Witam, dnia 25 czerwca oddałem wędkę na gwarancję - złamała się na zaczepie.Najpierw mowiono mi że do 2 tyg powinno byc, niestety przedlużyło się to troszke przychodzilem co tydzien i nic, w koncu zadzwonilem do kongera po dlugich probach dodzwonil sie do tego sklepu (chcial dowiedziec sie gdzie oddają), ja w poniedzialek poszedlem do sklepu powiedzieli w tym tygodniu na 100% będzie ta wędka, konger do mnie zadzwonil i powiedzial ze hurtownia wedke przetrzymala i juz jest wyslana powiedzial ze jest NAPRAWIONA. Dzisiaj dostaje telefon od sklepu ze wedka nie wyszła z serwisu bo nie ma cześci, jak odzyskac pieniądze? Czy mam prawo isc do sklepu i zadac pieniędzy?
Jeśli wyszła z serwisu, to poproś o tę informację na piśmie i jeśli je otrzymasz to maszeruj do sklepu i żądaj albo kija, albo zwrotu gotówki.Nie ma tak, że jeden zwala na drugiego.
Ja więcej do serwisu już nie oddam. najlepiej oddać do jakiegoś speca do naprawy lub kupić nową. Przechodziłem coś takiego ale wędka dotarła mimo że nie naprawiona do końca ;/
Jak mi złamał się kijek Mikado to niedawałem do sklepu tylko sam zadzwoniłem i sprawę załatwiłem poniosłem tylko koszt wysyłki część wymienili i odesłali czekałem niecały miesiąc pozdrawiam
Ja więcej do serwisu już nie oddam. najlepiej oddać do jakiegoś speca do naprawy lub kupić nową. Przechodziłem coś takiego ale wędka dotarła mimo że nie naprawiona do końca ;/
Miałem to samo jak oddałem do naprawy gwarancyjnej kołowrotek,tak go naprawili że po dwóch tygodniach nastąpiła ta sama awaria. Teraz oddaje do zakładu u siebie a w gwarancje przestałem wierzyć żeby ja wymóc wszyscy musieli by je wymuszać prze sądy,wtedy producenci nauczyli by się wywiązywać z zobowiązań a tak robią co chcą.Odmawiają napraw,naprawiają byle jak i dochodzi do tego sprawa tego że nie wszyscy którym sprzęt się zepsuje w czasie gwarancji korzystają z niej.
Witam, dnia 25 czerwca oddałem wędkę na gwarancję - złamała się na zaczepie.Najpierw mowiono mi że do 2 tyg powinno byc, niestety przedlużyło się to troszke przychodzilem co tydzien i nic, w koncu zadzwonilem do kongera po dlugich probach dodzwonil sie do tego sklepu (chcial dowiedziec sie gdzie oddają), ja w poniedzialek poszedlem do sklepu powiedzieli w tym tygodniu na 100% będzie ta wędka, konger do mnie zadzwonil i powiedzial ze hurtownia wedke przetrzymala i juz jest wyslana powiedzial ze jest NAPRAWIONA. Dzisiaj dostaje telefon od sklepu ze wedka nie wyszła z serwisu bo nie ma cześci, jak odzyskac pieniądze? Czy mam prawo isc do sklepu i zadac pieniędzy?
Jeśli wyszła z serwisu, to poproś o tę informację na piśmie i jeśli je otrzymasz to maszeruj do sklepu i żądaj albo kija, albo zwrotu gotówki.Nie ma tak, że jeden zwala na drugiego.
Ja więcej do serwisu już nie oddam. najlepiej oddać do jakiegoś speca do naprawy lub kupić nową.
Przechodziłem coś takiego ale wędka dotarła mimo że nie naprawiona do końca ;/
Jak mi złamał się kijek Mikado to niedawałem do sklepu tylko sam zadzwoniłem i sprawę załatwiłem poniosłem tylko koszt wysyłki część wymienili i odesłali czekałem niecały miesiąc pozdrawiam
Ja więcej do serwisu już nie oddam. najlepiej oddać do jakiegoś speca do naprawy lub kupić nową.
Przechodziłem coś takiego ale wędka dotarła mimo że nie naprawiona do końca ;/
Miałem to samo jak oddałem do naprawy gwarancyjnej kołowrotek,tak go naprawili że po dwóch tygodniach nastąpiła ta sama awaria.
Teraz oddaje do zakładu u siebie a w gwarancje przestałem wierzyć żeby ja wymóc wszyscy musieli by je wymuszać prze sądy,wtedy producenci nauczyli by się wywiązywać z zobowiązań a tak robią co chcą.Odmawiają napraw,naprawiają byle jak i dochodzi do tego sprawa tego że nie wszyscy którym sprzęt się zepsuje w czasie gwarancji korzystają z niej.