Reklama
  • Forum wedkuje.pl2009-02-11 14:53:49

    Będąc na rybach, kilka krotnie zostałem napadnięty przez chuliganów. Chciał bym się dowiedzieć cz to tylko mi się coś takiego przytrafia, a jeśli nie tylko mi to w jaki sposób się obroniliście? Jak postępować w takich sytuacjach?

  • rysiek38 2009-02-11 16:04:54

    kilka takich przypadkow jest opisanych na moim blogu pt,smutny niecodzienny polow - poczytaj i dopisz sie do reszty wpisow

  • czekolada 2009-02-11 16:43:44

    cos takiego mnie nie spotkalo acz kolwiek slyszalem o takich sytuaciach ja proponoje chodzic na ryby z kolega zawsze to inaczej pozdrawiam i nie daj sie

  • czekolada 2009-02-11 16:43:45

    cos takiego mnie nie spotkalo acz kolwiek slyszalem o takich sytuaciach ja proponoje chodzic na ryby z kolega zawsze to inaczej pozdrawiam i nie daj sie

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2009-02-11 17:01:07

    Chamstwa nad wodą jest mnustwo,ale na szczęście nic takiego mnie nie spotkalo.Radzę wobec tego,abyś znalazł kolegę i chodzcie przynajmniej we dwoje nad wodę.Zaszeć to bezpieczniej.

  • burza10000 2009-02-11 17:01:47

    i ty koleżanka w zupełności ma rację we dwójkę zawsze razniej nie chodzi tu nawet o napaści ale nawet gdybyś coś sobie zrobił(odpukać)to zawsze masz pomocną dłoń

  • Forum wedkuje.pl 2009-02-11 18:45:04

    Miałem kiedyś przejście z bandą oprychów! Od tamtej pory jak jeżdżę sam, jestem uzbrojony w różne takie tam pomocne rzeczy:) Mimo wszystko najlepiej jeździc z innym zapaleńcem. Jakeś 5 lat temu bandyci utopili w wiśle mojego kolegę. Niestety do dziś nie wiadomo kto i za co.

  • mikadus 2009-02-11 19:19:08

    Kiedyś wybrałem się na glinianki.Siedziałem sobie spokojnie na pomoście i wędkowałem.Po drugiej stronie podjechał zielony golf i wysiadło z niegi pięciu łepków.Wyciągneli dwie wiatrówki i zaczeli strzelać do moich spławików.Miałem czapeczke z daszkiem wiec tylko pochyliłem głowe żeby nie dostać w oko. Oczywiście wymianka niecenzuralnych zdań, ale bez skutku.Chwyciłem za telefon i to ich spłoszyło.Są sytuacje w których możemy liczyć tylko na szczęście.

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2009-02-11 19:20:50

    Na ryby wybieram sie raczej z bratem. Ale byl moment,ze musialemp odjechac do sklepu i brat zostal sam.Gdy wróciłem jednego prawie rozjechalem a drugim sie odpowiednio zajelismy.Bylismy na znanym nam terenie.Ale to byli obcy.Nigdy nie dyskutujcie z innymi przypadkowymi ludzmi.Wystarczy niby telefon do kumpla , który jest niedaleko.Pozdrawiam

  • Forum wedkuje.pl 2009-02-11 22:16:16

    TERAZ NIE WIADOMO KOGO MOŻNA SPOTKAĆ NAD WODA SŁYSZAŁEM PRZYPADEK ZE WEDKARZ W PODESZŁYM WIEKU ZOSTAŁ WRZUCONY DO WODY I NIESTETY DOSTAŁ ZAWAŁU ,,MOIM ZDANIEM NAJLEPIEC MIEC PRZY SOBIE TELEFON W RAZIE NIEBEZPIECZENSTWA DZWONIC,,ALE NAJLEPIEJ NA RYBY WYBIERAC SIE Z KIMS ZNAJOMYM,,,,

  • rysiek38 2009-02-11 22:20:04

    z tym telefonem to moim zdaniem nienajlepszy pomysl pierwszy powod by ci go zabrac a w razie oporu wp.....lic -,niepowiem warto go miec ale zciszony i schowany

  • mikadus 2009-02-11 22:33:41

    Masz racja rysiek,ale zależy kto nas atakuje.Jak przyszli tylko sobie kogoś pokopać to okopią,a jak przyszli po fanty to znajdą i wyciszony telefon a i kije pozabierają.Nie ma bata na baranów.No chyba,że i nas jest więcej to wtedy inaczej.Ale człowiek idzie na rybki się wyluzować więc nie zabiera ze sobą arsenału.Ciężko to wszystko pojąć.

  • Reklama
  • kargul 2010-04-04 20:16:21

    mnie cos takiego nie spotkalo na ryby najlepiej chodzic z kumplem a morze powinienes pomnyslec o kupnie gazu lzawiacego jest niedrogi ma zasieg nawet do 10m a jak nie to morze tak jak ja nos ze soba noz wbij obok siebie i jak by co to masz sie czym obronic pozdrawiam i nie daj sie:D

  • łysym 2010-04-04 20:54:30

    Przepraszam Cię bardzo ale z tym nożem to najgłupszy pomysł na jaki mogłeś wpaść. Trzeba się nim umieć posługiwać i nie chodzi mi o obieranie ryb.
    Co zrobisz jak koleś też wyciągnie kosę? Powiesz przepraszam myślałem, że się wystraszysz?
    Wracając do pytania, wydaje mi się, że w większości przypadków bardziej jesteśmy narażeni na atak kiedy jesteśmy sami tak więc  kolega to chyba najlepsze rozwiązanie.

    Pozdrawiam i oby nas takie sytuacje omijały

  • Grucha80 2010-04-04 21:54:33

    Wieczorami nad wodą jest niebezpieczne lepiej jezdzić w gronie kumpli wędkarzy.A jerzeli już jestem sam to biore ze sobom mojego psa {zdięcie w mojej galeri} to pare razy już mi pomogło.

  • łysym 2010-04-04 22:47:02

    ładny piesek

  • Forum wedkuje.pl 2010-04-04 23:24:44

    Po pierwsze zawsze jeździć z koleżką, z kimś na kim możemy polegać. Po drugie telefon pod ręką, i dzwonić po policję, tudzież innych kolegów. Po trzecie warto mieć jakiś sprzęt do obrony: może to być gaz, który jest chyba najbardziej popularny i najprostszy w obsłudze; może to być pałka teleskopowa, która zajmuje mało miejsca, a może to być wesoły nóż (nie scyzoryk), który służy nam do patroszenia ryb. Ma kolega rację, że trzeba umieć się tym posługiwać, ale możecie mi uwierzyć, że w przypadku gdy macie nóż, napastnik nie będzie ryzykował i poszuka potencjalnie słabszej osoby. No i jeszcze jedna sprawa, może w szerszym kontekście i zalezy to juz od naszej osobowości i postawy w ogóle. Dowiedzione jest, że częściej są atakowane osoby, które zachowują się w sposób bojaźliwy i sprawiają wrażenie wystraszonych. Takie osoby są w odczuciu napastników słabsze i nie będące w stanie stawić oporu.

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2010-04-04 23:25:48

    Ale oby z moich rad, nigdy nikt nie musiał korzystać  :)

  • rafai 2010-04-05 13:51:33

    W połowach nocnych lub kilku dniowych przedewszystkim sprawny telefon i nigdy samemu nad wodą nocą.Najlepiej takie wypady organizować z grupą zaprzyjażnionych wedkarzy.W gronie zawsze rażniej.Stosujemy te zasady od dawna i nic jak do tej pory złego nas nie spodkało.Pozdro.

  • tomasz26552 2010-04-05 17:46:43

    A to mój czujnik ruchu.Oprócz tego mam jeszcze pare zabawek jedną widać w moim blogu.Zasada moja jest prosta nie wchodz mi w droge to i ja tobie nie wejde.

  • anczu 2010-04-05 19:53:40

    Z kolei ja proponuję zająć stanowisko obok innego wędkarza i zawsze gdy jeżdżę na nocne łowienie pytam czy ktoś zostaje na noc, razem raźniej i bezpieczniej  nawet gdy jest to przypadkowo spotkany wędkarz nad wodą. Przyznaję że nie zawsze jest to możliwe i wtedy ryzyko wzrasta. Najlepszy przyjaciel człowieka-pies to też bardzo dobry pomysł, chodźby najmniejszy, zawsze narobi hałasu i w porę ostrzeże. 

  • szimejks 2010-04-05 20:50:15

    cóż Panowie i Panie. Ja mam taki problem, że nie mam z kim pojechać na ryby na noc. Jeżdżę sam i jak do tej pory miałem szczęście...oby mi nadal sprzyjało, bo nie zapowiada się na to abym znalazł kolegę po kiju do nocnych wypadów.

  • Forum wedkuje.pl 2010-04-05 22:56:24

    Siema niemasz zkim jezdzić na noc dej znać to się wybierymy szimejks klepa683 z Pszowa

  • szymbor 2010-04-05 23:02:19

    no tak tylko że co do psów to trzymajcie te psy jakoś uwiązane ... wiem fajnie iść z psiolem na ryby niech sobie pobiega ale już nie raz miałem problemy z psami takich wędkarzy ... także pilnujcie swoich pupili nad wodą :)

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2010-04-06 08:21:19

    Ja dotychczas miałem szczęście, lecz znam historię człowieka, który został napadnięty nad Wisłą. Typowy napad rabunkowy, przyszli po fanty, jednak tak chłopa okopali ze ledwo przeżył. Stracił śledzionę i nerkę, ogólnie przeżył tylko dlatego że bandyci nie zorientowali się że przyjechał samochodem, bo gdyby go zabrali to by zmarł nad wodą. Doczołgał sie do auta i dotarł do najbliższej stacji benzynowej gdzie wypadł z auta i zemdlał.
      Sprzedał resztę sprzętu i zrezygnował z wędkarstwa.

    W mojej okolicy takie rzeczy zdarzają się nad Wisłą podczas weekendu. Na najbliższy posterunek policji daleko, a do dyskoteki blisko. Pobliska przystań jest pełna samochodów podskakujących w rytm jęków panien lekkich obyczajów z pobliskich wsi. Leżą tam dziesiątki zużytych kondomów, aż się rzygać chce. Ci którzy nie poznali żadnej panny, a przyjechali z owym "szczęściarzem", muszą zwolnić samochód, więc łażą pijani po brzegu i szukają zaczepki. To najczęstszy scenariusz.

     Nad Wisłę zawsze jeżdżę w towarzystwie co najmniej jednego kolegi. Coś cieżkiego też się przydaje, chociaż zawsze unikam konfrontacji, w myśl zasady że mądrzejszy powinien ustąpić. 

  • konrad_leo 2010-04-06 08:27:46

    Ja mam taką pieszczoszkę na takie przypadki:http://www.allegro.pl/item971815870_czarna_sprezyna_palka_teleskopowa_baton_50_cm.html
    Sprawdza się rewelacyjnie. Jak ktoś zarobi po plerach na bank szybko nie zaatakuje "biednego" wędkarza :)
    Koszt zakupu prawie zerowy a jaka satysfakcja.
    PDK

  • tomasz26552 2010-04-06 20:08:29

    Kolego Szymbor ja też miałem problem z psami.Bo nie każdy czyma swojego na smyczy a bo to malutki albo że nie gryzie.Nie zawsze też zabieram swojego.W nocy i na pare dni jest ze mną zawsze.Jest tak ułożona że nie musze jej czymać na smyczy.I nic nikomu nie zrobi chyba że wydam komende.Jest po szkoleniu pies towarzysz i pies obrońca.

  • szymbor 2010-04-06 21:23:00

    no tak ja nie mówie że każdy pies ... bo też spotykałem miłe psy które nawet chciały się bawić ... ale bywa tak też że psy błąkają się po całym łowisku a właściciel zajęty wędkowanie nawet nie wie gdzie jest ... tak jak mówisz co innego jak pies jest poukładany :) ale mówię jak się psa spuszcza to chociaż dla bezpieczeństwa zakładać kaganiec ... bo nigdy nic nie wiadomo ... chociaż wiemy jak psy kochają kagańce :P no ale no niestety sami nie jesteśmy musimy też myśleć o innych :) pozdrawiam :)



Reklama
Reklama