Rosówka australijska (łac.Megascolides australis) osiąga maksymalną długość nawet 3 m, a średnicę 3-4 cm. Ciekawe jakby nasze sumy zareagowały na takie pyszności?
Nasze sumy by sobie poradziły z nimi , ale wyobraź sobie jaki hak musiałby być -------------------------------- pewnie kotwica od jakiegoś kutra . Super zdjęcia -------- faktycznie robi wrażenie .
Drogi Kolego Redaktorze Stanisławie , nie pozostało nam nic , tylko założyć hodowlę takich rosóweczek i wtedy wszystkie (?) sumiska wiślane byłyby nasze - ma się rozumieć wyłącznie w celach demonstracyjnych i statystycznych - allle byłaby galeria , że National Geografic i Discovery wysiada !!!
Wiecie co , Chińczycy to by sobie robili z nich niezłe potrawy , jak by je zmielił i dodał jajko z cebula , solą i innymi przyprawami , to byście nie wiedzieli , jakie by wyszły kotlety .
Ale okaz . Czy to pojedynczy egzemplarz , czy tych rosówek jest więcej w tamtej ziemi .
Ciekawe jaki to gatunek i jak wygląda jego życie . Nie chce mi się wierzyć że jeszcze takie coś może gdzieś żyć .
Żyją żyją. Ale tylko w Australii. I podobno ciężko je ukopać:) Zyją na podmokłych terenach, są bardzo czujne i w dodatku się rwą.
Dokładnie -Tu akurat wypełzły na swiatło dzienne ale fakt rzadko to czynią -miałem możliwość niedawno oglądać program o nich akurat fascynujące olbrzymy a człowiek mógłby nawet sie przestraszyć jakby tak po nodze śmigła hehehe
No pewnie Grzesiu , nie tak do końca prawda , często oglądam w telewizji na kanalePLANETE --- zwłaszcza w środku nocy , było kilka takich dokumentalnych filmów o narodzie i tradycjach chińskich . Tam oficjalnie można posiadać jedno dziecko , i najczęściej rodzice chcieli by syna , a jak urodzi się córka , to podano , że były przypadki znikania dzieci , bo ponoć płaci się komunistycznym władzom jakiś haracz , a potwierdzono w biednych terenach Chin , gdzie są trzęsienia ziemi i ogromne powodzie--- zjadanie wszystkiego , co się rusza , ponoć także dzieci , jakiś dziennikarz zachodni odnalazł resztki pieczonego mięsa , jakież było jego zdumienie , kiedy rozpoznał kosteczki małego dziecka . Jest ich , tam w Chinach , tak dużo , że władze nawet nie wiedza dokładnie ............ jak tam co 2 sekundy rodzi się człowiek !!!!
Do jurka . Po Twojej informacji zmieniam zdanie na temat Kitajców , no ale żeby w 21 wieku w takim bolszym pod względem obszaru i populacji ludności istniał kanibalizm ???!!! To się normalnie w pale nie mieści !!!
A powiedz Michale , gdzie Ty byś je trzymał ............ chyba nie w ogródku , bo jakby wyszły to niektórzy starsi ludzie by zawałów podostawali , do lodówki też się nie zmieści , a najlepsza , jak by była żywa chociaż jedna .
Mienta , ten kompostownik musiałoby mieć wielkość kontenera na śmieci 7,5 m3 , żeby Ci robale przeżyły , a na ryby z taką przynętą to chyba Musiałbyś popylać nie z pudełkiem , ale z potężną walichą . No , ale Polak potrafi !!! Powodzenia - tylko martwię się , coby ten robal nie wciągnął Cię do wody !!! Połamania kija .
Tak się tylko zastanawiam , jaki potrzebny będzie " haczyk " , żeby chociaż jedno " dzwonko " z tego robaczka założyć - nie wiem czy nie będzie potrzebny hak na rekina !!!
Rosówka australijska (łac.Megascolides australis) osiąga maksymalną długość nawet 3 m, a średnicę 3-4 cm. Ciekawe jakby nasze sumy zareagowały na takie pyszności?
Nasze sumy by sobie poradziły z nimi , ale wyobraź sobie jaki hak musiałby być -------------------------------- pewnie kotwica od jakiegoś kutra . Super zdjęcia -------- faktycznie robi wrażenie .
Ale okaz . Czy to pojedynczy egzemplarz , czy tych rosówek jest więcej w tamtej ziemi .
Ciekawe jaki to gatunek i jak wygląda jego życie . Nie chce mi się wierzyć że jeszcze takie coś może gdzieś żyć .Ło matuchno :)
Ale okaz . Czy to pojedynczy egzemplarz , czy tych rosówek jest więcej w tamtej ziemi .
Ciekawe jaki to gatunek i jak wygląda jego życie . Nie chce mi się wierzyć że jeszcze takie coś może gdzieś żyć .Żyją żyją. Ale tylko w Australii. I podobno ciężko je ukopać:) Zyją na podmokłych terenach, są bardzo czujne i w dodatku się rwą.
Ciekawe jak smakują takie rosówki ? Pieczone na grilu ? Kiełbaski :)?
spagetti czy co? ale sznurówa
Drogi Kolego Redaktorze Stanisławie , nie pozostało nam nic , tylko założyć hodowlę takich rosóweczek i wtedy wszystkie (?) sumiska wiślane byłyby nasze - ma się rozumieć wyłącznie w celach demonstracyjnych i statystycznych - allle byłaby galeria , że National Geografic i Discovery wysiada !!!
Ło matuchno :) withanight - ale glizda , nie ma co gigantyczno gargantuiczna - taka przynęta to jest to !!!
Ponoć Rex Hunt już nie kręci tych swoich filmów bo jak ostatnio był we w Australii to chciał taką dopaść i go normalnie do nory wciągnęła.
Heh wreszcie trafił na lepszą od niego;))
Ale teraz transmitują program TAAAKA RYBA.. oglądaliście może?? .
ale wielgachna ciekawe czy nasze ryby drapieżne poradziły by sobie z tym przysmakiem
Wiecie co , Chińczycy to by sobie robili z nich niezłe potrawy , jak by je zmielił i dodał jajko z cebula , solą i innymi przyprawami , to byście nie wiedzieli , jakie by wyszły kotlety .
Jurek , mam do Ciebie pytanie za 100 punktów , czego żywego nie jedzą Chińczycy ??? ( Pytanie zaczerpnięte z Comedy Central ) .
No robi wrażenie
Wiesz co Grzesiu , oni to by wszystko pożarli .
Jureczku , odpowiedź brzmi : Chińczycy nie jedzą tylko samych siebie !!!
Ale okaz . Czy to pojedynczy egzemplarz , czy tych rosówek jest więcej w tamtej ziemi .
Ciekawe jaki to gatunek i jak wygląda jego życie . Nie chce mi się wierzyć że jeszcze takie coś może gdzieś żyć .Żyją żyją. Ale tylko w Australii. I podobno ciężko je ukopać:) Zyją na podmokłych terenach, są bardzo czujne i w dodatku się rwą.
Dokładnie -Tu akurat wypełzły na swiatło dzienne ale fakt rzadko to czynią -miałem możliwość niedawno oglądać program o nich akurat fascynujące olbrzymy a człowiek mógłby nawet sie przestraszyć jakby tak po nodze śmigła hehehe
No pewnie Grzesiu , nie tak do końca prawda , często oglądam w telewizji na kanale PLANETE --- zwłaszcza w środku nocy , było kilka takich dokumentalnych filmów o narodzie i tradycjach chińskich . Tam oficjalnie można posiadać jedno dziecko , i najczęściej rodzice chcieli by syna , a jak urodzi się córka , to podano , że były przypadki znikania dzieci , bo ponoć płaci się komunistycznym władzom jakiś haracz , a potwierdzono w biednych terenach Chin , gdzie są trzęsienia ziemi i ogromne powodzie--- zjadanie wszystkiego , co się rusza , ponoć także dzieci , jakiś dziennikarz zachodni odnalazł resztki pieczonego mięsa , jakież było jego zdumienie , kiedy rozpoznał kosteczki małego dziecka . Jest ich , tam w Chinach , tak dużo , że władze nawet nie wiedza dokładnie ............ jak tam co 2 sekundy rodzi się człowiek !!!!
kurde jedna taka i pięć sezonów z głowy hehe
Jeszcze kilka dodatkowych zdjęć "naszej bohaterki". Jak widać na jednym z nich, smakoszami tej rosówki są nie tylko ryby.
Do jurka . Po Twojej informacji zmieniam zdanie na temat Kitajców , no ale żeby w 21 wieku w takim bolszym pod względem obszaru i populacji ludności istniał kanibalizm ???!!! To się normalnie w pale nie mieści !!!
Między słowami ludności i istniał brakło mi słowa - kraju .
Grzybciu, ten smakosz rosówek australijskich z profila nie wygląda na Chińczyka!
Stachu , Przeczytaj wcześniejszy post jurka , opisujący , jakie potrawy Kitajcy zrobiliby z tego robala !!!
Zapewniam Cię, że wszystko o czym pisze jurek czytam na bieżąco. Nie tylko w tym temacie.
Wcale Ci się nie dziwię , milo sie czyta dobrze skonstruowane stylistycznie , ortograficznie i tematycznie posty . Połamania kija.
Bardzo mi miło koledzy , że macie takie zdanie o mnie . Serdecznie dziękuje za ciepłe słowa
kurde ze dwie takie rosówy i normalnie cały sezon łowic można
A powiedz Michale , gdzie Ty byś je trzymał ............ chyba nie w ogródku , bo jakby wyszły to niektórzy starsi ludzie by zawałów podostawali , do lodówki też się nie zmieści , a najlepsza , jak by była żywa chociaż jedna .
a zbił bym jakieś pudło a la kompostownik i tam by sobie żyły a po tem to juz tylko w pudełko i na rybki :)))
Mienta , ten kompostownik musiałoby mieć wielkość kontenera na śmieci 7,5 m3 , żeby Ci robale przeżyły , a na ryby z taką przynętą to chyba Musiałbyś popylać nie z pudełkiem , ale z potężną walichą . No , ale Polak potrafi !!! Powodzenia - tylko martwię się , coby ten robal nie wciągnął Cię do wody !!! Połamania kija .
musiał by na siłownie połazić i po pakować troszkę bo ja taki znowu mały to nie jestem :))
Tak się tylko zastanawiam , jaki potrzebny będzie " haczyk " , żeby chociaż jedno " dzwonko " z tego robaczka założyć - nie wiem czy nie będzie potrzebny hak na rekina !!!
normalny sumowy haczyk powinien być ok