mam pytanko do znawców sandaczy gdzie można go złapac w jeziorze które ma max 3.5m głębokości i prawie całe jest zamulone płytsza częś prawie całkowicie zarośnięta ? próbowałe łapac tam gdzie najgłębiej jednak bez efektów a wiem że na pewo są w tym jeziorze sandacze bo słyszałem od miejscowych jedak oprócz tego nic więcej nie mówią.
Niby sandacze mają dośc wygórowane wymagania, ale łowiłem sandacze i widziałem jak inni to robią w wodzie o głębokości maksymalnej koło 2,5m. Jeżeli zbiornik jest cały zamulony, a sandacz tam jest to sandacz też musi żerować - nie ma wyjścia. Szukaj w dołkach, na stokach. Tylko odpowiednio dostosuj metodę. Spinning z opadu raczej odpada przy dużym zamuleniu, podobnie zestaw gruntowy z trupkiem - trzeba go nieco zmienić, aby trupek nie leżał zagrzebany w mule.
Słusznie prawisz pisak. Ja bym tylko dodał tyle, że szukałbym sandała przy trzcinach, zaroślach, tam, gdzie spadają do wody ślimaki i inne "żyjęctwo trzcinne". Sandał lubi zbierać takie kąski. No i wabi go również ikra. Często zatem podchodzi pod krzaczory i trzcinowiska, w poszukiwaniu rarytasów.
Kiedyś z Mirasem opatentowaliśmy sposób, który nazwaliśmy " na winniczka" - i całkiem fajne były efekty. No ale zrozumiałą rzeczą jest, że trzeba cierpliwości.
Nasze łowisko miało 1,5 metra głębokości, a na dnie zalegała moczarka w warstwie około 40 cm. Było to jakieś 3 - 5 metrów od trzcin. No i kazdy z nas pojmał po dwa krokodyle - fajnie nie?
No jak powiedziałem kumplowi, że na moim łowisku jest sandacz to się strasznie oburzył. Jego ojciec łowił tylko i wyłącznie sandacze, ale robił to głównie na jednym zbiorniku - głębokość do 9m, piaszczysto kamieniste dno itp "Tam jest za płytko i zbyt mulisto dla sandacza!", fakt, muł, moczarka, płytko i ponuro. Odpowiedziałem "A ten Twój sandacz to jaki ma wybór? Tam go wrzucili, tam jest i co? W ramach protestu ma przestać żerować?"
Na takim łowisku metoda spinningiem z opadu czy szorowania po dnie mija się z celem, trzeba mieć sposoba ;) Ja natomiast łowię na znacznie łatwiejszych łowiskach - sandaczowo-leszczowych, ale i tak łatwo nie jest. Jest chłodno, czas na sandacza, trza jechać nad wodę...
U nas na rzece (Oławce) jest strasznie zamulona i płytka,są miejsce z twardym dnem a i na mule można go też trafić,choć występuje w bardzo małej ilości dlatego trafiają się dosyć wypasione okazy( porządne sztuki ).....
mam pytanko do znawców sandaczy gdzie można go złapac w jeziorze które ma max 3.5m głębokości i prawie całe jest zamulone płytsza częś prawie całkowicie zarośnięta ? próbowałe łapac tam gdzie najgłębiej jednak bez efektów a wiem że na pewo są w tym jeziorze sandacze bo słyszałem od miejscowych jedak oprócz tego nic więcej nie mówią.
Niby sandacze mają dośc wygórowane wymagania, ale łowiłem sandacze i widziałem jak inni to robią w wodzie o głębokości maksymalnej koło 2,5m.
Jeżeli zbiornik jest cały zamulony, a sandacz tam jest to sandacz też musi żerować - nie ma wyjścia. Szukaj w dołkach, na stokach. Tylko odpowiednio dostosuj metodę. Spinning z opadu raczej odpada przy dużym zamuleniu, podobnie zestaw gruntowy z trupkiem - trzeba go nieco zmienić, aby trupek nie leżał zagrzebany w mule.
wielkie dzięki będe próbować :-)
Słusznie prawisz pisak. Ja bym tylko dodał tyle, że szukałbym sandała przy trzcinach, zaroślach, tam, gdzie spadają do wody ślimaki i inne "żyjęctwo trzcinne". Sandał lubi zbierać takie kąski. No i wabi go również ikra. Często zatem podchodzi pod krzaczory i trzcinowiska, w poszukiwaniu rarytasów.
Kiedyś z Mirasem opatentowaliśmy sposób, który nazwaliśmy " na winniczka" - i całkiem fajne były efekty. No ale zrozumiałą rzeczą jest, że trzeba cierpliwości.
Nasze łowisko miało 1,5 metra głębokości, a na dnie zalegała moczarka w warstwie około 40 cm. Było to jakieś 3 - 5 metrów od trzcin. No i kazdy z nas pojmał po dwa krokodyle - fajnie nie?
No jak powiedziałem kumplowi, że na moim łowisku jest sandacz to się strasznie oburzył. Jego ojciec łowił tylko i wyłącznie sandacze, ale robił to głównie na jednym zbiorniku - głębokość do 9m, piaszczysto kamieniste dno itp
"Tam jest za płytko i zbyt mulisto dla sandacza!", fakt, muł, moczarka, płytko i ponuro.
Odpowiedziałem "A ten Twój sandacz to jaki ma wybór? Tam go wrzucili, tam jest i co? W ramach protestu ma przestać żerować?"
Na takim łowisku metoda spinningiem z opadu czy szorowania po dnie mija się z celem, trzeba mieć sposoba ;)
Ja natomiast łowię na znacznie łatwiejszych łowiskach - sandaczowo-leszczowych, ale i tak łatwo nie jest.
Jest chłodno, czas na sandacza, trza jechać nad wodę...
U nas na rzece (Oławce) jest strasznie zamulona i płytka,są miejsce z twardym dnem a i na mule można go też trafić,choć występuje w bardzo małej ilości dlatego trafiają się dosyć wypasione okazy( porządne sztuki ).....