Witajcie. Od dwóch lat wędkuje na tym zbiorniku. Złapałem troszkę tych sandaczy ( metoda "na trupka" - żyłka 0,30 mm, ciężarek przelotowy 40-60 g, przypon z żyłki 0,16 mm. długości około 60 cm, przypon przeciągam przez martwą rybkę od strony głowy i do niego kotwicę sandaczową ), ale żaden nie miał powyżej 50 cm. Zastanawia mnie czy ja robię coś źle czy dużych sandaczy już tam nie ma. Bardzo proszę o ewentualne wskazówki i uwagi. Z góry dziękuje. Raadek
Zle robisz bi jestes niecierpliwy powoli jak male sie wieszaja to przyjdzie czas na duze tylko bede bardziej glodne(jesien) ,wiekszych napewno jest mniej ale z czasem Ci sie poszczesci!!
Swojego czasu chciałem opłacić Domaniów (okręg Kielce) i zmierzyć się z tamtejszym sandaczem, ale znalazłem dużo opinii iż bierze on tam bardzo chimerycznie i generalnie jego główne miejsce bytowania to stare koryto na środku zbiornika. W związku z tym, aby się do niego skutecznie dostać, oprócz zwykłej opłaty, musiałbym dopłacić za łowienie na spinning z łódki, więc sobie dałem spokój... tym bardziej, że aż tak blisko nie mam. Już wolę jechać "w cenie" na Chańczę albo na Brody.
Jeśli łowisz z brzegu, to nie dziwią mnie wyniki. Sam też często łapałem sandacze z wyrzutu, ale rzadko one przekraczały 50cm. Później zacząłem zakładać nieco większego trupka, co z kolei skutkowało pustymi braniami (trochę pociągnął i puszczał), zamiast większymi rybami.
Moja teoria jest taka, że większy sandacz raczej sporadycznie podchodzi pod brzeg i lepiej jest wywieźć przynętę łódką trochę dalej. Najlepiej z echosondą znaleźć sobie jakiś fajny stok i położyć rybkę na pobliskim blacie. Mnie się to sprawdzało - zacząłem łapać większe zanderki, rzadko kiedy schodziły poniżej 60cm.
a ja sie nie zgadzam z poprzednikiem,wlasnie ostatnio 5metrow od brzegu wziol olbrzym,takiego jeszcze nie widzialem,jak przymurowal to od dna niemoglem go ruszyc,potem wystrzelil w gore jak rakieta i zobaczylem tylko gigantyczna ta zielona kite,pozdrawiam.ps. czekaj cierpliwie te duze sa cwansze biora rzadziej;)
a ja sie nie zgadzam z poprzednikiem,wlasnie ostatnio 5metrow od brzegu wziol olbrzym,takiego jeszcze nie widzialem,jak przymurowal to od dna niemoglem go ruszyc,potem wystrzelil w gore jak rakieta i zobaczylem tylko gigantyczna ta zielona kite,pozdrawiam.ps. czekaj cierpliwie te duze sa cwansze biora rzadziej;)
Na Domaniowie właśnie? No i pytanie czy to na pewno był sandacz, bo równie dobrze mógł być to sum wąsaty :)
Poza tym zauważ kolego, że napisałem "większy sandacz raczej sporadycznie podchodzi pod brzeg" - nie wykluczam złapania życiówki z brzegu - ryba idzie tam, gdzie ma pożywienie, a że drobnica w nocy jest przy brzegu... ale jest też i człowiek, który robi sporo hałasu, pali ogniska itp itd - a wszyscy wiemy jakie są sandacze.
Witajcie. Od dwóch lat wędkuje na tym zbiorniku. Złapałem troszkę tych sandaczy ( metoda "na trupka" - żyłka 0,30 mm, ciężarek przelotowy 40-60 g, przypon z żyłki 0,16 mm. długości około 60 cm, przypon przeciągam przez martwą rybkę od strony głowy i do niego kotwicę sandaczową ), ale żaden nie miał powyżej 50 cm. Zastanawia mnie czy ja robię coś źle czy dużych sandaczy już tam nie ma. Bardzo proszę o ewentualne wskazówki i uwagi. Z góry dziękuje.
Raadek
Zle robisz bi jestes niecierpliwy powoli jak male sie wieszaja to przyjdzie czas na duze tylko bede bardziej glodne(jesien) ,wiekszych napewno jest mniej ale z czasem Ci sie poszczesci!!
Zapraszam kolego na Owocny Domaniów, ogólnie to w tym roku z sandaczem jest lipa :-(
http://forum.wedkuje.pl/post/owocny-domaniow/487854/0
Witaj.
Swojego czasu chciałem opłacić Domaniów (okręg Kielce) i zmierzyć się z tamtejszym sandaczem, ale znalazłem dużo opinii iż bierze on tam bardzo chimerycznie i generalnie jego główne miejsce bytowania to stare koryto na środku zbiornika. W związku z tym, aby się do niego skutecznie dostać, oprócz zwykłej opłaty, musiałbym dopłacić za łowienie na spinning z łódki, więc sobie dałem spokój... tym bardziej, że aż tak blisko nie mam. Już wolę jechać "w cenie" na Chańczę albo na Brody.
Jeśli łowisz z brzegu, to nie dziwią mnie wyniki. Sam też często łapałem sandacze z wyrzutu, ale rzadko one przekraczały 50cm. Później zacząłem zakładać nieco większego trupka, co z kolei skutkowało pustymi braniami (trochę pociągnął i puszczał), zamiast większymi rybami.
Moja teoria jest taka, że większy sandacz raczej sporadycznie podchodzi pod brzeg i lepiej jest wywieźć przynętę łódką trochę dalej. Najlepiej z echosondą znaleźć sobie jakiś fajny stok i położyć rybkę na pobliskim blacie. Mnie się to sprawdzało - zacząłem łapać większe zanderki, rzadko kiedy schodziły poniżej 60cm.
a ja sie nie zgadzam z poprzednikiem,wlasnie ostatnio 5metrow od brzegu wziol olbrzym,takiego jeszcze nie widzialem,jak przymurowal to od dna niemoglem go ruszyc,potem wystrzelil w gore jak rakieta i zobaczylem tylko gigantyczna ta zielona kite,pozdrawiam.ps. czekaj cierpliwie te duze sa cwansze biora rzadziej;)
a ja sie nie zgadzam z poprzednikiem,wlasnie ostatnio 5metrow od brzegu wziol olbrzym,takiego jeszcze nie widzialem,jak przymurowal to od dna niemoglem go ruszyc,potem wystrzelil w gore jak rakieta i zobaczylem tylko gigantyczna ta zielona kite,pozdrawiam.ps. czekaj cierpliwie te duze sa cwansze biora rzadziej;)
Na Domaniowie właśnie? No i pytanie czy to na pewno był sandacz, bo równie dobrze mógł być to sum wąsaty :)
Poza tym zauważ kolego, że napisałem "większy sandacz raczej sporadycznie podchodzi pod brzeg" - nie wykluczam złapania życiówki z brzegu - ryba idzie tam, gdzie ma pożywienie, a że drobnica w nocy jest przy brzegu... ale jest też i człowiek, który robi sporo hałasu, pali ogniska itp itd - a wszyscy wiemy jakie są sandacze.