Ja tak nie mam, ale w mojej czteroosobowej rodzinie jestem sam...więc nielubiących jest przewaga..Nie lubią słodkowodnych, tylko morskie i to najlepiej filety...
Ja wedkuję ale rybki lubię z wody PZW złapane okazy wypuszczam a jak chcę zjeść rybkie kupuje 4 paka warki jadę do szwagra na stawek daję synowi wedkę i łapie karasie które uwielbiam jeść.
Dzięki mojej niechęci do skrobania prawie wszystkie ryby przeze mnie złapane cieszą się wolnością , w sezonie raz lub dwa razy zabieram rybkę do domu . A teraz na temat , lubię rybkę zjeść ale nie lubię skrobania , więc rzadko jem .
Kto z was ma tak że uwielbia wędkować a nie lubi jeść ryb.Ja tak mam:D:D:)
Generalnie nie przepadam za rybami ze względu na te pierdzielone ości ale drapieżnikom nie przepuszczę bo je lubię. Sandacz, węgorz, sum czy szczupak ma bardzo często przchlapane po spotkaniu ze mną:))) Za to biała ryba jest całkowicie bezpieczna-w mojej opinii jest niejadalna. Co najwyżej linek czy karasek wyląduje w moim stawie, oczywiście jeśli jest godny mojego przybytku;)
Sam ryb nie jadam, choc ich smak uwazam za nienajgorszy. Nie wszystkich ale niektore gatunki maja smaczne miesko :). Jadlem jeszcze 10 lat temu zlowione ryby. Ale jakos mi przeszlo (choc uwazam tatar z lipienia za rarytas). Natomiast uwazam za mocno naciagnieta teorie o zdrowotnych wlasciwosciach naszych slodkowowdnych gatunkow ryb. Kiedys umiescilem link na tym portalu na temat opracowan jakiegos profesora na temat tego co mozna znalezc w naszych rybach. Pol tablicy mendelejewa w rybach na Slasku. Nie wiem czy rybka z takiej np. Wisly ponizej W-wy jest zdrowa. Smaczna na pewno nie.
W moim przypadku jest tak, że uwielbiam zbierać grzyby i łowić ryby i przez dłuższy czas nie lubiłem jeść ani tego ani tego. Ale z upływem lat smaki i gusta się zmieniają i teraz grzybki jem pod każdą postacią a ryby nie wszystkie ale sumem, sandaczem, węgorzem, okoniem i czasem szczupakiem nie pogardzę. A i jescze świeżo złowiony dorsz!
Takiego to i ja chetnie bym zjadl. Tylko jak go zdobyc w centralnej Polsce :(. Czasami na rynku w Tomaszowie stoi gosc z morskimi rybami, nie mrozonymi. Sa niezle, ale i tak daleko im do takiego dorsza kupionego prosto z kutra :(
Mam czas,nad wodą spędzam mnóstwo czasu.W związku z tym łowię sporo ryb różnych gatunków jakie występują w mojej rzece.Biorę więc sporo jeszcze więcej wypuszczam bo mogę wybierać tylko to co jest mi akurat potrzebne czyli to na co mam w danej chwili ochotę. Ryby były są i mam nadzieje że będą a ta część którą biorę pozostanie bez wpływu na ich populację.
Takiego to i ja chetnie bym zjadl. Tylko jak go zdobyc w centralnej Polsce :(. Czasami na rynku w Tomaszowie stoi gosc z morskimi rybami, nie mrozonymi. Sa niezle, ale i tak daleko im do takiego dorsza kupionego prosto z kutra :(
Ja też jestem z centralnej Polski ale chęć przeżycia morskiej przygody i skosztowania dorszyka często jest silniejsza, tak więc w samochód 450 km w jedną stronę, szybki nocleg, 10 godz. na morzu, szybkie ogarnięcie się po rejsie i 450 km do domu. Trochę zwariowane ale dosyć często stosowane rozwiązanie.
P.S. Kiedyś stosowałem wariant bez noclegu ale to było zbyt męczące i niebezpieczne.
my dzisiaj łowiliśmy, wszystkie rybki wróciły do wody, a grillował się kurczak i karkówka
Właśnie tak spędzam wekendy.Zjadłbym rybe z grilla i w domku ,ale jak mam skrobac to lepiej suchary wpierdzielac.Nie lubie ,moja też nie lubi--jest to jedyna przeszkoda --babranie sie z tym.
Chyba że trafi sie fajna sztuka i gra jest warta świeczki.
Jestem z tych nielubiących ryb słodkowodnych, dennych, ościstych, jadących mułem... w zasadzie to w ogóle nie przepadam za rybami :) Karp jest obrzydliwy a o węgorzu to wolę nawet nie wspominać co wyczynił ze mną mały kąsek tej padliny ;) nie lubię i już ... ale jak Połówka złapał szczupaka a teściówka go usmażyła to jakimś cudem rozpłynął mi się w gębie :))))
Ja za rybkami nie przepadam ( mowa o jedzeniu ), również nie skrobie, nie patroszę, ot taki dziwoląg ze mnie. Na szczęście wyręcza mnie w tym małżonka ( nie wędkuje, to niech chociaż przyrządzi;) ). Dzień w którym żonka się zbuntuje, przestane przywozić rybki do domu, chodź i tak już przywożę bardzo rzadko .
Dwa,czasami trzy pstrągi dla córy(ten sezon na 0),kilka okoni dla mnie i żony oraz jeden szczupak (jeżeli mi się uda go złowić) na wigilię-karp mi wybitnie nie pasi.Tyle zabieram w ciągu sezonu.
Raz skusiłem się i zabrałem bolenia, takiego ok. 2 kg. Byłem ciekaw jak smakuje, bo wszędzie na forach można przeczytać, że jest niejadalny. Zrobiłem filety i usmażyłem go w jajku i przyprawach. Nawet smaczny był, ale do rarytasów ... sandacza czy okonia, bardzo mu daleko. Nie wiem kiedy znowu najdzie mnie ochota na bolenia, pewnie nie prędko. Zdecydowanie więcej emocji bolenie dostarczają na wędce w wodzie, niż na talerzu. ;)
Tak, czy siak ten świeżutki boleń był o niebo lepszy od wysuszonych "papierowych" marketowych lodów z rybim nadzieniem (ryb mrożonych w glazurze 40%).
Nie ma jak to ukleja smażona w głębokim tłuszczu. Panierka koniecznie z dodatkiem grubej kaszy kukurydzianej i papryki.
I do tego kieliszek chleba...
oj tak każda rybka lubi pływać i tak samo grzybek też musi być w zalewie ale nie koniecznie octowej
ja łowie i nieraz zjem za to żona i córa pochłaniają ryby w każdej postaci i ilości więc mam dla kogo łowić i wten sposób mam konfort z wyjazdami na rybki i nie ma marudzenia że znów jadę i takie tam pitu pitu wręcz na odwrót najczęściej słysze pojechałbyś cosik złowił albo jedziemy wędkować!Wilk syty i owca cała znaczy rodzina zadowolona
Witam. Dołącze sie do tematu ;). Otóż, gdy złowie rybe często zabieram ją do domu gdy jest smaczna np. sandacz, leszcz, karp, karaś, i mietus ;)). Są to bardzo dobre ryby i lubie je jeść. Kotlety z leszcza które mój dziadek przyrządza są po prostu pyyycha :)))).Pozdrawiam wszystkich wędkarzy ;).
ja lubie karpie i liny najbardziej nie lubie leszcza i chyba tylko tego
karp mam na mysli ponad 1,5 kg najlepiej ponad 2 i lin tez musi byc spory lin mi bardzo smakuje i moje siostrze tez nowa moja kobieta lubi wegorze i morskie ryby i nie lubi karpia ale i tak lowie je nadal i robie sam ostatnio tez woze jedna wedke na wegorza zawsze
co do ryb to slodkowodne maja duzo nizsza zawartosc zwiazkow rteci (wystepuja u wszystkich ryb morskich ) toksycznych dla nas i ciezko wydalanych z organizmu a czytajac o skladzie ryb najpierw zobaczcie z kad pochodza bo na ogul bada sie te najbardziej zuanieczyszczone zbiorniki
Kto z was ma tak że uwielbia wędkować a nie lubi jeść ryb.Ja tak mam:D:D:)
Ja tak nie mam, ale w mojej czteroosobowej rodzinie jestem sam...więc nielubiących jest przewaga..Nie lubią słodkowodnych, tylko morskie i to najlepiej filety...
Ja też tak mam ale mało tego moja wędkująca Żoneczka również nie jada ryb.Pozdrawiam:)))
Ja wedkuję ale rybki lubię z wody PZW złapane okazy wypuszczam a jak chcę zjeść rybkie kupuje 4 paka warki jadę do szwagra na stawek daję synowi wedkę i łapie karasie które uwielbiam jeść.
uwielbiam łapac a jesc wcale,podobnie z grzybami:)
Dzięki mojej niechęci do skrobania prawie wszystkie ryby przeze mnie złapane cieszą się wolnością , w sezonie raz lub dwa razy zabieram rybkę do domu . A teraz na temat , lubię rybkę zjeść ale nie lubię skrobania , więc rzadko jem .
halwwa2904 ja tak samo mam tez z grzybkami:D:D:D:D
ja z rybami mam tak samo ale za to grzybom nie odpuszczę
a ja łowie i zjadam ,może to w tych czasach nie modne ale lubię zjeść rybke
Ja lubie zjeśc rybke a ze jestem wybredny to najbardziej podchodzi mi sandacz ,okoń i węgorz :)
Ja lubie zjeśc rybke a ze jestem wybredny to najbardziej podchodzi mi sandacz ,okoń i węgorz :)
to tak jak mi tylko miętuska i szczupaczka bym do tego dożucił
a ja łowie i zjadam ,może to w tych czasach nie modne ale lubię zjeść rybke
oj tam oj tam. NO KILL nie wygra z KILL&GRILL
my dzisiaj łowiliśmy, wszystkie rybki wróciły do wody, a grillował się kurczak i karkówka
Kto z was ma tak że uwielbia wędkować a nie lubi jeść ryb.Ja tak mam:D:D:)
Ja tak nie mam.
Uwielbiam wędkować i jeść złowione rybki :D
Kto z was ma tak że uwielbia wędkować a nie lubi jeść ryb.Ja tak mam:D:D:)
Generalnie nie przepadam za rybami ze względu na te pierdzielone ości ale drapieżnikom nie przepuszczę bo je lubię. Sandacz, węgorz, sum czy szczupak ma bardzo często przchlapane po spotkaniu ze mną:))) Za to biała ryba jest całkowicie bezpieczna-w mojej opinii jest niejadalna. Co najwyżej linek czy karasek wyląduje w moim stawie, oczywiście jeśli jest godny mojego przybytku;)
Ja kocham łowić rybki i zarazem je jeść ponieważ są bardzo mocno zdrowe polecam aby rodzice dawali swoim małym pociechom co jakiś czas rybkę :)
Kocham rybki łowić , kocham jeść pod każdą postacią - samo zdrowie
Kiedyś miałem większe parcie na jedzenie ryb, teraz jak już to raz na rok pstrąg z grilla w bieszczdach, ale już coraz rzadziej..
Nie ma jak to ukleja smażona w głębokim tłuszczu. Panierka koniecznie z dodatkiem grubej kaszy kukurydzianej i papryki.
I do tego kieliszek chleba...
Sam ryb nie jadam, choc ich smak uwazam za nienajgorszy. Nie wszystkich ale niektore gatunki maja smaczne miesko :). Jadlem jeszcze 10 lat temu zlowione ryby. Ale jakos mi przeszlo (choc uwazam tatar z lipienia za rarytas).
Natomiast uwazam za mocno naciagnieta teorie o zdrowotnych wlasciwosciach naszych slodkowowdnych gatunkow ryb. Kiedys umiescilem link na tym portalu na temat opracowan jakiegos profesora na temat tego co mozna znalezc w naszych rybach. Pol tablicy mendelejewa w rybach na Slasku.
Nie wiem czy rybka z takiej np. Wisly ponizej W-wy jest zdrowa. Smaczna na pewno nie.
W moim przypadku jest tak, że uwielbiam zbierać grzyby i łowić ryby i przez dłuższy czas nie lubiłem jeść ani tego ani tego. Ale z upływem lat smaki i gusta się zmieniają i teraz grzybki jem pod każdą postacią a ryby nie wszystkie ale sumem, sandaczem, węgorzem, okoniem i czasem szczupakiem nie pogardzę. A i jescze świeżo złowiony dorsz!
...A i jescze świeżo złowiony dorsz!
Takiego to i ja chetnie bym zjadl. Tylko jak go zdobyc w centralnej Polsce :(.
Czasami na rynku w Tomaszowie stoi gosc z morskimi rybami, nie mrozonymi. Sa niezle, ale i tak daleko im do takiego dorsza kupionego prosto z kutra :(
Mam czas,nad wodą spędzam mnóstwo czasu.W związku z tym łowię sporo ryb różnych gatunków jakie występują w mojej rzece.Biorę więc sporo jeszcze więcej wypuszczam bo mogę wybierać tylko to co jest mi akurat potrzebne czyli to na co mam w danej chwili ochotę.
Ryby były są i mam nadzieje że będą a ta część którą biorę pozostanie bez wpływu na ich populację.
...A i jescze świeżo złowiony dorsz!
Takiego to i ja chetnie bym zjadl. Tylko jak go zdobyc w centralnej Polsce :(.
Czasami na rynku w Tomaszowie stoi gosc z morskimi rybami, nie mrozonymi. Sa niezle, ale i tak daleko im do takiego dorsza kupionego prosto z kutra :(
Ja też jestem z centralnej Polski ale chęć przeżycia morskiej przygody i skosztowania dorszyka często jest silniejsza, tak więc w samochód 450 km w jedną stronę, szybki nocleg, 10 godz. na morzu, szybkie ogarnięcie się po rejsie i 450 km do domu. Trochę zwariowane ale dosyć często stosowane rozwiązanie.
P.S. Kiedyś stosowałem wariant bez noclegu ale to było zbyt męczące i niebezpieczne.
my dzisiaj łowiliśmy, wszystkie rybki wróciły do wody, a grillował się kurczak i karkówka
Właśnie tak spędzam wekendy.Zjadłbym rybe z grilla i w domku ,ale jak mam skrobac to lepiej suchary wpierdzielac.Nie lubie ,moja też nie lubi--jest to jedyna przeszkoda --babranie sie z tym.
Chyba że trafi sie fajna sztuka i gra jest warta świeczki.
Jestem z tych nielubiących ryb słodkowodnych, dennych, ościstych, jadących mułem... w zasadzie to w ogóle nie przepadam za rybami :) Karp jest obrzydliwy a o węgorzu to wolę nawet nie wspominać co wyczynił ze mną mały kąsek tej padliny ;) nie lubię i już ... ale jak Połówka złapał szczupaka a teściówka go usmażyła to jakimś cudem rozpłynął mi się w gębie :))))
od 40-stu uwielbiam łowienie rybek,i uwielbiłam przygotowywać je rożnych postaciach.
Ja za rybkami nie przepadam ( mowa o jedzeniu ), również nie skrobie, nie patroszę, ot taki dziwoląg ze mnie. Na szczęście wyręcza mnie w tym małżonka ( nie wędkuje, to niech chociaż przyrządzi;) ). Dzień w którym żonka się zbuntuje, przestane przywozić rybki do domu, chodź i tak już przywożę bardzo rzadko .
Dwa,czasami trzy pstrągi dla córy(ten sezon na 0),kilka okoni dla mnie i żony oraz jeden szczupak (jeżeli mi się uda go złowić) na wigilię-karp mi wybitnie nie pasi.Tyle zabieram w ciągu sezonu.
ja nie lubie ryb, ale jet wyjatek... jak zlowie okonia powyzej 25, to zaraz na patelnie go, po prostu je uwielbiam
ja uwielbiam karpika :D
raz do roku zabieram większego lina o ile uda mi się takowego złowić na grilla...palce lizać ...poza tym raczej rybki lądują w wodzie...
Ja za leszczem nie przepadam i nie jadam ale dziś mu nie odmówiłem -tak mnie korciło skosztować
Szczupak zapiekany z warzywami, płotki w zalewie octowo pomidorowej (koncentrat) , leszcz z patelni! Jem świeże ryby bo są smaczne i zdrowe .
Raz skusiłem się i zabrałem bolenia, takiego ok. 2 kg. Byłem ciekaw jak smakuje, bo wszędzie na forach można przeczytać, że jest niejadalny. Zrobiłem filety i usmażyłem go w jajku i przyprawach. Nawet smaczny był, ale do rarytasów ... sandacza czy okonia, bardzo mu daleko. Nie wiem kiedy znowu najdzie mnie ochota na bolenia, pewnie nie prędko. Zdecydowanie więcej emocji bolenie dostarczają na wędce w wodzie, niż na talerzu. ;)
Tak, czy siak ten świeżutki boleń był o niebo lepszy od wysuszonych "papierowych" marketowych lodów z rybim nadzieniem (ryb mrożonych w glazurze 40%).
pozdrawiam - smakosz okoniowatych
Nie ma jak to ukleja smażona w głębokim tłuszczu. Panierka koniecznie z dodatkiem grubej kaszy kukurydzianej i papryki.
I do tego kieliszek chleba...
oj tak każda rybka lubi pływać i tak samo grzybek też musi być w zalewie ale nie koniecznie octowej
ja łowie i nieraz zjem za to żona i córa pochłaniają ryby w każdej postaci i ilości więc mam dla kogo łowić i wten sposób mam konfort z wyjazdami na rybki i nie ma marudzenia że znów jadę i takie tam pitu pitu wręcz na odwrót najczęściej słysze pojechałbyś cosik złowił albo jedziemy wędkować!Wilk syty i owca cała znaczy rodzina zadowolona
Witam. Dołącze sie do tematu ;). Otóż, gdy złowie rybe często zabieram ją do domu gdy jest smaczna np. sandacz, leszcz, karp, karaś, i mietus ;)). Są to bardzo dobre ryby i lubie je jeść. Kotlety z leszcza które mój dziadek przyrządza są po prostu pyyycha :)))).Pozdrawiam wszystkich wędkarzy ;).
ja lubie karpie i liny najbardziej nie lubie leszcza i chyba tylko tego
karp mam na mysli ponad 1,5 kg najlepiej ponad 2 i lin tez musi byc spory lin mi bardzo smakuje i moje siostrze tez nowa moja kobieta lubi wegorze i morskie ryby i nie lubi karpia ale i tak lowie je nadal i robie sam ostatnio tez woze jedna wedke na wegorza zawsze
pozdrawiam
co do ryb to slodkowodne maja duzo nizsza zawartosc zwiazkow rteci (wystepuja u wszystkich ryb morskich ) toksycznych dla nas i ciezko wydalanych z organizmu a czytajac o skladzie ryb najpierw zobaczcie z kad pochodza bo na ogul bada sie te najbardziej zuanieczyszczone zbiorniki