór? Co robiłem w takich przypadkach? Ano budziłem, pogadałem, przestrzegłem i odchodziłem dalej. Wracając sprawdzałem "stały nadzór" ponownie i jesli pan/owie spał/li, wtedy była rozmowa już inna, ale już z PSR lub Policjantami. Aha, dwa lata temu, w maju o 6 rano prawdopodobnie uratowałem życie i część dobytku (wędki woda już "wymyła") nawalonym dwóm "wędkarzom" śpiącym w namiocie na brzegu Odry, która przybierała z falą powodziową z przysłowiową prędkością światła. Niestety Ford Sierra, którym przyjechali, już nie wyjechał, droga dojazdowa zalana totalnie. Powód? Brak stałego nadzoru.
"Stały nadzór", jest wtedy stałym nadzorem, kiedy wędkarz OBSERWUJE swoje wędziska i jest w stanie niezwłocznie pochwycić wędzisko, które może być wciągnięte przez rybę do wody.
Idąc tym tokiem rozumowania jeśli wędkarz nad ranem "kimnie" na stołeczku to już nie ma nadzoru ? no bo przecież zasnął ,oczy ma zamknięte czyli nie widzi wędek.
Poza tym piszesz o wciągnięciu wędki do wody ....a co gdy wędkarz jest zaopatrzony w kołowrotek z wolnym biegiem albo wędkarz luzuje na maxa hamulec?jest zabezpieczony przed taką sytuacją
Cześć
Maćku ja się z Tobą zgadzam :-)))))) ( chociaż raz ).
Masz rację - widzę czyli nadzoruję. Ale wiesz, że nie byłbym sobą gdybym nie dopowiedział czegoś :-)
Ja jak łowię sobie karpiki mam specjalne karpiowe kołowrotki :-)
Nie - nie mają wolnych biegów ale są karpiowe. Ustawiam hamulce tak, żeby biorący i odjeżdżający karpik nie pozbawił mnie sprzętu. Na szczęście więc nie muszę nic przygniatać w ostatniej chwili nogą. Nie muszę więc siedzieć i patrzeć na wędki a wystarczy jak tylko mam dobry słuch a siedzieć to siedzę najczęściej z kumplami przy stoliku i nie patrzę na wędki.
A jako ciekawostkę powiem, że kilkanaście lat temu jak zaczynałem karpiowanie taki 1,5kg prawie mi zabrał kij spod ręki.
A ja się domyślałem jaki jest zamysł autora zapisu.
Tłumaczenie, że jadę na ryby żeby łowić a nie spać jest ok ale jak wysiedzieć trzy doby nie śpiąc? No tak - można kije wyjąć z wody. Żeby jeszcze tylko te karpie tak brały jak te przysłowiowe płotki. A tak to siedzisz i czekasz na te branie ( czasem kilka ).
Raz jeden jedyny koło 24:00 miałem dość brań - wyjąłem kije i poszedłem spać. Brały jak płotki:-)
Następny ważny aspekt to wódeczka. Czy na łowisku jest miejsce publiczne czy nie to inna sprawa. Ale nawalić się i iść spać przy okazji wku.... wszystkich dookoła krzykami, burdami to jest karygodne a jakże nagminne. A potem płacz bo był kij a nie ma.
Mam nadzieję, że w razie kontroli trafię na wyrozumiały patrol PSR :-)
Janusz JKarp
Dokładnie! Jeśli kimnie, zaśnie, przyśnie, zdrzemnie się, przytnie komara, czy jak tam to jeszcze sobie nazwiesz, to nadzoru nie ma. Słyszałeś o nieszczęsliwych wypadkach, w których dzieci wypadały przez okno, bo babcia, dziadek czy rodzice przysnęli w tym samym pokoju, a dziecko wypadło przez okno? Bo według prawa nie sprawowali stałego nadzoru! Kimnęli i stało się. Masz gapić się na swoje wędki jak sroka w gnat, bo wtedy sprawujesz właśnie stały nadzór. Idziesz w krzaki z saperką do zamaskowania swoich ekstrementów, to też nie sprawujesz nadzoru nad wędkami, poszedłeś po coś do auta oddalonego tak, że nie masz kontaktu WZROKOWEGO ze swoimi wędkami, równiez nie sprawujesz nadzoru. Mając świadomość utraty chwilowego nawet, nadzoru nad wędkami, musisz wyciagnąć zestawy z wody.
Byliśmy na nocnych patrolach niejednokrotnie i wynikały z tego różne "hocki, kocki". Sprawy były tym bardziej nieprzyjemne, że trzeba było niejednokrotnie prostować Kolegów. Odnośnie drugiej kwestii, to przecież nie jednemu z nas zdarzyło się przymknąć oko na wygodnym fotelu wędkarskim, jaki by on nie był i z tego powodu nie ma co kruszyć kopii. Myślę, że tak jak i Kolegom zależy na tym, aby wyeliminować poprostu "niesportowe zachowanie wędkarzy". Pozdrawiam
Dokładnie! Jeśli kimnie, zaśnie, przyśnie, zdrzemnie się, przytnie komara, czy jak tam to jeszcze sobie nazwiesz, to nadzoru nie ma. Słyszałeś o nieszczęsliwych wypadkach, w których dzieci wypadały przez okno, bo babcia, dziadek czy rodzice przysnęli w tym samym pokoju, a dziecko wypadło przez okno? Bo według prawa nie sprawowali stałego nadzoru! Kimnęli i stało się. Masz gapić się na swoje wędki jak sroka w gnat, bo wtedy sprawujesz właśnie stały nadzór. Idziesz w krzaki z saperką do zamaskowania swoich ekstrementów, to też nie sprawujesz nadzoru nad wędkami, poszedłeś po coś do auta oddalonego tak, że nie masz kontaktu WZROKOWEGO ze swoimi wędkami, równiez nie sprawujesz nadzoru. Mając świadomość utraty chwilowego nawet, nadzoru nad wędkami, musisz wyciagnąć zestawy z wody.
Cześć
No i stało się - cholera mam świadomość :-)
Ale mam taką nadzieję, że patrolujący nasze wody i kontrolujący nas nie będą podchodzić do tematu złośliwie.
Przecież jak przeszedłbyś brzegiem Zalewu Zegrzyńskiego około trzeciej nad ranem to nie mówiąc o tych po kropelkach ale innych kimiących na fotelikach, kocykach itp odechciałoby by Ci się chyba gadać na temat nadzoru i stworzyłbyś sobie mp3 i puszczałbyś ją wszystkim znaczy śpiącym wszystkim.
Janusz JKarp
Zdecydowanie tak. Ponadto jak to w życiu bywa lub powinno być "najważniejszy jest niepoprawny optymizm"