Tak z ciekawości chciał bym spytać niezadowolonych ze swoich wyników i narzekających na rybostan ile mają wpisów w rejestrze a ile ryb złapali w sztukach ( mniej więcej). Nie chciał bym wywoływać żadnej dyskusji w tym wątku, więc jak ktoś nie chce niech nie pisze. Nie chcę też wiedzieć ile ryb zabraliście.
Chodzi mi o procentowy wynik - nie w promilach ;)
żeby nie było zacznę od siebie
wpisów: 40 około 10 szt.
Jak by nie było 25% ryby na wypad. Normalnie moja skuteczność jest zabójcza albo odwiedzam kiepskie miejscówki ;).
Na rybach bylem moze ze 60 razy. W rybrykach ilosc zlowionych ryb - 0. Dodam ze identyczne dane dostana od dwoch moich kumpli z ktorymi jezdze na ryby. Ciekawe jakie wnioski wyciagna nasi wlodarze wod :)
Na rybach bywałem praktycznie po kilka razy w tygodniu (w wiekszości przypadków były to szybkie 1-2 godz. wypady po pracy) wpisów w rejestrze mam słownie siedem a z wpisanych ryb to kilkanaście okoni i jeden sandacz i jeden jaź.
80 pobytów na rybach - przeważnie jestem ok. 150 razy (moje ulubione łowisko przechodzi potężny kryzys) Złowiłem: Okoń - 30 szt Leszcz - 5 szt. Lin - 3 szt. Pstrąg - 1 szt. Sandacz - 1 szt. Złowiłem jeszcze kilkadziesiąt/set płoci, kilka jazi, kilkadziesiąt leszczyków... które nie uszczupliły rybostanu łowisk.
Byłem 85 razy złowiłem 14 sandaczy,4 sumy,5 szczupaków i około 40 okoni.Usmażyłem 1 sandacz,1 suma ,i około 30 okoni w łowieniu posługuję się tylko spinningiem .
Nie mogę nic napisać w temacie bo i tak niektórzy posądzają mnie że kłamię z tym całym moim łowieniem,tegoroczna lista by ich dopiero nieźle podjarała.:)
;) miało być mniej więcej. Widzę że co poniektórzy bardzo poważnie podchodzą do tematu. Nie piszcie ile zabraliście do domu tylko ile mniej więcej złapaliście. Nie chcę wywołać kolejnej burzy w związku z zabieraniem ryb.
Powiem strzerze nigdy nie przliczalem zlowinej ryby, a wzietej do domu a nad woda jestem bardzo czesto (emeryt) bo cala przyjemność obcowania nad woda - i czekanie na branie! I wydaje mi sie że tu jest sedno tej rekreacji -która wciąga i staje sie obsesją jak brak 3-5 dni kontaktu z wodą i rybą
U mnie est rejestr w którym wpisuje zabrana rybe , a zlowiona i wypuszczone nie pisze wiec ciezko mi sie odnieść do ilosci wszystkich ryb-zabranych 8 karp 2 pstrąg teczowy 3szt sandacz ,leszcza karasia nie wpisujemy zapomnialem w maju1 węgorz.
Tak z ciekawości chciał bym spytać niezadowolonych ze swoich wyników i narzekających na rybostan ile mają wpisów w rejestrze a ile ryb złapali w sztukach ( mniej więcej). Nie chciał bym wywoływać żadnej dyskusji w tym wątku, więc jak ktoś nie chce niech nie pisze.
Nie chcę też wiedzieć ile ryb zabraliście.
Chodzi mi o procentowy wynik - nie w promilach ;)
żeby nie było zacznę od siebie
wpisów: 40
około 10 szt.
Jak by nie było 25% ryby na wypad. Normalnie moja skuteczność jest zabójcza albo odwiedzam kiepskie miejscówki ;).
na rybach byłem ze 100 razy w tym roku zlapanych ze 130 szczupaków z 10-15 okoni , jeden sum i leszcz na wahadło oraz z 10 pstragów.
Czyli wychodzi że około 1,5 ryby na wypad ;)
na rybach w polsce byłem nie licząc zlotu wędkarskiego 4 razy złowiłem 3 pstrągi,75% skuteczności
79 wpisów
jakieś 160 kilo ryby
Jak policzyć drobnicę?!
Muszę to zamienić na kilogramy, więc po około 2 kilo na wypad.
Powiedzmy że to jeden karp. albo jeden czy dwa leszcze, może ze trzy karasie...
To mam skuteczność powyżej 100 procent co? Hehe... no kolego pojechałeś po bandzie!
Na rybach bylem moze ze 60 razy.
W rybrykach ilosc zlowionych ryb - 0.
Dodam ze identyczne dane dostana od dwoch moich kumpli z ktorymi jezdze na ryby.
Ciekawe jakie wnioski wyciagna nasi wlodarze wod :)
Na rybach bywałem praktycznie po kilka razy w tygodniu (w wiekszości przypadków były to szybkie 1-2 godz. wypady po pracy) wpisów w rejestrze mam słownie siedem a z wpisanych ryb to kilkanaście okoni i jeden sandacz i jeden jaź.
80 pobytów na rybach - przeważnie jestem ok. 150 razy (moje ulubione łowisko przechodzi potężny kryzys)
Złowiłem:
Okoń - 30 szt
Leszcz - 5 szt.
Lin - 3 szt.
Pstrąg - 1 szt.
Sandacz - 1 szt.
Złowiłem jeszcze kilkadziesiąt/set płoci, kilka jazi, kilkadziesiąt leszczyków... które nie uszczupliły rybostanu łowisk.
Byłem 85 razy złowiłem 14 sandaczy,4 sumy,5 szczupaków i około 40 okoni.Usmażyłem 1 sandacz,1 suma ,i około 30 okoni w łowieniu posługuję się tylko spinningiem .
Nie mogę nic napisać w temacie bo i tak niektórzy posądzają mnie że kłamię z tym całym moim łowieniem,tegoroczna lista by ich dopiero nieźle podjarała.:)
Sprawdziłem w rejestrze :) Zabrałem 1 sandacza na 76 pobytów nad wodą. Nie wiem tylko, czy się licytujemy w górę, czy w dół ?
;) miało być mniej więcej. Widzę że co poniektórzy bardzo poważnie podchodzą do tematu. Nie piszcie ile zabraliście do domu tylko ile mniej więcej złapaliście. Nie chcę wywołać kolejnej burzy w związku z zabieraniem ryb.
Powiem strzerze nigdy nie przliczalem zlowinej ryby, a wzietej do domu a nad woda jestem bardzo czesto (emeryt) bo cala przyjemność obcowania nad woda - i czekanie na branie!
I wydaje mi sie że tu jest sedno tej rekreacji -która wciąga i staje sie obsesją jak brak 3-5 dni kontaktu z wodą i rybą
To reż nie pisałem ile zabrałem, tylko ile złowiłem, a to różnica. Ze tak powiem - poważna różnica.
U mnie est rejestr w którym wpisuje zabrana rybe , a zlowiona i wypuszczone nie pisze wiec ciezko mi sie odnieść do ilosci wszystkich ryb-zabranych 8 karp 2 pstrąg teczowy 3szt sandacz ,leszcza karasia nie wpisujemy zapomnialem w maju1 węgorz.