Kto z Was poda mi skuteczny sposób na to żeby samego siebie zadenuncjować czyli samego siebie zakapować o tym, że wedkuję na wodach PZW np. w Nadnoteckim Okręgu PZW-bez dodatkowej opłaty i tzw. porozumienia między okręgami.Okręg wybrany nie przypadkowo, ponieważ w miesiącu lipcu br. łowiąc na jez.Zamkowym w Wałczu celowo dzwoniłem na wskazany numer tel. Koła PZW Wałcz Miasto, żeby samego siebie ( wiecie co) ale nikt nie odbierał telefonu. Więc jaki jest Waszym zdaniem skuteczny na to sposób?
W tej sprawie nie pomogę ale , w tej materii musisz uważać bo jak masz odpowiedzialną prace z fakt takiego społecznego donosu na samego siebie z jakiegoś powodu wyjdzie na światło dzienne możesz zostać urlopowany i skierowany na badania psychiatryczne lub psycho-testy w najlepszym przypadku:) Pozdrawiam i zdrówka życzę ;)
Widzę, że chyba mnie nie zrozumieliście.Chodzi mi bowiem o to żeby mnie po prostu złapano na wędkowaniu i skierowano sprawę do Sądu Koleżeńskiego.Po rozpatrzeniu przez ten Sąd sprawy oczywiście przegrywam
i robię odwołanie do Sądu wyższej intancji czyli do Okręgu gdzie znowu przegram.Następnie odwołuję się do Sądu Grodzkiego i wówczas zachodzi sytuacja taka, że na podstawie zawieranych porozumień w życiu społecznym Związku dochodzi do nierównego traktowania swoich członków oraz łamania przepisu Statutu PZW paragraf 13 pkt 5 i paragraf 1 pkt 1 RAPR na podstawie których każdy członek Związku ma prawo do swobodnego wyboru miejsca do wędkowania.
A to nie można poprosić znajomego, żeby umówionego dnia o umówionej porze zadzwonił i po koleżeńsku zakapował Cię :)? Nie wiem czy jest szansa z sądem grodzkim- niedawno miała miejsce sytuacja o panu który odwoływał się za niezapinanie pasów w samochodzie argumentując to w ten sposób że każdy ma prawo do swobodnego wyboru tego czy będzie je zapinał czy nie. Sytuacja jak dla mnie jest analogiczna. Na studiach (przedmiot to Zjawisko dyskryminacji w kontekście Praw Człowieka) miałem ostatnio o prawach nadrzędnych i podrzędnych. Mniej więcej chodzi o to, że jedne prawa w niektórych sytuacjach wykluczają drugie. Tak też może być w tym przypadku- wysokość płaconej przez Ciebie składki ograniczy Twoją "swobodę" w wyborze łowiska...
Jasne. Jurek Ci to załatwi i po sprawie. Ale może masz za daleko do Jurka? Popros jakiego kumpla. Niech dzwoni na wszystkie dostepne numery z policja włącznie. Może w końcu ktoś zatrybi i podjedzie. No patrz. Człowiek chce byc uczciwy, to nie ma nikogo do karania! BEZNADZIEJA KURDE!
Ja Ci odradzam taki sposób walki z PZW , a co jeśli sąd nie podzieli Twoich racji ? Wykluczą Cię za związku i jeszcze tam gdzie się udzielałeś nazwą Cię kłusownikiem . Robisz bardzo dużo dobrego , ale ten pomysł może wpędzic Cię w kłopoty . Nie wspomnę już o tym że możesz ponieśc straty finansowe jak mandat , kolegium czy utrata sprzętu . PRZEMYŚL TO JESZCZE RAZ . Pozdrawiam .
jestem z Tobą w tej całej paranoi tych wszystkich dziwolągów niby prawnych musimy jakoś sobie dawać radę aby nie zwariować trzeba czasami postąpić irracjonalnie będę uważnie śledził Twoje dalsze działania z donoszeniem na siebie pozdrawiam
Kto z Was poda mi skuteczny sposób na to żeby samego siebie zadenuncjować czyli samego siebie zakapować o tym, że wedkuję na wodach PZW np. w Nadnoteckim Okręgu PZW-bez dodatkowej opłaty i tzw. porozumienia między okręgami.Okręg wybrany nie przypadkowo, ponieważ w miesiącu lipcu br. łowiąc na jez.Zamkowym w Wałczu celowo dzwoniłem na wskazany numer tel. Koła PZW Wałcz Miasto, żeby samego siebie ( wiecie co) ale nikt nie odbierał telefonu.
Więc jaki jest Waszym zdaniem skuteczny na to sposób?
poprostu tam nie wedkuj i po klopocie
W tej sprawie nie pomogę ale , w tej materii musisz uważać bo jak masz odpowiedzialną prace z fakt takiego społecznego donosu na samego siebie z jakiegoś powodu wyjdzie na światło dzienne możesz zostać urlopowany i skierowany na badania psychiatryczne lub psycho-testy w najlepszym przypadku:) Pozdrawiam i zdrówka życzę ;)
choć pojedziemy do Opola na Odrę lub na Turawę i nie zrobimy dopłaty, kontrol i awanturkę mamy załatwioną jeśli o to chodzi.
Widzę, że chyba mnie nie zrozumieliście.Chodzi mi bowiem o to żeby mnie po prostu złapano na wędkowaniu i skierowano sprawę do Sądu Koleżeńskiego.Po rozpatrzeniu przez ten Sąd sprawy oczywiście przegrywam
i robię odwołanie do Sądu wyższej intancji czyli do Okręgu gdzie znowu przegram.Następnie odwołuję się do Sądu Grodzkiego i wówczas zachodzi sytuacja taka, że na podstawie zawieranych porozumień w życiu społecznym Związku dochodzi do nierównego traktowania swoich członków oraz łamania przepisu Statutu PZW paragraf 13 pkt 5 i paragraf 1 pkt 1 RAPR na podstawie których każdy członek Związku ma prawo do swobodnego wyboru miejsca do wędkowania.
A to nie można poprosić znajomego, żeby umówionego dnia o umówionej porze zadzwonił i po koleżeńsku zakapował Cię :)?
Nie wiem czy jest szansa z sądem grodzkim- niedawno miała miejsce sytuacja o panu który odwoływał się za niezapinanie pasów w samochodzie argumentując to w ten sposób że każdy ma prawo do swobodnego wyboru tego czy będzie je zapinał czy nie. Sytuacja jak dla mnie jest analogiczna.
Na studiach (przedmiot to Zjawisko dyskryminacji w kontekście Praw Człowieka) miałem ostatnio o prawach nadrzędnych i podrzędnych. Mniej więcej chodzi o to, że jedne prawa w niektórych sytuacjach wykluczają drugie. Tak też może być w tym przypadku- wysokość płaconej przez Ciebie składki ograniczy Twoją "swobodę" w wyborze łowiska...
Weź się oflaguj może cię zobaczą a jak nie to umów się z Jurkiem i jedź na jego teren on ci powinien to załatwić.
Jasne. Jurek Ci to załatwi i po sprawie. Ale może masz za daleko do Jurka? Popros jakiego kumpla. Niech dzwoni na wszystkie dostepne numery z policja włącznie. Może w końcu ktoś zatrybi i podjedzie. No patrz. Człowiek chce byc uczciwy, to nie ma nikogo do karania! BEZNADZIEJA KURDE!
Dobrze kombinujesz kolego.... Podziwiam i jestem po Twojej stronie.
Myślę,byłoby to precedensem w tej kwestii.Może to się stanie po Nowym Roku.
Ja Ci odradzam taki sposób walki z PZW , a co jeśli sąd nie podzieli Twoich racji ? Wykluczą Cię za związku i jeszcze tam gdzie się udzielałeś nazwą Cię kłusownikiem . Robisz bardzo dużo dobrego , ale ten pomysł może wpędzic Cię w kłopoty . Nie wspomnę już o tym że możesz ponieśc straty finansowe jak mandat , kolegium czy utrata sprzętu . PRZEMYŚL TO JESZCZE RAZ . Pozdrawiam .
jestem z Tobą w tej całej paranoi tych wszystkich dziwolągów niby prawnych musimy jakoś sobie dawać radę aby nie zwariować trzeba czasami postąpić irracjonalnie będę uważnie śledził Twoje dalsze działania z donoszeniem na siebie pozdrawiam