Jak by się nad tym pytaniem zastanowić to kol. Mastiff ma rację. Ja ze swojej strony dodałbym do tego grona "niestadnych" lina i wszystkie łososiowate.
Okonie, płocie, leszcze, liny, wzdregi, karasie, karpie, amury, krąpie, ukleje i chyba jeszcze sieje, sielawy, świnki i certy. Do tego ryby drapieżne do osiągnięcia pewnego wieku.
Kiedyś, dawno temu, to przeważnie o godzinie 13-tej można było spotkać całe ławice tych "ryb" na zanęconych łowiskach pod tzw. "sklepami monopolowymi", takie specjalne stanice wędkarskie. Brania były niesamowite. Dużo takiej zanęty przywożą wędkarze zza wschodniej granicy, ale ponoć to ryzykowna zanęta, jakoś potem te ryby źle widzą.
Kiedyś, dawno temu, to przeważnie o godzinie 13-tej można było spotkać całe ławice tych "ryb" na zanęconych łowiskach pod tzw. "sklepami monopolowymi", takie specjalne stanice wędkarskie. Brania były niesamowite. Dużo takiej zanęty przywożą wędkarze zza wschodniej granicy, ale ponoć to ryzykowna zanęta, jakoś potem te ryby źle widzą.
I powiedz jak te holery sie wyczuwały, rególarnie przed trzynastą a jaki instynkt ............
No właśnie instynkt stadny. Jeden osobnik wyczuł zanętę i ściągał ławicę na żerowisko. Nawet hronometru nie potrzebowały. Zegar słoneczny i o 13-tej jak po sznureczku ławice płynęły na żerowisko. A potem było widać i słychać jak ryba się spławia aż do rana. U niektórych osobników takie żerowanie w stadzie trwało nawet całymi dniami i nocami, ale te osobniki to już były lekko chore sztuki i nieraz ichtiolog musiał już interweniować i wszywał taki specjalny chip pod skóre, esperal, czy jakoś tak. Niektóre ryby, to juz miały ten chip jak tornister. Wtedy stado żerowało, a ten osobnik za cholere do pyszczka zanęty nie wziął. Takie jaja z tymi rybami.
I ci powiem co ci powiem ale ci powiem, póżniej to już te holerne stadko przenosiło sie pod meliny..... tfu.......... pod hipermarkety i tam żerowali i to dobrze im szło a potem się widziało .....tu śnięta rybka tam śnięta rybka i co ???...........
No i przychodzi dzień drugi...... A wiadomo jak to jest najczęściej na drugi dzień. Stąd właśnie sie biora te dni, kiedy ryba nic a nic nie chce brać. No z parymi wyjątkami, które skubną na klina tyciu zanęty, żeby do "niedożywienia" nie dopuszczać.
No i dlatego se nieraz a to glonka skubną, a to wodorościka, a to muszkę, niskoprocentowe wszystko. Odwodnienie u ryb jest straszne, aż w histerie można wpaść jak pot na łuske wylezie.
Witam kolegów i koleżanki o kiju. Chciałbym się dowiedzieć jakie ryby stadne pływają w polskich zbiornikach. Z góry dziękuje :)
Z mojej wiedzy to oprócz: szczupaka, wegorza, suma, bolenia i np. flądry, to wszystkie inne są stadne.
Jak by się nad tym pytaniem zastanowić to kol. Mastiff ma rację. Ja ze swojej strony dodałbym do tego grona "niestadnych" lina i wszystkie łososiowate.
Okonie, płocie, leszcze, liny, wzdregi, karasie, karpie, amury, krąpie, ukleje i chyba jeszcze sieje, sielawy, świnki i certy. Do tego ryby drapieżne do osiągnięcia pewnego wieku.
Z tego co mnie wiadomo lin jest ryba stadną
No i nasi ulubieńcy: JAZGARZE.
A taki gatunek ryb jak wędkarze to są stadne czy nie ?.................
A taki gatunek ryb jak wędkarze to są stadne czy nie ?.................
A to już zależy od zanęty...
No powiedzmy średnio na żyto.........
To stanowczo stadne.
A jak się dorwą do wodopoju to jak stąd do kielc................
Kiedyś, dawno temu, to przeważnie o godzinie 13-tej można było spotkać całe ławice tych "ryb" na zanęconych łowiskach pod tzw. "sklepami monopolowymi", takie specjalne stanice wędkarskie. Brania były niesamowite. Dużo takiej zanęty przywożą wędkarze zza wschodniej granicy, ale ponoć to ryzykowna zanęta, jakoś potem te ryby źle widzą.
Kiedyś, dawno temu, to przeważnie o godzinie 13-tej można było spotkać całe ławice tych "ryb" na zanęconych łowiskach pod tzw. "sklepami monopolowymi", takie specjalne stanice wędkarskie. Brania były niesamowite. Dużo takiej zanęty przywożą wędkarze zza wschodniej granicy, ale ponoć to ryzykowna zanęta, jakoś potem te ryby źle widzą.
I powiedz jak te holery sie wyczuwały, rególarnie przed trzynastą a jaki instynkt ............
No właśnie instynkt stadny. Jeden osobnik wyczuł zanętę i ściągał ławicę na żerowisko. Nawet hronometru nie potrzebowały. Zegar słoneczny i o 13-tej jak po sznureczku ławice płynęły na żerowisko. A potem było widać i słychać jak ryba się spławia aż do rana. U niektórych osobników takie żerowanie w stadzie trwało nawet całymi dniami i nocami, ale te osobniki to już były lekko chore sztuki i nieraz ichtiolog musiał już interweniować i wszywał taki specjalny chip pod skóre, esperal, czy jakoś tak. Niektóre ryby, to juz miały ten chip jak tornister. Wtedy stado żerowało, a ten osobnik za cholere do pyszczka zanęty nie wziął. Takie jaja z tymi rybami.
A zdażało się że i stadko jakiś szczupoczek to stadko rozgonił i nie było to tamto i zawsze kogoś ten szczupoczek z połeczką upolował hę............
I ci powiem co ci powiem ale ci powiem, póżniej to już te holerne stadko przenosiło sie pod meliny..... tfu.......... pod hipermarkety i tam żerowali i to dobrze im szło a potem się widziało .....tu śnięta rybka tam śnięta rybka i co ???...........
i śnięte całe stadko.
i śnięte całe stadko.
Przyszła zaducha...........
no kurde ja niemoge zaraz sie zleje ze smiechu ja w robocie a wy jaracie czy co ha ha dobre teksty laskowik sie chowa
no kurde ja niemoge zaraz sie zleje ze smiechu ja w robocie a wy jaracie czy co ha ha dobre teksty laskowik sie chowa
Witamy w klubie zakręconych............
Pozytywnie................
No i przychodzi dzień drugi...... A wiadomo jak to jest najczęściej na drugi dzień. Stąd właśnie sie biora te dni, kiedy ryba nic a nic nie chce brać. No z parymi wyjątkami, które skubną na klina tyciu zanęty, żeby do "niedożywienia" nie dopuszczać.
Oj oj a w wodzie mogą sie odwodnić.............
No i dlatego se nieraz a to glonka skubną, a to wodorościka, a to muszkę, niskoprocentowe wszystko. Odwodnienie u ryb jest straszne, aż w histerie można wpaść jak pot na łuske wylezie.
Przenieście dyskusję na ""humor"".