Reklama
  • SuperDario 2009-04-04 20:12:09

    2 lata temu jadę na ryby a tu nagle frajer wali mi w samochód włączając się do ruchu. Załamka,nerwy,podniecenie wędkowaniem opada. Dziś tj. 4.04.09 jadąc z zawodów zadowolony bo zająłem 4 miejsce zostawiając z tyłu kilku dobrych wędkarzy jadę a tu inny frajer zawraca gdzie mu nie wolno i znów kolizja. Prawy przód do wymiany! Ręce opadają,policja,laweta,ten się nie przyznaje i sprawa do sądu. Koledzy wy też macie taką zupę?

  • Misiaczek 2009-04-04 21:40:59

    Na szczęście nie. Znam gościa, który miał 4 stłuczki w ciągu półtora roku, dwa razy służbowym, i szef mu przestał dawać, jeździł swoim i też rozbił cały bok, stał w remoncie pożyczył od siostry fordzika i walnął go w tył ktoś identycznym jak mój civiciem. Nie wiem, czy gość ma pecha, czy po prostu nie umie jeździć. 3 wypadki były nie z jego winy.

  • Forum wedkuje.pl 2009-04-04 21:55:07

    Kolego gratulacje z zajęcia wysokiej lokaty na zawodach.Co do stłuczek nic miłego sam wiem jak to jest, miejmy nadzieje że twój limit już się wyczerpał i będzie dobrze.Przy tym natężeniu ruchu naprawdę dużo nie potrzeba.Kolejnych sukcesów w zawodach co najmniej w pierwszej trójce POZDRAWIAM

  • Forum wedkuje.pl 2009-04-04 22:05:45

    11 listopada, wracaliśmy z kumplem z nocki. Było południe, rybki w samochodzie, radość na twarzach. Nagle gość z podporządkowanej wyjeżdża pomimo tego że ma "stop". Dostałem strzał w lewy tył, obrót, kontra i zostaliśmy na środku wiejskiej drodze. Z tamtego mercedesa dostawczego wysiada dwóch gości żebym nie dzwonił na policje - obaj ukraińcy mocno podchmieleni. Zadzwoniłem. Oni gdzieś pojechali. Spisałem rejestracje. Po 5 minutach przyjechało 7 ukraińców z pobliskiego hotelu (budują autostradę). Wszyscy pijani i agresywni. Karzą mi odwołac policję. Ludzie się wokół kręcą bo to na wiosce, oni karzą im wy..... dalać, bo to nie ich sprawa. Kumpel siadł do samochodu, ja negocjowałem. Przyjeżdżają gliny - pytają co jest, uk do policji: żeby jechał a my to sobie żekomo załatwimy między sobą. Wyszlo, że ukraincy nie mieli papierów, prawka i na czarno zatrudnieni. Dodatkowo kierowwca 2,5 prom. Myślałem że po wstępnych zeznaniach wszystko załatwione. Ale kochana policja kazała nam jechać na posterunek żeby złożyć wyjaśnienia. Jechaliśmy w takiej kolejności: policja (z dwoma pijanymi ukraińcami, ja z kolegą zepsutym samochodem, 5 pijanych ukraińców wspomnianym mercedesem). Dojeżdżamy do posterunku. Policjant karze nam iść z nimi na posterunek. Mówię - że nie mogę zamknąć samochodu bo uszkodzony a mam tam sprzęt wędkarski. Policjant bezradnie mówi żeby kumpel został w aucie i pilnował. Złożyłem zeznania, kumplowi w tym momencie ukraincy wchodzili do samochodu, grozili że nas pozabijają. Gdy z kumplem się wymieniliśmy na szczęście ukraińców (tej piątki) już nie było. Znali moje dane osobowe, ponieważ policja mówiła głośno nasze adresy i nazwiska. Do dziś czekam na odszkodowanie (OC merceedsa zarejestrowane w czechach), nie mogłem długo naprawiac auta, bo trzeba było czekać na rzeczeoznawce szkody. W przyszlym tygodniu odbieram samochod. Wiem, że historia długa ale prawdziwa - tamtego wieczoru złowiłem swojego pierwszego węgorza w życiu i bardzo długo będe zrażony do tego gatunku - przyniósł pecha.

    (Ciekawe jak by się sytuacja rozegrała jak by sytuacja się działa o godzinie 23)

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2009-04-04 22:12:49

    Inna sytuacja. Kilka godzin spinningu bez efektu. Postanowiłem się zbierać do domu. Łowiłem w nowo poznanych terenach raciborskich żwirowni. Spakowałem sprzęt wsiadam w auto i jadę. Przeszło mi przez myśl, że kubica dziś startuje - spojrzałem przed siebie - polna drużka, ale wysypana nowiutkim kamieniem. Docisnołem do 110 na godz, jadę ze 400 m i nagle żwirek.... się kończy 25 cm spadem poprzedzonym lekkim wzgórzem. Przeleciałem ze 4 m w powietrzu lądując urwałem silnik z uchwytów. Załamany. Żal. Niedziela godzina południowa. Dzwonię po kumpla - przyjechał po godzinie. Podnieśliśmy silnik sprytną metodą i przywiązaliśmy do deski położonej w poprzek maski samochodu. Następny etap - puszukiwanie kierowcy z traktorem. Wszystkie domostwa obeszliśśy - faceci albo na giełdzie w gliwicach, albo pijani. Ale jest jedna osoba, która może mnie scholować. Oczom nie mogłem się nadziwić. 18letnia dziewczyna prowadząca zręcznie traktor "80 albo 100" z widłami na przodzie. Podcholowała mnie pod samego mechanika za co jestem jej bardzo wdzięczny. Sytuacja skończyla się dobrze, ale tym razem była wynikiem młodzieńczej lekkomyślności. Pozdrawiam

  • szimejks 2009-04-04 22:37:12

    SuperDario w odpowiedzi na Twojego posta - sytuacja miała miejsce dzisiaj około 8:00 rano,stłuczki nie mieliśmy, ale niewiele brakowało- jechałem ze znajomym na zbiornik Nieboczowy, prowadził ów znajomy, gdy nagle zza ogrodzenia wyłonił się traktor.. my dojeżdżaliśmy z lewej strony ( wcale nie szybko, około 42km/h) natomiast kierowca traktora oglądał się za siebie, przez swoje prawe ramię. Dobrze, że mój kierowca ma reflex, mogło się skończyć odstawianiem auta do mechanika zamiast spędzeniem dnia nad wodą. Pozdro dla kumatych

  • SuperDario 2009-04-05 16:57:47

    Dzięki koledzy za słowa otuchy! Spiderling ty z tymi UK mogłeś mieć nie wesoło ale dobrze się skończyło. Powiem tak. Jeśli chodzi o moje RENAULT to koło,błotnik i reflektor do wymiany i właściwie mogę dalej jezdzić i zwyciężać w zawodach ale kasy i czasu mi to zabierze a my uważajmy w drodze na wyprawy i bądzcie skupieni na drodze tak jak przy braniach ryb!!!!!! Życzę wszystkim połamania i szerokiej drogi.

  • szczupi 2009-04-05 21:26:02

    No to miałeś pecha ale chociaż to czwarte miejsce na zawodach ... Tak frajerów na drogach nie brakuje ale głupków nie sieją sami się rodzą . Ja na szczęście podczas moich wypraw żadnych takich przygód nie miałem poza jednym razem ale to tylko samochód odmówił posłuszeństwa . Na szczęście było to przed wyjazdem i była możliwość zamiany no bo jak tu wyjazd odłożyć z powodu samochodu !!! Ale najważniejsze ze nic się poważnego nie stało . No i powodzenia w następnych zawodach . Ja też miałem w tym dniu zawody ale zająłem 18 miejsce . Ciężko jest wygrać z bacikiem 8 metrów jak obok ciebie siedzą wyczynowcy z tyczkami po 13 metrów . Zawody były rozgrywane na kanale łączącym jeziora więc był lekki uciąg i trzeba było się batem namachać ale liczy się dobra zabawa Najbardziej byłem zadowolony z młodego zawodnika który w tym roku przeszedł z juniorów do seniorów i pokazał starym wyjadaczom kto tu rządzi . Oczywiście wygrał z przewagą ponad kilograma nad drugim . Na tym kończę bo się trochę rozpisałem połamania kija .

  • Reklama
  • krzkwi5 2009-04-06 10:20:51

    JEŻELI KTOŚ Z WAS NIE MIAŁ STŁUCZKI LUB POWAŻNIEJSZEJ KOLIZJI NIECH SIĘ CIESZY I NIE ŻYCZĘ NIKOMU BO TO SĄ NERWY STRES NO I PÓŻNIEJ KŁOPOT Z ZAŁATWIANIEM ODSZKODOWANIA ,JA KIEDYŚ MIAŁEM URLOP SPAPRANY BO NA DWA DNI PRZED WYJAZDEM NA WAKACJE KOLEŚ CHCIAŁ SIĘ URWAĆ ZE SKRZYŻOWANIA I WYWALIŁ MI W LEWY BOK PRZODU I KAPLICA ,SAMOCHÓD NA LAWETĘ I BÓL GŁOWY CZYM POJECHAĆ NA WAKACJE



Reklama
Reklama