Jak uważacie, które mięsko jest lepsze ? te ryb słonowodnych czy ryb słodkowodnych? Ja np wolę słonowodne, ale płoteczka z patelni tez jest niczego sobie Pozdrawiam wszystkich smakoszy :)
Każdemu inna rybka smakuje inaczej, np. ja lubię od czasu do czasu zjeść szczupaczka (60 - 75cm) usmażonego na masełku. Jeżeli chodzi o słonowodne to tylko świeże kupione prosto z kutra wracającego z połowu, bo te które są do nas przywożone (około 400 km) już nie maja takiego smaku.
Tylko te, ktore nie maja osci :). No i oczywiscie niezly smak miesa. Jakiekolwiek osci (nie liczac tych przyczepionych do kregoslupa) dyskwalifikuja u mnie rybe. Nie cierpie dlubac sie z jedzeniem. W zasadzie jadlem wiekszosc slodkowodnych ryb i czesc z nich ma niezly smak miesa. Ale i tak wybiore filet z dorsza czy mietusa krolewskiego. Warunek, ryba nie powinna byc zamrozona. Musi byc swieza. Nie rozumiem jak mozna nalowic ryb, poczym je zamrozic na gorsze czasy i usmarzyc np po miesiacu. Kiedys tak sprobowalem. Zlowilem sporego szczupaka i postanowilem zostawic go na wigilie. Polezal w lodowce ze 3 tygodnie. Dla mnie byl niezjadliwy.
Z rybek morskich nie ma nic lepszego niż własnorecznie złapany dorsz ale nie mrożony i przechowywany w chłodni tylko taki na drugi dzień po złapaniu usmażony no i ew. belonka ale to juz kwestia gustu ja osobiście wolę wędzone. A zrybek słodkowodnych to zdecydowanie sandacz i okoń na I miejscu następnie sum i węgorz ale też jedynie na świeżo po złapaniu. Pewnie narażę się pewnej grupie no-killowców ale w praktyce tak to wygląda i wcale nie będe ściemniał, że lubie takie rybki.
I jeszcze jedno tak jak napisał pawelz ryba złapana i zamrożona "na zapas" nie posiada już żadnych wartości kulinarnych ani żadnych innych związanych z wędkarstwem.
Jak uważacie, które mięsko jest lepsze ? te ryb słonowodnych czy ryb słodkowodnych?
Ja np wolę słonowodne, ale płoteczka z patelni tez jest niczego sobie
Pozdrawiam wszystkich smakoszy :)
..najlepsza ryba..to ta złowiona i delikatnie odhaczona a potem z powrotem do wody wpuszczona....
Każdemu inna rybka smakuje inaczej, np. ja lubię od czasu do czasu zjeść szczupaczka (60 - 75cm) usmażonego na masełku. Jeżeli chodzi o słonowodne to tylko świeże kupione prosto z kutra wracającego z połowu, bo te które są do nas przywożone (około 400 km) już nie maja takiego smaku.
Tylko te, ktore nie maja osci :). No i oczywiscie niezly smak miesa.
Jakiekolwiek osci (nie liczac tych przyczepionych do kregoslupa) dyskwalifikuja u mnie rybe. Nie cierpie dlubac sie z jedzeniem. W zasadzie jadlem wiekszosc slodkowodnych ryb i czesc z nich ma niezly smak miesa. Ale i tak wybiore filet z dorsza czy mietusa krolewskiego. Warunek, ryba nie powinna byc zamrozona. Musi byc swieza. Nie rozumiem jak mozna nalowic ryb, poczym je zamrozic na gorsze czasy i usmarzyc np po miesiacu. Kiedys tak sprobowalem. Zlowilem sporego szczupaka i postanowilem zostawic go na wigilie. Polezal w lodowce ze 3 tygodnie. Dla mnie byl niezjadliwy.
Z rybek morskich nie ma nic lepszego niż własnorecznie złapany dorsz ale nie mrożony i przechowywany w chłodni tylko taki na drugi dzień po złapaniu usmażony no i ew. belonka ale to juz kwestia gustu ja osobiście wolę wędzone. A zrybek słodkowodnych to zdecydowanie sandacz i okoń na I miejscu następnie sum i węgorz ale też jedynie na świeżo po złapaniu. Pewnie narażę się pewnej grupie no-killowców ale w praktyce tak to wygląda i wcale nie będe ściemniał, że lubie takie rybki.
I jeszcze jedno tak jak napisał pawelz ryba złapana i zamrożona "na zapas" nie posiada już żadnych wartości kulinarnych ani żadnych innych związanych z wędkarstwem.