Wiele krzyku robi się o karpia w naszych wodach jako rybę nie rodzimą i wielkiego szkodnika a jeszcze kilka gatunków można zaszeregować obok.Amur,tołpyga,jesiotr w jeziorach,węgorz w zbiornikach bezodpływowych.O nich coś cicho.
Z tego co wiem nie zarybia się amurem, tołpygą, jesiotrem, itp. Wpuszcza się karpia, bo tego życzą sobie wędkarze. Nie ma żadnego krzyku, nie wiem skąd ten pomysł.
Osobiście uważam, że powinno się zarybiać karpiem bardzo intensywnie, mimo że karpia nie łowię (wędkuję głównie na wodach górskich i zb. zaporowych). Karp spełnia niezwykle ważną rolę osłonową w ochronie gatunków bardziej wartościowych - generuje na sobie całą mięsiarską presję. Mówiąc prościej. Jeśli są dobrze zarybione stawy karpiem, to tam właśnie wędrują ci wędkarze, którzy normalnie czyszczą nasze rzeki i zbiorniki zaporowe. Dzięki temu więcej mamy pstrągów, lipieni, kleni ...itp itd :)
No tak, może dlatego, że nie są tak tanie w rozrodzie i hodowli do zarybień jak wspomniany karp. A te gatunki są na pewno dużo bardziej atrakcyjne kulinarnie ale i też moim zdaniem wędkarsko.
Teczak jest chyba jeszcze tanszy niz obecnie karp, duuuuzo atrakcyjniejszy bo w zasadzie mozna go lowic wszystkimi dostepnymi metodami i w dodatki okragly rok a nie wolno nim zarybiac. Jedyna znana mi rzeka w ktorej legalnie wpuszcza sie teczaka to CP. A i tak co roku baruja sie niemilosiernie z zezwoleniem.
Wiele krzyku robi się o karpia w naszych wodach jako rybę nie rodzimą i wielkiego szkodnika a jeszcze kilka gatunków można zaszeregować obok.Amur,tołpyga,jesiotr w jeziorach,węgorz w zbiornikach bezodpływowych.O nich coś cicho. dodaj do tego jeszcze karasia (japońca) i pstrąga tęczowego.
Witam pewnie znowu zaczna sie przepychanki ktora ryba powinno sie zarybiac bo tu ryby sie dzieli na rodzime i nie rodzime to jest jakies troche chore bo karp jest juz prawie jak rodzimy po tylu latach zycia w polsce tylko zarybiac trzeba racjonalnie zeby zachowac rownowage w zbiorniku a te nasze pacany wala karpia bez opamietania zeby miesiarze mieli co wylapac. Taki zbiornik po zarybieniu powinien byc zamkniety na miesiac zeby ryba miala szanse troche sie oswoic z danym zbiornikiem bo po takim zarybieniu to i tak 80 procent karpi w ciagu miesiaca zostaje wylapanych szkoda tylko tej kasy na takie bezmyslne zarybienia.
No i dolozmy glowacie. Co prawda mamy w Polsce jedna rzeke ktora nalezy do zlewni Dunaju, alenie wiem czy w Sanie, Dunajcu, Popradzie glowacice mozna uznac za rodzima.
No i dolozmy glowacie. Co prawda mamy w Polsce jedna rzeke ktora nalezy do zlewni Dunaju, alenie wiem czy w Sanie, Dunajcu, Popradzie glowacice mozna uznac za rodzima.
Głowacica to nie do końca gatunek rodzimy ( pod względem występowania naturalnego ) stanowił taki swego rodzaju " endemit " dorzeczy Dunaju można by rzec ( zarybiono nim inne rzeki na potrzeby wędkarskie . W ten sposób ryba , która wcześniej występowała w dorzeczach Dunaju ( a konkretnie zaś jest to rzeka Czarna Orawa , dopływ Wagu ) , trafiła też w inne miejsca . Do wielu miejsc (odpowiadających jej preferencjom a przy tym zbliżonych pod względem środowiskowym życia tej ryby ) - została introdukowana sztucznie , przez człowieka. Ryby obcego pochodzenia o jakich rzadko się mówi to : peluga Coregonus Peled - ryba należąca do podrodziny siejowatych ( sieja ) i rodziny łososiowatych. Peluga została introdukowana z celowo i z rozmysłem - co miało na celu uzupełnienie malejącej populacji siejowatych w środowisku jezior oligotroficznych powoli zmieniających swą żyzność na mezotrofię - albowiem sieja ta jest znacznie bardziej odporna na proces degradacyjny wód niż sieje rodzime. Niestety szybko okazało się jak łatwo krzyżuje się ona z krajową populacją , co przyniosło bardzo negatywne skutki dla polskiej populacji ryb łososiowatych. Próbowano też przesiedlić z terenów Skandynawii sielawę - ripusa ( szybko rosnąca odmiana sielawy ) oraz z Federacji Rosyjskiej drapieżny , żarłoczny i szybko rosnący gatunek siei - zwany muksunem ( Coregonus Muksun ) . Na szczęście jednak ani muksun ani ripus nie przyjął się zbyt dobrze " na lokalnym rynku " - tak jak i zresztą ryż uprawiany w latach 50" przez polskich fornali. Obce , i typowe już salmonidy to bez wątpienia także pstrągi źródlane . Ryby te odbywają tarło na przełomie października i listopada. Bardzo często ten gatunek pstrąga tworzy z pstrągiem potokowym - bezpłodne krzyżówki zwane tygrysami lub całkowicie potocznie "okoniopstrągiem ". Określenia te biorą się od liniowego deseniu na ciele. Sądzę , że przytaczanie przykładu ryb takich jak pstrąg tęczowy , karp , amur , tołpyga : biała i pstra , karaś srebrzysty jest już całkowicie zbędne tak jak i zresztą nie warto po tysiąckroć wspominać o szkodach jakie niesie za sobą ich obecność w Polsce . Można tłumaczyć ,ale głupki i tak nie zrozumieją , nadal domagają się tych ryb w Polsce. . Spotyka się też sporadycznie : babki :bycza , łysa , szczupła , czebaczki amurskie , gupiki , gambuzje , trawianki , sumiki karłowate ( które na szczęście stanowią plagę kilku tylko regionów ), tilapie nilowe , , buffalo czarny (hodowany w stawach ) , sumokształtne ryby z rodziny Clariidae ( np sum afrykański ) , wiosłonosy amerykańskie ( sprowadzone z Ameryki Północnej z Missisipi , Missouri i jeziora Erie do kilku dużych zbiorników zaporowych ) , bass słoneczny , bass wielkogęby , sterlet czyli czeczuga ( z rodziny jesiotrowatych - próby ), muławka dunajska ( wykazano kilka przypadków występowania Umbry w Polsce ), lipień bajkalski ( trwają próby introdukcji i tak oto śmiecie zapchlone rozsprzedają unikalną przyrodę najgłębszego jeziora na Ziemi ) , pirapitinga ( pirania , gatunek z rodziny kąsaczowatych zawleczony do kilku miejsc Polski - skąd został wykazany. Przypuszczam ponadto , iż obecność ryb takich jak żmijogłów czy koń plamisty to tylko kwestia czasu. W Polsce, próbowali śmiecie wprowadzić wiele innych ryb z różnych rodzin , ale na szczęście aklimatyzacja ich zakończyła się niepowodzeniem.
Okoniopstrąg nie jest mieszańcem pstrąga żródlanego i potokowego.To nic innego jak bass wielkogębowy sprowadzony do Polski w 1912 roku.Występuje w rzekach i jeziorach. To gwoli wyjaśnienia.
Witam pewnie znowu zaczna sie przepychanki ktora ryba powinno sie zarybiac bo tu ryby sie dzieli na rodzime i nie rodzime to jest jakies troche chore bo karp jest juz prawie jak rodzimy po tylu latach zycia w polsce tylko zarybiac trzeba racjonalnie zeby zachowac rownowage w zbiorniku a te nasze pacany wala karpia bez opamietania zeby miesiarze mieli co wylapac. Taki zbiornik po zarybieniu powinien byc zamkniety na miesiac zeby ryba miala szanse troche sie oswoic z danym zbiornikiem bo po takim zarybieniu to i tak 80 procent karpi w ciagu miesiaca zostaje wylapanych szkoda tylko tej kasy na takie bezmyslne zarybienia.
Karp nigdy nie będzie gatunkiem rodzimym . Po ustaniu lądolodu w miejscach topnienia utworzyły się niecki , w nieckach powstały wody śródlądowe . Następnie ustaliła się ichtiofauna i karp , który ZOSTAŁ SZTUCZNIE WPROWADZONY DO WÓD ZNACZNIE PÓŹNIEJ NIGDY NIE NALEŻAŁ I NADALA NIE NALEŻY DO KRAJOWYCH GATUNKÓW.SAZAN CZYLI PIERWOTNA , DZIKA FORMA KARPIA to ryba rzeczna , zamieszkująca głębokie , spokojne albo i nawet
szybciej płynące odcinki rzek , dorzecza , zakola .Jego dawniejsze
terytorium to rogatki Europy Południowo -wschodniej oraz zachodnia Azja.
Te tereny można obecnie uznać za refugium sazana , wziąwszy na poprawkę
drastycznie małe pogłowie - walcowatej , gęsto ułuszczonej ryby typowo
rzecznej jaką jest karp dziki zwany sazanem.12 tysięcy lat temu ( o
ustaniu lądolodu ) tworzyły się jeziora. Następnie uformowała się
ichtiofauna terenów obecnej Polski a także pośrednio - krajów ościennych
(choć są pewne wyjątki). Sazana - czyli karpia , naturalnie
występującego nie było w Polsce i nie ma. Radziłbym to sobie zanotować i
zakodować w głowie -chociażby tylko
po to , by nie wprowadzać innych niedoświadczonych wędkarzy w błąd. Tak więc , moim zdaniem : wspomnianym PACANEM , jest każdy kto popiera wpuszczanie jakichkolwiek obcych gatunków ryb w jakichkolwiek ilościach i niezależnie od intencji . Tak sądzę.
Okoniopstrąg nie jest mieszańcem pstrąga żródlanego i potokowego.To nic innego jak bass wielkogębowy sprowadzony do Polski w 1912 roku.Występuje w rzekach i jeziorach. To gwoli wyjaśnienia. PISAŁEM ,ŻE CAŁKOWICIE POTOCZNIE NAZYWA SIĘ JUŻ JE TAKŻE OKONIOPSTRĄGAMI. O TYM ŻE BASS WIELKOGĘBOWY NAZYWANY JEST TAK CAŁKIEM ZAMIERZENIE TO KAŻDY WIE. Napisane jest wyraźnie : lub całkowicie potocznie "okoniopstrągiem " ! Doskonale wiadomo , że okoniopstrąg to inaczej bass wielkogębowy , natomiast spotyka się potoczne nazwy ryb takie jak "osoś ( troć ) czy właśnie "okoniopstrąg " czyli tygrys ( bezpłodny bastard potokowca i "źródlaka").
A swoją drogą określenie "okoniopstrąg " bassa jest mało zręczne. . BASS TO BASS i tyle. Tygrys jest przynajmniej hybrydą ( czyli krzyżówką pstrągów ) ale wiadomo każdemu że nie jest okoniem - dlatego napisałem ,że to określenie skrajnie potoczne ,ale czasem błędnie używane . Natomiast bass wielkogębowy to gatunek z rodziny bassowatych , z rzędu okoniokształtnych i NIE JEST ŻADNĄ CHIMERĄ ( POŁĄCZENIEM KOMÓREK RÓŻNYCH OD SIEBIE GENETYCZNIE ) ŻEBY GO TAK CAŁKIEM POWAŻNIE NAZYWAĆ "OKONIOPSTRĄGIEM ". Nazwa rodziny bierze się z właśnie od nazwy systematycznej rodziny Micropterus salmoides ( filogenetycznie mają wspólnych przodków z łososiowatymi )lecz mimo to określenie BASS jest jakby bardziej zasadne. Określenie "OKONIOPSTRĄG nieco częściej spotykane jest min w środowiskach handlowych , natomiast CAŁKOWICIE BŁĘDNE , POTOCZNE BO WYNIKAJĄCE Z DESENIU NA CIELE OKREŚLENIE "TYGRYSA " MIANEM "OKONIOPSTRĄG SPOTYKANE JEST U GŁĘBOKICH AUTOCHTONÓW bądż osób nie znających nazw poprawnych np : OSOŚ ( TROĆ ) , KARP (KARAPUDA , ĆWIK regionalnie i nie wykluczająco używania również nazwy poprawnej ) . Spotyka się też określenia potoczne ryb ze względu na kształt ich ciała np : "GARBUS " ( wiadomo , że chodzi o okonia itp ) - takim samym , choć nieco mylącym określeniem jest też nazywanie TYGRYSA - "okoniopstrągiem przez autochtonów ,którzy nazwę tę czerpią od pasiastego ubarwienia ryby . Często spotyka się tez błędy w nazewnictwie grzybów : kiedy to niedoświadczony , nie znający gatunków grzybiarz nazywa goryczaki żółciowe czy wszystkie borowiki nie będące "prawdziwkiem ( borowikiem szlachetnym ) mianem "szatana ". Tymczasem wiadomo , że Borowik szatański Boletus satanas to grzyb prawie niespotykany w Polsce, skrajnie rzadki, wybitnie ciepłolubny i wapieniolubny - wykazywany jak dotąd wyłącznie z dwóch stanowisk : Wyżyny Krakowsko - Częstochowskiej i Gór Kaczawskich (cieple ,świetliste buczyny i lasy dębowe ). PRZYZNAM SZCZERZE , ŻE MNIEJ MNIE DENERWUJE AUTOCHTOŃSKIE I CAŁKOWICIE BŁĘDNE OKREŚLENIE TYGRYSA MIANEM "OKONIOPSTRĄGA " NIŻ ROZPOWSZECHNIANIE BZDUR NA TEMAT GRZYBÓW.
Okoniopstrąg nie jest mieszańcem pstrąga żródlanego i potokowego.To nic innego jak bass wielkogębowy sprowadzony do Polski w 1912 roku.Występuje w rzekach i jeziorach. To gwoli wyjaśnienia. Jakby ktoś nie wiedział ,że BASS WIELKOGĘBOWY NAZYWANY JEST INACZEJ OKONIOPSTRĄGIEM ..... " Występuje w rzekach i jeziorach." No , aż tak często to on nie występuje żeby pisać o nim jak o płotce. Z kolei spotkałem się z błędnym , potocznym określaniem "tygrysa " tym mianem ( kilka lat temu w " WŚ " pisano o gatunkach obcych ) . To jest nazwa całkowicie potoczna bo mieszaniec pstrąga to nadal pstrąg - krzyżówka ( powstała w wyniku skrzyżowania genetycznego gatunków z tej samej rodziny ) . Ta błędna i potoczna nazwa spotykana tylko czasem wzięła się od pasów na ciele ryby. Bass nazywany "OKONIOPSTRĄGIEM ( przy czym używa się go częściej w handlu ) - nie jest chimerą ( połączeniem komórek różnych genetycznie organizmów ) okonia i pstrąga ,tylko należy do rodziny Micropterus salmoides ( co sugeruje odległe w czasie spokrewnienie tych dwu rodzin : łososiowatych i bassowatych ). To gwoli wyjaśnienia ....
Zarówno Wikipedia jak i Wielki Atlas Ryb podaje nazwę Micropterus Salmoides jako bass wielkogębowy i okoniopstrąg.Przy czym obie nazwy są synonimami. TŁUMACZĘ CI CZŁOWIEKU , ŻE KILKA LAT TEMU CZYTAŁEM ARTYKUŁ W "WŚ " na temat gatunków obcych i tam padło określenie całkowicie zresztą błędne i potoczne - krzyżówki pstrąga . W artykule tym wyraźnie podkreślono , że nazwa ta używana jest czasem błędnie i całkowicie potocznie. Nie znajdziesz tego w WIKIPEDII ,chociażbyś nie wiem jak długo szukał. Napisałem już , że ta nazwa krzyżówki pstrągów bierze się u stosujących ją autochtonów - z ubarwienia tej ryby ( pasy) . Każdy wędkarz wie , że BASS WIELKOGĘBOWY NAZYWANY JEST OKONIOPSTRĄGIEM A TA NIEZRĘCZNA NAZWA WYNIKA Z PRZYCZYN PODANYCH WYŻEJ. Trzeba jeszcze częściej zaglądać do internetowych atlasów i Wikipedii.
Romek, czy Ty nie widzisz, ze Twoje wykształcenie weterynaryjne i doświadczenie wędkarskie ma się nijak do filozofowania tego osobnika???? Powieś na tym zasłonę milczenia, bo to za niski poziom dla Ciebie.
No i dolozmy glowacie. Co prawda mamy w Polsce jedna rzeke ktora nalezy do zlewni Dunaju, alenie wiem czy w Sanie, Dunajcu, Popradzie glowacice mozna uznac za rodzima.
Głowacica to nie do końca gatunek rodzimy ( pod względem występowania naturalnego ) stanowił taki swego rodzaju " endemit " dorzeczy Dunaju można by rzec ( zarybiono nim inne rzeki na potrzeby wędkarskie . W ten sposób ryba , która wcześniej występowała w dorzeczach Dunaju ( a konkretnie zaś jest to rzeka Czarna Orawa , dopływ Wagu ) , trafiła też w inne miejsca . Do wielu miejsc (odpowiadających jej preferencjom a przy tym zbliżonych pod względem środowiskowym życia tej ryby ) - została introdukowana sztucznie , przez człowieka. Ryby obcego pochodzenia o jakich rzadko się mówi to : peluga Coregonus Peled - ryba należąca do podrodziny siejowatych ( sieja ) i rodziny łososiowatych. Peluga została introdukowana z celowo i z rozmysłem - co miało na celu uzupełnienie malejącej populacji siejowatych w środowisku jezior oligotroficznych powoli zmieniających swą żyzność na mezotrofię - albowiem sieja ta jest znacznie bardziej odporna na proces degradacyjny wód niż sieje rodzime. Niestety szybko okazało się jak łatwo krzyżuje się ona z krajową populacją , co przyniosło bardzo negatywne skutki dla polskiej populacji ryb łososiowatych. Próbowano też przesiedlić z terenów Skandynawii sielawę - ripusa ( szybko rosnąca odmiana sielawy ) oraz z Federacji Rosyjskiej drapieżny , żarłoczny i szybko rosnący gatunek siei - zwany muksunem ( Coregonus Muksun ) . Na szczęście jednak ani muksun ani ripus nie przyjął się zbyt dobrze " na lokalnym rynku " - tak jak i zresztą ryż uprawiany w latach 50" przez polskich fornali. Obce , i typowe już salmonidy to bez wątpienia także pstrągi źródlane . Ryby te odbywają tarło na przełomie października i listopada. Bardzo często ten gatunek pstrąga tworzy z pstrągiem potokowym - bezpłodne krzyżówki zwane tygrysami lub całkowicie potocznie "okoniopstrągiem ". Określenia te biorą się od liniowego deseniu na ciele. Sądzę , że przytaczanie przykładu ryb takich jak pstrąg tęczowy , karp , amur , tołpyga : biała i pstra , karaś srebrzysty jest już całkowicie zbędne tak jak i zresztą nie warto po tysiąckroć wspominać o szkodach jakie niesie za sobą ich obecność w Polsce . Można tłumaczyć ,ale głupki i tak nie zrozumieją , nadal domagają się tych ryb w Polsce. . Spotyka się też sporadycznie : babki :bycza , łysa , szczupła , czebaczki amurskie , gupiki , gambuzje , trawianki , sumiki karłowate ( które na szczęście stanowią plagę kilku tylko regionów ), tilapie nilowe , , buffalo czarny (hodowany w stawach ) , sumokształtne ryby z rodziny Clariidae ( np sum afrykański ) , wiosłonosy amerykańskie ( sprowadzone z Ameryki Północnej z Missisipi , Missouri i jeziora Erie do kilku dużych zbiorników zaporowych ) , bass słoneczny , bass wielkogębowy , sterlet czyli czeczuga ( z rodziny jesiotrowatych - próby ), muławka dunajska ( wykazano kilka przypadków występowania Umbry w Polsce ), lipień bajkalski ( trwają próby introdukcji i tak oto śmiecie zapchlone rozsprzedają unikalną przyrodę najgłębszego jeziora na Ziemi ) , pirapitinga ( pirania , gatunek z rodziny kąsaczowatych zawleczony do kilku miejsc Polski - skąd został wykazany. Przypuszczam ponadto , iż obecność ryb takich jak żmijogłów czy koń plamisty to tylko kwestia czasu. W Polsce, próbowali śmiecie wprowadzić wiele innych ryb z różnych rodzin , ale na szczęście aklimatyzacja ich zakończyła się niepowodzeniem.
"całkowicie potocznie "okoniopstrągiem " . Każdy wie , że OKONIOPSTRĄG TO LUBIANA szczególnie PRZEZ HANDLOWCÓW nazwa BASSA WIELKOGĘBOWEGO . Dlatego napisałem "lub całkowicie potocznie , bo błędnie i regionalnie ( u autochtonów nie przywiązujących wagi do nazw naukowych np : u nich troć to "osoś ). Tak wynika z tekstu WŚ , który kiedyś miałem okazję przeczytać ( 12 - 13 lat temu ) .Proszę mnie zatem nie wrabiać w potyczki i zbędne dyskusje - ja doskonale wiem co piszę i nie mylę ani nazw ani gatunków , choć co podkreślam nigdy bassa na oczy nie widziałem ( całe szczęście znam go wyłącznie z literatury fachowej , czasopism i internetu ). PS : NIE MYLĘ NAZW I GATUNKÓW RYB . BASS WIELKOGĘBOWY ZWANY JEST OKONIOPSTRĄGIEM , NATOMIAST KRZYŻÓWKA PSTRĄGA ŹRÓDLANEGO I POTOKOWEGO TZW TYGRYS CZASAMI BŁĘDNIE I POTOCZNIE NAZYWANY JEST TAK Z POWODU UBARWIENIA . PRZECZYTAŁEM O TYM KIEDYŚ W CZASPOPIŚMIE WĘDKARSKIM , W ARTYKULE POŚWIĘCONYM GATUNKOM OBCYM Z czymś podobnym , choć nie tym samym ma się do czynienia w przypadku "łysych " . Każdy "Łysy" nazywany jest żartobliwie Kojakiem choć wiadomo , ze Kojak był tylko jeden... Tygrysa czasem zwą tubylcy "okoniopstrąg " bo ma pasy .NIE MYLĘ I NIGDY NIE MYLIŁEM NAZW I GATUNKÓW RYB - JAK TO USIŁUJE MI WMÓWIĆ KOLEGA ZAJMUJĄCY SIĘ TRESURĄ BORSUKÓW.
Romek, czy Ty nie widzisz, ze Twoje wykształcenie weterynaryjne i doświadczenie wędkarskie ma się nijak do filozofowania tego osobnika???? Powieś na tym zasłonę milczenia, bo to za niski poziom dla Ciebie. Uzasadniłem swoje zdanie jasno i dostatecznie .Osobnika to sobie szukać możesz wiesz gdzie . Kategorycznie nie życzę sobie tytułowania mnie mianem "osobnika " itp . Wiem co piszę i jasno to wytłumaczyłem. Swoją drogą zastanawiam się co ma wspólnego wykształcenie weterynaryjne tego pana z wiedzą na temat polskich i obcych gatunków ryb ? Kwalifikacje zawodowe mają tutaj znaczenie połowiczne ( zagadnienia epidemiologiczne ) , jeśli nie marginalnie małe. Jeżeli ten pan jest weterynarzem , to zadaj mu Mędrcze pytanie : choroba odzwierzęca objawiająca się swędzącym , sinym nacieczeniem na rękach i powiększeniem węzłów chłonnych (w kilka dni po zakażeniu ) , po pewnym czasie zmiany znikają . Co to za choroba ? Z pewnością uzyskasz odpowiedź.
Romek, czy Ty nie widzisz, ze Twoje wykształcenie weterynaryjne i doświadczenie wędkarskie ma się nijak do filozofowania tego osobnika???? Powieś na tym zasłonę milczenia, bo to za niski poziom dla Ciebie. A pofilozofować to możesz Kolego choćby o ... borsuku w wątku na temat wydry. Zapraszamy. Tak właśnie.Zwykły borsuk okazuje się być bardzo ciekawym stworzeniem.
Chetonik, tych bzdetów co piszesz to już nikt nie chce czytać. Powtarzasz, jak dziecko we mgle to co udało Ci się przepisać z jakiegoś artykółu. Naprawdę WŚ nie jest w ichtiologii żadnym autorytetem. To tyle co do basów.
Wracając do tematu.
Bardzo się dziwię kolegom którzy popierają wpuszczanie obcych gatunków do naszych wód. Karp nie jest rodzimy i tyle - jałowa dyskusja. W prywatnych stawach niech pływa jeden na drugim, nic mi do tego.
A wrażenia wędkarskie. Chciałbym w naszych jeziorach łowiś leszcze po 4kg, trzy kilogramowe liny, kilowe płocie i wzdręgi. Proszę również o metrowe szczupaki i sandacze. W rzekach piękne klenie, jazie,sumy, lipienie, pstrągi o trociach nie wspomnę. I tym powinno się zarybiać i to chronić.
Połamania kija na rodzimych gatunkach w Polskich wodach i na karpiach w stawach.
Chetonik, tych bzdetów co piszesz to już nikt nie chce czytać. Powtarzasz, jak dziecko we mgle to co udało Ci się przepisać z jakiegoś artykółu. Naprawdę WŚ nie jest w ichtiologii żadnym autorytetem. To tyle co do basów.
Wracając do tematu.
Bardzo się dziwię kolegom którzy popierają wpuszczanie obcych gatunków do naszych wód. Karp nie jest rodzimy i tyle - jałowa dyskusja. W prywatnych stawach niech pływa jeden na drugim, nic mi do tego.
A wrażenia wędkarskie. Chciałbym w naszych jeziorach łowiś leszcze po 4kg, trzy kilogramowe liny, kilowe płocie i wzdręgi. Proszę również o metrowe szczupaki i sandacze. W rzekach piękne klenie, jazie,sumy, lipienie, pstrągi o trociach nie wspomnę. I tym powinno się zarybiać i to chronić.
Połamania kija na rodzimych gatunkach w Polskich wodach i na karpiach w stawach.
Po raz , że to nie są bzdety - chyba ,że odrzucasz fakty i jesteś naukowym nihilistą a po drugie nie powtarzam się z pobudek chorobowych. Powtarzam się z powodu ogólnego problemu jaki sprawiają co poniektórym - zdania napisane prosto i przystępnie.
Z tego co wiem nie zarybia się amurem, tołpygą, jesiotrem, itp. Wpuszcza się karpia, bo tego życzą sobie wędkarze. Nie ma żadnego krzyku, nie wiem skąd ten pomysł.
Osobiście uważam, że powinno się zarybiać karpiem bardzo intensywnie, mimo że karpia nie łowię (wędkuję głównie na wodach górskich i zb. zaporowych). Karp spełnia niezwykle ważną rolę osłonową w ochronie gatunków bardziej wartościowych - generuje na sobie całą mięsiarską presję. Mówiąc prościej. Jeśli są dobrze zarybione stawy karpiem, to tam właśnie wędrują ci wędkarze, którzy normalnie czyszczą nasze rzeki i zbiorniki zaporowe. Dzięki temu więcej mamy pstrągów, lipieni, kleni ...itp itd :)
Do znawcy wszystkiego ,chetonika, nie wprowadzam nikogo w blad bo napisalem ze karp jest prawje jak rodzimy po tylu latach zycia w naszych wodach a nie ze jest rodzimy wiec naucz sie czytac ze zrozumieniem. popieram wszystkich wedkarzy co wypuszczaja ryby obojetnie czy rodzime czy tez nierodzime ale nikomu nie bronie zabrac rybki zlowionej tylko w rozsadnych ilosciach.
Ja powiem tak:moim zdaniem im więcej gatunków ryb w danym łowisku tym lepiej.I nie ma znaczenia,czy to są gatunki rodzime czy nie,zwłaszcza jeśli te gatunki nie rozmnażają się w naszych wodach w nadmiarze,jak karp czy bass.Nie potrzeba gatunków obcych by doszło do inwazyjności.Znane są przypadki że w naszych jeziorach doszło do nadmiernego rozmnażania leszcza i w konsekwencji jego karłowacenia.Wynika z tego,że inwazyjność nie musi dotyczyć ryb nie rodzimych.
Ja powiem tak:moim zdaniem im więcej gatunków ryb w danym łowisku
tym lepiej.I nie ma znaczenia,czy to są gatunki rodzime czy
nie,zwłaszcza jeśli te gatunki nie rozmnażają się w naszych wodach w
nadmiarze,jak karp czy bass.Nie potrzeba gatunków obcych by doszło
do inwazyjności.Znane są przypadki że w naszych jeziorach doszło do
nadmiernego rozmnażania leszcza i w konsekwencji jego karłowacenia.Wynika z tego,że inwazyjność nie musi dotyczyć ryb nie rodzimych. Odłów
gospodarczy drapieżników oraz zmiana w obrębie ich tarlisk (zamulanie
się tarlisk sandaczy i niszczenie roślinności niezbędnej do odbycia
tarła przez szczupaka , manipulacja węgorzem europejskim jako gatunkiem (
węgorza wstępującego jest drastycznie mało a wody zarybiane są
obsadowym czyli prawie samym samcem a ten z kolei to wykształca typ
wąskogłowy węgorza czyli formę mniej drapieżną bo zbliżoną pod względem
pokarmu nawet do dużych karpiowatych ), zwiększający się poziom materii
biogennej ( substancji odżywczych , której nadmiar użyźnia wodę i
stwarza warunki do rozwoju nieniepokojonych przez przetrzebioną
populację to wszystko między innymi powoduje karłowacenie ryb i
zmniejsza ich odporność. Natomiast co się tyczy "nadmiernej liczebności :
nikomu oceniac czy czegoś jest za dużo czy za mało , gdyby człowiek
starał się choć raz spojrzeć na przyrodę inaczej niż na źródło z którego
należy tylko brać , robiąc przy tym obok śmietnisko i jeszcze do tego
tworząc formalny tygiel na "odpadki " niezgodne z jego chciwą ideologią (
wszystko to co nie przynosi zysku i nie ubogaca portfela ) wszystko
zmieniłoby się na lepsze. Szybko też okazałoby się , ze to co pozornie
bezwartościowe nie ma ceny , ale wartość bezcenną : nawet małe ryby i
nawet rzekomo nadmiernie rozmnażający się leszcz. Leszcz i inne ryby
rodzime wiedzie bardzo marny żywot przy rybach inwazyjnych i często
bardzo ekspansywnych ( tak jak lin , którego ikrę zżera karp , konkuruje
z nim o pokarm , niszczy kolonię ramienic kruchych - glonów i innych
roślin poprzez zmętnienie wody silnymi ruchami ciała i wydalaniem dużej
ilości odchodów -co powoduje wzrost fitoplanktonu i użyźnienie i
zmętnienie wody . W mętnej wodzie światło dociera tylko połowicznie do
głębszych , przydennych partii zbiornika , co na skutek niemożności
zajścia procesu fotosyntezy - powoduje gnicie roślin , wydzielanie się
gazów gnilnych i odtlenienie wody .Karp niszczy mechanicznie kolonie
kruchych glonów wapniolubnych i wapnionośnych - ramienic , ich zanik
sprawia , że woda stopniowo nabiera kwaśnego odczynu a to z kolei
prowadzi do wiązania i( unieczynniania ) związków odżywczych -woda staje
się coraz bardziej uboga .Ryby ,które preferują środowisko zasadowe
zaczynają się źle czuć w tym środowisku - i tak karp , ryba ułomna bo
będąca wynikiem krzyżowania genów o słabej odporności a przy tym
wykazują spaczony mechanizm w rywalizowaniu z innymi rybami o pokarm -
szkodzi sam sobie , nie środowisku które jest mu bynajmniej obce ,ale
środowisku w którym się znalazł z woli człowieka. Karp (zwłaszcza ten
duży ) to smakosz raków - w Polsce objęte ścisłą ochroną są dwa gatunki
krajowe raka : błotny i stawowy. Nikt nie jest w stanie zagwarantować ,
że taki karpiszon pożywia się akurat ekspansywnym i niepożądanym w
naszych wodach rakiem pręgowatym i sygnałowym.Oba te gatunki są znacznie
bardziej wytrzymałe na ataki ze strony agresorów - samica bowiem
"pręgusa " czy "sygnała " zbiera pakiet nasienia i składa jaja tak ,
że żywiki pojawiają się na wiosnę .Są znacznie odporniejsze na zmiany
środowiskowe niż żywiki raka szlachetnego i błotnego - które zostają
dziesiątkowane także przez karpie. Karp to też szkodnik na rzecz małży -
szczeżui wielkiej bowiem jest ona bioindykatorem czystości wód a karp
drastycznie wpływa na poziom materii organicznej i przeciążenie nią
środowiska wodnego. Ryba ta ma krótki przewód pokarmowy ( brak żołądka
,pepsyny i kwasu solnego sprawia , że pokarm trawiony jest przez enzymy
trzustki i wątroby doprowadzone do jelita przewodem trzustkowym i
wątrobowym ). Duża ilość odchodów , karpia który "ciągle jest jakby na
środkach przeczyszczających "sprawia ,że woda się użyźnia a eutrofizacja
(starzenie się zbiornika ) znacznie przyśpiesza - to tak jakby ktoś
wlał 1 metr sześcienny surowych ścieków komunalnych na rok . Karp
korzysta z pokarmu w miejscach "odkopanych " uprzednio przez liny ,
przegrywające z nim walkę o dostęp do pokarmu oraz zjada ikrę a nawet
narybek z woreczkiem żółtkowym.Z amurem , tołpygą jest nie lepiej.
Gatunki wsiedlone do polskich wód dały plamę na całej linii , nie
spełniły pokładanych w nich nadziei zahamowania rozwoju roślinności ,
który był ( i jest ) skutkiem dopływu ścieków użyźniających ,detergentów
, nawozów spływających z pól ( które przecież na wodne rośliny
pionierskie z rośliny wiechlinowatych -- traw oraz na inne rośliny i
ich stożek wzrostu , w tym na glony - działają pobudzająco ,
przyśpieszająco ich rozwój. Amur roślinożerca , tak samo ma krótki
przewód pokarmowy , tak samo s* i ogromną ilością materii organicznej -
powoduje zmętnienie i zmianę składu biologicznego. Ponadto niszczy
roślinność w sposób dwojaki : mechanicznie i co gorsza poprzez swoje
preferencje pokarmowe.Amur z powodu swej wybitnie roślinnej diety
zniszczył nap : tarliska ryb fitofilnych ( potrzebujących do rozrodu i
życia roślin ), zniszczył ponadto skupiska oczeretu jeziornego , który
ma wybitne właściwości filtrujące wodę , także jest konkurentem
pokarmowym i środowiskowym - bo przecież nie tylko o ryby idzie ta pula
lecz także o ptaki - którym niszczy miejsce żeru i gniazdowania ,
miejsce życia owadów , mięczaków. Dodatkowo dwaj roślinożercy ze
Wschodu zawlekli dwa gatunki tasiemca (Bothriocephalus acheilognathi i
Khawia sinensis , którymi zarażają się rodzime gatunki i nie mówię tutaj
wcale o rzemieńcu czyli Liguli lecz o zjawisku , które jest nie do
pomyślenia dla kogoś kto uważa się za wędkarza zainteresowanego losem
wód i ryb. Karp ani żaden inny obcy gatunek nie daje bioróżnorodności -
to sztuczna i szkodliwa populacja , której nie daje się wykorzystać z
pożytkiem dla przyrody a jedynym celem jej podtrzymywania to cel
wędkarski i gospodarczy -egoistyczne "widzimisię " ludzi. Bass
wielkogębowy to gatunek , o którym już na samą myśl - włos się jeży na
głowie. To przecież gatunek żarłoczny i bardzo agresywny (wykazujący
nawet zachowania terytorialne ) - żywi się ikrą, narybkiem , rakami (
nawiasem mówiąc : raki szlachetny i błotny są pod ścisłą ochroną ) .
Żeby ktoś dał sobie coś wytłumaczyć ,ale gdzie tam - we wszystkich
forach tego świata chodzi tylko o jedno :zdominować , poniżyć i
zdegradować swoich oponentów nieprawdą i błędnym mniemaniem .Innych nie
słuchać ( o ile mają rację ) ,wyśmiać , zirytować w myśl zasady :gadaj z
d* a ona cię , no wiadomo co.
Ja powiem tak:moim zdaniem im więcej gatunków ryb w danym łowisku tym lepiej. I TO NE JEST ŻADNA BIORÓŻNORODNOŚĆ , BIORÓŻNORODNOŚĆ POLEGA NA WSPÓŁISTNIENIU DANEJ GRUPY ORGANIZMÓW I PODTRZYMYWANIU HOMEOSTAZY ( RÓWNOWAGI ). I nie ma znaczenia,czy to są gatunki rodzime czy nie,zwłaszcza jeśli te gatunki nie rozmnażają się w naszych wodach w nadmiarze,jak karp czy bass. A WŁAŚNIE , ŻE MA ZNACZENIE I TO OGROMNE - BO OBECNOŚĆ GATUNKÓW INWAZYJNYCH WYWOŁUJE OKREŚLONE ZMIANY W PRZYRODZIE I ZAWSZE SĄ TO ZMIANY NEGATYWNE : KONKURENCJA , CHOROBY, ZMĘTNIENIE WODY I WSKUTEK TEGO GNICIE ROŚLINNOŚCI PODWODNEJ , ZJADANIE IKRY KRAJOWYCH GATUNKÓW ITD. Nie potrzeba gatunków obcych by doszło do inwazyjności.Znane są przypadki że w naszych jeziorach doszło do nadmiernego rozmnażania leszcza i w konsekwencji jego karłowacenia.Wynika z tego,że inwazyjność nie musi dotyczyć ryb nie rodzimych. OBECNOŚĆ LESZCZA W POLSKICH WODACH NIE JEST ŻADNĄ INWAZYJNOŚCIĄ , nie wiem skąd takie bajki można wytrzasnąć. Wody po prostu starzeją się a wraz z tym procesem spada produkcja biologiczna zbiornika. Ten proces przyśpieszają działania człowieka : dziurawienie szamb , odprowadzanie ścieków , detergenty i produkty ropopochodne , zarybienia obcymi gatunkami ryb ( szczególnie karpiem i rybami mającymi zahamować proces eutrofizacji a w zamian znacznie go przyśpieszyły . Ponadto nawozy , niszczenie szuwarów ( fitocenoz roślin czyszczących wodę i tworzących dzięki systemom kłączy i korzeni -mechaniczną barierę filtracyjną ) itd.
A jeśli ktoś uważa, że taki karp nie szkodzi na różny sposób np: rakom i małżom chronionym .... Że roślinożercy zza granicy nie szkodzą roślinności i całemu ekosystemowi , to niechże się trochę oderwie od wędek albo od komputera i postara spojrzeć na przyrodę inaczej. Wystarczy tylko sobie wyobrazić stado dużych karpi - które nie mogą stworzyć stałej populacji w ogóle a sztuczną tylko za sprawą człowieka , czy choćby dowiedzieć się czegoś na temat np : amurów ... Myślę ,że każdy logicznie myślący , polski wędkarz nawet łowiąc karpie jeszcze długo w naszych wodach zdaje sobie sprawę ,że obecność obcych gatunków wiąże się tylko i wyłącznie z szeregiem negatywnych zmian w ekosystemie.
A jeśli ktoś uważa, że taki karp nie szkodzi na różny sposób np: rakom i
małżom chronionym .... Że roślinożercy zza granicy nie szkodzą
roślinności i całemu ekosystemowi , to niechże się trochę oderwie od
wędek albo od komputera i postara spojrzeć na przyrodę inaczej.
Wystarczy tylko sobie wyobrazić stado dużych karpi - które nie mogą
stworzyć stałej populacji w ogóle a sztuczną tylko za sprawą człowieka ,
czy choćby dowiedzieć się czegoś na temat np : amurów ... Myślę ,że
każdy logicznie myślący , polski wędkarz nawet łowiąc karpie jeszcze
długo w naszych wodach zdaje sobie sprawę ,że obecność obcych gatunków
wiąże się tylko i wyłącznie z szeregiem negatywnych zmian w ekosystemie.
Każdy ma prawo mieć swoje poglądy i chwała żeśmy dożyli takich czasów.Kolega Chetonik ma prawo głosić to co głosi choć to w ostateczności prowadzi ludzkość na powrót do jaskiń.I nie ważne są prawa natury,nie ważne są prawa ewolucji,nie ważna jest cywilizacja.Kolega Maciek ,woli kobiety i ma takie prawo tak jak ja i wielu wielu innych.Nikt nikomu też nie ma prawa bronić innych preferencji.Podobnie wielu Kolegów ma prawo, i chce z niego korzystać, do łowienia karpi,amurów czy innych ryb.Prawo natury jest jedno:silniejszy zjada słabszego a ewolucja prowadzi do przystosowania się do nowych warunków życia.I nie może być tak,że moczarka kanadyjska czy małż słodkowodny jest ważniejszy od człowieka!
Każdy ma prawo mieć swoje poglądy i chwała żeśmy dożyli takich czasów.Kolega Chetonik ma prawo głosić to co głosi choć to w ostateczności prowadzi ludzkość na powrót do jaskiń.I nie ważne są prawa natury,nie ważne są prawa ewolucji,nie ważna jest cywilizacja.Kolega Maciek ,woli kobiety i ma takie prawo tak jak ja i wielu wielu innych.Nikt nikomu też nie ma prawa bronić innych preferencji.Podobnie wielu Kolegów ma prawo, i chce z niego korzystać, do łowienia karpi,amurów czy innych ryb.Prawo natury jest jedno:silniejszy zjada słabszego a ewolucja prowadzi do przystosowania się do nowych warunków życia.I nie może być tak,że moczarka kanadyjska czy małż słodkowodny jest ważniejszy od człowieka! "Prawo natury jest jedno:silniejszy zjada słabszego a ewolucja prowadzi do przystosowania się do nowych warunków życia. "
Słodki Jezu... Błagamy tylko aby nikt nie wmawiał ,że ryby obcego pochodzenia przystosowują się do nowego środowiska i że robią to w dodatku z korzyścią dla nowych terytoriów - każdy z nas wie , ze jest inaczej - że np : taki karp hodowlany , żyjący w stawie i karmiony przez człowieka - nabywa cech udomowienia . Niestety warunki jakie panują , pasza bez witamin i soli mineralnych , duża rotacja ryb - sztuczne warunki stworzone przez człowieka - osłabiają jego układ odpornościowy , który jak to u krzyżówek genetycznych bywa - silny nie był nigdy . Wiadomo każdemu też , że ten sam karp wpuszczony do wód otwartych - powoli zatraca cechy habituacji ( odruchy warunkowe wyuczone w hodowli ) i poprzez swój niedostatek prokreacyjny , generatywny ( niemożnosć rozrodu ) - w sposób spaczony "odbija " to sobie na konkurowaniu o byt z gatunkami krajowymi :zjadając ich ikrę i niszcząc pospołu z amurem , tołpygą i innymi (choć na różne sposoby ) - jedyne środowisko ryb rodzimych .Modlę się teraz aby Bóg oświecił polskich wędkarzy - w przeciwnym razie pesymistyczna perespektywa przyszłości naszych wód - stanie się rzeczywistością. Moczarka kanadyjska (wprawdzie też gatunek inwazyjny w Polsce ) jest nie do porównania z krajowym małżem słodkowodnym ,ale z człowiekiem jak najbardziej - jest tak jak małż i człowiek na Ziemi równie ważna . I to jest moja filozofia życia - staromodny , homocentryzm ludzi staram się omijać szerokim łukiem. Na zakończenie dodam też , że powoływanie się na ewolucję - to zwykłe walenie Darwinem po oczach (wczesnym w dodatku ) - a wszystko to przy jednoczesnym braku wiedzy na temat naukowych jego teorii . Dziękuję .
Niewiem co ci ten karp zrobil ze za wszelka cene chcesz wszystkich wedkarzy przekonac ze jest wrogiem nr. 1 dla naszego srodowiska? Mozesz pisac modlic sie ale zbyt wielka kasa za tym stoi zebys to przeforsowal . Sprzet karpiowy (wedki ,kolowrotki ,zylki,plecionki,akcesoria karpiowe, namioty ) jest tego tyle ze mozna wymieniac bez konca, wiec watpie ze cos zdzialasz w tym kierunku zeby zaprzestali zarybiac karpiem .ale moge pogratulowac zawzietosci i dazenia do celu. A tak poza zarybieniami to sa przypadki i to nie pojedyncze ze karp sie sam rozmnozy a wiem na 100 % bo sam lowilem karpiki kilku centymetrowe po kilka szt. dziennie a zarybienia nie bylo w tym czasie zadna ryba , bylo to kilkanascie lat temu.
Chetonik. 12000 lat temu i ludzi tez tu nie było więc my też nie jestesmy fauna rodzimą no i co z tego? Akurat karp nie jest rybą szodliwa bo nie zagraza naszemu rybostanowi. On nie doprowadzi do takiej sytuacji jak kroliki w Australii a obecnie dzikie swinie bo sie tak nie rozmnaza a znany już jest u nas wiele lat. ktos kiedyś przywiozł do Polski kaczki mandarynki a potem wypuścil je w warszawskicj łazienkach i tam sie jakoś zaaklimatyzowały. Obecnie spotyka sie je na rozlewiska Warty i jakos nie zakloca to poglowia ptakow w tym rejonie. Calkiem odwrotna jest sytuacja z wiewiorkami amerykanskimi wypuszczonymi przez żolnierzy amerykanskich na zachodzie Europy.Tej sprawy chyba juz nikt nie opanuje. Na wschodzie Polski zasiedliły sie jenoty, ktore uciekly z hodowli i jest ich tu duzo. Te rzeczy to samoistna przemiana czy nam sie to podoba czy nie. Wiec chyba nie ma powodow kruszyć kopie o karpia do ktorego już sie przyzwyczailiśmy. Nie twórzmy przyrody medodami administracyjnymi bo to metoda, którą można o d... wytłuc. Pozdrawiam.
Okres sprzed 12 tysiąca lat to paleolit późny ( kraniec epoki
kamienia łupanego ) i miał on miejsce na tzw Niżu
Środkowoeuropejskim.Kiedy lądolód na terenach obecnej Skandynawii
zaczął się cofać - warunki bytowe stały się gorsze i LUDNOŚĆ z tego
obszaru powędrowała w stronę Niżu Środkowouropejskiego. Tam doszło
do rozwoju kultur tychże grup , udomowienia psa (12 tysięcy lat temu
) , Kolejnym etapem doniosłego rozwoju ludzkości następuje na
przestrzeni 2 tysięcy lat ( 10 tysięcy la i następnie 8 tysięcy lat
temu ). Dochodzi wtedy do rozwoju miast , rolnictwa ( jedna z
kultur i kultura sama w sobie ). SKĄD TAKIE PRZYPUSZCZENIA , ŻE
WTEDY NIE BYŁO LUDZI ? Nie wiadomo. Metody administrowania przyrody
? Jeżeli ktoś potrzebuje przykładów to proszę bardzo : moim zdaniem
administracja przyrody ma miejsce kiedy : zakłada się liczne
akwakultury karpia i innych obcych gatunków albo w ogóle monokultury
organizmów - ewidentnym kosztem terenów cennych przyrodniczo takich
jak łąki , naturalne niecki stawów czy oczek wytopiskowych -
ogólnie rzecz biorąc zmniejszając naturalne terytoria innych
mieszkańców środowiska na Ziemi. Administracja przyrody następuje
również kiedy : człowiek nie licząc się z prawami jakimi rządzi się
przyroda rzeki - tworzy na jej przepływie elektrownie, obieg wód
chłodniczych maszyn , zbiorniki zaporowe i zalewy . Administracja
przyrody jest wszechobecna , lecz na pewno nie jest nią zdrowy
podział na to co odwiecznie rodzime a to szkodliwe bo wywołane
pośrednio lub bezpośrednio - działalnością człowieka. Weźmy karpia -
na skutek hybrydyzacji genów częściowo kontrolowanej przez człowieka
( hodowla w stawach ) a częściowo też za sprawą samych ryb
przebywających w płytkich stawach - doszło do powstania formy
hodowlanej. Pomimo tego ten karp - hodowlaniec , nadal nie stracił
wielu cech właściwych swemu fenotypowi i nadal jest rybą typowo
rzeczną ( przy czym u nas wywołałby same szkody ). Sporo się mówi o
gatunkach obcych - jednym z najczęściej przytaczanych przykładów
jest zaś przesiedleniec ze Wschodu - karaś srebrzysty. Parafrazując
znane powiedzenie, ze starej encyklopedii : Karaś srebrzysty jaki
jest każdy widzi ... Czy takie ryby jak : sumik karłowaty ,
trawianka , czebaczek amurski i wreszcie karaś srebrzysty dostawszy
się do naszych wód - tworzą nowe cechy fenotypowe ? Gdzie tam.
Wykorzystywane są zwykle spaczone , okrężne i jedyne możliwe
mechanizmy zdradzające wyraźną dążność do tego , by przetrwać .
Brzmi to jak opis warunków wojennych :BY PRZETRWAĆ , albowiem ani
dla ryb rodzimych nie jest to sytuacja normalna i bezpieczna ani
też dla tych obcych , nieszczęsnych przybyszy dostających się do
polskich wód na różne sposoby ( np w wodach balastowych statków ,
z materiałem zarybieniowym , kanałami żeglownymi , cieśninami itp ).
Ryby obcego pochodzenia chcą więc przetrwać , bo nie znajdują się w
swoim , należnym sobie środowisku lecz tam , w środowisku gdzie się
nieoczekiwanie znalazły .... Karaś srebrzysty jeden z najczęściej
przytaczanych przykładów ryb inwazyjnych - nie tworzy nowych cech
fenotypowych - karaś srebrzysty wciąż pozostaje tu czy gdziekolwiek
indziej - karasiem srebrzystym. Potrafi on ( a właściwie ona
wziąwszy poprawkę na fakt , iż większość "japońców " to samice )
odbyć tarło praktycznie z każdą rybą z rodziny karpiowatych - nie
ma embargo., natomiast prosty i krótki pasaż do dalszej ekspansji
dzięki temu , że ikra złożona przez samicę japońca jest bardzo
wytrzymała na niekorzystne warunki - może zostać przeniesiona np
:przez ptactwo do innego pobliskiego zbiornika itp. Karaś srebrzysty
nie tworzy żadnych nowych cech przystosowawczych - wykorzystuje
tylko zastępcze , doraźne , okrężne mechanizmy przetrwania i
ekspansji kolejnych wód. W tym celu samica karasia srebrzystego
wykorzystuje zjawisko gynogynezy . Rozród odbywa się przy
wykorzystaniu mleczu samców rodzimych gatunków co już przyczyniło
się do zmniejszenia się populacji karasian pospolitego ( wraz z
innymi czynnikami pochodzenia ludzkiego ) .Takie potomstwo powstałe
w wyniku zajścia gynogynezy - będzie miało zawsze cechy karasia
srebrzystego ( przeliczalne , anatomiczne , genetyczne ) . Czy to
jest mechanizm właściwy dla harmonii, homeostazy , zachowania
bioróżnorodności ? Gdzie tam - cała sztuczka karasia srebrzystego ma
za zadanie jedno : przetrwać w nowym miejscu , nie w środowisku
życia bynajmniej ,ale właśnie w środowisku w którym się znalazł.
Właściwie pokuszę się o sprowadzenie całego wywodu do prostego
stwierdzenia , które padło już wcześniej : ryby obcego pochodzenia
wykorzystują okrężne mechanizmy umożliwiające przetrwanie . Ryby nie
zmieniają swoich cech fenotypowych - to tylko środowisko życia zmienia
się na środowisko przetrwania. Bardzo często taki los gotuje im człowiek
- czyniąc to dla własnych celów : egoistycznych , zadufanych , chciwych
- słowem mówiąc : dla administracyjnego podziału przyrody. Pozdrawiam.
co temat to kłótnia, który mądrzejszy, poluzujcie kucyki dziewczyny! co to to w ogóle znaczy ryby rodzime? wszystkie skądś się tu wzięły, z nieba przecież nie spadły... dla mnie wszystkie ryby, które się zaaklimatyzowały są rodzimymi i juuu, i nie ważne czy wpuszczone tysiące lat temu czy 50lat, przyjęły się-są rodzime. obce to mogą być te które ktoś wczoraj wpuścił, a dzisiaj już pływają do góry brzuchami bo ten syf w naszych wodach ich wykończył... więc nie kłóćcie się, które są bardziej rodzinne od innych itp bo pierdolicie farmazony, leppiej kompletujcie sprzęt na wiosnę
Kolego Chetonik , zgadzam sie z Toba całkowicie . Masz dużą wiedzę w tym temacie i pewnie chciałeś się nią podzielić ale jak to zwykle bywa w życiu a szczególnie wsród Polaków "dwóch Polaków trzy skrajnie różne poglady" chodźby ich wiedza była zerowa . Z resztą nie powinieneś się zbyt mocno dziwić bo już w Piśmie pisano , że "ziarno musi trafić na właściwe podłoże" a jak widać nie trafiło . Ja uważam tak jak Ty , że wprowadzanie do naszych rzek i jezior karpi czy innych inwazyjnych ryb jest miesiarzem . Oczywiście jeśli ktoś chce niech sobie wprowadza takie gatunki do prywatnych komercyjnych łowisk , które nie mają połończeń z rzekami czy jeziorami ogólnie dostepnymi .Ale już celowe zarybianie tymi gatunkami ogólnie dostepnych łowisk to totalny brak wiedzy i wyobraźni .Niedowiarkom polecam zgłębienie lektury na temat introdukcji okonia nilowego do jeziora Wiktorii w latach 50-tych ubiegłego wieku . Wszystki serdecznie pozdrawiam .
Wiele krzyku robi się o karpia w naszych wodach jako rybę nie rodzimą i wielkiego szkodnika a jeszcze kilka gatunków można zaszeregować obok.Amur,tołpyga,jesiotr w jeziorach,węgorz w zbiornikach bezodpływowych.O nich coś cicho. Jesiotr jest gatunkiem rodzimy a raczej był bo go wykończyły zanieczyszczenia i regulacja rzek.Jak dla mnie gatunki nie rodzime powinny być bez wyjątku traktowane tak samo czytaj - systematyczne ograniczenie liczebności na rzecz gatunków rodzimych. Wszystko jedno czy to karp* czy tęczak.
*Tak, wiem, dziki karp sazan występował naturalnie w niektórych regionach kraju.
tak samo ja mam dosyć tych chinoli ile można lowic karpie i amury :| na jednego złowionego karasia pospolitego ( złotego) przypada 50 karpie i 30 amurów wiec wniosek jaki sie nasuwa jest prosty ze nasze wody zostały zdominowane przez najeżdźców z azji :/ i niech nikt nie mowi ze karp to nasza rodzima ryba bo jakis baran z min isterstwa tak powiedzial bo tak samo ja moge powiedziec ze koluch to ryba rodzima - rozmnaża się , swietnie daje sobie rade w naszych wodach no i jest symbolem sily i mocy z tym ze miniaturowa wersja jak pinczer .
tak samo ja mam dosyć tych chinoli ile można lowic karpie i amury :| na jednego złowionego karasia pospolitego ( złotego) przypada 50 karpie i 30 amurów wiec wniosek jaki sie nasuwa jest prosty ze nasze wody zostały zdominowane przez najeżdźców z azji :/ i niech nikt nie mowi ze karp to nasza rodzima ryba bo jakis baran z min isterstwa tak powiedzial bo tak samo ja moge powiedziec ze koluch to ryba rodzima - rozmnaża się , swietnie daje sobie rade w naszych wodach no i jest symbolem sily i mocy z tym ze miniaturowa wersja jak pinczer .
A najgorsze jest to, że bardzo często się tym niepotrzebnym karpiem zarybia. Bo tani.
kol.jest to temat rzeka. Znam temat zarybiania w moim okręgu. Niech by któreś z kół nie dostało tego okrutnego i szkodliwego karpia na zarybienie. Normalnie wojna. Pozdrawiam.
Kolego Chetonik , zgadzam sie z Toba całkowicie . Masz dużą wiedzę w tym temacie i pewnie chciałeś się nią podzielić ale jak to zwykle bywa w życiu a szczególnie wsród Polaków "dwóch Polaków trzy skrajnie różne poglady" chodźby ich wiedza była zerowa . Z resztą nie powinieneś się zbyt mocno dziwić bo już w Piśmie pisano , że "ziarno musi trafić na właściwe podłoże" a jak widać nie trafiło . Ja uważam tak jak Ty , że wprowadzanie do naszych rzek i jezior karpi czy innych inwazyjnych ryb jest miesiarzem . Oczywiście jeśli ktoś chce niech sobie wprowadza takie gatunki do prywatnych komercyjnych łowisk , które nie mają połończeń z rzekami czy jeziorami ogólnie dostepnymi .Ale już celowe zarybianie tymi gatunkami ogólnie dostepnych łowisk to totalny brak wiedzy i wyobraźni .Niedowiarkom polecam zgłębienie lektury na temat introdukcji okonia nilowego do jeziora Wiktorii w latach 50-tych ubiegłego wieku . Wszystki serdecznie pozdrawiam . Dziękuję , że Kolego zgadzasz się ze mną ( a właściwie z moimi poglądami ). Cala ta sytuacja związana z obecnością ryb obcych geograficznie - to wynik braku wyobraźni i niedbałości ludzkiej. Na temat okonia nilowego - można przeczytać bardzo dużo . Wątpię jednak czy znajdzie się grupa osób na tyle duża , by dojść do jednolitego wniosku : introdukcja ryb obcych to zbrodnia dokonywana na na przyrodzie. Pozdrawiam.
Z tego co wiem nie zarybia się amurem, tołpygą, jesiotrem, itp. Wpuszcza się karpia, bo tego życzą sobie wędkarze. Nie ma żadnego krzyku, nie wiem skąd ten pomysł.
Osobiście uważam, że powinno się zarybiać karpiem bardzo intensywnie, mimo że karpia nie łowię (wędkuję głównie na wodach górskich i zb. zaporowych). Karp spełnia niezwykle ważną rolę osłonową w ochronie gatunków bardziej wartościowych - generuje na sobie całą mięsiarską presję. Mówiąc prościej. Jeśli są dobrze zarybione stawy karpiem, to tam właśnie wędrują ci wędkarze, którzy normalnie czyszczą nasze rzeki i zbiorniki zaporowe. Dzięki temu więcej mamy pstrągów, lipieni, kleni ...itp itd :)
karpie brudzą wodę bardzo toksycznymi odchodami bo nie mają zołądka pożerają do tego małże od czego giną szczeżujepstrągi i lipienie właśnie giną przez karpie bo one brudzą wode
Z tego co wiem nie zarybia się amurem, tołpygą, jesiotrem, itp. Wpuszcza się karpia, bo tego życzą sobie wędkarze. Nie ma żadnego krzyku, nie wiem skąd ten pomysł.
Osobiście uważam, że powinno się zarybiać karpiem bardzo intensywnie, mimo że karpia nie łowię (wędkuję głównie na wodach górskich i zb. zaporowych). Karp spełnia niezwykle ważną rolę osłonową w ochronie gatunków bardziej wartościowych - generuje na sobie całą mięsiarską presję. Mówiąc prościej. Jeśli są dobrze zarybione stawy karpiem, to tam właśnie wędrują ci wędkarze, którzy normalnie czyszczą nasze rzeki i zbiorniki zaporowe. Dzięki temu więcej mamy pstrągów, lipieni, kleni ...itp itd :)
karpie brudzą wodę bardzo toksycznymi odchodami bo nie mają zołądka pożerają do tego małże od czego giną szczeżujepstrągi i lipienie właśnie giną przez karpie bo one brudzą wode
przez karpie giną również za szczeżujami różanki europejskie (najładniejsze polskie rybki) które zkładają w małżach ikre
karpie brudzą wodę bardzo toksycznymi odchodami bo nie mają zołądka pożerają do tego małże od czego giną szczeżujepstrągi i lipienie właśnie giną przez karpie bo one brudzą wode
przez karpie giną również za szczeżujami różanki europejskie (najładniejsze polskie rybki) które zkładają w małżach ikre
CześćLeszcze, liny, jazie, klenie to mają zdrowe odchody;-)Ja myślałem, że szczeżuja jest małżem - tak mnie bynajmniej uczono. A myślisz, że inne ryby nie zjedzą małża ? No a pstrągi i lipienie to majstersztyk w tej wypowiedzi - jaki ma to związek? A jak myjesz ręce wodę brudzisz? A ma to związek z ginięciem pstrągów i lipieni?Zanim do wielu zbiorników wpuszczono karpie rolników " uszczęśliwiono " przydziałem na rok różnych nawozów, które wysypywano na pola. Z pól spływały do rzek i jezior. Do tego należy dodać, że był taki okres, w którym rzeki i jeziora wykorzystywano jako naturalne miejsce zrzutu nieoczyszczonych ścieków. Powyższe uwarunkowania doprowadziły ( w skrócie ) do tego, że znikły różanki.JK
Ja powiem tak:moim zdaniem im więcej gatunków ryb w danym łowisku tym lepiej.I nie ma znaczenia,czy to są gatunki rodzime czy nie,zwłaszcza jeśli te gatunki nie rozmnażają się w naszych wodach w nadmiarze,jak karp czy bass.Nie potrzeba gatunków obcych by doszło do inwazyjności.Znane są przypadki że w naszych jeziorach doszło do nadmiernego rozmnażania leszcza i w konsekwencji jego karłowacenia.Wynika z tego,że inwazyjność nie musi dotyczyć ryb nie rodzimych. Kolego. Powiem jak zawsze na wstępie; "Nie jestem przeciwnikiem Karpiarstwa" Tylko że obce gatunki ryb w naszym Kraju powinny występować w specjalnie do tego powstałych i przystosowanych zbiornikach. Jak wskazuje sama ustawa o rybactwie... Karp rozmnaża się u nas, tylko w nielicznych zbiornikach w których w danym czasie są odpowiednie warunki (temperatura wody). Mówisz że leszcz karłowacieje bo doszło w danym zbiorniku do nadmiernego rozmnażania się? Nie prawda, przyroda sama reguluje populację ryb o ile człowiek nie zacznie sam ingerować w przyrodę. To że w danym roku warunki sprzyjały danemu gatunkowi to normalka, i zawsze co roku te warunki są inne i inny gatunek ryby to wykorzysta. Druga strona medalu jest taka, że człowiek ingerując w środowisko wodne przez; wpuwszczanie ścieków, trucie środowiska, budowanie tam, wpuszczanie (świadome i nie świadome) obcych gatunków ryb, nadmierny odłów ryb szlachetnych, niszcenie tarlisk itd. Doprowadza do znaczących zmian w środowisku wodnym i przez to jedne gatunki się rozmnażają lepiej a drugie praktycznie giną. To że leszcz w danym zbiorniku karłowaciał, to nie znaczy dlatego że jest go tam za dużo. Może być taka przyczyna; wzrosła konkuręcja w postaci obcego gatunku który żywi się dokładnie tak jak leszcz, za mało drapieżnika (rodzimego), w gatunku jest patogen (gen obcego pochodzenia lub na wskutek zatrucia środowiska czy wirusa). A może łowisz tylko młode osobniki??? I tym samym mylisz się że to karłowate sztuki...
Powiem Ci teraz tak. Łowisko Werszminia, znane bo komercyjne i rozsławione przez Wędkarstwo Moje Hobby. Kumpel tam wędkuje, oświadczył mi że ostatnio gospodarz tej wody prawie że błaga by odławiano tam suma i nie chce za niego kasy, byle by go zabrać. Wpuścił go ponoć dlatego że ichtiolodzy mu kazali (Bo niby tam był...). Teraz widzi jak ten drapieżnik wpływa na populację ryb. Jak ona się zmienia drastycznie i jak łowisko traci na swej atrakcyjności. Więcej ci podać przykładów??? A rak pręgowany? wpuszczono go bo nasz nie wytrzymywał trucia wody i co? Pogorszyli tylko sytuację, bo ten obcy gatunek wprowadził do wody patogen powodujący choroby i raka królewskiego. Mam łowisko Gdzie ten królewski trzyma się świetnie, tylko dlatego że niema tych g... z ameryki. A tołpyga w ameryce? U nas może się tak nie rozmnaża, ale za to tak samo wyjada pokarm innym rybom. A jak jest za mało pokarmu to ryba karłowacieje, ale z głodu. I musi być mniejsza by przetrwać trudną sytuację, inaczej wymrze. Zobacz co obcy gatunek zrobił z rzeką EBRO. To była rzeka pełna łososiowatych...
Karpiowate z Azji takie jak karp czy tołpyga żrą bardzo dużo, a dlatego że trawią pokarm w 50%, resztę wydalają... Teraz sobie porównaj ich gabaryty do naszych rodzimych i zastanów się ilu rybom taki karp 10-26 kg zabiera pokarmu. I weź jeszcze pod uwagę że on (taki duży osobnik) nie ma naturalnego wroga w naszych wodach. Weź do tego że w kulkach służących do połowu tych ryb jest naprawdę sporo sztucznej chemii (producenci nie dadzą ci droższych składników), która trafia do tego łowiska i nie jest przetrawiona przez ich żołądki.
Oszem mażę o walce z takim karpiem ze 10-20 kg, ale na łowisku specjalnie do tego przystosowanym, (nie w taki sposób że wpuścimy tam karpia bo nasze rodzime już tam nie dają rady żyć).
Wiele krzyku robi się o karpia w naszych wodach jako rybę nie rodzimą i wielkiego szkodnika a jeszcze kilka gatunków można zaszeregować obok.Amur,tołpyga,jesiotr w jeziorach,węgorz w zbiornikach bezodpływowych.O nich coś cicho.
Z tego co wiem nie zarybia się amurem, tołpygą, jesiotrem, itp. Wpuszcza się karpia, bo tego życzą sobie wędkarze. Nie ma żadnego krzyku, nie wiem skąd ten pomysł.
Osobiście uważam, że powinno się zarybiać karpiem bardzo intensywnie, mimo że karpia nie łowię (wędkuję głównie na wodach górskich i zb. zaporowych). Karp spełnia niezwykle ważną rolę osłonową w ochronie gatunków bardziej wartościowych - generuje na sobie całą mięsiarską presję. Mówiąc prościej. Jeśli są dobrze zarybione stawy karpiem, to tam właśnie wędrują ci wędkarze, którzy normalnie czyszczą nasze rzeki i zbiorniki zaporowe. Dzięki temu więcej mamy pstrągów, lipieni, kleni ...itp itd :)
No tak, może dlatego, że nie są tak tanie w rozrodzie i hodowli do zarybień jak wspomniany karp. A te gatunki są na pewno dużo bardziej atrakcyjne kulinarnie ale i też moim zdaniem wędkarsko.
Teczak jest chyba jeszcze tanszy niz obecnie karp, duuuuzo atrakcyjniejszy bo w zasadzie mozna go lowic wszystkimi dostepnymi metodami i w dodatki okragly rok a nie wolno nim zarybiac. Jedyna znana mi rzeka w ktorej legalnie wpuszcza sie teczaka to CP. A i tak co roku baruja sie niemilosiernie z zezwoleniem.
Wiele krzyku robi się o karpia w naszych wodach jako rybę nie rodzimą i wielkiego szkodnika a jeszcze kilka gatunków można zaszeregować obok.Amur,tołpyga,jesiotr w jeziorach,węgorz w zbiornikach bezodpływowych.O nich coś cicho.
dodaj do tego jeszcze karasia (japońca) i pstrąga tęczowego.
Witam pewnie znowu zaczna sie przepychanki ktora ryba powinno sie zarybiac bo tu ryby sie dzieli na rodzime i nie rodzime to jest jakies troche chore bo karp jest juz prawie jak rodzimy po tylu latach zycia w polsce tylko zarybiac trzeba racjonalnie zeby zachowac rownowage w zbiorniku a te nasze pacany wala karpia bez opamietania zeby miesiarze mieli co wylapac. Taki zbiornik po zarybieniu powinien byc zamkniety na miesiac zeby ryba miala szanse troche sie oswoic z danym zbiornikiem bo po takim zarybieniu to i tak 80 procent karpi w ciagu miesiaca zostaje wylapanych szkoda tylko tej kasy na takie bezmyslne zarybienia.
No i dolozmy glowacie. Co prawda mamy w Polsce jedna rzeke ktora nalezy do zlewni Dunaju, alenie wiem czy w Sanie, Dunajcu, Popradzie glowacice mozna uznac za rodzima.
No i dolozmy glowacie. Co prawda mamy w Polsce jedna rzeke ktora nalezy do zlewni Dunaju, alenie wiem czy w Sanie, Dunajcu, Popradzie glowacice mozna uznac za rodzima.
Głowacica to nie do końca gatunek rodzimy ( pod względem występowania naturalnego ) stanowił taki swego rodzaju " endemit " dorzeczy Dunaju można by rzec ( zarybiono nim inne rzeki na potrzeby wędkarskie . W ten sposób ryba , która wcześniej występowała w dorzeczach Dunaju ( a konkretnie zaś jest to rzeka Czarna Orawa , dopływ Wagu ) , trafiła też w inne miejsca . Do wielu miejsc (odpowiadających jej preferencjom a przy tym zbliżonych pod względem środowiskowym życia tej ryby ) - została introdukowana sztucznie , przez człowieka. Ryby obcego pochodzenia o jakich rzadko się mówi to : peluga Coregonus Peled - ryba należąca do podrodziny siejowatych ( sieja ) i rodziny łososiowatych. Peluga została introdukowana z celowo i z rozmysłem - co miało na celu uzupełnienie malejącej populacji siejowatych w środowisku jezior oligotroficznych powoli zmieniających swą żyzność na mezotrofię - albowiem sieja ta jest znacznie bardziej odporna na proces degradacyjny wód niż sieje rodzime. Niestety szybko okazało się jak łatwo krzyżuje się ona z krajową populacją , co przyniosło bardzo negatywne skutki dla polskiej populacji ryb łososiowatych. Próbowano też przesiedlić z terenów Skandynawii sielawę - ripusa ( szybko rosnąca odmiana sielawy ) oraz z Federacji Rosyjskiej drapieżny , żarłoczny i szybko rosnący gatunek siei - zwany muksunem ( Coregonus Muksun ) . Na szczęście jednak ani muksun ani ripus nie przyjął się zbyt dobrze " na lokalnym rynku " - tak jak i zresztą ryż uprawiany w latach 50" przez polskich fornali. Obce , i typowe już salmonidy to bez wątpienia także pstrągi źródlane . Ryby te odbywają tarło na przełomie października i listopada. Bardzo często ten gatunek pstrąga tworzy z pstrągiem potokowym - bezpłodne krzyżówki zwane tygrysami lub całkowicie potocznie "okoniopstrągiem ". Określenia te biorą się od liniowego deseniu na ciele. Sądzę , że przytaczanie przykładu ryb takich jak pstrąg tęczowy , karp , amur , tołpyga : biała i pstra , karaś srebrzysty jest już całkowicie zbędne tak jak i zresztą nie warto po tysiąckroć wspominać o szkodach jakie niesie za sobą ich obecność w Polsce . Można tłumaczyć ,ale głupki i tak nie zrozumieją , nadal domagają się tych ryb w Polsce. . Spotyka się też sporadycznie : babki :bycza , łysa , szczupła , czebaczki amurskie , gupiki , gambuzje , trawianki , sumiki karłowate ( które na szczęście stanowią plagę kilku tylko regionów ), tilapie nilowe , , buffalo czarny (hodowany w stawach ) , sumokształtne ryby z rodziny Clariidae ( np sum afrykański ) , wiosłonosy amerykańskie ( sprowadzone z Ameryki Północnej z Missisipi , Missouri i jeziora Erie do kilku dużych zbiorników zaporowych ) , bass słoneczny , bass wielkogęby , sterlet czyli czeczuga ( z rodziny jesiotrowatych - próby ), muławka dunajska ( wykazano kilka przypadków występowania Umbry w Polsce ), lipień bajkalski ( trwają próby introdukcji i tak oto śmiecie zapchlone rozsprzedają unikalną przyrodę najgłębszego jeziora na Ziemi ) , pirapitinga ( pirania , gatunek z rodziny kąsaczowatych zawleczony do kilku miejsc Polski - skąd został wykazany. Przypuszczam ponadto , iż obecność ryb takich jak żmijogłów czy koń plamisty to tylko kwestia czasu. W Polsce, próbowali śmiecie wprowadzić wiele innych ryb z różnych rodzin , ale na szczęście aklimatyzacja ich zakończyła się niepowodzeniem.
Okoniopstrąg nie jest mieszańcem pstrąga żródlanego i potokowego.To nic innego jak bass wielkogębowy sprowadzony do Polski w 1912 roku.Występuje w rzekach i jeziorach.
To gwoli wyjaśnienia.
Witam pewnie znowu zaczna sie przepychanki ktora ryba powinno sie zarybiac bo tu ryby sie dzieli na rodzime i nie rodzime to jest jakies troche chore bo karp jest juz prawie jak rodzimy po tylu latach zycia w polsce tylko zarybiac trzeba racjonalnie zeby zachowac rownowage w zbiorniku a te nasze pacany wala karpia bez opamietania zeby miesiarze mieli co wylapac. Taki zbiornik po zarybieniu powinien byc zamkniety na miesiac zeby ryba miala szanse troche sie oswoic z danym zbiornikiem bo po takim zarybieniu to i tak 80 procent karpi w ciagu miesiaca zostaje wylapanych szkoda tylko tej kasy na takie bezmyslne zarybienia.
Karp nigdy nie będzie gatunkiem rodzimym . Po ustaniu lądolodu w miejscach topnienia utworzyły się niecki , w nieckach powstały wody śródlądowe . Następnie ustaliła się ichtiofauna i karp , który ZOSTAŁ SZTUCZNIE WPROWADZONY DO WÓD ZNACZNIE PÓŹNIEJ NIGDY NIE NALEŻAŁ I NADALA NIE NALEŻY DO KRAJOWYCH GATUNKÓW.SAZAN CZYLI PIERWOTNA , DZIKA FORMA KARPIA to ryba rzeczna , zamieszkująca głębokie , spokojne albo i nawet szybciej płynące odcinki rzek , dorzecza , zakola .Jego dawniejsze terytorium to rogatki Europy Południowo -wschodniej oraz zachodnia Azja. Te tereny można obecnie uznać za refugium sazana , wziąwszy na poprawkę drastycznie małe pogłowie - walcowatej , gęsto ułuszczonej ryby typowo rzecznej jaką jest karp dziki zwany sazanem.12 tysięcy lat temu ( o ustaniu lądolodu ) tworzyły się jeziora. Następnie uformowała się ichtiofauna terenów obecnej Polski a także pośrednio - krajów ościennych (choć są pewne wyjątki). Sazana - czyli karpia , naturalnie występującego nie było w Polsce i nie ma. Radziłbym to sobie zanotować i zakodować w głowie -chociażby tylko po to , by nie wprowadzać innych niedoświadczonych wędkarzy w błąd. Tak więc , moim zdaniem : wspomnianym PACANEM , jest każdy kto popiera wpuszczanie jakichkolwiek obcych gatunków ryb w jakichkolwiek ilościach i niezależnie od intencji . Tak sądzę.
Okoniopstrąg nie jest mieszańcem pstrąga żródlanego i potokowego.To nic innego jak bass wielkogębowy sprowadzony do Polski w 1912 roku.Występuje w rzekach i jeziorach.
To gwoli wyjaśnienia.
PISAŁEM ,ŻE CAŁKOWICIE POTOCZNIE NAZYWA SIĘ JUŻ JE TAKŻE OKONIOPSTRĄGAMI. O TYM ŻE BASS WIELKOGĘBOWY NAZYWANY JEST TAK CAŁKIEM ZAMIERZENIE TO KAŻDY WIE. Napisane jest wyraźnie : lub całkowicie potocznie "okoniopstrągiem " ! Doskonale wiadomo , że okoniopstrąg to inaczej bass wielkogębowy , natomiast spotyka się potoczne nazwy ryb takie jak "osoś ( troć ) czy właśnie "okoniopstrąg " czyli tygrys ( bezpłodny bastard potokowca i "źródlaka").
A swoją drogą określenie "okoniopstrąg " bassa jest mało zręczne. . BASS TO BASS i tyle. Tygrys jest przynajmniej hybrydą ( czyli krzyżówką pstrągów ) ale wiadomo każdemu że nie jest okoniem - dlatego napisałem ,że to określenie skrajnie potoczne ,ale czasem błędnie używane . Natomiast bass wielkogębowy to gatunek z rodziny bassowatych , z rzędu okoniokształtnych i NIE JEST ŻADNĄ CHIMERĄ ( POŁĄCZENIEM KOMÓREK RÓŻNYCH OD SIEBIE GENETYCZNIE ) ŻEBY GO TAK CAŁKIEM POWAŻNIE NAZYWAĆ "OKONIOPSTRĄGIEM ". Nazwa rodziny bierze się z właśnie od nazwy systematycznej rodziny Micropterus salmoides ( filogenetycznie mają wspólnych przodków z łososiowatymi )lecz mimo to określenie BASS jest jakby bardziej zasadne. Określenie "OKONIOPSTRĄG nieco częściej spotykane jest min w środowiskach handlowych , natomiast CAŁKOWICIE BŁĘDNE , POTOCZNE BO WYNIKAJĄCE Z DESENIU NA CIELE OKREŚLENIE "TYGRYSA " MIANEM "OKONIOPSTRĄG SPOTYKANE JEST U GŁĘBOKICH AUTOCHTONÓW bądż osób nie znających nazw poprawnych np : OSOŚ ( TROĆ ) , KARP (KARAPUDA , ĆWIK regionalnie i nie wykluczająco używania również nazwy poprawnej ) . Spotyka się też określenia potoczne ryb ze względu na kształt ich ciała np : "GARBUS " ( wiadomo , że chodzi o okonia itp ) - takim samym , choć nieco mylącym określeniem jest też nazywanie TYGRYSA - "okoniopstrągiem przez autochtonów ,którzy nazwę tę czerpią od pasiastego ubarwienia ryby . Często spotyka się tez błędy w nazewnictwie grzybów : kiedy to niedoświadczony , nie znający gatunków grzybiarz nazywa goryczaki żółciowe czy wszystkie borowiki nie będące "prawdziwkiem ( borowikiem szlachetnym ) mianem "szatana ". Tymczasem wiadomo , że Borowik szatański Boletus satanas to grzyb prawie niespotykany w Polsce, skrajnie rzadki, wybitnie ciepłolubny i wapieniolubny - wykazywany jak dotąd wyłącznie z dwóch stanowisk : Wyżyny Krakowsko - Częstochowskiej i Gór Kaczawskich (cieple ,świetliste buczyny i lasy dębowe ). PRZYZNAM SZCZERZE , ŻE MNIEJ MNIE DENERWUJE AUTOCHTOŃSKIE I CAŁKOWICIE BŁĘDNE OKREŚLENIE TYGRYSA MIANEM "OKONIOPSTRĄGA " NIŻ ROZPOWSZECHNIANIE BZDUR NA TEMAT GRZYBÓW.
Okoniopstrąg nie jest mieszańcem pstrąga żródlanego i potokowego.To nic innego jak bass wielkogębowy sprowadzony do Polski w 1912 roku.Występuje w rzekach i jeziorach.
To gwoli wyjaśnienia.
Jakby ktoś nie wiedział ,że BASS WIELKOGĘBOWY NAZYWANY JEST INACZEJ OKONIOPSTRĄGIEM ..... " Występuje w rzekach i jeziorach." No , aż tak często to on nie występuje żeby pisać o nim jak o płotce. Z kolei spotkałem się z błędnym , potocznym określaniem "tygrysa " tym mianem ( kilka lat temu w " WŚ " pisano o gatunkach obcych ) . To jest nazwa całkowicie potoczna bo mieszaniec pstrąga to nadal pstrąg - krzyżówka ( powstała w wyniku skrzyżowania genetycznego gatunków z tej samej rodziny ) . Ta błędna i potoczna nazwa spotykana tylko czasem wzięła się od pasów na ciele ryby. Bass nazywany "OKONIOPSTRĄGIEM ( przy czym używa się go częściej w handlu ) - nie jest chimerą ( połączeniem komórek różnych genetycznie organizmów ) okonia i pstrąga ,tylko należy do rodziny Micropterus salmoides ( co sugeruje odległe w czasie spokrewnienie tych dwu rodzin : łososiowatych i bassowatych ). To gwoli wyjaśnienia ....
Zarówno Wikipedia jak i Wielki Atlas Ryb podaje nazwę Micropterus Salmoides jako bass wielkogębowy i okoniopstrąg.Przy czym obie nazwy są synonimami.
Zarówno Wikipedia jak i Wielki Atlas Ryb podaje nazwę Micropterus Salmoides jako bass wielkogębowy i okoniopstrąg.Przy czym obie nazwy są synonimami. TŁUMACZĘ CI CZŁOWIEKU , ŻE KILKA LAT TEMU CZYTAŁEM ARTYKUŁ W "WŚ " na temat gatunków obcych i tam padło określenie całkowicie zresztą błędne i potoczne - krzyżówki pstrąga . W artykule tym wyraźnie podkreślono , że nazwa ta używana jest czasem błędnie i całkowicie potocznie. Nie znajdziesz tego w WIKIPEDII ,chociażbyś nie wiem jak długo szukał. Napisałem już , że ta nazwa krzyżówki pstrągów bierze się u stosujących ją autochtonów - z ubarwienia tej ryby ( pasy) . Każdy wędkarz wie , że BASS WIELKOGĘBOWY NAZYWANY JEST OKONIOPSTRĄGIEM A TA NIEZRĘCZNA NAZWA WYNIKA Z PRZYCZYN PODANYCH WYŻEJ. Trzeba jeszcze częściej zaglądać do internetowych atlasów i Wikipedii.
Romek, czy Ty nie widzisz, ze Twoje wykształcenie weterynaryjne i doświadczenie wędkarskie ma się nijak do filozofowania tego osobnika???? Powieś na tym zasłonę milczenia, bo to za niski poziom dla Ciebie.
No i dolozmy glowacie. Co prawda mamy w Polsce jedna rzeke ktora nalezy do zlewni Dunaju, alenie wiem czy w Sanie, Dunajcu, Popradzie glowacice mozna uznac za rodzima.
Głowacica to nie do końca gatunek rodzimy ( pod względem występowania naturalnego ) stanowił taki swego rodzaju " endemit " dorzeczy Dunaju można by rzec ( zarybiono nim inne rzeki na potrzeby wędkarskie . W ten sposób ryba , która wcześniej występowała w dorzeczach Dunaju ( a konkretnie zaś jest to rzeka Czarna Orawa , dopływ Wagu ) , trafiła też w inne miejsca . Do wielu miejsc (odpowiadających jej preferencjom a przy tym zbliżonych pod względem środowiskowym życia tej ryby ) - została introdukowana sztucznie , przez człowieka. Ryby obcego pochodzenia o jakich rzadko się mówi to : peluga Coregonus Peled - ryba należąca do podrodziny siejowatych ( sieja ) i rodziny łososiowatych. Peluga została introdukowana z celowo i z rozmysłem - co miało na celu uzupełnienie malejącej populacji siejowatych w środowisku jezior oligotroficznych powoli zmieniających swą żyzność na mezotrofię - albowiem sieja ta jest znacznie bardziej odporna na proces degradacyjny wód niż sieje rodzime. Niestety szybko okazało się jak łatwo krzyżuje się ona z krajową populacją , co przyniosło bardzo negatywne skutki dla polskiej populacji ryb łososiowatych. Próbowano też przesiedlić z terenów Skandynawii sielawę - ripusa ( szybko rosnąca odmiana sielawy ) oraz z Federacji Rosyjskiej drapieżny , żarłoczny i szybko rosnący gatunek siei - zwany muksunem ( Coregonus Muksun ) . Na szczęście jednak ani muksun ani ripus nie przyjął się zbyt dobrze " na lokalnym rynku " - tak jak i zresztą ryż uprawiany w latach 50" przez polskich fornali. Obce , i typowe już salmonidy to bez wątpienia także pstrągi źródlane . Ryby te odbywają tarło na przełomie października i listopada. Bardzo często ten gatunek pstrąga tworzy z pstrągiem potokowym - bezpłodne krzyżówki zwane tygrysami lub całkowicie potocznie "okoniopstrągiem ". Określenia te biorą się od liniowego deseniu na ciele. Sądzę , że przytaczanie przykładu ryb takich jak pstrąg tęczowy , karp , amur , tołpyga : biała i pstra , karaś srebrzysty jest już całkowicie zbędne tak jak i zresztą nie warto po tysiąckroć wspominać o szkodach jakie niesie za sobą ich obecność w Polsce . Można tłumaczyć ,ale głupki i tak nie zrozumieją , nadal domagają się tych ryb w Polsce. . Spotyka się też sporadycznie : babki :bycza , łysa , szczupła , czebaczki amurskie , gupiki , gambuzje , trawianki , sumiki karłowate ( które na szczęście stanowią plagę kilku tylko regionów ), tilapie nilowe , , buffalo czarny (hodowany w stawach ) , sumokształtne ryby z rodziny Clariidae ( np sum afrykański ) , wiosłonosy amerykańskie ( sprowadzone z Ameryki Północnej z Missisipi , Missouri i jeziora Erie do kilku dużych zbiorników zaporowych ) , bass słoneczny , bass wielkogębowy , sterlet czyli czeczuga ( z rodziny jesiotrowatych - próby ), muławka dunajska ( wykazano kilka przypadków występowania Umbry w Polsce ), lipień bajkalski ( trwają próby introdukcji i tak oto śmiecie zapchlone rozsprzedają unikalną przyrodę najgłębszego jeziora na Ziemi ) , pirapitinga ( pirania , gatunek z rodziny kąsaczowatych zawleczony do kilku miejsc Polski - skąd został wykazany. Przypuszczam ponadto , iż obecność ryb takich jak żmijogłów czy koń plamisty to tylko kwestia czasu. W Polsce, próbowali śmiecie wprowadzić wiele innych ryb z różnych rodzin , ale na szczęście aklimatyzacja ich zakończyła się niepowodzeniem.
"całkowicie potocznie "okoniopstrągiem " . Każdy wie , że OKONIOPSTRĄG TO LUBIANA szczególnie PRZEZ HANDLOWCÓW nazwa BASSA WIELKOGĘBOWEGO . Dlatego napisałem "lub całkowicie potocznie , bo błędnie i regionalnie ( u autochtonów nie przywiązujących wagi do nazw naukowych np : u nich troć to "osoś ). Tak wynika z tekstu WŚ , który kiedyś miałem okazję przeczytać ( 12 - 13 lat temu ) .Proszę mnie zatem nie wrabiać w potyczki i zbędne dyskusje - ja doskonale wiem co piszę i nie mylę ani nazw ani gatunków , choć co podkreślam nigdy bassa na oczy nie widziałem ( całe szczęście znam go wyłącznie z literatury fachowej , czasopism i internetu ). PS : NIE MYLĘ NAZW I GATUNKÓW RYB . BASS WIELKOGĘBOWY ZWANY JEST OKONIOPSTRĄGIEM , NATOMIAST KRZYŻÓWKA PSTRĄGA ŹRÓDLANEGO I POTOKOWEGO TZW TYGRYS CZASAMI BŁĘDNIE I POTOCZNIE NAZYWANY JEST TAK Z POWODU UBARWIENIA . PRZECZYTAŁEM O TYM KIEDYŚ W CZASPOPIŚMIE WĘDKARSKIM , W ARTYKULE POŚWIĘCONYM GATUNKOM OBCYM Z czymś podobnym , choć nie tym samym ma się do czynienia w przypadku "łysych " . Każdy "Łysy" nazywany jest żartobliwie Kojakiem choć wiadomo , ze Kojak był tylko jeden... Tygrysa czasem zwą tubylcy "okoniopstrąg " bo ma pasy .NIE MYLĘ I NIGDY NIE MYLIŁEM NAZW I GATUNKÓW RYB - JAK TO USIŁUJE MI WMÓWIĆ KOLEGA ZAJMUJĄCY SIĘ TRESURĄ BORSUKÓW.
Romek, czy Ty nie widzisz, ze Twoje wykształcenie weterynaryjne i doświadczenie wędkarskie ma się nijak do filozofowania tego osobnika???? Powieś na tym zasłonę milczenia, bo to za niski poziom dla Ciebie.
Uzasadniłem swoje zdanie jasno i dostatecznie .Osobnika to sobie szukać możesz wiesz gdzie . Kategorycznie nie życzę sobie tytułowania mnie mianem "osobnika " itp . Wiem co piszę i jasno to wytłumaczyłem. Swoją drogą zastanawiam się co ma wspólnego wykształcenie weterynaryjne tego pana z wiedzą na temat polskich i obcych gatunków ryb ? Kwalifikacje zawodowe mają tutaj znaczenie połowiczne ( zagadnienia epidemiologiczne ) , jeśli nie marginalnie małe. Jeżeli ten pan jest weterynarzem , to zadaj mu Mędrcze pytanie : choroba odzwierzęca objawiająca się swędzącym , sinym nacieczeniem na rękach i powiększeniem węzłów chłonnych (w kilka dni po zakażeniu ) , po pewnym czasie zmiany znikają . Co to za choroba ? Z pewnością uzyskasz odpowiedź.
Romek, czy Ty nie widzisz, ze Twoje wykształcenie weterynaryjne i doświadczenie wędkarskie ma się nijak do filozofowania tego osobnika???? Powieś na tym zasłonę milczenia, bo to za niski poziom dla Ciebie.
A pofilozofować to możesz Kolego choćby o ... borsuku w wątku na temat wydry. Zapraszamy. Tak właśnie.Zwykły borsuk okazuje się być bardzo ciekawym stworzeniem.
Chetonik, tych bzdetów co piszesz to już nikt nie chce czytać. Powtarzasz, jak dziecko we mgle to co udało Ci się przepisać z jakiegoś artykółu. Naprawdę WŚ nie jest w ichtiologii żadnym autorytetem. To tyle co do basów.
Wracając do tematu.
Bardzo się dziwię kolegom którzy popierają wpuszczanie obcych gatunków do naszych wód. Karp nie jest rodzimy i tyle - jałowa dyskusja. W prywatnych stawach niech pływa jeden na drugim, nic mi do tego.
A wrażenia wędkarskie. Chciałbym w naszych jeziorach łowiś leszcze po 4kg, trzy kilogramowe liny, kilowe płocie i wzdręgi. Proszę również o metrowe szczupaki i sandacze. W rzekach piękne klenie, jazie,sumy, lipienie, pstrągi o trociach nie wspomnę. I tym powinno się zarybiać i to chronić.
Połamania kija na rodzimych gatunkach w Polskich wodach i na karpiach w stawach.
Chetonik, tych bzdetów co piszesz to już nikt nie chce czytać. Powtarzasz, jak dziecko we mgle to co udało Ci się przepisać z jakiegoś artykółu. Naprawdę WŚ nie jest w ichtiologii żadnym autorytetem. To tyle co do basów.
Wracając do tematu.
Bardzo się dziwię kolegom którzy popierają wpuszczanie obcych gatunków do naszych wód. Karp nie jest rodzimy i tyle - jałowa dyskusja. W prywatnych stawach niech pływa jeden na drugim, nic mi do tego.
A wrażenia wędkarskie. Chciałbym w naszych jeziorach łowiś leszcze po 4kg, trzy kilogramowe liny, kilowe płocie i wzdręgi. Proszę również o metrowe szczupaki i sandacze. W rzekach piękne klenie, jazie,sumy, lipienie, pstrągi o trociach nie wspomnę. I tym powinno się zarybiać i to chronić.
Połamania kija na rodzimych gatunkach w Polskich wodach i na karpiach w stawach.
Po raz , że to nie są bzdety - chyba ,że odrzucasz fakty i jesteś naukowym nihilistą a po drugie nie powtarzam się z pobudek chorobowych. Powtarzam się z powodu ogólnego problemu jaki sprawiają co poniektórym - zdania napisane prosto i przystępnie.
...leszcze po 4kg, trzy kilogramowe liny, kilowe płocie i wzdręgi....
No wszystko super, ale ..dlaczego TYLKO trzy liny ??? :)
AAaaa, jak do telewizji - to 5
...leszcze po 4kg, trzy kilogramowe liny, kilowe płocie i wzdręgi....
No wszystko super, ale ..dlaczego TYLKO trzy liny ??? :)
Nie cytuj takich malutkich fragmentów oderwanych od kontekstu. Bo niektórzy przysraja chłopakowi, ktoremu spacja się wcisnęła :)
Z tego co wiem nie zarybia się amurem, tołpygą, jesiotrem, itp. Wpuszcza się karpia, bo tego życzą sobie wędkarze. Nie ma żadnego krzyku, nie wiem skąd ten pomysł.
Osobiście uważam, że powinno się zarybiać karpiem bardzo intensywnie, mimo że karpia nie łowię (wędkuję głównie na wodach górskich i zb. zaporowych). Karp spełnia niezwykle ważną rolę osłonową w ochronie gatunków bardziej wartościowych - generuje na sobie całą mięsiarską presję. Mówiąc prościej. Jeśli są dobrze zarybione stawy karpiem, to tam właśnie wędrują ci wędkarze, którzy normalnie czyszczą nasze rzeki i zbiorniki zaporowe. Dzięki temu więcej mamy pstrągów, lipieni, kleni ...itp itd :)
jesiotr był kilka lat temu zarybiany na gwdzie
Do znawcy wszystkiego ,chetonika, nie wprowadzam nikogo w blad bo napisalem ze karp jest prawje jak rodzimy po tylu latach zycia w naszych wodach a nie ze jest rodzimy wiec naucz sie czytac ze zrozumieniem. popieram wszystkich wedkarzy co wypuszczaja ryby obojetnie czy rodzime czy tez nierodzime ale nikomu nie bronie zabrac rybki zlowionej tylko w rozsadnych ilosciach.
Ja powiem tak:moim zdaniem im więcej gatunków ryb w danym łowisku tym lepiej.I nie ma znaczenia,czy to są gatunki rodzime czy nie,zwłaszcza jeśli te gatunki nie rozmnażają się w naszych wodach w nadmiarze,jak karp czy bass.Nie potrzeba gatunków obcych by doszło do inwazyjności.Znane są przypadki że w naszych jeziorach doszło do nadmiernego rozmnażania leszcza i w konsekwencji jego karłowacenia.Wynika z tego,że inwazyjność nie musi dotyczyć ryb nie rodzimych.
Ja powiem tak:moim zdaniem im więcej gatunków ryb w danym łowisku tym lepiej.I nie ma znaczenia,czy to są gatunki rodzime czy nie,zwłaszcza jeśli te gatunki nie rozmnażają się w naszych wodach w nadmiarze,jak karp czy bass.Nie potrzeba gatunków obcych by doszło do inwazyjności.Znane są przypadki że w naszych jeziorach doszło do nadmiernego rozmnażania leszcza i w konsekwencji jego karłowacenia.Wynika z tego,że inwazyjność nie musi dotyczyć ryb nie rodzimych.
Odłów gospodarczy drapieżników oraz zmiana w obrębie ich tarlisk (zamulanie się tarlisk sandaczy i niszczenie roślinności niezbędnej do odbycia tarła przez szczupaka , manipulacja węgorzem europejskim jako gatunkiem ( węgorza wstępującego jest drastycznie mało a wody zarybiane są obsadowym czyli prawie samym samcem a ten z kolei to wykształca typ wąskogłowy węgorza czyli formę mniej drapieżną bo zbliżoną pod względem pokarmu nawet do dużych karpiowatych ), zwiększający się poziom materii biogennej ( substancji odżywczych , której nadmiar użyźnia wodę i stwarza warunki do rozwoju nieniepokojonych przez przetrzebioną populację to wszystko między innymi powoduje karłowacenie ryb i zmniejsza ich odporność. Natomiast co się tyczy "nadmiernej liczebności : nikomu oceniac czy czegoś jest za dużo czy za mało , gdyby człowiek starał się choć raz spojrzeć na przyrodę inaczej niż na źródło z którego należy tylko brać , robiąc przy tym obok śmietnisko i jeszcze do tego tworząc formalny tygiel na "odpadki " niezgodne z jego chciwą ideologią ( wszystko to co nie przynosi zysku i nie ubogaca portfela ) wszystko zmieniłoby się na lepsze. Szybko też okazałoby się , ze to co pozornie bezwartościowe nie ma ceny , ale wartość bezcenną : nawet małe ryby i nawet rzekomo nadmiernie rozmnażający się leszcz. Leszcz i inne ryby rodzime wiedzie bardzo marny żywot przy rybach inwazyjnych i często bardzo ekspansywnych ( tak jak lin , którego ikrę zżera karp , konkuruje z nim o pokarm , niszczy kolonię ramienic kruchych - glonów i innych roślin poprzez zmętnienie wody silnymi ruchami ciała i wydalaniem dużej ilości odchodów -co powoduje wzrost fitoplanktonu i użyźnienie i zmętnienie wody . W mętnej wodzie światło dociera tylko połowicznie do głębszych , przydennych partii zbiornika , co na skutek niemożności zajścia procesu fotosyntezy - powoduje gnicie roślin , wydzielanie się gazów gnilnych i odtlenienie wody .Karp niszczy mechanicznie kolonie kruchych glonów wapniolubnych i wapnionośnych - ramienic , ich zanik sprawia , że woda stopniowo nabiera kwaśnego odczynu a to z kolei prowadzi do wiązania i( unieczynniania ) związków odżywczych -woda staje się coraz bardziej uboga .Ryby ,które preferują środowisko zasadowe zaczynają się źle czuć w tym środowisku - i tak karp , ryba ułomna bo będąca wynikiem krzyżowania genów o słabej odporności a przy tym wykazują spaczony mechanizm w rywalizowaniu z innymi rybami o pokarm - szkodzi sam sobie , nie środowisku które jest mu bynajmniej obce ,ale środowisku w którym się znalazł z woli człowieka. Karp (zwłaszcza ten duży ) to smakosz raków - w Polsce objęte ścisłą ochroną są dwa gatunki krajowe raka : błotny i stawowy. Nikt nie jest w stanie zagwarantować , że taki karpiszon pożywia się akurat ekspansywnym i niepożądanym w naszych wodach rakiem pręgowatym i sygnałowym.Oba te gatunki są znacznie bardziej wytrzymałe na ataki ze strony agresorów - samica bowiem "pręgusa " czy "sygnała " zbiera pakiet nasienia i składa jaja tak , że żywiki pojawiają się na wiosnę .Są znacznie odporniejsze na zmiany środowiskowe niż żywiki raka szlachetnego i błotnego - które zostają dziesiątkowane także przez karpie. Karp to też szkodnik na rzecz małży - szczeżui wielkiej bowiem jest ona bioindykatorem czystości wód a karp drastycznie wpływa na poziom materii organicznej i przeciążenie nią środowiska wodnego. Ryba ta ma krótki przewód pokarmowy ( brak żołądka ,pepsyny i kwasu solnego sprawia , że pokarm trawiony jest przez enzymy trzustki i wątroby doprowadzone do jelita przewodem trzustkowym i wątrobowym ). Duża ilość odchodów , karpia który "ciągle jest jakby na środkach przeczyszczających "sprawia ,że woda się użyźnia a eutrofizacja (starzenie się zbiornika ) znacznie przyśpiesza - to tak jakby ktoś wlał 1 metr sześcienny surowych ścieków komunalnych na rok . Karp korzysta z pokarmu w miejscach "odkopanych " uprzednio przez liny , przegrywające z nim walkę o dostęp do pokarmu oraz zjada ikrę a nawet narybek z woreczkiem żółtkowym.Z amurem , tołpygą jest nie lepiej. Gatunki wsiedlone do polskich wód dały plamę na całej linii , nie spełniły pokładanych w nich nadziei zahamowania rozwoju roślinności , który był ( i jest ) skutkiem dopływu ścieków użyźniających ,detergentów , nawozów spływających z pól ( które przecież na wodne rośliny pionierskie z rośliny wiechlinowatych -- traw oraz na inne rośliny i ich stożek wzrostu , w tym na glony - działają pobudzająco , przyśpieszająco ich rozwój. Amur roślinożerca , tak samo ma krótki przewód pokarmowy , tak samo s* i ogromną ilością materii organicznej - powoduje zmętnienie i zmianę składu biologicznego. Ponadto niszczy roślinność w sposób dwojaki : mechanicznie i co gorsza poprzez swoje preferencje pokarmowe.Amur z powodu swej wybitnie roślinnej diety zniszczył nap : tarliska ryb fitofilnych ( potrzebujących do rozrodu i życia roślin ), zniszczył ponadto skupiska oczeretu jeziornego , który ma wybitne właściwości filtrujące wodę , także jest konkurentem pokarmowym i środowiskowym - bo przecież nie tylko o ryby idzie ta pula lecz także o ptaki - którym niszczy miejsce żeru i gniazdowania , miejsce życia owadów , mięczaków. Dodatkowo dwaj roślinożercy ze Wschodu zawlekli dwa gatunki tasiemca (Bothriocephalus acheilognathi i Khawia sinensis , którymi zarażają się rodzime gatunki i nie mówię tutaj wcale o rzemieńcu czyli Liguli lecz o zjawisku , które jest nie do pomyślenia dla kogoś kto uważa się za wędkarza zainteresowanego losem wód i ryb. Karp ani żaden inny obcy gatunek nie daje bioróżnorodności - to sztuczna i szkodliwa populacja , której nie daje się wykorzystać z pożytkiem dla przyrody a jedynym celem jej podtrzymywania to cel wędkarski i gospodarczy -egoistyczne "widzimisię " ludzi. Bass wielkogębowy to gatunek , o którym już na samą myśl - włos się jeży na głowie. To przecież gatunek żarłoczny i bardzo agresywny (wykazujący nawet zachowania terytorialne ) - żywi się ikrą, narybkiem , rakami ( nawiasem mówiąc : raki szlachetny i błotny są pod ścisłą ochroną ) . Żeby ktoś dał sobie coś wytłumaczyć ,ale gdzie tam - we wszystkich forach tego świata chodzi tylko o jedno :zdominować , poniżyć i zdegradować swoich oponentów nieprawdą i błędnym mniemaniem .Innych nie słuchać ( o ile mają rację ) ,wyśmiać , zirytować w myśl zasady :gadaj z d* a ona cię , no wiadomo co.
Ja powiem tak:moim zdaniem im więcej gatunków ryb w danym łowisku tym lepiej. I TO NE JEST ŻADNA BIORÓŻNORODNOŚĆ , BIORÓŻNORODNOŚĆ POLEGA NA WSPÓŁISTNIENIU DANEJ GRUPY ORGANIZMÓW I PODTRZYMYWANIU HOMEOSTAZY ( RÓWNOWAGI ). I nie ma znaczenia,czy to są gatunki rodzime czy nie,zwłaszcza jeśli te gatunki nie rozmnażają się w naszych wodach w nadmiarze,jak karp czy bass. A WŁAŚNIE , ŻE MA ZNACZENIE I TO OGROMNE - BO OBECNOŚĆ GATUNKÓW INWAZYJNYCH WYWOŁUJE OKREŚLONE ZMIANY W PRZYRODZIE I ZAWSZE SĄ TO ZMIANY NEGATYWNE : KONKURENCJA , CHOROBY, ZMĘTNIENIE WODY I WSKUTEK TEGO GNICIE ROŚLINNOŚCI PODWODNEJ , ZJADANIE IKRY KRAJOWYCH GATUNKÓW ITD.
Nie potrzeba gatunków obcych by doszło do inwazyjności.Znane są przypadki że w naszych jeziorach doszło do nadmiernego rozmnażania leszcza i w konsekwencji jego karłowacenia.Wynika z tego,że inwazyjność nie musi dotyczyć ryb nie rodzimych. OBECNOŚĆ LESZCZA W POLSKICH WODACH NIE JEST ŻADNĄ INWAZYJNOŚCIĄ , nie wiem skąd takie bajki można wytrzasnąć. Wody po prostu starzeją się a wraz z tym procesem spada produkcja biologiczna zbiornika. Ten proces przyśpieszają działania człowieka : dziurawienie szamb , odprowadzanie ścieków , detergenty i produkty ropopochodne , zarybienia obcymi gatunkami ryb ( szczególnie karpiem i rybami mającymi zahamować proces eutrofizacji a w zamian znacznie go przyśpieszyły . Ponadto nawozy , niszczenie szuwarów ( fitocenoz roślin czyszczących wodę i tworzących dzięki systemom kłączy i korzeni -mechaniczną barierę filtracyjną ) itd.
A jeśli ktoś uważa, że taki karp nie szkodzi na różny sposób np: rakom i małżom chronionym .... Że roślinożercy zza granicy nie szkodzą roślinności i całemu ekosystemowi , to niechże się trochę oderwie od wędek albo od komputera i postara spojrzeć na przyrodę inaczej. Wystarczy tylko sobie wyobrazić stado dużych karpi - które nie mogą stworzyć stałej populacji w ogóle a sztuczną tylko za sprawą człowieka , czy choćby dowiedzieć się czegoś na temat np : amurów ... Myślę ,że każdy logicznie myślący , polski wędkarz nawet łowiąc karpie jeszcze długo w naszych wodach zdaje sobie sprawę ,że obecność obcych gatunków wiąże się tylko i wyłącznie z szeregiem negatywnych zmian w ekosystemie.
A jeśli ktoś uważa, że taki karp nie szkodzi na różny sposób np: rakom i małżom chronionym .... Że roślinożercy zza granicy nie szkodzą roślinności i całemu ekosystemowi , to niechże się trochę oderwie od wędek albo od komputera i postara spojrzeć na przyrodę inaczej. Wystarczy tylko sobie wyobrazić stado dużych karpi - które nie mogą stworzyć stałej populacji w ogóle a sztuczną tylko za sprawą człowieka , czy choćby dowiedzieć się czegoś na temat np : amurów ... Myślę ,że każdy logicznie myślący , polski wędkarz nawet łowiąc karpie jeszcze długo w naszych wodach zdaje sobie sprawę ,że obecność obcych gatunków wiąże się tylko i wyłącznie z szeregiem negatywnych zmian w ekosystemie.
Kolejny ......monolog.
Choćby Chetonik pisał tutaj 24 godziny na dobę i robił to solo, to jest to jego sprawa kolego Mastiff, nie twoja.
Choćby Chetonik pisał tutaj 24 godziny na dobę i robił to solo, to jest to jego sprawa kolego Mastiff, nie twoja.
Napisałem ci już na innych tematach, WARA CI ODE MNIE. Wolę kobiety, nie masz szans. Płacą ci za śledzenie mnie na wątkach i prowokowanie?
Każdy ma prawo mieć swoje poglądy i chwała żeśmy dożyli takich czasów.Kolega Chetonik ma prawo głosić to co głosi choć to w ostateczności prowadzi ludzkość na powrót do jaskiń.I nie ważne są prawa natury,nie ważne są prawa ewolucji,nie ważna jest cywilizacja.Kolega Maciek ,woli kobiety i ma takie prawo tak jak ja i wielu wielu innych.Nikt nikomu też nie ma prawa bronić innych preferencji.Podobnie wielu Kolegów ma prawo, i chce z niego korzystać, do łowienia karpi,amurów czy innych ryb.Prawo natury jest jedno:silniejszy zjada słabszego a ewolucja prowadzi do przystosowania się do nowych warunków życia.I nie może być tak,że moczarka kanadyjska czy małż słodkowodny jest ważniejszy od człowieka!
Każdy ma prawo mieć swoje poglądy i chwała żeśmy dożyli takich czasów.Kolega Chetonik ma prawo głosić to co głosi choć to w ostateczności prowadzi ludzkość na powrót do jaskiń.I nie ważne są prawa natury,nie ważne są prawa ewolucji,nie ważna jest cywilizacja.Kolega Maciek ,woli kobiety i ma takie prawo tak jak ja i wielu wielu innych.Nikt nikomu też nie ma prawa bronić innych preferencji.Podobnie wielu Kolegów ma prawo, i chce z niego korzystać, do łowienia karpi,amurów czy innych ryb.Prawo natury jest jedno:silniejszy zjada słabszego a ewolucja prowadzi do przystosowania się do nowych warunków życia.I nie może być tak,że moczarka kanadyjska czy małż słodkowodny jest ważniejszy od człowieka! "Prawo natury jest jedno:silniejszy zjada słabszego a ewolucja prowadzi do przystosowania się do nowych warunków życia. "
Słodki Jezu... Błagamy tylko aby nikt nie wmawiał ,że ryby obcego pochodzenia przystosowują się do nowego środowiska i że robią to w dodatku z korzyścią dla nowych terytoriów - każdy z nas wie , ze jest inaczej - że np : taki karp hodowlany , żyjący w stawie i karmiony przez człowieka - nabywa cech udomowienia . Niestety warunki jakie panują , pasza bez witamin i soli mineralnych , duża rotacja ryb - sztuczne warunki stworzone przez człowieka - osłabiają jego układ odpornościowy , który jak to u krzyżówek genetycznych bywa - silny nie był nigdy . Wiadomo każdemu też , że ten sam karp wpuszczony do wód otwartych - powoli zatraca cechy habituacji ( odruchy warunkowe wyuczone w hodowli ) i poprzez swój niedostatek prokreacyjny , generatywny ( niemożnosć rozrodu ) - w sposób spaczony "odbija " to sobie na konkurowaniu o byt z gatunkami krajowymi :zjadając ich ikrę i niszcząc pospołu z amurem , tołpygą i innymi (choć na różne sposoby ) - jedyne środowisko ryb rodzimych .Modlę się teraz aby Bóg oświecił polskich wędkarzy - w przeciwnym razie pesymistyczna perespektywa przyszłości naszych wód - stanie się rzeczywistością. Moczarka kanadyjska (wprawdzie też gatunek inwazyjny w Polsce ) jest nie do porównania z krajowym małżem słodkowodnym ,ale z człowiekiem jak najbardziej - jest tak jak małż i człowiek na Ziemi równie ważna . I to jest moja filozofia życia - staromodny , homocentryzm ludzi staram się omijać szerokim łukiem. Na zakończenie dodam też , że powoływanie się na ewolucję - to zwykłe walenie Darwinem po oczach (wczesnym w dodatku ) - a wszystko to przy jednoczesnym braku wiedzy na temat naukowych jego teorii . Dziękuję .
Niewiem co ci ten karp zrobil ze za wszelka cene chcesz wszystkich wedkarzy przekonac ze jest wrogiem nr. 1 dla naszego srodowiska? Mozesz pisac modlic sie ale zbyt wielka kasa za tym stoi zebys to przeforsowal . Sprzet karpiowy (wedki ,kolowrotki ,zylki,plecionki,akcesoria karpiowe, namioty ) jest tego tyle ze mozna wymieniac bez konca, wiec watpie ze cos zdzialasz w tym kierunku zeby zaprzestali zarybiac karpiem .ale moge pogratulowac zawzietosci i dazenia do celu. A tak poza zarybieniami to sa przypadki i to nie pojedyncze ze karp sie sam rozmnozy a wiem na 100 % bo sam lowilem karpiki kilku centymetrowe po kilka szt. dziennie a zarybienia nie bylo w tym czasie zadna ryba , bylo to kilkanascie lat temu.
Chetonik. 12000 lat temu i ludzi tez tu nie było więc my też nie jestesmy fauna rodzimą no i co z tego?
Akurat karp nie jest rybą szodliwa bo nie zagraza naszemu rybostanowi. On nie doprowadzi do takiej sytuacji jak kroliki w Australii a obecnie dzikie swinie bo sie tak nie rozmnaza a znany już jest u nas wiele lat.
ktos kiedyś przywiozł do Polski kaczki mandarynki a potem wypuścil je w warszawskicj łazienkach i tam sie jakoś zaaklimatyzowały. Obecnie spotyka sie je na rozlewiska Warty i jakos nie zakloca to poglowia ptakow w tym rejonie. Calkiem odwrotna jest sytuacja z wiewiorkami amerykanskimi wypuszczonymi przez żolnierzy amerykanskich na zachodzie Europy.Tej sprawy chyba juz nikt nie opanuje. Na wschodzie Polski zasiedliły sie jenoty, ktore uciekly z hodowli i jest ich tu duzo.
Te rzeczy to samoistna przemiana czy nam sie to podoba czy nie. Wiec chyba nie ma powodow kruszyć kopie o karpia do ktorego już sie przyzwyczailiśmy.
Nie twórzmy przyrody medodami administracyjnymi bo to metoda, którą można o d... wytłuc.
Pozdrawiam.
Okres sprzed 12 tysiąca lat to paleolit późny ( kraniec epoki kamienia łupanego ) i miał on miejsce na tzw Niżu Środkowoeuropejskim.Kiedy lądolód na terenach obecnej Skandynawii zaczął się cofać - warunki bytowe stały się gorsze i LUDNOŚĆ z tego obszaru powędrowała w stronę Niżu Środkowouropejskiego. Tam doszło do rozwoju kultur tychże grup , udomowienia psa (12 tysięcy lat temu ) , Kolejnym etapem doniosłego rozwoju ludzkości następuje na przestrzeni 2 tysięcy lat ( 10 tysięcy la i następnie 8 tysięcy lat temu ). Dochodzi wtedy do rozwoju miast , rolnictwa ( jedna z kultur i kultura sama w sobie ). SKĄD TAKIE PRZYPUSZCZENIA , ŻE WTEDY NIE BYŁO LUDZI ? Nie wiadomo. Metody administrowania przyrody ? Jeżeli ktoś potrzebuje przykładów to proszę bardzo : moim zdaniem administracja przyrody ma miejsce kiedy : zakłada się liczne akwakultury karpia i innych obcych gatunków albo w ogóle monokultury organizmów - ewidentnym kosztem terenów cennych przyrodniczo takich jak łąki , naturalne niecki stawów czy oczek wytopiskowych - ogólnie rzecz biorąc zmniejszając naturalne terytoria innych mieszkańców środowiska na Ziemi. Administracja przyrody następuje również kiedy : człowiek nie licząc się z prawami jakimi rządzi się przyroda rzeki - tworzy na jej przepływie elektrownie, obieg wód chłodniczych maszyn , zbiorniki zaporowe i zalewy . Administracja przyrody jest wszechobecna , lecz na pewno nie jest nią zdrowy podział na to co odwiecznie rodzime a to szkodliwe bo wywołane pośrednio lub bezpośrednio - działalnością człowieka. Weźmy karpia - na skutek hybrydyzacji genów częściowo kontrolowanej przez człowieka ( hodowla w stawach ) a częściowo też za sprawą samych ryb przebywających w płytkich stawach - doszło do powstania formy hodowlanej. Pomimo tego ten karp - hodowlaniec , nadal nie stracił wielu cech właściwych swemu fenotypowi i nadal jest rybą typowo rzeczną ( przy czym u nas wywołałby same szkody ). Sporo się mówi o gatunkach obcych - jednym z najczęściej przytaczanych przykładów jest zaś przesiedleniec ze Wschodu - karaś srebrzysty. Parafrazując znane powiedzenie, ze starej encyklopedii : Karaś srebrzysty jaki jest każdy widzi ... Czy takie ryby jak : sumik karłowaty , trawianka , czebaczek amurski i wreszcie karaś srebrzysty dostawszy się do naszych wód - tworzą nowe cechy fenotypowe ? Gdzie tam. Wykorzystywane są zwykle spaczone , okrężne i jedyne możliwe mechanizmy zdradzające wyraźną dążność do tego , by przetrwać . Brzmi to jak opis warunków wojennych :BY PRZETRWAĆ , albowiem ani dla ryb rodzimych nie jest to sytuacja normalna i bezpieczna ani też dla tych obcych , nieszczęsnych przybyszy dostających się do polskich wód na różne sposoby ( np w wodach balastowych statków , z materiałem zarybieniowym , kanałami żeglownymi , cieśninami itp ). Ryby obcego pochodzenia chcą więc przetrwać , bo nie znajdują się w swoim , należnym sobie środowisku lecz tam , w środowisku gdzie się nieoczekiwanie znalazły .... Karaś srebrzysty jeden z najczęściej przytaczanych przykładów ryb inwazyjnych - nie tworzy nowych cech fenotypowych - karaś srebrzysty wciąż pozostaje tu czy gdziekolwiek indziej - karasiem srebrzystym. Potrafi on ( a właściwie ona wziąwszy poprawkę na fakt , iż większość "japońców " to samice ) odbyć tarło praktycznie z każdą rybą z rodziny karpiowatych - nie ma embargo., natomiast prosty i krótki pasaż do dalszej ekspansji dzięki temu , że ikra złożona przez samicę japońca jest bardzo wytrzymała na niekorzystne warunki - może zostać przeniesiona np :przez ptactwo do innego pobliskiego zbiornika itp. Karaś srebrzysty nie tworzy żadnych nowych cech przystosowawczych - wykorzystuje tylko zastępcze , doraźne , okrężne mechanizmy przetrwania i ekspansji kolejnych wód. W tym celu samica karasia srebrzystego wykorzystuje zjawisko gynogynezy . Rozród odbywa się przy wykorzystaniu mleczu samców rodzimych gatunków co już przyczyniło się do zmniejszenia się populacji karasian pospolitego ( wraz z innymi czynnikami pochodzenia ludzkiego ) .Takie potomstwo powstałe w wyniku zajścia gynogynezy - będzie miało zawsze cechy karasia srebrzystego ( przeliczalne , anatomiczne , genetyczne ) . Czy to jest mechanizm właściwy dla harmonii, homeostazy , zachowania bioróżnorodności ? Gdzie tam - cała sztuczka karasia srebrzystego ma za zadanie jedno : przetrwać w nowym miejscu , nie w środowisku życia bynajmniej ,ale właśnie w środowisku w którym się znalazł. Właściwie pokuszę się o sprowadzenie całego wywodu do prostego stwierdzenia , które padło już wcześniej : ryby obcego pochodzenia wykorzystują okrężne mechanizmy umożliwiające przetrwanie . Ryby nie zmieniają swoich cech fenotypowych - to tylko środowisko życia zmienia się na środowisko przetrwania. Bardzo często taki los gotuje im człowiek - czyniąc to dla własnych celów : egoistycznych , zadufanych , chciwych - słowem mówiąc : dla administracyjnego podziału przyrody. Pozdrawiam.
co temat to kłótnia, który mądrzejszy, poluzujcie kucyki dziewczyny!
co to to w ogóle znaczy ryby rodzime? wszystkie skądś się tu wzięły, z nieba przecież nie spadły...
dla mnie wszystkie ryby, które się zaaklimatyzowały są rodzimymi i juuu, i nie ważne czy wpuszczone tysiące lat temu czy 50lat, przyjęły się-są rodzime.
obce to mogą być te które ktoś wczoraj wpuścił, a dzisiaj już pływają do góry brzuchami bo ten syf w naszych wodach ich wykończył...
więc nie kłóćcie się, które są bardziej rodzinne od innych itp bo pierdolicie farmazony, leppiej kompletujcie sprzęt na wiosnę
Kolego Chetonik , zgadzam sie z Toba całkowicie . Masz dużą wiedzę w tym temacie i pewnie chciałeś się nią podzielić ale jak to zwykle bywa w życiu a szczególnie wsród Polaków "dwóch Polaków trzy skrajnie różne poglady" chodźby ich wiedza była zerowa . Z resztą nie powinieneś się zbyt mocno dziwić bo już w Piśmie pisano , że "ziarno musi trafić na właściwe podłoże" a jak widać nie trafiło . Ja uważam tak jak Ty , że wprowadzanie do naszych rzek i jezior karpi czy innych inwazyjnych ryb jest miesiarzem . Oczywiście jeśli ktoś chce niech sobie wprowadza takie gatunki do prywatnych komercyjnych łowisk , które nie mają połończeń z rzekami czy jeziorami ogólnie dostepnymi .Ale już celowe zarybianie tymi gatunkami ogólnie dostepnych łowisk to totalny brak wiedzy i wyobraźni .Niedowiarkom polecam zgłębienie lektury na temat introdukcji okonia nilowego do jeziora Wiktorii w latach 50-tych ubiegłego wieku . Wszystki serdecznie pozdrawiam .
Wiele krzyku robi się o karpia w naszych wodach jako rybę nie rodzimą i wielkiego szkodnika a jeszcze kilka gatunków można zaszeregować obok.Amur,tołpyga,jesiotr w jeziorach,węgorz w zbiornikach bezodpływowych.O nich coś cicho.
Jesiotr jest gatunkiem rodzimy a raczej był bo go wykończyły zanieczyszczenia i regulacja rzek.Jak dla mnie gatunki nie rodzime powinny być bez wyjątku traktowane tak samo czytaj - systematyczne ograniczenie liczebności na rzecz gatunków rodzimych. Wszystko jedno czy to karp* czy tęczak.
*Tak, wiem, dziki karp sazan występował naturalnie w niektórych regionach kraju.
Ja już tych japońców mam dość ciągle się wieszają nawet na pusty haczyk i na spina można złapać nawet takiego 50 ;/ o grzbiet oczywiście
tak samo ja mam dosyć tych chinoli ile można lowic karpie i amury :| na jednego złowionego karasia pospolitego ( złotego) przypada 50 karpie i 30 amurów wiec wniosek jaki sie nasuwa jest prosty ze nasze wody zostały zdominowane przez najeżdźców z azji :/ i niech nikt nie mowi ze karp to nasza rodzima ryba bo jakis baran z min isterstwa tak powiedzial bo tak samo ja moge powiedziec ze koluch to ryba rodzima - rozmnaża się , swietnie daje sobie rade w naszych wodach no i jest symbolem sily i mocy z tym ze miniaturowa wersja jak pinczer .
tak samo ja mam dosyć tych chinoli ile można lowic karpie i amury :| na jednego złowionego karasia pospolitego ( złotego) przypada 50 karpie i 30 amurów wiec wniosek jaki sie nasuwa jest prosty ze nasze wody zostały zdominowane przez najeżdźców z azji :/ i niech nikt nie mowi ze karp to nasza rodzima ryba bo jakis baran z min isterstwa tak powiedzial bo tak samo ja moge powiedziec ze koluch to ryba rodzima - rozmnaża się , swietnie daje sobie rade w naszych wodach no i jest symbolem sily i mocy z tym ze miniaturowa wersja jak pinczer .
A najgorsze jest to, że bardzo często się tym niepotrzebnym karpiem zarybia. Bo tani.
kol.jest to temat rzeka. Znam temat zarybiania w moim okręgu. Niech by któreś z kół nie dostało tego okrutnego i szkodliwego karpia na zarybienie. Normalnie wojna. Pozdrawiam.
Kolego Chetonik , zgadzam sie z Toba całkowicie . Masz dużą wiedzę w tym temacie i pewnie chciałeś się nią podzielić ale jak to zwykle bywa w życiu a szczególnie wsród Polaków "dwóch Polaków trzy skrajnie różne poglady" chodźby ich wiedza była zerowa . Z resztą nie powinieneś się zbyt mocno dziwić bo już w Piśmie pisano , że "ziarno musi trafić na właściwe podłoże" a jak widać nie trafiło . Ja uważam tak jak Ty , że wprowadzanie do naszych rzek i jezior karpi czy innych inwazyjnych ryb jest miesiarzem . Oczywiście jeśli ktoś chce niech sobie wprowadza takie gatunki do prywatnych komercyjnych łowisk , które nie mają połończeń z rzekami czy jeziorami ogólnie dostepnymi .Ale już celowe zarybianie tymi gatunkami ogólnie dostepnych łowisk to totalny brak wiedzy i wyobraźni .Niedowiarkom polecam zgłębienie lektury na temat introdukcji okonia nilowego do jeziora Wiktorii w latach 50-tych ubiegłego wieku . Wszystki serdecznie pozdrawiam .
Dziękuję , że Kolego zgadzasz się ze mną ( a właściwie z moimi poglądami ). Cala ta sytuacja związana z obecnością ryb obcych geograficznie - to wynik braku wyobraźni i niedbałości ludzkiej. Na temat okonia nilowego - można przeczytać bardzo dużo . Wątpię jednak czy znajdzie się grupa osób na tyle duża , by dojść do jednolitego wniosku : introdukcja ryb obcych to zbrodnia dokonywana na na przyrodzie. Pozdrawiam.
Z tego co wiem nie zarybia się amurem, tołpygą, jesiotrem, itp. Wpuszcza się karpia, bo tego życzą sobie wędkarze. Nie ma żadnego krzyku, nie wiem skąd ten pomysł.
Osobiście uważam, że powinno się zarybiać karpiem bardzo intensywnie, mimo że karpia nie łowię (wędkuję głównie na wodach górskich i zb. zaporowych). Karp spełnia niezwykle ważną rolę osłonową w ochronie gatunków bardziej wartościowych - generuje na sobie całą mięsiarską presję. Mówiąc prościej. Jeśli są dobrze zarybione stawy karpiem, to tam właśnie wędrują ci wędkarze, którzy normalnie czyszczą nasze rzeki i zbiorniki zaporowe. Dzięki temu więcej mamy pstrągów, lipieni, kleni ...itp itd :)
karpie brudzą wodę bardzo toksycznymi odchodami bo nie mają zołądka pożerają do tego małże od czego giną szczeżujepstrągi i lipienie właśnie giną przez karpie bo one brudzą wodeZ tego co wiem nie zarybia się amurem, tołpygą, jesiotrem, itp. Wpuszcza się karpia, bo tego życzą sobie wędkarze. Nie ma żadnego krzyku, nie wiem skąd ten pomysł.
Osobiście uważam, że powinno się zarybiać karpiem bardzo intensywnie, mimo że karpia nie łowię (wędkuję głównie na wodach górskich i zb. zaporowych). Karp spełnia niezwykle ważną rolę osłonową w ochronie gatunków bardziej wartościowych - generuje na sobie całą mięsiarską presję. Mówiąc prościej. Jeśli są dobrze zarybione stawy karpiem, to tam właśnie wędrują ci wędkarze, którzy normalnie czyszczą nasze rzeki i zbiorniki zaporowe. Dzięki temu więcej mamy pstrągów, lipieni, kleni ...itp itd :)
karpie brudzą wodę bardzo toksycznymi odchodami bo nie mają zołądka pożerają do tego małże od czego giną szczeżujepstrągi i lipienie właśnie giną przez karpie bo one brudzą wodeprzez karpie giną również za szczeżujami różanki europejskie (najładniejsze polskie rybki) które zkładają w małżach ikre
karpie brudzą wodę bardzo toksycznymi odchodami bo nie mają zołądka pożerają do tego małże od czego giną szczeżujepstrągi i lipienie właśnie giną przez karpie bo one brudzą wodeprzez karpie giną również za szczeżujami różanki europejskie (najładniejsze polskie rybki) które zkładają w małżach ikre
CześćLeszcze, liny, jazie, klenie to mają zdrowe odchody;-)Ja myślałem, że szczeżuja jest małżem - tak mnie bynajmniej uczono. A myślisz, że inne ryby nie zjedzą małża ? No a pstrągi i lipienie to majstersztyk w tej wypowiedzi - jaki ma to związek? A jak myjesz ręce wodę brudzisz? A ma to związek z ginięciem pstrągów i lipieni?Zanim do wielu zbiorników wpuszczono karpie rolników " uszczęśliwiono " przydziałem na rok różnych nawozów, które wysypywano na pola. Z pól spływały do rzek i jezior. Do tego należy dodać, że był taki okres, w którym rzeki i jeziora wykorzystywano jako naturalne miejsce zrzutu nieoczyszczonych ścieków. Powyższe uwarunkowania doprowadziły ( w skrócie ) do tego, że znikły różanki.JK
Ja powiem tak:moim zdaniem im więcej gatunków ryb w danym łowisku tym lepiej.I nie ma znaczenia,czy to są gatunki rodzime czy nie,zwłaszcza jeśli te gatunki nie rozmnażają się w naszych wodach w nadmiarze,jak karp czy bass.Nie potrzeba gatunków obcych by doszło do inwazyjności.Znane są przypadki że w naszych jeziorach doszło do nadmiernego rozmnażania leszcza i w konsekwencji jego karłowacenia.Wynika z tego,że inwazyjność nie musi dotyczyć ryb nie rodzimych.
Kolego.
Powiem jak zawsze na wstępie; "Nie jestem przeciwnikiem Karpiarstwa"
Tylko że obce gatunki ryb w naszym Kraju powinny występować w specjalnie do tego powstałych i przystosowanych zbiornikach.
Jak wskazuje sama ustawa o rybactwie...
Karp rozmnaża się u nas, tylko w nielicznych zbiornikach w których w danym czasie są odpowiednie warunki (temperatura wody).
Mówisz że leszcz karłowacieje bo doszło w danym zbiorniku do nadmiernego rozmnażania się?
Nie prawda, przyroda sama reguluje populację ryb o ile człowiek nie zacznie sam ingerować w przyrodę. To że w danym roku warunki sprzyjały danemu gatunkowi to normalka, i zawsze co roku te warunki są inne i inny gatunek ryby to wykorzysta.
Druga strona medalu jest taka, że człowiek ingerując w środowisko wodne przez; wpuwszczanie ścieków, trucie środowiska, budowanie tam, wpuszczanie (świadome i nie świadome) obcych gatunków ryb, nadmierny odłów ryb szlachetnych, niszcenie tarlisk itd. Doprowadza do znaczących zmian w środowisku wodnym i przez to jedne gatunki się rozmnażają lepiej a drugie praktycznie giną.
To że leszcz w danym zbiorniku karłowaciał, to nie znaczy dlatego że jest go tam za dużo. Może być taka przyczyna; wzrosła konkuręcja w postaci obcego gatunku który żywi się dokładnie tak jak leszcz, za mało drapieżnika (rodzimego), w gatunku jest patogen (gen obcego pochodzenia lub na wskutek zatrucia środowiska czy wirusa).
A może łowisz tylko młode osobniki??? I tym samym mylisz się że to karłowate sztuki...
Powiem Ci teraz tak. Łowisko Werszminia, znane bo komercyjne i rozsławione przez Wędkarstwo Moje Hobby. Kumpel tam wędkuje, oświadczył mi że ostatnio gospodarz tej wody prawie że błaga by odławiano tam suma i nie chce za niego kasy, byle by go zabrać.
Wpuścił go ponoć dlatego że ichtiolodzy mu kazali (Bo niby tam był...). Teraz widzi jak ten drapieżnik wpływa na populację ryb. Jak ona się zmienia drastycznie i jak łowisko traci na swej atrakcyjności.
Więcej ci podać przykładów???
A rak pręgowany? wpuszczono go bo nasz nie wytrzymywał trucia wody i co? Pogorszyli tylko sytuację, bo ten obcy gatunek wprowadził do wody patogen powodujący choroby i raka królewskiego. Mam łowisko Gdzie ten królewski trzyma się świetnie, tylko dlatego że niema tych g... z ameryki.
A tołpyga w ameryce? U nas może się tak nie rozmnaża, ale za to tak samo wyjada pokarm innym rybom. A jak jest za mało pokarmu to ryba karłowacieje, ale z głodu. I musi być mniejsza by przetrwać trudną sytuację, inaczej wymrze.
Zobacz co obcy gatunek zrobił z rzeką EBRO. To była rzeka pełna łososiowatych...
Karpiowate z Azji takie jak karp czy tołpyga żrą bardzo dużo, a dlatego że trawią pokarm w 50%, resztę wydalają... Teraz sobie porównaj ich gabaryty do naszych rodzimych i zastanów się ilu rybom taki karp 10-26 kg zabiera pokarmu. I weź jeszcze pod uwagę że on (taki duży osobnik) nie ma naturalnego wroga w naszych wodach. Weź do tego że w kulkach służących do połowu tych ryb jest naprawdę sporo sztucznej chemii (producenci nie dadzą ci droższych składników), która trafia do tego łowiska i nie jest przetrawiona przez ich żołądki.
Oszem mażę o walce z takim karpiem ze 10-20 kg, ale na łowisku specjalnie do tego przystosowanym, (nie w taki sposób że wpuścimy tam karpia bo nasze rodzime już tam nie dają rady żyć).