Witam. Pytanie kieruję do osób znających temat. Mianowicie w zeszłym roku miałem przyjemność wyciągnięcia kilku rzecznych linów. Nie były to nie wiadomo jakie okazy najwiekszy wazył 1,4 kg. Jednak siła z jaką każdy osobnik walczył o życie była mi dotąd nieznana. Ubarwienie tych pieknych ryb(zupełnie odmienne od jeziornych czy stawowo-torfowo-gliniankowych) pobratymców. Coś pięknego poprostu. I teraz do rzeczy. Liny o których mowa wszystkie sztuki wzięły w korycie głębokość 4-5 metrów. Dno raczej twarde na 100% wolne od roślinności. Bez zadnych uskoków wolne od zawad zatopionych gałęzi, drzew czy kołkow. Szerokość rzeki ok 70-80 metrów. Z jednej strony trochę roslinnosci jakieś 3 metry w głąb, zaś z drugiej podobnie jednak roślinność juz inna. Ryby zostały złapane na przełomie lipca i sierpnia. Łacznie z kolega wyciagneliśmy ok 15 sztuk w tym okresie. Dodam że naprzemian brały leszcze i płoć. Trzech osobników nie udało sie wyciagnąć wogóle(zabrakło żyłki na kołowrotku) 150 metrów wyciagnięte w 2 minuty. Najprawdopodobnie karp lub brzana. W połowie sierpnia ryby tzn. liny gdzieś zniknęły. Płoć i leszcz pozostał trafiały się certy. Dodam że do końca roku nikt z nas nie złapał już lina a wedkowalismy na tym odcinku niemal codziennie. Moje pytanie jest następujące. Co mogło być przyczyną takiego zachowania linów? Chciałbym się dowiedzieć gdzie szukać lina w rzece wiosną( ta coraz bliżej) i ogólnie prosze o wypowiedzi doświadczonych wędkarzy. Chcę poświęcić ten sezon głownie rzece więc zależy mi na sprawdzonych poradach.
z tego co wiem,to ryby karpiowate w tym lin na wiosnę lubią bardzo nasłonecznione miejsca, tzn. gdzie jest cieplejsza woda ;PP, to pewnie tak samo jak na stawach będzie na rzece. Napewno tam gdzie najpłycej. Najlepiej podnęcić ich dużą ilością kukurydzy i czekać ;D i najlepiej na spławik w jakimś miejscu z wolniejszym nurtem itd...
Też tak myślałem. Niestety tylko ładna płoć na wypłyceniach. Wydaje mi się że lin z rzeki to zupełnie inna bajka. Inne zachowania, miejsca zerowania itd,itp. Słyszałem kiedys z opowiesci że liny w rzece nie zimuja wogóle tzn. nie zapadają w letarg tak jak to ma niby miejsce w jeziorach czy innych zbiornikach. Podyktowane to jest tym że ryba musi pokonywać cały czas nurt, jest w ruchu a więc traci tym samym wiekszą ilość energi co by się zgadzało. Dużo niejasności w tym jest dlatego jest to takie pociagające. Wiem że nie dostane tutaj jednoznacznej odpowiedzi bo tak się nie da zresztą tego nie oczekuje. Mało jest wogóle informacji o linach rzecznych a temat jest wydaje mi sie bardzo ciekawy. Wszystkie ryby jak juz pisałem wczesniej zostały złapane w korycie na głębokości ok 4-5m., więc coś interesującego musi tam się znajdować skoro wyciagnelismy łącznie 15 sztuk. Nie ma tutaj mowy o przypadku. Miejsce było nęcone ok.tygodnia kulkami proteinowymi jednak z myśla o karpiach. Nestety bez efektu. No chyba że liny zasmakowały w kulkach bo akurat zgrało sie to wszystko w czasie jakos tydzien dwa po nęceniu zaczęły brać liny, oraz 3 kilowe leszcze. Hmm....
Ja mam doświdczenia łapania linów z rzeki głównie w maju. Rzeka o szybkim nurcie - drgająca szczytówka obciążenie 20-30g z bocznego troka (bez koszyka zanętowego). Rzucam 2-3 ciężkie kule zanętowe mieszane ze żwirem + atraktor truskawka :)
Witam. Pytanie kieruję do osób znających temat. Mianowicie w zeszłym roku miałem przyjemność wyciągnięcia kilku rzecznych linów. Nie były to nie wiadomo jakie okazy najwiekszy wazył 1,4 kg. Jednak siła z jaką każdy osobnik walczył o życie była mi dotąd nieznana. Ubarwienie tych pieknych ryb(zupełnie odmienne od jeziornych czy stawowo-torfowo-gliniankowych) pobratymców. Coś pięknego poprostu. I teraz do rzeczy. Liny o których mowa wszystkie sztuki wzięły w korycie głębokość 4-5 metrów. Dno raczej twarde na 100% wolne od roślinności. Bez zadnych uskoków wolne od zawad zatopionych gałęzi, drzew czy kołkow. Szerokość rzeki ok 70-80 metrów. Z jednej strony trochę roslinnosci jakieś 3 metry w głąb, zaś z drugiej podobnie jednak roślinność juz inna. Ryby zostały złapane na przełomie lipca i sierpnia. Łacznie z kolega wyciagneliśmy ok 15 sztuk w tym okresie. Dodam że naprzemian brały leszcze i płoć. Trzech osobników nie udało sie wyciagnąć wogóle(zabrakło żyłki na kołowrotku) 150 metrów wyciagnięte w 2 minuty. Najprawdopodobnie karp lub brzana. W połowie sierpnia ryby tzn. liny gdzieś zniknęły. Płoć i leszcz pozostał trafiały się certy. Dodam że do końca roku nikt z nas nie złapał już lina a wedkowalismy na tym odcinku niemal codziennie. Moje pytanie jest następujące. Co mogło być przyczyną takiego zachowania linów? Chciałbym się dowiedzieć gdzie szukać lina w rzece wiosną( ta coraz bliżej) i ogólnie prosze o wypowiedzi doświadczonych wędkarzy. Chcę poświęcić ten sezon głownie rzece więc zależy mi na sprawdzonych poradach.
lowilem liny w podobnym miejscu jak ty.w korycie na glebokiej wodzie w miare rownym dnem niestety troszke wiecej zaczepow niz u ciebie.za przynete zawsze na rzece urzywam rasowy,nigdy nie wiadomo co na nia wezmie.zestaw tez podobny tylko zamiast koszyczka ciezki przelotowy ciezarek.a gdzie go szukac wiosna?napewno na plytszych spokojniejszych miejscach ,gdzie woda nagrzewa sie najszybciej.
No tak. Spróbuje ponęcić trochę 5 mm pelletem+punktowo kuku ale z puszki z tego względu że zasiadkę planuje bardzo wczesnie jak wiadomo kukurydza jest dość ciezko strawna wiec bez przesady. Ponęce 3 miejscówki jednoczesnie jedną na płyciznie z bardzo wolnym nurtem gdzie latem jest całkowicie porosnięte dno. W tym miejscu rok w rok łowie piekne płocie. Lina niestety nie dostałem w tym miejscu. Drugim miejscem będzie wspomniane wczesniej koryto tutaj zastosuję zanętę sypką uformowaną w kule, wszystko dociąże zwirem dodam kukurydzy konserwowej oraz posiekanych czerwonych gnojaków. Trzecim miejscem bedzie zakole(zatoczka) ze spowolnionym nurtem granicząca z głeboką rynna. W między czasie pokombinuje z zestawami. Co myślicie o takiej strategi???
Strategia interesująca,bardziej jednak gnębi mnie sprawa sprzętu,a dokładnie jakiej używasz żyłki i przyponu skoro 150 m wychodzi z kołowrotka w 2 min.?Jako jedną z podejrzanych podajesz brzanę (na karpiach się nie znam) złowiłem w swoim życiu dużo brzan w tym dużo medalowych i nigdy mi się takie coś nie zdarzyło.Takie historie opowiadają tacy co nigdy albo ci co chcą się podbudować,nie mam na myśli że kłamiesz ale weź pod uwagę że to mogło być coś innego,nie wiem jakiej przynęty używałeś.Ja używam żyłki 0,22 mm i przyponu z plecionki o wytrzymałości 4,5 kg i hole brzan 2-3-4 kg odbywają się na dystansie 30-40 m.
No witam. Używam dwóch feederów. 3,6m cw. 150 gramm. 0,20 i druga szpula 0,18 po 150 m na kazdej drugi to 3,9m do 70 g. 0,18mm i 0,16mm. po 120m. przypony z żyłki dłg zalezy od stanu wody, szybkości nurtu,itd itp. zakładam że wiesz więc nie będe sie rozpisywał. Dla przykładu 8 kg karp rzeczny potrafi w minute nawet mniej wyciagnac 100 m żyłki i to 0,30 na solidnej karpiowce.Nie wspomne o wiekszych a już wogole o sazanach. Napisałem że moze karp a może brzana nie wiem bo odjazd był tak zajebisty że koleś nawet nie zdążył hamulca dokrecić dobrze. Zresztą to nie jedyny przypadek na tej rzece. Akurat na tym odcinku występują brzany, ale brzany 5-6 kg. Przynęty jakie stosujemy: czerwone gnojaki i te z kompostu, białe, pinka, kukurydza,groch, ciecierzyca, łubin, kulki proteinowe, mini kulki proteinowe, pellet, slimaki, skórka chleba na zestawie włosowym, ciasta, pijawki wiec wachlarz ogromny. Najczęscie jednak kukurydza,pinka,biale i czerwone. w różnych kombinacjach.
Według mnie sprzęt trochę slaby.Ja używam feederów 3,9 m i 4,2 m 150 g.Żyłki to 0,22mm lub w trudnych warunkach 0,25 mm,przypon do żyłki 0,22 mm to 4,5 kg a do 0,25 mm 5,9 kg.Kije mam z firm Daiwa(Team i Aqualite) i Cormoran(Black Master) są naprawdę świetne i mocne można naprawdę przytrzymać na nich tych kilka kilogramów.Jeśli chodzi o przynęty to rzeczywiście na taki zestaw może wziąć wszystko od płotki po suma.
Zdarza się,ja w ubiegłym roku też miałem tylko dwa zerwania.Ryby uciekały z takim impetem że po 15 m żyłka się rwała i tez nie mogłem stwierdzić co to jest.Jedynym rozsądnym wyjściem był według mnie sum więc trzeciego wieczora znów tam byłem z mocniejszym zestawem.Do północy wszystko się wyjaśniło miałem na brzegu dwa duże węgorze,chyba były na sterydach bo ich siła mnie przeraziła.Zdarzają się ryby duże i silne więc nikt nie wyciąga 100 %ryb ale jeśli średnia wynosi 99% to chyba nie ma sensu nic zmieniać.
Odcinek na którym ja łowię to typowa kraina brzany płytko,szybko i twardo.Woda tak ciągnie po kamieniach że prawie nikt tu nie łowi wszyscy jadą wyżej lub niżej na spokojniejsze odcinki.Mi to jednak odpowiada mogę śmiało zanęcić 2-3 miejscówki i nikt mi ich nie zajmie.Ryby nie mają wielkich wymagań nie trzeba mi drogich zanęt i smrodów. Jak kupię kijka kilogramów grochu i kukurydzy co kosztuje około 50 zł to utrzymam na dwóch miejscówkach stada potężnych brzan,świnek,kleni i jazi.A kilka kilometrów dalej trwa wojna o miejscówki na leszcza.
Witam. Pytanie kieruję do osób znających temat. Mianowicie w zeszłym roku miałem przyjemność wyciągnięcia kilku rzecznych linów. Nie były to nie wiadomo jakie okazy najwiekszy wazył 1,4 kg. Jednak siła z jaką każdy osobnik walczył o życie była mi dotąd nieznana. Ubarwienie tych pieknych ryb(zupełnie odmienne od jeziornych czy stawowo-torfowo-gliniankowych) pobratymców. Coś pięknego poprostu. I teraz do rzeczy. Liny o których mowa wszystkie sztuki wzięły w korycie głębokość 4-5 metrów. Dno raczej twarde na 100% wolne od roślinności. Bez zadnych uskoków wolne od zawad zatopionych gałęzi, drzew czy kołkow. Szerokość rzeki ok 70-80 metrów. Z jednej strony trochę roslinnosci jakieś 3 metry w głąb, zaś z drugiej podobnie jednak roślinność juz inna. Ryby zostały złapane na przełomie lipca i sierpnia. Łacznie z kolega wyciagneliśmy ok 15 sztuk w tym okresie. Dodam że naprzemian brały leszcze i płoć. Trzech osobników nie udało sie wyciagnąć wogóle(zabrakło żyłki na kołowrotku) 150 metrów wyciagnięte w 2 minuty. Najprawdopodobnie karp lub brzana. W połowie sierpnia ryby tzn. liny gdzieś zniknęły. Płoć i leszcz pozostał trafiały się certy. Dodam że do końca roku nikt z nas nie złapał już lina a wedkowalismy na tym odcinku niemal codziennie. Moje pytanie jest następujące. Co mogło być przyczyną takiego zachowania linów? Chciałbym się dowiedzieć gdzie szukać lina w rzece wiosną( ta coraz bliżej) i ogólnie prosze o wypowiedzi doświadczonych wędkarzy. Chcę poświęcić ten sezon głownie rzece więc zależy mi na sprawdzonych poradach.
Dodam jeszcze ze nurt taki sredni 40 gramowy koszyk stoi w miejscu. Dzięki za odpowiedzi.
z tego co wiem,to ryby karpiowate w tym lin na wiosnę lubią bardzo nasłonecznione miejsca, tzn. gdzie jest cieplejsza woda ;PP, to pewnie tak samo jak na stawach będzie na rzece. Napewno tam gdzie najpłycej. Najlepiej podnęcić ich dużą ilością kukurydzy i czekać ;D i najlepiej na spławik w jakimś miejscu z wolniejszym nurtem itd...
Też tak myślałem. Niestety tylko ładna płoć na wypłyceniach. Wydaje mi się że lin z rzeki to zupełnie inna bajka. Inne zachowania, miejsca zerowania itd,itp. Słyszałem kiedys z opowiesci że liny w rzece nie zimuja wogóle tzn. nie zapadają w letarg tak jak to ma niby miejsce w jeziorach czy innych zbiornikach. Podyktowane to jest tym że ryba musi pokonywać cały czas nurt, jest w ruchu a więc traci tym samym wiekszą ilość energi co by się zgadzało. Dużo niejasności w tym jest dlatego jest to takie pociagające. Wiem że nie dostane tutaj jednoznacznej odpowiedzi bo tak się nie da zresztą tego nie oczekuje. Mało jest wogóle informacji o linach rzecznych a temat jest wydaje mi sie bardzo ciekawy. Wszystkie ryby jak juz pisałem wczesniej zostały złapane w korycie na głębokości ok 4-5m., więc coś interesującego musi tam się znajdować skoro wyciagnelismy łącznie 15 sztuk. Nie ma tutaj mowy o przypadku. Miejsce było nęcone ok.tygodnia kulkami proteinowymi jednak z myśla o karpiach. Nestety bez efektu. No chyba że liny zasmakowały w kulkach bo akurat zgrało sie to wszystko w czasie jakos tydzien dwa po nęceniu zaczęły brać liny, oraz 3 kilowe leszcze. Hmm....
Witam serdecznie,
Ja mam doświdczenia łapania linów z rzeki głównie w maju. Rzeka o szybkim nurcie - drgająca szczytówka obciążenie 20-30g z bocznego troka (bez koszyka zanętowego). Rzucam 2-3 ciężkie kule zanętowe mieszane ze żwirem + atraktor truskawka :)
Witam. Pytanie kieruję do osób znających temat. Mianowicie w zeszłym roku miałem przyjemność wyciągnięcia kilku rzecznych linów. Nie były to nie wiadomo jakie okazy najwiekszy wazył 1,4 kg. Jednak siła z jaką każdy osobnik walczył o życie była mi dotąd nieznana. Ubarwienie tych pieknych ryb(zupełnie odmienne od jeziornych czy stawowo-torfowo-gliniankowych) pobratymców. Coś pięknego poprostu. I teraz do rzeczy. Liny o których mowa wszystkie sztuki wzięły w korycie głębokość 4-5 metrów. Dno raczej twarde na 100% wolne od roślinności. Bez zadnych uskoków wolne od zawad zatopionych gałęzi, drzew czy kołkow. Szerokość rzeki ok 70-80 metrów. Z jednej strony trochę roslinnosci jakieś 3 metry w głąb, zaś z drugiej podobnie jednak roślinność juz inna. Ryby zostały złapane na przełomie lipca i sierpnia. Łacznie z kolega wyciagneliśmy ok 15 sztuk w tym okresie. Dodam że naprzemian brały leszcze i płoć. Trzech osobników nie udało sie wyciagnąć wogóle(zabrakło żyłki na kołowrotku) 150 metrów wyciagnięte w 2 minuty. Najprawdopodobnie karp lub brzana. W połowie sierpnia ryby tzn. liny gdzieś zniknęły. Płoć i leszcz pozostał trafiały się certy. Dodam że do końca roku nikt z nas nie złapał już lina a wedkowalismy na tym odcinku niemal codziennie. Moje pytanie jest następujące. Co mogło być przyczyną takiego zachowania linów? Chciałbym się dowiedzieć gdzie szukać lina w rzece wiosną( ta coraz bliżej) i ogólnie prosze o wypowiedzi doświadczonych wędkarzy. Chcę poświęcić ten sezon głownie rzece więc zależy mi na sprawdzonych poradach.
lowilem liny w podobnym miejscu jak ty.w korycie na glebokiej wodzie w miare rownym dnem niestety troszke wiecej zaczepow niz u ciebie.za przynete zawsze na rzece urzywam rasowy,nigdy nie wiadomo co na nia wezmie.zestaw tez podobny tylko zamiast koszyczka ciezki przelotowy ciezarek.a gdzie go szukac wiosna?napewno na plytszych spokojniejszych miejscach ,gdzie woda nagrzewa sie najszybciej.
No tak. Spróbuje ponęcić trochę 5 mm pelletem+punktowo kuku ale z puszki z tego względu że zasiadkę planuje bardzo wczesnie jak wiadomo kukurydza jest dość ciezko strawna wiec bez przesady. Ponęce 3 miejscówki jednoczesnie jedną na płyciznie z bardzo wolnym nurtem gdzie latem jest całkowicie porosnięte dno. W tym miejscu rok w rok łowie piekne płocie. Lina niestety nie dostałem w tym miejscu. Drugim miejscem będzie wspomniane wczesniej koryto tutaj zastosuję zanętę sypką uformowaną w kule, wszystko dociąże zwirem dodam kukurydzy konserwowej oraz posiekanych czerwonych gnojaków. Trzecim miejscem bedzie zakole(zatoczka) ze spowolnionym nurtem granicząca z głeboką rynna. W między czasie pokombinuje z zestawami. Co myślicie o takiej strategi???
Strategia interesująca,bardziej jednak gnębi mnie sprawa sprzętu,a dokładnie jakiej używasz żyłki i przyponu skoro 150 m wychodzi z kołowrotka w 2 min.?Jako jedną z podejrzanych podajesz brzanę (na karpiach się nie znam) złowiłem w swoim życiu dużo brzan w tym dużo medalowych i nigdy mi się takie coś nie zdarzyło.Takie historie opowiadają tacy co nigdy albo ci co chcą się podbudować,nie mam na myśli że kłamiesz ale weź pod uwagę że to mogło być coś innego,nie wiem jakiej przynęty używałeś.Ja używam żyłki 0,22 mm i przyponu z plecionki o wytrzymałości 4,5 kg i hole brzan 2-3-4 kg odbywają się na dystansie 30-40 m.
No witam. Używam dwóch feederów. 3,6m cw. 150 gramm. 0,20 i druga szpula 0,18 po 150 m na kazdej drugi to 3,9m do 70 g. 0,18mm i 0,16mm. po 120m. przypony z żyłki dłg zalezy od stanu
wody, szybkości nurtu,itd itp. zakładam że wiesz więc nie będe sie rozpisywał. Dla przykładu 8 kg karp rzeczny potrafi w minute nawet mniej wyciagnac 100 m żyłki i to 0,30 na solidnej karpiowce.Nie wspomne o wiekszych a już wogole o sazanach. Napisałem że moze karp a może brzana nie wiem bo odjazd był tak zajebisty że koleś nawet nie zdążył hamulca dokrecić dobrze. Zresztą to nie jedyny przypadek na tej rzece. Akurat na tym odcinku występują brzany, ale brzany 5-6 kg. Przynęty jakie stosujemy: czerwone gnojaki i te z kompostu, białe, pinka, kukurydza,groch, ciecierzyca, łubin, kulki proteinowe, mini kulki proteinowe, pellet, slimaki, skórka chleba na zestawie włosowym, ciasta, pijawki wiec wachlarz ogromny. Najczęscie jednak kukurydza,pinka,biale i czerwone. w różnych kombinacjach.
Według mnie sprzęt trochę slaby.Ja używam feederów 3,9 m i 4,2 m 150 g.Żyłki to 0,22mm lub w trudnych warunkach 0,25 mm,przypon do żyłki 0,22 mm to 4,5 kg a do 0,25 mm 5,9 kg.Kije mam z firm Daiwa(Team i Aqualite) i Cormoran(Black Master) są naprawdę świetne i mocne można naprawdę przytrzymać na nich tych kilka kilogramów.Jeśli chodzi o przynęty to rzeczywiście na taki zestaw może wziąć wszystko od płotki po suma.
No jasne można i tak. Ja z reguły wyciagam 99% ryb. Taki zestaw mi wystarcza. Kolega był trochę w szoku więc wiesz.
Dla niedowiarków: http://www.youtube.com/watch?v=fuepDWw60fU&playnext=1&list=PL9893439F39BE8E3C
Zdarza się,ja w ubiegłym roku też miałem tylko dwa zerwania.Ryby uciekały z takim impetem że po 15 m żyłka się rwała i tez nie mogłem stwierdzić co to jest.Jedynym rozsądnym wyjściem był według mnie sum więc trzeciego wieczora znów tam byłem z mocniejszym zestawem.Do północy wszystko się wyjaśniło miałem na brzegu dwa duże węgorze,chyba były na sterydach bo ich siła mnie przeraziła.Zdarzają się ryby duże i silne więc nikt nie wyciąga 100 %ryb ale jeśli średnia wynosi 99% to chyba nie ma sensu nic zmieniać.
Więc panowie. Gdzie szukać lina w rzece wiosną. Ponawiam pytanie.
W tym temacie nic nie wymyślę bo u mnie w rzece nie ma linów.
Ja też myślałem że u mnie nie ma. A są.
Odcinek na którym ja łowię to typowa kraina brzany płytko,szybko i twardo.Woda tak ciągnie po kamieniach że prawie nikt tu nie łowi wszyscy jadą wyżej lub niżej na spokojniejsze odcinki.Mi to jednak odpowiada mogę śmiało zanęcić 2-3 miejscówki i nikt mi ich nie zajmie.Ryby nie mają wielkich wymagań nie trzeba mi drogich zanęt i smrodów. Jak kupię kijka kilogramów grochu i kukurydzy co kosztuje około 50 zł to utrzymam na dwóch miejscówkach stada potężnych brzan,świnek,kleni i jazi.A kilka kilometrów dalej trwa wojna o miejscówki na leszcza.