Witajcie.!Pięć miesięcy temu widziałem jak jakiś starszy facet zbiera rosówki pod moim blokiem przekonało mnie to że są tam rosówki.Czy wiecie od kiedy mogę zbierać rosówki i kiedy ten okres zbierania rosówek się kończy.pozdro
Łapię rosówki w swoim ogrodzie, a ma gdzie bo samej trawy jest ok 900 metrów kwadratowych, wręcz na litry /kilogramy i proszę ludziska drogie nie piszcie bzdur że robaki wychodzą dopiero ok 23 bo wystarczy już 1,5-2 godziny po całkowitym zaciemnieniu. A w zależności od pory roku może być to nawet 18. Najlepiej się je łapie na starych dobrze utrzymanych trawnikach z krótka trawą a właściwe im jest ona krótsza tym lepiej. No i gleba musi być wilgotna i najlepiej czarnoziem. Choć jak się dość obficie poleje to można je łapać nawet w największe upały. Tak dla ciekawskich: 2 lata temu rosówki łapałem w styczniu!!! po dość mocnym ociepleniu. Fakt było ich mało ale rybki w moim stawiku miały świeże mięsko:) PS. Teraz w marcu najważniejsze aby ziemia nie była zmrożona w głębi.
ja z ojcem zawsze robiliśmy w ten sposób: -czekaliśmy aż zrobi się wieczór, -znajdowaliśmy jakiś ładny kawał trawnika (najlepiej pomiędzy fundamentem budynku a utwardzonym podłożem), -wbijaliśmy dwa zaostrzone metalowe pręty (długość ponad 0,5 m ) mniej więcej po środku trawnika (w odległości ok 1 m od siebie) tak aby dwa końce wystawały trochę nad ziemią, -końce prętów łączyliśmy drutem, -do jednego końca podłączaliśmy przewód jednożyłowy, a drugi koniec przewodu do jednej dziurki gniazdka 230V (do tej, która iskrzy!!!) -czekaliśmy aż rosówy przebiją się na powierzchnie i zaczną się ewakuować z tamtego miejsca, -łatwo je pozbierać.
Łapię rosówki w swoim ogrodzie, a ma gdzie bo samej trawy jest ok 900 metrów kwadratowych, wręcz na litry /kilogramy i proszę ludziska drogie nie piszcie bzdur że robaki wychodzą dopiero ok 23 bo wystarczy już 1,5-2 godziny po całkowitym zaciemnieniu. A w zależności od pory roku może być to nawet 18. Najlepiej się je łapie na starych dobrze utrzymanych trawnikach z krótka trawą a właściwe im jest ona krótsza tym lepiej. No i gleba musi być wilgotna i najlepiej czarnoziem. Choć jak się dość obficie poleje to można je łapać nawet w największe upały. Tak dla ciekawskich: 2 lata temu rosówki łapałem w styczniu!!! po dość mocnym ociepleniu. Fakt było ich mało ale rybki w moim stawiku miały świeże mięsko:) PS. Teraz w marcu najważniejsze aby ziemia nie była zmrożona w głębi.
Łapiesz teraz rosówki?? Udowodnij nałap pełne wiadro rosówek ,zrób fote z datą jutrzejszą i wklej na forum a przyznam ci rację.
Łapię rosówki w swoim ogrodzie, a ma gdzie bo samej trawy jest ok 900 metrów kwadratowych, wręcz na litry /kilogramy i proszę ludziska drogie nie piszcie bzdur że robaki wychodzą dopiero ok 23 bo wystarczy już 1,5-2 godziny po całkowitym zaciemnieniu. A w zależności od pory roku może być to nawet 18. Najlepiej się je łapie na starych dobrze utrzymanych trawnikach z krótka trawą a właściwe im jest ona krótsza tym lepiej. No i gleba musi być wilgotna i najlepiej czarnoziem. Choć jak się dość obficie poleje to można je łapać nawet w największe upały. Tak dla ciekawskich: 2 lata temu rosówki łapałem w styczniu!!! po dość mocnym ociepleniu. Fakt było ich mało ale rybki w moim stawiku miały świeże mięsko:) PS. Teraz w marcu najważniejsze aby ziemia nie była zmrożona w głębi.
Łapiesz teraz rosówki?? Udowodnij nałap pełne wiadro rosówek ,zrób fote z datą jutrzejszą i wklej na forum a przyznam ci rację.
Gwoli wyjaśnienia jeszcze nie łapię ich ponieważ ziemia jest zmarznięta ale jeszcze z tydzień, góra 10 dni, oczywiście jeśli nie będzie przymrozków w nocy, to już będą powoli wyłazić. I jeszcze to nie będą ilości powalające. Więc proszę bez sarkazmów.
Czyli jak chcę złapać rosówki w marcu/kwietniu to co muszę zrobić ??
Poczekać aż gleba będzie całkowicie odmarznięta. Nie wiem jak u Ciebie ale u mnie w Toruniu powinny się już pojedynczo pojawiać za 1-1,5 tygodnia. Jeśli oczywiście nie przymrozi znów.
U mnie w większości już ziemia odmarzła, mimo iż w nocy wciąż są lekkie przymrozki. Wczoraj naliczyłem 15 sztuk na skraju chodnika. A w weekend może być nawet 20C...
Tomas81 Ja nie pisze tego z sarkazmem ,nie jest moim celem nabijanie sie z ciebie.Ale to ty mi zarzuciłeś wypisywanie bzdur .Ja uważam że rosówki można łapać gdy nocki są ciepłe ja łapie dopiero końcem maja (mieszkam w górach) jeśli uważasz że jest inaczej ( a napisałeś " 2 lata temu rosówki łapałem w styczniu!!! Teraz w marcu najważniejsze aby ziemia nie była zmrożona w głębi." ) nie zarzucam ci mówienia nieprawdy ale jeśli twierdzisz że zbierasz rosówki w marcu to oki tylko pokaż fotke bo takie gadanie bez jakiś dowodów to do niczego nie prowadzi.
Pojawią się na trawnikach i przydomowych ogródkach jak przyjdzie na to czas.
Czyli musi być ciepło ziemia odmarźnięta, mokro i ciepło.
Nie wiem jak pozyskać rosówki w styczniu lutym marcu ale wiem kiedy można się na nie "wybrać", kiedy po pierwszym deszczu na udeptanej ziemi pojawiąją się takie małe "kupki" ziemi. Jak ich nie widać to możesz co najwyżej odwiedzić sklep wędkarski lub przekopać całe pole by je pozyskać.
Jak "kupki" się pojawią to zawsze po zapadnięciu zmroku zawsze mokre lub deszczowe noce.
Ja zawsze rosówki kupowałem a są one dojść drogie bo 10 kosztuje 5-7zł :D Ale to co jak będzie 20 stopni w nocy to w ile ja ich nazbieram i w jakim czasie i kiedy ten trawnik namoczyć??
ja polewam trawnik na noc wodą dosyć sporą ilością i przykrywam to miejsce folią i rano jest pełno nie tylko rasówek :)tylko no jeszcze nie teraz jeszcze jest za zimno i ziemia jest zbyt zamarznięta jeszcze przynajmniej w moich okolicach
Tomas81 Ja nie pisze tego z sarkazmem ,nie jest moim celem nabijanie sie z ciebie.Ale to ty mi zarzuciłeś wypisywanie bzdur .Ja uważam że rosówki można łapać gdy nocki są ciepłe ja łapie dopiero końcem maja (mieszkam w górach) jeśli uważasz że jest inaczej ( a napisałeś " 2 lata temu rosówki łapałem w styczniu!!! Teraz w marcu najważniejsze aby ziemia nie była zmrożona w głębi." ) nie zarzucam ci mówienia nieprawdy ale jeśli twierdzisz że zbierasz rosówki w marcu to oki tylko pokaż fotke bo takie gadanie bez jakiś dowodów to do niczego nie prowadzi.
Po pierwsze radzę czytać Koledze ze zrozumieniem. Nie pisałem tylko do Ciebie lecz "proszę ludziska drogie nie piszcie bzdur że robaki wychodzą dopiero ok
23 bo wystarczy już 1,5-2 godziny po całkowitym zaciemnieniu". Z naciskiem na "proszę ludziska"- liczba mnoga. A to że napisałeś iż akurat po 23 jest oczywistą bzdurą. Zapraszam na jesieni do mnie. Pokażę że można je już łowić krótko po 18 a że Ty łapiesz tak późno to nie oznacza że jesteś ekspertem i wyrocznią. Poza tym sprawa stycznia. Otóż 2 lata temu u mnie było tylko trochę śniegu na święta ale bez mocnych mrozów a po sylwestrze było sporo dni z mocno dodatnią temperaturą natomiast ziemia wcześniej nie zdążyła zamarznąć. I robaczki wyłaziły. Owszem mało ale zawsze. Ale był to ewenement o którym pozwoliłem sobie napisać co nie oznacza że jest to co roku. A fotki może i zrobię za jakiś czas bo wcześniej już pisałem że jeszcze musi upłynąć trochę czasu. Więc znów kłania się umiejętność czytania ze zrozumieniem bo nie pisałem iż JUŻ mogę łapać rosówki. A co mi tam. Specjalnie dla Ciebie niedowiarku wstawię foty. Tylko przypomnij mi.
ja z ojcem zawsze robiliśmy w ten sposób: -czekaliśmy aż zrobi się wieczór, -znajdowaliśmy jakiś ładny kawał trawnika (najlepiej pomiędzy fundamentem budynku a utwardzonym podłożem), -wbijaliśmy dwa zaostrzone metalowe pręty (długość ponad 0,5 m ) mniej więcej po środku trawnika (w odległości ok 1 m od siebie) tak aby dwa końce wystawały trochę nad ziemią, -końce prętów łączyliśmy drutem, -do jednego końca podłączaliśmy przewód jednożyłowy, a drugi koniec przewodu do jednej dziurki gniazdka 230V (do tej, która iskrzy!!!) -czekaliśmy aż rosówy przebiją się na powierzchnie i zaczną się ewakuować z tamtego miejsca, -łatwo je pozbierać.
ja z ojcem zawsze robiliśmy w ten sposób: -czekaliśmy aż zrobi się wieczór, -znajdowaliśmy jakiś ładny kawał trawnika (najlepiej pomiędzy fundamentem budynku a utwardzonym podłożem), -wbijaliśmy dwa zaostrzone metalowe pręty (długość ponad 0,5 m ) mniej więcej po środku trawnika (w odległości ok 1 m od siebie) tak aby dwa końce wystawały trochę nad ziemią, -końce prętów łączyliśmy drutem, -do jednego końca podłączaliśmy przewód jednożyłowy, a drugi koniec przewodu do jednej dziurki gniazdka 230V (do tej, która iskrzy!!!) -czekaliśmy aż rosówy przebiją się na powierzchnie i zaczną się ewakuować z tamtego miejsca, -łatwo je pozbierać.
Czy Ty (Wy) wiecie coś o "napięciu krokowym" ???.... Dziwne, że jeszcze żyjecie??? 230V to też jest napięcie... bo prąd zależy od obioru obciążenia.. w tym przypadku grunty ( trawnika) ....... Jeśli Wam się to udawało do dzisiaj, to dziękujcie opatrzności bożej!!! Życzę długich lat w głupocie. Aleksander
Już wychodzą powoli, a rosówki "łapane i kopane" to nie to samo co kupne...Dziś na ćwiczeniach wojskowych nie miałem czasu łapać a wychodzą już za dnia. W ten weekend pewnie połapie trochę, choć zdjęcia i tak nie zamieszcze bo aparat w naprawie.... pogoda ma być idealna na wieczorny połów....
Witam po przeczytaniu tego wszystkiego poszedlem na rosówki i NAZBIERAŁEM po ok 20minutowym szukaniu z latarką 30sztuk bo więcej mi sie nie chciało za palce mi zmarzły strasznie zdjęcia niestety nie mam bo popułem aparat :( w dzień zrobie telefonem i postaram się wrzucic ok 20:30 poszedlem je zbierac
WIĘC JAK NIE WIESZ DOKŁADNIE TO NIE PISZ ! ZE JEST ZA ZIMNO NA ROSÓWKI IDŹ SPRAWDŹ SAM! zapytac mozesz ale wiekszosci Ci powie ze nie ma bo pogoda przeczy
Wybieram się w ten piątek na nocke w okolicach głogowa na Odre nastawiam sie na miętusa bo łapalem w tamtym roku o tej porze Leszcza,Klenia, i oczywiscie płotke :]
Pozdrawiam dam znac co złapałem w piątek JEŚLI NIE POJEDZIESZ TO NIE BEDZIESZ WIEDZIAL CZY BIERZE <--!
Nie bede placil 8zl za rosówki w wedkarskim i jeszcze będzie mi sprzedawca wkrecal ze kanadyjskie grube jak palec a to Ch**a prawda jest raz kupilem i to 1 i ost raz nazbieram na swoim podwórku,w miescie tez mozna zbierac w parku itp wystarczy mała latareczka która nie razi i mozna duzo nazbierac
ja z ojcem zawsze robiliśmy w ten sposób: -czekaliśmy aż zrobi się wieczór, -znajdowaliśmy jakiś ładny kawał trawnika (najlepiej pomiędzy fundamentem budynku a utwardzonym podłożem), -wbijaliśmy dwa zaostrzone metalowe pręty (długość ponad 0,5 m ) mniej więcej po środku trawnika (w odległości ok 1 m od siebie) tak aby dwa końce wystawały trochę nad ziemią, -końce prętów łączyliśmy drutem, -do jednego końca podłączaliśmy przewód jednożyłowy, a drugi koniec przewodu do jednej dziurki gniazdka 230V (do tej, która iskrzy!!!) -czekaliśmy aż rosówy przebiją się na powierzchnie i zaczną się ewakuować z tamtego miejsca, -łatwo je pozbierać.
Jak już tak łapiecie to łapcie w dzień(też wyjdą), a łatwiej w razie czego będzie was odszukać.I nie przesadzajcie z napięciem, bo zamiast rosówek wyjdą górnicy. To tak żartem! A tak w ogóle to te rosówki szybko padają i są jak flaki. Najlepiej zbierać wieczorem po deszczu lub kopać.
ja z ojcem zawsze robiliśmy w ten sposób: -czekaliśmy aż zrobi się wieczór, -znajdowaliśmy jakiś ładny kawał trawnika (najlepiej pomiędzy fundamentem budynku a utwardzonym podłożem), -wbijaliśmy dwa zaostrzone metalowe pręty (długość ponad 0,5 m ) mniej więcej po środku trawnika (w odległości ok 1 m od siebie) tak aby dwa końce wystawały trochę nad ziemią, -końce prętów łączyliśmy drutem, -do jednego końca podłączaliśmy przewód jednożyłowy, a drugi koniec przewodu do jednej dziurki gniazdka 230V (do tej, która iskrzy!!!) -czekaliśmy aż rosówy przebiją się na powierzchnie i zaczną się ewakuować z tamtego miejsca, -łatwo je pozbierać.
Jak już tak łapiecie to łapcie w dzień(też wyjdą), a łatwiej w razie czego będzie was odszukać.I nie przesadzajcie z napięciem, bo zamiast rosówek wyjdą górnicy. To tak żartem! A tak w ogóle to te rosówki szybko padają i są jak flaki. Najlepiej zbierać wieczorem po deszczu lub kopać.
to spróbuj najpierw tej metody, a potem komentuj kolego... i lepiej nie myśl tyle bo zostaniesz myśliwym...
ja z ojcem zawsze robiliśmy w ten sposób: -czekaliśmy aż zrobi się wieczór, -znajdowaliśmy jakiś ładny kawał trawnika (najlepiej pomiędzy fundamentem budynku a utwardzonym podłożem), -wbijaliśmy dwa zaostrzone metalowe pręty (długość ponad 0,5 m ) mniej więcej po środku trawnika (w odległości ok 1 m od siebie) tak aby dwa końce wystawały trochę nad ziemią, -końce prętów łączyliśmy drutem, -do jednego końca podłączaliśmy przewód jednożyłowy, a drugi koniec przewodu do jednej dziurki gniazdka 230V (do tej, która iskrzy!!!) -czekaliśmy aż rosówy przebiją się na powierzchnie i zaczną się ewakuować z tamtego miejsca, -łatwo je pozbierać.
Czy Ty (Wy) wiecie coś o "napięciu krokowym" ???.... Dziwne, że jeszcze żyjecie??? 230V to też jest napięcie... bo prąd zależy od obioru obciążenia.. w tym przypadku grunty ( trawnika) ....... Jeśli Wam się to udawało do dzisiaj, to dziękujcie opatrzności bożej!!! Życzę długich lat w głupocie. Aleksander
w głupocie to chyba raczej kolega żyje skoro nie zna sposobu na złapanie rosówek i na takie fora wchodzi
ja z ojcem zawsze robiliśmy w ten sposób: -czekaliśmy aż zrobi się wieczór, -znajdowaliśmy jakiś ładny kawał trawnika (najlepiej pomiędzy fundamentem budynku a utwardzonym podłożem), -wbijaliśmy dwa zaostrzone metalowe pręty (długość ponad 0,5 m ) mniej więcej po środku trawnika (w odległości ok 1 m od siebie) tak aby dwa końce wystawały trochę nad ziemią, -końce prętów łączyliśmy drutem, -do jednego końca podłączaliśmy przewód jednożyłowy, a drugi koniec przewodu do jednej dziurki gniazdka 230V (do tej, która iskrzy!!!) -czekaliśmy aż rosówy przebiją się na powierzchnie i zaczną się ewakuować z tamtego miejsca, -łatwo je pozbierać.
Czy Ty (Wy) wiecie coś o "napięciu krokowym" ???.... Dziwne, że jeszcze żyjecie??? 230V to też jest napięcie... bo prąd zależy od obioru obciążenia.. w tym przypadku grunty ( trawnika) ....... Jeśli Wam się to udawało do dzisiaj, to dziękujcie opatrzności bożej!!! Życzę długich lat w głupocie. Aleksander
w głupocie to chyba raczej kolega żyje skoro nie zna sposobu na złapanie rosówek i na takie fora wchodzi
...i na elektrodzie znalazłby dużo ciekawych dla siebie tematów na które mógłby się wymądrzać
Jak już tak łapiecie to łapcie w dzień(też wyjdą), a łatwiej w razie czego będzie was odszukać.I nie przesadzajcie z napięciem, bo zamiast rosówek wyjdą górnicy. To tak żartem! A tak w ogóle to te rosówki szybko padają i są jak flaki. Najlepiej zbierać wieczorem po deszczu lub kopać.
to spróbuj najpierw tej metody, a potem komentuj kolego... i lepiej nie myśl tyle bo zostaniesz myśliwym...
Niestety próbowałem! I w dalszym ciągu twierdzę że tak łapane rosówki szybko zdychają. Jak chcesz to łap w ten sposób, bo kto ci może ci zabronić? A jak żartów nie znasz to też twój problem.
Jedni piszą "TAK" a inni "TAK". Trudno Was wszystkich wykapować!? Ja na zdjęciu podaje FAKTY. W dniu 14 marca 2012 o godzinie 8 rano znalazłem rosówkę na asfalcie!. Zdjęcie i wpis do wglądu: http://forum.wedkuje.pl/post/rosowka-z-2012-roku/442481/0
Zgadzam się.Też tak czyli przy użyciu prądu pozyskiwałem rosówki w chwilach "kryzysu".
Niestety rosówki źle znoszą takie "zabawy". Gdy ziemia jest dość mokra
potrafią się rozrywać przy wychodzeniu z ziemi a nawet jak przeżyją to
nadają się tylko do użytku tego samego dnia bo osłabione nie przeżyją
przechowywania.
Tak jak napisałem na początku pozyskuję rosówki w ten sposób tylko jak
muszę,dlatego że zbierane nocą na rosie są nieporównywalnie bardziej
żywotne i naturalnie się zachowują.
Wyciągnięte przy użyciu prądu wyglądają jak bokser po dwóch nokautach.:)
Jak już tak łapiecie to łapcie w dzień(też wyjdą), a łatwiej w razie czego będzie was odszukać.I nie przesadzajcie z napięciem, bo zamiast rosówek wyjdą górnicy. To tak żartem! A tak w ogóle to te rosówki szybko padają i są jak flaki. Najlepiej zbierać wieczorem po deszczu lub kopać.
to spróbuj najpierw tej metody, a potem komentuj kolego... i lepiej nie myśl tyle bo zostaniesz myśliwym...
Niestety próbowałem! I w dalszym ciągu twierdzę że tak łapane rosówki szybko zdychają. Jak chcesz to łap w ten sposób, bo kto ci może ci zabronić? A jak żartów nie znasz to też twój problem.
...znam się na żartach ale nie mogę pozwolić, żeby ktoś wysnuwał wnioski na podstawie hipotetycznych rozważań. Żeby czemuś zaprzeczyć i wypowiedzieć się na dany temat, najpierw trzeba to sprawdzić empirycznie...
...znam się na żartach ale nie mogę pozwolić, żeby ktoś wysnuwał wnioski
na podstawie hipotetycznych rozważań. Żeby czemuś zaprzeczyć i
wypowiedzieć się na dany temat, najpierw trzeba to sprawdzić
empirycznie...
Te Twoje "EMPIRYCZNIE" jest nie na miejscu. Bo ja podejrzewam, że więcej doświadczenia ma kolega olek 2000, który łowi już od 1954 roku i hefeed8, który już spraktykował zachowanie rosówki "po porażeniu prądem". Pozdrawiam Bogdan
...znam się na żartach ale nie mogę pozwolić, żeby ktoś wysnuwał wnioski
na podstawie hipotetycznych rozważań. Żeby czemuś zaprzeczyć i
wypowiedzieć się na dany temat, najpierw trzeba to sprawdzić
empirycznie...
Te Twoje "EMPIRYCZNIE" jest nie na miejscu. Bo ja podejrzewam, że więcej doświadczenia ma kolega olek 2000, który łowi już od 1954 roku i hefeed8, który już spraktykował zachowanie rosówki "po porażeniu prądem". Pozdrawiam Bogdan
hmm... łowi od 1954r. -to znaczy, że wszystko wie... żal
...znam się na żartach ale nie mogę pozwolić, żeby ktoś wysnuwał wnioski
na podstawie hipotetycznych rozważań. Żeby czemuś zaprzeczyć i
wypowiedzieć się na dany temat, najpierw trzeba to sprawdzić
empirycznie...
Te Twoje "EMPIRYCZNIE" jest nie na miejscu. Bo ja podejrzewam, że więcej doświadczenia ma kolega olek 2000, który łowi już od 1954 roku i hefeed8, który już spraktykował zachowanie rosówki "po porażeniu prądem". Pozdrawiam Bogdan
hmm... łowi od 1954r. -to znaczy, że wszystko wie... żal
w takim razie niech on się tylko wypowiada i niech go wszyscy słuchają
ja z ojcem zawsze robiliśmy w ten sposób: -czekaliśmy aż zrobi się wieczór, -znajdowaliśmy jakiś ładny kawał trawnika (najlepiej pomiędzy fundamentem budynku a utwardzonym podłożem), -wbijaliśmy dwa zaostrzone metalowe pręty (długość ponad 0,5 m ) mniej więcej po środku trawnika (w odległości ok 1 m od siebie) tak aby dwa końce wystawały trochę nad ziemią, -końce prętów łączyliśmy drutem, -do jednego końca podłączaliśmy przewód jednożyłowy, a drugi koniec przewodu do jednej dziurki gniazdka 230V (do tej, która iskrzy!!!) -czekaliśmy aż rosówy przebiją się na powierzchnie i zaczną się ewakuować z tamtego miejsca, -łatwo je pozbierać.
Czy Ty (Wy) wiecie coś o "napięciu krokowym" ???.... Dziwne, że jeszcze żyjecie??? 230V to też jest napięcie... bo prąd zależy od obioru obciążenia.. w tym przypadku grunty ( trawnika) ....... Jeśli Wam się to udawało do dzisiaj, to dziękujcie opatrzności bożej!!! Życzę długich lat w głupocie. Aleksander
mądrze powiedziane ale ....chęć darmochy jest silniejszy u niektórych
szukam rosówek kalifornijskich w duzych ilościach gdzie można kupić bo znalazłem tylko 1 gościa który sprzedaje 500sztmałych za 50zł<łącznie z wysyłką> są gdzieś tansze
szukam rosówek kalifornijskich w duzych ilościach gdzie można kupić bo znalazłem tylko 1 gościa który sprzedaje 500sztmałych za 50zł<łącznie z wysyłką> są gdzieś tansze
nie wiedziałem, że istnieją rosówki kalifornijskie... o dżdżownicach kalifornijskich słyszałem ale o rosówkach...
Dla kolegi "Jarek11", Jarka niedowiarka;) Złapane dosłownie przed chwilą, dla lepszego zdjęcia pozowanie w domu. A nie były to pierwsze rosóweczki złapane przeze mnie w tym roku bo dwa dni wcześniej już dorwałem 2 sztuki lecz nie chciało mi się im robić foty. Oczywiście to dopiero początek ale z każdą dobą bez przymrozków będzie coraz lepiej.
Rosówki już powoli wychodzą, byłem dzisiaj na zwiadach i wieczorem uzbierałem litr (będzie jutro na rybki). Więc powoli można już zbierać. Powodzenia w łapaniu.
ja z ojcem zawsze robiliśmy w ten sposób: -czekaliśmy aż zrobi się wieczór, -znajdowaliśmy jakiś ładny kawał trawnika (najlepiej pomiędzy fundamentem budynku a utwardzonym podłożem), -wbijaliśmy dwa zaostrzone metalowe pręty (długość ponad 0,5 m ) mniej więcej po środku trawnika (w odległości ok 1 m od siebie) tak aby dwa końce wystawały trochę nad ziemią, -końce prętów łączyliśmy drutem, -do jednego końca podłączaliśmy przewód jednożyłowy, a drugi koniec przewodu do jednej dziurki gniazdka 230V (do tej, która iskrzy!!!) -czekaliśmy aż rosówy przebiją się na powierzchnie i zaczną się ewakuować z tamtego miejsca, -łatwo je pozbierać.
Czy Ty (Wy) wiecie coś o "napięciu krokowym" ???.... Dziwne, że jeszcze żyjecie??? 230V to też jest napięcie... bo prąd zależy od obioru obciążenia.. w tym przypadku grunty ( trawnika) ....... Jeśli Wam się to udawało do dzisiaj, to dziękujcie opatrzności bożej!!! Życzę długich lat w głupocie. Aleksander
mądrze powiedziane ale ....chęć darmochy jest silniejszy u niektórych
Witajcie.!Pięć miesięcy temu widziałem jak jakiś starszy facet zbiera rosówki pod moim blokiem przekonało mnie to że są tam rosówki.Czy wiecie od kiedy mogę zbierać rosówki i kiedy ten okres zbierania rosówek się kończy.pozdro
Wynika z tego, że rosówki łapie się od teraz, a kończy się łapać z pierwszymi śniegami. Nie lubią chłodu!
zrobi sie cieplo to zaczna wychodzic najlepiej sie je zbiera po deszczu a znikaja tak jak napisal ci kolega wyzej.
a można emitować deszcz wiadrem wody? na powierzchnie ziemi polać wodą? wtedy też wyjdą?
Wyjdą.
Czy wiecie od kiedy mogę zbierać rosówki i kiedy ten okres zbierania rosówek się kończy.pozdro
czerwiec- wrzesień w nocy tzn 0koło 23noce muszą być ciepłe
adamek wiadro to za mało.musisz polać wężem ogrodowym i to dość obficie.
Nie lubią chłodu!
Jeśli piszesz że nie lubią chłodu to teraz nie złapiesz rosówek przecież teraz w nocy jest zimno.....
ja słyszałem że po burzy gdzieś kolo jedenastej w nocy same wychodzą i to te
największe.Wujek mi mówił sam tak zbiera i to się sprawdza.pozdrawiam!!!
Łapię rosówki w swoim ogrodzie, a ma gdzie bo samej trawy jest ok 900 metrów kwadratowych, wręcz na litry /kilogramy i proszę ludziska drogie nie piszcie bzdur że robaki wychodzą dopiero ok 23 bo wystarczy już 1,5-2 godziny po całkowitym zaciemnieniu. A w zależności od pory roku może być to nawet 18. Najlepiej się je łapie na starych dobrze utrzymanych trawnikach z krótka trawą a właściwe im jest ona krótsza tym lepiej. No i gleba musi być wilgotna i najlepiej czarnoziem. Choć jak się dość obficie poleje to można je łapać nawet w największe upały. Tak dla ciekawskich: 2 lata temu rosówki łapałem w styczniu!!! po dość mocnym ociepleniu. Fakt było ich mało ale rybki w moim stawiku miały świeże mięsko:) PS. Teraz w marcu najważniejsze aby ziemia nie była zmrożona w głębi.
ja z ojcem zawsze robiliśmy w ten sposób:
-czekaliśmy aż zrobi się wieczór,
-znajdowaliśmy jakiś ładny kawał trawnika (najlepiej pomiędzy fundamentem budynku a utwardzonym podłożem),
-wbijaliśmy dwa zaostrzone metalowe pręty (długość ponad 0,5 m ) mniej więcej po środku trawnika (w odległości ok 1 m od siebie) tak aby dwa końce wystawały trochę nad ziemią,
-końce prętów łączyliśmy drutem,
-do jednego końca podłączaliśmy przewód jednożyłowy, a drugi koniec przewodu do jednej dziurki gniazdka 230V (do tej, która iskrzy!!!)
-czekaliśmy aż rosówy przebiją się na powierzchnie i zaczną się ewakuować z tamtego miejsca, -łatwo je pozbierać.
Łapię rosówki w swoim ogrodzie, a ma gdzie bo samej trawy jest ok 900 metrów kwadratowych, wręcz na litry /kilogramy i proszę ludziska drogie nie piszcie bzdur że robaki wychodzą dopiero ok 23 bo wystarczy już 1,5-2 godziny po całkowitym zaciemnieniu. A w zależności od pory roku może być to nawet 18. Najlepiej się je łapie na starych dobrze utrzymanych trawnikach z krótka trawą a właściwe im jest ona krótsza tym lepiej. No i gleba musi być wilgotna i najlepiej czarnoziem. Choć jak się dość obficie poleje to można je łapać nawet w największe upały. Tak dla ciekawskich: 2 lata temu rosówki łapałem w styczniu!!! po dość mocnym ociepleniu. Fakt było ich mało ale rybki w moim stawiku miały świeże mięsko:) PS. Teraz w marcu najważniejsze aby ziemia nie była zmrożona w głębi.
Łapiesz teraz rosówki??
Udowodnij nałap pełne wiadro rosówek ,zrób fote z datą jutrzejszą i wklej na forum a przyznam ci rację.
Czyli jak chcę złapać rosówki w marcu/kwietniu to co muszę zrobić ??
Damian według mnie nie złapiesz w Marcu rosówek bo jeszcze jest za zimno.ale poczekajmy aż kol Tomasz nam wklei fotke złapanej rosówki z datą
W Krakowie wczoraj było na tyle ciepło ze wychodziły całymi chmarami koło 14.
Łapię rosówki w swoim ogrodzie, a ma gdzie bo samej trawy jest ok 900 metrów kwadratowych, wręcz na litry /kilogramy i proszę ludziska drogie nie piszcie bzdur że robaki wychodzą dopiero ok 23 bo wystarczy już 1,5-2 godziny po całkowitym zaciemnieniu. A w zależności od pory roku może być to nawet 18. Najlepiej się je łapie na starych dobrze utrzymanych trawnikach z krótka trawą a właściwe im jest ona krótsza tym lepiej. No i gleba musi być wilgotna i najlepiej czarnoziem. Choć jak się dość obficie poleje to można je łapać nawet w największe upały. Tak dla ciekawskich: 2 lata temu rosówki łapałem w styczniu!!! po dość mocnym ociepleniu. Fakt było ich mało ale rybki w moim stawiku miały świeże mięsko:) PS. Teraz w marcu najważniejsze aby ziemia nie była zmrożona w głębi.
Łapiesz teraz rosówki??
Udowodnij nałap pełne wiadro rosówek ,zrób fote z datą jutrzejszą i wklej na forum a przyznam ci rację.
Gwoli wyjaśnienia jeszcze nie łapię ich ponieważ ziemia jest zmarznięta ale jeszcze z tydzień, góra 10 dni, oczywiście jeśli nie będzie przymrozków w nocy, to już będą powoli wyłazić. I jeszcze to nie będą ilości powalające. Więc proszę bez sarkazmów.
Czyli jak chcę złapać rosówki w marcu/kwietniu to co muszę zrobić ??
Poczekać aż gleba będzie całkowicie odmarznięta. Nie wiem jak u Ciebie ale u mnie w Toruniu powinny się już pojedynczo pojawiać za 1-1,5 tygodnia. Jeśli oczywiście nie przymrozi znów.
U mnie w większości już ziemia odmarzła, mimo iż w nocy wciąż są lekkie przymrozki. Wczoraj naliczyłem 15 sztuk na skraju chodnika. A w weekend może być nawet 20C...
Tomas81 Ja nie pisze tego z sarkazmem ,nie jest moim celem nabijanie sie z ciebie.Ale to ty mi zarzuciłeś wypisywanie bzdur .Ja uważam że rosówki można łapać gdy nocki są ciepłe ja łapie dopiero końcem maja (mieszkam w górach) jeśli uważasz że jest inaczej ( a napisałeś " 2 lata temu rosówki łapałem w styczniu!!! Teraz w marcu najważniejsze aby ziemia nie była zmrożona w głębi." ) nie zarzucam ci mówienia nieprawdy ale jeśli twierdzisz że zbierasz rosówki w marcu to oki tylko pokaż fotke bo takie gadanie bez jakiś dowodów to do niczego nie prowadzi.
Przestancie już z tymi rosówkami!
Pojawią się na trawnikach i przydomowych ogródkach jak przyjdzie na to czas.
Czyli musi być ciepło ziemia odmarźnięta, mokro i ciepło.
Nie wiem jak pozyskać rosówki w styczniu lutym marcu ale wiem kiedy można się na nie "wybrać", kiedy po pierwszym deszczu na udeptanej ziemi pojawiąją się takie małe "kupki" ziemi. Jak ich nie widać to możesz co najwyżej odwiedzić sklep wędkarski lub przekopać całe pole by je pozyskać.
Jak "kupki" się pojawią to zawsze po zapadnięciu zmroku zawsze mokre lub deszczowe noce.
Pozdrawiam.
Ja zawsze rosówki kupowałem a są one dojść drogie bo 10 kosztuje 5-7zł :D Ale to co jak będzie 20 stopni w nocy to w ile ja ich nazbieram i w jakim czasie i kiedy ten trawnik namoczyć??
@damian czy ty jesteś jakaś .....
Napisałem na co należy zwracać uwagę i kiedy szukać.
Nie rozumiesz nie wiesz to kupujesz (ktoś musi).
ja polewam trawnik na noc wodą dosyć sporą ilością i przykrywam to miejsce folią i rano jest pełno nie tylko rasówek :)tylko no jeszcze nie teraz jeszcze jest za zimno i ziemia jest zbyt zamarznięta jeszcze przynajmniej w moich okolicach
Witam.
W mojej okolicy ziemia jest gliniasta. Czy znajdę w niej rosówki?
Tomas81 Ja nie pisze tego z sarkazmem ,nie jest moim celem nabijanie sie z ciebie.Ale to ty mi zarzuciłeś wypisywanie bzdur .Ja uważam że rosówki można łapać gdy nocki są ciepłe ja łapie dopiero końcem maja (mieszkam w górach) jeśli uważasz że jest inaczej ( a napisałeś " 2 lata temu rosówki łapałem w styczniu!!! Teraz w marcu najważniejsze aby ziemia nie była zmrożona w głębi." ) nie zarzucam ci mówienia nieprawdy ale jeśli twierdzisz że zbierasz rosówki w marcu to oki tylko pokaż fotke bo takie gadanie bez jakiś dowodów to do niczego nie prowadzi.
Po pierwsze radzę czytać Koledze ze zrozumieniem. Nie pisałem tylko do Ciebie lecz "proszę ludziska drogie nie piszcie bzdur że robaki wychodzą dopiero ok 23 bo wystarczy już 1,5-2 godziny po całkowitym zaciemnieniu". Z naciskiem na "proszę ludziska"- liczba mnoga. A to że napisałeś iż akurat po 23 jest oczywistą bzdurą. Zapraszam na jesieni do mnie. Pokażę że można je już łowić krótko po 18 a że Ty łapiesz tak późno to nie oznacza że jesteś ekspertem i wyrocznią. Poza tym sprawa stycznia. Otóż 2 lata temu u mnie było tylko trochę śniegu na święta ale bez mocnych mrozów a po sylwestrze było sporo dni z mocno dodatnią temperaturą natomiast ziemia wcześniej nie zdążyła zamarznąć. I robaczki wyłaziły. Owszem mało ale zawsze. Ale był to ewenement o którym pozwoliłem sobie napisać co nie oznacza że jest to co roku. A fotki może i zrobię za jakiś czas bo wcześniej już pisałem że jeszcze musi upłynąć trochę czasu. Więc znów kłania się umiejętność czytania ze zrozumieniem bo nie pisałem iż JUŻ mogę łapać rosówki. A co mi tam. Specjalnie dla Ciebie niedowiarku wstawię foty. Tylko przypomnij mi.
Witam.
W mojej okolicy ziemia jest gliniasta. Czy znajdę w niej rosówki?
Jeśli masz nad gliną warstwę min 0,5 m, a im więcej tym lepiej, dobrej żyznej ziemi to masz szansę na robaczki. I najlepiej stary paroletni trawnik.
ja z ojcem zawsze robiliśmy w ten sposób:
-czekaliśmy aż zrobi się wieczór,
-znajdowaliśmy jakiś ładny kawał trawnika (najlepiej pomiędzy fundamentem budynku a utwardzonym podłożem),
-wbijaliśmy dwa zaostrzone metalowe pręty (długość ponad 0,5 m ) mniej więcej po środku trawnika (w odległości ok 1 m od siebie) tak aby dwa końce wystawały trochę nad ziemią,
-końce prętów łączyliśmy drutem,
-do jednego końca podłączaliśmy przewód jednożyłowy, a drugi koniec przewodu do jednej dziurki gniazdka 230V (do tej, która iskrzy!!!)
-czekaliśmy aż rosówy przebiją się na powierzchnie i zaczną się ewakuować z tamtego miejsca, -łatwo je pozbierać.
trupy rosówkowe wychodzą
zajrzyj na mój blog tam znajdziesz satysfakcjonujące informacje na temat zbierania i przechowywania rasówek
www.joko.wedkuje.pl
do sklepu idź po rosówki
ja z ojcem zawsze robiliśmy w ten sposób:
-czekaliśmy aż zrobi się wieczór,
-znajdowaliśmy jakiś ładny kawał trawnika (najlepiej pomiędzy fundamentem budynku a utwardzonym podłożem),
-wbijaliśmy dwa zaostrzone metalowe pręty (długość ponad 0,5 m ) mniej więcej po środku trawnika (w odległości ok 1 m od siebie) tak aby dwa końce wystawały trochę nad ziemią,
-końce prętów łączyliśmy drutem,
-do jednego końca podłączaliśmy przewód jednożyłowy, a drugi koniec przewodu do jednej dziurki gniazdka 230V (do tej, która iskrzy!!!)
-czekaliśmy aż rosówy przebiją się na powierzchnie i zaczną się ewakuować z tamtego miejsca, -łatwo je pozbierać.
Czy Ty (Wy) wiecie coś o "napięciu krokowym" ???....
Dziwne, że jeszcze żyjecie???
230V to też jest napięcie... bo prąd zależy od obioru obciążenia.. w tym przypadku grunty ( trawnika) ....... Jeśli Wam się to udawało do dzisiaj, to dziękujcie opatrzności bożej!!!
Życzę długich lat w głupocie.
Aleksander
Rosówek nigdy nie razimy prądem...
Nigdy nie topimy wodą...
Już wychodzą powoli, a rosówki "łapane i kopane" to nie to samo co kupne...Dziś na ćwiczeniach wojskowych nie miałem czasu łapać a wychodzą już za dnia. W ten weekend pewnie połapie trochę, choć zdjęcia i tak nie zamieszcze bo aparat w naprawie.... pogoda ma być idealna na wieczorny połów....
Witam po przeczytaniu tego wszystkiego poszedlem na rosówki i
NAZBIERAŁEM po ok 20minutowym szukaniu z latarką 30sztuk bo więcej mi sie nie chciało za palce mi zmarzły strasznie zdjęcia niestety nie mam bo popułem aparat :( w dzień zrobie telefonem i postaram się wrzucic ok 20:30 poszedlem je zbierac
WIĘC JAK NIE WIESZ DOKŁADNIE TO NIE PISZ ! ZE JEST ZA ZIMNO NA ROSÓWKI IDŹ SPRAWDŹ SAM! zapytac mozesz ale wiekszosci Ci powie ze nie ma bo pogoda przeczy
Wybieram się w ten piątek na nocke w okolicach głogowa na Odre nastawiam sie na miętusa bo łapalem w tamtym roku o tej porze Leszcza,Klenia, i oczywiscie płotke :]
Pozdrawiam dam znac co złapałem w piątek
JEŚLI NIE POJEDZIESZ TO NIE BEDZIESZ WIEDZIAL CZY BIERZE <--!
Nie bede placil 8zl za rosówki w wedkarskim i jeszcze będzie mi sprzedawca wkrecal ze kanadyjskie grube jak palec a to Ch**a prawda jest raz kupilem i to 1 i ost raz nazbieram na swoim podwórku,w miescie tez mozna zbierac w parku itp wystarczy mała latareczka która nie razi i mozna duzo nazbierac
ja z ojcem zawsze robiliśmy w ten sposób:
-czekaliśmy aż zrobi się wieczór,
-znajdowaliśmy jakiś ładny kawał trawnika (najlepiej pomiędzy fundamentem budynku a utwardzonym podłożem),
-wbijaliśmy dwa zaostrzone metalowe pręty (długość ponad 0,5 m ) mniej więcej po środku trawnika (w odległości ok 1 m od siebie) tak aby dwa końce wystawały trochę nad ziemią,
-końce prętów łączyliśmy drutem,
-do jednego końca podłączaliśmy przewód jednożyłowy, a drugi koniec przewodu do jednej dziurki gniazdka 230V (do tej, która iskrzy!!!)
-czekaliśmy aż rosówy przebiją się na powierzchnie i zaczną się ewakuować z tamtego miejsca, -łatwo je pozbierać.
Jak już tak łapiecie to łapcie w dzień(też wyjdą), a łatwiej w razie czego będzie was odszukać.I nie przesadzajcie z napięciem, bo zamiast rosówek wyjdą górnicy. To tak żartem! A tak w ogóle to te rosówki szybko padają i są jak flaki. Najlepiej zbierać wieczorem po deszczu lub kopać.
ja z ojcem zawsze robiliśmy w ten sposób:
-czekaliśmy aż zrobi się wieczór,
-znajdowaliśmy jakiś ładny kawał trawnika (najlepiej pomiędzy fundamentem budynku a utwardzonym podłożem),
-wbijaliśmy dwa zaostrzone metalowe pręty (długość ponad 0,5 m ) mniej więcej po środku trawnika (w odległości ok 1 m od siebie) tak aby dwa końce wystawały trochę nad ziemią,
-końce prętów łączyliśmy drutem,
-do jednego końca podłączaliśmy przewód jednożyłowy, a drugi koniec przewodu do jednej dziurki gniazdka 230V (do tej, która iskrzy!!!)
-czekaliśmy aż rosówy przebiją się na powierzchnie i zaczną się ewakuować z tamtego miejsca, -łatwo je pozbierać.
Jak już tak łapiecie to łapcie w dzień(też wyjdą), a łatwiej w razie czego będzie was odszukać.I nie przesadzajcie z napięciem, bo zamiast rosówek wyjdą górnicy. To tak żartem! A tak w ogóle to te rosówki szybko padają i są jak flaki. Najlepiej zbierać wieczorem po deszczu lub kopać.
to spróbuj najpierw tej metody, a potem komentuj kolego... i lepiej nie myśl tyle bo zostaniesz myśliwym...
ja z ojcem zawsze robiliśmy w ten sposób:
-czekaliśmy aż zrobi się wieczór,
-znajdowaliśmy jakiś ładny kawał trawnika (najlepiej pomiędzy fundamentem budynku a utwardzonym podłożem),
-wbijaliśmy dwa zaostrzone metalowe pręty (długość ponad 0,5 m ) mniej więcej po środku trawnika (w odległości ok 1 m od siebie) tak aby dwa końce wystawały trochę nad ziemią,
-końce prętów łączyliśmy drutem,
-do jednego końca podłączaliśmy przewód jednożyłowy, a drugi koniec przewodu do jednej dziurki gniazdka 230V (do tej, która iskrzy!!!)
-czekaliśmy aż rosówy przebiją się na powierzchnie i zaczną się ewakuować z tamtego miejsca, -łatwo je pozbierać.
Czy Ty (Wy) wiecie coś o "napięciu krokowym" ???....
Dziwne, że jeszcze żyjecie???
230V to też jest napięcie... bo prąd zależy od obioru obciążenia.. w tym przypadku grunty ( trawnika) ....... Jeśli Wam się to udawało do dzisiaj, to dziękujcie opatrzności bożej!!!
Życzę długich lat w głupocie.
Aleksander
w głupocie to chyba raczej kolega żyje skoro nie zna sposobu na złapanie rosówek i na takie fora wchodzi
ja z ojcem zawsze robiliśmy w ten sposób:
-czekaliśmy aż zrobi się wieczór,
-znajdowaliśmy jakiś ładny kawał trawnika (najlepiej pomiędzy fundamentem budynku a utwardzonym podłożem),
-wbijaliśmy dwa zaostrzone metalowe pręty (długość ponad 0,5 m ) mniej więcej po środku trawnika (w odległości ok 1 m od siebie) tak aby dwa końce wystawały trochę nad ziemią,
-końce prętów łączyliśmy drutem,
-do jednego końca podłączaliśmy przewód jednożyłowy, a drugi koniec przewodu do jednej dziurki gniazdka 230V (do tej, która iskrzy!!!)
-czekaliśmy aż rosówy przebiją się na powierzchnie i zaczną się ewakuować z tamtego miejsca, -łatwo je pozbierać.
Czy Ty (Wy) wiecie coś o "napięciu krokowym" ???....
Dziwne, że jeszcze żyjecie???
230V to też jest napięcie... bo prąd zależy od obioru obciążenia.. w tym przypadku grunty ( trawnika) ....... Jeśli Wam się to udawało do dzisiaj, to dziękujcie opatrzności bożej!!!
Życzę długich lat w głupocie.
Aleksander
w głupocie to chyba raczej kolega żyje skoro nie zna sposobu na złapanie rosówek i na takie fora wchodzi
...i na elektrodzie znalazłby dużo ciekawych dla siebie tematów na które mógłby się wymądrzać
Jak już tak łapiecie to łapcie w dzień(też wyjdą), a łatwiej w razie czego będzie was odszukać.I nie przesadzajcie z napięciem, bo zamiast rosówek wyjdą górnicy. To tak żartem! A tak w ogóle to te rosówki szybko padają i są jak flaki. Najlepiej zbierać wieczorem po deszczu lub kopać.
to spróbuj najpierw tej metody, a potem komentuj kolego... i lepiej nie myśl tyle bo zostaniesz myśliwym...
Niestety próbowałem! I w dalszym ciągu twierdzę że tak łapane rosówki szybko zdychają. Jak chcesz to łap w ten sposób, bo kto ci może ci zabronić? A jak żartów nie znasz to też twój problem.
Jedni piszą "TAK" a inni "TAK". Trudno Was wszystkich wykapować!? Ja na zdjęciu podaje FAKTY. W dniu 14 marca 2012 o godzinie 8 rano znalazłem rosówkę na asfalcie!. Zdjęcie i wpis do wglądu:
http://forum.wedkuje.pl/post/rosowka-z-2012-roku/442481/0
Zgadzam się.Też tak czyli przy użyciu prądu pozyskiwałem rosówki w chwilach "kryzysu".
Niestety rosówki źle znoszą takie "zabawy". Gdy ziemia jest dość mokra potrafią się rozrywać przy wychodzeniu z ziemi a nawet jak przeżyją to nadają się tylko do użytku tego samego dnia bo osłabione nie przeżyją przechowywania.
Tak jak napisałem na początku pozyskuję rosówki w ten sposób tylko jak muszę,dlatego że zbierane nocą na rosie są nieporównywalnie bardziej żywotne i naturalnie się zachowują.
Wyciągnięte przy użyciu prądu wyglądają jak bokser po dwóch nokautach.:)
Jak już tak łapiecie to łapcie w dzień(też wyjdą), a łatwiej w razie czego będzie was odszukać.I nie przesadzajcie z napięciem, bo zamiast rosówek wyjdą górnicy. To tak żartem! A tak w ogóle to te rosówki szybko padają i są jak flaki. Najlepiej zbierać wieczorem po deszczu lub kopać.
to spróbuj najpierw tej metody, a potem komentuj kolego... i lepiej nie myśl tyle bo zostaniesz myśliwym...
Niestety próbowałem! I w dalszym ciągu twierdzę że tak łapane rosówki szybko zdychają. Jak chcesz to łap w ten sposób, bo kto ci może ci zabronić? A jak żartów nie znasz to też twój problem.
...znam się na żartach ale nie mogę pozwolić, żeby ktoś wysnuwał wnioski na podstawie hipotetycznych rozważań. Żeby czemuś zaprzeczyć i wypowiedzieć się na dany temat, najpierw trzeba to sprawdzić empirycznie...
...znam się na żartach ale nie mogę pozwolić, żeby ktoś wysnuwał wnioski na podstawie hipotetycznych rozważań. Żeby czemuś zaprzeczyć i wypowiedzieć się na dany temat, najpierw trzeba to sprawdzić empirycznie...
Te Twoje "EMPIRYCZNIE" jest nie na miejscu. Bo ja podejrzewam, że więcej doświadczenia ma kolega olek 2000, który łowi już od 1954 roku i hefeed8, który już spraktykował zachowanie rosówki "po porażeniu prądem". Pozdrawiam Bogdan
...znam się na żartach ale nie mogę pozwolić, żeby ktoś wysnuwał wnioski na podstawie hipotetycznych rozważań. Żeby czemuś zaprzeczyć i wypowiedzieć się na dany temat, najpierw trzeba to sprawdzić empirycznie...
Te Twoje "EMPIRYCZNIE" jest nie na miejscu. Bo ja podejrzewam, że więcej doświadczenia ma kolega olek 2000, który łowi już od 1954 roku i hefeed8, który już spraktykował zachowanie rosówki "po porażeniu prądem". Pozdrawiam Bogdan
hmm... łowi od 1954r. -to znaczy, że wszystko wie... żal
...znam się na żartach ale nie mogę pozwolić, żeby ktoś wysnuwał wnioski na podstawie hipotetycznych rozważań. Żeby czemuś zaprzeczyć i wypowiedzieć się na dany temat, najpierw trzeba to sprawdzić empirycznie...
Te Twoje "EMPIRYCZNIE" jest nie na miejscu. Bo ja podejrzewam, że więcej doświadczenia ma kolega olek 2000, który łowi już od 1954 roku i hefeed8, który już spraktykował zachowanie rosówki "po porażeniu prądem". Pozdrawiam Bogdan
hmm... łowi od 1954r. -to znaczy, że wszystko wie... żal
w takim razie niech on się tylko wypowiada i niech go wszyscy słuchają
ja z ojcem zawsze robiliśmy w ten sposób:
-czekaliśmy aż zrobi się wieczór,
-znajdowaliśmy jakiś ładny kawał trawnika (najlepiej pomiędzy fundamentem budynku a utwardzonym podłożem),
-wbijaliśmy dwa zaostrzone metalowe pręty (długość ponad 0,5 m ) mniej więcej po środku trawnika (w odległości ok 1 m od siebie) tak aby dwa końce wystawały trochę nad ziemią,
-końce prętów łączyliśmy drutem,
-do jednego końca podłączaliśmy przewód jednożyłowy, a drugi koniec przewodu do jednej dziurki gniazdka 230V (do tej, która iskrzy!!!)
-czekaliśmy aż rosówy przebiją się na powierzchnie i zaczną się ewakuować z tamtego miejsca, -łatwo je pozbierać.
Czy Ty (Wy) wiecie coś o "napięciu krokowym" ???....
Dziwne, że jeszcze żyjecie???
230V to też jest napięcie... bo prąd zależy od obioru obciążenia.. w tym przypadku grunty ( trawnika) ....... Jeśli Wam się to udawało do dzisiaj, to dziękujcie opatrzności bożej!!!
Życzę długich lat w głupocie.
Aleksander
mądrze powiedziane ale ....chęć darmochy jest silniejszy u niektórych
szukam rosówek kalifornijskich w duzych ilościach gdzie można kupić bo znalazłem tylko 1 gościa który sprzedaje 500sztmałych za 50zł<łącznie z wysyłką> są gdzieś tansze
szukam rosówek kalifornijskich w duzych ilościach gdzie można kupić bo znalazłem tylko 1 gościa który sprzedaje 500sztmałych za 50zł<łącznie z wysyłką> są gdzieś tansze
nie wiedziałem, że istnieją rosówki kalifornijskie... o dżdżownicach kalifornijskich słyszałem ale o rosówkach...
Dla kolegi "Jarek11", Jarka niedowiarka;) Złapane dosłownie przed chwilą, dla lepszego zdjęcia pozowanie w domu. A nie były to pierwsze rosóweczki złapane przeze mnie w tym roku bo dwa dni wcześniej już dorwałem 2 sztuki lecz nie chciało mi się im robić foty. Oczywiście to dopiero początek ale z każdą dobą bez przymrozków będzie coraz lepiej.
Rosówki już powoli wychodzą, byłem dzisiaj na zwiadach i wieczorem uzbierałem litr (będzie jutro na rybki). Więc powoli można już zbierać. Powodzenia w łapaniu.
Tydzień temu przez pół godziny ukopałem sztuk 2 :(
ja z ojcem zawsze robiliśmy w ten sposób:
-czekaliśmy aż zrobi się wieczór,
-znajdowaliśmy jakiś ładny kawał trawnika (najlepiej pomiędzy fundamentem budynku a utwardzonym podłożem),
-wbijaliśmy dwa zaostrzone metalowe pręty (długość ponad 0,5 m ) mniej więcej po środku trawnika (w odległości ok 1 m od siebie) tak aby dwa końce wystawały trochę nad ziemią,
-końce prętów łączyliśmy drutem,
-do jednego końca podłączaliśmy przewód jednożyłowy, a drugi koniec przewodu do jednej dziurki gniazdka 230V (do tej, która iskrzy!!!)
-czekaliśmy aż rosówy przebiją się na powierzchnie i zaczną się ewakuować z tamtego miejsca, -łatwo je pozbierać.
Czy Ty (Wy) wiecie coś o "napięciu krokowym" ???....
Dziwne, że jeszcze żyjecie???
230V to też jest napięcie... bo prąd zależy od obioru obciążenia.. w tym przypadku grunty ( trawnika) ....... Jeśli Wam się to udawało do dzisiaj, to dziękujcie opatrzności bożej!!!
Życzę długich lat w głupocie.
Aleksander
mądrze powiedziane ale ....chęć darmochy jest silniejszy u niektórych
...raczej napisane.
Rosówki prądem ?? Ludzka głupota nie zna granic.