Jakich indian kolego? miałbyś jakąś wodę jedną czy kilka w okolicy, gdzie byś mógł łowić sobie karpie do bólu, więc w jakich rezerwatach o co kaman Irek??
Żartuję sobie, bawi mnie to forum.:)
Wszędzie jakieś "ale" do karpia, karpiarzy itp... a na rybach większość z nas z rodziawionymi gębami czeka na branie karpia, jak się na to popatrzy z boku, to pozostaje tylko śmiech i kręcenie głową z politowaniem.
Jeszcze tak na dobranoc się odezwę... Jak dla mnie problem z zanikaniem ryb rodzimych zaczął się bardzo dawno temu i nie przez karpie... Ojciec czasem mi opowiadał czasy swojej młodości, a całkiem stary nie jest. więc tak. Jakieś 30 może 40 lat do tyłu, jak jeszcze nie wiedział po co ma to coś między nogami latał jak to dzieciak po kanałach i często obserwował w nim ryby. Piękne szczupaki pływały sobie nawet w malutkich kanałach. Te piękne czasy skończyły się z momentem gdy ludzie zaczęli stosować masowo środki ochrony roślin i różne nawozy, do dziś dzień na niektórych wsiach ścieki idą prosto do kanału skąd trafią do rzeki. Może ten "zły karp jest po prostu na te chemikalia bardziej odporny niż inne ryby, bynajmniej w mojej opini to szkodzi bardziej na życie w zbiornikach niż te karpie, amury i tołpygi... Kolejne moje pytanie, czy bardziej na roślinność wodna szkodzi amur czy ten syf co ludzie wpuszczają do wody?? Wiadomo, że zawsze będą występowały dylematy czy słusznie zarybia się karpiem czy też nie, ale ile ludzi tyle opinii na ten temat. Ps żal mi tych co tak "srają na karpie, a później idą i wyłapują te świeżo wpuszczone jeszcze nie oswojone z wodą ryby...
Cos w tym jest ja jestem wychowany nad Odra i odkad pamietam plywal w niej najgorszy syf a ludzie ryb niejedli bo smierdzialy wszelkiego rodzaju fenolami tudziez mazutem. Po wielkiej powodzi i upadku tysiecy zatruwajacych ja zakladow pracy Odra odżyła i ryby w niej tez. Podziwiam wszelkiej masci domoroslych ichtiologow ktorzy maja nadzieje na introdukcje pstraga a zapominaja o tym ze piramida zaczyna sie od najdrobniejszych zyjatek jak tych nie bedzie to i pstrag nie wyzyje. A te najmniejsze to czesto gina dzieki rolnikom i tonom chemii sypanej do ziemi o Monsanto i roundapie nie wspomne.
Jeszcze tak na dobranoc się odezwę... Jak dla mnie problem z zanikaniem ryb rodzimych zaczął się bardzo dawno temu i nie przez karpie... Ojciec czasem mi opowiadał czasy swojej młodości, a całkiem stary nie jest. więc tak. Jakieś 30 może 40 lat do tyłu, jak jeszcze nie wiedział po co ma to coś między nogami latał jak to dzieciak po kanałach i często obserwował w nim ryby. Piękne szczupaki pływały sobie nawet w malutkich kanałach. Te piękne czasy skończyły się z momentem gdy ludzie zaczęli stosować masowo środki ochrony roślin i różne nawozy, do dziś dzień na niektórych wsiach ścieki idą prosto do kanału skąd trafią do rzeki. Może ten "zły karp jest po prostu na te chemikalia bardziej odporny niż inne ryby, bynajmniej w mojej opini to szkodzi bardziej na życie w zbiornikach niż te karpie, amury i tołpygi... Kolejne moje pytanie, czy bardziej na roślinność wodna szkodzi amur czy ten syf co ludzie wpuszczają do wody?? Wiadomo, że zawsze będą występowały dylematy czy słusznie zarybia się karpiem czy też nie, ale ile ludzi tyle opinii na ten temat. Ps żal mi tych co tak "srają na karpie, a później idą i wyłapują te świeżo wpuszczone jeszcze nie oswojone z wodą ryby...
CześćKilkukrotnie w swoich postach o tym mówiłem. Na wsi u dziadków była taka sadzawka - liny, karasie ( nasze złote ), jakieś płoteczki, czasem szczupaczek zaatakował robala na haczyku. Nikt tam karpia nie wpuszczał a jakieś 35 lat temu, jak zaczęto masowo nawozić uprawy ryb zaczęło jakby ubywać. Skończyłem podstawówkę i jak co roku babcia wysłała nas żebyśmy ryb nałowili na kolację. Ku naszemu zdziwieniu ( i wszystkich naszych cioć i wujków ) nie przynieśliśmy nawet jednej sztuki. Poszli sami bo nie uwierzyli nam, że tam nie ma ryb... Jednak musieli uwierzyć :-( Ryby w końcu znikły.Dodam, że siatką tam nikt nie łowił. Kto potrzebował brał kija i szedł złowić kilka rybek. Nikt nie łowił po 20 kilo ryb i nie zabierał do domu bo zawsze można było iść i złowić tyle ile trzeba.JK
Jeszcze tak na dobranoc się odezwę... Jak dla mnie problem z zanikaniem ryb rodzimych zaczął się bardzo dawno temu i nie przez karpie... Ojciec czasem mi opowiadał czasy swojej młodości, a całkiem stary nie jest. więc tak. Jakieś 30 może 40 lat do tyłu, jak jeszcze nie wiedział po co ma to coś między nogami latał jak to dzieciak po kanałach i często obserwował w nim ryby. Piękne szczupaki pływały sobie nawet w malutkich kanałach. Te piękne czasy skończyły się z momentem gdy ludzie zaczęli stosować masowo środki ochrony roślin i różne nawozy, do dziś dzień na niektórych wsiach ścieki idą prosto do kanału skąd trafią do rzeki. Może ten "zły karp jest po prostu na te chemikalia bardziej odporny niż inne ryby, bynajmniej w mojej opini to szkodzi bardziej na życie w zbiornikach niż te karpie, amury i tołpygi... Kolejne moje pytanie, czy bardziej na roślinność wodna szkodzi amur czy ten syf co ludzie wpuszczają do wody?? Wiadomo, że zawsze będą występowały dylematy czy słusznie zarybia się karpiem czy też nie, ale ile ludzi tyle opinii na ten temat. Ps żal mi tych co tak "srają na karpie, a później idą i wyłapują te świeżo wpuszczone jeszcze nie oswojone z wodą ryby...
bardzo dobry trop Damian. Oczywiście że żadna rybka nie wytrzyma długo w zanieczyszeniu ,z czasem któres tam pokolenie troche sie zaadaptuje ,ale ryby zniknie sporo do tego czasu w łowisku .Wiecie ile dziennie ścieków wpływa do naszych wód .Masa ,na lewo przekretów tez jest sporo,a ryba zanim odrodzi sie w danej wodzie ,minie sporo czasu.
Jednak podstawową głupotą...może nie głupota ,a debilizmem ,jest zarybianie 2,3-5 hektarowe zbiorniki sumem.U mnie na śląsku dobra połowa ma sumy i jakis debil teraz szczerzy zęby z radości że pływa mu tam 100 kabanów po 1,5 -2 metry ,ale nie spojrzy że znikł leszcz,karaś ,duża płoć i jaź. W związkach jest masa nieodpowiedzialnych ludzi .Nawet jak Ci wedkarze tego karpia nie wytrzebią po zarybieniu ,sum dokończy sprawę. Druga sprawą sa zarybienia . Jest jaź ,płoć ,leszcz,nasz karaś,lin,węgorz itd...Co drugie koło szczyci sie że w roku zarybiło np. tona karpia , 100 kilo jazia i gdzie niegdzie 50 szt narybku wegorza . To jak do cholery ma byc rybostan w danym akwenie .
Na szczęście w moim kole mamy kumatych ludzi i dzieki temu z płoteczką można tez sie pobawić...Choc na jednym z naszych 6 hektarowych łowisk, w samym 2012 roku złowiono dobre 10 sumów pod 2 metry,mniejszych nie licze.
Nie zgodzę się też z tym że teraz ludzie zabierają więcej ryb. Teraz i wędkarze zaczynają mniej zabierać z nad wody, bo wiedzą że to nie jest słuszne. Kiedyś zabierali nawet workami... Dziś często wszystkie wypuszczają.
Mam do koła siebie dużo łowisk i widzę jak karp na nie wpływa (a dokładniej człowiek, kierujący się zyskiem nie rozumem). Obserwuję to od lat...
I od lat nieuczciwi gospodarze wodni, naginają przepisy i pod pseudo racjonalną gospodarką rybną dokonują co dokonują. Jak pisałem zarybieniami zmieniają pogłowie ryb w danym zbiorniku. Wędkarze łowią nasze gatunki, oni też je odławiają, a do wody wrzucają głównie karpia, amura.
1 ha wody może wyżywić określoną ilość ryb. Tak więc jeśli do wody trafia coraz więcej innego gatunku ryb, to tym niej zostaje dla tych rodzimych. Nie tylko pokarmu, ale i tarlisk, i miejsca jak i zasobu tlenowego. W rezultacie w wodzie zaczyna dominować obcy gatunek, odporniejszy na nowe warunki w wodzie. A rodzimy zaczyna cierpieć.
Cześć
Artur teraz właśnie i kilka lat wstecz zabieranych
jest najwięcej ryb. Poprawiła się wiedza, wędkarze mają dużo lepszy sprzęt, są
bardziej mobilni, mają telefony komórkowe, internet ... Tam gdzie nie
zabierają znaczy nie ma co już zabrać. Dobrym testem no to czy ryby są i biorą
jest obecność wędkarzy nad wodą. Tam gdzie ich nie ma tam ryby nie biorą bo ich
nie ma. Jako przykład Zalew Zegrzyński z tamtego roku - ryby nie brały to i
wędkarzy nie było. W sobotnie popołudnie bez problemu znalazłeś taką miejscówkę
jak chciałeś. A w 2011 roku tak nie było. W sobotę znaleźć miejsce ...
niemożliwe.
Artur w wodzie zaczyna dominować ten gatunek znaczy
karp bo innych już dawno nie ma... Dlaczego na łowisku Okoń można złowić i
karpia, i lina i karasia i jazia ? Popatrz, że na tej wodzie teoria o
destrukcji karpi jakoś się nie sprawdza. Znam oprócz tego jeszcze kilka łowisk
na których można złowić nasze rodzime ryby pomimo, że karpi jest w bród. Czym
to wytłumaczyć ? A tym, że ryby nasze rodzime nagminnie nie są wyławiane i
zabierane.
JK
Poprawiła się wiedza wędkarska. Owszem i to wpłynęło n to że
zaczęliśmy łowić zgodnie z RAPR.
Oczywiście dalej są tzw. mięsiarze, którzy biorą wszystko z nad wody. Ale ich
jest coraz mniej.
Jeszce z 15-20 lat temu niektórzy z nad wody targali ryby workami, żadnej
sztuce nie przepuszczali. Dziś ludzie wypuszczają przynajmniej część połowu.
I tutaj my wędkarze powinniśmy stać na straży, by wszyscy koledzy po kiju
przestrzegali RAPR. Bo jeszcze wielu z naszych kolegów, postępuje nie etycznie
i łamią RAPR. Bo jeśli nie reagujemy na takie przypadki to im zezwalamy.
"W wodzie zaczyna dominować ten gatunek znaczy karp bo innych już dawno
nie ma..."
Nie że niema, bo zawsze część z nich się zachowa (tych zdolnych przetrwać). Ale karp, ma mniejsze wymagania,
co do czystości wód i ma mniejsze zapotrzebowanie tlenowe. Tak, więc on
przetrwa większość przyduch, a płoć czy inny bardziej szlachetny gatunek ryby
padnie (udusi się).
Jeśli chcesz porównać łowisko z dominacja karpi do nietkniętego. To popatrz na
jeziora naturalne. Widoczność jest wielka.
Miej osobników jest w wodzie. Bo woda ma ograniczoną wydolność tlenową
(zawartość tlenu w wodzie). Jest to przelicznik lustra wody i m3, na długość
ryby (im większa ryba tym więcej potrzebuje/zużywa tlenu) i jej zapotrzebowanie
na tlen. Oczywiście na natlenienie wody wpływa też jej czystość i temperatura.
Najwyższe natlenienie wody jest gdy ma 4 sC. Brudna woda szybciej się nagrzewa
i ma mniejszą zdolność tlenową. Do tego brudna woda ma mniejszą przepuszczalność
światła, co przekłada się że roślinność denna znika z większych głębokości.
Roślinność dzięki światłu wytwarza tlen, a po ciemku sama go pobiera z
otoczenia. W wodzie brudnej krócej jest optymalne naświetlenie co przekłada się
na to że roślinność mniej wytwarza tlenu.
Tlen i czysta woda jest potrzebna by z ikry wykluł się wylęg. Inaczej sie dusi
pod warstwą osadzonego na niej mółu jak i kiśnie w kwaśnej wodzie.
Dodatkowo karp intensywnie żeruje w dnie i uwalnia siarczany i bakterie
beztlenowe, i słabsze gatunki słabo to znoszą. I jest więcej ognisk
chorobotwórczych.
Do tego te ścieki i zanieczyszczenia. (Z którymi nie walczą Ci tak etyczni
wędkarze. Bo niby nie ma sensu i jak...(bzdura))
Do tego karp ma duże zapotrzebowanie na pokarm, którego nie trawi w 100% (nie
przyswaja całości, marnotrawi. wydala dość biogówna). Jest konkurencja
pokarmową. A zbiornik wodny ma okresloną wydajność produktywną (zasobność w
pokarmy). Tak więc zaczyna brakować pokarmu dla innych ryb. Co widać gołym
okiem, bo choćby płoć (w zbiornikach w których karpia jest sporo) jest chuda
jak ukleja... i osiąga mniejszy wymiar, jak też dłużej rośnie...
A inne gatunki jak kiełb, różanka zaczynają wymierać... A to też pokarm dla
mniejszych drapieżników...
"Dlaczego na łowisku Okoń można złowić i karpia, i lina i karasia i jazia
?"
A gdzie płoć, stynka, kiełb, i inne ryby które nie są tak wytrzymałe na
niedobory tlenu. I jeśli, byś miał dokładne dane do do liczebności pogłowia, to
byś zobaczył i że tych ryb zaczyna być mniej. Porównując współczynnik masy ryb
rodzimych do obcych, jak i liczebności poszczególnych gatunków.
Sam wspomniałeś że wędkarze lepiej się wyszkolili, tak wiec powinni łowić
więcej, a oni wcale więcej nie łowią tolko skuteczniej. Tak więc w
rzeczywistości łowią mniej. (zresztą, kiedys wedkarze nie chwalili się
publicznie swoimi połowami i rekordami (nie mam zdjęć okazałych linów z końca
lat 80 do końca lat 90, bo nie myślałem o paradzie rekordów). (Kiedyś na
kawałek rosówki łowiłem po 5 linów od 47 cm do 65 cm, płocie 30 cm to był standard. Nie
musiałem się wysilać w doborze miejscówki i wystarczyły mi zwykłe czerwone
robaki ewentualnie dzikuny (biały robak). Dziś w niektórych akwenach szybciej
słowię karpia o wadze pow 7 kg
niż płoć pow 20 cm,
i nie złowię kiełbia. Stynki też jest coraz mniej w tej zupie. Kiedyś
widziałem dno na 3 m
głębokości, dziś na 0,5 m
nie widać dna! I to w łowiskach gdzie nie ma ścieków, bo są oddalone od
aglomeracji ludzkich. Nie ma w nich nawozów, bo nie znajdują się przy
polach uprawnych, a przy łąkach i w lasach. Zaczął dominować tam karp, którego
mało kto tam poławia. Ale się nim zarybia bo tani!
A patrząc na karpia łowią ich więcej i wszędzie i większe sztuki. Bo jest ich
coraz więcej i zasiedlają coraz to większe obszary i wypierają inne
słabsze gatunki...
Może dożyjemy czasów, gdzie wielki karp nie będzie zachciewajką początkującego
wędkarza. Bo tu nie liczy się dla nich piękny okaz ryby, a gigant/mutant.
Bo lepiej się pochwalić złowieniem 20 kg karpia niż płocią o wadze zaledwie
1,5-2kg. Jak będę wyglądał na zdjęciu z taka pchełką. Jak komuś z takim
drobiazgiem zaimponuję.
A to że na stół dla rodziny, nie zaproponuję. Bo nie smakuje mi, bo nie jem
ryb. to nie jest ważne. Ważne że łapię potwory z loknes. No i ci co nie mają
pojęcia o rybach i wędkarstwie, będą mnie podziwiać jakie wielkie ryby łowię.
Już nie raz ludzie, obstawali przy swoim błędnym myśleniu. I nie docierało do
nich że jest to błędne myślenie. Np. uważali okonia za chwast i szkodnika. Że
prawie nie wyginą. Tak samo z innymi gatunkami. A dziś, zwiększmy wymiar
ochronny, dajmy okres ochronny, zmniejszmy limit dobowy, zróbmy limit roczny.
Przykłady błędów ludkich, mamy i w swojej histori, jak i przykłady ze Świata...
Dlatego jeszcze raz się powtórzę;
Można mieć naturalne piękne łowiska, jak i super
specjalne łowiska. Tylko trzeba to robić z głową. Chyba
wprowadzenie tych rejestrów połowów też do czegoś zobowiązuje?
No i nasze dobro naturalne, nasza flora i fauna. Dla niej też trzeba mieć
szacunek.
W innym przypadku. Nasze prawnuki, będą oglądać śmietnik który po sobie
zostawimy. A o wędkarskich przygodach z rodzimymi gatunkami, pozostaną tylko
legendy. I żeby nie zdjęcia to by nikt nie uwiezył że kiedyś były takie ryby w
naszych łowiskach.
Przykładem jest rzeka Ebro... Kiedyś były okazy łososiowatych i pstrągów, a
dziś sumów gigantów i karpi. Z tym że i ich pogłowie spada, bo jest ubogość
pokarmowa i gatunkowa. Co też wpływa destrukcyjnie. Ale tego niektórzy nie
widzą, bo nie patrzą na całość. Ile jest młodych osobników, jak one się
rozwijają, jak się zmienia pogłowie ryb. Egoizm łowców okazów
(gigantów/mutantów), wpływa negatywnie na stan naszych wód... I wypacza
wędkarstwo.
Jeśli nie z tej beczki. To pokaż który ze sławnych wędkarzy zachęca. By wypierać naturalne gatunki obcymi. Co oni o tym mówią? Bo ja nic innego nie zauważyłem, jak tylko to że te giganty z obcych środowisk poławiają tylko w łowiskach specjalnie do tego przystosowanych, powstałych tylko w tym celu... Nie widziałem by zastawiali się na karpia, np na mamrach, czy Wiśle...
Jednak podstawową głupotą...może nie głupota ,a debilizmem ,jest zarybianie 2,3-5 hektarowe zbiorniki sumem.U mnie na śląsku dobra połowa ma sumy i jakis debil teraz szczerzy zęby z radości że pływa mu tam 100 kabanów po 1,5 -2 metry ,ale nie spojrzy że znikł leszcz,karaś ,duża płoć i jaź. W związkach jest masa nieodpowiedzialnych ludzi .Nawet jak Ci wedkarze tego karpia nie wytrzebią po zarybieniu ,sum dokończy sprawę. Druga sprawą sa zarybienia . Jest jaź ,płoć ,leszcz,nasz karaś,lin,węgorz itd...Co drugie koło szczyci sie że w roku zarybiło np. tona karpia , 100 kilo jazia i gdzie niegdzie 50 szt narybku wegorza . To jak do cholery ma byc rybostan w danym akwenie .
Też mam podobne zdanie co kolega po kiju, sum zeżre wszystko co mu wpadnie do pyska, a w szczególności na mniejszych zbiornikach. Po co w ogóle zarybia się tym gatunkiem większość zbiorników?? Rzadko kiedy obserwuje się zarybienie wód pzw dużą ilością lina, a szkoda bo to bardzo fajna rybka, sam do swego stawu wpuściłem narybek lina i karasia złocistego...
To fakt. Kiedyś każdy wędkarz, cieszył się z płoci ok. 1kg, lina 2 kg, okonia 1,5g. Niektórzy nawet z dużo mniejszych rybek. A dziś?
Ja mam ambicję złowić wielka rybę…
Oj nie mam kasy by jeździć za granicę, czy wykupywać licencje na specjalistycznych łowiskach. Tak wiec niech zarybiają i tutaj (nie ważne czy jest to słuszne). Ważne bym mógł złowić BIB RYBĘ, bo co mi tam ja chcę!
Kolega pisze słusznie. Nie widziałam by w filmach; „Taaaka Ryba”, „Wędkarstwo moje hobby”, „Red Hant”, czy „Wędkarskie przygody Jona Wilsona”
Zachęcano do zarybiania łowisk naturalnych obcymi gatunkami. A raczej zwracają uwagę na to, że takie ryby powinny być hodowane i poławiane w specjalnych łowiskach. Pewnie robią to w tak delikatny sposób by nie narazić się egoistom wędkarskim. Bo przecież jak stracą popularność to i źródło dochodu…
To fakt. Kiedyś każdy wędkarz, cieszył się z płoci ok. 1kg, lina 2 kg, okonia 1,5g. Niektórzy nawet z dużo mniejszych rybek. A dziś?
Ja mam ambicję złowić wielka rybę…
Oj nie mam kasy by jeździć za granicę, czy wykupywać licencje na specjalistycznych łowiskach. Tak wiec niech zarybiają i tutaj (nie ważne czy jest to słuszne). Ważne bym mógł złowić BIB RYBĘ, bo co mi tam ja chcę!
Kolega pisze słusznie. Nie widziałam by w filmach; „Taaaka Ryba”, „Wędkarstwo moje hobby”, „Red Hant”, czy „Wędkarskie przygody Jona Wilsona”
Zachęcano do zarybiania łowisk naturalnych obcymi gatunkami. A raczej zwracają uwagę na to, że takie ryby powinny być hodowane i poławiane w specjalnych łowiskach. Pewnie robią to w tak delikatny sposób by nie narazić się egoistom wędkarskim. Bo przecież jak stracą popularność to i źródło dochodu…
Właśnie leci/leciał program Taaaaka Ryba. Tam wspomniano o tym że okoń potrafi wyprzeć sandacza. Łowią okonie 45 cm, trafili nawet 1,4 kg sztukę...
Tak więc teoria o wypieraniu gatunków nie jest fikcją. I każdy zbiornik wodny ma swoją oryginalną Faunę i Florę!... A człowiek ingerując* zmienia nie odwracalnie przyrodę...
*ingeruje - zarybia nie rodzimym gatunkiem, wprowadza inna dominującą rybę bez naturalnych wrogów. Wprowadza nowe czynniki chorobotwórcze, patogeny.
Właśnie leci/leciał program Taaaaka Ryba. Tam wspomniano o tym że okoń potrafi wyprzeć sandacza. Łowią okonie 45 cm, trafili nawet 1,4 kg sztukę...
Tak więc teoria o wypieraniu gatunków nie jest fikcją. I każdy zbiornik wodny ma swoją oryginalną Faunę i Florę!... A człowiek ingerując* zmienia nie odwracalnie przyrodę...
*ingeruje - zarybia nie rodzimym gatunkiem, wprowadza inna dominującą rybę bez naturalnych wrogów. Wprowadza nowe czynniki chorobotwórcze, patogeny.
Okon to nic. Wg naczelnego ichtiologa okregu piotrkowskiego, sandacza z ZS wyparla - plotka.
WIelu wędkujących upiera sie po stronie zarybiania karpiami bo twierdzą jakie to ubogie byloby nasze wędkarstwo bez tej "pieknej ryby" czyli patrzą na to pod swoim kątem na to kazdy spinningista mogłby zaproponować wpuszczanie okoni nilowych , tajmieni czy innych nierodzimych gatunków które to bylby by bardzo atrakcyjne a wystarczy tylko przystosować osrodki zarybieniowe i wbić ludziom do głowy ze to pozyteczne fajne duze , silne i waleczne ryby a o skutkach każdy by sie dowiedzial po 20 latach.
Gatunki ryb ktore sie nie rozmnażają nie sa takie złe jeśli wystepuja w niewielkich ilosciach 30 karpi 10 hektarowym zbiorniku zadnych szkod nie narobi ale juz wpuszczanie co roku 2000kg do zalewu 35ha i tak rok w rok a czasem i wieksze ilosci to juz jest problemem tym bardziej ze wszystkiego nie sa w stanie ludzie wylowić bo padaja ztuki po 15kg mimo ogromnej presji ale te chinole sa sprytne a do tego ludzie zaawansowani poławiacze paszaków wypuszczaja te wieksze a jak taki wYNdkOrz złowi szczupaka 2kg zjada go niczym [suszi] .
Operaty robione przez niezależnych ichtiologów a ni tych oplacanych [rzez rzgw bo wiadomo jakie oni tworzą opinie ...
Jeszcze jedno nie kazda ryba pasuje do kazdego akwenu przecież jest klasyfikacja wód to pamietam jeszcze z ksiazek (sielawowy , szczupakowo- linowy itp ) to niech w danych wodach rybami dominującymi będą te flagowe gatunki dla typy łowiska a nie zarybieniowe amury czy karpiki.
Właśnie leci/leciał program Taaaaka Ryba. Tam wspomniano o tym że okoń potrafi wyprzeć sandacza. Łowią okonie 45 cm, trafili nawet 1,4 kg sztukę...
Tak więc teoria o wypieraniu gatunków nie jest fikcją. I każdy zbiornik wodny ma swoją oryginalną Faunę i Florę!... A człowiek ingerując* zmienia nie odwracalnie przyrodę...
*ingeruje - zarybia nie rodzimym gatunkiem, wprowadza inna dominującą rybę bez naturalnych wrogów. Wprowadza nowe czynniki chorobotwórcze, patogeny. Cześć Ingerować: "włączać się , mieszać się , interweniować , wdawać się , wplątywać się , wtrącać się" Artur nie znalazłem nigdzie takiej klasyfikacji jak Twoja ;-) Każdy z nas ma po części rację. JK
Właśnie leci/leciał program Taaaaka Ryba. Tam wspomniano o tym że okoń potrafi wyprzeć sandacza. Łowią okonie 45 cm, trafili nawet 1,4 kg sztukę...
Tak więc teoria o wypieraniu gatunków nie jest fikcją. I każdy zbiornik wodny ma swoją oryginalną Faunę i Florę!... A człowiek ingerując* zmienia nie odwracalnie przyrodę...
*ingeruje - zarybia nie rodzimym gatunkiem, wprowadza inna dominującą rybę bez naturalnych wrogów. Wprowadza nowe czynniki chorobotwórcze, patogeny. Cześć Ingerować: "włączać się , mieszać się , interweniować , wdawać się , wplątywać się , wtrącać się" Artur nie znalazłem nigdzie takiej klasyfikacji jak Twoja ;-) Każdy z nas ma po części rację. JK
Właśnie leci/leciał program Taaaaka Ryba. Tam wspomniano o tym że okoń potrafi wyprzeć sandacza. Łowią okonie 45 cm, trafili nawet 1,4 kg sztukę...
Tak więc teoria o wypieraniu gatunków nie jest fikcją. I każdy zbiornik wodny ma swoją oryginalną Faunę i Florę!... A człowiek ingerując* zmienia nie odwracalnie przyrodę...
*ingeruje - zarybia nie rodzimym gatunkiem, wprowadza inna dominującą rybę bez naturalnych wrogów. Wprowadza nowe czynniki chorobotwórcze, patogeny. Cześć Ingerować: "włączać się , mieszać się , interweniować , wdawać się , wplątywać się , wtrącać się" Artur nie znalazłem nigdzie takiej klasyfikacji jak Twoja ;-) Każdy z nas ma po części rację. JK
ktoś tu pytał :)czemu karp jest wpuszczany do polskich zbiorników w dużych ilościach , moim zdaniem z
kilku powodów ,dosyć tani narybek ,dla mięsa bo szybko rośnie i zaspokoi
polskich mięsiarzy których u nas niestety jest bardzo bardzo dużo a ich
mottem jest " bierzem wszystko bo karta musi się zwrócić " :) no i dlatego bo to piękna , mądra i waleczna ryba ,kto miał na haku np. spławikówki choć by nie dużego karpia wie co mam na myśli
,jak ta ryba walczy ale mimo tego jestem za tym żeby polskie zbiorniki zarybiać tą rybą z głową , zgadzam sie ze jesli jest wpuszczana do zbiorników w
za dużych ilościach ma nie korzystny wpływ na zbiornik ( zamulenie
itp) ale to przecież nie tylko karp inne gatunki np. sum jesli
zapuścisz na pałę nie do odpowiedniego zbiornika lub w nie odpowiedniej
ilości bez jakiejkolwiek konsultacji z ichtiologiem to tez będzie z
niego więcej szkody niż użytku a uwierzcie mi akurat łowie na takiej wodzie
:) gdzie jest taki problem, przykładów jest wiele ale tylko o karpiu jest głośno ,większościami gatunków trzeba Polskie
wody zarybiać z głową .prawda karpia jest dużo wpuszczanego do
naszych wod, często za dużo ale moim zdaniem takich zbiorników w których on stanowi
problem ,degraduje zbiornik itd. jest mało a po za tym w tych sytuacjach
nie karp jest winny tylko czlowiek i teksty typu ze nie powinno go byc w
Polsce
bo to obcy gatunek chyba sa przesadne, nie na miejscu .
karpie od dawna sa w naszych wodach i wcześniej jakoś nikomu to nie
przeszkadzało i pewnie mało kto wiedział ze może on miec negatywny wplyw na
zbiornik , mało tego jesli ktos złowił karpia np. 3kg ,choć to nie
oszukujmy sie mały karp to był bardzo szcześliwy i nie w głowie mu było
wyganiać :) karpia z Polski , 800lat nikomu to za bardzo nie
przeszkadzało :) że karp żyje w Polsce , co prawda nie od razu trafił do naszych naturalnych zbiorników ale karp od bardzo, bardzo dawna pływa w Polsce również w takich wodach ,w latach
90tych do Polski z Anglii "przyszła " metoda włosowa i zaczęto w
Polsce łowić coraz to większe sztuki(wcześniej do ww ryba +20 kg była
zgłaszana bardzo rzadko ) a kilkanaście lat później przyszedł w Polsce
wielki szał na wędkarstwo karpiowe
i zaczęto łowić coraz to więcej dużych ryb a karp +20 kg juz nikogo nie
dziwi a trafiają sie w Polsce karpie jak pewnie wiecie +30kg ,
karpiarze zaczeli jako pierwsi wypuszczać swoje zdobycze ( za to nikt
ich nie chwali :) ) itd,itd...... zaczeło to boleć co niektórych :))))
że inni łowią intensywnie duze ryby i jeszcze do tego je wypuszczają i
od tej pory karp to wielki szkodnik a karpiarze to gadżeciarze
itd........... i taka jest niestety prawda , jesli czytam teks ze
karp to szkodnik ,obcy gatunek i nagle każdy robi z siebie ekologa to trochę nie chce mi się w to wierzyć , nie mówię że wszyscy są tacy ale czemu od niedawna tak jest głośno o tych nierodzimych gatunkach i nagle wszyscy zaczeli się martwić o nasze wody , panowie człowiek o wiele bardziej od karpia :) w inny sposób od bardzo dawna niszczy nasze wody i o tym jakoś się na tym forum mało rozmawia , o tym może pomyślcie a nie "w kółko panie Macieju " o karpiu i obcych gatunkach " takie jest moje zdanie .
śliwa dobrze napisał - wpuszczać ale z głową! i nie wszędzie ;) w końcu jakiś karpiarz dostrzega również problem związany z nadmierną obfitością w co niektórych wodach :) brawo - szacun!
ktoś tu pytał :)czemu karp jest wpuszczany do polskich zbiorników w dużych ilościach , moim zdaniem z
kilku powodów ,dosyć tani narybek ,dla mięsa bo szybko rośnie i zaspokoi
polskich mięsiarzy których u nas niestety jest bardzo bardzo dużo a ich
mottem jest " bierzem wszystko bo karta musi się zwrócić " :) no i dlatego bo to piękna , mądra i waleczna ryba ,kto miał na haku np. spławikówki choć by nie dużego karpia wie co mam na myśli
,jak ta ryba walczy ale mimo tego jestem za tym żeby polskie zbiorniki zarybiać tą rybą z głową , zgadzam sie ze jesli jest wpuszczana do zbiorników w
za dużych ilościach ma nie korzystny wpływ na zbiornik ( zamulenie
itp) ale to przecież nie tylko karp inne gatunki np. sum jesli
zapuścisz na pałę nie do odpowiedniego zbiornika lub w nie odpowiedniej
ilości bez jakiejkolwiek konsultacji z ichtiologiem to tez będzie z
niego więcej szkody niż użytku a uwierzcie mi akurat łowie na takiej wodzie
:) gdzie jest taki problem, przykładów jest wiele ale tylko o karpiu jest głośno ,większościami gatunków trzeba Polskie
wody zarybiać z głową .prawda karpia jest dużo wpuszczanego do
naszych wod, często za dużo ale moim zdaniem takich zbiorników w których on stanowi
problem ,degraduje zbiornik itd. jest mało a po za tym w tych sytuacjach
nie karp jest winny tylko czlowiek i teksty typu ze nie powinno go byc w
Polsce
bo to obcy gatunek chyba sa przesadne, nie na miejscu .
karpie od dawna sa w naszych wodach i wcześniej jakoś nikomu to nie
przeszkadzało i pewnie mało kto wiedział ze może on miec negatywny wplyw na
zbiornik , mało tego jesli ktos złowił karpia np. 3kg ,choć to nie
oszukujmy sie mały karp to był bardzo szcześliwy i nie w głowie mu było
wyganiać :) karpia z Polski , 800lat nikomu to za bardzo nie
przeszkadzało :) że karp żyje w Polsce , co prawda nie od razu trafił do naszych naturalnych zbiorników ale karp od bardzo, bardzo dawna pływa w Polsce również w takich wodach ,w latach
90tych do Polski z Anglii "przyszła " metoda włosowa i zaczęto w
Polsce łowić coraz to większe sztuki(wcześniej do ww ryba +20 kg była
zgłaszana bardzo rzadko ) a kilkanaście lat później przyszedł w Polsce
wielki szał na wędkarstwo karpiowe
i zaczęto łowić coraz to więcej dużych ryb a karp +20 kg juz nikogo nie
dziwi a trafiają sie w Polsce karpie jak pewnie wiecie +30kg ,
karpiarze zaczeli jako pierwsi wypuszczać swoje zdobycze ( za to nikt
ich nie chwali :) ) itd,itd...... zaczeło to boleć co niektórych :))))
że inni łowią intensywnie duze ryby i jeszcze do tego je wypuszczają i
od tej pory karp to wielki szkodnik a karpiarze to gadżeciarze
itd........... i taka jest niestety prawda , jesli czytam teks ze
karp to szkodnik ,obcy gatunek i nagle każdy robi z siebie ekologa to trochę nie chce mi się w to wierzyć , nie mówię że wszyscy są tacy ale czemu od niedawna tak jest głośno o tych nierodzimych gatunkach i nagle wszyscy zaczeli się martwić o nasze wody , panowie człowiek o wiele bardziej od karpia :) w inny sposób od bardzo dawna niszczy nasze wody i o tym jakoś się na tym forum mało rozmawia , o tym może pomyślcie a nie "w kółko panie Macieju " o karpiu i obcych gatunkach " takie jest moje zdanie .
Czemu nikt nie dziękował za wypuszczenie karpi z powrotem do naszych wód (tych naszych skarbów naturalnych). Bo one są obcym gatunkiem i je degradują, zabierają miejsze tym naszym szlachetniejszym rybkom. Sam przyznałeś że są obce i nie występowały w naszych wodach. Sprowadzili je mnisi i hodowali w stawach hodowlanych. Nie boli mnie to że łowicie duże karpie, a to że z egoizmu wpuszczacie je wszędzie gdzie popadnie, nie licząc się z konsekwencjami... Jak wcześniej pisałem. Można mieć super łowiska z obcymi gatunkami. Ale muszą one powstawać z głową bez szkody dla naszej flory i fauny. A nie bezmyślnie wpuszczać ich wszędzie gdzie popadnie. Dlaczego wcześniej nikt nie protestował. Ponieważ wcześniej nie było tak widać, jak one degradują środowisko. I ludzie też byli wprowadzani w błąd, nie znali swoich praw... Dziś wpuszczono już go tak dużo, i te wpuszczone wcześniej się rozrosły, że gołym okiem widać jak zniszczą łowiska. Tym bardziej że te zarybienia stały się plagą. I krytykujemy, nie tylko zarybienia karpiem, czy amurem. Ale też innymi gatunkami jak sum czy tołpyga itd. Tyle że jak ktoś powie obcy gatunek, to karpiarz sam się odzywa i twierdzi że mówimy wyłącznie o karpiu. U mnie w kole dalej jest ciemnota i na temat takich zarybień sumem łowiska linowo szczupakowego, twierdzą że oni na górze mają ichtiologów i wiedzą co robią. I nie widzą potrzeby by się wtrancać. Złożyć jakiś wniosek do okręgu, widzą jako zło, i udają że nie było o tym mowy. Co do utrudniania dojazdu do łowiska przez właścicieli przyległych terenów. Twierdzą że nic z tym się nie da zrobić. Nie mają świadomości i nie znają przepisów. Nie chce im się w to bawić. Ważne że zorganizują sobie kilka zawodów wędkarskich za nasze składki i z głowy. Mówię że powinna być droga gminna na planach, jak też prawo gwarantuje dojazd do własnego terenu. To udaje że nie słyszy, i nie che o tym mówić. Nawet do urzędu zajrzeć w mapki mu się nie chce! I tym muszę się zająć jako SW OKOŃ, bo na nich nie można liczyć. Prezes koła, rozłożył rence i nie wiedział co powiedzieć. A jak powiedziałem że o to trzeba zawalczyć, to poprostu sie zmył i zbył jakimś mamraniem że nic się nie da zrobić.
CześćTeż to niejednokrotnie podkreślałem w swoich wypowiedziach - nie wszędzie, nie zawsze. Nie słuchać pewnej grupy wędkarzy, że tylko karp. Artur dopiero teraz zauważyłem Twoją wypowiedź. Z pewnymi rzeczami się zgadzam. Np z tym, że karp żeruje bobrując w dnie, ale tak samo żeruje i lin i leszcz.Proponuję obejrzeć na YT jakiś film pokazujący jak żerują karpie - owszem dużo rumoru w wodzie robią ale żeby aż tak ryły jak sobie to wyobrażasz nie powiedziałbym. Zgadzam się też z tym, że karp duże potrafi zjeść. Ale leszcz nie jest żywieniowym ascetą.
( Piotrek 19 sekunda :-)))) )
( 43 sekunda )Na Nekielce łowią na spławik kilowe płocie a karpi jest tam dużo :-)No to muszę zacytować:" Sam wspomniałeś że wędkarze lepiej się wyszkolili, tak wiec powinni łowić więcej, a oni wcale więcej nie łowią tolko skuteczniej. Tak więc w rzeczywistości łowią mniej." No jak ktoś łowi skuteczniej to chyba i więcej he he :-) Następny: " Egoizm łowców okazów (gigantów/mutantów), wpływa negatywnie na stan naszych wód... I wypacza wędkarstwo." Łowcy okazów np płoci, szczupaków czy linów też wypaczają wędkarstwo?I na czym polega ten egoizm ?Następny:" Bo lepiej się pochwalić złowieniem 20 kg karpia niż płocią o wadze zaledwie 1,5-2kg. Jak będę wyglądał na zdjęciu z taka pchełką. Jak komuś z takim drobiazgiem zaimponuję."Złów taką pchełkę płoć ważącą kilo lub większą i zobaczysz czy zaimponujesz czy nie :-)))) Też jestem za tym, żeby powstały piękne, dzikie łowiska komercyjne. Ale nie z wystrzyżoną trawką, bez drzew, jak pustynia :-) JK
Czemu nikt nie dziękował za wypuszczenie karpi z powrotem do naszych wód (tych naszych skarbów naturalnych). Bo one są obcym gatunkiem i je degradują, zabierają miejsze tym naszym szlachetniejszym rybkom. Sam przyznałeś że są obce i nie występowały w naszych wodach. Sprowadzili je mnisi i hodowali w stawach hodowlanych. Nie boli mnie to że łowicie duże karpie, a to że z egoizmu wpuszczacie je wszędzie gdzie popadnie, nie licząc się z konsekwencjami... Jak wcześniej pisałem. Można mieć super łowiska z obcymi gatunkami. Ale muszą one powstawać z głową bez szkody dla naszej flory i fauny. A nie bezmyślnie wpuszczać ich wszędzie gdzie popadnie. Dlaczego wcześniej nikt nie protestował. Ponieważ wcześniej nie było tak widać, jak one degradują środowisko. I ludzie też byli wprowadzani w błąd, nie znali swoich praw... Dziś wpuszczono już go tak dużo, i te wpuszczone wcześniej się rozrosły, że gołym okiem widać jak zniszczą łowiska. Tym bardziej że te zarybienia stały się plagą. I krytykujemy, nie tylko zarybienia karpiem, czy amurem. Ale też innymi gatunkami jak sum czy tołpyga itd. Tyle że jak ktoś powie obcy gatunek, to karpiarz sam się odzywa i twierdzi że mówimy wyłącznie o karpiu. U mnie w kole dalej jest ciemnota i na temat takich zarybień sumem łowiska linowo szczupakowego, twierdzą że oni na górze mają ichtiologów i wiedzą co robią. I nie widzą potrzeby by się wtrancać. Złożyć jakiś wniosek do okręgu, widzą jako zło, i udają że nie było o tym mowy. Co do utrudniania dojazdu do łowiska przez właścicieli przyległych terenów. Twierdzą że nic z tym się nie da zrobić. Nie mają świadomości i nie znają przepisów. Nie chce im się w to bawić. Ważne że zorganizują sobie kilka zawodów wędkarskich za nasze składki i z głowy. Mówię że powinna być droga gminna na planach, jak też prawo gwarantuje dojazd do własnego terenu. To udaje że nie słyszy, i nie che o tym mówić. Nawet do urzędu zajrzeć w mapki mu się nie chce! I tym muszę się zająć jako SW OKOŃ, bo na nich nie można liczyć. Prezes koła, rozłożył rence i nie wiedział co powiedzieć. A jak powiedziałem że o to trzeba zawalczyć, to poprostu sie zmył i zbył jakimś mamraniem że nic się nie da zrobić.
Artur kto te karpie wpuszcza? My karpiarze? Być może umknęło - na filmie z leszczami obejrzyj dokładnie 43 sekundę. Leszcz nie zrywa osadów z dna?O karpiach proponuję 19 sekundę - ;-) JK
Być może umknęło - na filmie z leszczami obejrzyj dokładnie 41 sekundę. Leszcz nie zrywa osadów z dna?O karpiach proponuję 19 sekundę - ;-) Artur kto te karpie wpuszcza? My karpiarze?JK
Artur jesteś pierwszym i ostatnim któremu odpiszę na komentarz w tym poście , każdy napisał swoje zdanie więc i ja to zrobiłem ale nie myślę brać z was przykład i dalej uczestniczyć w tej rozmowie i się kłócić gdyż nie miejsce i pora są większe problemy gdyż jak to jeden z kolegów ładnie napisał za dużo jest na tym forum tzw. niespełnionych talentów którzy postanawiają sie na forum odprężyć ( no bo gdzie indziej można to zrobić bez żadnych konsekwencji ) pisząc delikatnie mówiąc śmieszne rzeczy , ja tylko mogę sobie poczytać i się pośmiać , głupoto było reagować i odpisywać tym wszystkim którzy piszą rzeczy z którymi się nie zgadzam i które mnie śmieszą a wiec żegnam a tobie tylko radzę trochę więcej poczytać o tym karpiu na przykład i jak kochasz tak te rodzime rybki to tak jak patrze na zdjęcia z twojej galerii to proponował bym trochę ich mniej zabierać a jak już ryba jest dla ciebie okazem i robisz sobie z nią zdjęcie to proponował bym zrobić zdjęcie nad wodą a nie na tle kafelków a potem rybkę wypuścić to przyniesie lepsze efekty niż pisanie w kółko na forum jaki to karp między innymi jest zły :)))))
Być może umknęło - na filmie z leszczami obejrzyj dokładnie 41 sekundę. Leszcz nie zrywa osadów z dna?O karpiach proponuję 19 sekundę - ;-) Artur kto te karpie wpuszcza? My karpiarze?JK zerknąłem na 19 sekundę nieźle , czytałem nie tak dawno artykuł Nasha o blow back rig i z tego co pisał wynika że czasem nic nie możemy z tym zrobić , nie pomorze najlepszy przypon :)
Śliwa ,Janusz ,Paweł i inni koledzy ,portal wędkuje to nie zebranie sprawozdawczo -wyborcze Polskiego Związku Wędkarskiego i czym powinni zarybiać nasze wody ,a czym zarybiają i co robią ,to dwa światy -Świat według Kiepskich i świat marzeń . Tak że jest dobrze jedziemy na pogrzeb.
jeśli chodzi o zjawisko resuspensji to numerem jeden w polskich wodach jest leszcz, ponieważ żeruje w duuuużych stadach, natomiast karp zajmuje 2 miejsce na podium ;)
CześćTeż to niejednokrotnie podkreślałem w swoich wypowiedziach - nie wszędzie, nie zawsze. Nie słuchać pewnej grupy wędkarzy, że tylko karp. Artur dopiero teraz zauważyłem Twoją wypowiedź. Z pewnymi rzeczami się zgadzam. Np z tym, że karp żeruje bobrując w dnie, ale tak samo żeruje i lin i leszcz.Proponuję obejrzeć na YT jakiś film pokazujący jak żerują karpie - owszem dużo rumoru w wodzie robią ale żeby aż tak ryły jak sobie to wyobrażasz nie powiedziałbym. Zgadzam się też z tym, że karp duże potrafi zjeść. Ale leszcz nie jest żywieniowym ascetą.
( Piotrek 19 sekunda :-)))) )
( 43 sekunda )Na Nekielce łowią na spławik kilowe płocie a karpi jest tam dużo :-)No to muszę zacytować:" Sam wspomniałeś że wędkarze lepiej się wyszkolili, tak wiec powinni łowić więcej, a oni wcale więcej nie łowią tolko skuteczniej. Tak więc w rzeczywistości łowią mniej." No jak ktoś łowi skuteczniej to chyba i więcej he he :-) Następny: " Egoizm łowców okazów (gigantów/mutantów), wpływa negatywnie na stan naszych wód... I wypacza wędkarstwo." Łowcy okazów np płoci, szczupaków czy linów też wypaczają wędkarstwo?I na czym polega ten egoizm ?Następny:" Bo lepiej się pochwalić złowieniem 20 kg karpia niż płocią o wadze zaledwie 1,5-2kg. Jak będę wyglądał na zdjęciu z taka pchełką. Jak komuś z takim drobiazgiem zaimponuję."Złów taką pchełkę płoć ważącą kilo lub większą i zobaczysz czy zaimponujesz czy nie :-)))) Też jestem za tym, żeby powstały piękne, dzikie łowiska komercyjne. Ale nie z wystrzyżoną trawką, bez drzew, jak pustynia :-) JK Karp nie żeruje TAK SAMO jak lin czy leszcz. Karp jest przede wszystkim rybą rzeczną. Jego styl zachowania się w wodzie, sposób żerowania( pobierania pokarmu) - fenotypowo, przystosowany jest do rzek - części azjatyckich rzek - szerokich dorzeczy i delt oraz wód znajdujących się w zlewni danej rzeki.Twierdzenie jakoby karp żerował w sposób identyczny jak lin czy leszcz - jest kompletnie nietrafione, pozbawione obiektywizmu.Poza tym: lin, leszcz - ryby, które są na terenie Polski od czasów , kiedy... nie było Polski a był tylko tzw. Niż Europejski (krótko po cofnięciu się lądolodu) - nie mają nic do kwestii karpia. Karp w odróżnieniu od tych pierwszych - został wprowadzony do wód przez człowieka i musi być przezeń wyprowadzony aby rybom rodzimym , choć trochę żyło się lepiej.
jeśli chodzi o zjawisko resuspensji to numerem jeden w polskich wodach jest leszcz, ponieważ żeruje w duuuużych stadach, natomiast karp zajmuje 2 miejsce na podium ;)
Karp syfi jeszcze mniej, więcej bałaganu robią krąpie i nawet płocie. A największy syf robimy my wędkarze sypiąc w ciągu sezonu tony zanęt do wody, licząc na zwabienie ryb.
Karp nie żeruje TAK SAMO jak lin czy leszcz. Karp jest przede wszystkim rybą rzeczną. Jego styl zachowania się w wodzie, sposób żerowania( pobierania pokarmu) - fenotypowo, przystosowany jest do rzek - części azjatyckich rzek - szerokich dorzeczy i delt oraz wód znajdujących się w zlewni danej rzeki.Twierdzenie jakoby karp żerował w sposób identyczny jak lin czy leszcz - jest kompletnie nietrafione, pozbawione obiektywizmu.Poza tym: lin, leszcz - ryby, które są na terenie Polski od czasów , kiedy... nie było Polski a był tylko tzw. Niż Europejski (krótko po cofnięciu się lądolodu) - nie mają nic do kwestii karpia. Karp w odróżnieniu od tych pierwszych - został wprowadzony do wód przez człowieka i musi być przezeń wyprowadzony aby rybom rodzimym , choć trochę żyło się lepiej.
CześćMasło maślane, maślane masło, Masło maślane, maślane masło...Czyli jak żeruje ten karp skoro nie tak samo. NIE GDZIE ( ryba rzeczna ) TYLKO JAK ?Czyżby film nie o żerowaniu leszcza i karpia nadal nie przekonał kto bardziej ryje w dnie a kto zbiera z dna?Irku zawsze to powtarzam - nie ilość zanęty ale jakość :-)Nie 10 kilo moczonego chleba a kilo kulek i kukurydzy.JK
jeśli chodzi o zjawisko resuspensji to numerem jeden w polskich wodach jest leszcz, ponieważ żeruje w duuuużych stadach, natomiast karp zajmuje 2 miejsce na podium ;)
Karp syfi jeszcze mniej, więcej bałaganu robią krąpie i nawet płocie. A największy syf robimy my wędkarze sypiąc w ciągu sezonu tony zanęt do wody, licząc na zwabienie ryb.
Ta wypowiedź , jest wszystkim co masz do powiedzenia na temat wędkarstwa, biologii ,czy konkretniej ryb? Skoro tak, to zostawiam to bez komentarza. Mnogość drobnych ryb karpiowatych - to m.in. efekt niekorzystnych zmian zachodzących w zbiorniku: przetrzebienie drapieżników I rzędu (miarkuj zatem swe rozkłady w przyszłości), brak ogniw pomiędzy materią małą a dużą łączącą konsumentów , dopływ ścieków zwiększających zakwity wody, co z kolei sprzyja plenieniu się i żerowaniu drobnych karpiowatych. W wielu akwenach Polski - kormorany - tak zabobonnie i niesłusznie oceniane przez wielu głupców - ptaki, żywią się właśnie dużą ilością karpiowatej drobnicy, a której obecność jest warunkowana (jak już wspomniałem wcześniej) po pierwsze: rabunkową działalnością człowieka ( zanieczyszczenia, przemysł , przesłaniający wszystko pieniądz, połowy i eksploatacja rybostanu przez człowieka) a po wtóre,zaś: zgubnym działaniem tak inwazyjnych gatunków zwierząt jak: amur , karp czy inne niebędące nawet rybami. Natomiast, obecność karpia - to także( jak nam wszystkim wiadomo): program apokalipsy , na własne życzenie. Skoro jest i wiadomo,że ma szkodliwy wpływ, to dlaczego by nie zacząć szanować praw ochrony przyrody i zaprzestać zarybień wód karpiem - raz na zawsze? Dziś trzeba, odpowiedzieć sobie na pytanie : na cóż ( tak z głębi rzeczy), ten karp jest potrzebny? Po to, by ryby łowione na wędkę były większe a może, by karp większy był ode mnie? Czy wędkarstwo bez karpia (utopia) nie miałoby sensu- z racji małej ilości gatunków ryb rodzimych osiągających duże rozmiary? Jest wiele interesujących ryb rodzimych - bo cecha ta, nie wynika tylko z kwestii osiąganych gabarytów (dużych lub małych, w zależności od gatunku ryby). W dalszym ciągu też, nie wiem - skąd się bierze satysfakcja z "posiadania" karpia w jeziorze, rzece itp...Może to coś podobnego: "Jestem taka i owaka, mam chłopaka - a on taki i owaki - i się cieszę ,że mam ,że mam "?
Dla mnie znajomość biologii, oczytanie itd nic nie znaczą, liczą się tylko spostrzeżenia, obserwacje i doświadczenie wędkarskie. Moje posty w tym temacie, to nie powtarzanie bzdur zasłyszanych u żałosnych wędkarskich "wodzirejów". Piszę o tym, co widzę i wiem.
Dla mnie znajomość biologii, oczytanie itd nic nie znaczą, liczą się tylko spostrzeżenia, obserwacje i doświadczenie wędkarskie. Moje posty w tym temacie, to nie powtarzanie bzdur zasłyszanych u żałosnych wędkarskich "wodzirejów". Piszę o tym, co widzę i wiem.
Przyjmij zatem do wiadomości,że wiele wniosków płynących z Twoich obserwacji - jest błędna. Sam też - mnóstwo czasu spędzam na obserwacji przyrody ( i to nie tylko tej nadwodnej) i widzę, (czasem niemal jak na dłoni) - jak te "akademickie bzdury" - okazują się czasem być prawdami godnymi Nagrody Nobla. Zdobądź się na odrobinę skromności i nie próbuj odkrywać na nowo, to co zostało odkryte, sprawdzone, udowodnione; a jeśli zostało coś - jeszcze do odkrycia - to proszę, zrób to- zaprezentuj się światu jako przyrodnik i odkrywca nowych teorii z biologii. Jak dotąd jesteś tylko wędkarzem i to chyba w dodatku mającym zbyt wysokie mniemanie na temat swojej wiedzy i roli nad wodą ,(patrz ironiczne odniesienie się do faktów).
Piszę to co widzę i wiem, ale nie kłócę się z nauką - rzeczowo, gruntownie potwierdzoną wiedzą,daleką od wieszczbiarstwa i gnom nie do przyjęcia w czasie, gdy wiadomo ,iż dzieje się zgoła inaczej.
A ja mam pytanko do przeciwników zarybień gatunkami takimi jak karp czy sum. Tak teraz narzekacie, a zastanowiliście się kto tak kiedyś zabiegał o te gatunki w naszych wodach? właśnie my wędkarze i to ci którzy teraz krytykują ten pomysł, sami tego chcieliśmy koledzy, nikt nie pomyślał że taki sum w jeziorze zrobi taką demolkę, teraz wszyscy są za tym by go jak najszybciej odłowic , przecież można było go nie wpuszczac ale kto chciał my , więc do końca nie zrzucajmy winę na pzw, to też nasza wina. A z drugiej strony nie widziałem jeszcze wędkarza któremu zachaczyłby sie ładny karp czy sum , który wędkarz po udanym holu nie byłby usmiechnięty , dumny, czy jak kto woli zadowolony.
A ja mam pytanko do przeciwników zarybień gatunkami takimi jak karp czy sum. Tak teraz narzekacie, a zastanowiliście się kto tak kiedyś zabiegał o te gatunki w naszych wodach? właśnie my wędkarze i to ci którzy teraz krytykują ten pomysł, sami tego chcieliśmy koledzy, nikt nie pomyślał że taki sum w jeziorze zrobi taką demolkę, teraz wszyscy są za tym by go jak najszybciej odłowic , przecież można było go nie wpuszczac ale kto chciał my , więc do końca nie zrzucajmy winę na pzw, to też nasza wina. A z drugiej strony nie widziałem jeszcze wędkarza któremu zachaczyłby sie ładny karp czy sum , który wędkarz po udanym holu nie byłby usmiechnięty , dumny, czy jak kto woli zadowolony.
A co ma sum do karpia lub innych ryb nierodzimych? Obecność suma lub innych ryb - jest złem tylko wtedy, gdy wynika z zarybień! W temacie tym, chodzi o obecność ryb obcych a nie ,że ktoś ma ból d* ,że np: w jeziorze żyje sobie wielki sum, który połyka karpie i inne ryby wpuszczane przez PZW. Istnieją różne jeziora o różnym typie rybostanu , więc jeśli tylko sum występuje tam w sposób iście naturalny - to co w tym złego ,że jako "pełnoprawny gospodarz tej wody" - zjada dużą ilość ryb? Kłopoty zaczynają się, gdy takie jezioro nie jest właściwie chronione a zarybiane systematycznie , po to , by takiej ryby jak sum - nie zbrakło Problemem są tutaj zarybienia i wędkarstwo - jako główni winowajcy, w jednym stoją domu.Gdyby nie było bowiem odłowów a co za tym idzie, także: zarybień (czyli los wody, scedowany zostałby na naturę ) duże sumy - żyłyby sobie, pożerając w dalszym ciągu - duże okazy ryb , nierzadko atrakcyjnych wędkarsko. I co ? Czepiałbyś się wtedy tego suma ? Czułbyś się gospodarzem jeziora, a może uznałbyś ,że TY JEDEN , NAJLEPIEJ WIESZ, CO DLA JEZIORA I RYB W NIM ŻYJĄCYCH -JEST DOBRE? Moje gratulacje, to pierwszy krok, do tego, by pretendować do roli gospodarza wody wziąć sprawy ( czytaj : PRZESTAWY) w swoje ręce. Wędkarzu, absolutnie nie rozumiesz tematu wątku.Przykro mi.
A ja mam pytanko do przeciwników zarybień gatunkami takimi jak karp czy sum. Tak teraz narzekacie, a zastanowiliście się kto tak kiedyś zabiegał o te gatunki w naszych wodach? właśnie my wędkarze i to ci którzy teraz krytykują ten pomysł, sami tego chcieliśmy koledzy, nikt nie pomyślał że taki sum w jeziorze zrobi taką demolkę, teraz wszyscy są za tym by go jak najszybciej odłowic , przecież można było go nie wpuszczac ale kto chciał my , więc do końca nie zrzucajmy winę na pzw, to też nasza wina. A z drugiej strony nie widziałem jeszcze wędkarza któremu zachaczyłby sie ładny karp czy sum , który wędkarz po udanym holu nie byłby usmiechnięty , dumny, czy jak kto woli zadowolony.
Chodzę na zebrania naszego od ponad 10 lat i co roku kilku ludków podnosi temat zarybień karpiem /amurem - dlaczego tak malo , dlaczego tylko raz w roku , dlaczego takimi małymi a nie grzmotami . Jeszcze nigdy nie spotkałem się z wnioskiem o zwiekszenei zarybien drapieznikami , karasiami czy innymi rybami tylko ja kilka razy podnosilem temat zarybienia małej rzeczki kleniem , jaziem oraz zwiekszenia zarybien rybami drapieznymi naszych akwenów i co zostalem wysmiany przez wszystkich ale cieszy mnie to bo śmiali sie z wlasnej glupoty i niewiedzy. Podobnie ubolewałem nad wpuszczaniem karpi do rzeki i co ? NIC usmiech i zero reakcji.
Co do karpia i amura boli mnie jak oddany zostaje do uzytku nowy zbiornik zaporowy i na starcie wpuszczane sa te 2 gatunki . Nie zdazy zawiazac sie tam zycie a rzgw juz wali karpiska i amury w efekcie nigdy nie wyrastaja rosliny woda jest zielona jak zupa i tylko w okresie tarła ploci wzdreg woda robi sie nadwyraz klarowna jak destylowana a pozniej szambo o przejzystosci 2cm .
"zaprezentuj się światu jako przyrodnik i odkrywca nowych teorii z biologii."
Teorie powiadasz, tak się składa, że wolę praktykę i zaraz po obiedzie biorę spinna i idę obserwować przyrodę.
Miłego popołudnia.
Życzę miłego wędkowania i sukcesów. I oby nie były to tylko te ryby, które mają teraz okres ochronny (m.in. sum,boleń , szczupak , sandacz , brzana i wiele innych). Należałoby się może rozejrzeć za kleniem, może jaziem - z małym twisterkiem? A może, by tak okoniom trochę dać spokoju? Przecież to tak ogromnie ważna przyrodniczo a tak wolno rosnąca ryba... Okonie łowione zimą - mają mniejsze szanse aby odbyć wiosną tarło. Myślę o tym , ponieważ też jestem wędkarzem praktycznym i wiem, że jeśli nie będzie nikogo, kto o tym myśli - ryb w przyszłości zbraknie.
Karp nie żeruje TAK SAMO jak lin czy leszcz. Karp jest przede wszystkim rybą rzeczną. Jego styl zachowania się w wodzie, sposób żerowania( pobierania pokarmu) - fenotypowo, przystosowany jest do rzek - części azjatyckich rzek - szerokich dorzeczy i delt oraz wód znajdujących się w zlewni danej rzeki.Twierdzenie jakoby karp żerował w sposób identyczny jak lin czy leszcz - jest kompletnie nietrafione, pozbawione obiektywizmu.Poza tym: lin, leszcz - ryby, które są na terenie Polski od czasów , kiedy... nie było Polski a był tylko tzw. Niż Europejski (krótko po cofnięciu się lądolodu) - nie mają nic do kwestii karpia. Karp w odróżnieniu od tych pierwszych - został wprowadzony do wód przez człowieka i musi być przezeń wyprowadzony aby rybom rodzimym , choć trochę żyło się lepiej.
CześćMasło maślane, maślane masło, Masło maślane, maślane masło...Czyli jak żeruje ten karp skoro nie tak samo. NIE GDZIE ( ryba rzeczna ) TYLKO JAK ?Czyżby film nie o żerowaniu leszcza i karpia nadal nie przekonał kto bardziej ryje w dnie a kto zbiera z dna?Irku zawsze to powtarzam - nie ilość zanęty ale jakość :-)Nie 10 kilo moczonego chleba a kilo kulek i kukurydzy.JK Ale beznadziejne porównanie :))woda tam gdzie jest leszcz jest zamulona i dno tez jest zamulone!!!filmik z karpiem to jak akwarium o ile to nie jest akwarium ;) ze zwitkiem itdraczej taka mała prowokacja bo jesli by karpia do tego zbiornika wpuscic gdzie jest leszcz to by taka chmure zrobil ze by go widac nie było :Dpozdrawiam
Karp nie żeruje TAK SAMO jak lin czy leszcz. Karp jest przede wszystkim rybą rzeczną. Jego styl zachowania się w wodzie, sposób żerowania( pobierania pokarmu) - fenotypowo, przystosowany jest do rzek - części azjatyckich rzek - szerokich dorzeczy i delt oraz wód znajdujących się w zlewni danej rzeki.Twierdzenie jakoby karp żerował w sposób identyczny jak lin czy leszcz - jest kompletnie nietrafione, pozbawione obiektywizmu.Poza tym: lin, leszcz - ryby, które są na terenie Polski od czasów , kiedy... nie było Polski a był tylko tzw. Niż Europejski (krótko po cofnięciu się lądolodu) - nie mają nic do kwestii karpia. Karp w odróżnieniu od tych pierwszych - został wprowadzony do wód przez człowieka i musi być przezeń wyprowadzony aby rybom rodzimym , choć trochę żyło się lepiej.
CześćMasło maślane, maślane masło, Masło maślane, maślane masło...Czyli jak żeruje ten karp skoro nie tak samo. NIE GDZIE ( ryba rzeczna ) TYLKO JAK ?Czyżby film nie o żerowaniu leszcza i karpia nadal nie przekonał kto bardziej ryje w dnie a kto zbiera z dna?Irku zawsze to powtarzam - nie ilość zanęty ale jakość :-)Nie 10 kilo moczonego chleba a kilo kulek i kukurydzy.JK Ale beznadziejne porównanie :))woda tam gdzie jest leszcz jest zamulona i dno tez jest zamulone!!!filmik z karpiem to jak akwarium o ile to nie jest akwarium ;) ze zwitkiem itdraczej taka mała prowokacja bo jesli by karpia do tego zbiornika wpuscic gdzie jest leszcz to by taka chmure zrobil ze by go widac nie było :Dpozdrawiam CześćBeznadziejne to jest to, że komentujesz ale nie raczysz odczytać skąd ten film o karpiach jest. Jest to łowisko Gosławice gdzie - tam gdzie karpi jest mnogość wielka a woda jak widać ;-) Czysta...JK
Na temat karpi już chyba wszystko było więc tak z boku.:)
Gospodarstwo Rybackie zwane PZW ma zapisy na temat ochrony przyrody (chyba naszej Polskiej) czy niszcząc ją nie powinni ich wszystkich usunąć?
CześćTeż to niejednokrotnie podkreślałem w swoich wypowiedziach - nie wszędzie, nie zawsze. Nie słuchać pewnej grupy wędkarzy, że tylko karp. Artur dopiero teraz zauważyłem Twoją wypowiedź. Z pewnymi rzeczami się zgadzam. Np z tym, że karp żeruje bobrując w dnie, ale tak samo żeruje i lin i leszcz.Proponuję obejrzeć na YT jakiś film pokazujący jak żerują karpie - owszem dużo rumoru w wodzie robią ale żeby aż tak ryły jak sobie to wyobrażasz nie powiedziałbym. Zgadzam się też z tym, że karp duże potrafi zjeść. Ale leszcz nie jest żywieniowym ascetą.
( Piotrek 19 sekunda :-)))) )
( 43 sekunda )Na Nekielce łowią na spławik kilowe płocie a karpi jest tam dużo :-)No to muszę zacytować:" Sam wspomniałeś że wędkarze lepiej się wyszkolili, tak wiec powinni łowić więcej, a oni wcale więcej nie łowią tolko skuteczniej. Tak więc w rzeczywistości łowią mniej." No jak ktoś łowi skuteczniej to chyba i więcej he he :-) Następny: " Egoizm łowców okazów (gigantów/mutantów), wpływa negatywnie na stan naszych wód... I wypacza wędkarstwo." Łowcy okazów np płoci, szczupaków czy linów też wypaczają wędkarstwo?I na czym polega ten egoizm ?Następny:" Bo lepiej się pochwalić złowieniem 20 kg karpia niż płocią o wadze zaledwie 1,5-2kg. Jak będę wyglądał na zdjęciu z taka pchełką. Jak komuś z takim drobiazgiem zaimponuję."Złów taką pchełkę płoć ważącą kilo lub większą i zobaczysz czy zaimponujesz czy nie :-)))) Też jestem za tym, żeby powstały piękne, dzikie łowiska komercyjne. Ale nie z wystrzyżoną trawką, bez drzew, jak pustynia :-) JK Owszem lin i leszcz żerują jak to napisałeś bomblując. Tyle że one są naszymi rodzimymi gatunkami. Tak więc ich święte prawo jest by żyły w naturalnych zbiornikach wodnych w naszym kraju. Karp, tołpyga, amur itd. to obce gatunki i ich miejsce jest w specjalnie do tego stożonych łowiskach. (tak samo tyczy się naprzykład suma, który w danym akwenie nie występował).
" Sam
wspomniałeś że wędkarze lepiej się wyszkolili, tak wiec powinni łowić
więcej, a oni wcale więcej nie łowią tolko skuteczniej. Tak więc w
rzeczywistości łowią mniej." No jak ktoś łowi skuteczniej to chyba i więcej he he :-) Jak ktoś jest lepszym łowcą niż kiedyś (umie wybrać odpowiednią miejscówkę, dobrać przynętę i sprzęt), nie mówiąc że używa znacznie lepszego sprzętu (cieńszych żyłwk, precyzyjniejszych kołowrotków i wędzisk), a łowi tyle samo co kiedyś (choć robi to efektywniej), to znaczy że łowi mniej. Ponieważ jak by wędkował z takimi umiejętnościami (dobór miejscówki przynęty i sprzętu, jak i samego zachowania się (zacinanie, wyrzut itd). To napewno nie złowił by tyle samo ryby co kiedyś. Tak więc łowi mniej.
Egoizm łowców okazów (gigantów/mutantów). Czytaj łowcy obcych gatunków takich jak Karp, amur, sum, tołpyga itd. (w zbiornikach/środowisku w których nie występował). Czyli nie bacząc na negatywne konsekwencje w przyrodzie, i zdanie innych. Czynią wszystko by czerpać przyjemność kosztem natury i innych. Choć mogli by uprawiać swoje hobby bez szkody bala naturalnych ekosystemów, w specjalnie do tego stożonych i przystosowanych łowiskach. I tam sam bym z chęcią zapolował na taką rybę i za każdym razem zwracał jej wolność. Cieszył bym się z tego że też mogę zapolować na takie wielkie ryby bez szkody dla naturalnego środowiska.
Dziś w robocie rozmawiałem z kolegą po kiju. Ma własny staw. Wpuścił tam suma. I od tamtej pory znikły praktycznie wszystkie liny i karasie, mimo że co rusz odrybiał tymi gatunkami. Więc poprosił kolegów by pomogli mu go wyłowić. Urósł do 9,40 kg, i nie wrócił już do wody. Jesienią wpuścił po 30 kg kroczka lina i karasia złotego. Efekty latem były bardzo duże. I mówi że już więcej takiego błędu nie popełni. A to nie jest perszy przypadek, o którym słyszałem...
Łowcy okazów np płoci, szczupaków czy linów też wypaczają wędkarstwo? Oni nie ingerują w środowisko naturalne, nie przekształcają łowiska lipienia w łowiska karasia. tak więc nie czynią niczego co szkodzi naturalnej przyrodzie.
Owszem lin i leszcz żerują jak to napisałeś bomblując. Tyle że one są naszymi rodzimymi gatunkami. Tak więc ich święte prawo jest by żyły w naturalnych zbiornikach wodnych w naszym kraju. Karp, tołpyga, amur itd. to obce gatunki i ich miejsce jest w specjalnie do tego stożonych łowiskach. (tak samo tyczy się naprzykład suma, który w danym akwenie nie występował).
" Sam
wspomniałeś że wędkarze lepiej się wyszkolili, tak wiec powinni łowić
więcej, a oni wcale więcej nie łowią tolko skuteczniej. Tak więc w
rzeczywistości łowią mniej." No jak ktoś łowi skuteczniej to chyba i więcej he he :-) Jak ktoś jest lepszym łowcą niż kiedyś (umie wybrać odpowiednią miejscówkę, dobrać przynętę i sprzęt), nie mówiąc że używa znacznie lepszego sprzętu (cieńszych żyłwk, precyzyjniejszych kołowrotków i wędzisk), a łowi tyle samo co kiedyś (choć robi to efektywniej), to znaczy że łowi mniej. Ponieważ jak by wędkował z takimi umiejętnościami (dobór miejscówki przynęty i sprzętu, jak i samego zachowania się (zacinanie, wyrzut itd). To napewno nie złowił by tyle samo ryby co kiedyś. Tak więc łowi mniej.
Egoizm łowców okazów (gigantów/mutantów). Czytaj łowcy obcych gatunków takich jak Karp, amur, sum, tołpyga itd. (w zbiornikach/środowisku w których nie występował). Czyli nie bacząc na negatywne konsekwencje w przyrodzie, i zdanie innych. Czynią wszystko by czerpać przyjemność kosztem natury i innych. Choć mogli by uprawiać swoje hobby bez szkody bala naturalnych ekosystemów, w specjalnie do tego stożonych i przystosowanych łowiskach. I tam sam bym z chęcią zapolował na taką rybę i za każdym razem zwracał jej wolność. Cieszył bym się z tego że też mogę zapolować na takie wielkie ryby bez szkody dla naturalnego środowiska.
Dziś w robocie rozmawiałem z kolegą po kiju. Ma własny staw. Wpuścił tam suma. I od tamtej pory znikły praktycznie wszystkie liny i karasie, mimo że co rusz odrybiał tymi gatunkami. Więc poprosił kolegów by pomogli mu go wyłowić. Urósł do 9,40 kg, i nie wrócił już do wody. Jesienią wpuścił po 30 kg kroczka lina i karasia złotego. Efekty latem były bardzo duże. I mówi że już więcej takiego błędu nie popełni. A to nie jest perszy przypadek, o którym słyszałem...
Łowcy okazów np płoci, szczupaków czy linów też wypaczają wędkarstwo? Oni nie ingerują w środowisko naturalne, nie przekształcają łowiska lipienia w łowiska karasia. tak więc nie czynią niczego co szkodzi naturalnej przyrodzie.
CześćArtur przykro mi niezmiernie ale sam sobie zaprzeczasz ( porównaj swoje wcześniejsze wypowiedzi ).Utrzymywałeś, że karp strasznie ryje dno - zobaczyłeś, że jest to bzdurą. Teoria o podnoszeniu z dna osadów przez karpia upadła. No to jakie ryby zamulają wodę - sam to napisałeś RODZIME. Artur poczytaj co Ty wypisujesz jeszcze raz:" " Sam wspomniałeś że wędkarze lepiej się wyszkolili, tak wiec powinni łowić więcej, a oni wcale więcej nie łowią tolko skuteczniej. Tak więc w rzeczywistości łowią mniej." No jak ktoś łowi skuteczniej to chyba i więcej he he :-)Jak ktoś jest lepszym łowcą niż kiedyś (umie wybrać odpowiednią miejscówkę, dobrać przynętę i sprzęt), nie mówiąc że używa znacznie lepszego sprzętu (cieńszych żyłwk, precyzyjniejszych kołowrotków i wędzisk), a łowi tyle samo co kiedyś (choć robi to efektywniej), to znaczy że łowi mniej. Ponieważ jak by wędkował z takimi umiejętnościami (dobór miejscówki przynęty i sprzętu, jak i samego zachowania się (zacinanie, wyrzut itd). To napewno nie złowił by tyle samo ryby co kiedyś. Tak więc łowi mniej." My mówimy o teraz i rozmawiamy o teraz :-)Ja tam łowię więcej karpi niż kiedyś - pomimo, że kiedyś w takim np Oczku ( taka nazwa kawałka Zalewu Zegrzyńskiego ) było ich znacznie więcej. Przepraszam a ja mam się Ciebie zapytać czy mogę łowić karpie i amury i gdzie ? Już kiedyś pewna Wędkarka napisała, że jak wypuszczam karpie to może zgłosić naruszenie ;-) Chyba żartujesz z tym egoizmem - Ty nie nie pytasz nikogo jak robisz fotki z pokotami swoich rybek:-) Gigant a mutant to zupełnie dwie różne sprawy... Ja tam mutantów nie łowię. O tym sumie nie wypowiem się bo temat jest powszechnie znany. W jaki sposób ja ingeruje w środowisko? Co ma łowisko lipienia do łowiska karasie? Kto tak przekształca wody? Przykład jest zupełnie nie trafiony i nie adekwatny ;-) JK
Z Twoją interpretacją jest coś nie tak, nie mam nic do żadnego karpiarza, nie toleruję karpia,amura, tołpygi.....itd. we wszystkich łowiskach i tyle.
Jakich indian kolego? miałbyś jakąś wodę jedną czy kilka w okolicy, gdzie byś mógł łowić sobie karpie do bólu, więc w jakich rezerwatach o co kaman Irek??
Żartuję sobie, bawi mnie to forum.:)
Wszędzie jakieś "ale" do karpia, karpiarzy itp... a na rybach większość z nas z rodziawionymi gębami czeka na branie karpia, jak się na to popatrzy z boku, to pozostaje tylko śmiech i kręcenie głową z politowaniem.
luzik ;)
Jeszcze tak na dobranoc się odezwę... Jak dla mnie problem z zanikaniem ryb rodzimych zaczął się bardzo dawno temu i nie przez karpie... Ojciec czasem mi opowiadał czasy swojej młodości, a całkiem stary nie jest. więc tak. Jakieś 30 może 40 lat do tyłu, jak jeszcze nie wiedział po co ma to coś między nogami latał jak to dzieciak po kanałach i często obserwował w nim ryby. Piękne szczupaki pływały sobie nawet w malutkich kanałach. Te piękne czasy skończyły się z momentem gdy ludzie zaczęli stosować masowo środki ochrony roślin i różne nawozy, do dziś dzień na niektórych wsiach ścieki idą prosto do kanału skąd trafią do rzeki. Może ten "zły karp jest po prostu na te chemikalia bardziej odporny niż inne ryby, bynajmniej w mojej opini to szkodzi bardziej na życie w zbiornikach niż te karpie, amury i tołpygi...
Kolejne moje pytanie, czy bardziej na roślinność wodna szkodzi amur czy ten syf co ludzie wpuszczają do wody??
Wiadomo, że zawsze będą występowały dylematy czy słusznie zarybia się karpiem czy też nie, ale ile ludzi tyle opinii na ten temat.
Ps żal mi tych co tak "srają na karpie, a później idą i wyłapują te świeżo wpuszczone jeszcze nie oswojone z wodą ryby...
Cos w tym jest ja jestem wychowany nad Odra i odkad pamietam plywal w niej najgorszy syf a ludzie ryb niejedli bo smierdzialy wszelkiego rodzaju fenolami tudziez mazutem. Po wielkiej powodzi i upadku tysiecy zatruwajacych ja zakladow pracy Odra odżyła i ryby w niej tez. Podziwiam wszelkiej masci domoroslych ichtiologow ktorzy maja nadzieje na introdukcje pstraga a zapominaja o tym ze piramida zaczyna sie od najdrobniejszych zyjatek jak tych nie bedzie to i pstrag nie wyzyje. A te najmniejsze to czesto gina dzieki rolnikom i tonom chemii sypanej do ziemi o Monsanto i roundapie nie wspomne.
Jeszcze tak na dobranoc się odezwę... Jak dla mnie problem z zanikaniem ryb rodzimych zaczął się bardzo dawno temu i nie przez karpie... Ojciec czasem mi opowiadał czasy swojej młodości, a całkiem stary nie jest. więc tak. Jakieś 30 może 40 lat do tyłu, jak jeszcze nie wiedział po co ma to coś między nogami latał jak to dzieciak po kanałach i często obserwował w nim ryby. Piękne szczupaki pływały sobie nawet w malutkich kanałach. Te piękne czasy skończyły się z momentem gdy ludzie zaczęli stosować masowo środki ochrony roślin i różne nawozy, do dziś dzień na niektórych wsiach ścieki idą prosto do kanału skąd trafią do rzeki. Może ten "zły karp jest po prostu na te chemikalia bardziej odporny niż inne ryby, bynajmniej w mojej opini to szkodzi bardziej na życie w zbiornikach niż te karpie, amury i tołpygi...
Kolejne moje pytanie, czy bardziej na roślinność wodna szkodzi amur czy ten syf co ludzie wpuszczają do wody??
Wiadomo, że zawsze będą występowały dylematy czy słusznie zarybia się karpiem czy też nie, ale ile ludzi tyle opinii na ten temat.
Ps żal mi tych co tak "srają na karpie, a później idą i wyłapują te świeżo wpuszczone jeszcze nie oswojone z wodą ryby...
CześćKilkukrotnie w swoich postach o tym mówiłem. Na wsi u dziadków była taka sadzawka - liny, karasie ( nasze złote ), jakieś płoteczki, czasem szczupaczek zaatakował robala na haczyku. Nikt tam karpia nie wpuszczał a jakieś 35 lat temu, jak zaczęto masowo nawozić uprawy ryb zaczęło jakby ubywać. Skończyłem podstawówkę i jak co roku babcia wysłała nas żebyśmy ryb nałowili na kolację. Ku naszemu zdziwieniu ( i wszystkich naszych cioć i wujków ) nie przynieśliśmy nawet jednej sztuki. Poszli sami bo nie uwierzyli nam, że tam nie ma ryb... Jednak musieli uwierzyć :-( Ryby w końcu znikły.Dodam, że siatką tam nikt nie łowił. Kto potrzebował brał kija i szedł złowić kilka rybek. Nikt nie łowił po 20 kilo ryb i nie zabierał do domu bo zawsze można było iść i złowić tyle ile trzeba.JK
Jeszcze tak na dobranoc się odezwę... Jak dla mnie problem z zanikaniem ryb rodzimych zaczął się bardzo dawno temu i nie przez karpie... Ojciec czasem mi opowiadał czasy swojej młodości, a całkiem stary nie jest. więc tak. Jakieś 30 może 40 lat do tyłu, jak jeszcze nie wiedział po co ma to coś między nogami latał jak to dzieciak po kanałach i często obserwował w nim ryby. Piękne szczupaki pływały sobie nawet w malutkich kanałach. Te piękne czasy skończyły się z momentem gdy ludzie zaczęli stosować masowo środki ochrony roślin i różne nawozy, do dziś dzień na niektórych wsiach ścieki idą prosto do kanału skąd trafią do rzeki. Może ten "zły karp jest po prostu na te chemikalia bardziej odporny niż inne ryby, bynajmniej w mojej opini to szkodzi bardziej na życie w zbiornikach niż te karpie, amury i tołpygi...
Kolejne moje pytanie, czy bardziej na roślinność wodna szkodzi amur czy ten syf co ludzie wpuszczają do wody??
Wiadomo, że zawsze będą występowały dylematy czy słusznie zarybia się karpiem czy też nie, ale ile ludzi tyle opinii na ten temat.
Ps żal mi tych co tak "srają na karpie, a później idą i wyłapują te świeżo wpuszczone jeszcze nie oswojone z wodą ryby...
bardzo dobry trop Damian. Oczywiście że żadna rybka nie wytrzyma długo w zanieczyszeniu ,z czasem któres tam pokolenie troche sie zaadaptuje ,ale ryby zniknie sporo do tego czasu w łowisku .Wiecie ile dziennie ścieków wpływa do naszych wód .Masa ,na lewo przekretów tez jest sporo,a ryba zanim odrodzi sie w danej wodzie ,minie sporo czasu.
Jednak podstawową głupotą...może nie głupota ,a debilizmem ,jest zarybianie 2,3-5 hektarowe zbiorniki sumem.U mnie na śląsku dobra połowa ma sumy i jakis debil teraz szczerzy zęby z radości że pływa mu tam 100 kabanów po 1,5 -2 metry ,ale nie spojrzy że znikł leszcz,karaś ,duża płoć i jaź.
W związkach jest masa nieodpowiedzialnych ludzi .Nawet jak Ci wedkarze tego karpia nie wytrzebią po zarybieniu ,sum dokończy sprawę.
Druga sprawą sa zarybienia . Jest jaź ,płoć ,leszcz,nasz karaś,lin,węgorz itd...Co drugie koło szczyci sie że w roku zarybiło np. tona karpia , 100 kilo jazia i gdzie niegdzie 50 szt narybku wegorza . To jak do cholery ma byc rybostan w danym akwenie .
Na szczęście w moim kole mamy kumatych ludzi i dzieki temu z płoteczką można tez sie pobawić...Choc na jednym z naszych 6 hektarowych łowisk, w samym 2012 roku złowiono dobre 10 sumów pod 2 metry,mniejszych nie licze.
Nie zgodzę się też z tym że teraz ludzie zabierają więcej ryb. Teraz i wędkarze zaczynają mniej zabierać z nad wody, bo wiedzą że to nie jest słuszne. Kiedyś zabierali nawet workami... Dziś często wszystkie wypuszczają.
Mam do koła siebie dużo łowisk i widzę jak karp na nie wpływa (a dokładniej człowiek, kierujący się zyskiem nie rozumem). Obserwuję to od lat...
I od lat nieuczciwi gospodarze wodni, naginają przepisy i pod pseudo racjonalną gospodarką rybną dokonują co dokonują.
Jak pisałem zarybieniami zmieniają pogłowie ryb w danym zbiorniku. Wędkarze łowią nasze gatunki, oni też je odławiają, a do wody wrzucają głównie karpia, amura.
1 ha wody może wyżywić określoną ilość ryb. Tak więc jeśli do wody trafia coraz więcej innego gatunku ryb, to tym niej zostaje dla tych rodzimych. Nie tylko pokarmu, ale i tarlisk, i miejsca jak i zasobu tlenowego.
W rezultacie w wodzie zaczyna dominować obcy gatunek, odporniejszy na nowe warunki w wodzie. A rodzimy zaczyna cierpieć.
Cześć
Artur teraz właśnie i kilka lat wstecz zabieranych jest najwięcej ryb. Poprawiła się wiedza, wędkarze mają dużo lepszy sprzęt, są bardziej mobilni, mają telefony komórkowe, internet ... Tam gdzie nie zabierają znaczy nie ma co już zabrać. Dobrym testem no to czy ryby są i biorą jest obecność wędkarzy nad wodą. Tam gdzie ich nie ma tam ryby nie biorą bo ich nie ma. Jako przykład Zalew Zegrzyński z tamtego roku - ryby nie brały to i wędkarzy nie było. W sobotnie popołudnie bez problemu znalazłeś taką miejscówkę jak chciałeś. A w 2011 roku tak nie było. W sobotę znaleźć miejsce ... niemożliwe.
Artur w wodzie zaczyna dominować ten gatunek znaczy karp bo innych już dawno nie ma... Dlaczego na łowisku Okoń można złowić i karpia, i lina i karasia i jazia ? Popatrz, że na tej wodzie teoria o destrukcji karpi jakoś się nie sprawdza. Znam oprócz tego jeszcze kilka łowisk na których można złowić nasze rodzime ryby pomimo, że karpi jest w bród. Czym to wytłumaczyć ? A tym, że ryby nasze rodzime nagminnie nie są wyławiane i zabierane.
JK
Poprawiła się wiedza wędkarska. Owszem i to wpłynęło n to że zaczęliśmy łowić zgodnie z RAPR.
Oczywiście dalej są tzw. mięsiarze, którzy biorą wszystko z nad wody. Ale ich jest coraz mniej.
Jeszce z 15-20 lat temu niektórzy z nad wody targali ryby workami, żadnej sztuce nie przepuszczali. Dziś ludzie wypuszczają przynajmniej część połowu.
I tutaj my wędkarze powinniśmy stać na straży, by wszyscy koledzy po kiju przestrzegali RAPR. Bo jeszcze wielu z naszych kolegów, postępuje nie etycznie i łamią RAPR. Bo jeśli nie reagujemy na takie przypadki to im zezwalamy.
"W wodzie zaczyna dominować ten gatunek znaczy karp bo innych już dawno nie ma..."
Nie że niema, bo zawsze część z nich się zachowa (tych zdolnych przetrwać). Ale karp, ma mniejsze wymagania, co do czystości wód i ma mniejsze zapotrzebowanie tlenowe. Tak, więc on przetrwa większość przyduch, a płoć czy inny bardziej szlachetny gatunek ryby padnie (udusi się).
Jeśli chcesz porównać łowisko z dominacja karpi do nietkniętego. To popatrz na jeziora naturalne. Widoczność jest wielka.
Miej osobników jest w wodzie. Bo woda ma ograniczoną wydolność tlenową (zawartość tlenu w wodzie). Jest to przelicznik lustra wody i m3, na długość ryby (im większa ryba tym więcej potrzebuje/zużywa tlenu) i jej zapotrzebowanie na tlen. Oczywiście na natlenienie wody wpływa też jej czystość i temperatura. Najwyższe natlenienie wody jest gdy ma 4 sC. Brudna woda szybciej się nagrzewa i ma mniejszą zdolność tlenową. Do tego brudna woda ma mniejszą przepuszczalność światła, co przekłada się że roślinność denna znika z większych głębokości.
Roślinność dzięki światłu wytwarza tlen, a po ciemku sama go pobiera z otoczenia. W wodzie brudnej krócej jest optymalne naświetlenie co przekłada się na to że roślinność mniej wytwarza tlenu.
Tlen i czysta woda jest potrzebna by z ikry wykluł się wylęg. Inaczej sie dusi pod warstwą osadzonego na niej mółu jak i kiśnie w kwaśnej wodzie.
Dodatkowo karp intensywnie żeruje w dnie i uwalnia siarczany i bakterie beztlenowe, i słabsze gatunki słabo to znoszą. I jest więcej ognisk chorobotwórczych.
Do tego te ścieki i zanieczyszczenia. (Z którymi nie walczą Ci tak etyczni wędkarze. Bo niby nie ma sensu i jak...(bzdura))
Do tego karp ma duże zapotrzebowanie na pokarm, którego nie trawi w 100% (nie przyswaja całości, marnotrawi. wydala dość biogówna). Jest konkurencja pokarmową. A zbiornik wodny ma okresloną wydajność produktywną (zasobność w pokarmy). Tak więc zaczyna brakować pokarmu dla innych ryb. Co widać gołym okiem, bo choćby płoć (w zbiornikach w których karpia jest sporo) jest chuda jak ukleja... i osiąga mniejszy wymiar, jak też dłużej rośnie...
A inne gatunki jak kiełb, różanka zaczynają wymierać... A to też pokarm dla mniejszych drapieżników...
"Dlaczego na łowisku Okoń można złowić i karpia, i lina i karasia i jazia ?"
A gdzie płoć, stynka, kiełb, i inne ryby które nie są tak wytrzymałe na niedobory tlenu. I jeśli, byś miał dokładne dane do do liczebności pogłowia, to byś zobaczył i że tych ryb zaczyna być mniej. Porównując współczynnik masy ryb rodzimych do obcych, jak i liczebności poszczególnych gatunków.
Sam wspomniałeś że wędkarze lepiej się wyszkolili, tak wiec powinni łowić więcej, a oni wcale więcej nie łowią tolko skuteczniej. Tak więc w rzeczywistości łowią mniej. (zresztą, kiedys wedkarze nie chwalili się publicznie swoimi połowami i rekordami (nie mam zdjęć okazałych linów z końca lat 80 do końca lat 90, bo nie myślałem o paradzie rekordów). (Kiedyś na kawałek rosówki łowiłem po 5 linów od 47 cm do 65 cm, płocie 30 cm to był standard. Nie musiałem się wysilać w doborze miejscówki i wystarczyły mi zwykłe czerwone robaki ewentualnie dzikuny (biały robak). Dziś w niektórych akwenach szybciej słowię karpia o wadze pow 7 kg niż płoć pow 20 cm, i nie złowię kiełbia. Stynki też jest coraz mniej w tej zupie. Kiedyś widziałem dno na 3 m głębokości, dziś na 0,5 m nie widać dna! I to w łowiskach gdzie nie ma ścieków, bo są oddalone od aglomeracji ludzkich. Nie ma w nich nawozów, bo nie znajdują się przy polach uprawnych, a przy łąkach i w lasach. Zaczął dominować tam karp, którego mało kto tam poławia. Ale się nim zarybia bo tani!
A patrząc na karpia łowią ich więcej i wszędzie i większe sztuki. Bo jest ich coraz więcej i zasiedlają coraz to większe obszary i wypierają inne słabsze gatunki...
Może dożyjemy czasów, gdzie wielki karp nie będzie zachciewajką początkującego wędkarza. Bo tu nie liczy się dla nich piękny okaz ryby, a gigant/mutant.
Bo lepiej się pochwalić złowieniem 20 kg karpia niż płocią o wadze zaledwie 1,5-2kg. Jak będę wyglądał na zdjęciu z taka pchełką. Jak komuś z takim drobiazgiem zaimponuję.
A to że na stół dla rodziny, nie zaproponuję. Bo nie smakuje mi, bo nie jem ryb. to nie jest ważne. Ważne że łapię potwory z loknes. No i ci co nie mają pojęcia o rybach i wędkarstwie, będą mnie podziwiać jakie wielkie ryby łowię.
Już nie raz ludzie, obstawali przy swoim błędnym myśleniu. I nie docierało do nich że jest to błędne myślenie. Np. uważali okonia za chwast i szkodnika. Że prawie nie wyginą. Tak samo z innymi gatunkami. A dziś, zwiększmy wymiar ochronny, dajmy okres ochronny, zmniejszmy limit dobowy, zróbmy limit roczny. Przykłady błędów ludkich, mamy i w swojej histori, jak i przykłady ze Świata...
Dlatego jeszcze raz się powtórzę;
Można mieć naturalne piękne łowiska, jak i super specjalne łowiska. Tylko trzeba to robić z głową. Chyba wprowadzenie tych rejestrów połowów też do czegoś zobowiązuje?
No i nasze dobro naturalne, nasza flora i fauna. Dla niej też trzeba mieć szacunek.
W innym przypadku. Nasze prawnuki, będą oglądać śmietnik który po sobie zostawimy. A o wędkarskich przygodach z rodzimymi gatunkami, pozostaną tylko legendy. I żeby nie zdjęcia to by nikt nie uwiezył że kiedyś były takie ryby w naszych łowiskach.
Przykładem jest rzeka Ebro... Kiedyś były okazy łososiowatych i pstrągów, a dziś sumów gigantów i karpi. Z tym że i ich pogłowie spada, bo jest ubogość pokarmowa i gatunkowa. Co też wpływa destrukcyjnie. Ale tego niektórzy nie widzą, bo nie patrzą na całość. Ile jest młodych osobników, jak one się rozwijają, jak się zmienia pogłowie ryb. Egoizm łowców okazów (gigantów/mutantów), wpływa negatywnie na stan naszych wód... I wypacza wędkarstwo.
Jeśli nie z tej beczki. To pokaż który ze sławnych wędkarzy zachęca. By wypierać naturalne gatunki obcymi. Co oni o tym mówią?
Bo ja nic innego nie zauważyłem, jak tylko to że te giganty z obcych środowisk poławiają tylko w łowiskach specjalnie do tego przystosowanych, powstałych tylko w tym celu...
Nie widziałem by zastawiali się na karpia, np na mamrach, czy Wiśle...
Jednak podstawową głupotą...może nie głupota ,a debilizmem ,jest zarybianie 2,3-5 hektarowe zbiorniki sumem.U mnie na śląsku dobra połowa ma sumy i jakis debil teraz szczerzy zęby z radości że pływa mu tam 100 kabanów po 1,5 -2 metry ,ale nie spojrzy że znikł leszcz,karaś ,duża płoć i jaź.
W związkach jest masa nieodpowiedzialnych ludzi .Nawet jak Ci wedkarze tego karpia nie wytrzebią po zarybieniu ,sum dokończy sprawę.
Druga sprawą sa zarybienia . Jest jaź ,płoć ,leszcz,nasz karaś,lin,węgorz itd...Co drugie koło szczyci sie że w roku zarybiło np. tona karpia , 100 kilo jazia i gdzie niegdzie 50 szt narybku wegorza . To jak do cholery ma byc rybostan w danym akwenie .
Też mam podobne zdanie co kolega po kiju, sum zeżre wszystko co mu wpadnie do pyska, a w szczególności na mniejszych zbiornikach. Po co w ogóle zarybia się tym gatunkiem większość zbiorników??
Rzadko kiedy obserwuje się zarybienie wód pzw dużą ilością lina, a szkoda bo to bardzo fajna rybka, sam do swego stawu wpuściłem narybek lina i karasia złocistego...
To fakt. Kiedyś każdy wędkarz, cieszył się z płoci ok. 1kg, lina 2 kg, okonia 1,5g. Niektórzy nawet z dużo mniejszych rybek. A dziś?
Ja mam ambicję złowić wielka rybę…
Oj nie mam kasy by jeździć za granicę, czy wykupywać licencje na specjalistycznych łowiskach. Tak wiec niech zarybiają i tutaj (nie ważne czy jest to słuszne). Ważne bym mógł złowić BIB RYBĘ, bo co mi tam ja chcę!
Kolega pisze słusznie. Nie widziałam by w filmach; „Taaaka Ryba”, „Wędkarstwo moje hobby”, „Red Hant”, czy „Wędkarskie przygody Jona Wilsona”
Zachęcano do zarybiania łowisk naturalnych obcymi gatunkami. A raczej zwracają uwagę na to, że takie ryby powinny być hodowane i poławiane w specjalnych łowiskach. Pewnie robią to w tak delikatny sposób by nie narazić się egoistom wędkarskim. Bo przecież jak stracą popularność to i źródło dochodu…
To fakt. Kiedyś każdy wędkarz, cieszył się z płoci ok. 1kg, lina 2 kg, okonia 1,5g. Niektórzy nawet z dużo mniejszych rybek. A dziś?
Ja mam ambicję złowić wielka rybę…
Oj nie mam kasy by jeździć za granicę, czy wykupywać licencje na specjalistycznych łowiskach. Tak wiec niech zarybiają i tutaj (nie ważne czy jest to słuszne). Ważne bym mógł złowić BIB RYBĘ, bo co mi tam ja chcę!
Kolega pisze słusznie. Nie widziałam by w filmach; „Taaaka Ryba”, „Wędkarstwo moje hobby”, „Red Hant”, czy „Wędkarskie przygody Jona Wilsona”
Zachęcano do zarybiania łowisk naturalnych obcymi gatunkami. A raczej zwracają uwagę na to, że takie ryby powinny być hodowane i poławiane w specjalnych łowiskach. Pewnie robią to w tak delikatny sposób by nie narazić się egoistom wędkarskim. Bo przecież jak stracą popularność to i źródło dochodu…
CześćWiki pobudka ;-)JK
Właśnie leci/leciał program Taaaaka Ryba.
Tam wspomniano o tym że okoń potrafi wyprzeć sandacza. Łowią okonie 45 cm, trafili nawet 1,4 kg sztukę...
Tak więc teoria o wypieraniu gatunków nie jest fikcją. I każdy zbiornik wodny ma swoją oryginalną Faunę i Florę!...
A człowiek ingerując* zmienia nie odwracalnie przyrodę...
*ingeruje - zarybia nie rodzimym gatunkiem, wprowadza inna dominującą rybę bez naturalnych wrogów. Wprowadza nowe czynniki chorobotwórcze, patogeny.
Właśnie leci/leciał program Taaaaka Ryba.
Tam wspomniano o tym że okoń potrafi wyprzeć sandacza. Łowią okonie 45 cm, trafili nawet 1,4 kg sztukę...
Tak więc teoria o wypieraniu gatunków nie jest fikcją. I każdy zbiornik wodny ma swoją oryginalną Faunę i Florę!...
A człowiek ingerując* zmienia nie odwracalnie przyrodę...
*ingeruje - zarybia nie rodzimym gatunkiem, wprowadza inna dominującą rybę bez naturalnych wrogów. Wprowadza nowe czynniki chorobotwórcze, patogeny.
Okon to nic. Wg naczelnego ichtiologa okregu piotrkowskiego, sandacza z ZS wyparla - plotka.
WIelu wędkujących upiera sie po stronie zarybiania karpiami bo twierdzą jakie to ubogie byloby nasze wędkarstwo bez tej "pieknej ryby" czyli patrzą na to pod swoim kątem na to kazdy spinningista mogłby zaproponować wpuszczanie okoni nilowych , tajmieni czy innych nierodzimych gatunków które to bylby by bardzo atrakcyjne a wystarczy tylko przystosować osrodki zarybieniowe i wbić ludziom do głowy ze to pozyteczne fajne duze , silne i waleczne ryby a o skutkach każdy by sie dowiedzial po 20 latach.
Gatunki ryb ktore sie nie rozmnażają nie sa takie złe jeśli wystepuja w niewielkich ilosciach 30 karpi 10 hektarowym zbiorniku zadnych szkod nie narobi ale juz wpuszczanie co roku 2000kg do zalewu 35ha i tak rok w rok a czasem i wieksze ilosci to juz jest problemem tym bardziej ze wszystkiego nie sa w stanie ludzie wylowić bo padaja ztuki po 15kg mimo ogromnej presji ale te chinole sa sprytne a do tego ludzie zaawansowani poławiacze paszaków wypuszczaja te wieksze a jak taki wYNdkOrz złowi szczupaka 2kg zjada go niczym [suszi] .
Operaty robione przez niezależnych ichtiologów a ni tych oplacanych [rzez rzgw bo wiadomo jakie oni tworzą opinie ...
Jeszcze jedno nie kazda ryba pasuje do kazdego akwenu przecież jest klasyfikacja wód to pamietam jeszcze z ksiazek (sielawowy , szczupakowo- linowy itp ) to niech w danych wodach rybami dominującymi będą te flagowe gatunki dla typy łowiska a nie zarybieniowe amury czy karpiki.
Właśnie leci/leciał program Taaaaka Ryba.
Tam wspomniano o tym że okoń potrafi wyprzeć sandacza. Łowią okonie 45 cm, trafili nawet 1,4 kg sztukę...
Tak więc teoria o wypieraniu gatunków nie jest fikcją. I każdy zbiornik wodny ma swoją oryginalną Faunę i Florę!...
A człowiek ingerując* zmienia nie odwracalnie przyrodę...
*ingeruje - zarybia nie rodzimym gatunkiem, wprowadza inna dominującą rybę bez naturalnych wrogów. Wprowadza nowe czynniki chorobotwórcze, patogeny.
Cześć
Ingerować:
"włączać się , mieszać się , interweniować , wdawać się , wplątywać się , wtrącać się"
Artur nie znalazłem nigdzie takiej klasyfikacji jak Twoja ;-)
Każdy z nas ma po części rację. JK
Właśnie leci/leciał program Taaaaka Ryba.
Tam wspomniano o tym że okoń potrafi wyprzeć sandacza. Łowią okonie 45 cm, trafili nawet 1,4 kg sztukę...
Tak więc teoria o wypieraniu gatunków nie jest fikcją. I każdy zbiornik wodny ma swoją oryginalną Faunę i Florę!...
A człowiek ingerując* zmienia nie odwracalnie przyrodę...
*ingeruje - zarybia nie rodzimym gatunkiem, wprowadza inna dominującą rybę bez naturalnych wrogów. Wprowadza nowe czynniki chorobotwórcze, patogeny.
Cześć
Ingerować:
"włączać się , mieszać się , interweniować , wdawać się , wplątywać się , wtrącać się"
Artur nie znalazłem nigdzie takiej klasyfikacji jak Twoja ;-)
Każdy z nas ma po części rację. JK
► ingerować
ingerować występowanie:Słownik ortograficzny języka polskiego - wyd. Muza 2001, 2005, 2006 - T. Karpowicz odmienność:tak Bingeruj, ingerujcie, ingerujcież, ingerujmy, ingerujmyż, ingerujże (+b) Gingerująca, ingerującą, ingerujące, ingerującego, ingerującej, ingerującemu, ingerujący, ingerujących, ingerującym, ingerującymi, nieingerująca, nieingerującą, nieingerujące, nieingerującego, nieingerującej, nieingerującemu, nieingerujący, nieingerujących, nieingerującym, nieingerującymi Hingerowali, ingerowaliby, ingerowalibyście, ingerowalibyśmy, ingerowaliście, ingerowaliśmy, ingerował, ingerowała, ingerowałaby, ingerowałabym, ingerowałabyś, ingerowałam, ingerowałaś, ingerowałby, ingerowałbym, ingerowałbyś, ingerowałem, ingerowałeś, ingerowało, ingerowałoby, ingerowały, ingerowałyby, ingerowałybyście, ingerowałybyśmy, ingerowałyście, ingerowałyśmy Jingerują, ingeruje, ingerujecie, ingerujemy, ingerujesz, ingeruję eingerowano (+b) jingerowania, ingerowaniach, ingerowaniami, ingerowanie, ingerowaniem, ingerowaniom, ingerowaniu, ingerowań, nieingerowania, nieingerowaniach, nieingerowaniami, nieingerowanie, nieingerowaniem, nieingerowaniom, nieingerowaniu, nieingerowań ~ingerując aktualizacja:scaevus, 2006-05-28znaczenie: edytuj (1)
mieszać się, wtrącać się do czegoś; wywierać wpływ na coś (na kogoś)
http://www.sjp.pl/ingerowa%E6Właśnie leci/leciał program Taaaaka Ryba.
Tam wspomniano o tym że okoń potrafi wyprzeć sandacza. Łowią okonie 45 cm, trafili nawet 1,4 kg sztukę...
Tak więc teoria o wypieraniu gatunków nie jest fikcją. I każdy zbiornik wodny ma swoją oryginalną Faunę i Florę!...
A człowiek ingerując* zmienia nie odwracalnie przyrodę...
*ingeruje - zarybia nie rodzimym gatunkiem, wprowadza inna dominującą rybę bez naturalnych wrogów. Wprowadza nowe czynniki chorobotwórcze, patogeny.
Cześć
Ingerować:
"włączać się , mieszać się , interweniować , wdawać się , wplątywać się , wtrącać się"
Artur nie znalazłem nigdzie takiej klasyfikacji jak Twoja ;-)
Każdy z nas ma po części rację. JK
ingerować
ingerować występowanie:Słownik ortograficzny języka polskiego - wyd. Muza 2001, 2005, 2006 - T. Karpowicz odmienność:tak Bingeruj, ingerujcie, ingerujcież, ingerujmy, ingerujmyż, ingerujże (+b) Gingerująca, ingerującą, ingerujące, ingerującego, ingerującej, ingerującemu, ingerujący, ingerujących, ingerującym, ingerującymi, nieingerująca, nieingerującą, nieingerujące, nieingerującego, nieingerującej, nieingerującemu, nieingerujący, nieingerujących, nieingerującym, nieingerującymi Hingerowali, ingerowaliby, ingerowalibyście, ingerowalibyśmy, ingerowaliście, ingerowaliśmy, ingerował, ingerowała, ingerowałaby, ingerowałabym, ingerowałabyś, ingerowałam, ingerowałaś, ingerowałby, ingerowałbym, ingerowałbyś, ingerowałem, ingerowałeś, ingerowało, ingerowałoby, ingerowały, ingerowałyby, ingerowałybyście, ingerowałybyśmy, ingerowałyście, ingerowałyśmy Jingerują, ingeruje, ingerujecie, ingerujemy, ingerujesz, ingeruję eingerowano (+b) jingerowania, ingerowaniach, ingerowaniami, ingerowanie, ingerowaniem, ingerowaniom, ingerowaniu, ingerowań, nieingerowania, nieingerowaniach, nieingerowaniami, nieingerowanie, nieingerowaniem, nieingerowaniom, nieingerowaniu, nieingerowań ~ingerując aktualizacja:scaevus, 2006-05-28znaczenie: edytuj (1)
mieszać się, wtrącać się do czegoś; wywierać wpływ na coś (na kogoś)
http://www.sjp.pl/ingerowa%E6Mówię o tym co zaznaczyłem. Nie ma takiej klasyfikacji jaką podałeś wcześniej. JK
ktoś tu pytał :)czemu karp jest wpuszczany do polskich zbiorników w dużych ilościach , moim zdaniem z kilku powodów ,dosyć tani narybek ,dla mięsa bo szybko rośnie i zaspokoi polskich mięsiarzy których u nas niestety jest bardzo bardzo dużo a ich mottem jest " bierzem wszystko bo karta musi się zwrócić " :) no i dlatego bo to piękna , mądra i waleczna ryba ,kto miał na haku np. spławikówki choć by nie dużego karpia wie co mam na myśli ,jak ta ryba walczy ale mimo tego jestem za tym żeby polskie zbiorniki zarybiać tą rybą z głową , zgadzam sie ze jesli jest wpuszczana do zbiorników w za dużych ilościach ma nie korzystny wpływ na zbiornik ( zamulenie itp) ale to przecież nie tylko karp inne gatunki np. sum jesli zapuścisz na pałę nie do odpowiedniego zbiornika lub w nie odpowiedniej ilości bez jakiejkolwiek konsultacji z ichtiologiem to tez będzie z niego więcej szkody niż użytku a uwierzcie mi akurat łowie na takiej wodzie :) gdzie jest taki problem, przykładów jest wiele ale tylko o karpiu jest głośno ,większościami gatunków trzeba Polskie wody zarybiać z głową .prawda karpia jest dużo wpuszczanego do naszych wod, często za dużo ale moim zdaniem takich zbiorników w których on stanowi problem ,degraduje zbiornik itd. jest mało a po za tym w tych sytuacjach nie karp jest winny tylko czlowiek i teksty typu ze nie powinno go byc w Polsce bo to obcy gatunek chyba sa przesadne, nie na miejscu . karpie od dawna sa w naszych wodach i wcześniej jakoś nikomu to nie przeszkadzało i pewnie mało kto wiedział ze może on miec negatywny wplyw na zbiornik , mało tego jesli ktos złowił karpia np. 3kg ,choć to nie oszukujmy sie mały karp to był bardzo szcześliwy i nie w głowie mu było wyganiać :) karpia z Polski , 800lat nikomu to za bardzo nie przeszkadzało :) że karp żyje w Polsce , co prawda nie od razu trafił do naszych naturalnych zbiorników ale karp od bardzo, bardzo dawna pływa w Polsce również w takich wodach ,w latach 90tych do Polski z Anglii "przyszła " metoda włosowa i zaczęto w Polsce łowić coraz to większe sztuki(wcześniej do ww ryba +20 kg była zgłaszana bardzo rzadko ) a kilkanaście lat później przyszedł w Polsce wielki szał na wędkarstwo karpiowe i zaczęto łowić coraz to więcej dużych ryb a karp +20 kg juz nikogo nie dziwi a trafiają sie w Polsce karpie jak pewnie wiecie +30kg , karpiarze zaczeli jako pierwsi wypuszczać swoje zdobycze ( za to nikt ich nie chwali :) ) itd,itd...... zaczeło to boleć co niektórych :)))) że inni łowią intensywnie duze ryby i jeszcze do tego je wypuszczają i od tej pory karp to wielki szkodnik a karpiarze to gadżeciarze itd........... i taka jest niestety prawda , jesli czytam teks ze karp to szkodnik ,obcy gatunek i nagle każdy robi z siebie ekologa to trochę nie chce mi się w to wierzyć , nie mówię że wszyscy są tacy ale czemu od niedawna tak jest głośno o tych nierodzimych gatunkach i nagle wszyscy zaczeli się martwić o nasze wody , panowie człowiek o wiele bardziej od karpia :) w inny sposób od bardzo dawna niszczy nasze wody i o tym jakoś się na tym forum mało rozmawia , o tym może pomyślcie a nie "w kółko panie Macieju " o karpiu i obcych gatunkach " takie jest moje zdanie .
śliwa dobrze napisał - wpuszczać ale z głową! i nie wszędzie ;) w końcu jakiś karpiarz dostrzega również problem związany z nadmierną obfitością w co niektórych wodach :) brawo - szacun!
ktoś tu pytał :)czemu karp jest wpuszczany do polskich zbiorników w dużych ilościach , moim zdaniem z kilku powodów ,dosyć tani narybek ,dla mięsa bo szybko rośnie i zaspokoi polskich mięsiarzy których u nas niestety jest bardzo bardzo dużo a ich mottem jest " bierzem wszystko bo karta musi się zwrócić " :) no i dlatego bo to piękna , mądra i waleczna ryba ,kto miał na haku np. spławikówki choć by nie dużego karpia wie co mam na myśli ,jak ta ryba walczy ale mimo tego jestem za tym żeby polskie zbiorniki zarybiać tą rybą z głową , zgadzam sie ze jesli jest wpuszczana do zbiorników w za dużych ilościach ma nie korzystny wpływ na zbiornik ( zamulenie itp) ale to przecież nie tylko karp inne gatunki np. sum jesli zapuścisz na pałę nie do odpowiedniego zbiornika lub w nie odpowiedniej ilości bez jakiejkolwiek konsultacji z ichtiologiem to tez będzie z niego więcej szkody niż użytku a uwierzcie mi akurat łowie na takiej wodzie :) gdzie jest taki problem, przykładów jest wiele ale tylko o karpiu jest głośno ,większościami gatunków trzeba Polskie wody zarybiać z głową .prawda karpia jest dużo wpuszczanego do naszych wod, często za dużo ale moim zdaniem takich zbiorników w których on stanowi problem ,degraduje zbiornik itd. jest mało a po za tym w tych sytuacjach nie karp jest winny tylko czlowiek i teksty typu ze nie powinno go byc w Polsce bo to obcy gatunek chyba sa przesadne, nie na miejscu . karpie od dawna sa w naszych wodach i wcześniej jakoś nikomu to nie przeszkadzało i pewnie mało kto wiedział ze może on miec negatywny wplyw na zbiornik , mało tego jesli ktos złowił karpia np. 3kg ,choć to nie oszukujmy sie mały karp to był bardzo szcześliwy i nie w głowie mu było wyganiać :) karpia z Polski , 800lat nikomu to za bardzo nie przeszkadzało :) że karp żyje w Polsce , co prawda nie od razu trafił do naszych naturalnych zbiorników ale karp od bardzo, bardzo dawna pływa w Polsce również w takich wodach ,w latach 90tych do Polski z Anglii "przyszła " metoda włosowa i zaczęto w Polsce łowić coraz to większe sztuki(wcześniej do ww ryba +20 kg była zgłaszana bardzo rzadko ) a kilkanaście lat później przyszedł w Polsce wielki szał na wędkarstwo karpiowe i zaczęto łowić coraz to więcej dużych ryb a karp +20 kg juz nikogo nie dziwi a trafiają sie w Polsce karpie jak pewnie wiecie +30kg , karpiarze zaczeli jako pierwsi wypuszczać swoje zdobycze ( za to nikt ich nie chwali :) ) itd,itd...... zaczeło to boleć co niektórych :)))) że inni łowią intensywnie duze ryby i jeszcze do tego je wypuszczają i od tej pory karp to wielki szkodnik a karpiarze to gadżeciarze itd........... i taka jest niestety prawda , jesli czytam teks ze karp to szkodnik ,obcy gatunek i nagle każdy robi z siebie ekologa to trochę nie chce mi się w to wierzyć , nie mówię że wszyscy są tacy ale czemu od niedawna tak jest głośno o tych nierodzimych gatunkach i nagle wszyscy zaczeli się martwić o nasze wody , panowie człowiek o wiele bardziej od karpia :) w inny sposób od bardzo dawna niszczy nasze wody i o tym jakoś się na tym forum mało rozmawia , o tym może pomyślcie a nie "w kółko panie Macieju " o karpiu i obcych gatunkach " takie jest moje zdanie .
Czemu nikt nie dziękował za wypuszczenie karpi z powrotem do naszych wód (tych naszych skarbów naturalnych). Bo one są obcym gatunkiem i je degradują, zabierają miejsze tym naszym szlachetniejszym rybkom.
Sam przyznałeś że są obce i nie występowały w naszych wodach. Sprowadzili je mnisi i hodowali w stawach hodowlanych.
Nie boli mnie to że łowicie duże karpie, a to że z egoizmu wpuszczacie je wszędzie gdzie popadnie, nie licząc się z konsekwencjami...
Jak wcześniej pisałem.
Można mieć super łowiska z obcymi gatunkami. Ale muszą one powstawać z głową bez szkody dla naszej flory i fauny. A nie bezmyślnie wpuszczać ich wszędzie gdzie popadnie.
Dlaczego wcześniej nikt nie protestował. Ponieważ wcześniej nie było tak widać, jak one degradują środowisko. I ludzie też byli wprowadzani w błąd, nie znali swoich praw...
Dziś wpuszczono już go tak dużo, i te wpuszczone wcześniej się rozrosły, że gołym okiem widać jak zniszczą łowiska. Tym bardziej że te zarybienia stały się plagą.
I krytykujemy, nie tylko zarybienia karpiem, czy amurem. Ale też innymi gatunkami jak sum czy tołpyga itd.
Tyle że jak ktoś powie obcy gatunek, to karpiarz sam się odzywa i twierdzi że mówimy wyłącznie o karpiu.
U mnie w kole dalej jest ciemnota i na temat takich zarybień sumem łowiska linowo szczupakowego, twierdzą że oni na górze mają ichtiologów i wiedzą co robią. I nie widzą potrzeby by się wtrancać. Złożyć jakiś wniosek do okręgu, widzą jako zło, i udają że nie było o tym mowy.
Co do utrudniania dojazdu do łowiska przez właścicieli przyległych terenów. Twierdzą że nic z tym się nie da zrobić.
Nie mają świadomości i nie znają przepisów. Nie chce im się w to bawić. Ważne że zorganizują sobie kilka zawodów wędkarskich za nasze składki i z głowy. Mówię że powinna być droga gminna na planach, jak też prawo gwarantuje dojazd do własnego terenu. To udaje że nie słyszy, i nie che o tym mówić. Nawet do urzędu zajrzeć w mapki mu się nie chce!
I tym muszę się zająć jako SW OKOŃ, bo na nich nie można liczyć. Prezes koła, rozłożył rence i nie wiedział co powiedzieć. A jak powiedziałem że o to trzeba zawalczyć, to poprostu sie zmył i zbył jakimś mamraniem że nic się nie da zrobić.
CześćTeż to niejednokrotnie podkreślałem w swoich wypowiedziach - nie wszędzie, nie zawsze. Nie słuchać pewnej grupy wędkarzy, że tylko karp. Artur dopiero teraz zauważyłem Twoją wypowiedź. Z pewnymi rzeczami się zgadzam. Np z tym, że karp żeruje bobrując w dnie, ale tak samo żeruje i lin i leszcz.Proponuję obejrzeć na YT jakiś film pokazujący jak żerują karpie - owszem dużo rumoru w wodzie robią ale żeby aż tak ryły jak sobie to wyobrażasz nie powiedziałbym.
Zgadzam się też z tym, że karp duże potrafi zjeść. Ale leszcz nie jest żywieniowym ascetą. ( Piotrek 19 sekunda :-)))) ) ( 43 sekunda )Na Nekielce łowią na spławik kilowe płocie a karpi jest tam dużo :-)No to muszę zacytować:" Sam wspomniałeś że wędkarze lepiej się wyszkolili, tak wiec powinni łowić więcej, a oni wcale więcej nie łowią tolko skuteczniej. Tak więc w rzeczywistości łowią mniej." No jak ktoś łowi skuteczniej to chyba i więcej he he :-)
Następny: " Egoizm łowców okazów (gigantów/mutantów), wpływa negatywnie na stan naszych wód... I wypacza wędkarstwo." Łowcy okazów np płoci, szczupaków czy linów też wypaczają wędkarstwo?I na czym polega ten egoizm ?Następny:" Bo lepiej się pochwalić złowieniem 20 kg karpia niż płocią o wadze zaledwie 1,5-2kg. Jak będę wyglądał na zdjęciu z taka pchełką. Jak komuś z takim drobiazgiem zaimponuję."Złów taką pchełkę płoć ważącą kilo lub większą i zobaczysz czy zaimponujesz czy nie :-))))
Też jestem za tym, żeby powstały piękne, dzikie łowiska komercyjne. Ale nie z wystrzyżoną trawką, bez drzew, jak pustynia :-)
JK
Czemu nikt nie dziękował za wypuszczenie karpi z powrotem do naszych wód (tych naszych skarbów naturalnych). Bo one są obcym gatunkiem i je degradują, zabierają miejsze tym naszym szlachetniejszym rybkom.
Sam przyznałeś że są obce i nie występowały w naszych wodach. Sprowadzili je mnisi i hodowali w stawach hodowlanych.
Nie boli mnie to że łowicie duże karpie, a to że z egoizmu wpuszczacie je wszędzie gdzie popadnie, nie licząc się z konsekwencjami...
Jak wcześniej pisałem.
Można mieć super łowiska z obcymi gatunkami. Ale muszą one powstawać z głową bez szkody dla naszej flory i fauny. A nie bezmyślnie wpuszczać ich wszędzie gdzie popadnie.
Dlaczego wcześniej nikt nie protestował. Ponieważ wcześniej nie było tak widać, jak one degradują środowisko. I ludzie też byli wprowadzani w błąd, nie znali swoich praw...
Dziś wpuszczono już go tak dużo, i te wpuszczone wcześniej się rozrosły, że gołym okiem widać jak zniszczą łowiska. Tym bardziej że te zarybienia stały się plagą.
I krytykujemy, nie tylko zarybienia karpiem, czy amurem. Ale też innymi gatunkami jak sum czy tołpyga itd.
Tyle że jak ktoś powie obcy gatunek, to karpiarz sam się odzywa i twierdzi że mówimy wyłącznie o karpiu.
U mnie w kole dalej jest ciemnota i na temat takich zarybień sumem łowiska linowo szczupakowego, twierdzą że oni na górze mają ichtiologów i wiedzą co robią. I nie widzą potrzeby by się wtrancać. Złożyć jakiś wniosek do okręgu, widzą jako zło, i udają że nie było o tym mowy.
Co do utrudniania dojazdu do łowiska przez właścicieli przyległych terenów. Twierdzą że nic z tym się nie da zrobić.
Nie mają świadomości i nie znają przepisów. Nie chce im się w to bawić. Ważne że zorganizują sobie kilka zawodów wędkarskich za nasze składki i z głowy. Mówię że powinna być droga gminna na planach, jak też prawo gwarantuje dojazd do własnego terenu. To udaje że nie słyszy, i nie che o tym mówić. Nawet do urzędu zajrzeć w mapki mu się nie chce!
I tym muszę się zająć jako SW OKOŃ, bo na nich nie można liczyć. Prezes koła, rozłożył rence i nie wiedział co powiedzieć. A jak powiedziałem że o to trzeba zawalczyć, to poprostu sie zmył i zbył jakimś mamraniem że nic się nie da zrobić.
Artur kto te karpie wpuszcza? My karpiarze?
Być może umknęło - na filmie z leszczami obejrzyj dokładnie 43 sekundę. Leszcz nie zrywa osadów z dna?O karpiach proponuję 19 sekundę - ;-) JK
Być może umknęło - na filmie z leszczami obejrzyj dokładnie 41 sekundę. Leszcz nie zrywa osadów z dna?O karpiach proponuję 19 sekundę - ;-) Artur kto te karpie wpuszcza? My karpiarze?JK
Artur jesteś pierwszym i ostatnim któremu odpiszę na komentarz w tym poście , każdy napisał swoje zdanie więc i ja to zrobiłem ale nie myślę brać z was przykład i dalej uczestniczyć w tej rozmowie i się kłócić gdyż nie miejsce i pora są większe problemy gdyż jak to jeden z kolegów ładnie napisał za dużo jest na tym forum tzw. niespełnionych talentów którzy postanawiają sie na forum odprężyć ( no bo gdzie indziej można to zrobić bez żadnych konsekwencji ) pisząc delikatnie mówiąc śmieszne rzeczy , ja tylko mogę sobie poczytać i się pośmiać , głupoto było reagować i odpisywać tym wszystkim którzy piszą rzeczy z którymi się nie zgadzam i które mnie śmieszą a wiec żegnam a tobie tylko radzę trochę więcej poczytać o tym karpiu na przykład i jak kochasz tak te rodzime rybki to tak jak patrze na zdjęcia z twojej galerii to proponował bym trochę ich mniej zabierać a jak już ryba jest dla ciebie okazem i robisz sobie z nią zdjęcie to proponował bym zrobić zdjęcie nad wodą a nie na tle kafelków a potem rybkę wypuścić to przyniesie lepsze efekty niż pisanie w kółko na forum jaki to karp między innymi jest zły :)))))
Być może umknęło - na filmie z leszczami obejrzyj dokładnie 41 sekundę. Leszcz nie zrywa osadów z dna?O karpiach proponuję 19 sekundę - ;-) Artur kto te karpie wpuszcza? My karpiarze?JK
zerknąłem na 19 sekundę nieźle , czytałem nie tak dawno artykuł Nasha o blow back rig i z tego co pisał wynika że czasem nic nie możemy z tym zrobić , nie pomorze najlepszy przypon :)
Śliwa ,Janusz ,Paweł i inni koledzy ,portal wędkuje to nie zebranie sprawozdawczo -wyborcze Polskiego Związku Wędkarskiego i czym powinni zarybiać nasze wody ,a czym zarybiają i co robią ,to dwa światy -Świat według Kiepskich i świat marzeń . Tak że jest dobrze jedziemy na pogrzeb.
jeśli chodzi o zjawisko resuspensji to numerem jeden w polskich wodach jest leszcz, ponieważ żeruje w duuuużych stadach, natomiast karp zajmuje 2 miejsce na podium ;)
CześćTeż to niejednokrotnie podkreślałem w swoich wypowiedziach - nie wszędzie, nie zawsze. Nie słuchać pewnej grupy wędkarzy, że tylko karp. Artur dopiero teraz zauważyłem Twoją wypowiedź. Z pewnymi rzeczami się zgadzam. Np z tym, że karp żeruje bobrując w dnie, ale tak samo żeruje i lin i leszcz.Proponuję obejrzeć na YT jakiś film pokazujący jak żerują karpie - owszem dużo rumoru w wodzie robią ale żeby aż tak ryły jak sobie to wyobrażasz nie powiedziałbym.
Zgadzam się też z tym, że karp duże potrafi zjeść. Ale leszcz nie jest żywieniowym ascetą. ( Piotrek 19 sekunda :-)))) ) ( 43 sekunda )Na Nekielce łowią na spławik kilowe płocie a karpi jest tam dużo :-)No to muszę zacytować:" Sam wspomniałeś że wędkarze lepiej się wyszkolili, tak wiec powinni łowić więcej, a oni wcale więcej nie łowią tolko skuteczniej. Tak więc w rzeczywistości łowią mniej." No jak ktoś łowi skuteczniej to chyba i więcej he he :-)
Następny: " Egoizm łowców okazów (gigantów/mutantów), wpływa negatywnie na stan naszych wód... I wypacza wędkarstwo." Łowcy okazów np płoci, szczupaków czy linów też wypaczają wędkarstwo?I na czym polega ten egoizm ?Następny:" Bo lepiej się pochwalić złowieniem 20 kg karpia niż płocią o wadze zaledwie 1,5-2kg. Jak będę wyglądał na zdjęciu z taka pchełką. Jak komuś z takim drobiazgiem zaimponuję."Złów taką pchełkę płoć ważącą kilo lub większą i zobaczysz czy zaimponujesz czy nie :-))))
Też jestem za tym, żeby powstały piękne, dzikie łowiska komercyjne. Ale nie z wystrzyżoną trawką, bez drzew, jak pustynia :-)
JK
Karp nie żeruje TAK SAMO jak lin czy leszcz. Karp jest przede wszystkim rybą rzeczną. Jego styl zachowania się w wodzie, sposób żerowania( pobierania pokarmu) - fenotypowo, przystosowany jest do rzek - części azjatyckich rzek - szerokich dorzeczy i delt oraz wód znajdujących się w zlewni danej rzeki.Twierdzenie jakoby karp żerował w sposób identyczny jak lin czy leszcz - jest kompletnie nietrafione, pozbawione obiektywizmu.Poza tym: lin, leszcz - ryby, które są na terenie Polski od czasów , kiedy... nie było Polski a był tylko tzw. Niż Europejski (krótko po cofnięciu się lądolodu) - nie mają nic do kwestii karpia. Karp w odróżnieniu od tych pierwszych - został wprowadzony do wód przez człowieka i musi być przezeń wyprowadzony aby rybom rodzimym , choć trochę żyło się lepiej.
trafna wypowiedź, dodałbym tylko, że z większości zbiorników (nie ze wszystkich) ;)
jeśli chodzi o zjawisko resuspensji to numerem jeden w polskich wodach jest leszcz, ponieważ żeruje w duuuużych stadach, natomiast karp zajmuje 2 miejsce na podium ;)
Karp syfi jeszcze mniej, więcej bałaganu robią krąpie i nawet płocie. A największy syf robimy my wędkarze sypiąc w ciągu sezonu tony zanęt do wody, licząc na zwabienie ryb.
Karp nie żeruje TAK SAMO jak lin czy leszcz. Karp jest przede wszystkim rybą rzeczną. Jego styl zachowania się w wodzie, sposób żerowania( pobierania pokarmu) - fenotypowo, przystosowany jest do rzek - części azjatyckich rzek - szerokich dorzeczy i delt oraz wód znajdujących się w zlewni danej rzeki.Twierdzenie jakoby karp żerował w sposób identyczny jak lin czy leszcz - jest kompletnie nietrafione, pozbawione obiektywizmu.Poza tym: lin, leszcz - ryby, które są na terenie Polski od czasów , kiedy... nie było Polski a był tylko tzw. Niż Europejski (krótko po cofnięciu się lądolodu) - nie mają nic do kwestii karpia. Karp w odróżnieniu od tych pierwszych - został wprowadzony do wód przez człowieka i musi być przezeń wyprowadzony aby rybom rodzimym , choć trochę żyło się lepiej.
CześćMasło maślane, maślane masło, Masło maślane, maślane masło...Czyli jak żeruje ten karp skoro nie tak samo. NIE GDZIE ( ryba rzeczna ) TYLKO JAK ?Czyżby film nie o żerowaniu leszcza i karpia nadal nie przekonał kto bardziej ryje w dnie a kto zbiera z dna?Irku zawsze to powtarzam - nie ilość zanęty ale jakość :-)Nie 10 kilo moczonego chleba a kilo kulek i kukurydzy.JK
jeśli chodzi o zjawisko resuspensji to numerem jeden w polskich wodach jest leszcz, ponieważ żeruje w duuuużych stadach, natomiast karp zajmuje 2 miejsce na podium ;)
Karp syfi jeszcze mniej, więcej bałaganu robią krąpie i nawet płocie. A największy syf robimy my wędkarze sypiąc w ciągu sezonu tony zanęt do wody, licząc na zwabienie ryb.
Ta wypowiedź , jest wszystkim co masz do powiedzenia na temat wędkarstwa, biologii ,czy konkretniej ryb?
Skoro tak, to zostawiam to bez komentarza.
Mnogość drobnych ryb karpiowatych - to m.in. efekt niekorzystnych zmian zachodzących w zbiorniku: przetrzebienie drapieżników I rzędu (miarkuj zatem swe rozkłady w przyszłości), brak ogniw pomiędzy materią małą a dużą łączącą konsumentów , dopływ ścieków zwiększających zakwity wody, co z kolei sprzyja plenieniu się i żerowaniu drobnych karpiowatych. W wielu akwenach Polski - kormorany - tak zabobonnie i niesłusznie oceniane przez wielu głupców - ptaki, żywią się właśnie dużą ilością karpiowatej drobnicy, a której obecność jest warunkowana (jak już wspomniałem wcześniej) po pierwsze: rabunkową działalnością człowieka ( zanieczyszczenia, przemysł , przesłaniający wszystko pieniądz, połowy i eksploatacja rybostanu przez człowieka) a po wtóre,zaś: zgubnym działaniem tak inwazyjnych gatunków zwierząt jak: amur , karp czy inne niebędące nawet rybami.
Natomiast, obecność karpia - to także( jak nam wszystkim wiadomo): program apokalipsy , na własne życzenie. Skoro jest i wiadomo,że ma szkodliwy wpływ, to dlaczego by nie zacząć szanować praw ochrony przyrody i zaprzestać zarybień wód karpiem - raz na zawsze?
Dziś trzeba, odpowiedzieć sobie na pytanie : na cóż ( tak z głębi rzeczy), ten karp jest potrzebny?
Po to, by ryby łowione na wędkę były większe a może, by karp większy był ode mnie?
Czy wędkarstwo bez karpia (utopia) nie miałoby sensu- z racji małej ilości gatunków ryb rodzimych osiągających duże rozmiary?
Jest wiele interesujących ryb rodzimych - bo cecha ta, nie wynika tylko z kwestii osiąganych gabarytów (dużych lub małych, w zależności od gatunku ryby).
W dalszym ciągu też, nie wiem - skąd się bierze satysfakcja z "posiadania" karpia w jeziorze, rzece itp...Może to coś podobnego:
"Jestem taka i owaka, mam chłopaka - a on taki i owaki - i się cieszę ,że mam ,że mam "?
Dla mnie znajomość biologii, oczytanie itd nic nie znaczą, liczą się tylko spostrzeżenia, obserwacje i doświadczenie wędkarskie. Moje posty w tym temacie, to nie powtarzanie bzdur zasłyszanych u żałosnych wędkarskich "wodzirejów". Piszę o tym, co widzę i wiem.
Dla mnie znajomość biologii, oczytanie itd nic nie znaczą, liczą się tylko spostrzeżenia, obserwacje i doświadczenie wędkarskie. Moje posty w tym temacie, to nie powtarzanie bzdur zasłyszanych u żałosnych wędkarskich "wodzirejów". Piszę o tym, co widzę i wiem.
Przyjmij zatem do wiadomości,że wiele wniosków płynących z Twoich obserwacji - jest błędna.
Sam też - mnóstwo czasu spędzam na obserwacji przyrody ( i to nie tylko tej nadwodnej) i widzę, (czasem niemal jak na dłoni) - jak te "akademickie bzdury" - okazują się czasem być prawdami godnymi Nagrody Nobla. Zdobądź się na odrobinę skromności i nie próbuj odkrywać na nowo, to co zostało odkryte, sprawdzone, udowodnione; a jeśli zostało coś - jeszcze do odkrycia - to proszę, zrób to- zaprezentuj się światu jako przyrodnik i odkrywca nowych teorii z biologii. Jak dotąd jesteś tylko wędkarzem i to chyba w dodatku mającym zbyt wysokie mniemanie na temat swojej wiedzy i roli nad wodą ,(patrz ironiczne odniesienie się do faktów).
Piszę to co widzę i wiem, ale nie kłócę się z nauką - rzeczowo, gruntownie potwierdzoną wiedzą,daleką od wieszczbiarstwa i gnom nie do przyjęcia w czasie, gdy wiadomo ,iż dzieje się zgoła inaczej.
A ja mam pytanko do przeciwników zarybień gatunkami takimi jak karp czy sum. Tak teraz narzekacie, a zastanowiliście się kto tak kiedyś zabiegał o te gatunki w naszych wodach? właśnie my wędkarze i to ci którzy teraz krytykują ten pomysł, sami tego chcieliśmy koledzy, nikt nie pomyślał że taki sum w jeziorze zrobi taką demolkę, teraz wszyscy są za tym by go jak najszybciej odłowic , przecież można było go nie wpuszczac ale kto chciał my , więc do końca nie zrzucajmy winę na pzw, to też nasza wina. A z drugiej strony nie widziałem jeszcze wędkarza któremu zachaczyłby sie ładny karp czy sum , który wędkarz po udanym holu nie byłby usmiechnięty , dumny, czy jak kto woli zadowolony.
A ja mam pytanko do przeciwników zarybień gatunkami takimi jak karp czy sum. Tak teraz narzekacie, a zastanowiliście się kto tak kiedyś zabiegał o te gatunki w naszych wodach? właśnie my wędkarze i to ci którzy teraz krytykują ten pomysł, sami tego chcieliśmy koledzy, nikt nie pomyślał że taki sum w jeziorze zrobi taką demolkę, teraz wszyscy są za tym by go jak najszybciej odłowic , przecież można było go nie wpuszczac ale kto chciał my , więc do końca nie zrzucajmy winę na pzw, to też nasza wina. A z drugiej strony nie widziałem jeszcze wędkarza któremu zachaczyłby sie ładny karp czy sum , który wędkarz po udanym holu nie byłby usmiechnięty , dumny, czy jak kto woli zadowolony.
A co ma sum do karpia lub innych ryb nierodzimych? Obecność suma lub innych ryb - jest złem tylko wtedy, gdy wynika z zarybień!
W temacie tym, chodzi o obecność ryb obcych a nie ,że ktoś ma ból d* ,że np: w jeziorze żyje sobie wielki sum, który połyka karpie i inne ryby wpuszczane przez PZW.
Istnieją różne jeziora o różnym typie rybostanu , więc jeśli tylko sum występuje tam w sposób iście naturalny - to co w tym złego ,że jako "pełnoprawny gospodarz tej wody" - zjada dużą ilość ryb? Kłopoty zaczynają się, gdy takie jezioro nie jest właściwie chronione a zarybiane systematycznie , po to , by takiej ryby jak sum - nie zbrakło
Problemem są tutaj zarybienia i wędkarstwo - jako główni winowajcy, w jednym stoją domu.Gdyby nie było bowiem odłowów a co za tym idzie, także: zarybień (czyli los wody, scedowany zostałby na naturę ) duże sumy - żyłyby sobie, pożerając w dalszym ciągu - duże okazy ryb , nierzadko atrakcyjnych wędkarsko. I co ? Czepiałbyś się wtedy tego suma ? Czułbyś się gospodarzem jeziora, a może uznałbyś ,że TY JEDEN , NAJLEPIEJ WIESZ, CO DLA JEZIORA I RYB W NIM ŻYJĄCYCH -JEST DOBRE?
Moje gratulacje, to pierwszy krok, do tego, by pretendować do roli gospodarza wody wziąć sprawy ( czytaj : PRZESTAWY) w swoje ręce.
Wędkarzu, absolutnie nie rozumiesz tematu wątku.Przykro mi.
"zaprezentuj się światu jako przyrodnik i odkrywca nowych teorii z biologii."
Teorie powiadasz, tak się składa, że wolę praktykę i zaraz po obiedzie biorę spinna i idę obserwować przyrodę.
Miłego popołudnia.
A ja mam pytanko do przeciwników zarybień gatunkami takimi jak karp czy sum. Tak teraz narzekacie, a zastanowiliście się kto tak kiedyś zabiegał o te gatunki w naszych wodach? właśnie my wędkarze i to ci którzy teraz krytykują ten pomysł, sami tego chcieliśmy koledzy, nikt nie pomyślał że taki sum w jeziorze zrobi taką demolkę, teraz wszyscy są za tym by go jak najszybciej odłowic , przecież można było go nie wpuszczac ale kto chciał my , więc do końca nie zrzucajmy winę na pzw, to też nasza wina. A z drugiej strony nie widziałem jeszcze wędkarza któremu zachaczyłby sie ładny karp czy sum , który wędkarz po udanym holu nie byłby usmiechnięty , dumny, czy jak kto woli zadowolony.
Chodzę na zebrania naszego od ponad 10 lat i co roku kilku ludków podnosi temat zarybień karpiem /amurem - dlaczego tak malo , dlaczego tylko raz w roku , dlaczego takimi małymi a nie grzmotami .
Jeszcze nigdy nie spotkałem się z wnioskiem o zwiekszenei zarybien drapieznikami , karasiami czy innymi rybami tylko ja kilka razy podnosilem temat zarybienia małej rzeczki kleniem , jaziem oraz zwiekszenia zarybien rybami drapieznymi naszych akwenów i co zostalem wysmiany przez wszystkich ale cieszy mnie to bo śmiali sie z wlasnej glupoty i niewiedzy.
Podobnie ubolewałem nad wpuszczaniem karpi do rzeki i co ? NIC usmiech i zero reakcji.
Co do karpia i amura boli mnie jak oddany zostaje do uzytku nowy zbiornik zaporowy i na starcie wpuszczane sa te 2 gatunki . Nie zdazy zawiazac sie tam zycie a rzgw juz wali karpiska i amury w efekcie nigdy nie wyrastaja rosliny woda jest zielona jak zupa i tylko w okresie tarła ploci wzdreg woda robi sie nadwyraz klarowna jak destylowana a pozniej szambo o przejzystosci 2cm .
Ja tez niedlugo zmykam ze spinem!!!
Ja tez niedlugo zmykam ze spinem!!!
Ja tez niedlugo zmykam ze spinem!!!
"zaprezentuj się światu jako przyrodnik i odkrywca nowych teorii z biologii."
Teorie powiadasz, tak się składa, że wolę praktykę i zaraz po obiedzie biorę spinna i idę obserwować przyrodę.
Miłego popołudnia.
Życzę miłego wędkowania i sukcesów. I oby nie były to tylko te ryby, które mają teraz okres ochronny (m.in. sum,boleń , szczupak , sandacz , brzana i wiele innych). Należałoby się może rozejrzeć za kleniem, może jaziem - z małym twisterkiem? A może, by tak okoniom trochę dać spokoju?
Przecież to tak ogromnie ważna przyrodniczo a tak wolno rosnąca ryba... Okonie łowione zimą - mają mniejsze szanse aby odbyć wiosną tarło. Myślę o tym , ponieważ też jestem wędkarzem praktycznym i wiem, że jeśli nie będzie nikogo, kto o tym myśli - ryb w przyszłości zbraknie.
Miłego popołudnia.
Racja!!!Ja rybe która zlowie i tak wypuszczam bo i tak takich rybek nie ""jem tylko filety ze sklepu...
n.c ^^
Karp nie żeruje TAK SAMO jak lin czy leszcz. Karp jest przede wszystkim rybą rzeczną. Jego styl zachowania się w wodzie, sposób żerowania( pobierania pokarmu) - fenotypowo, przystosowany jest do rzek - części azjatyckich rzek - szerokich dorzeczy i delt oraz wód znajdujących się w zlewni danej rzeki.Twierdzenie jakoby karp żerował w sposób identyczny jak lin czy leszcz - jest kompletnie nietrafione, pozbawione obiektywizmu.Poza tym: lin, leszcz - ryby, które są na terenie Polski od czasów , kiedy... nie było Polski a był tylko tzw. Niż Europejski (krótko po cofnięciu się lądolodu) - nie mają nic do kwestii karpia. Karp w odróżnieniu od tych pierwszych - został wprowadzony do wód przez człowieka i musi być przezeń wyprowadzony aby rybom rodzimym , choć trochę żyło się lepiej.
CześćMasło maślane, maślane masło, Masło maślane, maślane masło...Czyli jak żeruje ten karp skoro nie tak samo. NIE GDZIE ( ryba rzeczna ) TYLKO JAK ?Czyżby film nie o żerowaniu leszcza i karpia nadal nie przekonał kto bardziej ryje w dnie a kto zbiera z dna?Irku zawsze to powtarzam - nie ilość zanęty ale jakość :-)Nie 10 kilo moczonego chleba a kilo kulek i kukurydzy.JK
Ale beznadziejne porównanie :))woda tam gdzie jest leszcz jest zamulona i dno tez jest zamulone!!!filmik z karpiem to jak akwarium o ile to nie jest akwarium ;) ze zwitkiem itdraczej taka mała prowokacja bo jesli by karpia do tego zbiornika wpuscic gdzie jest leszcz to by taka chmure zrobil ze by go widac nie było :Dpozdrawiam
Karp nie żeruje TAK SAMO jak lin czy leszcz. Karp jest przede wszystkim rybą rzeczną. Jego styl zachowania się w wodzie, sposób żerowania( pobierania pokarmu) - fenotypowo, przystosowany jest do rzek - części azjatyckich rzek - szerokich dorzeczy i delt oraz wód znajdujących się w zlewni danej rzeki.Twierdzenie jakoby karp żerował w sposób identyczny jak lin czy leszcz - jest kompletnie nietrafione, pozbawione obiektywizmu.Poza tym: lin, leszcz - ryby, które są na terenie Polski od czasów , kiedy... nie było Polski a był tylko tzw. Niż Europejski (krótko po cofnięciu się lądolodu) - nie mają nic do kwestii karpia. Karp w odróżnieniu od tych pierwszych - został wprowadzony do wód przez człowieka i musi być przezeń wyprowadzony aby rybom rodzimym , choć trochę żyło się lepiej.
CześćMasło maślane, maślane masło, Masło maślane, maślane masło...Czyli jak żeruje ten karp skoro nie tak samo. NIE GDZIE ( ryba rzeczna ) TYLKO JAK ?Czyżby film nie o żerowaniu leszcza i karpia nadal nie przekonał kto bardziej ryje w dnie a kto zbiera z dna?Irku zawsze to powtarzam - nie ilość zanęty ale jakość :-)Nie 10 kilo moczonego chleba a kilo kulek i kukurydzy.JK
Ale beznadziejne porównanie :))woda tam gdzie jest leszcz jest zamulona i dno tez jest zamulone!!!filmik z karpiem to jak akwarium o ile to nie jest akwarium ;) ze zwitkiem itdraczej taka mała prowokacja bo jesli by karpia do tego zbiornika wpuscic gdzie jest leszcz to by taka chmure zrobil ze by go widac nie było :Dpozdrawiam
CześćBeznadziejne to jest to, że komentujesz ale nie raczysz odczytać skąd ten film o karpiach jest. Jest to łowisko Gosławice gdzie - tam gdzie karpi jest mnogość wielka a woda jak widać ;-) Czysta...JK
CześćPrzepraszam ale tak pomyślałem że sprawdzę czy aby nie ma tam nazwy - no i nie ma :-)Przepraszam raz jeszcze :-)Jest to łowisko Gosławice.JK
Na temat karpi już chyba wszystko było więc tak z boku.:) Gospodarstwo Rybackie zwane PZW ma zapisy na temat ochrony przyrody (chyba naszej Polskiej) czy niszcząc ją nie powinni ich wszystkich usunąć?
CześćTeż to niejednokrotnie podkreślałem w swoich wypowiedziach - nie wszędzie, nie zawsze. Nie słuchać pewnej grupy wędkarzy, że tylko karp. Artur dopiero teraz zauważyłem Twoją wypowiedź. Z pewnymi rzeczami się zgadzam. Np z tym, że karp żeruje bobrując w dnie, ale tak samo żeruje i lin i leszcz.Proponuję obejrzeć na YT jakiś film pokazujący jak żerują karpie - owszem dużo rumoru w wodzie robią ale żeby aż tak ryły jak sobie to wyobrażasz nie powiedziałbym.
Zgadzam się też z tym, że karp duże potrafi zjeść. Ale leszcz nie jest żywieniowym ascetą. ( Piotrek 19 sekunda :-)))) ) ( 43 sekunda )Na Nekielce łowią na spławik kilowe płocie a karpi jest tam dużo :-)No to muszę zacytować:" Sam wspomniałeś że wędkarze lepiej się wyszkolili, tak wiec powinni łowić więcej, a oni wcale więcej nie łowią tolko skuteczniej. Tak więc w rzeczywistości łowią mniej." No jak ktoś łowi skuteczniej to chyba i więcej he he :-)
Następny: " Egoizm łowców okazów (gigantów/mutantów), wpływa negatywnie na stan naszych wód... I wypacza wędkarstwo." Łowcy okazów np płoci, szczupaków czy linów też wypaczają wędkarstwo?I na czym polega ten egoizm ?Następny:" Bo lepiej się pochwalić złowieniem 20 kg karpia niż płocią o wadze zaledwie 1,5-2kg. Jak będę wyglądał na zdjęciu z taka pchełką. Jak komuś z takim drobiazgiem zaimponuję."Złów taką pchełkę płoć ważącą kilo lub większą i zobaczysz czy zaimponujesz czy nie :-))))
Też jestem za tym, żeby powstały piękne, dzikie łowiska komercyjne. Ale nie z wystrzyżoną trawką, bez drzew, jak pustynia :-)
JK
Owszem lin i leszcz żerują jak to napisałeś bomblując. Tyle że one są naszymi rodzimymi gatunkami. Tak więc ich święte prawo jest by żyły w naturalnych zbiornikach wodnych w naszym kraju.
Karp, tołpyga, amur itd. to obce gatunki i ich miejsce jest w specjalnie do tego stożonych łowiskach. (tak samo tyczy się naprzykład suma, który w danym akwenie nie występował).
" Sam wspomniałeś że wędkarze lepiej się wyszkolili, tak wiec powinni łowić więcej, a oni wcale więcej nie łowią tolko skuteczniej. Tak więc w rzeczywistości łowią mniej." No jak ktoś łowi skuteczniej to chyba i więcej he he :-)
Jak ktoś jest lepszym łowcą niż kiedyś (umie wybrać odpowiednią miejscówkę, dobrać przynętę i sprzęt), nie mówiąc że używa znacznie lepszego sprzętu (cieńszych żyłwk, precyzyjniejszych kołowrotków i wędzisk), a łowi tyle samo co kiedyś (choć robi to efektywniej), to znaczy że łowi mniej. Ponieważ jak by wędkował z takimi umiejętnościami (dobór miejscówki przynęty i sprzętu, jak i samego zachowania się (zacinanie, wyrzut itd). To napewno nie złowił by tyle samo ryby co kiedyś. Tak więc łowi mniej.
Egoizm łowców okazów (gigantów/mutantów). Czytaj łowcy obcych gatunków takich jak Karp, amur, sum, tołpyga itd. (w zbiornikach/środowisku w których nie występował).
Czyli nie bacząc na negatywne konsekwencje w przyrodzie, i zdanie innych. Czynią wszystko by czerpać przyjemność kosztem natury i innych. Choć mogli by uprawiać swoje hobby bez szkody bala naturalnych ekosystemów, w specjalnie do tego stożonych i przystosowanych łowiskach. I tam sam bym z chęcią zapolował na taką rybę i za każdym razem zwracał jej wolność. Cieszył bym się z tego że też mogę zapolować na takie wielkie ryby bez szkody dla naturalnego środowiska.
Dziś w robocie rozmawiałem z kolegą po kiju. Ma własny staw. Wpuścił tam suma. I od tamtej pory znikły praktycznie wszystkie liny i karasie, mimo że co rusz odrybiał tymi gatunkami.
Więc poprosił kolegów by pomogli mu go wyłowić. Urósł do 9,40 kg, i nie wrócił już do wody. Jesienią wpuścił po 30 kg kroczka lina i karasia złotego. Efekty latem były bardzo duże.
I mówi że już więcej takiego błędu nie popełni.
A to nie jest perszy przypadek, o którym słyszałem...
Łowcy okazów np płoci, szczupaków czy linów też wypaczają wędkarstwo?
Oni nie ingerują w środowisko naturalne, nie przekształcają łowiska lipienia w łowiska karasia.
tak więc nie czynią niczego co szkodzi naturalnej przyrodzie.
Owszem lin i leszcz żerują jak to napisałeś bomblując. Tyle że one są naszymi rodzimymi gatunkami. Tak więc ich święte prawo jest by żyły w naturalnych zbiornikach wodnych w naszym kraju.
Karp, tołpyga, amur itd. to obce gatunki i ich miejsce jest w specjalnie do tego stożonych łowiskach. (tak samo tyczy się naprzykład suma, który w danym akwenie nie występował).
" Sam wspomniałeś że wędkarze lepiej się wyszkolili, tak wiec powinni łowić więcej, a oni wcale więcej nie łowią tolko skuteczniej. Tak więc w rzeczywistości łowią mniej." No jak ktoś łowi skuteczniej to chyba i więcej he he :-)
Jak ktoś jest lepszym łowcą niż kiedyś (umie wybrać odpowiednią miejscówkę, dobrać przynętę i sprzęt), nie mówiąc że używa znacznie lepszego sprzętu (cieńszych żyłwk, precyzyjniejszych kołowrotków i wędzisk), a łowi tyle samo co kiedyś (choć robi to efektywniej), to znaczy że łowi mniej. Ponieważ jak by wędkował z takimi umiejętnościami (dobór miejscówki przynęty i sprzętu, jak i samego zachowania się (zacinanie, wyrzut itd). To napewno nie złowił by tyle samo ryby co kiedyś. Tak więc łowi mniej.
Egoizm łowców okazów (gigantów/mutantów). Czytaj łowcy obcych gatunków takich jak Karp, amur, sum, tołpyga itd. (w zbiornikach/środowisku w których nie występował).
Czyli nie bacząc na negatywne konsekwencje w przyrodzie, i zdanie innych. Czynią wszystko by czerpać przyjemność kosztem natury i innych. Choć mogli by uprawiać swoje hobby bez szkody bala naturalnych ekosystemów, w specjalnie do tego stożonych i przystosowanych łowiskach. I tam sam bym z chęcią zapolował na taką rybę i za każdym razem zwracał jej wolność. Cieszył bym się z tego że też mogę zapolować na takie wielkie ryby bez szkody dla naturalnego środowiska.
Dziś w robocie rozmawiałem z kolegą po kiju. Ma własny staw. Wpuścił tam suma. I od tamtej pory znikły praktycznie wszystkie liny i karasie, mimo że co rusz odrybiał tymi gatunkami.
Więc poprosił kolegów by pomogli mu go wyłowić. Urósł do 9,40 kg, i nie wrócił już do wody. Jesienią wpuścił po 30 kg kroczka lina i karasia złotego. Efekty latem były bardzo duże.
I mówi że już więcej takiego błędu nie popełni.
A to nie jest perszy przypadek, o którym słyszałem...
Łowcy okazów np płoci, szczupaków czy linów też wypaczają wędkarstwo?
Oni nie ingerują w środowisko naturalne, nie przekształcają łowiska lipienia w łowiska karasia.
tak więc nie czynią niczego co szkodzi naturalnej przyrodzie.
CześćArtur przykro mi niezmiernie ale sam sobie zaprzeczasz ( porównaj swoje wcześniejsze wypowiedzi ).Utrzymywałeś, że karp strasznie ryje dno - zobaczyłeś, że jest to bzdurą. Teoria o podnoszeniu z dna osadów przez karpia upadła. No to jakie ryby zamulają wodę - sam to napisałeś RODZIME.
Artur poczytaj co Ty wypisujesz jeszcze raz:" " Sam wspomniałeś że wędkarze lepiej się wyszkolili, tak wiec powinni łowić więcej, a oni wcale więcej nie łowią tolko skuteczniej. Tak więc w rzeczywistości łowią mniej." No jak ktoś łowi skuteczniej to chyba i więcej he he :-)Jak ktoś jest lepszym łowcą niż kiedyś (umie wybrać odpowiednią miejscówkę, dobrać przynętę i sprzęt), nie mówiąc że używa znacznie lepszego sprzętu (cieńszych żyłwk, precyzyjniejszych kołowrotków i wędzisk), a łowi tyle samo co kiedyś (choć robi to efektywniej), to znaczy że łowi mniej. Ponieważ jak by wędkował z takimi umiejętnościami (dobór miejscówki przynęty i sprzętu, jak i samego zachowania się (zacinanie, wyrzut itd). To napewno nie złowił by tyle samo ryby co kiedyś. Tak więc łowi mniej."
My mówimy o teraz i rozmawiamy o teraz :-)Ja tam łowię więcej karpi niż kiedyś - pomimo, że kiedyś w takim np Oczku ( taka nazwa kawałka Zalewu Zegrzyńskiego ) było ich znacznie więcej.
Przepraszam a ja mam się Ciebie zapytać czy mogę łowić karpie i amury i gdzie ? Już kiedyś pewna Wędkarka napisała, że jak wypuszczam karpie to może zgłosić naruszenie ;-) Chyba żartujesz z tym egoizmem - Ty nie nie pytasz nikogo jak robisz fotki z pokotami swoich rybek:-) Gigant a mutant to zupełnie dwie różne sprawy... Ja tam mutantów nie łowię.
O tym sumie nie wypowiem się bo temat jest powszechnie znany.
W jaki sposób ja ingeruje w środowisko?
Co ma łowisko lipienia do łowiska karasie? Kto tak przekształca wody? Przykład jest zupełnie nie trafiony i nie adekwatny ;-)
JK