Reklama
  • pilatto2011-03-23 07:21:46

    Witam

    Otóż czytając po raz któryś RAPR oraz posty na tym forum nasuwają mi się pytania, na które doświadczeni wędkarze z pewnością mi odpowiedzą.

     

    RAPR nie mówi nic o tym, kiedy i jak prowadzić zapisy w rejestrze złowionych ryb, za to (przynajmniej w moim okręgu) mówi o tym zezwolenie na amatorski połów ryb (dodajmy że wędką ;) ) Mówi on o tym, że wymiarową rybę którą złowiliśmy i chcemy zabrać (pisząc to nie mam go niestety przed sobą L )mamy obowiązek niezwłocznie po złowieniu wpisać w rejestr, zaznaczając pionową kreską w odpowiedniej rubryce. Resztę, czyli wymiar i wagę możemy wpisać po powrocie do domu. Na egzaminie mówili to samo, że po złowieniu ryby i wpuszczeniu do siatki, należy wpisać zarówno pionową kreskę jak i wymiar ryby, bo ryb w siatce nie wolno podmieniać? Czyli że złapie szczupaka 53 cm oraz 54 cm (w mojej ocenie, czy też interpretacji, taki wędkarz powinien się pozbierać do domu lub na inne łowisko) to nie wolno mi złowić 75 cm i go zabrać a wpuścić poprzedniego, krótszego do zbiornika z powrotem. Jak to rzeczywiście jest?

    I jak to się ma do postów czy relacji z wypraw wędkarskich, w których ludzie opisują że złowili 60 szt (na potwierdzenie zdjęcie siatki pełnej ryb) po czym wzięli 4 a resztę wypuścili?

    Będę wdzięczny za jakąś inteligentną odpowiedź, a najlepiej taką która mnie przekona J

     

  • withanight88 2011-03-23 07:59:14

    Do rejestru wpisujesz tylko te ryby ktore masz zamiar zabrać, W siatce możesz trzymać sobie tyle ryb ile chcesz (oczywiscie bez przesady) byle by ryba miała wymiar , nie była objęta okresem ochronnym i pamietaj o limicie wagowym. 


    Po skończonym łowieniu wypuszczasz ryby , ktorych nie zabierasz a wpisujesz w rejestr te ktore masz zamiar zabrać.



    3.5. Ryby w stanie Ŝywym, złowione zgodnie z limitem ilościowym, naleŜy
    przechowywać wyłącznie w siatkach wykonanych z miękkich nici, rozpiętych na
    sztywnych obręczach. Ryby łososiowate i lipień, przeznaczone do zabrania naleŜy
    uśmiercić bezpośrednio po złowieniu. KaŜdy wędkarz musi przechowywać osobno
    złowione przez siebie ryby, z tym Ŝe zabrania się przechowywania Ŝywych ryb dłuŜej
    niŜ 24 godz. W siatce moŜna przetrzymywać nie więcej ryb, niŜ wynika to z limitów
    dobowych.


    I pamiętaj, że przed rozpoczeciem wędkowania musisz wpisac date i zbiornik na ktorym łowisz - bo to wg mnie jest najważniejsze . Z tego powodu idzie chyba najwiecej mandatów jak trafi sie na służbiste.



    Poprawcie mnie jeśli żle poradziłem.

  • pstrag222 2011-03-23 08:04:28

    U nas zawsze wpisywaln się datę i łowisko ją to nawet jeszcze w domu robiłem. A potem jak coś złowiłem i stwierdzam że zabieram rybę do domu to ją wpisuje w rejestr. Mało zachodu a tyle wojny o to

  • witiakwicol1 2011-03-23 08:12:15

    Wiadomo że jak złowiłeś dwa szczupaki czy inną rybę objętą limitem dobowym to musisz zakończyć wędkowanie bo to już potem jest kłusownictwo.

  • Reklama
  • KAM 2011-03-23 08:33:37

    Niestety SSR Katowice podchodzi do tematu inaczej i tu dwa doświadczenia z różnych łowisk a taką samą interpretacją.Siedząc na rybach z córką złowiła karpia którego nie miałem zamiaru zabierać ale jak to z dziećmi bywa uparła się bym go od razu nie wypuszczał bo chciała się nim trochę nacieszyć więc włożyłem go do siatki.Po chwili widząc że wkładam rybę do siatki zjawił się strażnik SSR i na nic moje tłumaczenia że rybę mam zamiar wypościć musiałem wpisać do rejestru i być szczęśliwym ,że mnie nie ukarał lecz tylko pouczył.Podczas następnej kontroli następna reprymenda brak wpisanej wagi przy karpiu do ukarania więc tłumacze że ryba wróciła do wody to i nie było jak zważyć.Zamiast kary łaskawie nakazali w rubryce uwagi wpisać, że rybę wypuszczono. Następna sytuacja na innym łowisku i z innym strażnikiem podobna widząc, że córka łowi na bata rybę za rybą a w wodzie mam zamoczoną siatkę podchodzi i pierwsze prosi o rejestr widząc brak wpisu rozpoczyna straszenie karami nie mając ochoty na zbędne dyskusje pokazuje pustą siatkę.Oczywiście na odchodne nie usłyszałem nawet przepraszam. 

  • witiakwicol1 2011-03-23 08:47:30

    Ja głównie wędkuję na jeziorze Żywieckim i gdy są kontrole a mając jakąś rybkę w siatce to musi być wpisana natomiast co do wagi to mogę ją wpisać w domu więc o to nie czepiają się ale musimy przestrzegać limitów,okresów ochrony i wymiarów.Pozdrawiam.

  • tytan1 2011-03-23 08:49:53

    INSTRUKCJA PROWADZENIA REJESTRU POŁOWU RYB

    1.Przed przystąpieniem do połowu ryb należy wypełnić długopisem w rejestrze odpowiednią tabelę wypełniając kolumny Data połowu (dzień i miesiąc) i Symbol łowiska.

    2.Po godzinie 00:00 w przypadku dokonywania dalszego połowu ryb, nale-ży dokonać wpisu nowej daty połowu.

    3.Każda ryba z gatunku objętego limitem ilościowym określonym w Regulami-nie Amatorskiego Połowu Ryb-Warszawa 2003, oraz ograniczeniami zawarty-mi w Zasadach Połowu Ryb na wodach Okręgu PZW Kraków w 2010 roku, po złowieniu i zatrzymaniu musi być niezwłocznie odnotowana w rejestrze po-łowu w odpowiedniej tabeli w kolumnie Gatunek, Ilość i Długość . Pozostałe, gatunki ryb złowione i zabierane z łowiska należy wpisać po zakończeniu węd-kowania zgodnie z powyższą zasadą.

    4. Na wodach obwodu rybackiego rzeki Raby nr 4 na odcinku od mostu drogo-wego w miejscowości Dobczyce do mostu drogowego w Gdowie oraz rzeki Rudawy nr 1 na odcinku od mostu kolejowego w Zabierzowie powyżej dro-gi Zabierzów-Bolechowice do jazu w Szczyglicach wszystkie gatunki ryb po złowieniu należy natychmiast wypuścić do wody, z zachowaniem nie-zbędnej ostrożności, a fakt ten odnotować w Rejestrze połowu ryb w tabeli nr 2.

    5.Tabelę Szacunkowa waga należy uzupełnić w miarę swoich możliwości.

    6. Rejestr jest drukiem ścisłego zarachowania i wchodzi w część składową składki na ochronę i zagospodarowanie wód Okręgu PZW Kraków w kwocie 10 zł. Utrata rejestru obliguje wędkarza do zakupu nowego rejestru w kwocie 10 zł. Wędkowanie bez aktualnego rejestru jest zabronione.

    7.Wędkarz przy zakupie składki okręgowej na 2011 rok zobowiązany jest zwrócić niniejszy rejestr połowu ryb w macierzystym kole. Wędkarz z in-nego Okręgu zobowiązany jest do zwrotu rejestru w macierzystym kole lub przesłania go na adres Okręgu PZW Kraków. W przypadku nieoddania re-jestru wędkarz wpłaca 10 zł za utracony rejestr.

    8.W przypadku wypełnienia wszystkich kolumn rejestru połowu ryb należy zgłosić się do koła PZW Kraków po nowy rejestr połowu.

    9. Nie przestrzeganie instrukcji stanowi naruszenie warunków zezwolenia i skutkować będzie nałożeniem kary przez odpowiednie służby.

  • warun 2011-03-23 08:51:55

    Witam.

    Jak czytam takie opowieści to mnie krew za przeproszeniem zalewa. W przypływie wolnego czasu, którego jak wiadomo jak na lekarstwo, człowiek wyskoczy z córką (nomen omen młodocianą - ale ile krzyku odnośnie krzewienia tego sportu, że młodzież nie jest zainteresowana itp) odpocząć nad wodą, ewentualnie jak się trafi rybka średnio większa to ją sobie wziąć i normalnie jak na drapieżnika przystało zeżreć, to strażnik, który powinien być od pilnowania i karania za dokonane przewinienia, najpierw straszy a później my musimy pokornie się kulić i wyjaśniać, ze jednak jesteśmy niewinni. Człowieku, chcesz skontrolować, to podejdź, przywitaj się kulturalnie, przedstaw się, pokaż co masz pokazać, żeby nie wyłapać po mordzie za zaczepianie mnie i poinformuj, że właśnie podlegam kontroli i sprawdź. Jak nie znajdziesz uchybień, to podziękuj, życz dobrych rezultatów w łowieniu, pochwal, ze córkę wciągasz w to hobby  i idź dalej. Tak to powinno wyglądać. A jak wygląda w rzeczywistości? Na szczęście nie miałem takich doświadczeń. Byłem kilka razy kontrolowany ale wszystko było spokojnie, bez jakiś niepotrzebnych nerwów. Ja wiem, że wszystk mam w porządku, więc sie nie denerwuję, a jak mi strażnik zwróci uwagę na coś, co robię źle tylko z własnej niewiedzy, to jestem mu wdzięczny za pouczenie i przyjmuję do wiadomości, że mam robić tak a nie tak. Strażnik też człowiek i widzi kiedy się gra wariata a kiedy faktycznie człowiek jest zaskoczony. Ot durna sprawa 50m a nie 100m od wody zaparkowany samochód. Powiedzmy że 50m (tak stwierdził strażnik) bo na oko było na tyle daleko, że żeby przejść się po coś do samochodu na wszelki wypadek zwijałem zestawy, więc "na splunięcie" nie było. Ale ok, mam przestawić, nie ma problemu, co to za problem. Ale grzecznie i spokojnie, skończyło się na pouczeniu a przecież strażnik mógł już wystawić mandat. To kwestia podejścia jednej i drugiej strony.
    A tak się zastanawiam, skoro są takie a nie inne interpretacje itp, może złożyć wniosek o pisemną interpretację w SSR i PSR dotyczącą takich spraw i nosić ze sobą wraz z rejestrem. Wydaje mi się, że w takim przypadku strażnik kontrolujący nie będzie podważał takiego papierka, wystawionego np przez komendanta. Poza tym może to być duży argument w kwestii nie przyjmowania mandatu i kierowania sprawy do sądu. Chyba sam też się zaopatrze w takie pisemko. Może w tym wątku spiszemy takie dyskusyjne kwestie i każdy wyśle podanie o interpretacje do swoich komendantów?

    Pozdrawiam
    Warun

  • Reklama
  • JaroDaw 2011-03-23 09:48:51

    Witam kolegów. Jako że temat powtarza się po raz któryś z kolei, warto wyciągnąć wnioski z tematów poprzednich ( podobnych ). Więc: -Każdy okręg, ma w mniejszym lub większym stopniu swój wewnętrzny regulamin ( chodź to trochę uciążliwe, ma do tego prawo) -Jeżeli przystępujemy do wędkowania, przestrzegajmy regulaminu okręgu okręgu, również tego dotyczącego rejestracji połowu.
    -Jeżeli regulamin nakazuje wpisać rybę zaraz po złowieniu, wpisujcie ją od razu, zanim zarzucicie ponownie przynętę, wpisując wszystko co nakazuje instrukcja rejestru. -Zwykle,( tak jest w Częstochowie, lecz pewnie nie wszędzie ) przed rozpoczęciem wędkowania wpisujemy DATA i NR ŁOWISKA, po złowieniu ryby z limitu ilościowego wpisujemy GATUNEK wymiar oraz KRESKĘ, a z limitu wagowego tylko GATUNEK. Po zakończeniu wędkowania uzupełniamy ILOŚĆ z limitu wagowego oraz WYMIAR( najmniejszej i największej) -Wypełnienie rejestru, może przysporzyć problemu co najwyżej pierwszy raz, potem już nikt z tym problemu mieć nie będzie. -Nigdzie nie znalazłem przepisu, że ryb wpisanych w rejestr, nie wolno uwolnić do tej samej wody, więc jak ktoś po zakończeniu łowienia stwierdzi, że ma za mało by zabierać, może rybki wypuścić do tej samej wody, z której zostały wyciągnięte.(np. karp córeczki)
    Przepisy zostały utworzone w jakimś konkretnym celu (ochrona wód, itp, itd), chodź  większość z nich budzi kontrowersje i trudno znaleźć odpowiedź czemu tak jest, warto się jednak zastanowić czy dodatkowy dreszczyk emocji związany z narażaniem się na nieprzyjemności podczas kontroli, jest nam nad wodą potrzebny? Ja należę do tego typu ludzi, co nadwyrężyli by sobie szyję, od oglądania się za siebie. A jak mam wszystko ok, to relaks,reelaks, reellaks,reellaaks,reellaakks, reellaakksssssssss
    pozdrawia Jarek 

  • marek-debicki 2011-03-23 09:50:06

    Przyczytałem wypowiedz Kolegi Withanight88 i nie jestem pewien czy dobrze się zrozumieliśmy. Mój przykład na samych karpiach. Zakładamy, że na danym łowisku można złapać dwa karpie. Złapałem pierwszego i chcę go zabrać więc wpisuję go do rejestru. Łapię drugiego wkładam go do siatki więc powinieniem go zapisać i zakończyć łowienie. Nie jest w porządku gdy będę dalej wędkował i co nowy złapany karp robił wymiany w siatce na większego. Mając natomiast jednego w siatce łapać mogę sobie cały dzień. Proszę też zwrócić uwagę na jedną sprawę. Po co przetrzymywać w siatce nadmiar ryb i dopiero pod konieć wędkowania robić przebieranie. Bardziej sportowym zachowaniem będzie przetrzymywanie w siatce tylko tych ryb, które chcemy zabrać.

  • pilatto 2011-03-23 10:04:25

    tak tak

    tylko własnie mnie nie chodzi o sportowość a poprawność "prawną". Wróce do tych nieszczęsnych szczupaków. Powiedzmy, że faktycznie chce sobie zabrać 2 szczupaki. Czy wolno mi więc 2 złowić i dalej spiningować, a jak złapie większe to zabrać te większe? Zresztą podam nawet inny, bardziej legalny przykład. W myśl tego co usłyszałem w kole, po złowieniu pierwszego szczupaka długości 51 cm (za chwile sie dowiedzialem ze w siatce może sie skurczyć do 49 cm) mam postawić kreskę i wpisać jego wymiar, co oznacza, że juz nie będę go mógł wymienić na większego, bo jak przyjdzie kontrola i zobaczy że w siatce mam 75 cm, a wpisane 51 cm to kaplica nie?? w myśl tego łowie szczupaka 51 cm, potem 75 cm i jeśli mam ochote zabrać tylko tego drugiego to i tak muszę zakończyć wędkowanie, bo w rejestrze mam już 2 sztuki... hmm, obym tylko takie problemy miał, że łowie aż 2 szczupaki wymiarowe :)

    Dziękuję wszystkim za wypowiedzi i odpowiedzi, pozdrawiam

    Jarek

  • warun 2011-03-23 10:07:45

    Kolego JaroDaw, zgodzę się z Tobą praktycznie w całości, jest jednak małe ale...
    Otóż rejestr połowów został stworzony, o ile dobrze pamiętam w celu rejestracji ilościowo - wagowej ryb zabieranych w złowisk, w celu ponownego zarybienia w odpowiednich ilościach (oczywiście uwzględniając operaty rybackie i inne ustrojstwa z lat minionych już dawno). W takim razie albo to jest rejestr ryb zabranych, albo ryb zatrzymanych 9np. na chwile w siatce ale przeznaczonych do uwolnienia). Różnica jest taka, jakby każdy kontrolowany kierowca był wykazywany w statystykach jako aresztowany i skazany na długoletnie więzienie przestępca, co jest oczywiście bzdurą. I tu właśnie chodzi o to, żeby ktoś raz powiedział jak wędkarze i Straż Rybacka ma to interpretować. Bo nie jest problemem to, czy ja wpisałem wszystkie ryby jakie mam w siatce czy wpisze te, które chce zabrać. Chodzi o to, żebym się nie bał o to czy dostane mandat. Bo w sumie jakbym nie podszedł, to Strażnik może powiedzieć inaczej i mandacik mam wypisany. Limit dobowy też jest niejasny, czy ja mogę złowić więcej niż 5 kg ryby i mieć ją w siatce ale wypuścić, czy jak chce tak zrobić to lepiej nie brać siatki ze sobą (to takie trochę podejście, nie mam siatki to mi nic nie udowodnią), czy też po osiągnięciu 5 kg w siatce mam zaprzestać łowienia czy tyle kg mogę wziąć do domu? Wędkarstwo z definicji jest sportem i jak mam dobry dzień i łapię nawet w ramach treningu przed zawodami rybę za rybą, i wrzucam ją do siatki to mam każdą zapisywać? Jak mam w takim razie trenować szybkościowe łowienie przed zawodami? Jak mam zobaczyć jaki mam wynik skoro dla bezpieczeństwa swojego portfela lepiej nie brać siatki? Czy jak mam ryby w siatce w dobrej kondycji ttd. to dlaczego ktoś podchodzi do tego, że muszę je zabierać ze sobą? To tak jakby kontrolującego oskarżyć o próbę gwałtu (to już gdzieś było) bo ma penisa. Skoro ma to pewnie go użyje więc dlaczego tego nie zgłosić. To, że mam ryby w siatce nie oznacza, że musze je zjeść. Po to są zawody itp żeby w nich brać udział ale zeby mieć wyniki trzeba trenować. A jak mam trenować i spisywać wyniki, żeby wyciągać jakieś wnioski, jak boje się trzymać ryb w siatce.
    To są jakieś chore niedomówienia i myślę, że warto zmusić kogoś odpowiedzialnego w tym zakresie do konkretnej, pisemnej odpowiedzi na powyższe pytania. Tu nie chodzi o to, że chciałbym kombinować, coś kręcić i tak dalej. Chciałbym czuć się komfortowo siedząc nad wodą np. w celu treningu przed zawodami. Z reguły ryb nie biorę, a jeżeli już to bardo rzadko jedną rybkę, ale cały czas wisi nade mną widmo innej interpretacji przepisów, mimo, że sumienie mi podpowiada, że mam wszystko w porządku.


    Pozdrawiam
    Warun

  • Reklama
  • JaroDaw 2011-03-23 10:52:57

    Kolego Warun, miło mi że możemy wymienić poglądy, chodź traktujemy ten sport/hobby troszkę w inny sposób. Nigdy nie startowałem w zawodach i na temat szybkościowego łowienia nie wiele wiem, ale przekładając to na wędkowanie " relaksacyjne" można to chyba porównać z " atakiem ławicy płoci na nasze stanowisko. (może chybiony przykład, ale ..) Więc zakładam że łowienie szybkościowe nie odbywa się na szczupakach, karpiach i innych rybach objętych limitem ilościowym, więc pozostają ukleje płocie leszcze .. ?? Więc po złowieniu pierwszego osobnika z danego gatunki ( wg przepisów Częstochowa) wpisujesz NR gatunku , co zajmuje od 10-30sekund, a kolejnych pobratymców " trzepiesz " jeden za drugim bez przejmowaniem się o wpis.
    Co do rejestru, masz rację, lecz nie jest on tak bardzo dokładny, szczupaki nigdzie nie wpisują swych ofiar, więc Twoja wypuszczona rybka nie zmieni poglądu na stan pogłowia w zbiorniku,a przecież nikt znowu nie trzyma ryb w siatce by je po kilku godzinach wypuścić, a nawet jeśli, to wpisuje pierwszą i nic po za tym.
    Pytanie co do tego, czy po osiągnięciu limitu (np. Szczupaka) musimy zakończyć wędkowanie, mnie też nurtowało, ale moim zdaniem możemy łowić dalej ukleje czy płocie, ale wypadało by zachować umiar, by nie przekroczyć ilości 5kg. Co do podmiany w siatce, niestety raczej nie wchodzi w grę ze względu na przepisy.
    Cały widz polega na tym, aby czerpać z tego przyjemność, nie łamać przepisów, nie zebrać mandatu i postępować etycznie, przynajmniej ze zdrowym rozsądkiem i w dodatku to wszystko naraz . Więc wypełniajmy to co nakazuje regulamin, korzystając z zasady "co nie zabronione, jest dozwolone" i szanujmy przyrodę.
    Ostatnia rzecz. Jeżeli jednak znajdzie się ktoś kto zapyta czemu po wpisaniu w rejestr ryby wypuszczacie do wody, zapytajcie czy lepiej je w krzaki wywalić ?
    Myślę że odpowiedziałem na Twoje pytania, oczywiście wyrażając jedynie swoje zdanie
    pozdrawiam Jarek

  • kutwa-run1 2011-03-23 11:26:39

    Kolego pilatto RAPR nic nie mówi o rejestrach połowów ponieważ to Okręgi PZW decydują o tym czy rejestr ma byc prowadzony. Natomiast jeśli chodzi o prowadzenie rejestru w waszym okręgu sprawa jest tak jasna, że ja z okręgu wrocławskiego aż wam zazdroszczę. Złowiłeś rybę i masz zamiar ją zabrac to po wpuszczeniu jej do siatki wpisujesz ilośc pionową kreską oraz wymiar. I tak oddzielna rubryka dla każdego gatunku ryby. Zabroniona jest podmiana ryb przeznaczonych do zabrania. Zadbano o to ażeby wymęczonych i powycieranych ryb nie wpuszczac.

  • warun 2011-03-23 12:23:27

    Kolego JaroDaw, też się cieszę, bo mamy podobne poglądy. Czy podejście zawodnicze czy rekreacyjne, nie ma to znaczenia, bo na zawodach nie wpisuje się nic do rejestrów bo ryby wracają do wody, chodziło mi o trening a więc łowienie poza zawodami, czyli podchodzące pod rekreacyjne. Każdy z nas, który z czystym sumieniem może nazwać się Wędkarzem, ma swoje wymiary ochronne i limity ilościowe dużo bardziej restrykcyjne od tych z RAPR"u. Przecież nie chodzi o mięso tylko o to, żeby odpocząć na łonie natury, dostarczyć sobie trochę pozytywnej adrenaliny czy to przez samo lądowanie ryby czy udział w zawodach. Tylko na to nakłada się to, żeby za chęć zrelaksowania się nie uszczuplić sobie portfela, a tak naprawdę, robiąc wszystko zgodnie z własnym sumieniem jak i przepisami, nie być tak ukaranym, bo ktoś inny inaczej zinterpretował dany zapis w regulaminie.

    Pozdrawiam i życzę jak największych okazów i samych miłych kontroli.
    Warun

  • JKarp 2011-03-23 12:41:47

    Cześć
    Tak sobie siedzę i sobie myślę he he.
    Jakie to szczęście, że mnie z rejestru tylko będzie dotyczył obowiązek wpisania łowiska. Znając siebie zrobię to jeszcze w domu przed zasiadką. A potem tylko relaks, piwko, relaks, piwko, no jeszcze jakieś jedzonko od czasu do czasu trzeba zrobić i znowu piwko he he.
    Jak czytam, że po złowieniu płotki i po włożeniu jej do siatki miałbym coś pisać to kartofle mi gniją w piwnicy od razu. A zapytam przekornie: a jak długopis się zgubi, zepsuje itp to co? Tak - mam lecieć pożyczyć lub nowy kupić. No można zabrać i nawet pięć długopisów. Ale czy do licha jak ktoś jedzie na ryby to ma pilnować piórnika z długopisami czy haczyków, robaków i zanęt.
    Tak, tak trzeba pisać bo potem PZW zrobi z tego użytek przy zarybieniach. Tylko konia z rzędem temu kto poprawnie zinterpretuje zapisy, że na Kanale Żerańskim złowiono przez jeden dzień np 200 kilo płotek. Pewnie za rok kanał zarybią płotkami a nikomu nie przyjdzie do głowy, że te płotki wpływają do kanału z Zegrza.
    My tu próbujemy robić jakieś wykładnie na temat " co poeta miał na myśli jak napisał " a z ramienia PZW  Pan Kustosz  chyba nigdzie nie napisał w jaki sposób to wszystko ugryźć. No bo po co?
    Panowie Działacze z PZW może jednak jakaś wykładnia tego o co tu się toczą dyskusje ?
    Jak mam nosić te długopisy to wydruk z wykładnią mogę nosić też i nikt z kontroli nie zarzuci mi, że coś robię nie tak.
    Janusz JKarp

  • withanight88 2011-03-23 13:03:26

    Nabazgrolą tych przepisów , ale żeby je jasno ując i wyjaśnić to niema komu . 

    Co okręg to inne przepisy , u mnie rejestry zniesiono całkowicie , chyba O. Kalisz zrozumiał ze rejestry sensu nie maja bo i tak zbiorniki tylko karpiem zarybiaja bo na niego ich stać. 


    Wydaje mi sie że z roku na rok liczba okregów które rejestry stosują będzie się zmniejszała, zauważą , że rejestry sensu najmniejszego nie mają.

  • Reklama
  • pstrag222 2011-03-23 13:22:40

    A co powiesz na to że mój okreg tzn zamość. Jest jednym z tych co zaostrzają przepisy a narzekają tylko ci co lubią łatwo złapać rybkę. Zawsze byłem za rejestrami i będę za. Zarybienia u nas opierają się na nich. I są dobrym rozwiązaniem

  • Forum wedkuje.pl 2011-03-23 14:18:07

    U nas równiez dzięki rejestrom zminimalizowano zarybienia karpiem, a zwiększono węgorzem, szczupakiem, karasiem, płocią i linem.

  • pstrag222 2011-03-23 14:20:40

    Wiadomo że jak złowiłeś dwa szczupaki czy inną rybę objętą limitem dobowym to musisz zakończyć wędkowanie bo to już potem jest kłusownictwo.

    niby czemu?

  • JKarp 2011-03-23 14:27:03

    Cześć
    Ja narzekam a nie jestem amatorem łatwej rybki.
    I co powiesz na to:-) ?
    Jedni zaostrzają inni rezygnują. A jeszcze inni coś tam po swojemu ulepszają.
    PZW to na razie jest jeden i powinny być wszędzie jednakowe przepisy. Owszem można na jakiejś wodzie podnieść lub ustanowić wymiar nawet dla jazgarza bo tam go . Ale ogólne przepisy dotyczące wędkowania i rejestrów powinny być takie same wszędzie.
    Przekornie zapytam dlaczego na łowiskach komercyjnych można zrobić tak, że białe jest białe a czarne jest czarne? Wszystko jasne, proste i nie trzeba być prawnikiem żeby to wszystko pojąć?
    Bo tam dba się o ryby i wędkarzy. Jeśli coś się stało z rybą ( jakaś chora czy licho wie co jeszcze ) zgłaszasz to do właściciela. Jeśli ktoś zachowuje się niestosowanie zgłaszasz to do właściciela itd. On zawsze ma czas i chęć na interwencję. A tu owszem SSR, PSR, Policja. Co z tego, że mają Chłopaki chęci i zapał? A kasa na ten zapał się rozmywa w jakimś wirtualnym świecie na jakieś sympozja, wyjazdy służbowe itd.
    Ja się któryś już zapytam czy jest gdzieś napisane czy powiedziane ile zarabia Naczelny Wędkarz i ta jego świta bliższa i dalsza? Nie - nie jest.
    To nas obwarowywuje się rejestrami, przepisami żeby odwrócić uwagę od rzeczy ważnych w mniemaniu Zarządu PZW - czytaj tych delegacji, szkoleń itd. Ty masz i musisz wypełnić rejestr i od czasu do czasu złowić jakąś rybę. I to ma Ci wystarczyć.
    Janusz JKarp

  • pawelz 2011-03-23 14:46:00

    Bo "wierchuszka" PZW jest tworem idealnym.
    Jako dopowiedzialni za gospodarowanie wodami zwalili cala robote na wedkarzy i jeszcze w dodatku zbieraja z tego tytulu kase.

    1) Prowadzenie ewidencji zasobami naszych wod. Co prawda czesc okregow odstapila od rejestrow, ale w dalszym ciagu 90% okregow "wysluguje" sie wedkarzami zbierajac rejestry na koniec roku i przesylajac dalej w postaci pseudodanych. Maja sie one ni jak do stanu faktycznego naszych wod. Ale prosze, minimalny naklad pracy, a efekt jest.
    2) Sprzatanie brzegow rzek i jezior. Rozumiem, ze nie wolno mi smiecic. Ale czemu to ja mam bawic sie w smieciarza ?. To zas.... obowiazek opiekuna danego lowiska. NA ZADNYM PRYWATNYM LOWISKU NIE MUSIALEM PO NIKIM ZBIERAC SMIECI
    3) Ochrona. Najlepiej wszyscy wstapmy do SSR. Panowie na gorze co najwyzej beda pekac ze smiechu. Beda mieli z glowy ochrone za darmoche.

    Mistrzostwo swiata. Chetnie utworzylbym lowisko, za ktore bede bral kase a wedkarze beda na nim sprzatac, pilnowac i co jakis czas spolecznie pomoga w zarybieniu. A jeszcze lepiej jak zrobia zrzute na narybek i wsypia mi do wody troche ryby za wlasna kase (jak to ma miejsce niejednokrotnie na wodach PZW).

    Rzna nas na kazdym kroku. I nikt mnie nie przekona ze jest inaczej. A naleze do PZW bo nie mam ochoty nabijac im wiekszej kasy niz musze. Niestety maja monopol i poki sie to nie zmieni, to dalej zapie.... beda wedkarze (nie pisze o sobie bo ja nie mam zamiaru nawet palcem kiwnac) ku czci i chwale tych na gorze.

    PS. Czy ktos potrafi powiedziec jak wyglada dzien pracy etatowego pracownika PZW ?
    Juz pies tracal pensje, ale chcialbym wiedziec dokladnie nad czym to tak bardzo pracuja np. dyrektorzy okregow ?.

  • JaroDaw 2011-03-23 15:22:28

    Zgadzam się z kolegą @JKarp co do jednolitości przepisów, do tego porozumienia itp itd. Jeden związek, jedne przepisy, a jak ktoś przejedzie w wakacje na weekend do innego okręgu to nie powinien dopłacać, ani innych pozwoleń załatwiać. Jedynie obostrzenia co do wymiarów ochronnych mają sens.
    A kolega @pawelz to chyba ma jakiś wstręt do PZW ;)) Płacisz składki, jesteś członkiem (częścią PZW), masz wpływ na to co się tam dzieje. Nie porównuj łowiska PZW do komercyjnego, gdzie na wstępie płacisz za to że ktoś za Ciebie posprzątał . Łowiska PZW są wspólne i ogólnodostępne więc ktoś je sprzątać musi. Jeżeli nie będą tego robić wędkarze to kto ? turyści ? A jeżeli okręg podejmie decyzję o uprzątnięciu łowisk przy pomocy firm to ktoś za to musi zapłacić. Zgadnij kto?

  • pawelz 2011-03-23 15:41:30

    Nie tyle mam wstret do PZW co nie lubie jak ktos sie mna wysluguje.
    Piszesz ze na komercji place, a na PZW to niby co ? Dobrowolna darowizna ?.
    Ulamek procenta z tego co place idzie bezposrednio na zapewnienie mi mozliwosci uprawiania mojego hobby (zarybienia). Na co idzie pozostale 90% skladki ?.Co w zamian za pozostala kwote zapewnia mi to stowarzyszenie. ? Tylko prosze mi nie pisac ze reszta idzie na dzierzawe wod. Bo ten skladnik jest chyba najnizszy ze wszystkich kosztow gospodarowania.
    U np. Wilka na Wisle czy Cholerzynie u Jelenskiego place i wiem ze woda jest dobrze zarybiona, straznikow widze kilka razy dziennie, nikt nie zmusza mnie do sprzatania.
    W PZW place i co mam ?. Zarybienia na papierze w dodatku oficjalnie za niewielka czesc skladki. Straz spoleczna SSR, sprzatac musze po innych brudasach. Wiec pytam gdzie podziewa sie moje 90% skladki.
    Piszesz ze jak PZW zatrudni firmy do sprzatania to zaplacimy my.
    Wiesz co. Ja chetnie pojde na taki uklad pod jednym warunkiem. Calkowitej transparentnosci finansow PZW. Ide o zaklad ze na takie rozwiazanie sie nie zgodza.

  • Reklama
  • JaroDaw 2011-03-23 16:02:55

    No to teraz z tą wypowiedzią się zgodzę, myślę że pytanie " w jaki sposób są rozdysponowywane składki? " jest sednem Twojej wypowiedzi, ale pełnej odpowiedzi raczej nie uzyskasz. ;) pozdrawiam Jarek

  • withanight88 2011-03-23 16:13:51

    pawelz dobrze prawi. A jak naprawde wyglada praca działaczy Zg trzeba by się przekonać , pobyć wsród nich miesiąc i doświadczyć tego na własnej skorze. 

  • Forum wedkuje.pl 2011-03-23 16:35:02

    Nie byłem i nie będe nigdy obrońcą PZW jako kliki bezmyslnych taboretów utrudniających życie sobie i innym, ale takiego marudera i płaczka na PZW jak @pawelz, to jeszcze nie widziałem i nie czytałem. Chłopie, masz tyle alternatywnych łowisk, a tkwisz w tym zasranym PZW i tkwisz. Walnij o stół legitymacją PZW i korzystaj z tych swoich rajskich łowisk, cyt.: "U np. Wilka na Wisle czy Cholerzynie u Jelenskiego place i wiem ze woda jest dobrze zarybiona, straznikow widze kilka razy dziennie, nikt nie zmusza mnie do sprzatania"....., zamiast na tych usyfionych, okradzionych, śmierdzących, złodziejskich i bez ryb łowiskach PZW. No pytam się Ciebie po raz któryś tam z kolei już ponad rok- DLACZEGO TKWISZ W PZW? Masz te swoje rajskie wody, a poszedłeś czy pójdziesz płacić DOBROWOLNIE składki PZW za te ścieki brudne bez ryb, jednocześnie zgadzając się z jego Statutem. Jesteś w takim razie fałszywy wobec swoich zasad i niekonsekwentny.

  • pawelz 2011-03-23 16:59:03

    Juz Ci odpisuje.
    Do najblizszego alternatywnego lowiska mam 300 km. Do najblizszej wody w ktorej jest jakikolwiek sens lowienia na muche mam 5 - 7 km i jest to Pilica PZW.
    Nawet nie mam pojecia gdzie jest jakiekolwiek lowisko nie PZW w odleglosci do 150 km gdzie moglbym lowic na muche z jako takim skutkiem.

    Przypuszczam ze ciezko by mi bylo znalezc.

    Wypisujac sie z PZW zrobilbym im w tej sytuacji tylko przysluge. Chcac lowic gdziekolwiek w zasiegu kilkudziesieciu km musialbym wykupic dniowke jako niezrzeszony. Za dokladnie to samo co Kowalski ktory nalezy do PZW i placi okolo 5 zl / dzin wedkowania ja musialbym zaplacic 35 - 50 zl.
    Roznica miedzy mna a Kowalskim bylaby taka ze on jeden raz w roku idzie do kola i placi skladke. Nie robi poza tym nic wiecej. podobnie jak ja.
    Wiec gdzie tu logika.
    Rozumial bym , gdyby ten przyslowiowy Kowalski placil te 5 zl i w ramach PZW wykonywal jakies prace , udzielal sie itp. Ja jako len niezrzeszony wtedy musialbym zaplacic te okolo 50 zl.
    Wtedy wybor bylby logiczny. Place wiecej bo nic nie robie,
    place mniej bo musze odpracowac zgodnie ze statutem iles czasu.

    A tak to niech sie wala. Wole zaplacic im 5 zl za dzien i tez olac te czyny spoleczne.
    Zapewniam Ci4e ze jesli tylko pojawi sie jakas alternatywa w postaci np. Wisly u Wilka czy OS"ow jak na Sanie czy Dunajcu to oleje oplacanie skladek w swoim okregu. Poki co nie mam zamiaru dodatkowo dofinansowywac darmozjadow.

  • Forum wedkuje.pl 2011-03-23 17:12:39

    Ale póki co jesteś członkiem Polskiego Związku Wędkarskiego, tak jak niestety ja, bo nie masz wyboru, tak jak niestety ja....... Ale ja mam ich serdecznie tam, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę i płacę im te składki, ganiam kłusowników, pomagam wędkarzom w zrozumieniu i znalezieniu się w pajęczynie RAPR, a sam ze spokojnym sumieniem sprzatnę sobie swoją miejscówkę, bez niczyjej łachy, usiądę na foteliku nad wodą z wedką w dłoni, a w drugiej z kawką, złowię rybkę, albo nie, ale ze spokojnym sumieniem i bez piany na zębach, że PZW coś tam...... I to samo PÓKI CO, radzę Tobie, bo głową muru chłopie nie przebijesz.

  • pawelz 2011-03-24 08:25:35

    Bardzo chetnie (oczywiscie w ramach mozliwosci czasowych i finansowych) przylaczylbym sie do wszelkich prac na rzecz lowisk. Ale po prostu ja w przeciwienstwie do Ciebie (co nie oznacza ze to ja mam racje) nie widze w obecnym stanie rzeczy wiekszego sensu.

    Gdyby powstalo jakies kolo/ klub w Tomaszowie ktore chcialoby zaopiekowac sie woda z ktorej ja mialbym jakikolwiek pozytek, deklaruje od reki chec przyloczenia sie do dzialania.
    Ale w Tomaszowie powstali kilka kol i klubow. Wiesz jaki jest ich glowny cel ?.
    Wycieczki i mozliwosc startowania w zawodach. Kilka razy probowalem namowic czlonkow jednego z nich na zagospodarowanie jakiejs wody. NIKOMU sie nie chce.

    Publicznie moge zadeklarowac, ze wezme udzial w kazdej inicjatywie w ktora bedzie miala bezposredni wpyw na jakosc lowiska ktorego dotyczy i od ktorej PZW bedzie trzymala sie z daleka i nie polozy po wszystkim na tym lapy. A tak to robie jedyne co uwazam za sluszne. staram sie wypuszczajac ryby nie uszczuplac i tak miernych zasobow naszych wod. Tu efekt mojego dzialania mam namacalny.

  • Forum wedkuje.pl 2011-03-24 09:20:14

    Czyli jaki wniosek? Ano taki, że masz dość skrajne poglądy i zapatrywania na ten problem, o czym świadczy zerowa ilość chętnych do przyłączenia się do Twoich inicjatyw. Tak więc pozostaje Ci płacić składki nadal w Stowarzyszeniu, z którego Statutem zgadzasz się każdego roku, pieczętując to własnym podpisem i tymi płatnościami. No niestety. Bądź więc konsekwentny w swym postępowaniu, mimo niezgodności ze światopoglądem i nie mogąc zwalczyć przeciwności, zaakceptuj je poprostu. Wyjdzie to nie tylko z korzyścią dla Ciebie.

  • pawelz 2011-03-24 09:40:03

    Ja juz dawno pogodzilem sie z tym, ze do PZW nalezec MUSZE chcac lowic ryby.
    Akceptuje statut swoim podpisem, niejako z przymusu. Akceptuje go z jeszcze jednego powodu.
    Lamiac go swiadomie (w przeciwienstwie do 99% wedkarzy, ktorzy nie stosuja sie do niego nie majac pojecia ze go lamia) nie obawiam sie konsekwencji. Bo w PZW liczy sie ilosc a nie jakosc. I ja jestem tego swiadom.

    A co do pomyslow. Ja namawialem do zagospodarowania czlonkow kola do ktorego nie nalezalem. Nie Mowilem jak to maja robic. Powiedzialem tylko cos w tym rodzaju:
    "Nie fajnie jakbyscie sie skrzykneli w zieli jakas wode pod opieke ?. Mielibyscie gdzie lowic, to co chcecie i nie marudzilibyscie ze w okolicy nie ma ryb". Tyle z moje strony. Odpowiedz byla mniej wiecej taka:
    Komu sie chce. Nikt nie bedzie biegal i zarybial. I pilnowal. Ludzie nie maja czasu i kasy. Poza tym za te pieniadze lepiej zrobic fajna wycieczke. I kupic stroje klubowe (to najbardziej mnie rozbawilo).

  • Forum wedkuje.pl 2011-03-24 10:17:58

    Ja juz dawno pogodzilem sie z tym, ze do PZW nalezec MUSZE chcac lowic ryby.
    Akceptuje statut swoim podpisem, niejako z przymusu. Akceptuje go z jeszcze jednego powodu.
    Lamiac go swiadomie (w przeciwienstwie do 99% wedkarzy, ktorzy nie stosuja sie do niego nie majac pojecia ze go lamia) nie obawiam sie konsekwencji. Bo w PZW liczy sie ilosc a nie jakosc. I ja jestem tego swiadom.

    A co do pomyslow. Ja namawialem do zagospodarowania czlonkow kola do ktorego nie nalezalem. Nie Mowilem jak to maja robic. Powiedzialem tylko cos w tym rodzaju:
    "Nie fajnie jakbyscie sie skrzykneli w zieli jakas wode pod opieke ?. Mielibyscie gdzie lowic, to co chcecie i nie marudzilibyscie ze w okolicy nie ma ryb". Tyle z moje strony. Odpowiedz byla mniej wiecej taka:

    Komu sie chce. Nikt nie bedzie biegal i zarybial. I pilnowal. Ludzie nie maja czasu i kasy. Poza tym za te pieniadze lepiej zrobic fajna wycieczke. I kupic stroje klubowe (to najbardziej mnie rozbawilo).




    No i mieli wiele racji. No jeśli mają ciężką pracę, ograniczony budżet, to chcą odpoczywać za cenę jednej, niewielkiej opłaty rocznie w PZW, a wolny czas poświęcić na LEGALNE wędkowanie i rozrywkę, wspomnianą wycieczkę etc, a nie na tyranie po tyraniu za własne pieniądze. Ja znam to z autopsji, ale widocznie jestem zboczony, bo to lubię. Lubię pomagać innym, a nie dbać tylko o swoje uciechy. Poza tym świadome przywiązanie do jednego łowiska "wziętego pod opiekę", to już nie dla mnie i nie dla większości wędkarzy, więc absolutnie się im nie dziwię. My w kole mamy takie swoje łowisko. Trzeba by nad nim zamieszkać, żeby dbać o nie z efektami namacalnymi. Nierealne. Mimo, że miejscowi członkowie naszego koła dbają o nie, pilnują, to i tak z marnym skutkiem. Stroje klubowe, to może dziecinada, ale zbiorowe wyjazdy na ciekawe łowiska, to juz jest lepsza alternatywa. U nas w Okręgu np. bardzo popularne są wyjazdy zbiorowe na kanał do Kamienia Pomorskiego, albo do Karsibora na ryby. Wolę tą opcję. 



  • pawelz 2011-03-24 10:29:32

    Co kto lubi.
    Problem w tym ze w moich okolicach tak naprawde do wedkowania masz tylko dwa lowiska;
    Pilica i Zalew. I koniec. Wiec czy lowiliby na wodach ogolnych czy na swoim, to i tak wiekszosc z nich lowi w 90% na tej samej wodzie w ciagu roku. Obecnie moj szwagier 100% czasu lowi tylko z lodki na Sulejowie. O "turystyce" wedkarskiej i urozmaiceniu w naszych okolicach wiekszosc tylko moze pomarzyc.
    Wiem ze takie lowisko wymaga pracy i czasu i pieniedzy. Ale zgodzisz sie ze mna ze pozniejsze efekty moglyby byc znacznie lepsze niz kilka plotek czy 1 szczupaczek na caly dzien lowienia. A teraz tak maja. Czy jedna wycieczka w roku nad np. Wisle albo jak to bylo dwa lata temu nad Dzrzewice (50 km od Tomaszowa na wiekszy staw) sa tego warte ?

    Gdybym ja osobiscie mogl zaangazowac sie w zrobienie jakiegokolwiek lowiska na ktorym moglbym fajnie pomuchowac, zrobilbym to od razu.

  • Forum wedkuje.pl 2011-03-24 10:42:26

    Co kto lubi.
    Problem w tym ze w moich okolicach tak naprawde do wedkowania masz tylko dwa lowiska;
    Pilica i Zalew. I koniec. Wiec czy lowiliby na wodach ogolnych czy na swoim, to i tak wiekszosc z nich lowi w 90% na tej samej wodzie w ciagu roku. Obecnie moj szwagier 100% czasu lowi tylko z lodki na Sulejowie. O "turystyce" wedkarskiej i urozmaiceniu w naszych okolicach wiekszosc tylko moze pomarzyc.
    Wiem ze takie lowisko wymaga pracy i czasu i pieniedzy. Ale zgodzisz sie ze mna ze pozniejsze efekty moglyby byc znacznie lepsze niz kilka plotek czy 1 szczupaczek na caly dzien lowienia. A teraz tak maja. Czy jedna wycieczka w roku nad np. Wisle albo jak to bylo dwa lata temu nad Dzrzewice (50 km od Tomaszowa na wiekszy staw) sa tego warte ?

    Gdybym ja osobiscie mogl zaangazowac sie w zrobienie jakiegokolwiek lowiska na ktorym moglbym fajnie pomuchowac, zrobilbym to od razu.




    A idziesz o zakład, że dobry kłusownik na dbanym przez Was łowisku zniweczy Twój i Twoich kolegów trud i pieniądze w ciągu pół doby? Bez problemów. Wtedy albo się chlastacie, albo idziecie gromadką desperatów na tory z pieśnią żałobną na ustach.



  • Forum wedkuje.pl 2011-03-24 10:44:37

    Kłusownik żyje z takich właśnie zadbanych łowisk, nie z bezrybnych. 

  • pawelz 2011-03-24 11:02:39

    Zgadzam sie z Toba. Klusownik zrobi szybko porzadek. Ale myslac w ten sposob, nie powstaloby zadne lowisko klubowe w naszym kraju. A jednak powstaja i maja sie calkiem niezle.

    Ostatnio widzialem kilka takich lowisk (nie muchowych ale dla spalwikowcow). Lowienie tylko czlonkow jakiegos kola (jedno w szczekocinach nad Krztynia) drugie kolo Wloszczowej. Oba maja sie dobrze od kilku lat. Za kazdym razem jak tamtedy jade z ryb i na ryby siedzi troche wedkarzy. Ryby sa i jakos jeszcze nikt ich nie wyklusowal.

    Sa tez niezle lowiska PZW pod patronatem klubow (Raba).
    Sa tam klusownicy, ale jakos walcza tam z nimi, z mniejszym lub wiekszym skutkiem, ale jakos daja rade.
    Problemem jest upilnowanie lowiska. To najwiekszy koszt i naklad pracy. Dlatego lowiska ktore nie licza na SSR i PSR a ktore chca miec ryby w wodzie tyle kosztuja.
    Wystarczy dopuscic innych wedkarzy (nie klubowych) za odpowiednia oplata i zdobyte pieniadze przeznaczyc np. na ochrone. Np dogadac sie z policja (byc moze komendant jest wedkarzem), kupic jakis srodek transportu zeby nie bylo ze ktos wlasne auto niszczy i paliwo do niego. Ja teraz tylko gdybam, ale siadajac w kilka osob na pewno mozna cos sensownego wymyslic i dopasowac sie do realiow panujacych na danym rejonie. Np. Na pilicy nie obawialbym sie tak bardzo klusownikow. Sieci tu nikt nie stawia a i innych form klusownictwa na wieksza skale nie ma. Ale sa rejony kraju, ze kwitnie i ma sie bardzo dobrze. Dlatego plan takiego lowiska musi byc wpasowany w realia panujace na tanym terenie.

  • Romuald55 2011-03-24 11:18:00

    Dodatkowe składki na łowiska klubowe PZW nie są z reguły mniejsze niż opłaty statutowe PZW.Na domiar tego są dużo większe ograniczenia niż na otwartych wodach PZW.Np....obowiązek wypuszczania ryb określonej wielkości,ograniczenia ilościowe itp.Łowiłem na takich łowiskach stąd moja wiedza.Połowa tej sumy trafia do wody w postaci narybku,stąd ryb jest tam więcej.

  • JaroDaw 2011-03-24 13:04:55

    A jak się ma sytuacja wędkowania nocą, RAPR mówi "7.2. W ciągu doby / w godz. 0.00 - 24.00 /", czy to oznacza, że od 23 do 1 można uzbierać dwa limity ? A jak już komuś się to jakimś cudem uda, to nie będzie to trochę podejrzane ? 



Reklama
Reklama