Witam! Koledzy, jakie Wy macie na to wszystko poglądy? Jak wygląda u Was sytuacja z zatrudnieniem? Uważacie, że kryzys naprawdę istnieje czy to tylko ściema, żeby móc zatrudniać lepszych pracowników za mniejsze pieniądze?
Sam coraz bardziej się buntuję, od ukończenia szkoły przepracowałem może rok (w sumie) na umowach (umowa-zlecenie, staż, praca tymczasowa), reszta na czarno. Nawet w UK polska agencja pracy zrobiła jakiś przekręt z moją umową.
Kiedyś to przynajmniej zapraszali mnie na rozmowy kwalifikacyjne, bo moje CV przeszło. Teraz echo, "feedery stały jak zaczarowane" :x Kumpel - wykształcony i w ogóle - ma tak samo. Dostał pracę "stróża" tam gdzie pracuje mój ojciec (emerytowany górnik) i robi za 800zł. Magister inżynier! Teraz już nawet nie dzwonią. Wymagania (w zawodach które mnie "interesują") podskoczyły do góry i to okropnie. A płace? Na odwrót. Przykład: Studia wyższe kierunkowe, minimum 2 lata doświadczenia w zawodzie, kursy i uprawnienia - zarobek 1200-1300zł "na rękę". Robota trudna, za psie pieniądze, a i tak dostać taką to szczęście niczym biblijna manna z nieba.
Wielu pracodawców zaczęło się tłumaczyć, "w dobie kryzysu nie możemy zaoferować lepszych warunków" itp, czy to według Was prawda? Pracowałem w firmie, w której obrót mimo kryzysu nie spadł(możliwe, że nawet wzrósł!), a wynagrodzenia (płaca=podstawa+premie) były bez premii, czyli obniżono płace. Jak ktoś połowę dostawał "premiowo"(premiowo tylko na papierze) to i o połowę mu wypłatę obniżali.
Dzisiaj biurokracja mnie zmiażdżyła. Miałem się zgłosić na początku roku w sprawie stażu (marzył mi się staż na policji), wystałem swoje w PUPie (Powiatowym Urzędzie Pracy) i dowiedziałem się, że mam czas do końca maja, a zgłosić mam się w marcu. Może coś znajdą czyli automatycznie staż na policji czy w prokuraturze odpada, bo to dobre stanowisko i dobre miejsce zatem na bank ktoś sobie je wybierze. Po to jeździłem tak jak głupi, żeby sobie to załatwić i proszę, biurokraci 1, pisaq 0. Zmarnowałem hektolitry paliwa na dojazdy do PUPy (celowo), czasu, który mógłbym spędzić np na rozmowie kwalifikacyjnej i co... i PUPa.
Jak tam u Was panowie wygląda sytuacja? Dawajcie info - może się do Was przeprowadzę, dostanę pracę i uwolnię się od PZW K-ce :D
Ja w tym temacie wiem tyle że od jakiegoś czasu mogę żyć, nie pracując, choć jest to niestety stan przejściowy i nie utrzymuje mnie państwo. Podam więc przykład mojej córci. Prowadziła (niebyła właścicielką) sklep z firmową odzieżą, szukając lepszej propozycji, w której by się mogła rozwijać i taką znalazła w biurze doradztwa finansowego. Umowę podpisała na 4000 zl. netto i tyle dostawała. Bodajże w drugim miesiącu dostała premie w wysokości 1500 zł. dla pracownika miesiąca i wszystko by było piękni, gdyby prezesi nie wykorzystali kryzysu dla powiększenia swoich zysków. Od kilku miesięcy wykonując tą samą pracę otrzymując 2500 zł, niby jest to na okres przejściowy, jednak znając życie będzie trwał wiecznie, bo tak to już jest że łatwiej zabrać, niż oddać. Ta też Marcinie wszędzie jest podobnie...
Jak dla mnie 2500zł to sporo, nawet sporo sporo, ale nie w tym rzecz. 4000 a 2500? Jest różnica i to jaka! Mieć 1500w kieszeni a nie mieć...
Miałem podobnie, ale to nie kasa się zmniejszyła, ale obowiązki potroiły (żeby tylko!). Zarabiałem tyle ile na początku, ale miałem pełne ręce roboty i zostawałem po godzinach. Zostałem zwolniony bo się nie wywiązałem (doba ma 24h) z pewnego obowiązku, umowy brak - ubezpieczenia brak.
To podam przykład kilku osób, większość znam bardzo dobrze lub dobrze. 1. Magister, skończył elektronikę i automatykę i coś tam jeszcze. Smykałkę do tego miał od dziecka, wiedzą i umiejętnościami przewyższał wszystkich z naszej szkoły. Solidny, pracowity, uparty. Pracuje w branży... na linii montażowej za 1200zł (!) 2. Magister, pedagogika resocjalizacyjna (uciekał przed WKU), stróż, 800zł (przy 200h pracy/mieś) 3. Dziewczyna po ogólniaku, sumienna, pracowita, obrotna i zaradna, w trakcie studiów zaocznych, pracuje jako asystentka asystentki asystentki dyrektora ds. zbytecnzych, 8h/godz brutto. 4. Gościu który zwiał ze szkoły żeby smażyć frytki nad morzem. Całe życie balangował. Szkoły średniej nie ukończył, matury nie posiada, żadnego tytułu, żadnego doświadczenia. Zna się na klubach muzycznych na terenie całego kraju, ciuchach, kosmetykach (?), dobrych alkoholach. Słucha różnych rodzajów muzyki: trance, dance, techno. Obecnie jest kierownikiem "czegośtam" w sporej firmie, zarobki nieznane, jeździ wypasionym Hyundaiem, ma piękne mieszkanie w bardzo dobrej dzielnicy i domek letniskowy nad jeziorkiem :) Jest rok albo dwa ode mnie starszy! Jak on to zrobił? Jak tego dokonał? To się nazywa człowiek sukcesu!
Pisaqu tego to tylko możemy się domyslać w jaki sposób ten Twoj znajomy doszedł do tzw sukcesu. Mam w rodzince dwóch(stryj od mojej i jego synek). Siedzą w Szkocji dokładnie w Glesgov i dojeżdżają do Edynburga do roboty. Na zadane pytanko czy by tak nie załatwili czegos juz po znajomości,chłopie zostałem bez odpowiedzi. Widzisz dzisiaj to juz nie ma nawet na nikogo liczyć a co dopiero mówić o jakiejś pomocy udzielonej przez Państwo. Oni to pieprzą czy Ty ta pracę masz czy jej nie masz. ważne brachu,że mosimy im co miesiąc Daninę z naszej krwawicy oddawać w formie podatku. Jeżeli do PUP dojeżdżałeś do T-G,to szczerze współczuję. Drugi przykład: Wuj stracił robotę w zeszłym roku,zarejestrował się chodził na wyznaczone spotkania. NO i wkońcu chciał się zapisać na kurs obsługi ładowarek. Kazali mu przyjść pod koniec października. Przyszedł jak mu przykazano. Usłyszałodp. tego typu:PAnie na ten kurs już jest zapisanych ponad 240 osób. Odpowiedzsobie sam Marcinie co tam się wyrabiało. Ni emogę napisać bo ,,brzydkich"słów bym użył. Ja Cię wpełni rozumię. Byłem bez roboty prawie 1,5 roku. Podań ile zdałem,klamek wycałowałem za ten czas,pieniędzy wydał na darmo(nie posiadałem auta),Nie zliczę.Mogę być tylko kolego dobrej myśli,że w końcu i Tobie wypali jakaś dobra i na dogodnychwarunkach praca.Pozdrawiam:)
No fakt, na rodzinę i znajomych nie ma co liczyć. Z resztą, po części to rozumiem. Mam znajomych (bardzo dobrych, bardziej pasowałoby słowo "przyjaciele") w Irlandii Północnej, pracują ciężko w przetwórstwie mięsnym, ale boją się "załatwić" robotę bo co zrobią jak nie wypali? Już nie jeden był taki, że załatwił komuś robotę, ściągnął na Wyspy, robota nie wypaliła i co dalej? Kuzynka siedzi z mężem w Londynie, mąż haruje po 16godzin, a szef nie wypłaca mu całej pensji. Sam byłem w UK, wiem, że z pracą nie jest tak lekko, szczególnie jeżeli wybieramy się w rejony Sheffield i Doncaster - agencje pracy, agencje pracy i jeszcze raz agencje pracy.
Jeżdżę do UP w Będzinie, niewiele lepiej :p Zapisać się na jakiś kurs można, pewnie! Ale doczekać się na swoją kolei już nie. Chętnych jest dużo, wolnych miejsc nie. Kumpel innym PUP praktycznie od ręki zrobił C i C+E... Nie powiem kogo znał, a znał :) Zapisałem się na prawko C, ale to olałem bo prędzej sam je wyrobię. Sam sobie zrobiłem kurs na wózki, badania itp, ale co z tego, jak trzeba mieć doświadczenie... To że od czasu do czasu jeździłem widlakiem po hurtowni nie ma znaczenia.
Kiedyś pojechałem na rozmowę kwalifikacyjną w sprawie pracy jako wózkowy. Okazało się, że trzeba mieć: kurs na wózki z badaniami, prawko B,C,C+E i T, kurs na przewóz rzeczy i kartę kierowcy. Najpierw ładujemy towar wózkiem na przyczepę, która zawozimy traktorem do "hangaru", przeładowujemy towar na naczepę TIRa i wio (na szczęście nie po kraju, a po województwie) ;) Żeby nie skłamać, płaca 1600 albo 1800zł... Parodia!
Pytanie, skąd się biorą doświadczeni pracownicy? Np doświadczony kierowca tira. On się rodzi z doświadczeniem? A może trzeba je kupić? Ktoś musi dawać pracę osobom niedoświadczonym aby tego doświadczenia nabrały... a ja o czymś takim nie słyszałem :D
Jak tu się z Tobą nie zgodzić? Prawda. Skąd biorą się ludzie z doświadczeniem? Co tu dużo gadać,żeby mieć fachową robotę dziś w tym państwie, to trzeba miec bardzo ogromne plecy:(
Ryzel i koledzy początek lat 90 zwolnienia na kopalni ja pracuję na dole dostaję wypowiedzenie jak się okazuje za dużą morde ale to szczegół mam dwoje dzieci i żone na utrzymaniu poczatkowo olewam bo nie wiem co to bezrobocie ,zaczyna się zasiłek zaczynają problemy wiadomo zaczyna brakować kasy przychodzi załamanie znajomi się odsuwają brakuje wsparcia dwie moje ukochane siostry mieszkają w niemczech i co wiedzą że jestem bezrobotny mimo tego nie załatwiają pracy bo ja rodzina lepiej obcemu załatwic ja tak mysle otwieram to co umie robić oprócz górnictwa czyli budowlankę zaczyna sie krecić ale powoli jakoś jest miałem trzech dobrych ludzi niestety musiałem ich pozegnać bo koszty miałem coraz wieksze a zysk znikomy nie jestem i nie byłem rekinem budownictwa teraz jestem już całkiem sam i myśle o zamknieciu tego cyrku opłaty mnie zżerają tak że długo mozna by pisać o naszej chorej gospodarce jedno co mogę to tylko współczuć młodym ludziom którym przez takie czy inne chore rządy żyje się na pograniczu ubóstwa pozdrawiam.
Cóz mi odpowiedzieć. Tylko przykro,że żyjemy w tym złodziejskim państwie. W hutnictwie pracuję nie długo,bo nie spełna 4 lata. W tamtym roku dostaliśmy po dupach,zwolnili ponad 150 osób,reszcie zabrali hutnika,godziny 100% w weekendy,mleko,urlop zdrowotny. Jedynie kartki zywnościowe zostawili a nie wykluczone,że ich nie będzie od lutego. Moje zarobki spadły o prawie 35%. I trzeba się k.....wa godzić na te upodlania, bo gdzie pojdziesz do roboty i za co? Pisaq już na samym początku dał nam odpowiedź:(
Żeby mieć fachową... tak. Przecież statystyczny(hehe) mały człowieczek w naszym małym garbatym kraju nie chce pracy za 10 tys, stanowiska kierowniczego ale stałą pracę ze stałą płacą - czy to tak wiele? Żeby nie musiał się martwić, że kończy mu się umowa-zlecenie i za miesiąc nie będzie miał co do garnka włożyć.
Czy każdy "robol" (przepraszam za to określenie, ale sam się z nim utożsamiam) musi mieć mgr żeby np przerzucać paczki?! Rozumiem, że tytuł magistra logistyki oznacza, że dany pracownik potrafi rozpoznać cyfry od 0-9 i rozumie takie polecenia jak "Zapakuj", "Wyślij do...", "Odbierz", "Zawieź", a ktoś bez mgr już nie... Czy ktoś to chce pracować na niższym stanowisku, pracować fizycznie jest kimś złym? Przecież na takich ludziach opiera się gospodarka! To są "ręce do pracy" i to właśnie te ręce zarabiają realne pieniądze. Dyrektor nie zarabia, robi to górnik, stoczniowiec, hutnik, energetyk itp. Nigdy nie chciałem być mgr. inż. dr. hab. prof. nadzw. pisaq, (jeszcze tylko Ś.P. by brakowało). Nigdy nie chciałem być kierownikiem, dyrektorem czy prezesem. Ani prawnikiem, ani lekarzem. Chciałem sobie spokojnie pracować na magazynie, żyć skromnie ale spokojnie. A tu zonk! Za 10 lat bez doktora na stróża nie przyjmą :x
Doświadczenie? Są staże! Tak? A ktoś był na stażu? Czego się nauczył? Ja się nauczyłem szpachlować, kłaść gładzie, malować, "projektować" instalacje elektryczne i sieciowe ("Tu trza wykuć, tam trza wywiercić dziurę, tu kabel poprowadzić i bedzie"). Załatwiałem ubezpieczenia i przeglądy samochodów - piękna sprawa. Na papierze mam: Znajomość zasad gospodarki magazynowej, umiejętność obsługi programu >jakiegoś tam< (którego na oczy bym nie widział, gdyby go sobie nie "pożyczył") itp
Nie daj Bóg niech kogoś przyjmą do pracy bo wcześniej odbył staż na takim stanowisku - wyleci z hukiem :) Bo stażysta to darmowy robol od brudnej roboty.
Kol. Hubi, nie chciałem urazić, chodziło mi o to, że te duże firmy dostają małpiego rozumu i chcą więcej za mniej. Współczuję szczerze. Mojego ojca też pożegnali z kopalni, na szczęście załapał sie na urlop górniczy i teraz jest emerytem. Dorabia jako "szef szefów stróżów", ale zajmuje się wszystkim. Wykonuje prace budowlane (płytki, podłogi, regipsy, instalacje elektryczne - wszystko) i nie tylko - wszystko w ramach płacy stróża....
Co do małych firm (5-10osób) to sprawa wygląda inaczej bo kontakt z właścicielem jest praktycznie codzienny. Nie jest to jakiś prezes jeżdżący nowym subaru który pojawia się co 2 miesiące w firmie ale "pan majster". I łatwiej zrozumieć jak taki majster powie "słuchaj chłopie, koszty mi rosną, muszę Ci obniżyć pensję do (tyle i tyle)albo Cie zwolnić... zgadzasz się?" niż dostać wiadomość od kadrowej której powiedziała asystentka prezesa, że decyzją zarządu (którego nie widzieliśmy na oczy) dostajesz mniej kasy albo wypad....
Niedaleko mnie jest firma, która zajmuje się "górnictwem" - taśmy składa. Na kierowniczym stanowisku pracuje tam mój wujek i ojciec chrzestny zarazem. Pytałem go o robotę to usłyszałem "eee chłopie ni ma roboty, chyba że na dole, a na dół Cie nikt nie puści". Kilka dni później, spotkałem znajomego i dowiedziałem się, że kilka dni wstecz dostał tam pracę i to nie "na dole", ale na warsztacie. Pieniądze nie za wielkie, ale umowa i praca stała. Niezbyt ciężka i niezbyt skomplikowana. Nie ma to jak rodzina!
Przepraszam za chaos w moich wypowiedziach, ale jestem nieźle wkurzony - wszystkie plany wzięły w łeb. Nawet nie wiem czy sobie kartę w tym roku opłacę....
Kol. Hubi, kurcze szkoda, przykro mi. Wiele niedużych firm tak upada. Tutaj też rządzą układy.
Pracowałem kiedyś w firmie budowlanej (podłogi, parkiety)... był właściciel i ja. Gość znał a to burmistrza, a to dyrektora, a to kogoś tam i cały czas miał zlecenia. Tu zrobił burmistrzowi remont "po kosztach" i "w trybie przyspieszonym" - a to dostał zlecenie na remont parkietu w szkołach w naszym mieście itp i tak mu się biznes kręci....
Układy, układy układy. Trzeba mieć plecy, mocną dvpę i dużą ilość dvpochronów :x
Pisaq. Nic dodać, nic ująć. Widać nastały jakieś po........ne czasy,że nawet rodzina rodzinie jest wilkiem. Wyznawana jest zasada: Byle byś nie miał lepiej ode mnie:(
Marcin niema sprawy jak by urodził się smykiem i kretaczem to dzis zaliczałbym sie do elity ale dla mnie najwazniejsze to honor nigdy nie dawałem łapówek i nigdy nie wyzyskiwałem ludzi sam z moimi chłopakami pracowałem przez 10 lat nie miałem urlopu dlatego mam co mam.
I takich ludzi jak Ty hubi jest wielu. Tylko się cieszyć. Pamiętajmy- BIEDNY z BIEDNYM SIE PODZIELI I JEDEN DRUGIEMU POMOŻE . Ale już bogaty biednemu nie pomoże . Biedny bogatemu też,wiadoma spraw:) Bo taki co nie ma, podzieli sie z drugim takim samym czym ma. Ot prawda taka.
Przepraszam Was koledzy za ,,słówka".Tez pisałem wszystko pod wpływem emocji. Tylko jak tu sie nie wkurzać do ciężkiej cholewci? Jak głowa rodziny traci pracę i nie umie jej znaleźć a jak jest to za takie pieniądze,że niech szlag nagły trafi. To już potem nie jest ból jednej osoby(głowy rodziny) a tragedia dla całej famili.
Ja podam przykład na mojej skórze trzeba szybko załatwić robote za psie pieniadze bez rejestracji a potem wtrakcie takiej roboty szukac lepszej napewno to pomaga,dzis w dobie internetu i europy bez granic naprawde mozna coś znalesć szybko powodzenia.
No nie da się... Już pół paczki fajek wykurzyłem - to też trza rzucić w cholerę :/
Jeszcze w czwartek mam jedno podejście, a jak nie to będę musiał uruchomić kontakt i błagać choćby o staż w pewnej firmie :/
Staż też jest piękną sprawą. Czysta fikcja, jesteś darmowym robolem, specem od czarnej roboty. A jak idziesz do PUP po stypendium stażowe to praktycznie wmawiają, że to zasiłek i traktują jak żebraka. Tak jakbym w ogóle nie pracował, po prostu przyszedł "intruz" po pieniądze i tyle. A człowiek zapierdziela za 800zł. Po odliczeniu kosztów dojazdu (zwracają za bilety, ale to nie jest takie proste...), jakiegoś wyżywienia (wszak śniadanie w pracy trzeba zjeść) zostaje parę groszy. Człowiek nie wie co z tym zrobić, szkoda wydać, bo nic wielkiego się za to nie kupi. Jakby tak przyszło żyć od A do Z za te pieniądze to masakra... Dobrze, że miałem "oszczędności" z poprzedniej pracy i dorabiałem w weekendy na czarno to sobie spinning kupiłem :x
Marcin jak byś chciał to moge dać ci numer telefonu do znajomego do Katowic prowadzi firme budowlaną moze by cie gdzieś wcisnął wysle ic na priv jak chcesz.
Z tym załatwianiem roboty za psie pieniądze na czarno to też nie jest tak fajnie. Miałem identyczny plan. Pracować na czarno i szukać pracy. Niestety, "albo rybki albo akwarium". Wyobraźcie sobie sytuację. Praca na czarno, 5zł za godzinę(!), 12godzin dziennie, 2-3 dni wolnego po każdych 8 dniach pracy. Do tego jakieś "ekstra zlecenia" od szefa, coś do zrobienia po godzinach. Dołożyć do tego dom na głowie i doby brak. 6-18 praca, 18-20 jakiś obiad czy coś, kawa, prysznic i...20-22 fuchy. 23 w domu. Jak tu szukać pracy? Dodatkowych dni wolnych brak. Brak możliwości załatwienia sobie zastępstwa czy czegoś. Kto przeprowadzi ze mną rozmowę o pracę o północy? Kiedyś zadzwoniła pani z firmy, żeby się umówić na rozmowę, 9 rano. Więc rozmowa z szefem, "Szefie, chciałem jutro jechać do lekarza bo coś ze mną nie tak." Odpowiedź "Absolutnie! Nie! Jutro na 5! A z wieczora z plakatami trzeba jechać!" i cześć.
Jestem mieszkańcem jednej z najbogatszych gmin w Polsce i muszę przyznać, że tutaj sytuacja nie wygląda aż tak tragicznie. Za sprawą kopalni KWK Pniówek i Jas-Mos cały (mini) region żyje w tzw. dobrobycie. Jedna taka kopalnia nakręca gospodarkę do tego stopnia, że o pracę nie jest specjalnie trudno. Zacznę zatem od w/w kopalni. Cała masa moich kolegów z ogólniaka pracuje pod ziemią regularnie przynosząc wypłatę na poziomie 3tyś. Nie muszę chyba mówic co oznacza taka kasa dla 20-to letniego synka - parking przed OSP w noc zabawy upchany jest betami i to nie tymi najstarszymi. Ja zapierdzielałem na sesję egzaminacyjną (na studiach)seicentem, a chłopaki co ledwie świadectwo SP otrzymali, wyprzedzali mnie wypasionymi furkami. Ale kto powiedział, że życie jest sprawiedliwe.
No ok, ale nie samą kopalnią człowiek żyje...
Z racji tego, ze bardzo dużo ludzi posiada niemałą kasę (sztygarzy, emerytowani górnicy, dyrektorzy, zwykli "przodowi" (bez obrazy)) pieniądze te chcą gdzieś wydawać. Zatem powstało wiele małych przedsiębiorstw gdzie mogą realizować swoje życiowe marzenia absolwenci szkół o kierunku zawodowym. Niestety w tym przypadku zarobki oscylują w granicach 1,5tyś zł.
Jeśli oprzeć się na przykładach moich najlepszych przyjaciół to pokrótce sprawa wygląda tak: Grzegorz 25l: mgr bez dyplomu, długo mieszał, ale teraz sprzedaje sprzęt AGD - 1,7 tyś (wypłata zależna w dużej mierze od obrotu) Bartek 23l: po rodzicach zakład stolarski, a że dzieci emerytowanych górników budują się w okolicy na potęgę, fuch mają pod dostatkiem. Ponadto strażak z wyższym wykształeceniem. Wypłata: stolarka: zarobki nieznane, straż: 2tyś zł Wacek 25l: razem z nim w przedszkolu, podstawówce i ogólniaku, później został spawaczem. A że się wyróżniał intelektualnie, zaproponowano mu pracę przedstawiciela handlowego w tejże firmie. Śmiano się z niego długo, bo zarabiał mniej niż spawacz. Kiedyś. Teraz zarabia 50proc więcej niż spawacz. Zarobki: 2,8 tyś zł - zależne od sezonu. Sławek 25 lat: Był spawaczem w w/w firmie. Długo załatwiał przez wujków i ciocie ale załatwił - pracuje na dole w kopalni - 3 tyś zł. Kupił niedawno fajnego Peugota. Seweryn 24 lata: wybitnie elastyczny zawodowo człowiek. Ostatnio pracował jako kelner w domu weselnym - zarobki 1,8 tyś zł. Jest świetny w tym co robi. Ale teraz bezrobotny. Szuka... Piotrek 26lat: po tacie - serwis wymiana opon na 4 stanowiska. Razem kończyliśmy studia. Chociaż jest moim najlepszym przyjacielem o zarobkach nigdy nie rozmawialiśmy. Myślę że w granicach 3 tyś (na razie jest pracownikiem ojca. Na razie.)Zbiera na motor. Obaj nie umiemy się doczekać.
Moja narzeczona. Studia - dzienne, następnie zaoczne - logistka. W międzyczasie staż w szkole na stanowisku sekretarka. Dwa miesiące po zakończeniu stażu dostała pracę jako logistyk w prywatnej duńskiej firmie produkującej uszczelki i profile PCV - zarobki: póki co mniejsze od moich:) Praca ta jest cholernie niepewna - z dnia na dzień może dostać wypowiedzenie (cóż dziś znaczy okres 3miesięcznego wypowiedzenia... Nic). Komfort psychiczny - żaden.
Ze znajomych, którzy nie są moimi przyjaciółmi, bardzo mało jest osób bez pracy. Generalnie każdy tam coś znajdzie. Większosc jednak radzi sobie na kopalni. Podobno jest tam połowa mojego ogólniaka. Nauczycieli tylko brakuje (ale to pewnie do czasu...)
Jeśli kojarzę osoby, które sobie nie radzą, to zwykle tacy - którzy spędzają dużo czasu z browarkiem, lub siedząc przed kompem (bezproduktywnie).
Sytuacja którą tu przedstawiam tyczy się głównie płci męskiej. Jest również pewnie subiektywna.
Problem drugi - związany z zarobkami to mieszkanie. Ja przykładowo nie mam gdzie mieszkać. Nikt mi domu nie zostawi. Mieszkania tez mi nikt nie da. Z racji tego, że ludzi z kasą dużo... mieszkania drogie w cholerę. Przyszli teściowie się z nas śmieją, że kiedyś radzili sobie sami. Ale nigdy nie mówią o tym, że dostali (prawie) za darmo mieszkania...
Wiecie ile zarabia prawnik po studiach? 4 tyś zł! (pod warunkiem, że pracuje na dobrej budowie). Pozdrawiam
I to jest "piękne". Człowiek kończy szkołę taką-a-taką, wychodzi z niej i... i co dalej? Jak mu się uda to pójdzie na staż związany z jego kierunkiem. Ma niewielką szansę na nauczenie się czegoś przydatnego. Dalej, ma niewielką szansę na podpisanie umowy o pracę. Koniec stażu - koniec pracy. Zatem mamy np magistra logistyka, który odbył staż na stanowisku specjalisty ds. logistyki, na którym 8godzin dziennie obsługiwał ksero. Będzie chciał pracować w takim zawodzie - bardzo mądrze, zrobił przecież wszystko co mógł aby mieć jakieś pojęcie o tej pracy. Ale... kto go przyjmie? Zaproszą go na rozmowę, dowie się, że przed nim było już co najmniej 10 kandydatów z jego wykształceniem i większym doświadczeniem. Zatem mierzy trochę niżej, chce iść na magazyniera. Ok, mądrze - zdobędzie doświadczenie, może nie "na podobnym stanowisku", ale "w branży". I jeżeli udaje mu się zdobyć to posadę to zostaje na niej do momentu aż: a) Firma upadnie b) Zrobią redukcję etatów c) Do usranej śmierci
Pytanie 1: Kto pracuje na stanowisku wręcz stworzonym dla tej osoby? Pytanie 2: Skoro on pracuje na stanowisku niższym niż jego kwalifikacje to gdzie podzieją się osoby z kwalifikacjami odpowiednimi na ów stanowisko? Pytanie 3: Czemu musimy mierzyć co najmniej dwa poziomy wyżej, żeby trafić niżej?
Odpowiedź 1: Siostrzeniec kierownika. Odpowiedź 2: W Londynie albo pod mostem. Odpowiedź 3: Bo siostrzeniec kierownika.
Koledzy ja nie załuję tego co mam i co może bedę miał jedno wiem wam młodym chłopakom start przynosi kłody a tak nie powinno być zaraz wracam muszę skoczyć na moment do sklepu i dalej gadamy nara.
Po reorganizacji firmy rok temu zostaliśmy z kolegami bez pracy . Oni młodzieńcy można powiedzieć w sile wieku , a ja po piędziesiątce . Obszedłem , objechałem multum zakładów , rozesłałem tysiące podań elektronicznie. I nic wielkie NIC !!! Byłem na kilku rozmowach kwalifikacyjnych ( byli tam też dużo młodsi ) , i hura wygrałem w dwóch potężnych firmach . Nagle w kadrach zimny prysznic , cytuję " przepraszamy , ale wolimy dysponować młodą załogą " , pytam więc czyli nie liczy się wiek tylko doświadczenie. Odpowiedź brzmiała TAK ! Tak więc reasumując po piędziesiątce jesteś skazany na przymusową kuroniówkę ,a potem pod MOST ! I co się dziwić że ludzie uciekają na saksy . Chyba ze się mylę i jest w tych Strzelcach Op. jakiś ostatni Mochikanin który nie patrzy na wiek tylko na doświadczenie .?.
Na dodatek uważają że potencjalny pracownik lub kandydat na jakieś stanowisko jako osoba 50- letnia to kaleka , inwalida i bóg jeden wie jaki nipełnosprawny . Natomiast nieraz życie pokazuje że taka osoba przewyższa fizycznie i intelektualnie niejednego nastolatka . Nic to oczekuję i szukam DALEJ .
Ech te dzisiejsze NOWOCZESNE Czasy ( Lata ). Chyba prędzej na nowo uwierzę w Św.Mikołaja niż jakiś pracodawca zatrudni piędzisięciolatka.
Kolego adler to własnie jest głupota firm dobra firma to ta która wiek pracowników rozkałada po połowie starszy ma duze doswiadczenie młody nie stary uczy młodego młody niestety nie nauczy go nic bo ma mało praktyki i to jest błąd firm ale to jest tylko Polska.Ja teraz rozmawiałem w sprawie pracy budowlanej było kilka osób i tylko mnie gosć wybrał a dla czego bo miałem ponad 10 lat praktyki i ustabilizowane życie rodzinne ale nie skozystałem z oferty bo gościu z gadki szukał dziury totalny głąb z układzikami.
Mnie się już wszystkiego odechciewa . W domu przy garach ,poleku to mi cycki urosną . Szukam już nawet roboty przy zamiataniu , ale jak mi odpowiedział z firmy takiej z stanowiskiem PUBLIC RELATION , między innymi to mój były kumpel szkolny musiałbym mieć bynajmniej 2-letnią praktykę .!
Chłopy jak mną zatargało ...! Powiedziałem mu : " Ty ciu...pago do czego : gitary (czyt. miotły ) . Jesteś kopnięty badziej niż Marks i Lenin . I teraz wierzę iż człowiek pochodzi od małpy ".
Nic mi na to nie odrzekł , tylko omija mnie z daleka . I kit z nim .
Ja twierdzę tak koledzy. Te firmy to się w przyszłości kiedyś konkretnie ,,pyrlikiem" pieprzną po łbach. Dlaczego? A dlatego,że jak ci starsi doświadczeni pracownicy pomrą,to kto u licha będzie tych młodych szkolił? Sami sobie walą kłody pod nogi. Tyle ja . Adler,mój stryjek najmłodszy bo ma zaledwie 51 lat,którego to przytoczyłem kilka wpisów wyżej,jest w tej samej sytuacji co TY kolego. Też przyszedł na rozmowę,siedział cwaniaczek i mu zagadał:bo wie pan,trochę już nie wiek itd,wujas się przysłowiowo wku... I powiedział gościowi,że jeszcze w nim siła jakaś tam jest a jak się chce przekonać to wyjść z nim na bok,to mu udowodni:) Facet został bez słowa.
Ja to pokazałem zdjecia z mojej roboty i widze że gość szuka h..do dupy i pytam a pan co do tej pory zrobił a on no to i to aja mu mówię nie pan tylko ludzie których pan zatrudnia takich pracodawców to idzie od razu poznać.
To też jest moim zdaniem głupota. Jeżeli do wyboru jest dwóch kandydatów, jeden z nich to doświadczony i pojętny gość po 50tce, a drugi to napalony na pracę 25latek to nie wiem czy jest jakiś inny logiczny wybór niż ten pierwszy kandydat.... niestety, pracodawcy uważają inaczej.
U mnie w pracy była ekipa remontowo-budowlana. Dwóch "dziadków" i dwóch młodych. To powiem Wam, że te "dziadki" były w stanie przeskoczyć, przekroczyć, przegonić i zagonić młodych. Robotę mieli opanowaną, kolejność pracy też, wiedzieli jak zacząć, jak robić i jak skończyć. Młodzi byli pewni siebie, bo byli młodzi i silni, ale to były takie tępaki, że szkoda gadać. Zawsze coś sp********i, "Panie majster, to sie poprawi"... Nie potrafili skupić się na pracy, non stop gadali o dyskotekach, panienkach, zadymie pod sklepem itp, a później zonk - zaszpachlowali karton-gips przed włożeniem okablowania. Ot zapomnieli o tym, żeby poczekać na elektryka - tak im robota szła! :) I znowu wojna... Dla mnie takim dowodem na "wyższość dziadków" jest mój ojciec. Jak czegoś jeszcze nie robił (a mało tego jest...) to zrobi, ale powoli. Później jak opatentuje system to idzie jak burza. Instalacje elektryczne (lampy, gniazdka, gniazda siłowe, puszki, przełączniki, kable), wodno-sanitarne (woda, kanalizacja, centralne ogrzewanie), płytki, panele, parkiety, karton-gipsy, malowanie, ocieplanie, stolarka, elektronika, elektryka - wszystkiego się sam nauczył. Cały dom zrobił i jakbym Wam wysłał fotki to byście się zdziwili. Czego się nie tknie to mu wychodzi (nie to co ja :p)
Wykorzystują to (a raczej jego) w pracy. Wiedzą, że da radę i nie trzeba wzywać fachowca i płacić mu "Bóg wie ile", bo "Pan Zbyszek zrobi".
Kolejna polska tradycja - wyzysk.... Jak "dziadki" pomrą to zostaną same cwaniaczki w stylu "panie, wszystko umiem, to robiłem, tam robiłem, to umiem", a jak przyjdzie co do czego to "a to się poprawi"....
Można jeszcze wedle przykazań 10 przykazań szczęśliwego człowieka 1. Człowiek rodzi się zmęczony i żyje aby odpoczywać.2. Kochaj swe łóżko jak siebie samego. 3.Odpoczywaj w dzień abyś mógł spać w nocy.4.Jeśli widzisz kogoś odpoczywającego, pomóż mu.5.Praca jest męcząca więc należy jej unikać.6.Co masz zrobić dziś zrób pojutrze - będziesz miał dwa dni wolnego.7.Jeśli zrobienie czegoś sprawia ci trudność, pozwól zrobić to innym.8.Nadmiar odpoczynku jeszcze nikogo nie doprowadził do śmierci.9.Kiedy ogarnia cię ochota do pracy, usiądź i poczekaj aż ci przejdzie.10.Praca uszlachetnia, lenistwo uszczęśliwia.
Jestem już po jednej rozmowie kwalifikacyjnej, wypadłem raczej słabo, gdyż ubiegałem się o stanowisko, na którym nie mam zbyt wielkiego doświadczenia, inni kandydaci mieli, zatem szans raczej nie ma.
Na 18:30 (!) idę jeszcze do jednej firmy, zobaczę co tam nawojuje. Też nie spodziewam się zbytniego sukcesu, ale trzeba próbować... kurde chociaż na kartę wędkarską trzeba zarobić :D
Witam!
Koledzy, jakie Wy macie na to wszystko poglądy? Jak wygląda u Was sytuacja z zatrudnieniem?
Uważacie, że kryzys naprawdę istnieje czy to tylko ściema, żeby móc zatrudniać lepszych pracowników za mniejsze pieniądze?
Sam coraz bardziej się buntuję, od ukończenia szkoły przepracowałem może rok (w sumie) na umowach (umowa-zlecenie, staż, praca tymczasowa), reszta na czarno.
Nawet w UK polska agencja pracy zrobiła jakiś przekręt z moją umową.
Kiedyś to przynajmniej zapraszali mnie na rozmowy kwalifikacyjne, bo moje CV przeszło.
Teraz echo, "feedery stały jak zaczarowane" :x
Kumpel - wykształcony i w ogóle - ma tak samo. Dostał pracę "stróża" tam gdzie pracuje mój ojciec (emerytowany górnik) i robi za 800zł. Magister inżynier!
Teraz już nawet nie dzwonią. Wymagania (w zawodach które mnie "interesują") podskoczyły do góry i to okropnie. A płace? Na odwrót.
Przykład: Studia wyższe kierunkowe, minimum 2 lata doświadczenia w zawodzie, kursy i uprawnienia - zarobek 1200-1300zł "na rękę". Robota trudna, za psie pieniądze, a i tak dostać taką to szczęście niczym biblijna manna z nieba.
Wielu pracodawców zaczęło się tłumaczyć, "w dobie kryzysu nie możemy zaoferować lepszych warunków" itp, czy to według Was prawda?
Pracowałem w firmie, w której obrót mimo kryzysu nie spadł(możliwe, że nawet wzrósł!), a wynagrodzenia (płaca=podstawa+premie) były bez premii, czyli obniżono płace. Jak ktoś połowę dostawał "premiowo"(premiowo tylko na papierze) to i o połowę mu wypłatę obniżali.
Dzisiaj biurokracja mnie zmiażdżyła. Miałem się zgłosić na początku roku w sprawie stażu (marzył mi się staż na policji), wystałem swoje w PUPie (Powiatowym Urzędzie Pracy) i dowiedziałem się, że mam czas do końca maja, a zgłosić mam się w marcu. Może coś znajdą czyli automatycznie staż na policji czy w prokuraturze odpada, bo to dobre stanowisko i dobre miejsce zatem na bank ktoś sobie je wybierze. Po to jeździłem tak jak głupi, żeby sobie to załatwić i proszę, biurokraci 1, pisaq 0.
Zmarnowałem hektolitry paliwa na dojazdy do PUPy (celowo), czasu, który mógłbym spędzić np na rozmowie kwalifikacyjnej i co... i PUPa.
Jak tam u Was panowie wygląda sytuacja? Dawajcie info - może się do Was przeprowadzę, dostanę pracę i uwolnię się od PZW K-ce :D
Ja w tym temacie wiem tyle że od jakiegoś czasu mogę żyć, nie pracując, choć jest to niestety stan przejściowy i nie utrzymuje mnie państwo. Podam więc przykład mojej córci. Prowadziła (niebyła właścicielką) sklep z firmową odzieżą, szukając lepszej propozycji, w której by się mogła rozwijać i taką znalazła w biurze doradztwa finansowego. Umowę podpisała na 4000 zl. netto i tyle dostawała. Bodajże w drugim miesiącu dostała premie w wysokości 1500 zł. dla pracownika miesiąca i wszystko by było piękni, gdyby prezesi nie wykorzystali kryzysu dla powiększenia swoich zysków. Od kilku miesięcy wykonując tą samą pracę otrzymując 2500 zł, niby jest to na okres przejściowy, jednak znając życie będzie trwał wiecznie, bo tak to już jest że łatwiej zabrać, niż oddać. Ta też Marcinie wszędzie jest podobnie...
Pozdrawiam!
Jak dla mnie 2500zł to sporo, nawet sporo sporo, ale nie w tym rzecz.
4000 a 2500? Jest różnica i to jaka! Mieć 1500w kieszeni a nie mieć...
Miałem podobnie, ale to nie kasa się zmniejszyła, ale obowiązki potroiły (żeby tylko!).
Zarabiałem tyle ile na początku, ale miałem pełne ręce roboty i zostawałem po godzinach.
Zostałem zwolniony bo się nie wywiązałem (doba ma 24h) z pewnego obowiązku, umowy brak - ubezpieczenia brak.
To podam przykład kilku osób, większość znam bardzo dobrze lub dobrze.
1. Magister, skończył elektronikę i automatykę i coś tam jeszcze. Smykałkę do tego miał od dziecka, wiedzą i umiejętnościami przewyższał wszystkich z naszej szkoły. Solidny, pracowity, uparty. Pracuje w branży... na linii montażowej za 1200zł (!)
2. Magister, pedagogika resocjalizacyjna (uciekał przed WKU), stróż, 800zł (przy 200h pracy/mieś)
3. Dziewczyna po ogólniaku, sumienna, pracowita, obrotna i zaradna, w trakcie studiów zaocznych, pracuje jako asystentka asystentki asystentki dyrektora ds. zbytecnzych, 8h/godz brutto.
4. Gościu który zwiał ze szkoły żeby smażyć frytki nad morzem.
Całe życie balangował. Szkoły średniej nie ukończył, matury nie posiada, żadnego tytułu, żadnego doświadczenia. Zna się na klubach muzycznych na terenie całego kraju, ciuchach, kosmetykach (?), dobrych alkoholach. Słucha różnych rodzajów muzyki: trance, dance, techno.
Obecnie jest kierownikiem "czegośtam" w sporej firmie, zarobki nieznane, jeździ wypasionym Hyundaiem, ma piękne mieszkanie w bardzo dobrej dzielnicy i domek letniskowy nad jeziorkiem :) Jest rok albo dwa ode mnie starszy! Jak on to zrobił? Jak tego dokonał? To się nazywa człowiek sukcesu!
Pisaqu tego to tylko możemy się domyslać w jaki sposób ten Twoj znajomy doszedł do tzw sukcesu. Mam w rodzince dwóch(stryj od mojej i jego synek). Siedzą w Szkocji dokładnie w Glesgov i dojeżdżają do Edynburga do roboty. Na zadane pytanko czy by tak nie załatwili czegos juz po znajomości,chłopie zostałem bez odpowiedzi. Widzisz dzisiaj to juz nie ma nawet na nikogo liczyć a co dopiero mówić o jakiejś pomocy udzielonej przez Państwo. Oni to pieprzą czy Ty ta pracę masz czy jej nie masz. ważne brachu,że mosimy im co miesiąc Daninę z naszej krwawicy oddawać w formie podatku. Jeżeli do PUP dojeżdżałeś do T-G,to szczerze współczuję. Drugi przykład: Wuj stracił robotę w zeszłym roku,zarejestrował się chodził na wyznaczone spotkania. NO i wkońcu chciał się zapisać na kurs obsługi ładowarek. Kazali mu przyjść pod koniec października. Przyszedł jak mu przykazano. Usłyszałodp. tego typu:PAnie na ten kurs już jest zapisanych ponad 240 osób. Odpowiedzsobie sam Marcinie co tam się wyrabiało. Ni emogę napisać bo ,,brzydkich"słów bym użył. Ja Cię wpełni rozumię. Byłem bez roboty prawie 1,5 roku. Podań ile zdałem,klamek wycałowałem za ten czas,pieniędzy wydał na darmo(nie posiadałem auta),Nie zliczę.Mogę być tylko kolego dobrej myśli,że w końcu i Tobie wypali jakaś dobra i na dogodnychwarunkach praca.Pozdrawiam:)
Przepraszam za błędy:)
No fakt, na rodzinę i znajomych nie ma co liczyć. Z resztą, po części to rozumiem.
Mam znajomych (bardzo dobrych, bardziej pasowałoby słowo "przyjaciele") w Irlandii Północnej, pracują ciężko w przetwórstwie mięsnym, ale boją się "załatwić" robotę bo co zrobią jak nie wypali? Już nie jeden był taki, że załatwił komuś robotę, ściągnął na Wyspy, robota nie wypaliła i co dalej?
Kuzynka siedzi z mężem w Londynie, mąż haruje po 16godzin, a szef nie wypłaca mu całej pensji.
Sam byłem w UK, wiem, że z pracą nie jest tak lekko, szczególnie jeżeli wybieramy się w rejony Sheffield i Doncaster - agencje pracy, agencje pracy i jeszcze raz agencje pracy.
Jeżdżę do UP w Będzinie, niewiele lepiej :p Zapisać się na jakiś kurs można, pewnie! Ale doczekać się na swoją kolei już nie. Chętnych jest dużo, wolnych miejsc nie. Kumpel innym PUP praktycznie od ręki zrobił C i C+E... Nie powiem kogo znał, a znał :)
Zapisałem się na prawko C, ale to olałem bo prędzej sam je wyrobię.
Sam sobie zrobiłem kurs na wózki, badania itp, ale co z tego, jak trzeba mieć doświadczenie...
To że od czasu do czasu jeździłem widlakiem po hurtowni nie ma znaczenia.
Kiedyś pojechałem na rozmowę kwalifikacyjną w sprawie pracy jako wózkowy. Okazało się, że trzeba mieć: kurs na wózki z badaniami, prawko B,C,C+E i T, kurs na przewóz rzeczy i kartę kierowcy. Najpierw ładujemy towar wózkiem na przyczepę, która zawozimy traktorem do "hangaru", przeładowujemy towar na naczepę TIRa i wio (na szczęście nie po kraju, a po województwie) ;) Żeby nie skłamać, płaca 1600 albo 1800zł... Parodia!
Pytanie, skąd się biorą doświadczeni pracownicy? Np doświadczony kierowca tira. On się rodzi z doświadczeniem? A może trzeba je kupić?
Ktoś musi dawać pracę osobom niedoświadczonym aby tego doświadczenia nabrały... a ja o czymś takim nie słyszałem :D
Jak tu się z Tobą nie zgodzić? Prawda. Skąd biorą się ludzie z doświadczeniem? Co tu dużo gadać,żeby mieć fachową robotę dziś w tym państwie, to trzeba miec bardzo ogromne plecy:(
Ryzel i koledzy początek lat 90 zwolnienia na kopalni ja pracuję na dole dostaję wypowiedzenie jak się okazuje za dużą morde ale to szczegół mam dwoje dzieci i żone na utrzymaniu poczatkowo olewam bo nie wiem co to bezrobocie ,zaczyna się zasiłek zaczynają problemy wiadomo zaczyna brakować kasy przychodzi załamanie znajomi się odsuwają brakuje wsparcia dwie moje ukochane siostry mieszkają w niemczech i co wiedzą że jestem bezrobotny mimo tego nie załatwiają pracy bo ja rodzina lepiej obcemu załatwic ja tak mysle otwieram to co umie robić oprócz górnictwa czyli budowlankę zaczyna sie krecić ale powoli jakoś jest miałem trzech dobrych ludzi niestety musiałem ich pozegnać bo koszty miałem coraz wieksze a zysk znikomy nie jestem i nie byłem rekinem budownictwa teraz jestem już całkiem sam i myśle o zamknieciu tego cyrku opłaty mnie zżerają tak że długo mozna by pisać o naszej chorej gospodarce jedno co mogę to tylko współczuć młodym ludziom którym przez takie czy inne chore rządy żyje się na pograniczu ubóstwa pozdrawiam.
Cóz mi odpowiedzieć. Tylko przykro,że żyjemy w tym złodziejskim państwie. W hutnictwie pracuję nie długo,bo nie spełna 4 lata. W tamtym roku dostaliśmy po dupach,zwolnili ponad 150 osób,reszcie zabrali hutnika,godziny 100% w weekendy,mleko,urlop zdrowotny. Jedynie kartki zywnościowe zostawili a nie wykluczone,że ich nie będzie od lutego. Moje zarobki spadły o prawie 35%. I trzeba się k.....wa godzić na te upodlania, bo gdzie pojdziesz do roboty i za co? Pisaq już na samym początku dał nam odpowiedź:(
z rodzina to sie dobrze na zdjeciu wychodzi!
100% racji.
Żeby mieć fachową... tak.
Przecież statystyczny(hehe) mały człowieczek w naszym małym garbatym kraju nie chce pracy za 10 tys, stanowiska kierowniczego ale stałą pracę ze stałą płacą - czy to tak wiele?
Żeby nie musiał się martwić, że kończy mu się umowa-zlecenie i za miesiąc nie będzie miał co do garnka włożyć.
Czy każdy "robol" (przepraszam za to określenie, ale sam się z nim utożsamiam) musi mieć mgr żeby np przerzucać paczki?! Rozumiem, że tytuł magistra logistyki oznacza, że dany pracownik potrafi rozpoznać cyfry od 0-9 i rozumie takie polecenia jak "Zapakuj", "Wyślij do...", "Odbierz", "Zawieź", a ktoś bez mgr już nie...
Czy ktoś to chce pracować na niższym stanowisku, pracować fizycznie jest kimś złym?
Przecież na takich ludziach opiera się gospodarka! To są "ręce do pracy" i to właśnie te ręce zarabiają realne pieniądze. Dyrektor nie zarabia, robi to górnik, stoczniowiec, hutnik, energetyk itp.
Nigdy nie chciałem być mgr. inż. dr. hab. prof. nadzw. pisaq, (jeszcze tylko Ś.P. by brakowało).
Nigdy nie chciałem być kierownikiem, dyrektorem czy prezesem. Ani prawnikiem, ani lekarzem.
Chciałem sobie spokojnie pracować na magazynie, żyć skromnie ale spokojnie.
A tu zonk!
Za 10 lat bez doktora na stróża nie przyjmą :x
Doświadczenie? Są staże! Tak? A ktoś był na stażu? Czego się nauczył?
Ja się nauczyłem szpachlować, kłaść gładzie, malować, "projektować" instalacje elektryczne i sieciowe ("Tu trza wykuć, tam trza wywiercić dziurę, tu kabel poprowadzić i bedzie"). Załatwiałem ubezpieczenia i przeglądy samochodów - piękna sprawa.
Na papierze mam: Znajomość zasad gospodarki magazynowej, umiejętność obsługi programu >jakiegoś tam< (którego na oczy bym nie widział, gdyby go sobie nie "pożyczył") itp
Nie daj Bóg niech kogoś przyjmą do pracy bo wcześniej odbył staż na takim stanowisku - wyleci z hukiem :)
Bo stażysta to darmowy robol od brudnej roboty.
Teraz jak to zamknę to zadzwonię może teraz załatwią he he.
Kol. Hubi, nie chciałem urazić, chodziło mi o to, że te duże firmy dostają małpiego rozumu i chcą więcej za mniej. Współczuję szczerze.
Mojego ojca też pożegnali z kopalni, na szczęście załapał sie na urlop górniczy i teraz jest emerytem. Dorabia jako "szef szefów stróżów", ale zajmuje się wszystkim.
Wykonuje prace budowlane (płytki, podłogi, regipsy, instalacje elektryczne - wszystko) i nie tylko - wszystko w ramach płacy stróża....
Co do małych firm (5-10osób) to sprawa wygląda inaczej bo kontakt z właścicielem jest praktycznie codzienny. Nie jest to jakiś prezes jeżdżący nowym subaru który pojawia się co 2 miesiące w firmie ale "pan majster". I łatwiej zrozumieć jak taki majster powie "słuchaj chłopie, koszty mi rosną, muszę Ci obniżyć pensję do (tyle i tyle)albo Cie zwolnić... zgadzasz się?"
niż dostać wiadomość od kadrowej której powiedziała asystentka prezesa, że decyzją zarządu (którego nie widzieliśmy na oczy) dostajesz mniej kasy albo wypad....
Powodzenia hubi .
Niedaleko mnie jest firma, która zajmuje się "górnictwem" - taśmy składa.
Na kierowniczym stanowisku pracuje tam mój wujek i ojciec chrzestny zarazem.
Pytałem go o robotę to usłyszałem "eee chłopie ni ma roboty, chyba że na dole, a na dół Cie nikt nie puści". Kilka dni później, spotkałem znajomego i dowiedziałem się, że kilka dni wstecz dostał tam pracę i to nie "na dole", ale na warsztacie. Pieniądze nie za wielkie, ale umowa i praca stała. Niezbyt ciężka i niezbyt skomplikowana.
Nie ma to jak rodzina!
Przepraszam za chaos w moich wypowiedziach, ale jestem nieźle wkurzony - wszystkie plany wzięły w łeb. Nawet nie wiem czy sobie kartę w tym roku opłacę....
Kol. Hubi, kurcze szkoda, przykro mi. Wiele niedużych firm tak upada.
Tutaj też rządzą układy.
Pracowałem kiedyś w firmie budowlanej (podłogi, parkiety)... był właściciel i ja. Gość znał a to burmistrza, a to dyrektora, a to kogoś tam i cały czas miał zlecenia. Tu zrobił burmistrzowi remont "po kosztach" i "w trybie przyspieszonym" - a to dostał zlecenie na remont parkietu w szkołach w naszym mieście itp i tak mu się biznes kręci....
Układy, układy układy.
Trzeba mieć plecy, mocną dvpę i dużą ilość dvpochronów :x
Pisaq. Nic dodać, nic ująć. Widać nastały jakieś po........ne czasy,że nawet rodzina rodzinie jest wilkiem. Wyznawana jest zasada: Byle byś nie miał lepiej ode mnie:(
Marcin niema sprawy jak by urodził się smykiem i kretaczem to dzis zaliczałbym sie do elity ale dla mnie najwazniejsze to honor nigdy nie dawałem łapówek i nigdy nie wyzyskiwałem ludzi sam z moimi chłopakami pracowałem przez 10 lat nie miałem urlopu dlatego mam co mam.
I takich ludzi jak Ty hubi jest wielu. Tylko się cieszyć. Pamiętajmy- BIEDNY z BIEDNYM SIE PODZIELI I JEDEN DRUGIEMU POMOŻE . Ale już bogaty biednemu nie pomoże . Biedny bogatemu też,wiadoma spraw:) Bo taki co nie ma, podzieli sie z drugim takim samym czym ma. Ot prawda taka.
Jest takie powiedzenie rób tak żeby drugi przez ciebie nie płakał .
Racja kolego hubi.
Jedno co powiem nie wolno się załamywać bo to prowadzi do zguby.
Przepraszam Was koledzy za ,,słówka".Tez pisałem wszystko pod wpływem emocji. Tylko jak tu sie nie wkurzać do ciężkiej cholewci? Jak głowa rodziny traci pracę i nie umie jej znaleźć a jak jest to za takie pieniądze,że niech szlag nagły trafi. To już potem nie jest ból jednej osoby(głowy rodziny) a tragedia dla całej famili.
Tym bardziej jak jest się jedynym żywicielem tejże rodziny. Ręce opadają:(
Ja podam przykład na mojej skórze trzeba szybko załatwić robote za psie pieniadze bez rejestracji a potem wtrakcie takiej roboty szukac lepszej napewno to pomaga,dzis w dobie internetu i europy bez granic naprawde mozna coś znalesć szybko powodzenia.
No nie da się... Już pół paczki fajek wykurzyłem - to też trza rzucić w cholerę :/
Jeszcze w czwartek mam jedno podejście, a jak nie to będę musiał
uruchomić kontakt i błagać choćby o staż w pewnej firmie :/
Staż też jest piękną sprawą. Czysta fikcja, jesteś darmowym robolem, specem od czarnej roboty. A jak idziesz do PUP po stypendium stażowe to praktycznie wmawiają, że to zasiłek i traktują jak żebraka.
Tak jakbym w ogóle nie pracował, po prostu przyszedł "intruz" po pieniądze i tyle.
A człowiek zapierdziela za 800zł.
Po odliczeniu kosztów dojazdu (zwracają za bilety, ale to nie jest takie proste...), jakiegoś wyżywienia (wszak śniadanie w pracy trzeba zjeść) zostaje parę groszy. Człowiek nie wie co z tym zrobić, szkoda wydać, bo nic wielkiego się za to nie kupi.
Jakby tak przyszło żyć od A do Z za te pieniądze to masakra...
Dobrze, że miałem "oszczędności" z poprzedniej pracy i dorabiałem w weekendy na czarno to sobie spinning kupiłem :x
Marcin jak byś chciał to moge dać ci numer telefonu do znajomego do Katowic prowadzi firme budowlaną moze by cie gdzieś wcisnął wysle ic na priv jak chcesz.
Z tym załatwianiem roboty za psie pieniądze na czarno to też nie jest tak fajnie.
Miałem identyczny plan. Pracować na czarno i szukać pracy.
Niestety, "albo rybki albo akwarium".
Wyobraźcie sobie sytuację.
Praca na czarno, 5zł za godzinę(!), 12godzin dziennie, 2-3 dni wolnego po każdych 8 dniach pracy.
Do tego jakieś "ekstra zlecenia" od szefa, coś do zrobienia po godzinach.
Dołożyć do tego dom na głowie i doby brak.
6-18 praca, 18-20 jakiś obiad czy coś, kawa, prysznic i...20-22 fuchy. 23 w domu.
Jak tu szukać pracy? Dodatkowych dni wolnych brak. Brak możliwości załatwienia sobie zastępstwa czy czegoś. Kto przeprowadzi ze mną rozmowę o pracę o północy?
Kiedyś zadzwoniła pani z firmy, żeby się umówić na rozmowę, 9 rano.
Więc rozmowa z szefem, "Szefie, chciałem jutro jechać do lekarza bo coś ze mną nie tak."
Odpowiedź "Absolutnie! Nie! Jutro na 5! A z wieczora z plakatami trzeba jechać!" i cześć.
Trzeba zrobić ściepę narodową....
Jestem mieszkańcem jednej z najbogatszych gmin w Polsce i muszę przyznać, że tutaj sytuacja nie wygląda aż tak tragicznie. Za sprawą kopalni KWK Pniówek i Jas-Mos cały (mini) region żyje w tzw. dobrobycie. Jedna taka kopalnia nakręca gospodarkę do tego stopnia, że o pracę nie jest specjalnie trudno. Zacznę zatem od w/w kopalni. Cała masa moich kolegów z ogólniaka pracuje pod ziemią regularnie przynosząc wypłatę na poziomie 3tyś. Nie muszę chyba mówic co oznacza taka kasa dla 20-to letniego synka - parking przed OSP w noc zabawy upchany jest betami i to nie tymi najstarszymi. Ja zapierdzielałem na sesję egzaminacyjną (na studiach)seicentem, a chłopaki co ledwie świadectwo SP otrzymali, wyprzedzali mnie wypasionymi furkami. Ale kto powiedział, że życie jest sprawiedliwe.
No ok, ale nie samą kopalnią człowiek żyje...
Z racji tego, ze bardzo dużo ludzi posiada niemałą kasę (sztygarzy, emerytowani górnicy, dyrektorzy, zwykli "przodowi" (bez obrazy)) pieniądze te chcą gdzieś wydawać. Zatem powstało wiele małych przedsiębiorstw gdzie mogą realizować swoje życiowe marzenia absolwenci szkół o kierunku zawodowym. Niestety w tym przypadku zarobki oscylują w granicach 1,5tyś zł.
Jeśli oprzeć się na przykładach moich najlepszych przyjaciół to pokrótce sprawa wygląda tak:
Grzegorz 25l: mgr bez dyplomu, długo mieszał, ale teraz sprzedaje sprzęt AGD - 1,7 tyś (wypłata zależna w dużej mierze od obrotu)
Bartek 23l: po rodzicach zakład stolarski, a że dzieci emerytowanych górników budują się w okolicy na potęgę, fuch mają pod dostatkiem. Ponadto strażak z wyższym wykształeceniem. Wypłata: stolarka: zarobki nieznane, straż: 2tyś zł
Wacek 25l: razem z nim w przedszkolu, podstawówce i ogólniaku, później został spawaczem. A że się wyróżniał intelektualnie, zaproponowano mu pracę przedstawiciela handlowego w tejże firmie. Śmiano się z niego długo, bo zarabiał mniej niż spawacz. Kiedyś. Teraz zarabia 50proc więcej niż spawacz. Zarobki: 2,8 tyś zł - zależne od sezonu.
Sławek 25 lat: Był spawaczem w w/w firmie. Długo załatwiał przez wujków i ciocie ale załatwił - pracuje na dole w kopalni - 3 tyś zł. Kupił niedawno fajnego Peugota.
Seweryn 24 lata: wybitnie elastyczny zawodowo człowiek. Ostatnio pracował jako kelner w domu weselnym - zarobki 1,8 tyś zł. Jest świetny w tym co robi. Ale teraz bezrobotny. Szuka...
Piotrek 26lat: po tacie - serwis wymiana opon na 4 stanowiska. Razem kończyliśmy studia. Chociaż jest moim najlepszym przyjacielem o zarobkach nigdy nie rozmawialiśmy. Myślę że w granicach 3 tyś (na razie jest pracownikiem ojca. Na razie.)Zbiera na motor. Obaj nie umiemy się doczekać.
Moja narzeczona. Studia - dzienne, następnie zaoczne - logistka. W międzyczasie staż w szkole na stanowisku sekretarka. Dwa miesiące po zakończeniu stażu dostała pracę jako logistyk w prywatnej duńskiej firmie produkującej uszczelki i profile PCV - zarobki: póki co mniejsze od moich:) Praca ta jest cholernie niepewna - z dnia na dzień może dostać wypowiedzenie (cóż dziś znaczy okres 3miesięcznego wypowiedzenia... Nic). Komfort psychiczny - żaden.
Ze znajomych, którzy nie są moimi przyjaciółmi, bardzo mało jest osób bez pracy. Generalnie każdy tam coś znajdzie. Większosc jednak radzi sobie na kopalni. Podobno jest tam połowa mojego ogólniaka. Nauczycieli tylko brakuje (ale to pewnie do czasu...)
Jeśli kojarzę osoby, które sobie nie radzą, to zwykle tacy - którzy spędzają dużo czasu z browarkiem, lub siedząc przed kompem (bezproduktywnie).
Sytuacja którą tu przedstawiam tyczy się głównie płci męskiej. Jest również pewnie subiektywna.
Problem drugi - związany z zarobkami to mieszkanie. Ja przykładowo nie mam gdzie mieszkać. Nikt mi domu nie zostawi. Mieszkania tez mi nikt nie da. Z racji tego, że ludzi z kasą dużo... mieszkania drogie w cholerę. Przyszli teściowie się z nas śmieją, że kiedyś radzili sobie sami. Ale nigdy nie mówią o tym, że dostali (prawie) za darmo mieszkania...
Wiecie ile zarabia prawnik po studiach? 4 tyś zł! (pod warunkiem, że pracuje na dobrej budowie). Pozdrawiam
I to jest "piękne".
Człowiek kończy szkołę taką-a-taką, wychodzi z niej i... i co dalej?
Jak mu się uda to pójdzie na staż związany z jego kierunkiem. Ma niewielką szansę na nauczenie się czegoś przydatnego. Dalej, ma niewielką szansę na podpisanie umowy o pracę. Koniec stażu - koniec pracy.
Zatem mamy np magistra logistyka, który odbył staż na stanowisku specjalisty ds. logistyki, na którym 8godzin dziennie obsługiwał ksero. Będzie chciał pracować w takim zawodzie - bardzo mądrze, zrobił przecież wszystko co mógł aby mieć jakieś pojęcie o tej pracy. Ale... kto go przyjmie?
Zaproszą go na rozmowę, dowie się, że przed nim było już co najmniej 10 kandydatów z jego wykształceniem i większym doświadczeniem.
Zatem mierzy trochę niżej, chce iść na magazyniera. Ok, mądrze - zdobędzie doświadczenie, może nie "na podobnym stanowisku", ale "w branży". I jeżeli udaje mu się zdobyć to posadę to zostaje na niej do momentu aż:
a) Firma upadnie
b) Zrobią redukcję etatów
c) Do usranej śmierci
Pytanie 1: Kto pracuje na stanowisku wręcz stworzonym dla tej osoby?
Pytanie 2: Skoro on pracuje na stanowisku niższym niż jego kwalifikacje
to gdzie podzieją się osoby z kwalifikacjami odpowiednimi na ów stanowisko?
Pytanie 3: Czemu musimy mierzyć co najmniej dwa poziomy wyżej, żeby trafić niżej?
Odpowiedź 1: Siostrzeniec kierownika.
Odpowiedź 2: W Londynie albo pod mostem.
Odpowiedź 3: Bo siostrzeniec kierownika.
Koledzy ja nie załuję tego co mam i co może bedę miał jedno wiem wam młodym chłopakom start przynosi kłody a tak nie powinno być zaraz wracam muszę skoczyć na moment do sklepu i dalej gadamy nara.
Po reorganizacji firmy rok temu zostaliśmy z kolegami bez pracy . Oni młodzieńcy można powiedzieć w sile wieku , a ja po piędziesiątce . Obszedłem , objechałem multum zakładów , rozesłałem tysiące podań elektronicznie. I nic wielkie NIC !!! Byłem na kilku rozmowach kwalifikacyjnych ( byli tam też dużo młodsi ) , i hura wygrałem w dwóch potężnych firmach . Nagle w kadrach zimny prysznic , cytuję " przepraszamy , ale wolimy dysponować młodą załogą " , pytam więc czyli nie liczy się wiek tylko doświadczenie. Odpowiedź brzmiała TAK ! Tak więc reasumując po piędziesiątce jesteś skazany na przymusową kuroniówkę ,a potem pod MOST ! I co się dziwić że ludzie uciekają na saksy . Chyba ze się mylę i jest w tych Strzelcach Op. jakiś ostatni Mochikanin który nie patrzy na wiek tylko na doświadczenie .?.
Przepraszam w rozpędzie napisałem nie tak jak powinno .
Ma być - " Czli nie liczy się doświadczenie tylko młody wiek ."
OT CO !!!
Na dodatek uważają że potencjalny pracownik lub kandydat na jakieś stanowisko jako osoba 50- letnia to kaleka , inwalida i bóg jeden wie jaki nipełnosprawny . Natomiast nieraz życie pokazuje że taka osoba przewyższa fizycznie i intelektualnie niejednego nastolatka . Nic to oczekuję i szukam DALEJ .
Ech te dzisiejsze NOWOCZESNE Czasy ( Lata ). Chyba prędzej na nowo uwierzę w Św.Mikołaja niż jakiś pracodawca zatrudni piędzisięciolatka.
Jestem po tym wszyskim już KAPUT !!!
Kolego adler to własnie jest głupota firm dobra firma to ta która wiek pracowników rozkałada po połowie starszy ma duze doswiadczenie młody nie stary uczy młodego młody niestety nie nauczy go nic bo ma mało praktyki i to jest błąd firm ale to jest tylko Polska.Ja teraz rozmawiałem w sprawie pracy budowlanej było kilka osób i tylko mnie gosć wybrał a dla czego bo miałem ponad 10 lat praktyki i ustabilizowane życie rodzinne ale nie skozystałem z oferty bo gościu z gadki szukał dziury totalny głąb z układzikami.
Mnie się już wszystkiego odechciewa . W domu przy garach ,poleku to mi cycki urosną . Szukam już nawet roboty przy zamiataniu , ale jak mi odpowiedział z firmy takiej z stanowiskiem PUBLIC RELATION , między innymi to mój były kumpel szkolny musiałbym mieć bynajmniej 2-letnią praktykę .!
Chłopy jak mną zatargało ...! Powiedziałem mu : " Ty ciu...pago do czego : gitary (czyt. miotły ) . Jesteś kopnięty badziej niż Marks i Lenin . I teraz wierzę iż człowiek pochodzi od małpy ".
Nic mi na to nie odrzekł , tylko omija mnie z daleka . I kit z nim .
Ano są ludzie i taborety ale więcej zaczyna być taboretów.
Ja twierdzę tak koledzy. Te firmy to się w przyszłości kiedyś konkretnie ,,pyrlikiem" pieprzną po łbach. Dlaczego? A dlatego,że jak ci starsi doświadczeni pracownicy pomrą,to kto u licha będzie tych młodych szkolił? Sami sobie walą kłody pod nogi. Tyle ja . Adler,mój stryjek najmłodszy bo ma zaledwie 51 lat,którego to przytoczyłem kilka wpisów wyżej,jest w tej samej sytuacji co TY kolego. Też przyszedł na rozmowę,siedział cwaniaczek i mu zagadał:bo wie pan,trochę już nie wiek itd,wujas się przysłowiowo wku... I powiedział gościowi,że jeszcze w nim siła jakaś tam jest a jak się chce przekonać to wyjść z nim na bok,to mu udowodni:) Facet został bez słowa.
Ja to pokazałem zdjecia z mojej roboty i widze że gość szuka h..do dupy i pytam a pan co do tej pory zrobił a on no to i to aja mu mówię nie pan tylko ludzie których pan zatrudnia takich pracodawców to idzie od razu poznać.
To też jest moim zdaniem głupota.
Jeżeli do wyboru jest dwóch kandydatów, jeden z nich to doświadczony i pojętny gość po 50tce, a drugi to napalony na pracę 25latek to nie wiem czy jest jakiś inny logiczny wybór niż ten pierwszy kandydat.... niestety, pracodawcy uważają inaczej.
U mnie w pracy była ekipa remontowo-budowlana. Dwóch "dziadków" i dwóch młodych.
To powiem Wam, że te "dziadki" były w stanie przeskoczyć, przekroczyć, przegonić i zagonić młodych.
Robotę mieli opanowaną, kolejność pracy też, wiedzieli jak zacząć, jak robić i jak skończyć.
Młodzi byli pewni siebie, bo byli młodzi i silni, ale to były takie tępaki, że szkoda gadać.
Zawsze coś sp********i, "Panie majster, to sie poprawi"...
Nie potrafili skupić się na pracy, non stop gadali o dyskotekach, panienkach, zadymie pod sklepem itp, a później zonk - zaszpachlowali karton-gips przed włożeniem okablowania. Ot zapomnieli o tym, żeby poczekać na elektryka - tak im robota szła! :) I znowu wojna...
Dla mnie takim dowodem na "wyższość dziadków" jest mój ojciec.
Jak czegoś jeszcze nie robił (a mało tego jest...) to zrobi, ale powoli. Później jak opatentuje system to idzie jak burza. Instalacje elektryczne (lampy, gniazdka, gniazda siłowe, puszki, przełączniki, kable), wodno-sanitarne (woda, kanalizacja, centralne ogrzewanie), płytki, panele, parkiety, karton-gipsy, malowanie, ocieplanie, stolarka, elektronika, elektryka - wszystkiego się sam nauczył. Cały dom zrobił i jakbym Wam wysłał fotki to byście się zdziwili.
Czego się nie tknie to mu wychodzi (nie to co ja :p)
Wykorzystują to (a raczej jego) w pracy. Wiedzą, że da radę i nie trzeba wzywać fachowca i płacić mu "Bóg wie ile", bo "Pan Zbyszek zrobi".
Kolejna polska tradycja - wyzysk....
Jak "dziadki" pomrą to zostaną same cwaniaczki w stylu "panie, wszystko umiem, to robiłem, tam robiłem, to umiem", a jak przyjdzie co do czego to "a to się poprawi"....
Kierowniku , kierowniku , kierowniku jo , jo , jo to zrobia !!!
Kierownik - Ok !
Kierowniku dejcie mi ino dziesięciu ludzi i jo to zrobia.
No i tu masz rację adler , wazeliniarzy nigdy nie zabraknie :)
http://wiadomosci.wp.pl/gid,11824128,title,Robia-sobie-z-Polakow-jaja,galeria.html?ticaid=1968d
I to jest Polska gospodarka rabunkowa ale media i papier wszystko przyjmie .
Posłuchaj tego tekstu.Sama prada.
prawda*
Można jeszcze wedle przykazań
10 przykazań szczęśliwego człowieka
1. Człowiek rodzi się zmęczony i żyje aby odpoczywać.2. Kochaj swe łóżko jak siebie samego. 3.Odpoczywaj w dzień abyś mógł spać w nocy.4.Jeśli widzisz kogoś odpoczywającego, pomóż mu.5.Praca jest męcząca więc należy jej unikać.6.Co masz zrobić dziś zrób pojutrze - będziesz miał dwa dni wolnego.7.Jeśli zrobienie czegoś sprawia ci trudność, pozwól zrobić to innym.8.Nadmiar odpoczynku jeszcze nikogo nie doprowadził do śmierci.9.Kiedy ogarnia cię ochota do pracy, usiądź i poczekaj aż ci przejdzie.10.Praca uszlachetnia, lenistwo uszczęśliwia.
Jestem już po jednej rozmowie kwalifikacyjnej, wypadłem raczej słabo, gdyż ubiegałem się o stanowisko, na którym nie mam zbyt wielkiego doświadczenia, inni kandydaci mieli, zatem szans raczej nie ma.
Na 18:30 (!) idę jeszcze do jednej firmy, zobaczę co tam nawojuje. Też nie spodziewam się zbytniego sukcesu, ale trzeba próbować... kurde chociaż na kartę wędkarską trzeba zarobić :D
powodzenia!
Pisaq życzę ci powodzenia i spełnienia wszystkich marzeńPozdrawiam.