Często tachałem nad wodę ciężką torbę z mnóstwem pudełek z najróżniejszymi killerami . Równie często podczas całej spiningowej sesji łowiłem na 3 killery. Całość bardzo mnie złościła jak również męczyła. Dlatego postanowiłem to zmienić ,a mianowicie . Zrobiłem przegląd całego majdanu przynęt spiningowych skrzętnie posegregowałem przynęty wedle rodzaju jak również łowiska. A jako mały ale bardzo ułatwiający życie wędrownego wędkarza szkopuł dodałem porę roku.Wybrałem do różnych pudełek przynęty jakie sprawdzały mi się o różnych porach roku Ładnie podpisałem pudła markerem. Np. "Szczupak Jesień Zbiorniki" Taka fanaberia dla wielu ale po zeszłym sezonie stwierdzam , że jest to bardzo sprawne posunięcie z mojej strony. W szafce mam około 15 pudełek ale na łowisko zabieram zawsze jedno max dwa . Czasami odwiedzam dwa pobliskie łowiska w ciągu jednego dnia. Zachęcam każdego spiningistę do takich posunięć , które bardzo ułatwiają nam wybór przynęt.
Też mam posegregowane przynęty ale na innych zasadach.Pod kij i gatunek. Czyli przynęty na jaź/kleń które łowię kijem 3- 18 g są w kilku wybranych pudełkach, a przynęty na bolenia którego łowie kijem 8-35 g w innych pudełkach itd..
Ja też ostatnio segregowałem. Na te, których używam oraz te bezużyteczne ... Te, których używam wsadziłem do trzech pudełek, paproszki do jednego, średniej wielkości do drugiego, a duże do trzeciego. Te, których nie używam odłożyłem na bok.
Pamiętam jak odebrałem pierwszą własna wypłatę, zakupiłem
mnóstwo przynęt spinningowych licząc że moje efekty będą zaskakujące. Co się okazało
moje wyniki były gorsze niż przed zakupem ogromnej ilości przynęt spinningowych.
Powód był taki że skupiałem się na ciągłej zmianie przynęty po paru rzutach. W
pudełku miałem niesamowity bałagan. Natomiast gdy jeździłem nad wodę z trzeba
obrotówkami i 2 dwoma gumami to wyniki miałem lepsze.
Także teraz nad wodę zabieram tylko kilkanaście przynęt odpowiednio
posegregowanych na grupy.
Do kieszeni polecam na przynęty pudełko po czerwonych robakach.
Mieszania "żelaza" woblerów i gum w jednym pudełku bez przegródek nie polecam. Wracając do tematu to próbowałem zrobić "porządki" w pudełkach z woblerami i wróciłem do tego ,że dalej noszę ich blisko setki w dwu pudełkach dwustronnych i nie mogę nie mieć tych kilkudziesięciu niby niepotrzebnych. Wiem ,że ponad 90% przynęt które zabieram przy każdym wyjściu nad rzekę nie dotknie wody,ale jakby co mimo wszystko wolę je mieć i "dźwigać"(gumy i "żelazo" też mam w kilku pudełkach) .To skrzywienie,ale pewnie się tego nie wyzbędę.
To przykładowe zdjęcie pokazujące ile się tego mieści w takim małym pudełeczku.
Normalnie dzielę to na gumy i blachy. Gumy układa się w pudełeczku fajnie. Blaszki trochę gorzej, bo kotwiczki sie czasem czepiają siebie. Pudełko zajmuje mało miejsca i dzięki temu nie tacham ze sobą plecaka lub większej torby. Poza tym jak ktoś nie ma kasy na pudełko to po robakach zawsze można do czegoś wykorzystać.
Pudełko po robakach to rozwiązanie tylko częściowe. Nie wyobrażam sobie żebym wyjmował jak napisałeś pozczepiane kotwicami woblery z takiego pudełka stojąc na środku rzeki,istnieje spore ryzyko że wszystko znajdzie się w wodzie i popłynie daleko.:) Jednak jak ktoś łowi tylko z brzegu to może wykorzystać ten pomysł.
Też mam posegregowane przynęty ale na innych zasadach.Pod kij i gatunek. Czyli przynęty na jaź/kleń które łowię kijem 3- 18 g są w kilku wybranych pudełkach, a przynęty na bolenia którego łowie kijem 8-35 g w innych pudełkach itd..
Masz rację z tym podziałem pod wędzisko, za miast tachać toboły lepiej po prostu sobie zdecydować ,że np. jadę na okonie nad pobliski zbiornik jedna wędka jedno pudełko i nad wodę. Dodatkowo moim zdanie oczywiście stajemy się bardziej doświadczeni z każda chwilą nad wodą coraz lepiej prowadzimy przynętę i wiemy jakie? kiedy? gdzie?
Ja też ostatnio segregowałem. Na te, których używam oraz te bezużyteczne ... Te, których używam wsadziłem do trzech pudełek, paproszki do jednego, średniej wielkości do drugiego, a duże do trzeciego. Te, których nie używam odłożyłem na bok. Widzę "mojego" killera
Dobry pomysł. Ja w sumie też mam posegregowane przynęty, z tym, że pudełek mam tylko 6, a nie 15 ;)
Po włożenie przynęt w większe pudła też pewnie bym miał ich mniej , "ALE" nie wyobrażam sobie wyprawy na pstrąga czy jazia z "pudłem" 3 małe pudełeczka w kieszeni kamizelki w zupełności wystarcza podczas przedzierania się po "dżungli"
Segregacja
Często tachałem nad wodę ciężką torbę z mnóstwem pudełek z najróżniejszymi killerami .
Równie często podczas całej spiningowej sesji łowiłem na 3 killery.
Całość bardzo mnie złościła jak również męczyła.
Dlatego postanowiłem to zmienić ,a mianowicie .
Zrobiłem przegląd całego majdanu przynęt spiningowych skrzętnie posegregowałem przynęty wedle rodzaju jak również łowiska.
A jako mały ale bardzo ułatwiający życie wędrownego wędkarza szkopuł dodałem porę roku.Wybrałem do różnych pudełek przynęty jakie sprawdzały mi się o różnych porach roku
Ładnie podpisałem pudła markerem.
Np. "Szczupak Jesień Zbiorniki"
Taka fanaberia dla wielu ale po zeszłym sezonie stwierdzam , że jest to bardzo sprawne posunięcie z mojej strony.
W szafce mam około 15 pudełek ale na łowisko zabieram zawsze jedno max dwa .
Czasami odwiedzam dwa pobliskie łowiska w ciągu jednego dnia.
Zachęcam każdego spiningistę do takich posunięć , które bardzo ułatwiają nam wybór przynęt.
Też mam posegregowane przynęty ale na innych zasadach.Pod kij i gatunek.
Czyli przynęty na jaź/kleń które łowię kijem 3- 18 g są w kilku wybranych pudełkach,
a przynęty na bolenia którego łowie kijem 8-35 g w innych pudełkach itd..
Ja też ostatnio segregowałem. Na te, których używam oraz te bezużyteczne ...
Te, których używam wsadziłem do trzech pudełek, paproszki do jednego, średniej wielkości do drugiego, a duże do trzeciego.
Te, których nie używam odłożyłem na bok.
Dobry pomysł. Ja w sumie też mam posegregowane przynęty, z tym, że pudełek mam tylko 6, a nie 15 ;)
przydaloby sie tyle przynet co na zdjeciu wyzej ale bym mial z czego wybierac :D
zeby zaczac segregowac najpierw trzeba miec odpowiednia ilosc :D
Segregacja naprawdę się przydaje nad wodą.
Pamiętam jak odebrałem pierwszą własna wypłatę, zakupiłem mnóstwo przynęt spinningowych licząc że moje efekty będą zaskakujące. Co się okazało moje wyniki były gorsze niż przed zakupem ogromnej ilości przynęt spinningowych. Powód był taki że skupiałem się na ciągłej zmianie przynęty po paru rzutach. W pudełku miałem niesamowity bałagan. Natomiast gdy jeździłem nad wodę z trzeba obrotówkami i 2 dwoma gumami to wyniki miałem lepsze.
Także teraz nad wodę zabieram tylko kilkanaście przynęt odpowiednio posegregowanych na grupy.
Do kieszeni polecam na przynęty pudełko po czerwonych robakach.Mieszania "żelaza" woblerów i gum w jednym pudełku bez przegródek nie polecam. Wracając do tematu to próbowałem zrobić "porządki" w pudełkach z woblerami i wróciłem do tego ,że dalej noszę ich blisko setki w dwu pudełkach dwustronnych i nie mogę nie mieć tych kilkudziesięciu niby niepotrzebnych. Wiem ,że ponad 90% przynęt które zabieram przy każdym wyjściu nad rzekę nie dotknie wody,ale jakby co mimo wszystko wolę je mieć i "dźwigać"(gumy i "żelazo" też mam w kilku pudełkach) .To skrzywienie,ale pewnie się tego nie wyzbędę.
To przykładowe zdjęcie pokazujące ile się tego mieści w takim małym pudełeczku.
Normalnie dzielę to na gumy i blachy. Gumy układa się w pudełeczku fajnie. Blaszki trochę gorzej, bo kotwiczki sie czasem czepiają siebie. Pudełko zajmuje mało miejsca i dzięki temu nie tacham ze sobą plecaka lub większej torby. Poza tym jak ktoś nie ma kasy na pudełko to po robakach zawsze można do czegoś wykorzystać.
Pudełko po robakach to rozwiązanie tylko częściowe.
Nie wyobrażam sobie żebym wyjmował jak napisałeś pozczepiane kotwicami woblery z takiego pudełka stojąc na środku rzeki,istnieje spore ryzyko że wszystko znajdzie się w wodzie i popłynie daleko.:) Jednak jak ktoś łowi tylko z brzegu to może wykorzystać ten pomysł.
Też mam posegregowane przynęty ale na innych zasadach.Pod kij i gatunek.
Czyli przynęty na jaź/kleń które łowię kijem 3- 18 g są w kilku wybranych pudełkach,
a przynęty na bolenia którego łowie kijem 8-35 g w innych pudełkach itd..
Masz rację z tym podziałem pod wędzisko, za miast tachać toboły lepiej po prostu sobie zdecydować ,że np. jadę na okonie nad pobliski zbiornik jedna wędka jedno pudełko i nad wodę.
Dodatkowo moim zdanie oczywiście stajemy się bardziej doświadczeni z każda chwilą nad wodą coraz lepiej prowadzimy przynętę i wiemy jakie? kiedy? gdzie?
Ja też ostatnio segregowałem. Na te, których używam oraz te bezużyteczne ...
Te, których używam wsadziłem do trzech pudełek, paproszki do jednego, średniej wielkości do drugiego, a duże do trzeciego.
Te, których nie używam odłożyłem na bok.
Widzę "mojego" killera
Dobry pomysł. Ja w sumie też mam posegregowane przynęty, z tym, że pudełek mam tylko 6, a nie 15 ;)
Po włożenie przynęt w większe pudła też pewnie bym miał ich mniej , "ALE" nie wyobrażam sobie wyprawy na pstrąga czy jazia z "pudłem"
3 małe pudełeczka w kieszeni kamizelki w zupełności wystarcza podczas przedzierania się po "dżungli"