Przegladajac internet natrafiłem na bardzo ciekawy artykuł . Ocencie go sami . Moze warto sie przyczynic i na wlasną reke ratować szczupaki ?? Jeszcze w ubiegłym sezonie byłem przeciw C&R zabierałem ze sobą ryby nie wszystkie ale te co miały wymiar. Myśle ze teraz podejde do łowienia ryb z innym nastawieniem . Zacznę łowic dla przyjemności ! Namawiam młodszych wędkarzy ktorzy dopiero zaczynaja przygode ze szczupakami. Sam mialem zajawkę i brałem do domu zeby go pokazac i sie pochwalic . Ale tu nie o to chodzi.
Można i tak ale wystarczy zdrowy rozsądek i umiar a rybek będzie tyle że będą zawsze brały no i oczywiście kłusownictwo gdy ten problem wyeliminujemy całkowicie to nasze wody będą kipiały od ryb aha jeszcze jedno PZW jak będzie zarybiało to rybki też będzie więcej.Pozdrawiam.
Można i tak ale wystarczy zdrowy rozsądek i umiar a rybek będzie tyle że będą zawsze brały no i oczywiście kłusownictwo gdy ten problem wyeliminujemy całkowicie to nasze wody będą kipiały od ryb aha jeszcze jedno PZW jak będzie zarybiało to rybki też będzie więcej.Pozdrawiam.
Zawsze mnie zastanawia czy ludzie naprawde mysla tak naiwnie.
1) Klusownictwa nie da sie wyeliminowac calkowicie. Nie ma chyba takiego kraju na swiecie gdzie by to sie udalo. Rownie dobrze moglbys napisac, ze wyeliminujmy przestepczosc a zrezygnujemy z policji i bedzie kasa na leczenie i emerytury. 2) PZW nie bedzie wiecej zarybialo, przynajmniej jesli bedzie w takiej postaci jak teraz. Policz ile maja pieniedzy na zarybiania (kilka procent kwoty naszych skladek) a zobaczysz co mozna wpuscic do wody za ta kwote.
Za to pozwolmy walic po 2 szczupaki dziennie w leb kazdemu z wedka czekajac na cud. Za pare lat cudu nie bedzie, ale szczupakow tez.
Za to pozwolmy walic po 2 szczupaki dziennie w leb kazdemu z wedka czekajac na cud. Za pare lat cudu nie bedzie, ale szczupakow tez.
Paweł pozwolisz że się z Tobą do końca nie zgodzę w tej kwestii.
Już piszę dlaczego. Łowię na Narwi i w naszym rejonie większość wędkarzy bierze ryby. Sporo łowi na żywca i szczupaki trafiają na patelnię. W zeszłym roku na zawodach spinningowych rozpoczynających sezon w ciągu 6 godzin miałem około 20 niewymiarowych szczupaczków. Z czego połowa miała wymiar RAPR (na zawodach mamy ustalone 50 cm już od jakiegoś czasu. W tym roku żeby nie męczyć maluchów nastawiłem się na okonie, ale i tak parę maluchów się trafiło. Na odcinku około 20 km jest zakaz odłowów sieciowych.
Przykład drugi - Zalew na rzece Orz koło Czerwina (wielkość to jakieś 300 na 200 metrów i największa głębokość w korycie rzeki to około 2,5 metra). Duża presja od maja na szczupaka i nie ma problemu z trafieniem tam szczupaka ponad 50 cm. Dwa lata temu złowiony został 109 cm i 86 cm, w zeszłym roku wiem o 2 ponad 80 cm i jednej 90 i szczupak nadal jest. Sam w ciągu 2 lat miałem tam około 30 szt wymiarowych szczupaków takich między 50 - 70 cm (3 trafiły na patelnię). Całkowity brak odłowów sieciowych. Ciekawe skąd one się tam biorą ;-) pewnie kaczki i łabędzie przynoszą je w dziobach, a jest to woda PZW i o zarybieniach Zalewu nie słyszałem już dawno.
Według mnie zmniejszenie limitów i to drastyczne, oraz obligatoryjne wprowadzenie na PZW częstych kontroli akwenów poddawanych dużej presji wędkarskiej oraz wprowadzenie zakazu odłowów sieciowych i poprawiania przyrody pomoże w odbudowie rybostanu.
Jeździłem swego czasu na Mazury i widziałem co mieli rybacy zawodowi wypływający 2 łodziami na połów, a co miało 30 wędkarzy z ośrodka gdzie byłem. Wędkarze nie mieli w tydzień 1/20 tego co rybacy po 2 dniach. Rybacy na tym jeziorze nadal łowią, tyle tylko że wypływają co 3 dzień i mają 1/10 tego co kiedyś.
Widzisz, przyklady mozna by podawac w obie strony. U mnie na Pilicy nie ma odlowow rybackich. Pisze o odcinku od Zalewu do Tomaszowa. Wielokrotnie o tym juz tu na forum pisalem. Szczupak pojawia sie okresowo. Jest szczupa, od razu wiekszosc wedkarzy "robi sie" lowcami drapieznikow. Dodatkowo kilka kol od razu organizuje zawody i w ciagu 1 sezonu znikaja prawie wszystkie drapiezniki. Potem 3-4 lata ciszy. Nagle nie ma zawodow, wszyscy lowia bialoryb. Po czym znowu idzie wiesc o tym ze pojawil sie szczupak. I historia sie powtarza.
Sa rozne wody i rozny rybostan. Dlatego dobrze sie dzieje, ze okregi maja mozliwosc indywidualnego ustalania limitow i przepisow. U Ciebie byc moze nie ma koniecznosci zaostrzania przepisow. U mnie jak najbardziej. Pilica nie jest duza rzeka i wybrac drapieznika mozna z niej blyskawicznie. Przekonalem sie o tym juz wielokrotnie. Rok 2010 byl wyjatkowo dobry jesli chodzi o drapieznika. Nawet zlowilem swoje pierwsze miarowe szczupaki na muche. Ide o zaklad ze 1.05 bedzie tlum spinningistow. Tak gdzies do polowy maja bedzie pozamiatane. Resztki z zeszlego roku wyladuja na patelni. A potem bedzie biadolenie ze szczupaka nie ma. Ale co sie dzialo jesienia, do tego nikt sie nie przyzna.
Ciężki temat...Nie oszukujmy się...Połowa wędkarzy nie będzie respektować nowego wymiaru ochronnego;kułsole byli,są i będą,do tego dochodzi rabunkowa działalność rybacka(gdzie wszystkie metody połowu są stosowane bez umiaru-przykład jez.powidzkie).A PZW nie może sobie pozwolić na uszczuplenie i tak topniejącej ilości członków...,tak że nie podejmie żadnych rewolucyjnych działań ochrony ani szczupaka ani żadnego innego gatunku...Działania które zostały podjęte to tylko ułuda że coś się w końcu dzieje w tym kierunku,prawda jest taka że tylko My,każdy z Nas osobna ma jakiś(może i minimalny,ale zawsze) wpływ na populację ryb.Tak że szanujmy to co mamy bo możliwe że za kilka,kilkanaście lat będziemy skazani na łowiska komercyjne,gdzie już nie będzie uroku "dzikiej wody",czego osobiście bardzo bym nie chciał...Myślę,że nie tylko ja...
W zeszłym roku nie zabrałem ani jednego szczupaka a kilka złapałem no i co mogę dodać jeszcze że każdy może ale z umiarem i będzie lepiej.Pozdrawiam.
Gdyby kazdy tak postąpil to na drugi sezon bylo by wiecej ryb do złapania ;) A w przypadku łowiska w ktorym ja łowie były by wieksze. Co za tym idzie ? wieksza frajda ,wiecej brań. Namawiam do wypuszczania ryb i nie tylko szczupaków .
Widzisz, przyklady mozna by podawac w obie strony. U mnie na Pilicy nie ma odlowow rybackich. Pisze o odcinku od Zalewu do Tomaszowa. Wielokrotnie o tym juz tu na forum pisalem. Szczupak pojawia sie okresowo. Jest szczupa, od razu wiekszosc wedkarzy "robi sie" lowcami drapieznikow. Dodatkowo kilka kol od razu organizuje zawody i w ciagu 1 sezonu znikaja prawie wszystkie drapiezniki. Potem 3-4 lata ciszy. Nagle nie ma zawodow, wszyscy lowia bialoryb. Po czym znowu idzie wiesc o tym ze pojawil sie szczupak. I historia sie powtarza.
Paweł ja też jestem za ograniczeniami i właśnie w takich przypadkach jak opisałeś "przymusowe" zwiększenie kontroli przez PSR i SSR. Dobrze też by było gdyby PSR i SSR miało uprawnienia do kontrolowania sąsiadujących Okręgów. Np. w naszym rejonie chłopaki z SSR już chyba wybrali wszystkie siaty bo już tyle nie znajdują co parę lat wstecz, ale już po sąsiedzku na odcinku Narwi gdzie dzierżawcą jest prywaciarz (GRW Łomża) nieoznakowane siaty stoją prawie w biały dzień i nasi nie mogą ich zdjąć bo na granicy mazowieckiego kończą się ich "uprawnienia" a tamte wody to już podlaskie. Prywaciarz ma 3 strażników z "SUPER LORNETKAMI" przez które widzą czy ktoś łowi legalnie czy też kłusuje, a na współpracę z wędkarzami nie chce iść, twierdząc ze będziemy chcieli wtrącać mu się do wszystkiego.
Pewnie to jego sieci, bo nie wierze ze pozwolilby tak jawnie klusowac na "swoich" wodach.
Fajnie wiedziec ze gdzies jeszcze sa ryby i cos sie dzieje nad woda. Niestety u mnie jest strasznie kiepsciutko. Smiem twierdzic ze rejon centralnej Polski (okolice Lodz, Tomaszow Piotrkow) sa najgorsze w kraju. Jezdze po calej Polsce i takiego pedu na mieso jak u nas i takiej kichy nie widzialem nigdzie. Pewne gatunki ryb (sandacz, klen, brzana , swinka, bolen) wyginely lub prawie wyginely z naszych okolic. Duzy leszcz, ploc to rarytas. Szczupak to cien tego co bylo, okon 25 cm jest okazem. Jelec zniknal calkowicie. Mozna by tak dlugo jeszcze. Wiec jak slysze, ze ktos zabiera co popadnie, ostatnie resztki ryb dobijajac tym samym rzeke, to krew mnie zalewa. Jesli PZW sie nie opamieta i nie wprowadzi jakich istotnych ograniczen, to za pare lat juz wogole nie bedzie co lowic w Pilicy. I niech nikt mi nie gada o rybakach czy klusownikach, bo na tym odcinku nie istnieje nic takiego jak rybactwo a prawdziwego klusola nie widzialem nigdy. Owszem, czasami ktos tam zabierze niemiarowa rybe czy bys moze lowi bez karty. Moze ktos tam jakos proboje klusowac (slyszalem o jednym miejscu gdzie lowia z kusza). Ale to naprawde nic w porownaniu z tym co wyprawiaja wedkarze w swietle jupiterow i za aprobata okregu piotrkowskiego.
uwazam ze od kazdego wedkarza, zalezy zycie złapanego szczupaka.
w zeszlym roku wypuscilem wiele sztuk,ale napotkalem jednego "kolege po kiju"i odparl mi ze ...biore wszystko jak leci..."wiec zalezy tu od poziomu wedkowania.albo robie to dla miesa albo dla przyjemnosci i poczucia ze jak go wupuszcze to za tydz.w tym samym miejscu znowu go spotkam.wiec wszystko w naszych rekach...pozdrawiam wszystkich dobrych wedkarzy;-)C&R
Przegladajac internet natrafiłem na bardzo ciekawy artykuł . Ocencie go sami . Moze warto sie przyczynic i na wlasną reke ratować szczupaki ?? Jeszcze w ubiegłym sezonie byłem przeciw C&R zabierałem ze sobą ryby nie wszystkie ale te co miały wymiar. Myśle ze teraz podejde do łowienia ryb z innym nastawieniem . Zacznę łowic dla przyjemności ! Namawiam młodszych wędkarzy ktorzy dopiero zaczynaja przygode ze szczupakami. Sam mialem zajawkę i brałem do domu zeby go pokazac i sie pochwalic . Ale tu nie o to chodzi.
http://www.lakefishing.com.pl/rat_szczupak/index.php
Można i tak ale wystarczy zdrowy rozsądek i umiar a rybek będzie tyle że będą zawsze brały no i oczywiście kłusownictwo gdy ten problem wyeliminujemy całkowicie to nasze wody będą kipiały od ryb aha jeszcze jedno PZW jak będzie zarybiało to rybki też będzie więcej.Pozdrawiam.
Można i tak ale wystarczy zdrowy rozsądek i umiar a rybek będzie tyle że będą zawsze brały no i oczywiście kłusownictwo gdy ten problem wyeliminujemy całkowicie to nasze wody będą kipiały od ryb aha jeszcze jedno PZW jak będzie zarybiało to rybki też będzie więcej.Pozdrawiam.
Zawsze mnie zastanawia czy ludzie naprawde mysla tak naiwnie.
1) Klusownictwa nie da sie wyeliminowac calkowicie. Nie ma chyba takiego kraju na swiecie gdzie by to sie udalo. Rownie dobrze moglbys napisac, ze wyeliminujmy przestepczosc a zrezygnujemy z policji i bedzie kasa na leczenie i emerytury.
2) PZW nie bedzie wiecej zarybialo, przynajmniej jesli bedzie w takiej postaci jak teraz. Policz ile maja pieniedzy na zarybiania (kilka procent kwoty naszych skladek) a zobaczysz co mozna wpuscic do wody za ta kwote.
Za to pozwolmy walic po 2 szczupaki dziennie w leb kazdemu z wedka czekajac na cud.
Za pare lat cudu nie bedzie, ale szczupakow tez.
Za to pozwolmy walic po 2 szczupaki dziennie w leb kazdemu z wedka czekajac na cud.
Za pare lat cudu nie bedzie, ale szczupakow tez.
Paweł pozwolisz że się z Tobą do końca nie zgodzę w tej kwestii.
Już piszę dlaczego. Łowię na Narwi i w naszym rejonie większość wędkarzy bierze ryby. Sporo łowi na żywca i szczupaki trafiają na patelnię. W zeszłym roku na zawodach spinningowych rozpoczynających sezon w ciągu 6 godzin miałem około 20 niewymiarowych szczupaczków. Z czego połowa miała wymiar RAPR (na zawodach mamy ustalone 50 cm już od jakiegoś czasu. W tym roku żeby nie męczyć maluchów nastawiłem się na okonie, ale i tak parę maluchów się trafiło. Na odcinku około 20 km jest zakaz odłowów sieciowych.
Przykład drugi - Zalew na rzece Orz koło Czerwina (wielkość to jakieś 300 na 200 metrów i największa głębokość w korycie rzeki to około 2,5 metra). Duża presja od maja na szczupaka i nie ma problemu z trafieniem tam szczupaka ponad 50 cm. Dwa lata temu złowiony został 109 cm i 86 cm, w zeszłym roku wiem o 2 ponad 80 cm i jednej 90 i szczupak nadal jest. Sam w ciągu 2 lat miałem tam około 30 szt wymiarowych szczupaków takich między 50 - 70 cm (3 trafiły na patelnię). Całkowity brak odłowów sieciowych.
Ciekawe skąd one się tam biorą ;-) pewnie kaczki i łabędzie przynoszą je w dziobach, a jest to woda PZW i o zarybieniach Zalewu nie słyszałem już dawno.
Według mnie zmniejszenie limitów i to drastyczne, oraz obligatoryjne wprowadzenie na PZW częstych kontroli akwenów poddawanych dużej presji wędkarskiej oraz wprowadzenie zakazu odłowów sieciowych i poprawiania przyrody pomoże w odbudowie rybostanu.
Jeździłem swego czasu na Mazury i widziałem co mieli rybacy zawodowi wypływający 2 łodziami na połów, a co miało 30 wędkarzy z ośrodka gdzie byłem. Wędkarze nie mieli w tydzień 1/20 tego co rybacy po 2 dniach. Rybacy na tym jeziorze nadal łowią, tyle tylko że wypływają co 3 dzień i mają 1/10 tego co kiedyś.
Widzisz, przyklady mozna by podawac w obie strony.
U mnie na Pilicy nie ma odlowow rybackich. Pisze o odcinku od Zalewu do Tomaszowa.
Wielokrotnie o tym juz tu na forum pisalem. Szczupak pojawia sie okresowo.
Jest szczupa, od razu wiekszosc wedkarzy "robi sie" lowcami drapieznikow. Dodatkowo kilka kol od razu organizuje zawody i w ciagu 1 sezonu znikaja prawie wszystkie drapiezniki. Potem 3-4 lata ciszy. Nagle nie ma zawodow, wszyscy lowia bialoryb. Po czym znowu idzie wiesc o tym ze pojawil sie szczupak. I historia sie powtarza.
Sa rozne wody i rozny rybostan. Dlatego dobrze sie dzieje, ze okregi maja mozliwosc indywidualnego ustalania limitow i przepisow. U Ciebie byc moze nie ma koniecznosci zaostrzania przepisow. U mnie jak najbardziej. Pilica nie jest duza rzeka i wybrac drapieznika mozna z niej blyskawicznie. Przekonalem sie o tym juz wielokrotnie.
Rok 2010 byl wyjatkowo dobry jesli chodzi o drapieznika. Nawet zlowilem swoje pierwsze miarowe szczupaki na muche. Ide o zaklad ze 1.05 bedzie tlum spinningistow. Tak gdzies do polowy maja bedzie pozamiatane. Resztki z zeszlego roku wyladuja na patelni. A potem bedzie biadolenie ze szczupaka nie ma. Ale co sie dzialo jesienia, do tego nikt sie nie przyzna.
W zeszłym roku nie zabrałem ani jednego szczupaka a kilka złapałem no i co mogę dodać jeszcze że każdy może ale z umiarem i będzie lepiej.Pozdrawiam.
Ej ratując szczupaka "zabijamy" inne gatunki ryb. Szczupak jest moją najukochańsza rybą. W małym stopniu trzeba go odławiać.
Ciężki temat...Nie oszukujmy się...Połowa wędkarzy nie będzie respektować nowego wymiaru ochronnego;kułsole byli,są i będą,do tego dochodzi rabunkowa działalność rybacka(gdzie wszystkie metody połowu są stosowane bez umiaru-przykład jez.powidzkie).A PZW nie może sobie pozwolić na uszczuplenie i tak topniejącej ilości członków...,tak że nie podejmie żadnych rewolucyjnych działań ochrony ani szczupaka ani żadnego innego gatunku...Działania które zostały podjęte to tylko ułuda że coś się w końcu dzieje w tym kierunku,prawda jest taka że tylko My,każdy z Nas osobna ma jakiś(może i minimalny,ale zawsze) wpływ na populację ryb.Tak że szanujmy to co mamy bo możliwe że za kilka,kilkanaście lat będziemy skazani na łowiska komercyjne,gdzie już nie będzie uroku "dzikiej wody",czego osobiście bardzo bym nie chciał...Myślę,że nie tylko ja...
W zeszłym roku nie zabrałem ani jednego szczupaka a kilka złapałem no i co mogę dodać jeszcze że każdy może ale z umiarem i będzie lepiej.Pozdrawiam.
Gdyby kazdy tak postąpil to na drugi sezon bylo by wiecej ryb do złapania ;) A w przypadku łowiska w ktorym ja łowie były by wieksze. Co za tym idzie ? wieksza frajda ,wiecej brań. Namawiam do wypuszczania ryb i nie tylko szczupaków .
Widzisz, przyklady mozna by podawac w obie strony.
U mnie na Pilicy nie ma odlowow rybackich. Pisze o odcinku od Zalewu do Tomaszowa.
Wielokrotnie o tym juz tu na forum pisalem. Szczupak pojawia sie okresowo.
Jest szczupa, od razu wiekszosc wedkarzy "robi sie" lowcami drapieznikow. Dodatkowo kilka kol od razu organizuje zawody i w ciagu 1 sezonu znikaja prawie wszystkie drapiezniki. Potem 3-4 lata ciszy. Nagle nie ma zawodow, wszyscy lowia bialoryb. Po czym znowu idzie wiesc o tym ze pojawil sie szczupak. I historia sie powtarza.
Paweł ja też jestem za ograniczeniami i właśnie w takich przypadkach jak opisałeś "przymusowe" zwiększenie kontroli przez PSR i SSR. Dobrze też by było gdyby PSR i SSR miało uprawnienia do kontrolowania sąsiadujących Okręgów.
Np. w naszym rejonie chłopaki z SSR już chyba wybrali wszystkie siaty bo już tyle nie znajdują co parę lat wstecz, ale już po sąsiedzku na odcinku Narwi gdzie dzierżawcą jest prywaciarz (GRW Łomża) nieoznakowane siaty stoją prawie w biały dzień i nasi nie mogą ich zdjąć bo na granicy mazowieckiego kończą się ich "uprawnienia" a tamte wody to już podlaskie.
Prywaciarz ma 3 strażników z "SUPER LORNETKAMI" przez które widzą czy ktoś łowi legalnie czy też kłusuje, a na współpracę z wędkarzami nie chce iść, twierdząc ze będziemy chcieli wtrącać mu się do wszystkiego.
Pewnie to jego sieci, bo nie wierze ze pozwolilby tak jawnie klusowac na "swoich" wodach.
Fajnie wiedziec ze gdzies jeszcze sa ryby i cos sie dzieje nad woda. Niestety u mnie jest strasznie kiepsciutko. Smiem twierdzic ze rejon centralnej Polski (okolice Lodz, Tomaszow Piotrkow) sa najgorsze w kraju. Jezdze po calej Polsce i takiego pedu na mieso jak u nas i takiej kichy nie widzialem nigdzie.
Pewne gatunki ryb (sandacz, klen, brzana , swinka, bolen) wyginely lub prawie wyginely z naszych okolic. Duzy leszcz, ploc to rarytas. Szczupak to cien tego co bylo, okon 25 cm jest okazem. Jelec zniknal calkowicie. Mozna by tak dlugo jeszcze. Wiec jak slysze, ze ktos zabiera co popadnie, ostatnie resztki ryb dobijajac tym samym rzeke, to krew mnie zalewa.
Jesli PZW sie nie opamieta i nie wprowadzi jakich istotnych ograniczen, to za pare lat juz wogole nie bedzie co lowic w Pilicy.
I niech nikt mi nie gada o rybakach czy klusownikach, bo na tym odcinku nie istnieje nic takiego jak rybactwo a prawdziwego klusola nie widzialem nigdy. Owszem, czasami ktos tam zabierze niemiarowa rybe czy bys moze lowi bez karty. Moze ktos tam jakos proboje klusowac (slyszalem o jednym miejscu gdzie lowia z kusza). Ale to naprawde nic w porownaniu z tym co wyprawiaja wedkarze w swietle jupiterow i za aprobata okregu piotrkowskiego.
witam
uwazam ze od kazdego wedkarza, zalezy zycie złapanego szczupaka.
w zeszlym roku wypuscilem wiele sztuk,ale napotkalem jednego "kolege po kiju"i odparl mi ze ...biore wszystko jak leci..."wiec zalezy tu od poziomu wedkowania.albo robie to dla miesa albo dla przyjemnosci i poczucia ze jak go wupuszcze to za tydz.w tym samym miejscu znowu go spotkam.wiec wszystko w naszych rekach...pozdrawiam wszystkich dobrych wedkarzy;-)C&R