Nurkowanie w rzece Traun, okolice Attersee, Austria
Pstragów tam co niemiara!!!
Dosłownie kilkanaście kilometrów od jeziora Attersee w stronę Wiednia rzeka Traun przecina autostradę. Rzeka wypływa z jeziora o nazwie Traunsee, które leży po drugiej stronie masywu gór odcinając się na wschodniej stronie od bardziej znanego jeziora Attersee.
Z jednego jeziora nad drugie przejechać można w 20, góra 30 minut. Attersee to jasne jezioro momentami przypominające klimaty z Chorwacji podczas gdy Traunsee to ciemne jezioro do którego wpływa rzeka Traun i dalej płynie w kierunku Dunaju. Może przez to, że jest to jezioro przepływowe, może przez to, że od wschodniej strony jeziora wysoka góra zasłania skutecznie wpadanie promieni słońca do jeziora, nie wiem ale faktem jest, że Traunsee ma zupełnie inny charakter, przejrzystość, kolor niż niedalekie Attersee.
Gdy pada deszcz, filozofem nie trzeba być w rzekach będzie zmącona woda i nie ma co pchać się na nurkowanie.
My mięliśmy to szczęście zanurkować w momencie jak nie padało w okolicach około 6 tygodni. Lokalni przewodnicy mówią nawet, że wystarczy, iż jak tydzień nie pada deszcz to już da się nurkować w rzece i widoczność jest doskonała. Wiadomo, im dłuższa przerwa od ostatniego deszczu tym lepiej.
Kanion rzeki Traun gdzie wchodzi się, a w zasadzie wlatuje do wody jest tak malowniczy, że wszyscy zachwycają się i napawają widokiem tak unikatowego miejsca. Rzeka przez setki lat wyżłobiła wspaniałe zaułki i kształt koryta rzeki niespotykany często. Widok dosłownie zapiera dech w piersiach.
Do wody trzeba skoczyć ze skały i tu u niektórych może pojawić się TRAUMatyczne uczucie bowiem trzeba lecieć dobre 5-6 metrów. Serce wali jak młot z emocji ale nie to jest najgorsze.
Do wody trzeba zejść z parkingu samochodowego dobre 300 metrów, a i to nie jest najgorsze bo potem trzeba wrócić pod górkę z tym samym sprzętem do nurkowaniaJ
Wysiłek fizyczny jest duży. Trzeba wziąć to pod uwagę. Miejsce gdzie nurkujemy ma mnóstwo zakamarków, szczelin, wyżłobień, konarów drzew, przesmyków skalnych, mniejszych i większych wodospadów. W październiku maksymalna głębokość wynosiła 7 metr ów, gdy stan wody jest wyższy podejrzewam, że woda może mieć nawet i 15-18 metrów głębokości.
Opisać to miejsce jest niezwykle trudno ze względu na kształt geologiczny dna dlatego ograniczę się do charakterystycznych elementów tego miejsca.
Jeśli ktoś nie sfotografował w swoim życiu pstrąga, tu ma doskonałą okazję i nie jest to żaden wysiłek. Pływają wszędzie i są bardzo ciekawskie. Osobiście widziałem pstrąga potokowego i tęczowego. Występują tu też inne ryby, ja osobiście widziałem tylko okonie. Większe okazy pstrągów wydają się bardziej płochliwe ale można je podejść sposobem. W to miejsce nie dotarła XVIII wieczna dżuma racza tak wiec zobaczymy wspaniałe okazy raków szlachetnych, które, aż łezka wciska się do oka w Polsce też kiedyś żyły. Piękne duże okazy z pomarańczowym zabarwieniem, a szczypcami jak homary.
Gdy stan rzeki jest niski jak w dniu kiedy nurkowaliśmy spokojnie można popłynąć z nurtem rzeki, a następnie wrócić do miejsca gdzie był początek nurkowania. Prąd jest na tyle słaby, ze nie będziemy mieli z tym problemu.
Natomiast logistyka wyjścia jest bardziej utrudniona. Nie da się wyjść w sprzęcie. Ktoś musi odebrać ten sprzęt z górnej skały i aby to zrobić lina i karabińczyki oraz silna ręka, która wciągnie butle z jacketem do góry jest niezbędna.
Nasza grupa rozwiązała problem w taki sposób, iż po nurkowaniu dwie osoby rozebrały się w wodzie z jacketu i pasa i po skałach wdrapały się na górę gdzie na linie wyciągały sprzęt z wody i potem kolejno następni nurkowie wychodzili.
W tym miejscu można też logistykę inaczej rozwiązać. Płynąc z nurtem rzeki w pewnym momencie jest wypłycenie i nie da się dalej nurkować. Trzeba wyjść z wody, przespacerować się około 50 metrów w dół rzeki i ponownie wejść do następnego miejsca, a tam jest pochylnia z drabinką po której można wyjść z rzeki.
Jeśli chcemy mieć przewodnika i transport nad rzekę i powrotem po wyjściu z rzeki to możemy zorganizować to przy pomocy lokalnego centrum nurkowego i kosztuje to 40 EURO. My zorganizowaliśmy sobie logistykę sami i tym samym 40 euro zostało w kieszeni ale koniecznie trzeba pamiętać o mocnej linie do wyciągania sprzętu nurkowego i fotograficznego.
Przejrzystość w rzece jak widać na zdjęciach, minimalna 8 metrów, maksymalna około 25 metrów. Tam gdzie jest najczystsza woda efekt wizualny jest niemalże jak w meksykańskich Cenotach. Po prostu rewelacja !
Z ważnych logistycznych elementów zaznaczyć trzeba, iż jeśli ktoś przyjedzie w okolice Attersee w tzw. twin-secie i będzie chciał nurkować w takiej konfiguracji w rzece to po drodze do wody, a szczególnie pod górkę z powrotem na parking dosłownie można paść trupem z wysiłku. Pamiętajmy mamy 300 metrów to przejścia pod górę. To jest naprawdę duży wysiłek. W tej rzece spokojnie wystarczy nam butla 12-10 litrowa na godzinne nurkowanie.
Na 100% będę wracał w to miejsce za każdym razem gdy przejrzystość rzeki pozwoli na nurkowanie. Osobiście czekałem na taką okazje 3 lata. Wcześniej nie miałem szczęścia ze względu na deszcze i słabą przejrzystość wody. Zatem jak ktoś jedzie w okolice Attersee na nurkowania i przy okazji nie zanurkuje w tej rzece gdy jest czysta woda to uważam to za bardzo duży błąd. Jak to mówią „kto nie wierzy, niechaj zmierzy”. Sami sprawdźcie jak pięknie tam jest. Oczywiście zdjęcia przybliżają trochę tą świadomość ale zwrócicie uwagę, że nie mięliśmy słońca tylko zachmurzone niebo. W słońcu kanion rzeki Traun musi wyglądać jeszcze piękniej, a zdjęcia są dużo bardziej żywe i kolorowe.
Gorąco polecam jechać z nami na następną wyprawę w tamte okolice, a gdyby ktoś brał pod uwagę temperaturę wody to w połowie października 2010 wynosiła 12 stopni. Nawet na mokry skafander zupełnie wystarczająco!
Nurkowanie w rzece Traun, okolice Attersee, Austria
Pstragów tam co niemiara!!!
Dosłownie kilkanaście kilometrów od jeziora Attersee w stronę Wiednia rzeka Traun przecina autostradę. Rzeka wypływa z jeziora o nazwie Traunsee, które leży po drugiej stronie masywu gór odcinając się na wschodniej stronie od bardziej znanego jeziora Attersee.
Z jednego jeziora nad drugie przejechać można w 20, góra 30 minut. Attersee to jasne jezioro momentami przypominające klimaty z Chorwacji podczas gdy Traunsee to ciemne jezioro do którego wpływa rzeka Traun i dalej płynie w kierunku Dunaju. Może przez to, że jest to jezioro przepływowe, może przez to, że od wschodniej strony jeziora wysoka góra zasłania skutecznie wpadanie promieni słońca do jeziora, nie wiem ale faktem jest, że Traunsee ma zupełnie inny charakter, przejrzystość, kolor niż niedalekie Attersee.
Gdy pada deszcz, filozofem nie trzeba być w rzekach będzie zmącona woda i nie ma co pchać się na nurkowanie.
My mięliśmy to szczęście zanurkować w momencie jak nie padało w okolicach około 6 tygodni. Lokalni przewodnicy mówią nawet, że wystarczy, iż jak tydzień nie pada deszcz to już da się nurkować w rzece i widoczność jest doskonała. Wiadomo, im dłuższa przerwa od ostatniego deszczu tym lepiej.
Kanion rzeki Traun gdzie wchodzi się, a w zasadzie wlatuje do wody jest tak malowniczy, że wszyscy zachwycają się i napawają widokiem tak unikatowego miejsca. Rzeka przez setki lat wyżłobiła wspaniałe zaułki i kształt koryta rzeki niespotykany często. Widok dosłownie zapiera dech w piersiach.
Do wody trzeba skoczyć ze skały i tu u niektórych może pojawić się TRAUMatyczne uczucie bowiem trzeba lecieć dobre 5-6 metrów. Serce wali jak młot z emocji ale nie to jest najgorsze.
Do wody trzeba zejść z parkingu samochodowego dobre 300 metrów, a i to nie jest najgorsze bo potem trzeba wrócić pod górkę z tym samym sprzętem do nurkowaniaJ
Wysiłek fizyczny jest duży. Trzeba wziąć to pod uwagę. Miejsce gdzie nurkujemy ma mnóstwo zakamarków, szczelin, wyżłobień, konarów drzew, przesmyków skalnych, mniejszych i większych wodospadów. W październiku maksymalna głębokość wynosiła 7 metr ów, gdy stan wody jest wyższy podejrzewam, że woda może mieć nawet i 15-18 metrów głębokości.
Opisać to miejsce jest niezwykle trudno ze względu na kształt geologiczny dna dlatego ograniczę się do charakterystycznych elementów tego miejsca.
Jeśli ktoś nie sfotografował w swoim życiu pstrąga, tu ma doskonałą okazję i nie jest to żaden wysiłek. Pływają wszędzie i są bardzo ciekawskie. Osobiście widziałem pstrąga potokowego i tęczowego. Występują tu też inne ryby, ja osobiście widziałem tylko okonie. Większe okazy pstrągów wydają się bardziej płochliwe ale można je podejść sposobem. W to miejsce nie dotarła XVIII wieczna dżuma racza tak wiec zobaczymy wspaniałe okazy raków szlachetnych, które, aż łezka wciska się do oka w Polsce też kiedyś żyły. Piękne duże okazy z pomarańczowym zabarwieniem, a szczypcami jak homary.
Gdy stan rzeki jest niski jak w dniu kiedy nurkowaliśmy spokojnie można popłynąć z nurtem rzeki, a następnie wrócić do miejsca gdzie był początek nurkowania. Prąd jest na tyle słaby, ze nie będziemy mieli z tym problemu.
Natomiast logistyka wyjścia jest bardziej utrudniona. Nie da się wyjść w sprzęcie. Ktoś musi odebrać ten sprzęt z górnej skały i aby to zrobić lina i karabińczyki oraz silna ręka, która wciągnie butle z jacketem do góry jest niezbędna.
Nasza grupa rozwiązała problem w taki sposób, iż po nurkowaniu dwie osoby rozebrały się w wodzie z jacketu i pasa i po skałach wdrapały się na górę gdzie na linie wyciągały sprzęt z wody i potem kolejno następni nurkowie wychodzili.
W tym miejscu można też logistykę inaczej rozwiązać. Płynąc z nurtem rzeki w pewnym momencie jest wypłycenie i nie da się dalej nurkować. Trzeba wyjść z wody, przespacerować się około 50 metrów w dół rzeki i ponownie wejść do następnego miejsca, a tam jest pochylnia z drabinką po której można wyjść z rzeki.
Jeśli chcemy mieć przewodnika i transport nad rzekę i powrotem po wyjściu z rzeki to możemy zorganizować to przy pomocy lokalnego centrum nurkowego i kosztuje to 40 EURO. My zorganizowaliśmy sobie logistykę sami i tym samym 40 euro zostało w kieszeni ale koniecznie trzeba pamiętać o mocnej linie do wyciągania sprzętu nurkowego i fotograficznego.
Przejrzystość w rzece jak widać na zdjęciach, minimalna 8 metrów, maksymalna około 25 metrów. Tam gdzie jest najczystsza woda efekt wizualny jest niemalże jak w meksykańskich Cenotach. Po prostu rewelacja !
Z ważnych logistycznych elementów zaznaczyć trzeba, iż jeśli ktoś przyjedzie w okolice Attersee w tzw. twin-secie i będzie chciał nurkować w takiej konfiguracji w rzece to po drodze do wody, a szczególnie pod górkę z powrotem na parking dosłownie można paść trupem z wysiłku. Pamiętajmy mamy 300 metrów to przejścia pod górę. To jest naprawdę duży wysiłek. W tej rzece spokojnie wystarczy nam butla 12-10 litrowa na godzinne nurkowanie.
Na 100% będę wracał w to miejsce za każdym razem gdy przejrzystość rzeki pozwoli na nurkowanie. Osobiście czekałem na taką okazje 3 lata. Wcześniej nie miałem szczęścia ze względu na deszcze i słabą przejrzystość wody. Zatem jak ktoś jedzie w okolice Attersee na nurkowania i przy okazji nie zanurkuje w tej rzece gdy jest czysta woda to uważam to za bardzo duży błąd. Jak to mówią „kto nie wierzy, niechaj zmierzy”. Sami sprawdźcie jak pięknie tam jest. Oczywiście zdjęcia przybliżają trochę tą świadomość ale zwrócicie uwagę, że nie mięliśmy słońca tylko zachmurzone niebo. W słońcu kanion rzeki Traun musi wyglądać jeszcze piękniej, a zdjęcia są dużo bardziej żywe i kolorowe.
Gorąco polecam jechać z nami na następną wyprawę w tamte okolice, a gdyby ktoś brał pod uwagę temperaturę wody to w połowie października 2010 wynosiła 12 stopni. Nawet na mokry skafander zupełnie wystarczająco!
Tekst i zdjęcia: Rudi Stankiewicz, Bestdivers.pl