Witam kolegę Lampe.Nie chciałbym żebyście mnie zrozumieli panowie więc ,nie jestem za tym aby był full luz w tej kwesti,legalizacja tak ale pod kontrolą,spożywanie tak ale z rozsądkiem,i na takich warunkach jak np wódę-dowodzik proszę.Nie jestem jakimś fanatykiem tego typu środków,nie palę nawet marysi(choć parę hektarów kiedyś z dymem puściłem),zdrowy rozsądek nakazuje mi jednak mieć takie a nie inne zdanie.Lampe coś tam wspomniał o konspiracji,strachu przed wpadką itd...bzdura,środek ten nie dość że łatwo dostępny to na dodatek gustują w nim raczej ci jak to Lampe określił -Z dobrych rodzin czy jakoś tak...wiem co mówię
Pełne polskie tłumaczenie raportu Światowej Organizacji Zdrowia -
jednego z największych i najbardziej aktualnych opracowań naukowych na
temat skutków używania marihuany.
W grudniu 1997 wydano długo oczekiwany, pierwszy od 15 lat raport
Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Organizacji Narodów Zjednoczonych
dotyczący marihuany. Skandal wybuchł, gdy brytyjski periodyk naukowy
"New Scientist" ujawnił w swym numerze z lutego 1998 fakt zatajenia
jednego z rozdziałów tego dokumentu. W ocenzurowanym rozdziale autorzy -
troje wiodących badaczy uzależnień - porównują naukowo udokumentowane
zagrożenia płynące z używania marihuany z zagrożeniami, jakie niesie ze
sobą stosowanie narkotyków legalnych, czyli alkoholu i nikotyny, oraz
nielegalnych - opiatów. Posługując się suchym językiem faktów wykazują,
że tam, gdzie ryzyko istnieje, jest ono w rzeczywistości o wiele
poważniejsze w przypadku obydwu legalnych narkotyków. Raport zdemaskował
podwójne standardy stosowane w debacie narkotykowej; zdaniem osoby
dobrze poinformowanej, na którą powołuje się New Scientist, niektórzy
członkowie szefostwa WHO "wpadli w szał" po przeczytaniu tego dokumentu.
Przeciwnikami raportu byli szef WHO Nakajima (który odszedł na
emeryturę w czerwcu 1998 roku) oraz dyrektor wydziału narkotyków dr
Yoshida.
New Scientist konkluduje, że teraz nie chodzi już o to, czy marihuana zostanie zalegalizowana, lecz kiedy to nastąpi.
Raport WHO o marihuanie - rozdział I
Podejście do problemu
Niepokój, jaki budzi zagrożenie dla zdrowia publicznego związane z
używaniem konopi w wielu rozwiniętych krajach, wydaje się na pozór
uzasadniony. Po pierwsze, w krajach takich konopi używa się powszechnie,
a wśród zażywających ten środek przeważa młodzież w okresie dojrzewania
oraz młode osoby dorosłe. Po drugie, konopie są środkiem odurzającym -
jak alkohol - który pali się podobnie jak tytoń, zasadne jest zatem
przypuszczenie, że łączą one w sobie co najmniej niektóre spośród
niekorzystnych następstw zdrowotnych obu tych środków, w znacznym
stopniu wpływających na stan zdrowia publicznego.
Wpływ używania konopi na zdrowie jednostki i społeczeństwa trudno jest
ocenić w sposób jednoznaczny. Pierwszą grupą przeszkód na drodze do
takiej oceny są trudności w ustaleniu związku przyczynowo-skutkowego
pomiędzy faktem używania konopi a przypisywanymi temu środkowi
niekorzystnymi skutkami zdrowotnymi i psychologicznymi. Druga grupa
przeszkód dotyczy kwantyfikacji powagi zagrożeń związanych z używaniem
konopi dla poszczególnych osób używających tego środka oraz dla szerszej
społeczności.
Wreszcie grupa trzecia to trudności związane z analizą porównawczą
takich zagrożeń. Ponieważ żadna postać ludzkiej aktywności nie jest
całkowicie wolna od ryzyka, zagrożenia związane z używaniem konopi
ocenić można jedynie drogą ich porównania z ryzykiem, jakie niosą ze
sobą inne podobne działania. Najbardziej oczywistym porównaniem, jakie
się tu nasuwa, jest porównanie z zagrożeniami związanymi z używaniem
innych podstawowych narkotyków "rozrywkowych" świata zachodniego, a
mianowicie alkoholu i tytoniu. W raporcie porównujemy konopie także z
opiatami, co pozwala zestawić ryzyko używania konopi z niekorzystnymi
następstwami narkotyku, który mimo niewielkiej skali zażywania
postrzegany jest jako jedno z głównych zagrożeń publicznych.
Dokonując tych porównań nie chcemy wykazywać wyższości jednego narkotyku
nad innymi. Naszym celem jest minimalizacja podwójnych standardów,
jakimi przy ocenie zdrowotnych następstw używania konopi posługują się
wszyscy uczestnicy debaty na temat statusu prawnego tego środka, a więc
zarówno przeciwnicy, jak i zwolennicy jego legalizacji. Z jednej strony
mamy tu sporą grupę ludzi starszych, przeciwników konopi, których
używanie tego środka niepokoi nieporównywalnie bardziej niż spożywanie
alkoholu. Z drugiej strony młodsi amatorzy konopi negują istnienie
jakichkolwiek niekorzystnych następstw używania tego środka, mimo iż
odurza on jak alkohol i pali się go jak tytoń. Kolejny powód, dla
którego przeprowadzamy nasze porównania, to zależność wielu naszych
wniosków co do prawdopodobnych niekorzystnych następstw używania konopi
od analogii pomiędzy skutkami używania alkoholu, konopi i tytoniu.
Czynnikiem, jaki komplikuje ocenę porównawczą, jest sposób zażywania
środka. W dzisiejszych rozwiniętych społeczeństwach zarówno konopie, jak
i tytoń zażywa się przede wszystkim paląc, a więc wdychając dym
wytwarzany przez tlącą się mieszankę zawierającą narkotyk. Co się tyczy
opiatów, w celach leczniczych podaje się je doustnie bądź drogą
wstrzykiwania, zaś w celach innych niż medyczne - przede wszystkim drogą
wstrzykiwania, wciągania do nosa lub palenia. Alkohol przyjmuje się
doustnie, w połączeniu z szeregiem innych substancji. Sposób
przyjmowania danego środka może z czasem ulegać zmianom w konkretnym
społeczeństwie: na przykład pod koniec XIX wieku w Ameryce Północnej
tytoń przede wszystkim żuto lub wdychano, obecnie zaś pojawiają się
dowody na stopniowe przechodzenie od wstrzykiwania heroiny do jej
palenia. W naszej analizie koncentrujemy się na sposobach zażywania
dominujących w społeczeństwach rozwiniętych, należy jednakże pamiętać,
że zmiana tych sposobów może w poważnym stopniu zmienić rozmiary i
rodzaj niekorzystnych następstw zażywania danego środka. W szczególności
tyczy się to konopi i tytoniu, gdzie najpoważniejsze problemy zdrowotne
wiążą się z paleniem jako sposobem ich zażywania.
Oto jakie podejście do powyższych kwestii zastosowaliśmy w niniejszym
raporcie. Po pierwsze ustaliliśmy najbardziej prawdopodobny związek
przyczynowo-skutkowy pomiędzy używaniem konopi a konkretnymi
następstwami zdrowotnymi. Posłużyliśmy się przy tym standardowymi
kryteriami oceny dowodów dla związków przyczynowych, chociaż musieliśmy
przy tym obniżyć nieco wymagania co do pewności dowodu, co umożliwiło
wyciągnięcie pewnych wniosków tymczasowych.
Po drugie, staraliśmy się w miarę możliwości kwantyfikować rozmiary
zagrożenia dla zdrowia jednostki i społeczeństwa w zakresie każdego z
niekorzystnych następstw zdrowotnych, jakie zasadnie przypisać można
używaniu konopi. Usiłowaliśmy oszacować względne prawdopodobieństwo
ryzyka dla zdrowia oraz dominację danego sposobu używania środka.
Po trzecie, wyniki tej analizy porównaliśmy z najbardziej wiarygodnymi
danymi szacunkowymi co do umieralności i zapadalności na choroby w
wyniku używania alkoholu, opiatów i tytoniu. Zaczęliśmy tu od porównań o
charakterze jakościowym, polegających na wskazaniu, czy dane
niekorzystne dla zdrowia skutki przypisywane konopiom można także
przypisać alkoholowi, nikotynie i opiatom. Dalej omawiamy prawdopodobne
zagrożenia związane z używaniem konopi w aspekcie ilościowym, porównując
je z ryzykiem, jakie niesie ze sobą spożywanie alkoholu bądź zażywanie
nikotyny; przytaczamy też nieco bezpośrednich dowodów porównawczych w
postaci następstw opisywanych przez osoby używające tych środków.
Dokonując powyższych trojakich porównań opieraliśmy się na danych
epidemiologicznych dotyczących zdrowotnych i psychologicznych następstw
używania konopi; dane te opierają się głównie na badaniach prowadzonych w
krajach anglojęzycznych, w tym przede wszystkim w Stanach
Zjednoczonych. Kraje o długiej tradycji intensywnego używania konopi nie
są niestety dostatecznie reprezentowane w literaturze naukowej.
Przewaga amerykańskich badań zdrowotnych następstw używania konopi
odzwierciedla zaniepokojenie społeczeństwa wzrostem popularności tego
środka wśród młodzieży i młodych osób dorosłych w USA na przestrzeni
ostatnich dziesięcioleci; zaniepokojenie to przełożyło się na
finansowanie epidemiologicznych badań zdrowotnych i następstw
psychologicznych używania konopi. Prowadzenie takich badań w krajach
rozwijających się powinno uzyskać pozycję priorytetową, tam zwłaszcza,
gdzie istnieje długa tradycja stosowania tego środka oraz występuje jego
bardzo wysokie spożycie wśród pewnych grup ludności. W tych właśnie
grupach najbardziej prawdopodobne jest wystąpienie ewentualnych
niekorzystnych następstw zdrowotnych i psychologicznych związanych z
chronicznym zażywaniem bardzo dużych dawek omawianego środka.
Nasze porównania następstw zdrowotnych ograniczają się ponadto w
znacznym stopniu do wpływu na zdrowie osób zażywających dany środek.
Niewiele mówimy o wpływie używania konopi na zdrowie i pomyślność osób
trzecich, które środka tego nie używają. Tego rodzaju pośrednie
następstwa zdrowotne nie doczekały się szerszego zbadania; nieliczne
wyjątki stanowią tu badania dotyczące wypadków drogowych oraz przemocy w
powiązaniu z alkoholem oraz biernego palenia w przypadku tytoniu.
Kwestie te zasługują być może na uwagę większą od tej, jaką im dotąd
poświęcano; z uwagi na brak niezbędnych danych nie mogliśmy jednak zająć
się nimi w niniejszym raporcie.
Raport WHO o marihuanie - rozdział II
Prawdopodobne skutki używania konopi
Ostre (bezpośrednie) następstwa zdrowotne i psychologiczne
Bezpośrednia toksyczność konopi jest bardzo niska. W literaturze
medycznej nie spotykamy potwierdzonych przypadków śmierci w wyniku
zatrucia konopiami. Badania na zwierzętach wskazują, iż dawka THC
powodująca 50-procentową umieralność u gryzoni jest nieporównywalnie
wyższa niż w przypadku innych powszechnie używanych środków
farmaceutycznych i używek. Ponadto dawka śmiertelna jest tym wyższa, im
wyższy poziom rozwoju filogenetycznego, co przez ekstrapolację sugeruje,
że w przypadku ludzi śmiertelną dawkę niełatwo byłoby przyjąć paląc
konopie czy też zażywając je doustnie (Grinspoon i Bakalar, 1993;
Rosencrantz, 1983).
Skutki dysforyczne
Najczęstszym nieprzyjemnym bezpośrednim skutkiem psychologicznym
używania konopi jest lęk, powodujący niekiedy przykre stany depresyjne
(Tart, 1970; Weil, 1970). O tego rodzaju efektach donoszą najczęściej
niedoświadczeni użytkownicy, nie znający działania konopi, a także
osoby, którym podano THC doustnie w celach leczniczych. U użytkowników
bardziej doświadczonych efekt taki może niekiedy pojawiać się po
przyjęciu dawki THC znacznie wyższej niż zamierzona. Skutkom tym można
najczęściej zapobiegać odpowiednio informując użytkowników o rodzaju
następstw, jakich mogą się spodziewać; można też radzić sobie z tymi
skutkami oferując użytkownikom pokrzepienie i wsparcie (Weil, 1970).
Wypadki drogowe
Główne potencjalne zagrożenia zdrowotne bezpośrednio związane z
używaniem konopi wynikają z wpływu tego środka na sprawność poznawczą i
psychomotoryczną. Odurzenie powoduje zależne od przyjętej dawki
upośledzenie wielu funkcji poznawczych i behawioralnych, od których
zależy sprawne wykonywanie czynności takich, jak np. prowadzenie
samochodu lub obsługa maszyn. Obejmuje to: wydłużony czas reakcji i
przetwarzania informacji, upośledzenie koordynacji percepcyjno-ruchowej
oraz sprawności motorycznej, osłabienie pamięci krótkoterminowej,
odbioru sygnałów i zdolności podążania wytyczoną trasą, oraz wydłużenie
czasu percepcji (Chait i Pierri, 1992).
Negatywny wpływ konopi na sprawność psychomotoryczną niemal zawsze
zależy od przyjętej dawki (Chait i Pierri, 1992). Skutki użycia środka
są zasadniczo mocniejsze, szersze i trwalsze w przypadku czynności
wymagających dłuższego napięcia uwagi. Bezpośredni wpływ "rozrywkowych"
dawek konopi na sprawność kierowcy, badany w laboratoryjnych
symulatorach i na typowych trasach, przypomina wpływ alkoholu w dawkach
prowadzących do zawartości tego środka we krwi na poziomie 0.07% - 0.10%
(Hansteen, Miller, Lonero, Reid i Jones, 1976; Peck i in., 1986;
Smiley, 1986).
Podczas gdy konopie osłabiają sprawność kierowców w warunkach
laboratoryjnych i symulowanych, trudno jest odnieść rozmiary tego
upośledzenia do zwiększonego ryzyka wypadku drogowego. Badacze wpływu
konopi na sprawność kierowcy w warunkach naturalnych odkryli co najwyżej
niewielki poziom upośledzenia (np. Sutton, 1983). Osoby odurzone
konopiami jadą wolniej, lepiej bowiem zdają sobie sprawę z własnego
upośledzenia psychomotorycznego niż osoby odurzone alkoholem, które
zasadniczo skłonne są do szybszej jazdy (Smiley, 1986).
Żadne z kontrolowanych badań epidemiologicznych nie dowiodły większego
zagrożenia wypadkami drogowymi u osób używających konopi. Szwedzkie
badania umieralności, prowadzone przez 15 lat wśród poborowych, wykazały
zwiększone ryzyko przedwczesnego zgonu u mężczyzn, którzy przed
osiągnięciem 18 roku życia palili konopie co najmniej 50 razy. Główną
przyczyną tego wzrostu było wyższe prawdopodobieństwo śmierci
gwałtownej, w tym śmierci w wypadku drogowym (26%) oraz w wyniku innych
wypadków jak utopienie czy upadek z wysokości (7%). Zwiększone ryzyko
znikało jednakże po zastosowaniu wieloczynnikowej analizy statystycznej
zmiennych zaciemniających, jak używanie alkoholu czy innych środków
odurzających (Andreasson i Allebeck, 1990).
Wpływ konopi na wypadki drogowe pozostanie najpewniej niejasny z uwagi
na trudności w prowadzeniu i interpretowaniu badań przypadków (patrz
rozdział napisany przez Smileya w tym tomie). Zawartość kannabinoidów we
krwi nie dowodzi jeszcze, że dany kierowca czy pieszy był odurzony
konopiami w momencie wypadku, a ponadto wielu kierowców, u których
stwierdza się kannabinoidy we krwi, jest w chwili wypadku także pod
wpływem alkoholu (Smiley, 1986). Prowadzenie po użyciu środka jest
niebezpieczne także z uwagi na czynniki inne niż sprawność
psychomotoryczna. Na pierwsze miejsce wysuwa się tu gotowość do
podejmowania ryzyka, która - jak sugerują dostępne dane - bywa mniejsza w
przypadku odurzenia konopiami w przeciwieństwie do stanu odurzenia
alkoholem, który znacznie zwiększa gotowość do ryzykowania (Smiley,
1986).
Następstwa zdrowotne chronicznego używania konopi
cd-
System odpornościowy
Istnieją dość spójne dowody na to, że THC może powodować zmiany
komórkowe, np. zmieniać metabolizm komórkowy i syntezę DNA in vitro
(Bloch, 1983). Jeszcze mocniejsze dowody wskazują na mutagenne działanie
in vitro dymu z palonych konopi, co oznacza, że może on być rakotwórczy
z tych samych powodów, co dym tytoniowy (Leuchtenberger, 1983).
Mamy także dość spójne dowody na to, że kannabinoidy upośledzają
funkcjonowanie systemu odpornościowego u gryzoni na poziomie tak
komórkowym, jak i humoralnym (Munson i Fehr, 1983). Zmiany te obniżają
odporność na zakażenia bakteryjne i wirusowe. Dowiedziono też, że
nie-kannabinoidalne składniki dymu z palonych konopi upośledzają
funkcjonowanie makrofagów komórkowych, czyli pierwszej linii obrony w
płucach człowieka (Munson i Fehr, 1983). Znaczenie tych odkryć dla
zdrowia nie jest jasne: dawki konieczne dla wywołania takich skutków są
często bardzo wysokie, zaś problem ekstrapolacji skutków takich dawek na
dawki używane przez ludzi dodatkowo komplikuje możliwość wytworzenia
tolerancji na niekorzystne następstwa dla systemu odpornościowego
(Hollister, 1992).
Co więcej, nieliczne doświadczalne i kliniczne dowody wpływu konopi na
system odpornościowy człowieka nie są jednoznaczne: niewielka liczba
wczesnych badań, które sugerowały istnienie niekorzystnych następstw,
nie doczekała się potwierdzenia w badaniach późniejszych (Munson i Fehr,
1983; Hollister, 1992). Obecnie nie dysponujemy jednoznacznymi dowodami
na to, że spożywanie kannabinoidów przyczynia się do dysfunkcji układu
odpornościowego u człowieka, wyrażającej się zmniejszoną liczbą lub
upośledzonym działaniem T-limfocytów, B-limfocytów lub makrofagów, albo
też zmniejszonym poziomem immunoglobuliny.
Niepewne jest także kliniczne i biologiczne znaczenie takiego
potencjalnego upośledzenia odporności u osób chronicznie używających
konopi. Do chwili obecnej nie przedstawiono dowodów epidemiologicznych w
postaci wyższej zachorowalności wśród osób chronicznie używających
dużych ilości konopi. Jedne badania dużej grupy homoseksualistów -
nosicieli wirusa HIV wskazują, iż regularne używanie konopi nie zwiększa
ryzyka rozwinięcia się pełnoobjawowego AIDS (Kaslow i in., 1989).
Biorąc pod uwagę długość okresu intensywnego używania konopi przez młode
osoby dorosłe w społeczeństwach zachodnich, z braku epidemii chorób
zakaźnych wynika niewielkie prawdopodobieństwo, by palenie konopi w
poważniejszy sposób upośledzało system immunologiczny.
Trudniej jest wykluczyć ewentualność, że chroniczne używanie dużych
dawek konopi powoduje niewielkie osłabienie odporności. Następstwa takie
prowadziłyby do niewielkiego wzrostu zachorowalności na typowe choroby
bakteryjne i wirusowe u osób chronicznie używających konopi, co miałoby
znaczenie dla zdrowia publicznego z uwagi na wzrost wydatków na służbę
zdrowia oraz mniejszą wydajność młodych osób dorosłych, którzy używają
konopi w największych dawkach. Niedawne badania epidemiologiczne
przeprowadzone przez Polena i innych (1993), gdzie porównywano zakres
korzystania z usług medycznych przez osoby niepalące i regularnych
palaczy konopi (lecz nie tytoniu), dostarczają pierwszych sugestii co do
zwiększonego ryzyka zachorowania na choroby układu oddechowego u
palaczy konopi. Pozostaje to jednak w dziedzinie sugestii, w badaniach
nie wprowadzono bowiem rozróżnienia na zakaźne i niezakaźne choroby
układu oddechowego.
Układ sercowo-naczyniowy
Nadal obowiązuje wniosek sformułowany przez Institute of Medicine w 1982
roku: że mianowicie palenie marihuany "powoduje typowe dla wysiłku
zmiany w obrębie serca i krążenia ... [jednakże] nie ma dowodów na to
... że wywiera to trwały szkodliwy wpływ na zdrowy układ
sercowo-naczyniowy ..." (str. 72). Wpływ konopi na układ
sercowo-naczyniowy może być mniej łagodny u osób cierpiących na
nadciśnienie, choroby mózgowo-naczyniowe oraz chorobę wieńcową, u
których marihuana powoduje zagrożenie drogą intensyfikacji pracy serca
(Aronow i Cassidy, 1974, 1975).
Układ oddechowy
Chroniczne palenie dużych ilości konopi upośledza funkcjonowanie dużych
dróg oddechowych i prawdopodobnie wywołuje objawy chronicznego bronchitu
w postaci kaszlu, odkrztuszania plwociny oraz krótkiego oddechu (Bloom i
in., 1987; Huber i in., 1988; Tashkin i in., 1988a, 1990). Dobrze
udokumentowane jest niekorzystne działanie dymu tytoniowego, którego
skład jest bardzo podobny do dymu z palonych konopi pod względem
jakościowym (Tashkin, 1993; Wu i in., 1988). Jak dotąd niewiele jest
jeszcze dowodów bezpośrednich (Huber i in., 1988), mamy jednak pewne
wskazówki, że chroniczne palenie konopi może powodować w tkance płucnej
zmiany histopatologiczne w rodzaju zmian, które poprzedzają powstanie
raka płuc (Fligiel i in., 1988).
W mniej odległych czasach obawy dotyczące raka płuc wzrosły pod wpływem
serii doniesień o przypadkach nowotworów dróg oddechowo-pokarmowych u
młodych osób dorosłych z historią intensywnego używania konopi (np.
Caplan i Brigham, 1989; Donald, 1991; Taylor, 1988). Choć doniesienia te
nie dostarczają przekonywujących dowodów - nie były kontrolowane, zaś
wielu pacjentów równolegle używało alkoholu i tytoniu - niewątpliwie
dają jednakże podstawy do obaw, gdyż tego rodzaju nowotwory rzadko
występują u osób poniżej 60 roku życia, choćby nawet osoby te paliły
tytoń i piły alkohol (Tashkin, 1993). Palenie konopi może wiązać się z
bezpośrednim ryzykiem dla osób cierpiących na choroby układu
oddechowego, na przykład na astmę. Coraz więcej dowodów wskazuje na
powiązanie palenia tytoniu i astmy oraz objawów astmatycznych.
Potencjalny niekorzystny wpływ konopi na układ oddechowy ogranicza się
do palenia jako sposobu przyjmowania tego środka; wpływ taki jest
niemożliwy w przypadku zażywania konopi doustnie.
Wpływ na układ rozrodczy
Chroniczne używanie konopi prawdopodobnie zaburza funkcjonowanie
męskiego i żeńskiego układu rozrodczego u zwierząt, ograniczając
wydzielanie testosteronu, produkcję nasienia oraz ruchliwość i żywotność
plemników u samców, jak również zaburzając cykl owulacyjny u samic
(Bloch, 1983; Institute of Medicine, 1982). Nie jest pewne, czy konopie
powodują te same skutki u ludzi: literatura dotycząca mężczyzn jest
skąpa i dostarcza niespójnych danych (Mendelson i Mello, 1984), zaś
wpływu konopi na kobiety nie badano (Hollister, 1986). Niepewne jest
także kliniczne znaczenie takich skutków u normalnych, zdrowych młodych
mężczyzn. Niekorzystne następstwa mogą okazać się poważniejsze u
dorastających chłopców oraz u dorosłych mężczyzn o płodności osłabionej z
innych powodów.
Palenie konopi w czasie ciąży prawdopodobnie upośledza rozwój płodu
(Gibson i in., 1983; Hatch and Bracken, 1986; Tennes i in., 1985;
Zuckerman i in., 1989), prowadząc do zmniejszenia wagi urodzeniowej
(Abel, 1985). Może to być wynikiem krócej trwającej ciąży, a powodujący
to mechanizm jest prawdopodobnie identyczny jak w przypadku palenia
papierosów - niedotlenienie płodu. Nie jest pewne, czy używanie konopi
podczas ciąży powoduje niewielki wzrost ryzyka uszkodzeń płodu
spowodowanych jego narażeniem na działanie tego środka w życiu płodowym.
Pewne dowody takiego działania uzyskano w badaniach na zwierzętach,
choć dotyczyły one na ogół bardzo dużych dawek podawanych do przewodu
pokarmowego (Abel, 1985). Nieliczne badania na ludziach dały w
większości wyniki zerowe (Gibson i in., 1983; Hatch i Bracken, 1986;
Hingson i in., 1982; Zuckerman i in., 1989).
Niewiele mamy dowodów na to, że używanie konopi może powodować u
któregokolwiek z rodziców anomalie chromosomalne lub genetyczne, jakie
mogłyby zostać przekazane potomstwu. Istniejące dane z badań na
zwierzętach oraz in vitro sugerują, iż dym z palonych konopi ma
silniejsze właściwości mutagenne niż THC, przy czym właściwości te mogą
najpewniej prowadzić raczej do wzrostu ryzyka zachorowania na raka, niż
do przekazywania wad genetycznych dziecku (Bloch, 1983; Hollister,
1986).
Sugestywne dowody wskazują, że noworodki narażone w życiu płodowych na
działanie konopi mogą doświadczać następstw tego faktu w zakresie
zachowania i rozwoju w ciągu pierwszych kilku miesięcy po urodzeniu (np.
Fried 1985, 1989). Kilka kontrolowanych badań przypadków sugeruje
istnienie zwiększonego ryzyka zachorowania na pewne nowotwory dziecięce
(a mianowicie astrocytomas i białaczka) u dzieci kobiet, które używały
konopi podczas ciąży (Kuitjen i in., 1990; Robison i in., 1989).
Możliwe następstwa zdrowotne zanieczyszczeń konopi
Z uwagi na nielegalność konopi, ich uprawa, zbiory i rozprowadzanie nie
podlegają mechanizmom kontroli jakości, co zapewniłoby konsumentom
wiarygodny i bezpieczny produkt. W krajach rozwijających się - jak np. w
Kenii - dobrze rozumie się fakt, że nielegalna produkcja alkoholu może
prowadzić do jego zanieczyszczenia toksycznymi produktami ubocznymi lub
podróbkami, które mogą prowadzić do śmierci lub poważnego uszczerbku na
zdrowiu konsumentów. To samo jest być może prawdą w odniesieniu do
nielegalnych narkotyków w rodzaju opiatów, kokainy i amfetaminy w
społeczeństwach rozwiniętych. Nie ma dowodów podobnych następstw
zdrowotnych w przypadku konopi, choć wyraża się obawy co do możliwych
niekorzystnych skutków używania konopi zanieczyszczonych środkami
chwastobójczymi (jak paraquat), stosowanymi do walki z nielegalnymi
plantacjami konopi w USA w latach siedemdziesiątych. Obawy te okazały
się bezpodstawne (Hollister, 1986). Obawiano się także
mikrobiologicznych zanieczyszczeń liści konopi, lecz - poza niewielką
liczbą opisów przypadków - nie przedstawiono poważniejszych dowodów
niekorzystnego wpływu takich zanieczyszczeń na zdrowie osób biorących
konopie (Hollister, 1986).
Motywacja u dorosłych
Jedna z głównych obaw co do psychologicznych następstw chronicznego
używania dużych dawek konopi dotyczy ich niekorzystnego wpływu na
motywację u dorosłych. Dowody na istnienie "zespołu amotywacyjnego" u
dorosłych to przede wszystkim opisy przypadków i doniesienia z
obserwacji (np. Kolansky i Moore, 1971; Millman i Sbriglio, 1986).
Nieliczne terenowe i laboratoryjne badania kontrolowane nie dostarczyły
przekonywających dowodów istnienia takiego zespołu (Dornbush, 1974;
Negrete, 1983; Hollister, 1986). Wartość dowodowa badań terenowych jest
ograniczona z uwagi na niewielkie rozmiary badanych prób
oraz ich skąpą charakterystykę socjodemograficzną; co się tyczy badań
laboratoryjnych, wartość ich umniejsza krótki okres zażywania środka,
młody wiek i doskonały stan zdrowia ochotników, oraz niewysokie
wymagania stawiane im w warunkach laboratoryjnych (Cohen, 1982).
Niektóre spośród osób regularnie używających konopi wspominają utratę
ambicji i niższą wydajność w nauce i pracy jako niekorzystne skutki
zażywania środka (np. Hendin i in., 1987), zaś osoby, które zaprzestały
używania konopi podają niekiedy zmniejszenie wydajności w pracy jako
powód rzucenia nałogu (Jones, 1984). Tym niemniej wątpliwe jest, by
używanie konopi powodowało charakterystyczny zespół amotywacyjny.
Rozsądniej byłoby zapewne traktować objawy osłabionej motywacji jako
skutek chronicznego odurzenia konopiami, niż tworzyć tu zupełnie nowy
zespół chorobowy.
Okres dojrzewania
W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych w Stanach Zjednoczonych
używanie konopi zdawało się prowadzić do wzrostu ryzyka przerwania nauki
szkolnej oraz braku stabilności zawodowej w pierwszych latach
dorosłości (Newcombe i Bentler, 1988). Pozorna siła tego związku w
badaniach przekrojowych (np. Kandel, 1984) została przeceniona, gdyż
dorastająca młodzież o największych skłonnościach do używania konopi ma
jeszcze przed pierwszym kontaktem z tym środkiem niższe aspiracje
edukacyjne i gorsze wyniki szkolne od swych nie używających konopi
kolegów (Newcombe i Bentler, 1988). Możliwe jest, że za takie pozorne
związki przyczynowe odpowiadają czynniki inne niż używanie marihuany.
Nie licząc występującego już wcześniej nonkonformizmu, tego rodzaju
niekorzystny wpływ zażywania konopi oraz innych środków na dojrzewanie -
jeśli w ogóle istnieje - może narastać kaskadowo przez pierwsze lata
dorosłości, określając wybór zawodu, wysokość zarobków, wybór partnera
życiowego oraz jakość życia osoby używającej takich środków oraz jej
dzieci.
Głównym wynikiem badań konsekwencji młodzieńczego używania konopi dla
życia dorosłego było dostarczenie mocnych dowodów na istnienie pewnych
wzorców inicjacji wśród amerykańskich nastolatków lat siedemdziesiątych,
gdzie używanie konopi poprzedzało kontakt z "twardszymi" narkotykami w
postaci środków pobudzających czy pochodnych opium (Kandel i in., 1984;
Donovan i Jessor, 1983; Yamaguchi i Kandel, 1984 a, b). Znaczenie
przyczynowe takiego wzorca inicjacji jest kontrowersyjne. Hipoteza
mówiąca, iż przejście do kolejnych narkotyków jest bezpośrednim efektem
używania konopi, jest najmniej przekonywująca. Więcej przemawia za
dwiema innymi hipotezami, które zresztą nie wykluczają się wzajemnie.
Pierwsza z nich mówi, że mamy tu do czynienia z selektywnym doborem do
grona używających konopi wśród nonkonformistycznie nastawionej
dojrzewającej młodzieży o skłonnościach do zażywania także i innych
środków nielegalnych. Zgodnie z drugą hipotezą, z chwilą dołączenia do
grupy używających konopi społeczne interakcje z innymi biorącymi
rówieśnikami oraz kontakt z innymi narkotykami podczas zakupu konopi na
czarnym rynku zwiększają sposobność spróbowania także i tego rodzaju
innych środków (Baumrind, 1983; Goode, 1974; Kandel, 1988).
Zespół uzależnienia
Zespół uzależnienia od konopi opisany w DSM-IV (American Psychiatric
Association, 1994) może wystąpić u osób chronicznie biorących duże dawki
tego środka. Mocne dowody doświadczalne wskazują, że u osób takich może
wytworzyć się tolerancja na subiektywne oraz sercowo-naczyniowe skutki
zażywania. Sugestywne dane dowodzą też, że niekiedy może wystąpić zespół
odstawienia jako reakcja na nagłe zaprzestanie używania konopi, choć
zespół ma przebieg znacznie łagodniejszy i mnie wyraźny, niż w przypadku
odstawienia alkoholu bądź opiatów (Compton, Dewey i Martin, 1990; Jones
i Benowitz, 1976). DSM-IV stwierdza, że "objawy ewentualnego zespołu
odstawienia konopi (np. drażliwość lub stany lękowe, którym towarzyszą
zmiany fizyczne w rodzaju drżenia kończyn, wzmożonej potliwości,
nudności i zaburzeń snu) opisywano w powiązaniu z używaniem bardzo
dużych dawek, lecz ich znaczenie kliniczne jest niepewne." (American
Psychiatric Association, 1994:215).
Istnieją kliniczne i epidemiologiczne dowody na to, że u osób biorących
duże dawki konopi mogą pojawić się problemy z kontrolowaniem ilości
zażywanego środka; osoby takie mogą też trwać przy swym nałogu pomimo
niekorzystnych osobistych konsekwencji jego używania (Jones, 1984;
Roffman i in., 1988; Weller i in., 1984). Ograniczone dane kliniczne
sugerują podobieństwo zespołu uzależnienia od konopi do nałogu
alkoholowego (Kosten i in., 1987). Jak dowodzą epidemiologiczne badania
nad rozpowszechnieniem uzależnienia od narkotyków w całej populacji (np.
Anthony i Helzer, 1991), uzależnienie od konopi - w postaci zgodnej z
definicjami zawartymi w podręcznikach diagnostyki - jest jedną z
najbardziej rozpowszechnionych form uzależnienia od narkotyków w
społeczeństwach zachodnich, a to z uwagi na ogromną popularność tego
środka. Z drugiej strony stosunkowo niewiele osób biorących podejmuje
leczenie dla uwolnienia się od tego nałogu (American Psychiatric
Association, 1994: 220-221).
Skutki poznawcze
Waga zgromadzonych dowodów sugeruje, że nawet długotrwałe używanie
dużych dawek konopi nie powoduje poważnego czy też silnego upośledzenia
funkcji poznawczych (Carter i in., 1980; Fehr i Kalant, 1983b, Rubin i
Comitas, 1975; Wert i Raulin, 1986). Gdyby tak było, fakt ten zdołano by
już wykryć w badaniach. Istnieją jednak pewne dowody kliniczne i
eksperymentalne na to, że długotrwałe używanie konopi może prowadzić do
bardziej subtelnego upośledzenia wyższych funkcji poznawczych - pamięci,
uwagi i organizacji, jak również integracji złożonych informacji (Page i
in., 1988; Solowij i in., 1991, 1992, 1993, patrz też rozdział Solowija
w tej pracy). Choć ledwo uchwytne, upośledzenie to może mieć
niekorzystny wpływ na codzienne funkcjonowanie, zwłaszcza w przypadku
osób, których praca zawodowa wymaga dużej sprawności poznawczej. Dowody
sugerują, że im dłuższy okres używania konopi, tym lepiej zaznacza się
upośledzenie poznawcze (Solowij i in., 1992, 1993). Nie wiadomo jeszcze,
czy upośledzenie to może cofnąć się po dłuższym okresie abstynencji.
Uszkodzenia mózgu
Podejrzenie, iż chroniczne używanie dużych dawek konopi może powodować
poważne uszkodzenia strukturalne mózgu, wywołane zostało jednymi słabo
kontrolowanymi badaniami, które przeprowadzono przy użyciu przestarzałej
metody badawczej. Autorzy donosili o występowaniu powiększenia komór
mózgowych u osób używających konopi (Campbell i in., 1971). Wynikowi
temu nadano szeroki i bezkrytyczny rozgłos. Od tamtej pory żadne z wielu
lepiej kontrolowanych badań prowadzonych przy użyciu nowocześniejszych
metod nie potwierdziły występowania strukturalnych zmian w mózgu u osób
od dawna biorących duże dawki konopi (np. Co i in., 1977; Kuehnle i in.,
1977). Te negatywne wyniki zgadzają się z dowodami na to, że
jakikolwiek wpływ chronicznego używania konopi na sferę poznawczą może
być wyłącznie subtelny, jest zatem mało prawdopodobne, by prowadził do
poważnych zmian strukturalnych w mózgu.
Poważne zaburzenia psychiczne
Sugestywne dowody wskazują, iż duże dawki THC mogą wywołać ostrą
psychozę z przewagą objawów takich, jak splątanie, amnezja, złudzenia,
halucynacje, lęki, pobudzenie i hipomania. Dane te uzyskano w
laboratoryjnych badaniach nad działaniem THC na normalnych ochotników,
oraz w trakcie klinicznej obserwacji objawów psychotycznych u osób
biorących duże dawki konopi, przy czym objawy te ustępują natychmiast po
zaprzestaniu przyjmowania środka (Bernardson i Gunne, 1972; Chopra i
Smith, 1974; Edwards, 1976).
Mniej danych znaleźć można na poparcie hipotezy, iż używanie konopi może
wywołać ostrą czy też chroniczną psychozę funkcjonalną (Thornicroft,
1990). Tego rodzaju ewentualności trudno jest badać z uwagi na rzadkość
występowania takich psychoz oraz praktyczną niemożność ich odróżnienia
od schizofrenii i psychoz maniakalno-depresyjnych występujących u osób,
które skądinąd używają konopi (Ghodse, 1986). Więcej dowodów wskazuje,
iż używanie konopi może mieć niekorzystny wpływ na rozwój schizofrenii u
osób cierpiących na tą chorobę, które nie zaprzestaną używania tego
środka (Cleghorn i in., 1991; Jablensky i in., 1991; Martinez-Arevalo i
in., 1994).
Bardzo sugestywne dane badawcze wskazują, że używanie dużych dawek
konopi może przyspieszać wystąpienie schizofrenii u osób podatnych na
zapadnięcie na tą chorobę (Andreasson i in., 1987; Schneier i Siris,
1987; Thornicroft, 1990). Związek ten nadal jednak pozostaje w sferze
sugestii. W jedynych bowiem przeprowadzonych dotąd badaniach (Andreasson
i in., 1987) faktu używania konopi nie udokumentowano w chwili
stawiania diagnozy; istnieje możliwość, iż używanie konopi łączyło się z
braniem amfetaminy; i wreszcie pozostaje niejasne, czy badacze w sposób
wiarygodny odróżniali schizofrenię od ostrych psychoz wywołanych
konopiami lub innymi środkami (Negrete, 1989; Thornicroft, 1990).
Jaki poważny dokument włączyłem na YT i po paru sekundach wyłączyłem jeżeli ktoś porównuje konopie siewne z konopiami indyjskimi to nie tylko jest ignorantem to debil
Te konopie które są hodowane w kraju i używamy je do zanęt i hydrauliki to nie te same które sie pali jako maryche .O losie The Union poważny dokument chyba dla tych co mają już dobrze czache sprutą .
Brawo za otwarte podejście. Gdybyś był jeszcze odrobinkę bardziej hermetyczy mógłbyś uchodzić za konserwę. Najłatwiej najeżdżać na coś o czym ma się zajebiste pojęcie. Szacuneczek;)
Dla tych którzy używają - zalegalizować Dla tych którzy nie używają - zostawić jak jest po pierwsze:Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził. po drugie:moim zdaniem niech sobie jest to legalne , ja i tak tego nie używam i nie będę używał. Jest tylko kwestią zdrowego rozsądku jak będziemy żyć i ze swoim życiem postępować, grunt to umiar. I tyle mojego zdania w tym temacie.
To jest moja ostatnia wypowiedź w tym wątku. Nie łowię na muchę, nie znam technik - nie wypowiadam się, bo prędzej czy później palnę coś głupiego. Ale skoro są ludzie którzy zjedli wszystkie rozumy, proponuję stanąć w szranki w czasie wyborów prezydenckich. Na pewno będę wiedział na kogo głosować. Natura ludzka jest taka że każdy i tak zrobi co będzie chciał i uważał za stosowne. A w tym wątku który został zapoczątkowany pojawiły się porównania nijak nie pasujące do w sumie błahego tematu. No cóż - każdy z nas ma rację i każdy z nas się myli. To się nazywa życie i wolna wola. Żegnam w ty wątku i miłych pogaduszek życzę. Pozdrawiam.
Dla tych którzy używają - zalegalizować Dla tych którzy nie używają - zostawić jak jest po pierwsze:Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził. po drugie:moim zdaniem niech sobie jest to legalne , ja i tak tego nie używam i nie będę używał. Jest tylko kwestią zdrowego rozsądku jak będziemy żyć i ze swoim życiem postępować, grunt to umiar. I tyle mojego zdania w tym temacie. i to jest to Grzegorz :)))))
1) co bardziej szkodliwe? Alkohol. Co wywołuje większą argresję - alkohol.
Co w związku z tym?
2) trawa sprzedawana legalnie będzie "czysta".
A niby na jakiej podstawie sądzisz, że tak by się stało? Alkohol masz legalny a jednak...
3) Legalnie nie znaczy każdemu - 18lat jak papierosy i alkohol.
Papierosy i alkohol dostaje dzieciak w 99proc. sklepów od ręki. Zatem to ograniczenie jest martwym prawem. Identycznie by było z trawką.
4)Zapup trawki 10 metrów od szkoły.
Oczywiście - w większości szkół tak jest. Nie we wszystkich. Jednakże wskazywałem na to, że wielu nie kupuje - ze strachu. Gdyby doszło do legalizacji - strachu by nie było. Logiczne.
"Z dobrych domów" - było to dalekie uogólnienie. Chodziło o naprawdę dobre domy, gdzie rodzice wpajają dzieciom prawe wartości. Jak rodzic wytłumaczyłby wówczas dziecku, że trawka jest zła? Skoro jest legalna to przeciez co w niej złego? Jako tata - co powiesz?
Legalizacje doprowadzają na dłuższą metę zawsze do zacierania pewnych spraw. Jeśli zalegalizujemy eutanazję, to za 50 lal 70-letni dziadek złamie nogę, a wnuczek podpisze zgodę na "zastrzyk" - tak będzie. Jeśli zgodzimy się na aborcję - za 50lat pójdziesz do dentysy, który zrobi sobie dodatkową "specjalizację" i usuniesz ciąże. Jeśli zgodzisz się na małżoeństwa gejów to za 50lat będą chcieli mieć dzieci (może wcześniej)
Jeśli zalegalizuje się trawkę - za 50 lat będziemy się spierać, czy zalegalizować amfetaminę.
Itd. Zastanawiam się czy jestem ograniczony patrząc na problem dalekosiężnie?
Kiedyś jarałem Piotrek ,jak miałem naście lat,zakazany owoc cieszy-i chyba dlatego jarałem bo ta cała otoczka wokół tego,ta konspira w ciemnych uliczkach wkręcała.Teraz jestem za legalizacją bo udawanie że zakaz wyeliminuje używki z ulic jest bzdurą totalną,zakaz wręcz bardziej je rozplenia.Państwo traci kolosalne wpływy z tego tytułu więc po co się pytam???Tak się składa że z racji środowiska w którym się wychowywałem mam niejako wgląd w takie rzeczy i wiem na te tematy nieco więcej niż szary kowalski stąd też moja opinia,gdy było przyzwolenie szara strefa w ciągu msc! prawie na pysk padła.Dealerzy wpadli w popłoch bo obudzili się z ręką w nocniku,nikt prawie nie dzwonił,bo i po co ryzykować?nielepiej dołożyć parę zł i chodzić na legalu z pudełkiem w kieszeni na którym jest stosowna nalepka?w tamtym okresie ani nie ubyło ani nie przybyło narkomanów-przybyło za to kasy w budżecie i to w h....j.Tak ja to widzę
"Z dobrych domów" - było to dalekie uogólnienie. Chodziło o naprawdę dobre domy, gdzie rodzice wpajają dzieciom prawe wartości. Jak rodzic wytłumaczyłby wówczas dziecku, że trawka jest zła? Skoro jest legalna to przeciez co w niej złego? Jako tata - co powiesz?
To samo co ty Lampe gdy któreś z twoich dzieci będzie chciało kupić sobie 0,5l wyborowej....
Daniel , bo taka jest prawda ! Kiedyś mój stary nauczyciel w szkole średniej zapytał: Kto z klasy pali, lub choć raz zapalił ? (chodziło o papierosy) Na to klasa podzieliła się na dwie nierówne grupy, nas palących było jakieś 80-85 % tzn. palących lub tych którzy choć raz zapalili. Na to nasz profesor odpowiedział że szanuje tych którzy mieli papierocha w ustach, bo odważyli się spróbować, bo taka jest już natura człowieka że normalny - spróbuje choćby po to by wiedzieć z czym ma do czynienia, Pozostała część została nazwana przez niego "nienormalnymi" , ale z szansą na naprawę swej normalności. Myślę że w tej anegdocie jest wszystko to o czym Ty mówisz.
widzę koledzy że dobry temat zapodałem ale właśnie o to mi chodziło chciałem poznać wasze zdanie na temat zioła osób różnych w różnym wieku zwolenników jak i przeciwników pozdrawiam
Coś w tym jest,w tej starej mądrości...Za małolata popalałem papierosy i marysię bo ta konspira.... póżniej gdy dorosłem olałem to,bo było mi wolno...Może problem tkwi właśnie w szerokim pojmowaniu wolności? chcemy bo nie możemy-możemy olewamy...u mnie tak było
A ja tam paliłem i się tego nie wstydzę,mam syna w wieku 14 lat i wiem że jak będzie chciał to nie wiem jak bym go pilnował to i tak go nie upilnuje.To tyle co miałem napisać pozdrawiam
sam też paliłem i teraz też zapale jeśli najdzie mnie taka ochota wychodzę z założenia że trzeba dać sobie na luz a nie tylko żyć zmartwieniami i problemami szarej codzienności
Może to wam się wydać dziwne i podejrzane ale-JA NIE CHLAM,od 12-13 lat nie spożyłem ani krztyny alko,pod żadną postacią.Jestem jak ten koleś Tofik ze skeczu Ani Mru-Mru-ORGINALNY.Święty jednak do końca nie jestem...coś się tam ma za uszkami...
A ja już wyjarałem wagon kolejowy zigaretów ,wypiłem stawik gożały piwska to jakiś taki atlantyk pewnie ale tych ziułek jeszcze nie prubowałeteraz na P to tylko człowiekowi pomału piernąć zostaje he he pić już 2 latka nie piję palić zigarety palę o reszcie P nie piszę bo to też żadkośćhe he
Nie poruszyliśmy jednak bardzo ważnej kwesti, mianowicie osób , które już są uzależnione. Dlaczego według naszego CHOREGO prawa, ćpun osoba ewidentnie chora jest traktowana jak przestępca? Bo co bo ma przy sobie działkę? Teoretycznie każda osoba zwracająca się na odwyk powinna być przekazywana prokuraturze, gdyż u nas nie jest przestępstwem sprzedaż , a posiadanie. Do czego to prowadzi? Do tego , że mamy przepełnione więzienia osobami , które miały przy sobie narkotyki... część z nich handlowała, ale większość to zwykli użytkownicy. Ba osobiście uważam , że uzależniony handlarz tez powinien trafić na leczenie a nie do aresztu.
Jak napisałem wyżej, takiej legalizacji jak w Holandii u nas nie chciałbym widzieć... Wole aby kojarzono nas z mocherowymi beretami na świecie niż z zaćpaną imprezownią.
ALE!
karanie za posiadanie nawet śladowych ilości narkotyków ( opalona fifka --> za to tez są sprawy) jest dla mnie debilizmem. Wszystkie osoby chore, eksperymentującą młodzież, uzależnionych biznesmenów, księży i wszystkie grupy społeczne palące trawke , rekreacyjnie, sportowo, imprezowo, z powodu nałogu czy chęci skoloryzowania szarej rzeczywistości traktuje jak przestępców:/ Poronione!
Karajmy za sprzedaż, produkcje... i zostawmy w spokoju użytkowników. Model Czeski jest dla mnie idealny i w Polsce napewno by się sprawdził. Daje on spokój osobom chorym , które bez obawy mogą zgłosić się na leczenie , nie bojąc się , że policja nagle postanowi poprawić sobie statystyki i przeprowadzi kontrole w okolicy ośrodka konsultacyjnego dla uzależnionych od narkotyków. W ten sposób napewno niejednego groźnego dilera złapią.
Prawo to prawo w Szwecji można legalnie uprawiać sex ze zwierzętami w Polsce zoofilia to przestępstwo. Mamy iść w stronę Szwecji czy moherowej Polski ???
Prawo to prawo w Szwecji można legalnie uprawiać sex ze zwierzętami w Polsce zoofilia to przestępstwo. Mamy iść w stronę Szwecji czy moherowej Polski ???
Z całym szacunkiem do twojej osoby lecz takie to porównanie do maryśki
Prawo to prawo w Szwecji można legalnie uprawiać sex ze zwierzętami w Polsce zoofilia to przestępstwo. Mamy iść w stronę Szwecji czy moherowej Polski ???
Tomikan1129 wierzba powinna już przyjąc inne kolory,nie tylko ze względu na jesień,sory,że po starym niku ale...aż poszperam za tym zdjęciem-zajaram-napije,a na pobudke slejerek oczywiście.
Prawo to prawo w Szwecji można legalnie uprawiać sex ze zwierzętami w Polsce zoofilia to przestępstwo. Mamy iść w stronę Szwecji czy moherowej Polski ???
No kurza twarz tego to ja nie wiedziałem ze ludzie takie rzeczy na legalu .
Pies trącał Szwecję i ich chore zapędy,chcąc dokonywać takich chorych porównań pójdzmy dalej tym tropem i zlikwidujmy np kodeks ruchu drogowego bo w Egipcie np go nie ma.Rozmowa tyczy rzekomej szkodliwości maryśki i aspektów za i przeciw legalizacjii,wiele autorytetów nie widzi w niej nic złego więc dlaczego nie miałaby być legalna? WHO po latach analiz dobitnie wykazała że utarty stereotyp jest całkowicie błędny,więc cóż poza naszą chorą mentalnością stoi na drodze legalizacji tej używki?odp może być tylko jedna-Niewiedza i strach przed nowym.Czy jakakolwiek osoba będąca na NIE podała jakikolwiek naukowy aspekt swego twierdzenia?też nie,wszystkie wypowiedzi oparte są na stwierdzeniu że coś jest bo jest,bo tak mi się zdaje.Inne bardziej rozwiniete kraje poszły po rozum do głowy i czerpią z marysi niezłą kasę,tylko my Polacy jak zawsze durni i nielogiczni pozostajemy,nieważne że zakaz rozplenia zielsko coraz bardziej,nieważne że budżet traci,nieważne że szara strefa zaciera ręce,nieważne że skład palonego ziela niekontrolowany zupełnie-ważne że jestem na NIE bo to przecież takie modne w katolickim kraju.Zakażmy marysi ,potem z braku wiedzy kawy,tytoniu,wódy,bo to też jest przecież złe,spalmy dzieła Galileusza i dokąd nas to zaprowadzi? do pozycji na klęczkach w której to będziemy pocierać kijaszkiem o deseczkę chcąc rozpalić zjebane ognisko.Ciemnogród.Kto nie idzie naprzód-cofa się,zakazy tego typu są nieprzemyślane i z jakimikolwiek dobrymi intencjami nie mają nic wspólnego.
Porównanie Szwecji było specjalne .Jeśli ktoś pisze że np w Czechach zalegalizowali to ja przedstawiam to jako kontrargument .W innych krajach legalizują różne rzeczy to nie znaczy ze my musimy iść ich śladem.
Zakażmy marysi ,potem z braku wiedzy kawy,tytoniu,wódy,bo to też jest
przecież złe,spalmy dzieła Galileusza i dokąd nas to zaprowadzi? do
pozycji na klęczkach w której to będziemy pocierać kijaszkiem o deseczkę
chcąc rozpalić zjebane ognisko.Ciemnogród.Kto nie idzie naprzód-cofa
się,zakazy tego typu są nieprzemyślane i z jakimikolwiek dobrymi
intencjami nie mają nic wspólnego.
Nie zawsze parcie do przodu to dobre wyjscie niektóre rzeczy powinny pozostac takimi jakimi sa Postęp jak najbardziej ale przemyślany , Zauważ jak postęp wpłynął na nasze środowisko ,czy naturalizacja np rzek nie jest krokiem w tył .Czy ekologiczne gospodarstwa nie są krokiem w tył Jak najbardziej są ,są bo to jest dopowiedz na pęd do przodu .A po któreś tam czy szara strefa jest do końca czymś złym ,to normalny obrót bez biurokratycznych uwarunkowań .Nie zawsze jest to dobra ale tez nie zawsze jest to złe.
Każde zażywanie środków psychoaktywnych jest oznaką słabości . Pijanym narodem łatwiej się rządzi .To samo jest z innymi używkami.Nawet głupia TV tak otępia seriale gdzie szarzy ludzie prawie żyją życiem bohaterów .Maryśka czemu nie jarać jak najbardziej - nie przejmować się tym co jest obok nas ,najlepiej przybrać postawę ze mi to wszystko wisi .W sumie to po co się angażować w cokolwiek nabij stary lufe to się odstresuje oszukam swój szary świat .Dlatego wcześniej podałem przykład palarni opium gdzie ludzie nie robiąc nic nikomu leżeli narkotycznym transie załatwiali się pod siebie ....itd.
Jaki morał z tego wszystkiego ,jeden człowiek jest jednym z najwspanialszych stworzeń na ziemi .Potrafi marzyć ,kochać ,podziwiać piękno. Może być szczęśliwy naturalnie jak i przez zewnętrzne stymulatory. Możesz śmiać się ze szczęścia a także z bzdurnego ruchu palca po zajaraniu zielska Możesz iść do łóżka z kobietą którą kochasz a możesz też dać tirówce 100zł by dała Ci substytut miłości . Czy jest jakaś różnica ......chyba nie . W sumie efekt końcowy ten sam . Pamiętacie mówię do starszych dawny smak szynki .... dawny smak masła , Dawne mleko w szklanych butelkach które kisło w sklepach Kiełbasę która dała się upiec nad ogniskiem i miała ten niezapomniany smak a nie gluty które spływają z tej obecnej . Idźmy do przodu jedzmy ścierwo z dodatkami mączek kostnych i sojowych nafaszerowanych chemią i jarajmy ziółko by zapomnieć jak to kiedyś było .
Piszecie że maryśka relaksuje , że nie uzależnia - Zapraszam do picia meliski i czytania książek , też relaksuje... ale przepraszam , wy chcecie być fajni i musicie obwieszczać całemu światu że palicie maryśke.
nie widzę nic złego w piciu melisy i czytaniu książek każdy ma swój sposób na relaks jedni czytaja książki biegają oglądaja telewizje a inni poprostu wolą zajarać lolka a tłumaczenie że maryśka prowadzi do przestępstw czy terroryzmu jest bezsensowne znam wiele przykładów kiedy to alko doprowadzało do agresji i morderstw a po maryśce nie znalazłem nawet wzmianki
Ładnie to opisałeś Hektores aż poczułem smak tej szynki i kichy znad ogniska....swojskiej kichy....Zgadzam się z tym całkowicie -nie wszystko co nowe jest dobre,ale tez nie wszystko co nowe jest złe.Chyba nie do końca rozumiesz o co mi chodzi,może ja niejasno piszę,może Ty nie czytasz ze zrozumieniem-nieważne.Biję do tego że marysia byla jest i będzie na ulicach,zakaz zaś sprawia tylko tyle że państwo nie czerpie z tego korzyści a dodatkowo my-podatnicy-musimy częstokroć utrzymywać zapuszkowanych dealerów.Ponadto wielu małolatów sięga po blanta tylko dlatego że właśnie im nie wolno.Myślisz że teraz w okresie prohibicji mniej się w Polsce pali ziela??? jeśli tak to jesteś w błędzie,jara się tyle samo jeśli nie więcej,róznica jest tylko taka że teraz do państwowej kasy nie wpływają złotówki ,one teraz wypływają na utrzymanie zapuszkowanych posiadaczy.Sam musisz też przyznać że brak jakichkolwiek medycznych przesłanek utrzymujących zakaz w mocy,jego argumentacja powala na kolana głupotą i obraża inteligencję osób ja czytających.Zniesienie zakazu ma same pozytywne strony,utrzymanie zaś go w mocy.....żadnego,jesli znasz choć jeden to go podaj.
Odpowiem trochę inaczej i daje Ci słowo ze czytam i rozumie to co piszesz . Pewne kultury i pewne narody wyrosły w różnych miejscach ich życie i kulturę kształtowały rożne czynniki . Wiesz czemu nie chce legalizacji .odpowiem Ci bo nasze społeczeństwo nie jest do tego przygotowane . Kiedyś na wycieczce w Grecji zwiedzaliśmy piwnice z winem ,były wycieczki z Czechosłowacji (to było dawno) Francji ,Niemiec i co się okazało ze z 35 osób z Polski które tam weszły wyszło 8 reszta ciesząc się dobrem i darmochą po prostu się uchlało .Podobne zachowania widziałem na darmowych prezentacjach piw w Polsce ledwo hostessy uchodziły z życiem . Jesli zajaranie blanta czy lufy jest to kulturalne okazjonalne spożycie nie mam nic przeciwko .Bez względu czy jest to zdrowe czy nie zdrowe nie każdy pijący wino jest alkoholikiem i nie każdy kto pali trawę jest ćpunem nie chce by to tak zabrzmiało .Ostatnio był problem z gazem do zapalniczek bo małolaty ćpały gaz . Teraz do tematu co do szkodliwości nawet ten chłopak na tym filmie poniekąd stwierdził że marycha jest szkodliwa cyt..
Za działanie psychotropowe konopi indyjskich odpowiada tetrahydrokannabinol (THC). Działanie to jest przede wszystkim uspakajające, przeciwbólowe i zazwyczaj lekko euforyzujące. Dodatkowo, THC pobudza apetyt.
Prawdą jest, że marihuana nie uzależnia fizycznie -
nie powoduje głodu narkotykowego ani delirium - ale za to uzależnia
psychicznie, a ten typ uzależnienia leczy się o wiele dłużej.
Powstało
wiele publikacji na temat szkodliwości tego narkotyku, zwłaszcza przy
częstym paleniu - uszkadza górne drogi oddechowe i serce, może powodować
raka (tym bardziej, że w przeciwieństwie do papierosów, marihuany nie
pali się przez filtr), obniża odporność organizmu, powoduje negatywne
zmiany w jajnikach i jądrach, prowadzi do wad płodu
Szczególnie narażone są osoby młode, które nie ukończyły dwudziestego roku życia, ponieważ ich mózg
nie jest jeszcze w pełni ukształtowany. Używanie narkotyków, w tym
marihuany, prowadzi do zmian w funkcjonowaniu i strukturze mózgu, a
także opóźnia rozwój emocjonalny, a to wszystko czyni młodych ludzi bardziej podatnymi na wszelkie nałogi. Nie wiadomo, czy zmiany te są odwracalne.
Niektórzy
wskazują na lecznicze działanie THC - związek ten znajduje zastosowanie
w preparatach zwiększających apetyt np. u chorych na AIDS czy raka, ale
nie należy mylić terapii i narkomanii. Pułapką może się też okazać
mniemanie, że marihuana poprawi nastrój - narkotyk ten intensyfikuje
doznania, dlatego jeśli komuś jest źle, to po zapaleniu jointa
najprawdopodobniej będzie mu jeszcze gorzej.
Jeśli zaś chodzi o przekonanie, że marihuana rozjaśnia umysł,
to jest ono prawdziwe, ale tylko dla osób stale palących: odkładający
się w mózgu THC spowalnia proces myślowy, i dopiero kolejna dawka
narkotyku na pewien czas "odblokowuje" myślenie.
Pewnie
jeszcze długo będzie można przeczytać sprzeczne opinie na temat
szkodliwości marihuany, ale zawsze warto być otwartym na racje obu
stron.
a docelowo dlaczego kolejny ludzki nałóg ma być wykorzystany przez biurokratów dojdzie akcyza ,dojdą następne stołki darmozjadów ile z tego trafi dla zwykłych śmiertelników nic albo prawie nic . To kolejny powód dlaczego nie jestem za legalizacja
Tak,tak ,tak, zgadza się w wiekszości.Puenta jest taka że marysia nie robi aż takiego kuku jak brzmi stereotyp,alko jest gorsze,więc czemu stoi na półkach?Biurokracja,urzędasy,to też się zgadza choć nie do końca bo teraz więcej stołków jest zajmowanych przez tych co łapią i pilnują zapuszkowanych a łożymy na to my-podatnicy.Zniesienie zakazu sprawi że.......łożyć będzie sama MARYSIA,a dla nas ,ciebie i mnie nic się nie zmieni.Do tego dążę.Wspominasz o młodzieży,młodej ,podatnej psychice itd...zakaz nic tu nie zmieni na lepsze,ci co chcą zajarać,zajarają,tylko my gówno mieć z tego będziemy mieli.
I jeszcze jedno,litości,nie podpieraj się żródłami medialnymi,ja cię proszę....odrobinę powagi zachowaj.Media są jakie są,wiele rzeczy jest prezentowanych zgodnie z panującą modą,z oczekiwaniem publiki,a publika jaka jest u nas.....moherowa.
Porównanie Szwecji było specjalne .Jeśli ktoś pisze że np w Czechach zalegalizowali to ja przedstawiam to jako kontrargument .W innych krajach legalizują różne rzeczy to nie znaczy ze my musimy iść ich śladem.
To nie jest kontrargument... Bo twoim tokiem rozumowania , to powinniśmy nadal mieszkac w jaskiniach bez ognia... Jeśli ktoś wymyśli dobrą reformę chociażby finansów tez mamy jej nie adaptować bo przecież nie jest nasza?? Mamy patrzeć jak ona wpłynie na inny kraj by z 20 letnim opóźnieniem ją wprowadzić. Ja przedstawiłem swoje zdanie, które poparłem opinią dlaczego tak myślę. U nas do 2000-2001 roku bodajże prawo było takie jak w Czechach. Myślisz , że po wprowadzeniu bardziej rygorystycznego prawa spadła liczba zażywających? Odpowiem Ci nie spadła , za to podwoiła się liczba oczekujących do aresztu za posiadanie narkotyków. Tych ludzi trzeba leczyć jeśli mają problem, a jeśli ktoś chce raz na rok zapalić trawę bo ma taki kaprys to niech pali , jesteśmy ludźmi i mamy prawo decydować o sobie.
Ja jestem przeciwny legalizacji maryśki nawet byłbym za zakazem palenia tytoniu w miejscach publicznych. Nigdy nie miałem nawet zapalonego papierosa w ustach i nie czuję się z tym gorzej. Jednak wiem, że inni mają inne potrzeby dlatego dopuściłbym palenie tego typu roślinek w specjalnie do tego wyznaczonych miejscach.
Za zakazem palenie tytoniu w miejscach publicznych tez jestem, mimo iż jestem zamiłowanym palaczem. Uważam , że swoim nałogiem nie musze truc innych , dlatego i tak nie pale w miejscach publicznych lub chociaż odchodzę na bok , tak aby nikomu nie przeszkadzać:)
Witam kolegę Lampe.Nie chciałbym żebyście mnie zrozumieli panowie więc ,nie jestem za tym aby był full luz w tej kwesti,legalizacja tak ale pod kontrolą,spożywanie tak ale z rozsądkiem,i na takich warunkach jak np wódę-dowodzik proszę.Nie jestem jakimś fanatykiem tego typu środków,nie palę nawet marysi(choć parę hektarów kiedyś z dymem puściłem),zdrowy rozsądek nakazuje mi jednak mieć takie a nie inne zdanie.Lampe coś tam wspomniał o konspiracji,strachu przed wpadką itd...bzdura,środek ten nie dość że łatwo dostępny to na dodatek gustują w nim raczej ci jak to Lampe określił -Z dobrych rodzin czy jakoś tak...wiem co mówię
Raport WHO o marihuanie - polskie tłumaczenie
Pełne polskie tłumaczenie raportu Światowej Organizacji Zdrowia - jednego z największych i najbardziej aktualnych opracowań naukowych na temat skutków używania marihuany.
W grudniu 1997 wydano długo oczekiwany, pierwszy od 15 lat raport Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Organizacji Narodów Zjednoczonych dotyczący marihuany. Skandal wybuchł, gdy brytyjski periodyk naukowy "New Scientist" ujawnił w swym numerze z lutego 1998 fakt zatajenia jednego z rozdziałów tego dokumentu. W ocenzurowanym rozdziale autorzy - troje wiodących badaczy uzależnień - porównują naukowo udokumentowane zagrożenia płynące z używania marihuany z zagrożeniami, jakie niesie ze sobą stosowanie narkotyków legalnych, czyli alkoholu i nikotyny, oraz nielegalnych - opiatów. Posługując się suchym językiem faktów wykazują, że tam, gdzie ryzyko istnieje, jest ono w rzeczywistości o wiele poważniejsze w przypadku obydwu legalnych narkotyków. Raport zdemaskował podwójne standardy stosowane w debacie narkotykowej; zdaniem osoby dobrze poinformowanej, na którą powołuje się New Scientist, niektórzy członkowie szefostwa WHO "wpadli w szał" po przeczytaniu tego dokumentu. Przeciwnikami raportu byli szef WHO Nakajima (który odszedł na emeryturę w czerwcu 1998 roku) oraz dyrektor wydziału narkotyków dr Yoshida.
New Scientist konkluduje, że teraz nie chodzi już o to, czy marihuana zostanie zalegalizowana, lecz kiedy to nastąpi.
Raport WHO o marihuanie - rozdział I
Podejście do problemu
Niepokój, jaki budzi zagrożenie dla zdrowia publicznego związane z używaniem konopi w wielu rozwiniętych krajach, wydaje się na pozór uzasadniony. Po pierwsze, w krajach takich konopi używa się powszechnie, a wśród zażywających ten środek przeważa młodzież w okresie dojrzewania oraz młode osoby dorosłe. Po drugie, konopie są środkiem odurzającym - jak alkohol - który pali się podobnie jak tytoń, zasadne jest zatem przypuszczenie, że łączą one w sobie co najmniej niektóre spośród niekorzystnych następstw zdrowotnych obu tych środków, w znacznym stopniu wpływających na stan zdrowia publicznego.
Wpływ używania konopi na zdrowie jednostki i społeczeństwa trudno jest ocenić w sposób jednoznaczny. Pierwszą grupą przeszkód na drodze do takiej oceny są trudności w ustaleniu związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy faktem używania konopi a przypisywanymi temu środkowi niekorzystnymi skutkami zdrowotnymi i psychologicznymi. Druga grupa przeszkód dotyczy kwantyfikacji powagi zagrożeń związanych z używaniem konopi dla poszczególnych osób używających tego środka oraz dla szerszej społeczności.
Wreszcie grupa trzecia to trudności związane z analizą porównawczą takich zagrożeń. Ponieważ żadna postać ludzkiej aktywności nie jest całkowicie wolna od ryzyka, zagrożenia związane z używaniem konopi ocenić można jedynie drogą ich porównania z ryzykiem, jakie niosą ze sobą inne podobne działania. Najbardziej oczywistym porównaniem, jakie się tu nasuwa, jest porównanie z zagrożeniami związanymi z używaniem innych podstawowych narkotyków "rozrywkowych" świata zachodniego, a mianowicie alkoholu i tytoniu. W raporcie porównujemy konopie także z opiatami, co pozwala zestawić ryzyko używania konopi z niekorzystnymi następstwami narkotyku, który mimo niewielkiej skali zażywania postrzegany jest jako jedno z głównych zagrożeń publicznych.
Dokonując tych porównań nie chcemy wykazywać wyższości jednego narkotyku nad innymi. Naszym celem jest minimalizacja podwójnych standardów, jakimi przy ocenie zdrowotnych następstw używania konopi posługują się wszyscy uczestnicy debaty na temat statusu prawnego tego środka, a więc zarówno przeciwnicy, jak i zwolennicy jego legalizacji. Z jednej strony mamy tu sporą grupę ludzi starszych, przeciwników konopi, których używanie tego środka niepokoi nieporównywalnie bardziej niż spożywanie alkoholu. Z drugiej strony młodsi amatorzy konopi negują istnienie jakichkolwiek niekorzystnych następstw używania tego środka, mimo iż odurza on jak alkohol i pali się go jak tytoń. Kolejny powód, dla którego przeprowadzamy nasze porównania, to zależność wielu naszych wniosków co do prawdopodobnych niekorzystnych następstw używania konopi od analogii pomiędzy skutkami używania alkoholu, konopi i tytoniu.
Czynnikiem, jaki komplikuje ocenę porównawczą, jest sposób zażywania środka. W dzisiejszych rozwiniętych społeczeństwach zarówno konopie, jak i tytoń zażywa się przede wszystkim paląc, a więc wdychając dym wytwarzany przez tlącą się mieszankę zawierającą narkotyk. Co się tyczy opiatów, w celach leczniczych podaje się je doustnie bądź drogą wstrzykiwania, zaś w celach innych niż medyczne - przede wszystkim drogą wstrzykiwania, wciągania do nosa lub palenia. Alkohol przyjmuje się doustnie, w połączeniu z szeregiem innych substancji. Sposób przyjmowania danego środka może z czasem ulegać zmianom w konkretnym społeczeństwie: na przykład pod koniec XIX wieku w Ameryce Północnej tytoń przede wszystkim żuto lub wdychano, obecnie zaś pojawiają się dowody na stopniowe przechodzenie od wstrzykiwania heroiny do jej palenia. W naszej analizie koncentrujemy się na sposobach zażywania dominujących w społeczeństwach rozwiniętych, należy jednakże pamiętać, że zmiana tych sposobów może w poważnym stopniu zmienić rozmiary i rodzaj niekorzystnych następstw zażywania danego środka. W szczególności tyczy się to konopi i tytoniu, gdzie najpoważniejsze problemy zdrowotne wiążą się z paleniem jako sposobem ich zażywania.
Oto jakie podejście do powyższych kwestii zastosowaliśmy w niniejszym raporcie. Po pierwsze ustaliliśmy najbardziej prawdopodobny związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy używaniem konopi a konkretnymi następstwami zdrowotnymi. Posłużyliśmy się przy tym standardowymi kryteriami oceny dowodów dla związków przyczynowych, chociaż musieliśmy przy tym obniżyć nieco wymagania co do pewności dowodu, co umożliwiło wyciągnięcie pewnych wniosków tymczasowych.
Po drugie, staraliśmy się w miarę możliwości kwantyfikować rozmiary zagrożenia dla zdrowia jednostki i społeczeństwa w zakresie każdego z niekorzystnych następstw zdrowotnych, jakie zasadnie przypisać można używaniu konopi. Usiłowaliśmy oszacować względne prawdopodobieństwo ryzyka dla zdrowia oraz dominację danego sposobu używania środka.
Po trzecie, wyniki tej analizy porównaliśmy z najbardziej wiarygodnymi danymi szacunkowymi co do umieralności i zapadalności na choroby w wyniku używania alkoholu, opiatów i tytoniu. Zaczęliśmy tu od porównań o charakterze jakościowym, polegających na wskazaniu, czy dane niekorzystne dla zdrowia skutki przypisywane konopiom można także przypisać alkoholowi, nikotynie i opiatom. Dalej omawiamy prawdopodobne zagrożenia związane z używaniem konopi w aspekcie ilościowym, porównując je z ryzykiem, jakie niesie ze sobą spożywanie alkoholu bądź zażywanie nikotyny; przytaczamy też nieco bezpośrednich dowodów porównawczych w postaci następstw opisywanych przez osoby używające tych środków.
Dokonując powyższych trojakich porównań opieraliśmy się na danych epidemiologicznych dotyczących zdrowotnych i psychologicznych następstw używania konopi; dane te opierają się głównie na badaniach prowadzonych w krajach anglojęzycznych, w tym przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych. Kraje o długiej tradycji intensywnego używania konopi nie są niestety dostatecznie reprezentowane w literaturze naukowej. Przewaga amerykańskich badań zdrowotnych następstw używania konopi odzwierciedla zaniepokojenie społeczeństwa wzrostem popularności tego środka wśród młodzieży i młodych osób dorosłych w USA na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci; zaniepokojenie to przełożyło się na finansowanie epidemiologicznych badań zdrowotnych i następstw psychologicznych używania konopi. Prowadzenie takich badań w krajach rozwijających się powinno uzyskać pozycję priorytetową, tam zwłaszcza, gdzie istnieje długa tradycja stosowania tego środka oraz występuje jego bardzo wysokie spożycie wśród pewnych grup ludności. W tych właśnie grupach najbardziej prawdopodobne jest wystąpienie ewentualnych niekorzystnych następstw zdrowotnych i psychologicznych związanych z chronicznym zażywaniem bardzo dużych dawek omawianego środka.
Nasze porównania następstw zdrowotnych ograniczają się ponadto w znacznym stopniu do wpływu na zdrowie osób zażywających dany środek. Niewiele mówimy o wpływie używania konopi na zdrowie i pomyślność osób trzecich, które środka tego nie używają. Tego rodzaju pośrednie następstwa zdrowotne nie doczekały się szerszego zbadania; nieliczne wyjątki stanowią tu badania dotyczące wypadków drogowych oraz przemocy w powiązaniu z alkoholem oraz biernego palenia w przypadku tytoniu. Kwestie te zasługują być może na uwagę większą od tej, jaką im dotąd poświęcano; z uwagi na brak niezbędnych danych nie mogliśmy jednak zająć się nimi w niniejszym raporcie.
Raport WHO o marihuanie - rozdział II
Prawdopodobne skutki używania konopi
Ostre (bezpośrednie) następstwa zdrowotne i psychologiczne
Bezpośrednia toksyczność konopi jest bardzo niska. W literaturze medycznej nie spotykamy potwierdzonych przypadków śmierci w wyniku zatrucia konopiami. Badania na zwierzętach wskazują, iż dawka THC powodująca 50-procentową umieralność u gryzoni jest nieporównywalnie wyższa niż w przypadku innych powszechnie używanych środków farmaceutycznych i używek. Ponadto dawka śmiertelna jest tym wyższa, im wyższy poziom rozwoju filogenetycznego, co przez ekstrapolację sugeruje, że w przypadku ludzi śmiertelną dawkę niełatwo byłoby przyjąć paląc konopie czy też zażywając je doustnie (Grinspoon i Bakalar, 1993; Rosencrantz, 1983).
Skutki dysforyczne
Najczęstszym nieprzyjemnym bezpośrednim skutkiem psychologicznym używania konopi jest lęk, powodujący niekiedy przykre stany depresyjne (Tart, 1970; Weil, 1970). O tego rodzaju efektach donoszą najczęściej niedoświadczeni użytkownicy, nie znający działania konopi, a także osoby, którym podano THC doustnie w celach leczniczych. U użytkowników bardziej doświadczonych efekt taki może niekiedy pojawiać się po przyjęciu dawki THC znacznie wyższej niż zamierzona. Skutkom tym można najczęściej zapobiegać odpowiednio informując użytkowników o rodzaju następstw, jakich mogą się spodziewać; można też radzić sobie z tymi skutkami oferując użytkownikom pokrzepienie i wsparcie (Weil, 1970).
Wypadki drogowe
Główne potencjalne zagrożenia zdrowotne bezpośrednio związane z używaniem konopi wynikają z wpływu tego środka na sprawność poznawczą i psychomotoryczną. Odurzenie powoduje zależne od przyjętej dawki upośledzenie wielu funkcji poznawczych i behawioralnych, od których zależy sprawne wykonywanie czynności takich, jak np. prowadzenie samochodu lub obsługa maszyn. Obejmuje to: wydłużony czas reakcji i przetwarzania informacji, upośledzenie koordynacji percepcyjno-ruchowej oraz sprawności motorycznej, osłabienie pamięci krótkoterminowej, odbioru sygnałów i zdolności podążania wytyczoną trasą, oraz wydłużenie czasu percepcji (Chait i Pierri, 1992).
Negatywny wpływ konopi na sprawność psychomotoryczną niemal zawsze zależy od przyjętej dawki (Chait i Pierri, 1992). Skutki użycia środka są zasadniczo mocniejsze, szersze i trwalsze w przypadku czynności wymagających dłuższego napięcia uwagi. Bezpośredni wpływ "rozrywkowych" dawek konopi na sprawność kierowcy, badany w laboratoryjnych symulatorach i na typowych trasach, przypomina wpływ alkoholu w dawkach prowadzących do zawartości tego środka we krwi na poziomie 0.07% - 0.10% (Hansteen, Miller, Lonero, Reid i Jones, 1976; Peck i in., 1986; Smiley, 1986).
Podczas gdy konopie osłabiają sprawność kierowców w warunkach laboratoryjnych i symulowanych, trudno jest odnieść rozmiary tego upośledzenia do zwiększonego ryzyka wypadku drogowego. Badacze wpływu konopi na sprawność kierowcy w warunkach naturalnych odkryli co najwyżej niewielki poziom upośledzenia (np. Sutton, 1983). Osoby odurzone konopiami jadą wolniej, lepiej bowiem zdają sobie sprawę z własnego upośledzenia psychomotorycznego niż osoby odurzone alkoholem, które zasadniczo skłonne są do szybszej jazdy (Smiley, 1986).
Żadne z kontrolowanych badań epidemiologicznych nie dowiodły większego zagrożenia wypadkami drogowymi u osób używających konopi. Szwedzkie badania umieralności, prowadzone przez 15 lat wśród poborowych, wykazały zwiększone ryzyko przedwczesnego zgonu u mężczyzn, którzy przed osiągnięciem 18 roku życia palili konopie co najmniej 50 razy. Główną przyczyną tego wzrostu było wyższe prawdopodobieństwo śmierci gwałtownej, w tym śmierci w wypadku drogowym (26%) oraz w wyniku innych wypadków jak utopienie czy upadek z wysokości (7%). Zwiększone ryzyko znikało jednakże po zastosowaniu wieloczynnikowej analizy statystycznej zmiennych zaciemniających, jak używanie alkoholu czy innych środków odurzających (Andreasson i Allebeck, 1990).
Wpływ konopi na wypadki drogowe pozostanie najpewniej niejasny z uwagi na trudności w prowadzeniu i interpretowaniu badań przypadków (patrz rozdział napisany przez Smileya w tym tomie). Zawartość kannabinoidów we krwi nie dowodzi jeszcze, że dany kierowca czy pieszy był odurzony konopiami w momencie wypadku, a ponadto wielu kierowców, u których stwierdza się kannabinoidy we krwi, jest w chwili wypadku także pod wpływem alkoholu (Smiley, 1986). Prowadzenie po użyciu środka jest niebezpieczne także z uwagi na czynniki inne niż sprawność psychomotoryczna. Na pierwsze miejsce wysuwa się tu gotowość do podejmowania ryzyka, która - jak sugerują dostępne dane - bywa mniejsza w przypadku odurzenia konopiami w przeciwieństwie do stanu odurzenia alkoholem, który znacznie zwiększa gotowość do ryzykowania (Smiley, 1986).
Następstwa zdrowotne chronicznego używania konopi
cd- System odpornościowy
Istnieją dość spójne dowody na to, że THC może powodować zmiany komórkowe, np. zmieniać metabolizm komórkowy i syntezę DNA in vitro (Bloch, 1983). Jeszcze mocniejsze dowody wskazują na mutagenne działanie in vitro dymu z palonych konopi, co oznacza, że może on być rakotwórczy z tych samych powodów, co dym tytoniowy (Leuchtenberger, 1983).
Mamy także dość spójne dowody na to, że kannabinoidy upośledzają funkcjonowanie systemu odpornościowego u gryzoni na poziomie tak komórkowym, jak i humoralnym (Munson i Fehr, 1983). Zmiany te obniżają odporność na zakażenia bakteryjne i wirusowe. Dowiedziono też, że nie-kannabinoidalne składniki dymu z palonych konopi upośledzają funkcjonowanie makrofagów komórkowych, czyli pierwszej linii obrony w płucach człowieka (Munson i Fehr, 1983). Znaczenie tych odkryć dla zdrowia nie jest jasne: dawki konieczne dla wywołania takich skutków są często bardzo wysokie, zaś problem ekstrapolacji skutków takich dawek na dawki używane przez ludzi dodatkowo komplikuje możliwość wytworzenia tolerancji na niekorzystne następstwa dla systemu odpornościowego (Hollister, 1992).
Co więcej, nieliczne doświadczalne i kliniczne dowody wpływu konopi na system odpornościowy człowieka nie są jednoznaczne: niewielka liczba wczesnych badań, które sugerowały istnienie niekorzystnych następstw, nie doczekała się potwierdzenia w badaniach późniejszych (Munson i Fehr, 1983; Hollister, 1992). Obecnie nie dysponujemy jednoznacznymi dowodami na to, że spożywanie kannabinoidów przyczynia się do dysfunkcji układu odpornościowego u człowieka, wyrażającej się zmniejszoną liczbą lub upośledzonym działaniem T-limfocytów, B-limfocytów lub makrofagów, albo też zmniejszonym poziomem immunoglobuliny.
Niepewne jest także kliniczne i biologiczne znaczenie takiego potencjalnego upośledzenia odporności u osób chronicznie używających konopi. Do chwili obecnej nie przedstawiono dowodów epidemiologicznych w postaci wyższej zachorowalności wśród osób chronicznie używających dużych ilości konopi. Jedne badania dużej grupy homoseksualistów - nosicieli wirusa HIV wskazują, iż regularne używanie konopi nie zwiększa ryzyka rozwinięcia się pełnoobjawowego AIDS (Kaslow i in., 1989). Biorąc pod uwagę długość okresu intensywnego używania konopi przez młode osoby dorosłe w społeczeństwach zachodnich, z braku epidemii chorób zakaźnych wynika niewielkie prawdopodobieństwo, by palenie konopi w poważniejszy sposób upośledzało system immunologiczny.
Trudniej jest wykluczyć ewentualność, że chroniczne używanie dużych dawek konopi powoduje niewielkie osłabienie odporności. Następstwa takie prowadziłyby do niewielkiego wzrostu zachorowalności na typowe choroby bakteryjne i wirusowe u osób chronicznie używających konopi, co miałoby znaczenie dla zdrowia publicznego z uwagi na wzrost wydatków na służbę zdrowia oraz mniejszą wydajność młodych osób dorosłych, którzy używają konopi w największych dawkach. Niedawne badania epidemiologiczne przeprowadzone przez Polena i innych (1993), gdzie porównywano zakres korzystania z usług medycznych przez osoby niepalące i regularnych palaczy konopi (lecz nie tytoniu), dostarczają pierwszych sugestii co do zwiększonego ryzyka zachorowania na choroby układu oddechowego u palaczy konopi. Pozostaje to jednak w dziedzinie sugestii, w badaniach nie wprowadzono bowiem rozróżnienia na zakaźne i niezakaźne choroby układu oddechowego.
Układ sercowo-naczyniowy
Nadal obowiązuje wniosek sformułowany przez Institute of Medicine w 1982 roku: że mianowicie palenie marihuany "powoduje typowe dla wysiłku zmiany w obrębie serca i krążenia ... [jednakże] nie ma dowodów na to ... że wywiera to trwały szkodliwy wpływ na zdrowy układ sercowo-naczyniowy ..." (str. 72). Wpływ konopi na układ sercowo-naczyniowy może być mniej łagodny u osób cierpiących na nadciśnienie, choroby mózgowo-naczyniowe oraz chorobę wieńcową, u których marihuana powoduje zagrożenie drogą intensyfikacji pracy serca (Aronow i Cassidy, 1974, 1975).
Układ oddechowy
Chroniczne palenie dużych ilości konopi upośledza funkcjonowanie dużych dróg oddechowych i prawdopodobnie wywołuje objawy chronicznego bronchitu w postaci kaszlu, odkrztuszania plwociny oraz krótkiego oddechu (Bloom i in., 1987; Huber i in., 1988; Tashkin i in., 1988a, 1990). Dobrze udokumentowane jest niekorzystne działanie dymu tytoniowego, którego skład jest bardzo podobny do dymu z palonych konopi pod względem jakościowym (Tashkin, 1993; Wu i in., 1988). Jak dotąd niewiele jest jeszcze dowodów bezpośrednich (Huber i in., 1988), mamy jednak pewne wskazówki, że chroniczne palenie konopi może powodować w tkance płucnej zmiany histopatologiczne w rodzaju zmian, które poprzedzają powstanie raka płuc (Fligiel i in., 1988).
W mniej odległych czasach obawy dotyczące raka płuc wzrosły pod wpływem serii doniesień o przypadkach nowotworów dróg oddechowo-pokarmowych u młodych osób dorosłych z historią intensywnego używania konopi (np. Caplan i Brigham, 1989; Donald, 1991; Taylor, 1988). Choć doniesienia te nie dostarczają przekonywujących dowodów - nie były kontrolowane, zaś wielu pacjentów równolegle używało alkoholu i tytoniu - niewątpliwie dają jednakże podstawy do obaw, gdyż tego rodzaju nowotwory rzadko występują u osób poniżej 60 roku życia, choćby nawet osoby te paliły tytoń i piły alkohol (Tashkin, 1993). Palenie konopi może wiązać się z bezpośrednim ryzykiem dla osób cierpiących na choroby układu oddechowego, na przykład na astmę. Coraz więcej dowodów wskazuje na powiązanie palenia tytoniu i astmy oraz objawów astmatycznych.
Potencjalny niekorzystny wpływ konopi na układ oddechowy ogranicza się do palenia jako sposobu przyjmowania tego środka; wpływ taki jest niemożliwy w przypadku zażywania konopi doustnie.
Wpływ na układ rozrodczy
Chroniczne używanie konopi prawdopodobnie zaburza funkcjonowanie męskiego i żeńskiego układu rozrodczego u zwierząt, ograniczając wydzielanie testosteronu, produkcję nasienia oraz ruchliwość i żywotność plemników u samców, jak również zaburzając cykl owulacyjny u samic (Bloch, 1983; Institute of Medicine, 1982). Nie jest pewne, czy konopie powodują te same skutki u ludzi: literatura dotycząca mężczyzn jest skąpa i dostarcza niespójnych danych (Mendelson i Mello, 1984), zaś wpływu konopi na kobiety nie badano (Hollister, 1986). Niepewne jest także kliniczne znaczenie takich skutków u normalnych, zdrowych młodych mężczyzn. Niekorzystne następstwa mogą okazać się poważniejsze u dorastających chłopców oraz u dorosłych mężczyzn o płodności osłabionej z innych powodów.
Palenie konopi w czasie ciąży prawdopodobnie upośledza rozwój płodu (Gibson i in., 1983; Hatch and Bracken, 1986; Tennes i in., 1985; Zuckerman i in., 1989), prowadząc do zmniejszenia wagi urodzeniowej (Abel, 1985). Może to być wynikiem krócej trwającej ciąży, a powodujący to mechanizm jest prawdopodobnie identyczny jak w przypadku palenia papierosów - niedotlenienie płodu. Nie jest pewne, czy używanie konopi podczas ciąży powoduje niewielki wzrost ryzyka uszkodzeń płodu spowodowanych jego narażeniem na działanie tego środka w życiu płodowym. Pewne dowody takiego działania uzyskano w badaniach na zwierzętach, choć dotyczyły one na ogół bardzo dużych dawek podawanych do przewodu pokarmowego (Abel, 1985). Nieliczne badania na ludziach dały w większości wyniki zerowe (Gibson i in., 1983; Hatch i Bracken, 1986; Hingson i in., 1982; Zuckerman i in., 1989).
Niewiele mamy dowodów na to, że używanie konopi może powodować u któregokolwiek z rodziców anomalie chromosomalne lub genetyczne, jakie mogłyby zostać przekazane potomstwu. Istniejące dane z badań na zwierzętach oraz in vitro sugerują, iż dym z palonych konopi ma silniejsze właściwości mutagenne niż THC, przy czym właściwości te mogą najpewniej prowadzić raczej do wzrostu ryzyka zachorowania na raka, niż do przekazywania wad genetycznych dziecku (Bloch, 1983; Hollister, 1986).
Sugestywne dowody wskazują, że noworodki narażone w życiu płodowych na działanie konopi mogą doświadczać następstw tego faktu w zakresie zachowania i rozwoju w ciągu pierwszych kilku miesięcy po urodzeniu (np. Fried 1985, 1989). Kilka kontrolowanych badań przypadków sugeruje istnienie zwiększonego ryzyka zachorowania na pewne nowotwory dziecięce (a mianowicie astrocytomas i białaczka) u dzieci kobiet, które używały konopi podczas ciąży (Kuitjen i in., 1990; Robison i in., 1989).
Możliwe następstwa zdrowotne zanieczyszczeń konopi
Z uwagi na nielegalność konopi, ich uprawa, zbiory i rozprowadzanie nie podlegają mechanizmom kontroli jakości, co zapewniłoby konsumentom wiarygodny i bezpieczny produkt. W krajach rozwijających się - jak np. w Kenii - dobrze rozumie się fakt, że nielegalna produkcja alkoholu może prowadzić do jego zanieczyszczenia toksycznymi produktami ubocznymi lub podróbkami, które mogą prowadzić do śmierci lub poważnego uszczerbku na zdrowiu konsumentów. To samo jest być może prawdą w odniesieniu do nielegalnych narkotyków w rodzaju opiatów, kokainy i amfetaminy w społeczeństwach rozwiniętych. Nie ma dowodów podobnych następstw zdrowotnych w przypadku konopi, choć wyraża się obawy co do możliwych niekorzystnych skutków używania konopi zanieczyszczonych środkami chwastobójczymi (jak paraquat), stosowanymi do walki z nielegalnymi plantacjami konopi w USA w latach siedemdziesiątych. Obawy te okazały się bezpodstawne (Hollister, 1986). Obawiano się także mikrobiologicznych zanieczyszczeń liści konopi, lecz - poza niewielką liczbą opisów przypadków - nie przedstawiono poważniejszych dowodów niekorzystnego wpływu takich zanieczyszczeń na zdrowie osób biorących konopie (Hollister, 1986).
Psychologiczne następstwa chronicznego używania konopi
Motywacja u dorosłych
Jedna z głównych obaw co do psychologicznych następstw chronicznego używania dużych dawek konopi dotyczy ich niekorzystnego wpływu na motywację u dorosłych. Dowody na istnienie "zespołu amotywacyjnego" u dorosłych to przede wszystkim opisy przypadków i doniesienia z obserwacji (np. Kolansky i Moore, 1971; Millman i Sbriglio, 1986). Nieliczne terenowe i laboratoryjne badania kontrolowane nie dostarczyły przekonywających dowodów istnienia takiego zespołu (Dornbush, 1974; Negrete, 1983; Hollister, 1986). Wartość dowodowa badań terenowych jest ograniczona z uwagi na niewielkie rozmiary badanych prób oraz ich skąpą charakterystykę socjodemograficzną; co się tyczy badań laboratoryjnych, wartość ich umniejsza krótki okres zażywania środka, młody wiek i doskonały stan zdrowia ochotników, oraz niewysokie wymagania stawiane im w warunkach laboratoryjnych (Cohen, 1982). Niektóre spośród osób regularnie używających konopi wspominają utratę ambicji i niższą wydajność w nauce i pracy jako niekorzystne skutki zażywania środka (np. Hendin i in., 1987), zaś osoby, które zaprzestały używania konopi podają niekiedy zmniejszenie wydajności w pracy jako powód rzucenia nałogu (Jones, 1984). Tym niemniej wątpliwe jest, by używanie konopi powodowało charakterystyczny zespół amotywacyjny. Rozsądniej byłoby zapewne traktować objawy osłabionej motywacji jako skutek chronicznego odurzenia konopiami, niż tworzyć tu zupełnie nowy zespół chorobowy.
Okres dojrzewania
W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych w Stanach Zjednoczonych używanie konopi zdawało się prowadzić do wzrostu ryzyka przerwania nauki szkolnej oraz braku stabilności zawodowej w pierwszych latach dorosłości (Newcombe i Bentler, 1988). Pozorna siła tego związku w badaniach przekrojowych (np. Kandel, 1984) została przeceniona, gdyż dorastająca młodzież o największych skłonnościach do używania konopi ma jeszcze przed pierwszym kontaktem z tym środkiem niższe aspiracje edukacyjne i gorsze wyniki szkolne od swych nie używających konopi kolegów (Newcombe i Bentler, 1988). Możliwe jest, że za takie pozorne związki przyczynowe odpowiadają czynniki inne niż używanie marihuany. Nie licząc występującego już wcześniej nonkonformizmu, tego rodzaju niekorzystny wpływ zażywania konopi oraz innych środków na dojrzewanie - jeśli w ogóle istnieje - może narastać kaskadowo przez pierwsze lata dorosłości, określając wybór zawodu, wysokość zarobków, wybór partnera życiowego oraz jakość życia osoby używającej takich środków oraz jej dzieci.
Głównym wynikiem badań konsekwencji młodzieńczego używania konopi dla życia dorosłego było dostarczenie mocnych dowodów na istnienie pewnych wzorców inicjacji wśród amerykańskich nastolatków lat siedemdziesiątych, gdzie używanie konopi poprzedzało kontakt z "twardszymi" narkotykami w postaci środków pobudzających czy pochodnych opium (Kandel i in., 1984; Donovan i Jessor, 1983; Yamaguchi i Kandel, 1984 a, b). Znaczenie przyczynowe takiego wzorca inicjacji jest kontrowersyjne. Hipoteza mówiąca, iż przejście do kolejnych narkotyków jest bezpośrednim efektem używania konopi, jest najmniej przekonywująca. Więcej przemawia za dwiema innymi hipotezami, które zresztą nie wykluczają się wzajemnie. Pierwsza z nich mówi, że mamy tu do czynienia z selektywnym doborem do grona używających konopi wśród nonkonformistycznie nastawionej dojrzewającej młodzieży o skłonnościach do zażywania także i innych środków nielegalnych. Zgodnie z drugą hipotezą, z chwilą dołączenia do grupy używających konopi społeczne interakcje z innymi biorącymi rówieśnikami oraz kontakt z innymi narkotykami podczas zakupu konopi na czarnym rynku zwiększają sposobność spróbowania także i tego rodzaju innych środków (Baumrind, 1983; Goode, 1974; Kandel, 1988).
Zespół uzależnienia
Zespół uzależnienia od konopi opisany w DSM-IV (American Psychiatric Association, 1994) może wystąpić u osób chronicznie biorących duże dawki tego środka. Mocne dowody doświadczalne wskazują, że u osób takich może wytworzyć się tolerancja na subiektywne oraz sercowo-naczyniowe skutki zażywania. Sugestywne dane dowodzą też, że niekiedy może wystąpić zespół odstawienia jako reakcja na nagłe zaprzestanie używania konopi, choć zespół ma przebieg znacznie łagodniejszy i mnie wyraźny, niż w przypadku odstawienia alkoholu bądź opiatów (Compton, Dewey i Martin, 1990; Jones i Benowitz, 1976). DSM-IV stwierdza, że "objawy ewentualnego zespołu odstawienia konopi (np. drażliwość lub stany lękowe, którym towarzyszą zmiany fizyczne w rodzaju drżenia kończyn, wzmożonej potliwości, nudności i zaburzeń snu) opisywano w powiązaniu z używaniem bardzo dużych dawek, lecz ich znaczenie kliniczne jest niepewne." (American Psychiatric Association, 1994:215).
Istnieją kliniczne i epidemiologiczne dowody na to, że u osób biorących duże dawki konopi mogą pojawić się problemy z kontrolowaniem ilości zażywanego środka; osoby takie mogą też trwać przy swym nałogu pomimo niekorzystnych osobistych konsekwencji jego używania (Jones, 1984; Roffman i in., 1988; Weller i in., 1984). Ograniczone dane kliniczne sugerują podobieństwo zespołu uzależnienia od konopi do nałogu alkoholowego (Kosten i in., 1987). Jak dowodzą epidemiologiczne badania nad rozpowszechnieniem uzależnienia od narkotyków w całej populacji (np. Anthony i Helzer, 1991), uzależnienie od konopi - w postaci zgodnej z definicjami zawartymi w podręcznikach diagnostyki - jest jedną z najbardziej rozpowszechnionych form uzależnienia od narkotyków w społeczeństwach zachodnich, a to z uwagi na ogromną popularność tego środka. Z drugiej strony stosunkowo niewiele osób biorących podejmuje leczenie dla uwolnienia się od tego nałogu (American Psychiatric Association, 1994: 220-221).
Skutki poznawcze
Waga zgromadzonych dowodów sugeruje, że nawet długotrwałe używanie dużych dawek konopi nie powoduje poważnego czy też silnego upośledzenia funkcji poznawczych (Carter i in., 1980; Fehr i Kalant, 1983b, Rubin i Comitas, 1975; Wert i Raulin, 1986). Gdyby tak było, fakt ten zdołano by już wykryć w badaniach. Istnieją jednak pewne dowody kliniczne i eksperymentalne na to, że długotrwałe używanie konopi może prowadzić do bardziej subtelnego upośledzenia wyższych funkcji poznawczych - pamięci, uwagi i organizacji, jak również integracji złożonych informacji (Page i in., 1988; Solowij i in., 1991, 1992, 1993, patrz też rozdział Solowija w tej pracy). Choć ledwo uchwytne, upośledzenie to może mieć niekorzystny wpływ na codzienne funkcjonowanie, zwłaszcza w przypadku osób, których praca zawodowa wymaga dużej sprawności poznawczej. Dowody sugerują, że im dłuższy okres używania konopi, tym lepiej zaznacza się upośledzenie poznawcze (Solowij i in., 1992, 1993). Nie wiadomo jeszcze, czy upośledzenie to może cofnąć się po dłuższym okresie abstynencji.
Uszkodzenia mózgu
Podejrzenie, iż chroniczne używanie dużych dawek konopi może powodować poważne uszkodzenia strukturalne mózgu, wywołane zostało jednymi słabo kontrolowanymi badaniami, które przeprowadzono przy użyciu przestarzałej metody badawczej. Autorzy donosili o występowaniu powiększenia komór mózgowych u osób używających konopi (Campbell i in., 1971). Wynikowi temu nadano szeroki i bezkrytyczny rozgłos. Od tamtej pory żadne z wielu lepiej kontrolowanych badań prowadzonych przy użyciu nowocześniejszych metod nie potwierdziły występowania strukturalnych zmian w mózgu u osób od dawna biorących duże dawki konopi (np. Co i in., 1977; Kuehnle i in., 1977). Te negatywne wyniki zgadzają się z dowodami na to, że jakikolwiek wpływ chronicznego używania konopi na sferę poznawczą może być wyłącznie subtelny, jest zatem mało prawdopodobne, by prowadził do poważnych zmian strukturalnych w mózgu.
Poważne zaburzenia psychiczne
Sugestywne dowody wskazują, iż duże dawki THC mogą wywołać ostrą psychozę z przewagą objawów takich, jak splątanie, amnezja, złudzenia, halucynacje, lęki, pobudzenie i hipomania. Dane te uzyskano w laboratoryjnych badaniach nad działaniem THC na normalnych ochotników, oraz w trakcie klinicznej obserwacji objawów psychotycznych u osób biorących duże dawki konopi, przy czym objawy te ustępują natychmiast po zaprzestaniu przyjmowania środka (Bernardson i Gunne, 1972; Chopra i Smith, 1974; Edwards, 1976).
Mniej danych znaleźć można na poparcie hipotezy, iż używanie konopi może wywołać ostrą czy też chroniczną psychozę funkcjonalną (Thornicroft, 1990). Tego rodzaju ewentualności trudno jest badać z uwagi na rzadkość występowania takich psychoz oraz praktyczną niemożność ich odróżnienia od schizofrenii i psychoz maniakalno-depresyjnych występujących u osób, które skądinąd używają konopi (Ghodse, 1986). Więcej dowodów wskazuje, iż używanie konopi może mieć niekorzystny wpływ na rozwój schizofrenii u osób cierpiących na tą chorobę, które nie zaprzestaną używania tego środka (Cleghorn i in., 1991; Jablensky i in., 1991; Martinez-Arevalo i in., 1994).
Bardzo sugestywne dane badawcze wskazują, że używanie dużych dawek konopi może przyspieszać wystąpienie schizofrenii u osób podatnych na zapadnięcie na tą chorobę (Andreasson i in., 1987; Schneier i Siris, 1987; Thornicroft, 1990). Związek ten nadal jednak pozostaje w sferze sugestii. W jedynych bowiem przeprowadzonych dotąd badaniach (Andreasson i in., 1987) faktu używania konopi nie udokumentowano w chwili stawiania diagnozy; istnieje możliwość, iż używanie konopi łączyło się z braniem amfetaminy; i wreszcie pozostaje niejasne, czy badacze w sposób wiarygodny odróżniali schizofrenię od ostrych psychoz wywołanych konopiami lub innymi środkami (Negrete, 1989; Thornicroft, 1990).
WHO też się myli?
Jaki poważny dokument włączyłem na YT i po paru sekundach wyłączyłem jeżeli ktoś porównuje konopie siewne z konopiami indyjskimi to nie tylko jest ignorantem to debil
Te konopie które są hodowane w kraju i używamy je do zanęt i hydrauliki to nie te same które sie pali jako maryche .O losie The Union poważny dokument chyba dla tych co mają już dobrze czache sprutą .
Brawo za otwarte podejście. Gdybyś był jeszcze odrobinkę bardziej hermetyczy mógłbyś uchodzić za konserwę. Najłatwiej najeżdżać na coś o czym ma się zajebiste pojęcie. Szacuneczek;)
WHO też się myli?
Witam Luxis mi się nieraz tak wydaje że tu połowa portalu jara połowa nie jara he he a Ty co o tym sądzisz ??
Dla tych którzy używają - zalegalizować
Dla tych którzy nie używają - zostawić jak jest
po pierwsze:Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził.
po drugie:moim zdaniem niech sobie jest to legalne , ja i tak tego nie używam i nie będę używał.
Jest tylko kwestią zdrowego rozsądku jak będziemy żyć i ze swoim życiem postępować, grunt to umiar.
I tyle mojego zdania w tym temacie.
To jest moja ostatnia wypowiedź w tym wątku. Nie łowię na muchę, nie znam technik - nie wypowiadam się, bo prędzej czy później palnę coś głupiego. Ale skoro są ludzie którzy zjedli wszystkie rozumy, proponuję stanąć w szranki w czasie wyborów prezydenckich. Na pewno będę wiedział na kogo głosować. Natura ludzka jest taka że każdy i tak zrobi co będzie chciał i uważał za stosowne. A w tym wątku który został zapoczątkowany pojawiły się porównania nijak nie pasujące do w sumie błahego tematu. No cóż - każdy z nas ma rację i każdy z nas się myli. To się nazywa życie i wolna wola. Żegnam w ty wątku i miłych pogaduszek życzę. Pozdrawiam.
Dla tych którzy używają - zalegalizować
Dla tych którzy nie używają - zostawić jak jest
po pierwsze:Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził.
po drugie:moim zdaniem niech sobie jest to legalne , ja i tak tego nie używam i nie będę używał.
Jest tylko kwestią zdrowego rozsądku jak będziemy żyć i ze swoim życiem postępować, grunt to umiar.
I tyle mojego zdania w tym temacie.
i to jest to Grzegorz :)))))
1) co bardziej szkodliwe? Alkohol. Co wywołuje większą argresję - alkohol.
Co w związku z tym?
2) trawa sprzedawana legalnie będzie "czysta".
A niby na jakiej podstawie sądzisz, że tak by się stało? Alkohol masz legalny a jednak...
3) Legalnie nie znaczy każdemu - 18lat jak papierosy i alkohol.
Papierosy i alkohol dostaje dzieciak w 99proc. sklepów od ręki. Zatem to ograniczenie jest martwym prawem. Identycznie by było z trawką.
4)Zapup trawki 10 metrów od szkoły.
Oczywiście - w większości szkół tak jest. Nie we wszystkich. Jednakże wskazywałem na to, że wielu nie kupuje - ze strachu. Gdyby doszło do legalizacji - strachu by nie było. Logiczne.
"Z dobrych domów" - było to dalekie uogólnienie. Chodziło o naprawdę dobre domy, gdzie rodzice wpajają dzieciom prawe wartości. Jak rodzic wytłumaczyłby wówczas dziecku, że trawka jest zła? Skoro jest legalna to przeciez co w niej złego? Jako tata - co powiesz?
Legalizacje doprowadzają na dłuższą metę zawsze do zacierania pewnych spraw. Jeśli zalegalizujemy eutanazję, to za 50 lal 70-letni dziadek złamie nogę, a wnuczek podpisze zgodę na "zastrzyk" - tak będzie.
Jeśli zgodzimy się na aborcję - za 50lat pójdziesz do dentysy, który zrobi sobie dodatkową "specjalizację" i usuniesz ciąże.
Jeśli zgodzisz się na małżoeństwa gejów to za 50lat będą chcieli mieć dzieci (może wcześniej)
Jeśli zalegalizuje się trawkę - za 50 lat będziemy się spierać, czy zalegalizować amfetaminę.
Itd.
Zastanawiam się czy jestem ograniczony patrząc na problem dalekosiężnie?
Kiedyś jarałem Piotrek ,jak miałem naście lat,zakazany owoc cieszy-i chyba dlatego jarałem bo ta cała otoczka wokół tego,ta konspira w ciemnych uliczkach wkręcała.Teraz jestem za legalizacją bo udawanie że zakaz wyeliminuje używki z ulic jest bzdurą totalną,zakaz wręcz bardziej je rozplenia.Państwo traci kolosalne wpływy z tego tytułu więc po co się pytam???Tak się składa że z racji środowiska w którym się wychowywałem mam niejako wgląd w takie rzeczy i wiem na te tematy nieco więcej niż szary kowalski stąd też moja opinia,gdy było przyzwolenie szara strefa w ciągu msc! prawie na pysk padła.Dealerzy wpadli w popłoch bo obudzili się z ręką w nocniku,nikt prawie nie dzwonił,bo i po co ryzykować?nielepiej dołożyć parę zł i chodzić na legalu z pudełkiem w kieszeni na którym jest stosowna nalepka?w tamtym okresie ani nie ubyło ani nie przybyło narkomanów-przybyło za to kasy w budżecie i to w h....j.Tak ja to widzę
Spokojny jak zawsze rozsądny,Bronek na taczkę-Spokojny na prezydenta.
To samo co ty Lampe gdy któreś z twoich dzieci będzie chciało kupić sobie 0,5l wyborowej...."Z dobrych domów" - było to dalekie uogólnienie. Chodziło o naprawdę dobre domy, gdzie rodzice wpajają dzieciom prawe wartości. Jak rodzic wytłumaczyłby wówczas dziecku, że trawka jest zła? Skoro jest legalna to przeciez co w niej złego? Jako tata - co powiesz?
Daniel , bo taka jest prawda !
Kiedyś mój stary nauczyciel w szkole średniej zapytał:
Kto z klasy pali, lub choć raz zapalił ? (chodziło o papierosy)
Na to klasa podzieliła się na dwie nierówne grupy, nas palących było jakieś 80-85 % tzn. palących lub tych którzy choć raz zapalili.
Na to nasz profesor odpowiedział że szanuje tych którzy mieli papierocha w ustach, bo odważyli się spróbować, bo taka jest już natura człowieka że normalny - spróbuje choćby po to by wiedzieć z czym ma do czynienia,
Pozostała część została nazwana przez niego "nienormalnymi" , ale z szansą na naprawę swej normalności.
Myślę że w tej anegdocie jest wszystko to o czym Ty mówisz.
widzę koledzy że dobry temat zapodałem ale właśnie o to mi chodziło chciałem poznać wasze zdanie na temat zioła osób różnych w różnym wieku zwolenników jak i przeciwników pozdrawiam
Coś w tym jest,w tej starej mądrości...Za małolata popalałem papierosy i marysię bo ta konspira.... póżniej gdy dorosłem olałem to,bo było mi wolno...Może problem tkwi właśnie w szerokim pojmowaniu wolności? chcemy bo nie możemy-możemy olewamy...u mnie tak było
A ja tam paliłem i się tego nie wstydzę,mam syna w wieku 14 lat i wiem że jak będzie chciał to nie wiem jak bym go pilnował to i tak go nie upilnuje.To tyle co miałem napisać pozdrawiam
Ano dobry temat,szkoda że już się kończy....
sam też paliłem i teraz też zapale jeśli najdzie mnie taka ochota wychodzę z założenia że trzeba dać sobie na luz a nie tylko żyć zmartwieniami i problemami szarej codzienności
Ty to nawet nick-a masz ziołowego z lekka...
Tak ;))))
Mięta też ziółko heheh
Luxis jakbym nie wiedział że twój pseudo jest od szczupłego Esox Lucius i zrobiłeś luxis to bym rzekł że to od od naszej Luksusowej hahaha
Może to wam się wydać dziwne i podejrzane ale-JA NIE CHLAM,od 12-13 lat nie spożyłem ani krztyny alko,pod żadną postacią.Jestem jak ten koleś Tofik ze skeczu Ani Mru-Mru-ORGINALNY.Święty jednak do końca nie jestem...coś się tam ma za uszkami...
A ja już wyjarałem wagon kolejowy zigaretów ,wypiłem stawik gożały piwska to jakiś taki atlantyk pewnie ale tych ziułek jeszcze nie prubowałeteraz na P to tylko człowiekowi pomału piernąć zostaje he he pić już 2 latka nie piję palić zigarety palę o reszcie P nie piszę bo to też żadkośćhe he
Szara strefa była i będzie
Juz nie można normalnej wódy kupić bo w większości to robota
to samo z papierosami .
Legalizacja nic nie zmieni oprócz kary
WHO też się myli?
Tak chcesz dowodów na to ze ta global instytucja tańczy pod dyktando koncernów farmaceutycznych
Nie poruszyliśmy jednak bardzo ważnej kwesti, mianowicie osób , które już są uzależnione. Dlaczego według naszego CHOREGO prawa, ćpun osoba ewidentnie chora jest traktowana jak przestępca? Bo co bo ma przy sobie działkę? Teoretycznie każda osoba zwracająca się na odwyk powinna być przekazywana prokuraturze, gdyż u nas nie jest przestępstwem sprzedaż , a posiadanie. Do czego to prowadzi? Do tego , że mamy przepełnione więzienia osobami , które miały przy sobie narkotyki... część z nich handlowała, ale większość to zwykli użytkownicy. Ba osobiście uważam , że uzależniony handlarz tez powinien trafić na leczenie a nie do aresztu.
Jak napisałem wyżej, takiej legalizacji jak w Holandii u nas nie chciałbym widzieć... Wole aby kojarzono nas z mocherowymi beretami na świecie niż z zaćpaną imprezownią.
ALE!
karanie za posiadanie nawet śladowych ilości narkotyków ( opalona fifka --> za to tez są sprawy) jest dla mnie debilizmem. Wszystkie osoby chore, eksperymentującą młodzież, uzależnionych biznesmenów, księży i wszystkie grupy społeczne palące trawke , rekreacyjnie, sportowo, imprezowo, z powodu nałogu czy chęci skoloryzowania szarej rzeczywistości traktuje jak przestępców:/ Poronione!
Karajmy za sprzedaż, produkcje... i zostawmy w spokoju użytkowników. Model Czeski jest dla mnie idealny i w Polsce napewno by się sprawdził. Daje on spokój osobom chorym , które bez obawy mogą zgłosić się na leczenie , nie bojąc się , że policja nagle postanowi poprawić sobie statystyki i przeprowadzi kontrole w okolicy ośrodka konsultacyjnego dla uzależnionych od narkotyków. W ten sposób napewno niejednego groźnego dilera złapią.
Prawo to prawo w Szwecji można legalnie uprawiać sex ze zwierzętami w Polsce zoofilia to przestępstwo. Mamy iść w stronę Szwecji czy moherowej Polski ???
tak po środku jest ok:-)
Prawo to prawo w Szwecji można legalnie uprawiać sex ze zwierzętami w Polsce zoofilia to przestępstwo. Mamy iść w stronę Szwecji czy moherowej Polski ???
Z całym szacunkiem do twojej osoby lecz takie to porównanie do maryśki
Prawo to prawo w Szwecji można legalnie uprawiać sex ze zwierzętami w Polsce zoofilia to przestępstwo. Mamy iść w stronę Szwecji czy moherowej Polski ???
A w którym kierunku Ci pasuje ?
Tomikan1129 wierzba powinna już przyjąc inne kolory,nie tylko ze względu na jesień,sory,że po starym niku ale...aż poszperam za tym zdjęciem-zajaram-napije,a na pobudke slejerek oczywiście.
Prawo to prawo w Szwecji można legalnie uprawiać sex ze zwierzętami w Polsce zoofilia to przestępstwo. Mamy iść w stronę Szwecji czy moherowej Polski ???
No kurza twarz tego to ja nie wiedziałem ze ludzie takie rzeczy na legalu .
Pies trącał Szwecję i ich chore zapędy,chcąc dokonywać takich chorych porównań pójdzmy dalej tym tropem i zlikwidujmy np kodeks ruchu drogowego bo w Egipcie np go nie ma.Rozmowa tyczy rzekomej szkodliwości maryśki i aspektów za i przeciw legalizacjii,wiele autorytetów nie widzi w niej nic złego więc dlaczego nie miałaby być legalna? WHO po latach analiz dobitnie wykazała że utarty stereotyp jest całkowicie błędny,więc cóż poza naszą chorą mentalnością stoi na drodze legalizacji tej używki?odp może być tylko jedna-Niewiedza i strach przed nowym.Czy jakakolwiek osoba będąca na NIE podała jakikolwiek naukowy aspekt swego twierdzenia?też nie,wszystkie wypowiedzi oparte są na stwierdzeniu że coś jest bo jest,bo tak mi się zdaje.Inne bardziej rozwiniete kraje poszły po rozum do głowy i czerpią z marysi niezłą kasę,tylko my Polacy jak zawsze durni i nielogiczni pozostajemy,nieważne że zakaz rozplenia zielsko coraz bardziej,nieważne że budżet traci,nieważne że szara strefa zaciera ręce,nieważne że skład palonego ziela niekontrolowany zupełnie-ważne że jestem na NIE bo to przecież takie modne w katolickim kraju.Zakażmy marysi ,potem z braku wiedzy kawy,tytoniu,wódy,bo to też jest przecież złe,spalmy dzieła Galileusza i dokąd nas to zaprowadzi? do pozycji na klęczkach w której to będziemy pocierać kijaszkiem o deseczkę chcąc rozpalić zjebane ognisko.Ciemnogród.Kto nie idzie naprzód-cofa się,zakazy tego typu są nieprzemyślane i z jakimikolwiek dobrymi intencjami nie mają nic wspólnego.
http://www.youtube.com/watch?v=X92dCwFsOOs&feature=player_embedded#!
Nie wiem czy mi sie uda wkleić film z YT ale spróbuję,dotyczy on WIEDZY ludzi którzy wydają takie zakazy.Boże miej w opiece jej dzieci....
No nie do końca mi wyszło ale link działa,obejrzyjcie...
K....wa nie działa,trzeba skopiować i wkleić
Porównanie Szwecji było specjalne .Jeśli ktoś pisze że np w Czechach zalegalizowali to ja przedstawiam to jako kontrargument .W innych krajach legalizują różne rzeczy to nie znaczy ze my musimy iść ich śladem.
Zakażmy marysi ,potem z braku wiedzy kawy,tytoniu,wódy,bo to też jest przecież złe,spalmy dzieła Galileusza i dokąd nas to zaprowadzi? do pozycji na klęczkach w której to będziemy pocierać kijaszkiem o deseczkę chcąc rozpalić zjebane ognisko.Ciemnogród.Kto nie idzie naprzód-cofa się,zakazy tego typu są nieprzemyślane i z jakimikolwiek dobrymi intencjami nie mają nic wspólnego.
Nie zawsze parcie do przodu to dobre wyjscie niektóre rzeczy powinny pozostac takimi jakimi sa
Postęp jak najbardziej ale przemyślany , Zauważ jak postęp wpłynął na nasze środowisko ,czy naturalizacja np rzek nie jest krokiem w tył .Czy ekologiczne gospodarstwa nie są krokiem w tył
Jak najbardziej są ,są bo to jest dopowiedz na pęd do przodu .A po któreś tam czy szara strefa jest do końca czymś złym ,to normalny obrót bez biurokratycznych uwarunkowań .Nie zawsze jest to dobra ale tez nie zawsze jest to złe.
Każde zażywanie środków psychoaktywnych jest oznaką słabości .
Pijanym narodem łatwiej się rządzi .To samo jest z innymi używkami.Nawet głupia TV tak otępia
seriale gdzie szarzy ludzie prawie żyją życiem bohaterów .Maryśka czemu nie jarać jak najbardziej - nie przejmować się tym co jest obok nas ,najlepiej przybrać postawę ze mi to wszystko wisi .W sumie to po co się angażować w cokolwiek nabij stary lufe to się odstresuje
oszukam swój szary świat .Dlatego wcześniej podałem przykład palarni opium gdzie ludzie nie robiąc nic nikomu leżeli narkotycznym transie załatwiali się pod siebie ....itd.
Jaki morał z tego wszystkiego ,jeden człowiek jest jednym z najwspanialszych stworzeń na ziemi .Potrafi marzyć ,kochać ,podziwiać piękno. Może być szczęśliwy naturalnie jak i przez zewnętrzne stymulatory.
Możesz śmiać się ze szczęścia a także z bzdurnego ruchu palca po zajaraniu zielska
Możesz iść do łóżka z kobietą którą kochasz a możesz też dać tirówce 100zł by dała Ci substytut miłości .
Czy jest jakaś różnica ......chyba nie . W sumie efekt końcowy ten sam .
Pamiętacie mówię do starszych dawny smak szynki ....
dawny smak masła , Dawne mleko w szklanych butelkach które kisło w sklepach
Kiełbasę która dała się upiec nad ogniskiem i miała ten niezapomniany smak a nie gluty które spływają z tej obecnej .
Idźmy do przodu jedzmy ścierwo z dodatkami mączek kostnych i sojowych nafaszerowanych chemią i jarajmy ziółko by zapomnieć jak to kiedyś było .
Piszecie że maryśka relaksuje , że nie uzależnia - Zapraszam do picia meliski i czytania książek , też relaksuje... ale przepraszam , wy chcecie być fajni i musicie obwieszczać całemu światu że palicie maryśke.
nie widzę nic złego w piciu melisy i czytaniu książek każdy ma swój sposób na relaks jedni czytaja książki biegają oglądaja telewizje a inni poprostu wolą zajarać lolka a tłumaczenie że maryśka prowadzi do przestępstw czy terroryzmu jest bezsensowne znam wiele przykładów kiedy to alko doprowadzało do agresji i morderstw a po maryśce nie znalazłem nawet wzmianki
Ładnie to opisałeś Hektores aż poczułem smak tej szynki i kichy znad ogniska....swojskiej kichy....Zgadzam się z tym całkowicie -nie wszystko co nowe jest dobre,ale tez nie wszystko co nowe jest złe.Chyba nie do końca rozumiesz o co mi chodzi,może ja niejasno piszę,może Ty nie czytasz ze zrozumieniem-nieważne.Biję do tego że marysia byla jest i będzie na ulicach,zakaz zaś sprawia tylko tyle że państwo nie czerpie z tego korzyści a dodatkowo my-podatnicy-musimy częstokroć utrzymywać zapuszkowanych dealerów.Ponadto wielu małolatów sięga po blanta tylko dlatego że właśnie im nie wolno.Myślisz że teraz w okresie prohibicji mniej się w Polsce pali ziela??? jeśli tak to jesteś w błędzie,jara się tyle samo jeśli nie więcej,róznica jest tylko taka że teraz do państwowej kasy nie wpływają złotówki ,one teraz wypływają na utrzymanie zapuszkowanych posiadaczy.Sam musisz też przyznać że brak jakichkolwiek medycznych przesłanek utrzymujących zakaz w mocy,jego argumentacja powala na kolana głupotą i obraża inteligencję osób ja czytających.Zniesienie zakazu ma same pozytywne strony,utrzymanie zaś go w mocy.....żadnego,jesli znasz choć jeden to go podaj.
Odpowiem trochę inaczej i daje Ci słowo ze czytam i rozumie to co piszesz .
Pewne kultury i pewne narody wyrosły w różnych miejscach ich życie i kulturę kształtowały rożne czynniki .
Wiesz czemu nie chce legalizacji .odpowiem Ci bo nasze społeczeństwo nie jest do tego przygotowane .
Kiedyś na wycieczce w Grecji zwiedzaliśmy piwnice z winem ,były wycieczki z Czechosłowacji (to było dawno) Francji ,Niemiec i co się okazało ze z 35 osób z Polski które tam weszły wyszło 8 reszta ciesząc się dobrem i darmochą po prostu się uchlało .Podobne zachowania widziałem na darmowych prezentacjach piw w Polsce ledwo hostessy uchodziły z życiem . Jesli zajaranie blanta czy lufy jest to kulturalne okazjonalne spożycie nie mam nic przeciwko .Bez względu czy jest to zdrowe czy nie zdrowe nie każdy pijący wino jest alkoholikiem i nie każdy kto pali trawę jest ćpunem nie chce by to tak zabrzmiało .Ostatnio był problem z gazem do zapalniczek bo małolaty ćpały gaz .
Teraz do tematu co do szkodliwości nawet ten chłopak na tym filmie poniekąd stwierdził że marycha jest szkodliwa
cyt..
Za działanie psychotropowe konopi indyjskich odpowiada tetrahydrokannabinol (THC). Działanie to jest przede wszystkim uspakajające, przeciwbólowe i zazwyczaj lekko euforyzujące. Dodatkowo, THC pobudza apetyt.
Prawdą jest, że marihuana nie uzależnia fizycznie - nie powoduje głodu narkotykowego ani delirium - ale za to uzależnia psychicznie, a ten typ uzależnienia leczy się o wiele dłużej.
Powstało wiele publikacji na temat szkodliwości tego narkotyku, zwłaszcza przy częstym paleniu - uszkadza górne drogi oddechowe i serce, może powodować raka (tym bardziej, że w przeciwieństwie do papierosów, marihuany nie pali się przez filtr), obniża odporność organizmu, powoduje negatywne zmiany w jajnikach i jądrach, prowadzi do wad płodu
Szczególnie narażone są osoby młode, które nie ukończyły dwudziestego roku życia, ponieważ ich mózg nie jest jeszcze w pełni ukształtowany. Używanie narkotyków, w tym marihuany, prowadzi do zmian w funkcjonowaniu i strukturze mózgu, a także opóźnia rozwój emocjonalny, a to wszystko czyni młodych ludzi bardziej podatnymi na wszelkie nałogi. Nie wiadomo, czy zmiany te są odwracalne.
Niektórzy wskazują na lecznicze działanie THC - związek ten znajduje zastosowanie w preparatach zwiększających apetyt np. u chorych na AIDS czy raka, ale nie należy mylić terapii i narkomanii. Pułapką może się też okazać mniemanie, że marihuana poprawi nastrój - narkotyk ten intensyfikuje doznania, dlatego jeśli komuś jest źle, to po zapaleniu jointa najprawdopodobniej będzie mu jeszcze gorzej.
Jeśli zaś chodzi o przekonanie, że marihuana rozjaśnia umysł, to jest ono prawdziwe, ale tylko dla osób stale palących: odkładający się w mózgu THC spowalnia proces myślowy, i dopiero kolejna dawka narkotyku na pewien czas "odblokowuje" myślenie.
Pewnie jeszcze długo będzie można przeczytać sprzeczne opinie na temat szkodliwości marihuany, ale zawsze warto być otwartym na racje obu stron.
Więcej... http://supermozg.gazeta.pl/supermozg/1,97454,5700558,Czy_marihuana_rzeczywiscie_szkodzi_.html#ixzz14WT9HcnL
a docelowo dlaczego kolejny ludzki nałóg ma być wykorzystany przez biurokratów
dojdzie akcyza ,dojdą następne stołki darmozjadów ile z tego trafi dla zwykłych śmiertelników
nic albo prawie nic . To kolejny powód dlaczego nie jestem za legalizacja
Tak,tak ,tak, zgadza się w wiekszości.Puenta jest taka że marysia nie robi aż takiego kuku jak brzmi stereotyp,alko jest gorsze,więc czemu stoi na półkach?Biurokracja,urzędasy,to też się zgadza choć nie do końca bo teraz więcej stołków jest zajmowanych przez tych co łapią i pilnują zapuszkowanych a łożymy na to my-podatnicy.Zniesienie zakazu sprawi że.......łożyć będzie sama MARYSIA,a dla nas ,ciebie i mnie nic się nie zmieni.Do tego dążę.Wspominasz o młodzieży,młodej ,podatnej psychice itd...zakaz nic tu nie zmieni na lepsze,ci co chcą zajarać,zajarają,tylko my gówno mieć z tego będziemy mieli.
I jeszcze jedno,litości,nie podpieraj się żródłami medialnymi,ja cię proszę....odrobinę powagi zachowaj.Media są jakie są,wiele rzeczy jest prezentowanych zgodnie z panującą modą,z oczekiwaniem publiki,a publika jaka jest u nas.....moherowa.
Porównanie Szwecji było specjalne .Jeśli ktoś pisze że np w Czechach zalegalizowali to ja przedstawiam to jako kontrargument .W innych krajach legalizują różne rzeczy to nie znaczy ze my musimy iść ich śladem.
To nie jest kontrargument... Bo twoim tokiem rozumowania , to powinniśmy nadal mieszkac w jaskiniach bez ognia... Jeśli ktoś wymyśli dobrą reformę chociażby finansów tez mamy jej nie adaptować bo przecież nie jest nasza?? Mamy patrzeć jak ona wpłynie na inny kraj by z 20 letnim opóźnieniem ją wprowadzić. Ja przedstawiłem swoje zdanie, które poparłem opinią dlaczego tak myślę. U nas do 2000-2001 roku bodajże prawo było takie jak w Czechach. Myślisz , że po wprowadzeniu bardziej rygorystycznego prawa spadła liczba zażywających? Odpowiem Ci nie spadła , za to podwoiła się liczba oczekujących do aresztu za posiadanie narkotyków. Tych ludzi trzeba leczyć jeśli mają problem, a jeśli ktoś chce raz na rok zapalić trawę bo ma taki kaprys to niech pali , jesteśmy ludźmi i mamy prawo decydować o sobie.
Ja jestem przeciwny legalizacji maryśki nawet byłbym za zakazem palenia tytoniu w miejscach publicznych. Nigdy nie miałem nawet zapalonego papierosa w ustach i nie czuję się z tym gorzej. Jednak wiem, że inni mają inne potrzeby dlatego dopuściłbym palenie tego typu roślinek w specjalnie do tego wyznaczonych miejscach.
Za zakazem palenie tytoniu w miejscach publicznych tez jestem, mimo iż jestem zamiłowanym palaczem. Uważam , że swoim nałogiem nie musze truc innych , dlatego i tak nie pale w miejscach publicznych lub chociaż odchodzę na bok , tak aby nikomu nie przeszkadzać:)
No i to... to rozumiem - kulturka:)
Pozdrawiam
lepiej spalić dobre zioło niż chemiczne dopalacze o nieznanym składzie