Karp jest oficjalnie uznany za gatunek obcy i szkodliwy dla naszych ekosystemów. Do zarybiania tym gatunkiem niezbędna jest pozytywna opinia Państwowej Rady Ochrony Przyrody oraz formalne zezwolenie ministra środowiska. Co sądzicie o zarybianiu tym gatunkiem? Czy wymiar ochronny i limity połowu na tą rybę jest sensowny wobec tych faktów?
moim zdaniem nie powinno zarybiac sie karpiem no moze poza lowiskami specjalnymi ,na szczescie np.u nas w kole bedziemy zarybiac wielogatunkowo choc presja na karpia jest ogromna
Czytałem trochę na ten temat i jestem za całkowitym zakazem wpuszczania tego gatunku do naturalnych zbiorników wodnych ponieważ karp podobnie jak i inne obce gatunki niszczą środowisko i tarliska naszych rodzimych gatunków. Inna sprawa ze zbiornikami komercyjnymi... tam niech sobie zapuszczają co im się podoba. Pozdrawiam
Ostatnie pytanie bardzo mnie zaciekawilo... Jeżeli dowiedziesz ze karpie byly wpuszczane bez zgody organow to tak naprawde mozesz lapac ich bez zadnych ograniczen a mandaty beda anulowane, inaczej chyba byc niemoze
Puściłem ten wątek jako zapowiedź wpisu na ten temat. Jest już na moim blogu. Ten temat będzie wracał. Polska jest zobligowana do walki z obcymi gatunkami. Zgodnie z deryktywami unijnymi. To co opisał jeden z naszych blogerów hitman1234 w art. "Na co idą nasze pieniądze" będzie częstszym zjawiskiem.
Ja osobiście jestem za całkowitym zakazem zarybiania jakichkolwiek zbiorników naturalnych czy chocby zaporowych oraz za zniesieniem zarówno limitu jak i wymiaru ochronnego karpia z pominięciem akwenów, w których ta ryba występuje w małych ilościach i sam akwen jest bardzo ubogi w rybostan. Dla miłośników połowów karpi proponuje zarybiac tylko i wyłącznie łowiska specjalnie do tego celu przeznaczone. Pieniądze na zarybianie karpiem takich łowisk specjalnych powinny pochodzic z dopłat, jakie by się uiszczało za wejście na łowisko a nie jak dotąd ze składek wszystkich wędkarzy bez wyjątku. Nie chcę w żadnym wypadku dyskryminowac karpiarzy, jak to jeden z forumowiczów mi zarzucił ale w końcu musi dotrzec do wszystkich, którym dobro naszych wód leży na sercu, że ta ryba jest szkodnikiem. Tym bardziej, że znam niejedno łowisko, na którym nieracjonalne zarybianie karpiem doprowadziło do ruiny biologiczej rodzimej flory i fauny.
Apeluję o nie generalizowanie, że coś jest złe, obce albo dobre i nasze. Są też różne pośrednie formy. Ja i wielu ludzi nie wyobrażamy sobie polskiej kultury i tradycji bez karpia. Zgadzam się, że karp jest szkodnikiem, że nie powinno się nim zarybiać, co do zniesienia limitów to przyjmę to bez pretensji ale tylko na części zbiorników. Sztuczne wyrobiska, Część i tak już zdegradowanych jeziorek, oczek wodnych, pojedyncze niewielkie zaporówki powinny być zarybiane karpiem. Każde koła jeśli ma kilka zbiorników to karpiem powinno zarybiać jeden, dwa. Po prostu oddrzielić wody karpiowe od niekarpiowych. Oczywiście tych niekarpiowych powinno być znacznie więcej. Takie moje zdanie.
witam wszystkich! moim zdaniem wszystkie negatywne opisy sa wystawiane przez łowców drapieżników a co ze splawikowcami i grunciarzami, dla łowców biało rybu jest ona bardzo cenna. karp był w naszym ekosystemie przez wiele lat i nagle tak bardzo zaczoł niszczyć ekosystem, gdyby nie te obce gatunki takie jak amur, karp to dalej bysmy łapali płocie. pozd.
Według źródeł naukowych karp znakomicie sobie radzi w naszych wodach od XII lub XIII wieku. Sądzicie koledzy że to krótko, że to za krótko aby uznać karpia za rodzimy gatunek ? Nie chcecie zarybień karpiem. A co z zarybieniami amurem, jesiotrem i innymi. Od kiedy na terenie Polski te gatunki występowały?. Może najpierw sprawdźcie zanim podniesiecie larum , że Karp jest Be a np. głowacica cacy.
A nie lepiej iść na kompromis i część wód karpiem zarybiać a część nie? Chyba każde koło ma jakiś zbiornik z rozwalonym ekosystemem, niewielkie jeziorko, albo wyrobisko, żeby i karpiarze mieli gdzie robić zasiadki, nie wchodząc w drogę innym.
O to mi właśnie chodzi misiaczek, żeby rozgraniczyc łowiska na karpiowe i nie. Nie jestem za ca lkowitym wytępieniem tego gatunku, bo sam czasami lubie połapac karpia ale robie to na specjalnym łowisku. Jeszcze jedno do Burek1982 ja nie należe do poławiaczy drapieżników a właśnie do spławikowców-gruntowców.
Z resztą w mojej okolicy są stawy hodowlane kiedy spuszczają z nich wodę część z nich ucieka do rzeki to czego nie wybiorą miejscowi w podbieraki idzie prosto do Wisły
Wiesz Kuba to jest małe zagrożenie. Z takich sytuacji nie ma co robic wielkiego problemu. Olbrzymim problemem jest bezmyślne zarybianie w ogromnych ilościach a jak komus staw od czasu do czasu zarwie i ryba pójdzie do rzeki na przykład to jeszcze nie ma dramatu.
Wiem że zarybianie tonami karpia jest nie porównywalnie gorsze ale trawianką chyba nikt nie zarybiał a namnożyło się tego mnóstwo są w mojej okolicy miejsca gdzie złowić inną rybę niż trawiankę to wielki sukces
Zgadza się dodatkowy minus, że ten ufoludek(trawianka) rozmnaża się chyba u nas i rzeczywiście w niektórych miejscach to już jest prawdziwa inwazja tego szkodnika tym bardziej że uwielbia ikrę innych gatunków
na pewno się rozmnaża. Z bratem kiedyś nad wodą zobaczyliśmy zatopiony słoik wyjeliśmy w srodku trawianka a ścianki słoika oblepione ikrą. słok wrócił do wody po kilkunastu minutach była w nim już nowa. bez względu na to czy była to wiosna jesień czy lato. jak się włożyło słoik do wody po jakimś czasie siedziała w nim trawianka a on oblepiony ikrą
to prawda z tymi trawiankami plaga jakich mało a jak wejdzie w akwen to tylko szczupakiem ją można nauczyć. Był okres jak zimą szczupaka wykosiło, że tego diabelstwa było mrowie ale potem były 3 łagodne zimy z rzędu i szczupak się odrodził to wprowadził lekką poprawę i równowagę w zbiornikach. Tylko w szczupaku nadzieja bo inaczej tego nie da się odłowić.
karp,karp,karp -temat od kiedy jestem na forum przewijał się już kilka razy w różnych wątkach.Osobiście jestem za zarybianiem wód zamknietych takich jak np wyrobiska,ale wody otwarte co całkiem inny problem, w mojej wiśle karpie sie na pewno rozmnazają i jest ich coraz więcej -fakt są to sazany
Byc może wychodzą wiosną na rozlewiska, gdzie woda jest płytsza i cieplejsza i tam się wycierają. Osobiście nie widziałem ale słyszałem od starszego już wędkarza, że w wiśle koło Deblina na takich właśnie rozlewiskach trą się dzikie sazany.
Moim zdaniem za zarybieniami karpiem może stać lobby karpiarskie (producenci, wędkarze) którzy by stracili gdyby takich zarybień zaprzestano. Może - ale nie musi, to tylko moje domysły. A jak ktoś tu napisał że sprzeciwiają się tym zarybieniom głównie łowcy drapieżników, wbrew grunciarzom to powiem że uwielbiam łowić na DS a i tak nie jestem za karpiem. Wystarczają mi leszcze, liny, płocie, krąpie, karasie - rodzimych gatunków do łowienia z gruntu mamy niemało. Poza tym wielkie, 20-30 kilogramowe karpie widziane na zdjęciach bardziej mi przypominają tuczone świnie niż ryby !!!
Amur jest obcy (Invasive Alien Species, IAS). Tak został zdefiniowany przez Instytut Ochrony Przyrody PAN w Krakowie. To opinia ichtiologów. Poczytaj wpis o obcych gatunkach.
Oczywiście że amur jest obcy. Niestety ludzie mają taką przypadłość że nie patrzą na długofalowe skutki swoich działań. Introdukują obce gatunki do naszej flory i fauny, gdyż są one potrzebne doraźnie - nie patrząc jaki ten gatunek wywrze wpływ na rodzimy ekosystem za kilkanaście, czy kilkadziesiąt lat.
Wiem i pytam czy szkodzi A napisałem zapytam amura, a nie o amura . Czytałem i sądziłem że Jesiotry pojawiające się w Zalewie Szczecińskim też obce , a tu okazuje się ze NIE !
posiadamy zbiornik licencyjny, zarybiamy karpiem bo tak sobie wędkarze życzą, mają regulamin limity dobowe roczne , płacą za licencję i łowią ................ natomiast zapewniam was że ani jedna złotówka ze składki członkowskiej czy okręgowej PZW nie jest przeznaczona na zarybienie tego zbiornika........ i co w tym złego.
u nas tak to funkcjonuje , na drugim zbiorniku gdzie gospodarzymy czyli ogólno dostępnym fundusz na zarybienie pochodzi z odpisu składki członkowskiej i okręgowej zarybiamy różnymi gatunkami ryb między innymi lin szczupak, sandacz, leszcz, karaś, tak więc nie tylko karpiem., ale na pewno nie będziemy zarybiać zbiornika rybą rzeczną , gdzie jest jej miejsce , zapraszamy do naszego koła.
Widocznie Wasze koło jest pozytywnym wyjątkiem, gratulacje. Niestety PZW jako cała instytucja ma bardzo złą opinię i przez to narażeni na ataki są tacy ludzie jak np. Ty. I się to niesprawiedliwe ataki. Ale niestety uważam, że nic co jest wspólnotowe, żadna firma, instytucja, związek itp. nie będzie działało dobrze, jeśli nie będzie czyjąś własnością. Mieliśmy przykład przed dwudziestu laty całego systemu. Pozdrawiam.
no i dlatego że pierwszy licencyjny zarybiany jest tylko karpiem .... drugi zbiornik ogólno dostępny zarybiany jest racjonalnie różnymi gatunkami które wcześnie wymieniłem.,....dlatego że, tam przyjeżdżają z okolic wędkarze ...każdy ma swoje menu, jedni .lubią płotki i sumy , inni leszcze i liny, inni zaś karasie węgorze i karpie.. a są tacy co lubią wszystko........ i co w tym złego ze każdy lubi coś innego .
Aż wziołem do ręki literature by zobaczyć jak z tym KARPIEM było. Okazuje się ze został sprowadzony do Europy przez wołowskich kupców szlakiem jedwabnym z Azi.Trafił do Polski w 13wieku.Amur z kolei trafił do nas za sprawą Józka Stalina i nie przypadkiem tylko politycznie.W owym czasie zależalo naszym bosom na zieleninie w papierku a nie nad wodą.Sprowadzono A m u r a żeby wycioł wszelką zielenine rosnącą w naszych akwenach.Guzik z tego wyszło ale spadek pozostał.Co do Karpia,to niestety jest to już gatunek u nas zasiedziały i nie do wyplenienia bo znalazł w naszych wodach świetne warunki do życia i rozrodu.Karp trafił nawet na wyspy brytyjskie gdzie uważany był za hwast.Do czsu koledzy do czasu.Teraz Ci flegmiarze wpieprzają karpia,a kto ich tego nauczył ? Wiadomo my.Dlatego proponuje zostawić w spokoju tę rybke i niech kto chce go łowić,niech będzie spokojny i tak będzie się nim zarybiać bo zwolenników tej rybki jest wielu.A może ktoś powie że nie lubi walnąć sety pod karpika lug śledzika-pychota.Ale namuliłem -sory .Pozdrówko
A ja będę polemizował , obecnie wpuszczany karp nie jest gatunkiem obcym tylko sztucznie stworzona odmianą u nas dla potrzeb hodowli na mięso ,czy ktos był świadkiem zarybienia karpiem pełnołuskim a może widział jak wpuszczali odmianę karpia galicyjskiego -podejrzewam że nikt ,bo tych odmian jest coraz mniej jedynie w naturalnych środowiskach gdzie niegdzie dochodzi do tarła a te odmiany sa rybami bardzo walecznymi jak tez robią mniejsza degradacje jak jest ich za dużo.
moim zdaniem karp tylko na komercyjnych łowiskach, to wielki niszczyciel i a zarazem jeden z największych przedstawicieli karpiowatych w naszych wodach, wyjątkowo brudząca ryba, żadna inna nie wydala z siebie w ciągu dnia tyle co właśnie karp. jako dzieciak trzymałem rybki, trafiały się i welonki (wiadomo, karpiowate) w ich przypadku woda momentalnie mętniała, bez filtra ani rusz, dziennie welonka samego moczu wydala ok 2/3 swojej wagi.
Często zadaję sobie pytanie, skąd w nas Polakach taka miłość do karpia. Wszystkie strony propagujące NO KILL, jakie znam przedstawiają wędkarza, który wpuszcza tłuściutkiego karpia do wody. Czy dla przykładu nasza rodzima tradycja wigilijna. Dlaczego karp? Przecież to nie jest nasza ryba. Co ma w sobie karp? Dla mnie osobiście jego mięso jest nie specjalnie smaczne, jedyną rzeczą, którą cenię w karpiu jest jego waleczność i osiągane rozmiary. Cóż, obca nam ryba robi u nas furorę. W Australii za wypuszczenie karpia z powrotem do wody czy za zarybianie tą rybą grozi mandat karny. U nas wypuszcza się rok w rok setki kilo karpia do jezior i nikt nie patrzy, że to obcy dla naszej fauny organizm. Ale żeby nie sprawiać wrażenia anty karpiarza, ponieważ cenię bardzo ludzi uznających zasadę no kill, ale wobec każdego gatunku nie tylko karpiowatych zajmę się troszeczkę jego historią.
Cofniemy się w czasie. Osobiście kocham historię. Nigdy nie mogłem oderwać się od tematów związanych z przeszłością i okresami w dziejach ziemi. Karp jest wynikiem mutacji pewnych dwóch gatunków ryb (z rodziny karpiowatych, jaka przecież jest olbrzymia), która miała miejsce na przełomie trzeciorzędu i czwartorzędu. Jakich dokładnie, tego nie wiadomo, ale jego ojczyste wody to okolice Morza Kaspijskiego oraz wschodnia Anatolia – czyli można powiedzieć Azja Mniejsza, zwłaszcza jej zachodnie wybrzeże, skolonizowane niegdyś przez Greków. Nazwa ta utrzymała się przez okres rzymski i bizantyjski. Następnie przejęta przez Turków osmańskich, została nazwą ich prowincji obejmującej Azję Mniejszą. Obecnie Anatolia jest terminem geograficzno-historycznym, obejmującym całą azjatycką część Turcji. Karp w formie dzikiej, czyli popularny sazan, czyli ten „nieudomowiony” i niezmutowany, który nie był przez człowieka hodowany i mieszany występował pierwotnie w Europie południowo – wschodniej oraz we zachodniej Azji. Zamieszkiwał głównie zlewiska mórz Czarnego, Kaspijskiego i Aralskiego. Była to przypominam forma dzika karpia, pewnie mało znana człowiekowi. Pierwsza wzmianka o karpiu w Europie to rok 350 p.n.e. Pisał o nim Arystoteles, czyżby mu zasmakował? W Europie hodowali karpie głównie mnisi w przyklasztornych stawach. 23-74 rok p.n.e. to wzmianka w „Historii Naturalnej” Pliniusza Starszego pisarza rzymskiego z Comum Novum. Jednak jako pierwsi udomowili go Chińczycy już w V w. p.n.e. Tu się trochę zatrzymamy. Powstanie Wielkiego Muru Chińskiego datujemy na III w. p.n.e. Sto lat później dopiero rozpocznie się wytapianie brązu. Przed tym wszystkim był karp i hodowle ryb. Czy więc w rzekach Huang-ho i Jangcy pływały nasze karpie? Rzeki te były kolebką cywilizacji chińskiej. Rzeki wylewały, a najpotężniejsza i najstarsza cywilizacja musiała coś z tym zrobić. Rozwijały się systemy kanałów irygacyjnych, a lud Chin stopniowo zajmował coraz to nowsze tereny. Pewnie i jedli to, co dała życiodajna rzeka. Pewnie musieli zająć się hodowlą. Można tu jeszcze dodać stwierdzenie, skoro przodkowie Chińczyków z tamtego odległego okresu uprawiali głównie ryż i zborze, to jakie tłuste i pożywne musiały być tamtejsze karpie, karmione tak zdrowo. Wracamy do Europy. Chińczyk nam tylko karpia wyhodował i puścił plotkę, że jest smaczny i łatwy w hodowli. Zje wszystko. W Polsce karpia jedzono po raz pierwszy w XIII w. za panowania Piastów. Skąd mógł karp do nas przywędrować? Zostawmy etap XIII w. bo do Polski w tym okresie spływało wiele nowości z państw Europy. Rybę sprowadzili mnisi, zajmujący się jak już wspomniałem jej hodowlą w przyklasztornych stawach. Z Chin do Europy wieść o tłuściutkiej rybie musiała spłynąć o wiele wcześniej. Myślę, że można przyjąć stwierdzenie, że dzięki Grekom. W tym okresie powoli przesuwali się w kierunku Chin, ogólnie w głąb Azji poznając ich kulturę oraz przyzwyczajenia, pewnie i kulinarne.
Tyle o historii karpia. Można się z nią nie zgadzać, można mówić, iż jest ona oparta na domysłach i przypuszczeniach. Ważne jest aby pamiętać, że po mimo iż nie jest to nasza ryba, zasługuje na szacunek.
Nie jest to mój tekst, ale się z nim identyfikuje. Zgodnie z polskim prawem wszystkim zwierzętom ze strony człowieka należny się ochrona i szacunek, a wasze opinie są subiektywne i są w ogromnej mniejszości. Jest was około 30 na portalu a tysiące wędkarzy czyta wasze komentarze i się śmieją. Popytajcie o opinie w waszych kołach na tematy poruszane na portalu przez Was , a usłyszycie co myśli większość wspaniałych wędkarzy. I niech to będzie wasz punkt odniesienia do rzeczywistości. Pozdrawiam.
Większość z forumowiczów spiera się o to czy karp jest czy nie jest szkodnikiem. Nie prubuję rozstrzygnąć sporu, jestem wędkarzem głównie gruntowym. Jednak trzeba spojrzeć prawdzie w oczy... Moja przygoda z wędką zaczęła się 23 lata temu od lekkiej spławikówki. potem spinning. PZW zarybia - co rok karpiem. Jak zaczynałem łapało się leszcze po 50cm, piękne płocie, jazie, na spławik z pióra. Ilu z nas może z ręką na sercu powiedzieć że często łapie takie ryby dziś? Teraz pomimo wymyślnej techniki i wciąż udoskonalanych zanęt ryb takich jest coraz mniej, w zbiornikach dominują obce gatunki karpiowatych. Gdzie się podział jesiotr (niegdyś popularny na Bugu), szczupaki, sandacz? Karp ze względu na szybki przyrost i wartość komercyjną wiedzie prym w zarybianiu. Wydaje mi się, że takie sprawy powinny być rozstrzygane na szczeblu administracyjnym nie między nami. To PZW i odpowiednie ministerstwa powinny uregulować przepisy. My wędkarze niestety z roku na rok łapiemy coraz mniej i coraz mniejszych ryb, a płacimy.... za karpia! To smutne, ,że kraj nie dba o nasze wody i rybostan rodzimych gatunków. Pozdrawiam i wszystkim życzę udanego sezonu 2009!
Ja piszę ten post odnosząc się tylko do mojego koła. A więc: Obwiniam, za opłakany stan miejscowego zalewu i dwóch innym stawów po pierwsze wędkarzy, a po drugie drobnych kłusowników nie stosujących wymiarów, bo limitu to oprócz szczupaka nie da się złapać. Drugi powód to bierność PZW, brak kontroli. Zarybiają zbiornik ale wcale go nie pilnują. Cieszyłem się, że dwa lata temu gdzieś ogłosili w prasie że bodajże 5 strażników SSR wstąpiło do służby. Rok temu trenowałem przed zawodami, i byłem nad zalewem kilkadziesiąt razy w ciągu roku. Ciągle chodziłem, a strażnika nie zauważyłem nigdy. Gratulacje panowie. Po cholere było w ogóle wstępować? PZW zarybiło pożądnie zbiornik szczupakiem, co kilkanaście minut wisiał taki 35- 43 cm, w tym wymiarze łapałem, zarybili dużą ilością takiego. Utrzymał się jedną wiosnę, wyłapali wszystko, zarybili karpiem, utrzymał się dwa miesiące, wędkarze wyczyścili stawik do cna niemalże. I ktoś mi tu powie, że to nie wędkarze są winni...
I proszę, nie oszukujmy się, wiele zbiorników zniszczyli rybacy, wiele zarządy pzw przez głupie zarybienia, wiele kłusole, ale w zniszczenie każdego mieli wkład wędkarze, którzy łapali regulaminowo i niejeden zniszczyli w pojedynkę. I nie jest to atak na kogoś kto kilka razy do roku weźmie jedną rybkę, czy dwie, albo jeśli raz na rok złapie sobie po szczupaku i sandaczu nawet dużym i zje. Ja cały czas jestem przeciwko ludziom, którzy zgodnie z regulaminem zabierają np. 3 sandałki albo szczupaczki albo nawet po jednym ale nad wodą są co tydzień albo i częściej i zawsze biorą tą rybę. To według mnie najwięksi zabójcy naszych wód.
oj Misiaczek Misiaczek Misiaczek a Ty znowu swoje jak złowie komplet sandaczy to je zabiorę do domu i bede wsuwał aż mi się będą uszy trzęsły bo lubie. a największym zabójcą nie masz prawa mnie nazywać bo to będzie zgodne z regulaminem. a w tym swoim świecie nie widziałeś chyba kłusownika bo oni dziennie potrafią kompletów za całe koło wędkarskie wyłapać i sprzedać i sądzę że oni więcej szkody robią
Misiaczek ale Ty model jesteś pouczasz tu ludzi i wyzywasz a sam na jednym zdjęciu trzymasz jedną rybę w rękach a dwie obok leża na glebie. i co odpoczywaja po męczącym holu ale zaraz w świetnej kondycji wrócą do wody?
pomostów nie widzę a beton nie tylko na komercyjnych a poza tym co to ma do rzeczy skoro tak wypuszczasz ryby to nie jedź na komercyjne. a na komercyjnych to już można mordować biedne rybki?
Karp jest oficjalnie uznany za gatunek obcy i szkodliwy dla naszych ekosystemów. Do zarybiania tym gatunkiem niezbędna jest pozytywna opinia Państwowej Rady Ochrony Przyrody oraz formalne zezwolenie ministra środowiska.
Co sądzicie o zarybianiu tym gatunkiem?
Czy wymiar ochronny i limity połowu na tą rybę jest sensowny wobec tych faktów?
moim zdaniem nie powinno zarybiac sie karpiem no moze poza lowiskami specjalnymi ,na szczescie np.u nas w kole bedziemy zarybiac wielogatunkowo choc presja na karpia jest ogromna
Czytałem trochę na ten temat i jestem za całkowitym zakazem wpuszczania tego gatunku do naturalnych zbiorników wodnych ponieważ karp podobnie jak i inne obce gatunki niszczą środowisko i tarliska naszych rodzimych gatunków. Inna sprawa ze zbiornikami komercyjnymi... tam niech sobie zapuszczają co im się podoba. Pozdrawiam
Ostatnie pytanie bardzo mnie zaciekawilo... Jeżeli dowiedziesz ze karpie byly wpuszczane bez zgody organow to tak naprawde mozesz lapac ich bez zadnych ograniczen a mandaty beda anulowane, inaczej chyba byc niemoze
Puściłem ten wątek jako zapowiedź wpisu na ten temat. Jest już na moim blogu. Ten temat będzie wracał. Polska jest zobligowana do walki z obcymi gatunkami. Zgodnie z deryktywami unijnymi. To co opisał jeden z naszych blogerów hitman1234 w art. "Na co idą nasze pieniądze" będzie częstszym zjawiskiem.
i bardzo dobrze moze dotrze do ludzi ze jedna z przyczyn bezrybia jest kochany karpik-fakt po zarybieniu eldorado ale tygodniowe a potem???
Ja osobiście jestem za całkowitym zakazem zarybiania jakichkolwiek zbiorników naturalnych czy chocby zaporowych oraz za zniesieniem zarówno limitu jak i wymiaru ochronnego karpia z pominięciem akwenów, w których ta ryba występuje w małych ilościach i sam akwen jest bardzo ubogi w rybostan. Dla miłośników połowów karpi proponuje zarybiac tylko i wyłącznie łowiska specjalnie do tego celu przeznaczone. Pieniądze na zarybianie karpiem takich łowisk specjalnych powinny pochodzic z dopłat, jakie by się uiszczało za wejście na łowisko a nie jak dotąd ze składek wszystkich wędkarzy bez wyjątku. Nie chcę w żadnym wypadku dyskryminowac karpiarzy, jak to jeden z forumowiczów mi zarzucił ale w końcu musi dotrzec do wszystkich, którym dobro naszych wód leży na sercu, że ta ryba jest szkodnikiem. Tym bardziej, że znam niejedno łowisko, na którym nieracjonalne zarybianie karpiem doprowadziło do ruiny biologiczej rodzimej flory i fauny.
no to mamy poważny problem
W moim przekonaniu karp to szkodnik i nie powinno się zarybiać polskimi wodami
Apeluję o nie generalizowanie, że coś jest złe, obce albo dobre i nasze. Są też różne pośrednie formy. Ja i wielu ludzi nie wyobrażamy sobie polskiej kultury i tradycji bez karpia. Zgadzam się, że karp jest szkodnikiem, że nie powinno się nim zarybiać, co do zniesienia limitów to przyjmę to bez pretensji ale tylko na części zbiorników. Sztuczne wyrobiska, Część i tak już zdegradowanych jeziorek, oczek wodnych, pojedyncze niewielkie zaporówki powinny być zarybiane karpiem. Każde koła jeśli ma kilka zbiorników to karpiem powinno zarybiać jeden, dwa. Po prostu oddrzielić wody karpiowe od niekarpiowych. Oczywiście tych niekarpiowych powinno być znacznie więcej. Takie moje zdanie.
witam wszystkich! moim zdaniem wszystkie negatywne opisy sa wystawiane przez łowców drapieżników a co ze splawikowcami i grunciarzami, dla łowców biało rybu jest ona bardzo cenna. karp był w naszym ekosystemie przez wiele lat i nagle tak bardzo zaczoł niszczyć ekosystem, gdyby nie te obce gatunki takie jak amur, karp to dalej bysmy łapali płocie.
pozd.
Według źródeł naukowych karp znakomicie sobie radzi w naszych wodach od XII lub XIII wieku. Sądzicie koledzy że to krótko, że to za krótko aby uznać karpia za rodzimy gatunek ? Nie chcecie zarybień karpiem. A co z zarybieniami amurem, jesiotrem i innymi. Od kiedy na terenie Polski te gatunki występowały?. Może najpierw sprawdźcie zanim podniesiecie larum , że Karp jest Be a np. głowacica cacy.
O ile się nie mylę to jesiotr występował kiedyś w naszych wodach a karp jest beee.
A nie lepiej iść na kompromis i część wód karpiem zarybiać a część nie? Chyba każde koło ma jakiś zbiornik z rozwalonym ekosystemem, niewielkie jeziorko, albo wyrobisko, żeby i karpiarze mieli gdzie robić zasiadki, nie wchodząc w drogę innym.
O to mi właśnie chodzi misiaczek, żeby rozgraniczyc łowiska na karpiowe i nie. Nie jestem za ca lkowitym wytępieniem tego gatunku, bo sam czasami lubie połapac karpia ale robie to na specjalnym łowisku. Jeszcze jedno do Burek1982 ja nie należe do poławiaczy drapieżników a właśnie do spławikowców-gruntowców.
tylko te specjalne łowiska pasowałoby całkowicie odciąć od innych wód bo drobne karpiki wszędzie polezą.
Z resztą w mojej okolicy są stawy hodowlane kiedy spuszczają z nich wodę część z nich ucieka do rzeki to czego nie wybiorą miejscowi w podbieraki idzie prosto do Wisły
Wiesz Kuba to jest małe zagrożenie. Z takich sytuacji nie ma co robic wielkiego problemu. Olbrzymim problemem jest bezmyślne zarybianie w ogromnych ilościach a jak komus staw od czasu do czasu zarwie i ryba pójdzie do rzeki na przykład to jeszcze nie ma dramatu.
Wiem że zarybianie tonami karpia jest nie porównywalnie gorsze ale trawianką chyba nikt nie zarybiał a namnożyło się tego mnóstwo są w mojej okolicy miejsca gdzie złowić inną rybę niż trawiankę to wielki sukces
Zgadza się dodatkowy minus, że ten ufoludek(trawianka) rozmnaża się chyba u nas i rzeczywiście w niektórych miejscach to już jest prawdziwa inwazja tego szkodnika tym bardziej że uwielbia ikrę innych gatunków
na pewno się rozmnaża. Z bratem kiedyś nad wodą zobaczyliśmy zatopiony słoik wyjeliśmy w srodku trawianka a ścianki słoika oblepione ikrą. słok wrócił do wody po kilkunastu minutach była w nim już nowa. bez względu na to czy była to wiosna jesień czy lato. jak się włożyło słoik do wody po jakimś czasie siedziała w nim trawianka a on oblepiony ikrą
to prawda z tymi trawiankami plaga jakich mało a jak wejdzie w akwen to tylko szczupakiem ją można nauczyć. Był okres jak zimą szczupaka wykosiło, że tego diabelstwa było mrowie ale potem były 3 łagodne zimy z rzędu i szczupak się odrodził to wprowadził lekką poprawę i równowagę w zbiornikach. Tylko w szczupaku nadzieja bo inaczej tego nie da się odłowić.
karp,karp,karp -temat od kiedy jestem na forum przewijał się już kilka razy w różnych wątkach.Osobiście jestem za zarybianiem wód zamknietych takich jak np wyrobiska,ale wody otwarte co całkiem inny problem, w mojej wiśle karpie sie na pewno rozmnazają i jest ich coraz więcej -fakt są to sazany
Byc może wychodzą wiosną na rozlewiska, gdzie woda jest płytsza i cieplejsza i tam się wycierają. Osobiście nie widziałem ale słyszałem od starszego już wędkarza, że w wiśle koło Deblina na takich właśnie rozlewiskach trą się dzikie sazany.
Moim zdaniem za zarybieniami karpiem może stać lobby karpiarskie (producenci, wędkarze) którzy by stracili gdyby takich zarybień zaprzestano. Może - ale nie musi, to tylko moje domysły. A jak ktoś tu napisał że sprzeciwiają się tym zarybieniom głównie łowcy drapieżników, wbrew grunciarzom to powiem że uwielbiam łowić na DS a i tak nie jestem za karpiem. Wystarczają mi leszcze, liny, płocie, krąpie, karasie - rodzimych gatunków do łowienia z gruntu mamy niemało. Poza tym wielkie, 20-30 kilogramowe karpie widziane na zdjęciach bardziej mi przypominają tuczone świnie niż ryby !!!
Wtakim to razie ja zapytam amura ! jest obcy czy nie ? I szkodzi czy pomaga ? Przyznacie ,że prowokuje !
Amur jest obcy (Invasive Alien Species, IAS). Tak został zdefiniowany przez Instytut Ochrony Przyrody PAN w Krakowie. To opinia ichtiologów.
Poczytaj wpis o obcych gatunkach.
Oczywiście że amur jest obcy. Niestety ludzie mają taką przypadłość że nie patrzą na długofalowe skutki swoich działań. Introdukują obce gatunki do naszej flory i fauny, gdyż są one potrzebne doraźnie - nie patrząc jaki ten gatunek wywrze wpływ na rodzimy ekosystem za kilkanaście, czy kilkadziesiąt lat.
Wiem i pytam czy szkodzi A napisałem zapytam amura, a nie o amura . Czytałem i sądziłem że Jesiotry pojawiające się w Zalewie Szczecińskim też obce , a tu okazuje się ze NIE !
posiadamy zbiornik licencyjny, zarybiamy karpiem bo tak sobie wędkarze życzą, mają regulamin limity dobowe roczne , płacą za licencję i łowią ................ natomiast zapewniam was że ani jedna złotówka ze składki członkowskiej czy okręgowej PZW nie jest przeznaczona na zarybienie tego zbiornika........ i co w tym złego.
boss, i o to mi właśnie chodzi :) rozdzielić wody i w jednym zbiorniku utrzymywać populację karpia a w innym nie zarybiać tym gatunkiem. Brawo
u nas tak to funkcjonuje , na drugim zbiorniku gdzie gospodarzymy czyli ogólno dostępnym fundusz na zarybienie pochodzi z odpisu składki członkowskiej i okręgowej zarybiamy różnymi gatunkami ryb między innymi lin szczupak, sandacz, leszcz, karaś, tak więc nie tylko karpiem., ale na pewno nie będziemy zarybiać zbiornika rybą rzeczną , gdzie jest jej miejsce , zapraszamy do naszego koła.
Widocznie Wasze koło jest pozytywnym wyjątkiem, gratulacje. Niestety PZW jako cała instytucja ma bardzo złą opinię i przez to narażeni na ataki są tacy ludzie jak np. Ty. I się to niesprawiedliwe ataki. Ale niestety uważam, że nic co jest wspólnotowe, żadna firma, instytucja, związek itp. nie będzie działało dobrze, jeśli nie będzie czyjąś własnością. Mieliśmy przykład przed dwudziestu laty całego systemu. Pozdrawiam.
boss napisałeś "nie tylko karpiem" czyli ten drugi zbiornik też karpiem jest zarybiany ale oprócz niego inne ryby które wymieniłeś?
dobrze jednak zrozumiałeś co napisałem że nie tylko karpiem i dlatego wymieniłem inne gatunki.
miałem nadzieje ze w tym drugim karpia jednak nie puszczaja. mogliby tak zrobic ze skoro do jednego karp to do drugiego juz nie
no i dlatego że pierwszy licencyjny zarybiany jest tylko karpiem .... drugi zbiornik ogólno dostępny zarybiany jest racjonalnie różnymi gatunkami które wcześnie wymieniłem.,....dlatego że, tam przyjeżdżają z okolic wędkarze ...każdy ma swoje menu, jedni .lubią płotki i sumy , inni leszcze i liny, inni zaś karasie węgorze i karpie.. a są tacy co lubią wszystko........ i co w tym złego ze każdy lubi coś innego .
Aż wziołem do ręki literature by zobaczyć jak z tym KARPIEM było.
Okazuje się ze został sprowadzony do Europy przez wołowskich kupców szlakiem jedwabnym z Azi.Trafił do Polski w 13wieku.Amur z kolei trafił do nas za sprawą Józka Stalina i nie przypadkiem tylko politycznie.W owym czasie zależalo naszym bosom na zieleninie w papierku a nie nad wodą.Sprowadzono A m u r a żeby wycioł wszelką zielenine rosnącą w naszych akwenach.Guzik z tego wyszło ale spadek pozostał.Co do Karpia,to niestety jest to już gatunek u nas zasiedziały i nie do wyplenienia bo znalazł w naszych wodach świetne warunki do życia i rozrodu.Karp trafił nawet na wyspy brytyjskie gdzie uważany był za hwast.Do czsu koledzy do czasu.Teraz Ci flegmiarze wpieprzają karpia,a kto ich tego nauczył ? Wiadomo my.Dlatego proponuje zostawić w spokoju tę rybke i niech kto chce go łowić,niech będzie spokojny i tak będzie się nim zarybiać bo zwolenników tej rybki jest wielu.A może ktoś powie że nie lubi walnąć sety pod karpika lug śledzika-pychota.Ale namuliłem -sory .Pozdrówko
A ja będę polemizował , obecnie wpuszczany karp nie jest gatunkiem obcym tylko sztucznie stworzona odmianą u nas dla potrzeb hodowli na mięso ,czy ktos był świadkiem zarybienia karpiem pełnołuskim a może widział jak wpuszczali odmianę karpia galicyjskiego -podejrzewam że nikt ,bo tych odmian jest coraz mniej jedynie w naturalnych środowiskach gdzie niegdzie dochodzi do tarła a te odmiany sa rybami bardzo walecznymi jak tez robią mniejsza degradacje jak jest ich za dużo.
moim zdaniem karp tylko na komercyjnych łowiskach, to wielki niszczyciel i a zarazem jeden z największych przedstawicieli karpiowatych w naszych wodach, wyjątkowo brudząca ryba, żadna inna nie wydala z siebie w ciągu dnia tyle co właśnie karp. jako dzieciak trzymałem rybki, trafiały się i welonki (wiadomo, karpiowate) w ich przypadku woda momentalnie mętniała, bez filtra ani rusz, dziennie welonka samego moczu wydala ok 2/3 swojej wagi.
Często zadaję sobie pytanie, skąd w nas Polakach taka miłość do karpia. Wszystkie strony propagujące NO KILL, jakie znam przedstawiają wędkarza, który wpuszcza tłuściutkiego karpia do wody. Czy dla przykładu nasza rodzima tradycja wigilijna. Dlaczego karp? Przecież to nie jest nasza ryba. Co ma w sobie karp? Dla mnie osobiście jego mięso jest nie specjalnie smaczne, jedyną rzeczą, którą cenię w karpiu jest jego waleczność i osiągane rozmiary. Cóż, obca nam ryba robi u nas furorę. W Australii za wypuszczenie karpia z powrotem do wody czy za zarybianie tą rybą grozi mandat karny. U nas wypuszcza się rok w rok setki kilo karpia do jezior i nikt nie patrzy, że to obcy dla naszej fauny organizm. Ale żeby nie sprawiać wrażenia anty karpiarza, ponieważ cenię bardzo ludzi uznających zasadę no kill, ale wobec każdego gatunku nie tylko karpiowatych zajmę się troszeczkę jego historią. Cofniemy się w czasie. Osobiście kocham historię. Nigdy nie mogłem oderwać się od tematów związanych z przeszłością i okresami w dziejach ziemi. Karp jest wynikiem mutacji pewnych dwóch gatunków ryb (z rodziny karpiowatych, jaka przecież jest olbrzymia), która miała miejsce na przełomie trzeciorzędu i czwartorzędu. Jakich dokładnie, tego nie wiadomo, ale jego ojczyste wody to okolice Morza Kaspijskiego oraz wschodnia Anatolia – czyli można powiedzieć Azja Mniejsza, zwłaszcza jej zachodnie wybrzeże, skolonizowane niegdyś przez Greków. Nazwa ta utrzymała się przez okres rzymski i bizantyjski. Następnie przejęta przez Turków osmańskich, została nazwą ich prowincji obejmującej Azję Mniejszą. Obecnie Anatolia jest terminem geograficzno-historycznym, obejmującym całą azjatycką część Turcji. Karp w formie dzikiej, czyli popularny sazan, czyli ten „nieudomowiony” i niezmutowany, który nie był przez człowieka hodowany i mieszany występował pierwotnie w Europie południowo – wschodniej oraz we zachodniej Azji. Zamieszkiwał głównie zlewiska mórz Czarnego, Kaspijskiego i Aralskiego. Była to przypominam forma dzika karpia, pewnie mało znana człowiekowi. Pierwsza wzmianka o karpiu w Europie to rok 350 p.n.e. Pisał o nim Arystoteles, czyżby mu zasmakował? W Europie hodowali karpie głównie mnisi w przyklasztornych stawach. 23-74 rok p.n.e. to wzmianka w „Historii Naturalnej” Pliniusza Starszego pisarza rzymskiego z Comum Novum. Jednak jako pierwsi udomowili go Chińczycy już w V w. p.n.e. Tu się trochę zatrzymamy. Powstanie Wielkiego Muru Chińskiego datujemy na III w. p.n.e. Sto lat później dopiero rozpocznie się wytapianie brązu. Przed tym wszystkim był karp i hodowle ryb. Czy więc w rzekach Huang-ho i Jangcy pływały nasze karpie? Rzeki te były kolebką cywilizacji chińskiej. Rzeki wylewały, a najpotężniejsza i najstarsza cywilizacja musiała coś z tym zrobić. Rozwijały się systemy kanałów irygacyjnych, a lud Chin stopniowo zajmował coraz to nowsze tereny. Pewnie i jedli to, co dała życiodajna rzeka. Pewnie musieli zająć się hodowlą. Można tu jeszcze dodać stwierdzenie, skoro przodkowie Chińczyków z tamtego odległego okresu uprawiali głównie ryż i zborze, to jakie tłuste i pożywne musiały być tamtejsze karpie, karmione tak zdrowo. Wracamy do Europy. Chińczyk nam tylko karpia wyhodował i puścił plotkę, że jest smaczny i łatwy w hodowli. Zje wszystko. W Polsce karpia jedzono po raz pierwszy w XIII w. za panowania Piastów. Skąd mógł karp do nas przywędrować? Zostawmy etap XIII w. bo do Polski w tym okresie spływało wiele nowości z państw Europy. Rybę sprowadzili mnisi, zajmujący się jak już wspomniałem jej hodowlą w przyklasztornych stawach. Z Chin do Europy wieść o tłuściutkiej rybie musiała spłynąć o wiele wcześniej. Myślę, że można przyjąć stwierdzenie, że dzięki Grekom. W tym okresie powoli przesuwali się w kierunku Chin, ogólnie w głąb Azji poznając ich kulturę oraz przyzwyczajenia, pewnie i kulinarne. Tyle o historii karpia. Można się z nią nie zgadzać, można mówić, iż jest ona oparta na domysłach i przypuszczeniach. Ważne jest aby pamiętać, że po mimo iż nie jest to nasza ryba, zasługuje na szacunek. Nie jest to mój tekst, ale się z nim identyfikuje. Zgodnie z polskim prawem wszystkim zwierzętom ze strony człowieka należny się ochrona i szacunek, a wasze opinie są subiektywne i są w ogromnej mniejszości. Jest was około 30 na portalu a tysiące wędkarzy czyta wasze komentarze i się śmieją. Popytajcie o opinie w waszych kołach na tematy poruszane na portalu przez Was , a usłyszycie co myśli większość wspaniałych wędkarzy. I niech to będzie wasz punkt odniesienia do rzeczywistości. Pozdrawiam.
Lobo jeszcze ładne fotki i mogłeś dac ten wpis jako artykuł
Większość z forumowiczów spiera się o to czy karp jest czy nie jest szkodnikiem. Nie prubuję rozstrzygnąć sporu, jestem wędkarzem głównie gruntowym. Jednak trzeba spojrzeć prawdzie w oczy... Moja przygoda z wędką zaczęła się 23 lata temu od lekkiej spławikówki. potem spinning. PZW zarybia - co rok karpiem. Jak zaczynałem łapało się leszcze po 50cm, piękne płocie, jazie, na spławik z pióra. Ilu z nas może z ręką na sercu powiedzieć że często łapie takie ryby dziś? Teraz pomimo wymyślnej techniki i wciąż udoskonalanych zanęt ryb takich jest coraz mniej, w zbiornikach dominują obce gatunki karpiowatych. Gdzie się podział jesiotr (niegdyś popularny na Bugu), szczupaki, sandacz? Karp ze względu na szybki przyrost i wartość komercyjną wiedzie prym w zarybianiu. Wydaje mi się, że takie sprawy powinny być rozstrzygane na szczeblu administracyjnym nie między nami. To PZW i odpowiednie ministerstwa powinny uregulować przepisy. My wędkarze niestety z roku na rok łapiemy coraz mniej i coraz mniejszych ryb, a płacimy.... za karpia! To smutne, ,że kraj nie dba o nasze wody i rybostan rodzimych gatunków. Pozdrawiam i wszystkim życzę udanego sezonu 2009!
Ja piszę ten post odnosząc się tylko do mojego koła. A więc: Obwiniam, za opłakany stan miejscowego zalewu i dwóch innym stawów po pierwsze wędkarzy, a po drugie drobnych kłusowników nie stosujących wymiarów, bo limitu to oprócz szczupaka nie da się złapać. Drugi powód to bierność PZW, brak kontroli. Zarybiają zbiornik ale wcale go nie pilnują. Cieszyłem się, że dwa lata temu gdzieś ogłosili w prasie że bodajże 5 strażników SSR wstąpiło do służby. Rok temu trenowałem przed zawodami, i byłem nad zalewem kilkadziesiąt razy w ciągu roku. Ciągle chodziłem, a strażnika nie zauważyłem nigdy. Gratulacje panowie. Po cholere było w ogóle wstępować? PZW zarybiło pożądnie zbiornik szczupakiem, co kilkanaście minut wisiał taki 35- 43 cm, w tym wymiarze łapałem, zarybili dużą ilością takiego. Utrzymał się jedną wiosnę, wyłapali wszystko, zarybili karpiem, utrzymał się dwa miesiące, wędkarze wyczyścili stawik do cna niemalże. I ktoś mi tu powie, że to nie wędkarze są winni...
I proszę, nie oszukujmy się, wiele zbiorników zniszczyli rybacy, wiele zarządy pzw przez głupie zarybienia, wiele kłusole, ale w zniszczenie każdego mieli wkład wędkarze, którzy łapali regulaminowo i niejeden zniszczyli w pojedynkę. I nie jest to atak na kogoś kto kilka razy do roku weźmie jedną rybkę, czy dwie, albo jeśli raz na rok złapie sobie po szczupaku i sandaczu nawet dużym i zje. Ja cały czas jestem przeciwko ludziom, którzy zgodnie z regulaminem zabierają np. 3 sandałki albo szczupaczki albo nawet po jednym ale nad wodą są co tydzień albo i częściej i zawsze biorą tą rybę. To według mnie najwięksi zabójcy naszych wód.
oj Misiaczek Misiaczek Misiaczek a Ty znowu swoje jak złowie komplet sandaczy to je zabiorę do domu i bede wsuwał aż mi się będą uszy trzęsły bo lubie. a największym zabójcą nie masz prawa mnie nazywać bo to będzie zgodne z regulaminem. a w tym swoim świecie nie widziałeś chyba kłusownika bo oni dziennie potrafią kompletów za całe koło wędkarskie wyłapać i sprzedać i sądzę że oni więcej szkody robią
Misiaczek ale Ty model jesteś pouczasz tu ludzi i wyzywasz a sam na jednym zdjęciu trzymasz jedną rybę w rękach a dwie obok leża na glebie. i co odpoczywaja po męczącym holu ale zaraz w świetnej kondycji wrócą do wody?
Te pstrągi zostały złowione na łowisku komercyjnym co nietrudno poznać po pomostach i betonowych płytach na brzegu.
pomostów nie widzę a beton nie tylko na komercyjnych a poza tym co to ma do rzeczy skoro tak wypuszczasz ryby to nie jedź na komercyjne. a na komercyjnych to już można mordować biedne rybki?
Ja nie jestem no killowcem z wyboru ale z konieczności, bo inaczej nie da się mieć duęj ilości ryb w naszych wodach.
czyli z konieczności jesteś dobry bo z wyboru byłbyś " największym zabójcą naszych wód" Dobre sobie