Miałem taki przypadek : Przed około 8 laty pojechałem z kolegą na Mazury. W jednym z ośrodków wypoczynkowych wynajęliśmy łódź. Miała wypisany prawidłowo numer rejestracyjny i była wyposażona w środki bezpieczeństwa. Po kilku godzinach wędkowania podpłynęli strażnicy PSR i po kontroli dokumentów uprawniających do wędkowania zażądali dowodu rejestracyjnego łodzi. Takowego nie mieliśmy. Strażnicy nas pouczyli, że jest to niezbędny "papier", i powinniśmy go mieć. Jednak nie ukarano nas. Po powrocie do ośrodka, poprosiliśmy przystaniowego o ten dokument. Okazało się, że wszystkie łodzie ( 20 ) w ośrodku są zarejestrowane pod różnymi numerami, ale na jednym zbiorczym dokumencie wydanym przez starostwo. Mieliście taką sytuację ? Jak się bronić przed takim idiotyzmem ?
Miałem taki przypadek : Przed około 8 laty pojechałem z kolegą na Mazury. W jednym z ośrodków wypoczynkowych wynajęliśmy łódź. Miała wypisany prawidłowo numer rejestracyjny i była wyposażona w środki bezpieczeństwa. Po kilku godzinach wędkowania podpłynęli strażnicy PSR i po kontroli dokumentów uprawniających do wędkowania zażądali dowodu rejestracyjnego łodzi. Takowego nie mieliśmy. Strażnicy nas pouczyli, że jest to niezbędny "papier", i powinniśmy go mieć. Jednak nie ukarano nas. Po powrocie do ośrodka, poprosiliśmy przystaniowego o ten dokument. Okazało się, że wszystkie łodzie ( 20 ) w ośrodku są zarejestrowane pod różnymi numerami, ale na jednym zbiorczym dokumencie wydanym przez starostwo.
Mieliście taką sytuację ? Jak się bronić przed takim idiotyzmem ?
Wypożyczając taki sprzet pływający, musisz pobrać rachunek/paragon świadczący o właścicielu tegoż sprzętu. "Sprzętowy" powinien wydawać takie pokwitowania, ponieważ pobiera opłatę. Ten świstek jest dokumentem poświadczającym pochodzenie jednostki pływającej z wypożyczalni. Wypożyczalnie sprzętów pływających mają zbiorowe rejestracje i ubezpieczenia, lecz nie do końca jest to zgodne z prawem, ale urzędy przymykają na ten problem oko. Właściciele robią to z własnej wygody, bo wypożyczający gubią często takie dokumenty. Gdyby Was ukarano mandatem, wtedy właściciel wypożyczalni musi Wam zwrócić kwotę mandatu, bo jest to niedopełnienie jego obowiązku.
Rejestracja kosztuje kilkanascie złotych w urzędzie.
Oczywiście masz rację, ale kolega @Zbig28 napisał o sprzęcie pływającym z wypożyczalni. A oni raczej dokumentu nie dają klientowi z obawy przed zagubieniem, zniszczeniem. Dla służb kontrolujących pokwitowanie świadczące o wypożyczeniu jednostki pływającej jest dokumentem potwierdzającym właściciela i w wypadku wyjaśnienia ewentualnych nieścisłości udają się do portu macierzystego takiej jednostki do jej właściciela.
Dokładnie, tak samo jest z jachtami turystycznymi, też wymagany jest komplet dokumentów (w tym, o ile się nie mylę, ubezpieczenie) a firmy czarterowe dają tylko jeden kwitek.
Miałem taki przypadek :
Przed około 8 laty pojechałem z kolegą na Mazury. W jednym z ośrodków wypoczynkowych wynajęliśmy łódź.
Miała wypisany prawidłowo numer rejestracyjny i była wyposażona w środki bezpieczeństwa.
Po kilku godzinach wędkowania podpłynęli strażnicy PSR i po kontroli dokumentów uprawniających do wędkowania zażądali dowodu rejestracyjnego łodzi.
Takowego nie mieliśmy. Strażnicy nas pouczyli, że jest to niezbędny "papier", i powinniśmy go mieć. Jednak nie ukarano nas.
Po powrocie do ośrodka, poprosiliśmy przystaniowego o ten dokument. Okazało się, że wszystkie łodzie ( 20 ) w ośrodku są zarejestrowane pod różnymi numerami, ale na jednym zbiorczym dokumencie wydanym przez starostwo.
Mieliście taką sytuację ? Jak się bronić przed takim idiotyzmem ?
Miałem taki przypadek :
Przed około 8 laty pojechałem z kolegą na Mazury. W jednym z ośrodków wypoczynkowych wynajęliśmy łódź.
Miała wypisany prawidłowo numer rejestracyjny i była wyposażona w środki bezpieczeństwa.
Po kilku godzinach wędkowania podpłynęli strażnicy PSR i po kontroli dokumentów uprawniających do wędkowania zażądali dowodu rejestracyjnego łodzi.
Takowego nie mieliśmy. Strażnicy nas pouczyli, że jest to niezbędny "papier", i powinniśmy go mieć. Jednak nie ukarano nas.
Po powrocie do ośrodka, poprosiliśmy przystaniowego o ten dokument. Okazało się, że wszystkie łodzie ( 20 ) w ośrodku są zarejestrowane pod różnymi numerami, ale na jednym zbiorczym dokumencie wydanym przez starostwo.
Mieliście taką sytuację ? Jak się bronić przed takim idiotyzmem ?
Wypożyczając taki sprzet pływający, musisz pobrać rachunek/paragon świadczący o właścicielu tegoż sprzętu. "Sprzętowy" powinien wydawać takie pokwitowania, ponieważ pobiera opłatę. Ten świstek jest dokumentem poświadczającym pochodzenie jednostki pływającej z wypożyczalni. Wypożyczalnie sprzętów pływających mają zbiorowe rejestracje i ubezpieczenia, lecz nie do końca jest to zgodne z prawem, ale urzędy przymykają na ten problem oko. Właściciele robią to z własnej wygody, bo wypożyczający gubią często takie dokumenty. Gdyby Was ukarano mandatem, wtedy właściciel wypożyczalni musi Wam zwrócić kwotę mandatu, bo jest to niedopełnienie jego obowiązku.
dokument powinien być przy sobie,
Rejestracja kosztuje kilkanascie złotych w urzędzie.
dokument powinien być przy sobie,
Rejestracja kosztuje kilkanascie złotych w urzędzie.
Oczywiście masz rację, ale kolega @Zbig28 napisał o sprzęcie pływającym z wypożyczalni. A oni raczej dokumentu nie dają klientowi z obawy przed zagubieniem, zniszczeniem. Dla służb kontrolujących pokwitowanie świadczące o wypożyczeniu jednostki pływającej jest dokumentem potwierdzającym właściciela i w wypadku wyjaśnienia ewentualnych nieścisłości udają się do portu macierzystego takiej jednostki do jej właściciela.
Dokładnie, tak samo jest z jachtami turystycznymi, też wymagany jest komplet dokumentów (w tym, o ile się nie mylę, ubezpieczenie) a firmy czarterowe dają tylko jeden kwitek.