Koledzy na aresa i inne programy typu p2p bym uważał. W Polsce pobieranie programów gier i filmów jest dozwolone natomiast udostępnianie jest zabronione. Ares e-mule itp działają na zasadzie jednoczesnego pobierania i udostępniania czyli każdy plik który właśnie pobieramy jest jednocześnie udostępniany. Ostatnimi czasy były nagonki właśnie na takie osoby. Proponuję poszukać na rapidach działa to na zasadzie zwykłego pobierania ze strony i jest jednostronne więc nikt się nie doczepi.
Koledzy na aresa i inne programy typu p2p bym uważał. W Polsce pobieranie programów gier i filmów jest dozwolone natomiast udostępnianie jest zabronione. Ares e-mule itp działają na zasadzie jednoczesnego pobierania i udostępniania czyli każdy plik który właśnie pobieramy jest jednocześnie udostępniany. Ostatnimi czasy były nagonki właśnie na takie osoby. Proponuję poszukać na rapidach działa to na zasadzie zwykłego pobierania ze strony i jest jednostronne więc nikt się nie doczepi.
PDK
Programy typu -ares,u-torrent na takiej zasadzie właśnie działają -zeby ktoś mógł pobrać -ktoś inny musi udostepnić choć zawsze w ustawieniach można zablokować wysyłanie . Ale czy udostepniane to zabronione ? hmm You-tube też by musieli już dawnoo zamknąć ! Ale rozpowszechnianie w celach zarobkowych to już na pewno zabronione !
skoro kolego potrafisz zablokować wysyłanie to pełny szacun bo ja jako informatyk nie potrafię :)
Nie wiem czy wiesz ale w programach typu ares Ty ustawisz prędkość wysyłania i tu jest mały haczyk. Faktycznie da się wprowadzić wartość dla upload-u jako zero niestety wiele osób nie wie że są to ustawienia powodujące pełne otwarcie gardełka (no limits). W Polsce udostępnianie kopii filmów muzyki programów itp jest niezgodne z prawem. Pobierać wolno a udostępniać nie.
Skoro już mowa o "Polskiej Szkole", to może koledzy by tu napisali coś o swoich sposobach na sandacza??? Ja znam jeden dobry na zbiorniki o piaszczystym dnie i chetnie też go opiszę jeśli będą chętni w tym temacie!!!
Dawno już nie polowałem na sandacza, ale kiedyś na zbiornikach o piaszczystym dnie mieliśmy z kolegami opracowaną własną metodę ich łowienia z gruntu! Najpierw nałapaliśmy dość dużych ukleji, takich po 15-17 cm i suszyliśmy je ze dwie godziny na ostrym słońcu, poprzecinane w poprzek na pół i porozkładane na kawałku papy lub blachy. Gdy wyschły na wiór, zabieraliśmy je nad wodę. Tam montowało się zestaw bez spławika z ciężkim ołowiem dennym zalożonym na żyłkę # 0,40 z blokadą nad uszkiem przyponu o tej samej grubości, oraz dość dużym, węgorzowym haczykiem z uszkiem na długim trzonku. Połówkę suchej ukleji przebijało się haczykiem w jednym końcu tuszki i przewlekało haczyk na drugą stronę i grot wbijało w drugi koniec tuszki, po czym luźną część przyponu napinało się tak, że trzon haka przylegał do przynęty. Teraz następowal wyrzut na odległość 40-50m, po czym wędzisko z otwartym kabłąkiem kołowrotka kładło się na kawałku brezentu, ale pod kątem prostym do żyłki. Samą zaś żyłkę po lekkim napięciu wbijało się w rozszczepioną trzcinkę lub patyk o długości 60-70cm wbity w przybrzeżny piasek i żyłka od tego miejsca szła łagodną pochyłością do wody. Tak zamocowana żyłka świetnie pokazywała nawet słabe brania i trącanie przynęty, ale zacinało się dopiero gdy żyłka była już równo wleczona przez rybę, co się objawiało jej płynnym wynurzaniem się z wody coraz dalej od patyka! Jeszcze bardziej widowiskowe było powieszenie na żyłce zaraz za patyczkiem zgiętego w pół kawałka grubego papieru dotykającego końcami powierzchni wody! Papier wpierw krótko, lekko podskakiwał, a potem płynnie odjeżdżał od patyczka, co było podstawą do zacięcia! Gruba żyłka umożliwiała szybki, siłowy hol, a błyskawicznie ściągany sandacz wynurzał się na wierzch jakieś 25-30 m od brzegu prezentując otwartym pyskiem dwa wspaniale strumienie wody na boki! Tego widoku nigdy nie zapomnę, choć już dawno tak nie łowiłem! Co ciekawe, od czsu do czasu hol okazywał się trudniejszy, z wiekszymi oporami, bo na końcu wisiał niezły węgorz, czego każdemu wędkarzowi serdecznie życzę!
HEHE to jeśli dobrze rozumiem jesteś zwolennikiem holu tzw siłowego...a gdzie przyjemność z holu:-) swoją drogą musiałeś nieźle nawijać skoro sandacz leciał po powierzchni wody:-)
Bywa różnie, nie tylko siłowo, czego zresztą RAPR nie zabrania!!! Natomiast jeżeli jesteś tego ciekaw, to najczęściej łowię zestawami delikatnymi, a gdy używam "bata" to stosuję zestawy wręcz finezyjne, z żyłki 0,10mm z przyponem 0,18 i haczykami nr 12-16!!! Tak było do tej pory! Jednak obecnie ze względu na konieczność noszenia coraz mocniejszych szkieł i mniejszą zwinność manualną, przechodzę na zestawy z żyłki 0,12mm i przypony 0,10mm, natomiast haczyków większych, jak nr 12 nadal nie chcę stosować! Rybę trzeba przechytrzyć, choćby właśnie małym haczykiem, he, he!!! Pozdrawiam!!!
A jeszcze co do holu siłowego, to stosowaliśmy go, bo sandacza łowiliśmy w celu zabrania go do domu, czyli prozaicznie mówiąc, po prostu żeby go zjeść! To były trudne lata 50-te i liczył się każdy przyniesiony do domu kawałek mięsa, czy to była ryba, dziki królik, czy nawet tuszki z nutrii zdobywane na spędzie ubojowym chodowców tych zwierząt! Kto pamięta te lata, to wie, jaki głodny mógł być wtedy młody chłopak!!! Tak więc sandacza holowalo się faktycznie siłą, żeby mu nie dać szansy odpięcia się z haka, co akurat ta ryba umie robić lepiej od szczupaka, he, he!!!
A jeszcze co do holu siłowego, to stosowaliśmy go, bo sandacza łowiliśmy w celu zabrania go do domu, czyli prozaicznie mówiąc, po prostu żeby go zjeść!!! To były trudne lata 50-te i liczył się każdy przyniesiony do domu kawałek mięsa, czy to była ryba, dziki królik, czy nawet tuszki z nutrii zdobywane na spędzie ubojowym chodowców tych zwierząt! Kto pamięta te lata, to wie, jaki głodny mógł być wtedy młody chłopak!!! Tak więc sandacza holowalo się faktycznie siłą, żeby mu nie dać szansy odpięcia się z haka, co akurat ta ryba umie robić lepiej od szczupaka, he, he!!!
Witajcie!
Mam pytanko wiecie skąd można pobrać film pt. "Sandacz Polska Szkoła Łowienia"
Linki mile widziane :)
Z góry Dziękuje!
Poszukaj w aresie kilka filmów jest ja teraz ściągam sposób na sandacze
Ok dzięki poszukam tylko wpierw muszę go ściągnąć...
Mam kilka filmów o sandaczach ale akurat tego nie mogę znaleźć...
hmmm na Aresie też nie mogę tego znaleźć :/ ale za to jest kilka innych filmów :)
Wpisz w aresie wędkarstwo moje hobby
Wpisywałem na różne sposoby i akurat tego filmu nie ma... Będę kombinował na innych programach...
Koledzy na aresa i inne programy typu p2p bym uważał. W Polsce pobieranie programów gier i filmów jest dozwolone natomiast udostępnianie jest zabronione. Ares e-mule itp działają na zasadzie jednoczesnego pobierania i udostępniania czyli każdy plik który właśnie pobieramy jest jednocześnie udostępniany. Ostatnimi czasy były nagonki właśnie na takie osoby. Proponuję poszukać na rapidach działa to na zasadzie zwykłego pobierania ze strony i jest jednostronne więc nikt się nie doczepi.
PDK
Koledzy na aresa i inne programy typu p2p bym uważał. W Polsce pobieranie programów gier i filmów jest dozwolone natomiast udostępnianie jest zabronione. Ares e-mule itp działają na zasadzie jednoczesnego pobierania i udostępniania czyli każdy plik który właśnie pobieramy jest jednocześnie udostępniany. Ostatnimi czasy były nagonki właśnie na takie osoby. Proponuję poszukać na rapidach działa to na zasadzie zwykłego pobierania ze strony i jest jednostronne więc nikt się nie doczepi.
PDK
Programy typu -ares,u-torrent na takiej zasadzie właśnie działają -zeby ktoś mógł pobrać -ktoś inny musi udostepnić choć zawsze w ustawieniach można zablokować wysyłanie .
Ale czy udostepniane to zabronione ? hmm You-tube też by musieli już dawnoo zamknąć !
Ale rozpowszechnianie w celach zarobkowych to już na pewno zabronione !
skoro kolego potrafisz zablokować wysyłanie to pełny szacun bo ja jako informatyk nie potrafię :)
Nie wiem czy wiesz ale w programach typu ares Ty ustawisz prędkość wysyłania i tu jest mały haczyk. Faktycznie da się wprowadzić wartość dla upload-u jako zero niestety wiele osób nie wie że są to ustawienia powodujące pełne otwarcie gardełka (no limits). W Polsce udostępnianie kopii filmów muzyki programów itp jest niezgodne z prawem. Pobierać wolno a udostępniać nie.
Skoro już mowa o "Polskiej Szkole", to może koledzy by tu napisali coś o swoich sposobach na sandacza??? Ja znam jeden dobry na zbiorniki o piaszczystym dnie i chetnie też go opiszę jeśli będą chętni w tym temacie!!!
No opisz. Jestem chętny.
O piaszczystym dnie mówisz? :)
To też chętnie wysłucham jakie masz sposoby na przechytrzenie mętnookiego :)
Sposób na sandacza jest bardo prosty...:)
Jedynie zaczyna się kombinacja, jak rybka nie chce brać...:)
Co do sposobów, to też chętnie posłucham...:)
Dawno już nie polowałem na sandacza, ale kiedyś na zbiornikach o piaszczystym dnie mieliśmy z kolegami opracowaną własną metodę ich łowienia z gruntu! Najpierw nałapaliśmy dość dużych ukleji, takich po 15-17 cm i suszyliśmy je ze dwie godziny na ostrym słońcu, poprzecinane w poprzek na pół i porozkładane na kawałku papy lub blachy. Gdy wyschły na wiór, zabieraliśmy je nad wodę. Tam montowało się zestaw bez spławika z ciężkim ołowiem dennym zalożonym na żyłkę # 0,40 z blokadą nad uszkiem przyponu o tej samej grubości, oraz dość dużym, węgorzowym haczykiem z uszkiem na długim trzonku. Połówkę suchej ukleji przebijało się haczykiem w jednym końcu tuszki i przewlekało haczyk na drugą stronę i grot wbijało w drugi koniec tuszki, po czym luźną część przyponu napinało się tak, że trzon haka przylegał do przynęty. Teraz następowal wyrzut na odległość 40-50m, po czym wędzisko z otwartym kabłąkiem kołowrotka kładło się na kawałku brezentu, ale pod kątem prostym do żyłki. Samą zaś żyłkę po lekkim napięciu wbijało się w rozszczepioną trzcinkę lub patyk o długości 60-70cm wbity w przybrzeżny piasek i żyłka od tego miejsca szła łagodną pochyłością do wody. Tak zamocowana żyłka świetnie pokazywała nawet słabe brania i trącanie przynęty, ale zacinało się dopiero gdy żyłka była już równo wleczona przez rybę, co się objawiało jej płynnym wynurzaniem się z wody coraz dalej od patyka! Jeszcze bardziej widowiskowe było powieszenie na żyłce zaraz za patyczkiem zgiętego w pół kawałka grubego papieru dotykającego końcami powierzchni wody! Papier wpierw krótko, lekko podskakiwał, a potem płynnie odjeżdżał od patyczka, co było podstawą do zacięcia! Gruba żyłka umożliwiała szybki, siłowy hol, a błyskawicznie ściągany sandacz wynurzał się na wierzch jakieś 25-30 m od brzegu prezentując otwartym pyskiem dwa wspaniale strumienie wody na boki! Tego widoku nigdy nie zapomnę, choć już dawno tak nie łowiłem! Co ciekawe, od czsu do czasu hol okazywał się trudniejszy, z wiekszymi oporami, bo na końcu wisiał niezły węgorz, czego każdemu wędkarzowi serdecznie życzę!
Pozdrawiam!
Zbyszek
AAAAA
HEHE to jeśli dobrze rozumiem jesteś zwolennikiem holu tzw siłowego...a gdzie przyjemność z holu:-) swoją drogą musiałeś nieźle nawijać skoro sandacz leciał po powierzchni wody:-)
Bywa różnie, nie tylko siłowo, czego zresztą RAPR nie zabrania!!! Natomiast jeżeli jesteś tego ciekaw, to najczęściej łowię zestawami delikatnymi, a gdy używam "bata" to stosuję zestawy wręcz finezyjne, z żyłki 0,10mm z przyponem 0,18 i haczykami nr 12-16!!! Tak było do tej pory! Jednak obecnie ze względu na konieczność noszenia coraz mocniejszych szkieł i mniejszą zwinność manualną, przechodzę na zestawy z żyłki 0,12mm i przypony 0,10mm, natomiast haczyków większych, jak nr 12 nadal nie chcę stosować! Rybę trzeba przechytrzyć, choćby właśnie małym haczykiem, he, he!!! Pozdrawiam!!!
A jeszcze co do holu siłowego, to stosowaliśmy go, bo sandacza łowiliśmy w celu zabrania go do domu, czyli prozaicznie mówiąc, po prostu żeby go zjeść! To były trudne lata 50-te i liczył się każdy przyniesiony do domu kawałek mięsa, czy to była ryba, dziki królik, czy nawet tuszki z nutrii zdobywane na spędzie ubojowym chodowców tych zwierząt! Kto pamięta te lata, to wie, jaki głodny mógł być wtedy młody chłopak!!! Tak więc sandacza holowalo się faktycznie siłą, żeby mu nie dać szansy odpięcia się z haka, co akurat ta ryba umie robić lepiej od szczupaka, he, he!!!
A jeszcze co do holu siłowego, to stosowaliśmy go, bo sandacza łowiliśmy w celu zabrania go do domu, czyli prozaicznie mówiąc, po prostu żeby go zjeść!!! To były trudne lata 50-te i liczył się każdy przyniesiony do domu kawałek mięsa, czy to była ryba, dziki królik, czy nawet tuszki z nutrii zdobywane na spędzie ubojowym chodowców tych zwierząt! Kto pamięta te lata, to wie, jaki głodny mógł być wtedy młody chłopak!!! Tak więc sandacza holowalo się faktycznie siłą, żeby mu nie dać szansy odpięcia się z haka, co akurat ta ryba umie robić lepiej od szczupaka, he, he!!!