Koledzy, pytanie, które mnie nurtuje, a mianowicie czy jest sens kontynuować opłacanie składek PZW? Czy może lepiej zrezygnować, a te pieniądze przeznaczyć na łowisk komercyjne. Składki płacę kilkanaście lat, ale wydaje mi się, że z wodami zarządzanymi przez PZW jest coraz gorzej. Wędkuję rekreacyjnie, a ryb nie zabieram. Jakie jest Wasze zdanie w tej kwestii.
wszystko zależy jakie masz wody w okolicy , jeśli są komercje , dobre komercje to warto rozważyć opcje rezygnacji z Okręgowego ZW.
W mojej okolicy nie ma ani jednej normalnej komercji a są jedynie burdele wędkarskie idealne dla cyprinuśników i karpurarzy ale podobne warunki maja na OZW bo wody te są regularnie i solidnie zarybiane paszakami.
Jakbym miał w promieniu 50 km choć jedna dobrą komercje to bym się tam przeniósł a tak jestem wraz z znajomymi placic monopoliście .
Przyobecnej gospodarce PZW opartej jak w moich okolicach na zarybianiu li tylko kroczkiem karpia okolicznych zbiorników a zapominaniu o rzekach to wcale się nie dziwię,że co roku z naszego koła ubywa członków na kożyść łowisk komercyjnych. Jeżeli ktoś ma mało czasu z różnych względów by poświęcić go na wyjazd na "ryby" to niewatpliwie wybierze komercje bo tam ma branie zapewnione i ilość złowionych ryb choć czasami i tam bywa różnie.
Ja chętnie płaciłbym PZW składkę za niewpieprzanie się w naturę bo nic dobrego z tego nie wynika...Zapłaciłbym im za bezczynność - poprostu.Widzę to sam że gdzie jest bardziej dziko i nie ma tzw. "zarybień" ryby jeszcze są a im więcej "dbania" o wody tym gorzej...
Zauważyłem że podobne dylematy ( łącznie z moją osobą ) ma co raz więcej kolegów.Ostatatnio znajomy wieloletni towarzysz wypraw wędkarskich po przejściu na emeryturę Szwaderki opłacił ma kilkadziesiąt jezior żadnych problemów z wygłupami pod tytułem Okręgi myśli o jakiejś działce i praszczaj Walek. Gdy bym mieszkał przynajmniej trochę bliżej nawet sekundy bym się nie zastanawiał . Wiem o czym piszę gdyż od paru lat wędkuje na Szwaderkach czy Mrągowie jest jak jest raz lepiej raz gorzej ale przynajmniej gdy z rybami kapota zwijam się i jadę na inne jezioro - a mają tego dużo . I w porównaniu ze zdzierstwem na innych okręgach ( ceny zaporowe) to wcale tak drogo nie wychodzi. .
Ps. A już pobieranie opłat za miejsca parkingowe od Swoich Członków !!!! to już szczyt bezczelności i pazerności.
Pozdrawiam.
(...)Jakbym miał w promieniu 50 km choć jedna dobrąÂ komercje to bym się tam przeniósłÂ a tak jestem wraz z znajomymi placic monopoliście .
Dokładnie mam tak samo... ;((
Witam. Ja wędkuję i opłacam składki od 1976 roku.Opłacałem składki wtedy,kiedy nie było najmniejszego problemu z "połowieniem" ryb niemalże wszędzie.Opłacam do dzisiaj, gdy nigdzie,od wielu lat nie można połowić,bo nie ma ryb! Słyszałem niedawno,że jakiś "ćwok" z tzw. zarządu PZW powiedział,że dzisiejsi wędkarze nie potrafią łowić,ale ryby są!
Moja opłata -w tym roku była ostatnią daniną na cwaniaków z pzw.Przestaję płacić i nawołuję do masowego zaprzestania opłat! Jeśli chcę sobie połowić, to i tak jeżdżę na wody prywatne!
Wędkarze! Skończmy z tą patologią!
Zależy co masz na myśli mowiąc że łowisz rekreacyjnie? Czyli raz na jakiś czas tylko i raczej sportowo? Bo jeśli tak to odpuść. Jesli zaś masz na myśli o łowieniu rekracyjnym typu złów i wypuść ale poświęcasz temu dużo czasu to zostań przy PZW. Wody PZW mają do siebie to że potrzebują dużo dużo czasuuuu na poznanie ich, obserwacje, dobranie odowiednich zanęt przynęt i dopiero łowienie. A jeśli siadasz raz np na miesiąc na 2 3h to naprawde skorzystaj z komercji bo wody PZW są czasochłonne i wymagają zaangażowania :) Pozdrawiam :)
Witam.Przyznam że nurtuje mnie,podobnie jak wielu innych wędkarzy,pytanie czy warto jeszcze płacić składki pzw?Osobiście wędkuję na wodach pzw i na komercyjnych.Mam zatem możliwość porównania.Zacznę od wód pzw.Miejscówki często zaniedbane,pozostawiane śmieci po imprezach sobotnio-niedzielnych / butelki,resztki po grilu,pety,opakowania po art.spożywczych itp./Gdy już uda się to ogarnąć ,spakować w worki na śmieci,wypełnić papierki to możemy zacząć łowić.Wtedy często jest tak że pojawiają się panowie ze społecznej straży i się zaczyna : uwagi że tu leżą jeszcze jakieś pety wdeptane w ziemię,że worki ze śmieciami należy zabrać i wywieść itp.Oczywiście nikt z nich nie podejdzie do młodzieńców jak imprezują,lepiej złapać starszego wędkarza i czepiać się o błachoski.Wtedy człowiek ma dość łowienia.Oczywiście nie zawsze jest tak,czasami uda się połowić w spokoju.Szkoda tylko że często nie ma co połowić.A teraz komercja.Miejscówki przygotowane,ławeczki,posprzątane.Ceny przystępne /tam gdzie łowie 15 zł za cały dzień-wędki ile chce/Nikt się nie czepia że wędki rozłożone z boku,mogę zamieniać,eksperymentować.Złowione ryby mogę zabrać,1 kg w cenie biletu,reszta za symboliczną opłatą.Jeżeli nie chcę mogę zostawić nie ma żadnego problemu z tym.Obsługa miła nikt nie przeszkadza,można w ciszy i w spokoju łowić ile się chce.I teraz pytanie gdzie się człowiek bardziej zrelaksuje?To tylko przemyślenia skromnego,starszego wędkarza,decyzja oczywiście należy do każdego z nas.Pozdrawiam.
Jest jednak druga strona medalu przynajmniej jak dla mnie.Nic nie zastąpi mi dzikiej rzeki, naturalnego starorzecza czy jeziora.Wędkowanie w kwadratowym stawie na wygolonym trawniku jest absolutnie nie dla mnie choć rozumiem że komuś innemu może nie przeszkadzać.Chyba że komercja w bardziej naturalnym wydaniu-wtedy to ma sens. PZW ma w rękach Wisłę czyli jestem na nich skazany.Pozostaje tylko mieć nadzieję że natura poradzi sobie ze wszystkim a życie zawsze znajdzie sposób by przetrwać najgorszy kataklizm taki jak rybacy, miesiarze, zanieczyszczenia czy choćby "opiekę" PZW...
Chciałbym jeszcze dodać że komercja tam gdzie łowię,to duży staw o bardzo urozmajconej lini brzegowej,liczne zatoczki,dużo trzciny i innej roślinnoci.Dużo drzew i krzewów.Zejścia do wody zarówno łagodne jak i strome.Różnorodność gatunków ryb,nie karmione,nie brakuje ładnych okazów.Widać że właścicielom zależy na wędkarzach.Oczywiście dzikie rzeki mają swój niepowtarzalny urok.Ale nie można mieć wszystkiego w jednym.Pozdrawiam.
Niestety jest coraz gorzej. Jedną z decyzji podjętych w nowym RAPR było przekazanie znacznej części decyzji pod Okręgi. Byłoby to świetne gdyby jednocześnie rozwiązano ZG który stał się zupełnie zbędny i jest tylko martwym tworem do utrzymywania.
Jednak to jest Polska haracz trzeba zapłacić. Potem jakiś młodszy wędkarz będzie tu pisał że szuka "najlepszej i najtańszej wędki". Dlaczego? Dlatego że z pieniędzy jego matki będzie utrzymywany PZW, armia kleru i cała masę innych wydatków za które ona nie powinna płacić. Biedna pracuje na wszystkich tylko nie na siebie i swoje dzieci. Polska we współczesnej Europie według naszych władz.
Koniec roku się zbliża. Jestem coraz bliżej decyzji o zaprzestaniu opłacania składek PZW, a po zapoznaniu sie ze zmianami w RAPR jest to niemal pewne. Mam w kolicy ( ok. 40 km ) łowisko, z którego kilka lat temu zostało przez lokalnych wędkarzy "przegonione" PZW. Koledzy się skrzyknęli i założyli stowarzyszenie, mają pod swoja opieką kilka dosyć dużych dołków pożwirowych z bardzo róznorodną linią brzegową. Opłata roczna jest niższa niż skladka PZW, nie ma dodatkowych opłat za złowione ryby, które chciałbym zabrać, a warunki do wędkowania super. Przy mojej częstotliwości wyjazdów na ryby ( nie po ryby ) pożegnam "szanowne PZW" i bedę jeździł na łowisko stowarzyszenia. Może kiedyś jak coś się zmieni na lepsze wrócę do opłacania składek PZW, a na dzień dzisiejszy podziękuję za takie warunki wędkowania.
Też skorzystałbym z chęcią z takiej formy. Nawet niezbyt odległym (ok 30km) jeziorkiem zaporowympodzielonym groblą nadwa bardzo ładne akweny,administruje stowarzyszenie, ale wpisowe i opłaty roczne są ustalone na takim poziomie, że kompletnie mija się to ze zdrowym rozsądkiem, tym bardziej, że w okresieod maja do wrześniagromadzi się tam dość liczna grupa weekendowych spacerowiczów z harcującymi psami i rozwrzeszczaną dzieciarnią, co powoduje, że wędkowanie tam staje się bezsensowne.
Niechętnie i z przykrością będę zmuszony pozostać przy wodach PZW... ;((
Właśnie tam nie ma takiego problemu. Owszem jest z jednej strony kąpielisko z molem, ale tylko po jego stronie brzeg jest z plażą, z każdej innej brzegi sa nieuregulowane, a przynajmniej nie tak, żeby można było się kąpać, a o miejscówki do wędkowania troszczą się koledzy ze stowarzyszenia, no i wędkrze. Co ciekawe jest czysto, nie ma śmieci na brzegach ( aż dziwne po moich doświadczeniach z wieloma miejscówkami na wodach PZW, gdzie najpierw musiałem trochę ogarnąć syf, żeby można było powędkować- a po zmianie zapisów w RAPR będzie trzeba dokładnie wysprzątać, bo przywalą się do Ciebie o nieprzestrzeganie regulaminu). Jest droga, co prawda polna, ale można spokojnie pojechać praktycznie do każdej miejscówki dookoła akwenu. Może czasem zdarzy się jakiś "turysta", któremu będzie się chciało przejść, ale są to wyjątki. Dla spacerowiczów z dziećmi nie jest to zbyt atrakcyjne miejsce do spacerowania dookoła.
To nie masz się nad czym zastanawiać. Gdybym miał w okolicy takie łowisko i wpisowe w rozsądnej cenie, pewnie nikt nie zobaczyłby mnie nad wodą PZW, choć trochę żal byłoby mi rzeki...
Mieszkam dosłownie 500 m od Wisły . Moje ulubione ,,miejscówki " znajdowały się circa 1km . a więc w prównaniu do innych kolegów sytuacja komfortowa . Moja ulubiona metoda lekka przystwaka i na ,,macanego " Parę kilometrów od Tarchomina do ronda Starzyńskiego -samo zdrowie ..Ale pamiętam Wisłę z przed paru parunastu lat i Kategorycznie muszę stwierdzić . Wisłę - Zamordowano . Ostatnio dosłownie -Czajeczka i spółeczka ciche upusty - byłem świadkiem , Siaty ,koncesje ,spółki ,spółeczki i wszechobecna wolna amerykana . A( tu przepraszam ) na ch .... mi ( ponoć prawidłowo pisze się przez ,,cecha" )taki związek który nie walczy z patologiami - No cóż odpowiedź jest prosta .On Sam jest jedną wielką Patologią.
(...)Siaty ,koncesje ,spółki ,spółeczki i wszechobecna wolna amerykana .(...)
Jaka jest różnica między pesymistą, a optymistą? Pesymista mówi "oj, już gorzej być nie może" a optymista na to "oj może, może". Ja niestety jestem optymistą, kolejne 4 lata będzie tylko gorzej... ;(( Później już tylko "ostatni gasi światło"...
Moim zdaniem dużo zależy od okręgu. Jeden okręg dba bardziej o swoje wody, inny mniej a jeszcze inny w ogólę. Ja płacę w sieradzu, z roku na rok drożej i dziwniej (np składka najtańsza z którą nie można spiningować, składka droższa w której jest spining itd.). Zarybienia, hmmm... jakieś są ale po co te zarybienia jak nikt nie pilnuje nad wodą tej chołoty, która wszystko bierze ?! Moim zdaniem wystarczy pilnować a ryba będzie bez zarybień no ale... Zarybia się raz lub dwa razy w roku a pilnuje i użera z ludźmi 365 dni w roku więc robią to co prostrze i tylko pozornie lepsze. A tak do rzeczy, to płacę te składki bo po prostu mają wody, na których uwielbiam łowić bo komercja w ogóle mnie nie kręci, gdybym miał alternatywny wybór przestałbym im płacić.
Koledzy, pytanie, które mnie nurtuje, a mianowicie czy jest sens kontynuować opłacanie składek PZW? Czy może lepiej zrezygnować, a te pieniądze przeznaczyć na łowisk komercyjne. Składki płacę kilkanaście lat, ale wydaje mi się, że z wodami zarządzanymi przez PZW jest coraz gorzej. Wędkuję rekreacyjnie, a ryb nie zabieram. Jakie jest Wasze zdanie w tej kwestii.
Wszystko zależy jak do tego podchodzisz.
Płacąc składki nie tylko masz zezwolenie na amatorski połów ryb.
Zyskujesz prawo głosu itd.
Czyli masz wpływ na zmiany w PZW i sam jesteś jego trybikiem.
Ale jak tylko wędkować i nic więcej.
To trudno. bo chcieć zmian itd. to trzeba choć na walne iść i tam swym głosem wesprzeć tych co też chcą zmian.
Na walnym uchwalasz plan pracy koła i preleminarz - na co będą wasze pieniądze wydane.
a możecie na dodatkowe zarybienie podchowanym narybkiem, na kładki i poprawę warunków nad wodą.
A budżet koła to nie tylko 35% składki członkowskiej, ale i środki które można pozyskać.
Można współpracować z samorządami lokalnymi itd w celu poprawy warunków.
wszystko zależy jakie masz wody w okolicy , jeśli sąÂ komercje , dobre komercje to warto rozważyć opcje rezygnacji z Okręgowego ZW.
W mojej okolicy nie ma ani jednej normalnej komercji a sąÂ jedynie burdele wędkarskie idealne dla cyprinuśników i karpurarzy ale podobne warunki maja na OZW bo wody te sąÂ regularnie i solidnie zarybiane paszakami.
Jakbym miał w promieniu 50 km choć jedna dobrąÂ komercje to bym się tam przeniósłÂ a tak jestem wraz z znajomymi placic monopoliście .
To czemu wraz z kolegami nie postaracie się coś zmienić?
Własne koło i może byście zaopiekowali się łowiskiem?
u nas nie ma prawie w ogole wody a jeśli już pojawi się jakaś dzierżawa to koła wręcz biją się o kałużę i zawsze to samo opór karpi i amurów .
Chodzimy na zebrania ale tam nie ma szans na zmiany przez jeszcze X lat bo 90% osób to podstarzałe towarzystwo które zawsze wybierze tych od karpii w myśl zasady płacę- wymagam a ja , my młodzi mamy trochę inną wizję z która nikt po za nami się nie zgadza bo nasze wody to nie rezerwat a my nie należymy do zboczenców od noł kill i innych dziwactw tylko zdroworozsądkowe podejście do tematu .
Tylko prosze mi nie pisać że mamy koło utworzyć czy cos bo to niewielki okręg bez wody.
Brak wody ? A gdzie ta woda teraz jest? Aktualnie takimi zdjęciami z wód woj. podkarpackiego mógłbym zasypać stronę jednak nie chce mi się szukać. Tak dla przykładu. https://esanok.pl/2019/niski-stan-wody-w-jeziorze-solinskim-zdjecia-00e7ts.html
Liczę na bobry bo one tworzą małe nikomu nieznane łowiska. Jak ktoś mi to popsuje to ja chwilę potem jego głowę. :)
WĹaĹnie przeczytaĹem w WW Ĺźe "... czĹonkowi PZW do 7 lat ogranicza siÄ prawo do wÄdkowania do jednej wÄdki", czyli nad wodÄ tylko z jednÄ wÄdkÄ ? SkĹadka czĹonkowska 100zl. Szok. ZapĹacÄ dla ĹwiÄtego spokoju, a co mi tam. A co koledzy po kilku o tym sÄ dzÄ ?
U mnie było to samo,pomimo że byłem członkiem zrządu koła przez wiele lat to nie potrafiłem skutecznie doprowadzić do zarybienia szczupakiem ,sandaczem,czy innym drapieżnikiem,wpuszczano tylko karpia który po kilku dniach zostawał w całosci wyłowiony bo nie zrobiono zakazu połowu, koło już nie istnieje ale to w którym teraz jestem nie jest lepsze....też po najmniejszej lini oporu.....i TYLKO białoryb...........mentalnos starych dziadków zatrzymała się w latach siedemdziesiątych.......
Opłacam składki z dwóch powodów - lubię łowić na Wiśle i nie lubię się tłumaczyć przed łebkami ze Straży.
Kwota , w moim przypadku, to ok. 300 złotych i jest do przeżycia. Łowiska komercyjne też nie są drakońsko drogie więc z tymi składkami mam pełną swobodę łowienia. Moim zdaniem działalność PZW to jedno wielkie nieporozumienie ale obawiam się, że za młody jestem (dobiegam 50-tki), żeby dożyć czasów gdy woda uwolni się od PZW
Dwa czy trzy lata temu zebralismy pewną sumę pieniędzy z przeznaczeniem na zarybienie sandaczem.Pomimo aprobaty i starań Okręgu,nie udało się kupić narybku. W czym tu jest wina PZW?
Po przeczytaniu wniosek jest jeden.
Jeśli ktoś chce bić głową w mur i złowić czasem dziką rybę w naturalnych warunkach np. rzeki w większości musi opłacić PZW. Chyba że ma czas jeździć przez pół kraju na jakiś licencyjny odcinek. Jednak żeby też połowić normalnie czyli trafić na żerowanie ryb na komercji i mieć w kilka godzin tyle co na rzece w kilka tygodni musi czasem wybrac się na jakąś komercję.
Wszystko więc sprowadza się do dysponowania czasem i raczej nieograniczonymi niczym kwotami gotówki.
Nawiązując do postu wyżej w PZW się nie daje kupić ryb na zarybienie ale na komercję własciciel jakoś może kupić wszystko.
Nawiązując do postu wyżej w PZW się nie daje kupić ryb na zarybienie ale na komercję własciciel jakoś może kupić wszystko.
Jest to tym dziwniejsze, że PZW ma swoje ośrodki zarybieniowe... Nawet jeśli akurat te w pobliżu nie miałyby narybku sandacza, to po wpisaniu hasła "sandacz narybek" w google wyskakuje sporo stosownych ofert:)
Właśnie akurat wczoraj chwilę wcześniej oglądałem filmy na temat łowisk komercyjnych. Sandacze, okonie wszystko jest. Nawet jeśli był problem z kupnem narybku w danym czasie to można to było przełożyć. Gospodarka łowiskiem to nie kwestia tygodnia czy miesiąca. 8:53 przykład.
Koledzy, pytanie, które mnie nurtuje, a mianowicie czy jest sens kontynuować opłacanie składek PZW? Czy może lepiej zrezygnować, a te pieniądze przeznaczyć na łowisk komercyjne. Składki płacę kilkanaście lat, ale wydaje mi się, że z wodami zarządzanymi przez PZW jest coraz gorzej. Wędkuję rekreacyjnie, a ryb nie zabieram. Jakie jest Wasze zdanie w tej kwestii.
Poczytaj swój kolejny, pokrewny wątek,https://forum.wedkuje.pl/f/lowiska-wolne-od/911764 może wyciągniesz prawidłowe wnioski przed napisaniem trzeciego na ten sam temat.
Co ma RAPR uchwalany przez organizację społeczną do utrzymywania "armii kleru"? Czyżby to Kościół, masoneria i cykliści byli winni braku ryb w naszych wodach? Chyba rybka była cokolwiek nieświeża. Na szczęście to się leczy. Polecam lewatywę,
@jkwiat: Pora się przywyczaić, że kilku na tym portalu wszedzie widzi macki Kaczyńskiego i Rydzyka. Nie wiem, czy lewatywa na to pomoże. Jedynie chyba odizolowanie od "zaprzyjaźnionych mediów" i większa porcja pobytu nad wodami. Ale jest zima i nie wszyscy wędkują. Stąd też smród polityki na portalu. Dzisiaj nie pada i jadę nad rzeczkę, co wszystkim polecam na rozgrzane głowy.
Basiu, akurat macki to wszystkie głowonogi mają podobne, zawsze zagraniają wszystko do własnego otworu gębowego. Nie ma co rozróżniać czy to ośmio... dzięsięciornice, kałamarnice czy kalmary. Nie ważne czy atlantyckie, czy pacyficzne. Każdy głowonóg gdy dorwie się do żarcia, to musi się "nawtykać" do oporu, póki go nie odetną. Różnica polega tylko na sposobie i ilości pochłaniania... ;))
Przypominiało mi się takie opowiadanie: Buddyjski kapłan wędrował ze swoim uczniem. Potknął się na korzeniu, przewrócił i głęboko zranił się w ramię. Poczuł się słabo, usiadł pod drzewem i wysłał ucznia po wodę, a sam zdrzemnął się. Gdy uczeń wrócił z wodą dostrzegł, że ranę obsiadły roje much, wziął więc gałązkę i delikatnie odpędził muchy. Kapłan obudził się i powiedział – po co je zganiałeś, przylecą i tak nowe, a tamte już się nażarły...
Sprawdziłem składki na ten rok w Sieradzu i .... jeśli chcę mieć opłaconą kartę pełną (tzn z łódką, trollingiem i prawem do połowu na zaporówkach) wraz z Piotrkowem (porozumienie było zawsze darmo teraz już jest dopłata 10 zł) to karta mnie wynisie 240 zł !!! i do tego poza sieradzem i piotrkowym nie mam w okolicy żadnego okręgu, z którym porozumienie zostało zawarte bez dopłaty. Zaczyna mnie przerażać to co się dzieje i jak ceny składek z roku na rok wzrastają o większe sumy. Rozumiem, że w skali roku to nie są duże pieniądze ale przy obecnej gospodarce pzw sieradz one idą w większości no właśnie, na co idą te pieniądze ?
Tu nie tylko chodzi o ryby czy teĹź ich brak. Chodzi takĹźe o to jak sÄ zarzÄ dzane nasze skĹadki.Rozumiem Ĺźe ĹwiÄta, Ĺźe wolne.Ale jeĹli przez ponad dwa tygodnie nie ma komu zrobiÄ aktualizacji danych na stronie to coĹ nie halo
PZW to znaczy Polski Związek Wędkarski-był nim wtedy gdy zaczynałem wędkować,moglem iść na ryby w całym kraju.Teraz PZW powinno znaczyć Powiatowy Związek wędkarski i pieniądze ze składek powinny być wykożystane tylko w powiecie.Utrudnień wprowadza się coraz więcej,okregi wędkarskie zawierają porozumienia z innymi okręgami na udostępnienie do wędkowania,to jest dobre,ale,,zezwolenia na połowy należy pobrać w tych okęgach i masz do przejechania nawet do 80 km aby dostać zezwolenie.Dotychczas zezwolenia innych okręgów były wpięte razem do zezwolenia okręgowego i spokojnie przy płaceniu składki miałeś wszystko w jednym., niewiem co za mądrala to wymyślił. Aby mu sie ość wbiła w rozum.Płacę składki bo lubię wędkować na akwenach gdzie trzeba trochę nagłówkować by złapać rybę.Nie jestem zwolennikiem bierz wszystko co złapiesz,biorę te ryby co mi smakują,oczywiście jeżeli złowie,reszta wraca do wody.Dlatego często wracam o kiju,z czego bardzo zadowolona jest żona nie znosi zapachu ryb
Kilka lat nie łowiłem bo dzieckiem małym się opiekowałem i problem już był płacić czy nie . Teraz wracam do łowienie i w sumie nie ma gdzie łowić bo komercji jest mało. Wracam do PZW bo chce mieć swobodny dostęp do wody ,czasami zabrać rybkę a pzw ma jednak najwięcej wody. Pozdrawiam
W zeszłym sezonie łowiłem 2 miesiące (licencyjnie) nie będąc członkiem PZW.
Nałowiłem ryb tyle że gdybym je brał, nabawiłbym się rybowstrętu.
W tym roku poleciałem opłacić składkę jak 18nasto latek do agencji towarzyskiej by opłacić pozwolenie na okręg katowicki. A czytając zmiany w przepisach dowiedzieć się że za opłacane zezwolenie nie pozwala mi się łowić (nie mówię o zabieraniu) do końca maja na wodach do których mam dostęp.
Łowię tylko na spinning (a raczej łowiłem).
Tymczasem na stronie internetowej PZW KATOWICE ostatni regulamin PZW jest na 2020 a link do aktualnego prowadzi donikąd. Aktualny dostajemy do ręki PO wykupieniu opłat całorocznych.
Czy komuś udało się już uzyskać zwrot opłat? Bo ja chciałbym już przestać być członem PZW po tym oszustwie. Wolę wykupić czasową licencję wtedy kiedy będzie mnie ona do czegoś upoważniała poza siedzeniem na dupie do końca maja.
Koledzy, pytanie, które mnie nurtuje, a mianowicie czy jest sens kontynuować opłacanie składek PZW? Czy może lepiej zrezygnować, a te pieniądze przeznaczyć na łowisk komercyjne. Składki płacę kilkanaście lat, ale wydaje mi się, że z wodami zarządzanymi przez PZW jest coraz gorzej. Wędkuję rekreacyjnie, a ryb nie zabieram. Jakie jest Wasze zdanie w tej kwestii.
Po co pytasz ? To wyłącznie twoja decyzja.
PZW to tylko nzbędny pośrednik.
wszystko zależy jakie masz wody w okolicy , jeśli są komercje , dobre komercje to warto rozważyć opcje rezygnacji z Okręgowego ZW.
W mojej okolicy nie ma ani jednej normalnej komercji a są jedynie burdele wędkarskie idealne dla cyprinuśników i karpurarzy ale podobne warunki maja na OZW bo wody te są regularnie i solidnie zarybiane paszakami.
Jakbym miał w promieniu 50 km choć jedna dobrą komercje to bym się tam przeniósł a tak jestem wraz z znajomymi placic monopoliście .
Przyobecnej gospodarce PZW opartej jak w moich okolicach na zarybianiu li tylko kroczkiem karpia okolicznych zbiorników a zapominaniu o rzekach to wcale się nie dziwię,że co roku z naszego koła ubywa członków na kożyść łowisk komercyjnych. Jeżeli ktoś ma mało czasu z różnych względów by poświęcić go na wyjazd na "ryby" to niewatpliwie wybierze komercje bo tam ma branie zapewnione i ilość złowionych ryb choć czasami i tam bywa różnie.
Ja chętnie płaciłbym PZW składkę za niewpieprzanie się w naturę bo nic dobrego z tego nie wynika...Zapłaciłbym im za bezczynność - poprostu.Widzę to sam że gdzie jest bardziej dziko i nie ma tzw. "zarybień" ryby jeszcze są a im więcej "dbania" o wody tym gorzej...
Zauważyłem że podobne dylematy ( łącznie z moją osobą ) ma co raz więcej kolegów.Ostatatnio znajomy wieloletni towarzysz wypraw wędkarskich po przejściu na emeryturę Szwaderki opłacił ma kilkadziesiąt jezior żadnych problemów z wygłupami pod tytułem Okręgi myśli o jakiejś działce i praszczaj Walek. Gdy bym mieszkał przynajmniej trochę bliżej nawet sekundy bym się nie zastanawiał . Wiem o czym piszę gdyż od paru lat wędkuje na Szwaderkach czy Mrągowie jest jak jest raz lepiej raz gorzej ale przynajmniej gdy z rybami kapota zwijam się i jadę na inne jezioro - a mają tego dużo . I w porównaniu ze zdzierstwem na innych okręgach ( ceny zaporowe) to wcale tak drogo nie wychodzi. .
Ps. A już pobieranie opłat za miejsca parkingowe od Swoich Członków !!!! to już szczyt bezczelności i pazerności.
Pozdrawiam.
(...)Jakbym miał w promieniu 50 km choć jedna dobrąÂ komercje to bym się tam przeniósłÂ a tak jestem wraz z znajomymi placic monopoliście . Dokładnie mam tak samo... ;((
Witam. Ja wędkuję i opłacam składki od 1976 roku.Opłacałem składki wtedy,kiedy nie było najmniejszego problemu z "połowieniem" ryb niemalże wszędzie.Opłacam do dzisiaj, gdy nigdzie,od wielu lat nie można połowić,bo nie ma ryb! Słyszałem niedawno,że jakiś "ćwok" z tzw. zarządu PZW powiedział,że dzisiejsi wędkarze nie potrafią łowić,ale ryby są!
Moja opłata -w tym roku była ostatnią daniną na cwaniaków z pzw.Przestaję płacić i nawołuję do masowego zaprzestania opłat! Jeśli chcę sobie połowić, to i tak jeżdżę na wody prywatne!
Wędkarze! Skończmy z tą patologią!
To był mój ostatni rok opłacania składek od 39 lat
na wodach PZW bez efektu
i tak zawsze jeździłem na wody NIE PZW
Moim żywiołem są rzeki także wyboru nie mam
Zależy co masz na myśli mowiąc że łowisz rekreacyjnie? Czyli raz na jakiś czas tylko i raczej sportowo? Bo jeśli tak to odpuść. Jesli zaś masz na myśli o łowieniu rekracyjnym typu złów i wypuść ale poświęcasz temu dużo czasu to zostań przy PZW. Wody PZW mają do siebie to że potrzebują dużo dużo czasuuuu na poznanie ich, obserwacje, dobranie odowiednich zanęt przynęt i dopiero łowienie. A jeśli siadasz raz np na miesiąc na 2 3h to naprawde skorzystaj z komercji bo wody PZW są czasochłonne i wymagają zaangażowania :) Pozdrawiam :)
Witam.Przyznam że nurtuje mnie,podobnie jak wielu innych wędkarzy,pytanie czy warto jeszcze płacić składki pzw?Osobiście wędkuję na wodach pzw i na komercyjnych.Mam zatem możliwość porównania.Zacznę od wód pzw.Miejscówki często zaniedbane,pozostawiane śmieci po imprezach sobotnio-niedzielnych / butelki,resztki po grilu,pety,opakowania po art.spożywczych itp./Gdy już uda się to ogarnąć ,spakować w worki na śmieci,wypełnić papierki to możemy zacząć łowić.Wtedy często jest tak że pojawiają się panowie ze społecznej straży i się zaczyna : uwagi że tu leżą jeszcze jakieś pety wdeptane w ziemię,że worki ze śmieciami należy zabrać i wywieść itp.Oczywiście nikt z nich nie podejdzie do młodzieńców jak imprezują,lepiej złapać starszego wędkarza i czepiać się o błachoski.Wtedy człowiek ma dość łowienia.Oczywiście nie zawsze jest tak,czasami uda się połowić w spokoju.Szkoda tylko że często nie ma co połowić.A teraz komercja.Miejscówki przygotowane,ławeczki,posprzątane.Ceny przystępne /tam gdzie łowie 15 zł za cały dzień-wędki ile chce/Nikt się nie czepia że wędki rozłożone z boku,mogę zamieniać,eksperymentować.Złowione ryby mogę zabrać,1 kg w cenie biletu,reszta za symboliczną opłatą.Jeżeli nie chcę mogę zostawić nie ma żadnego problemu z tym.Obsługa miła nikt nie przeszkadza,można w ciszy i w spokoju łowić ile się chce.I teraz pytanie gdzie się człowiek bardziej zrelaksuje?To tylko przemyślenia skromnego,starszego wędkarza,decyzja oczywiście należy do każdego z nas.Pozdrawiam.
Jest jednak druga strona medalu przynajmniej jak dla mnie.Nic nie zastąpi mi dzikiej rzeki, naturalnego starorzecza czy jeziora.Wędkowanie w kwadratowym stawie na wygolonym trawniku jest absolutnie nie dla mnie choć rozumiem że komuś innemu może nie przeszkadzać.Chyba że komercja w bardziej naturalnym wydaniu-wtedy to ma sens. PZW ma w rękach Wisłę czyli jestem na nich skazany.Pozostaje tylko mieć nadzieję że natura poradzi sobie ze wszystkim a życie zawsze znajdzie sposób by przetrwać najgorszy kataklizm taki jak rybacy, miesiarze, zanieczyszczenia czy choćby "opiekę" PZW...
Chciałbym jeszcze dodać że komercja tam gdzie łowię,to duży staw o bardzo urozmajconej lini brzegowej,liczne zatoczki,dużo trzciny i innej roślinnoci.Dużo drzew i krzewów.Zejścia do wody zarówno łagodne jak i strome.Różnorodność gatunków ryb,nie karmione,nie brakuje ładnych okazów.Widać że właścicielom zależy na wędkarzach.Oczywiście dzikie rzeki mają swój niepowtarzalny urok.Ale nie można mieć wszystkiego w jednym.Pozdrawiam.
Niestety jest coraz gorzej. Jedną z decyzji podjętych w nowym RAPR było przekazanie znacznej części decyzji pod Okręgi. Byłoby to świetne gdyby jednocześnie rozwiązano ZG który stał się zupełnie zbędny i jest tylko martwym tworem do utrzymywania.
Jednak to jest Polska haracz trzeba zapłacić. Potem jakiś młodszy wędkarz będzie tu pisał że szuka "najlepszej i najtańszej wędki". Dlaczego? Dlatego że z pieniędzy jego matki będzie utrzymywany PZW, armia kleru i cała masę innych wydatków za które ona nie powinna płacić. Biedna pracuje na wszystkich tylko nie na siebie i swoje dzieci. Polska we współczesnej Europie według naszych władz.
Jak głosujemy, tak wybieramy i tyle z tego mamy... ;>
Koniec roku się zbliża. Jestem coraz bliżej decyzji o zaprzestaniu opłacania składek PZW, a po zapoznaniu sie ze zmianami w RAPR jest to niemal pewne. Mam w kolicy ( ok. 40 km ) łowisko, z którego kilka lat temu zostało przez lokalnych wędkarzy "przegonione" PZW. Koledzy się skrzyknęli i założyli stowarzyszenie, mają pod swoja opieką kilka dosyć dużych dołków pożwirowych z bardzo róznorodną linią brzegową. Opłata roczna jest niższa niż skladka PZW, nie ma dodatkowych opłat za złowione ryby, które chciałbym zabrać, a warunki do wędkowania super. Przy mojej częstotliwości wyjazdów na ryby ( nie po ryby ) pożegnam "szanowne PZW" i bedę jeździł na łowisko stowarzyszenia. Może kiedyś jak coś się zmieni na lepsze wrócę do opłacania składek PZW, a na dzień dzisiejszy podziękuję za takie warunki wędkowania.
Też skorzystałbym z chęcią z takiej formy. Nawet niezbyt odległym (ok 30km) jeziorkiem zaporowympodzielonym groblą nadwa bardzo ładne akweny,administruje stowarzyszenie, ale wpisowe i opłaty roczne są ustalone na takim poziomie, że kompletnie mija się to ze zdrowym rozsądkiem, tym bardziej, że w okresieod maja do wrześniagromadzi się tam dość liczna grupa weekendowych spacerowiczów z harcującymi psami i rozwrzeszczaną dzieciarnią, co powoduje, że wędkowanie tam staje się bezsensowne.
Niechętnie i z przykrością będę zmuszony pozostać przy wodach PZW... ;((
Właśnie tam nie ma takiego problemu. Owszem jest z jednej strony kąpielisko z molem, ale tylko po jego stronie brzeg jest z plażą, z każdej innej brzegi sa nieuregulowane, a przynajmniej nie tak, żeby można było się kąpać, a o miejscówki do wędkowania troszczą się koledzy ze stowarzyszenia, no i wędkrze. Co ciekawe jest czysto, nie ma śmieci na brzegach ( aż dziwne po moich doświadczeniach z wieloma miejscówkami na wodach PZW, gdzie najpierw musiałem trochę ogarnąć syf, żeby można było powędkować- a po zmianie zapisów w RAPR będzie trzeba dokładnie wysprzątać, bo przywalą się do Ciebie o nieprzestrzeganie regulaminu). Jest droga, co prawda polna, ale można spokojnie pojechać praktycznie do każdej miejscówki dookoła akwenu. Może czasem zdarzy się jakiś "turysta", któremu będzie się chciało przejść, ale są to wyjątki. Dla spacerowiczów z dziećmi nie jest to zbyt atrakcyjne miejsce do spacerowania dookoła.
To nie masz się nad czym zastanawiać. Gdybym miał w okolicy takie łowisko i wpisowe w rozsądnej cenie, pewnie nikt nie zobaczyłby mnie nad wodą PZW, choć trochę żal byłoby mi rzeki...
Mieszkam dosłownie 500 m od Wisły . Moje ulubione ,,miejscówki " znajdowały się circa 1km . a więc w prównaniu do innych kolegów sytuacja komfortowa . Moja ulubiona metoda lekka przystwaka i na ,,macanego " Parę kilometrów od Tarchomina do ronda Starzyńskiego -samo zdrowie ..Ale pamiętam Wisłę z przed paru parunastu lat i Kategorycznie muszę stwierdzić . Wisłę - Zamordowano . Ostatnio dosłownie -Czajeczka i spółeczka ciche upusty - byłem świadkiem , Siaty ,koncesje ,spółki ,spółeczki i wszechobecna wolna amerykana . A( tu przepraszam ) na ch .... mi ( ponoć prawidłowo pisze się przez ,,cecha" )taki związek który nie walczy z patologiami - No cóż odpowiedź jest prosta .On Sam jest jedną wielką Patologią.
(...)Siaty ,koncesje ,spółki ,spółeczki i wszechobecna wolna amerykana .(...) Jaka jest różnica między pesymistą, a optymistą? Pesymista mówi "oj, już gorzej być nie może" a optymista na to "oj może, może". Ja niestety jestem optymistą, kolejne 4 lata będzie tylko gorzej... ;(( Później już tylko "ostatni gasi światło"...
Moim zdaniem dużo zależy od okręgu. Jeden okręg dba bardziej o swoje wody, inny mniej a jeszcze inny w ogólę. Ja płacę w sieradzu, z roku na rok drożej i dziwniej (np składka najtańsza z którą nie można spiningować, składka droższa w której jest spining itd.). Zarybienia, hmmm... jakieś są ale po co te zarybienia jak nikt nie pilnuje nad wodą tej chołoty, która wszystko bierze ?! Moim zdaniem wystarczy pilnować a ryba będzie bez zarybień no ale... Zarybia się raz lub dwa razy w roku a pilnuje i użera z ludźmi 365 dni w roku więc robią to co prostrze i tylko pozornie lepsze. A tak do rzeczy, to płacę te składki bo po prostu mają wody, na których uwielbiam łowić bo komercja w ogóle mnie nie kręci, gdybym miał alternatywny wybór przestałbym im płacić.
Koledzy, pytanie, które mnie nurtuje, a mianowicie czy jest sens kontynuować opłacanie składek PZW? Czy może lepiej zrezygnować, a te pieniądze przeznaczyć na łowisk komercyjne. Składki płacę kilkanaście lat, ale wydaje mi się, że z wodami zarządzanymi przez PZW jest coraz gorzej. Wędkuję rekreacyjnie, a ryb nie zabieram. Jakie jest Wasze zdanie w tej kwestii.
Wszystko zależy jak do tego podchodzisz.
Płacąc składki nie tylko masz zezwolenie na amatorski połów ryb.
Zyskujesz prawo głosu itd.
Czyli masz wpływ na zmiany w PZW i sam jesteś jego trybikiem.
Ale jak tylko wędkować i nic więcej.
To trudno. bo chcieć zmian itd. to trzeba choć na walne iść i tam swym głosem wesprzeć tych co też chcą zmian.
Na walnym uchwalasz plan pracy koła i preleminarz - na co będą wasze pieniądze wydane.
a możecie na dodatkowe zarybienie podchowanym narybkiem, na kładki i poprawę warunków nad wodą.
A budżet koła to nie tylko 35% składki członkowskiej, ale i środki które można pozyskać.
Można współpracować z samorządami lokalnymi itd w celu poprawy warunków.
A można naprawdę dużo....
wszystko zależy jakie masz wody w okolicy , jeśli sąÂ komercje , dobre komercje to warto rozważyć opcje rezygnacji z Okręgowego ZW.
W mojej okolicy nie ma ani jednej normalnej komercji a sąÂ jedynie burdele wędkarskie idealne dla cyprinuśników i karpurarzy ale podobne warunki maja na OZW bo wody te sąÂ regularnie i solidnie zarybiane paszakami.
Jakbym miał w promieniu 50 km choć jedna dobrąÂ komercje to bym się tam przeniósłÂ a tak jestem wraz z znajomymi placic monopoliście . To czemu wraz z kolegami nie postaracie się coś zmienić?
Własne koło i może byście zaopiekowali się łowiskiem?
u nas nie ma prawie w ogole wody a jeśli już pojawi się jakaś dzierżawa to koła wręcz biją się o kałużę i zawsze to samo opór karpi i amurów .
Chodzimy na zebrania ale tam nie ma szans na zmiany przez jeszcze X lat bo 90% osób to podstarzałe towarzystwo które zawsze wybierze tych od karpii w myśl zasady płacę- wymagam a ja , my młodzi mamy trochę inną wizję z która nikt po za nami się nie zgadza bo nasze wody to nie rezerwat a my nie należymy do zboczenców od noł kill i innych dziwactw tylko zdroworozsądkowe podejście do tematu .
Tylko prosze mi nie pisać że mamy koło utworzyć czy cos bo to niewielki okręg bez wody.
A może przed kolejnym zebraniem sprawozdaczo wyborczym warto by się skrzyknąć z kolegami i przejąć władze w swoim kole.
Brak wody ? A gdzie ta woda teraz jest? Aktualnie takimi zdjęciami z wód woj. podkarpackiego mógłbym zasypać stronę jednak nie chce mi się szukać. Tak dla przykładu.
https://esanok.pl/2019/niski-stan-wody-w-jeziorze-solinskim-zdjecia-00e7ts.html
Liczę na bobry bo one tworzą małe nikomu nieznane łowiska. Jak ktoś mi to popsuje to ja chwilę potem jego głowę. :)
WĹaĹnie przeczytaĹem w WW Ĺźe "... czĹonkowi PZW do 7 lat ogranicza siÄ prawo do wÄdkowania do jednej wÄdki", czyli nad wodÄ tylko z jednÄ wÄdkÄ ? SkĹadka czĹonkowska 100zl. Szok. ZapĹacÄ dla ĹwiÄtego spokoju, a co mi tam. A co koledzy po kilku o tym sÄ dzÄ ?
U mnie było to samo,pomimo że byłem członkiem zrządu koła przez wiele lat to nie potrafiłem skutecznie doprowadzić do zarybienia szczupakiem ,sandaczem,czy innym drapieżnikiem,wpuszczano tylko karpia który po kilku dniach zostawał w całosci wyłowiony bo nie zrobiono zakazu połowu, koło już nie istnieje ale to w którym teraz jestem nie jest lepsze....też po najmniejszej lini oporu.....i TYLKO białoryb...........mentalnos starych dziadków zatrzymała się w latach siedemdziesiątych.......
Opłacam składki z dwóch powodów - lubię łowić na Wiśle i nie lubię się tłumaczyć przed łebkami ze Straży.
Kwota , w moim przypadku, to ok. 300 złotych i jest do przeżycia. Łowiska komercyjne też nie są drakońsko drogie więc z tymi składkami mam pełną swobodę łowienia. Moim zdaniem działalność PZW to jedno wielkie nieporozumienie ale obawiam się, że za młody jestem (dobiegam 50-tki), żeby dożyć czasów gdy woda uwolni się od PZW
Dwa czy trzy lata temu zebralismy pewną sumę pieniędzy z przeznaczeniem na zarybienie sandaczem.Pomimo aprobaty i starań Okręgu,nie udało się kupić narybku. W czym tu jest wina PZW?
Po przeczytaniu wniosek jest jeden.
Jeśli ktoś chce bić głową w mur i złowić czasem dziką rybę w naturalnych warunkach np. rzeki w większości musi opłacić PZW. Chyba że ma czas jeździć przez pół kraju na jakiś licencyjny odcinek. Jednak żeby też połowić normalnie czyli trafić na żerowanie ryb na komercji i mieć w kilka godzin tyle co na rzece w kilka tygodni musi czasem wybrac się na jakąś komercję.
Wszystko więc sprowadza się do dysponowania czasem i raczej nieograniczonymi niczym kwotami gotówki.
Nawiązując do postu wyżej w PZW się nie daje kupić ryb na zarybienie ale na komercję własciciel jakoś może kupić wszystko.
Nawiązując do postu wyżej w PZW się nie daje kupić ryb na zarybienie ale na komercję własciciel jakoś może kupić wszystko.
Jest to tym dziwniejsze, że PZW ma swoje ośrodki zarybieniowe... Nawet jeśli akurat te w pobliżu nie miałyby narybku sandacza, to po wpisaniu hasła "sandacz narybek" w google wyskakuje sporo stosownych ofert:)
Właśnie akurat wczoraj chwilę wcześniej oglądałem filmy na temat łowisk komercyjnych. Sandacze, okonie wszystko jest. Nawet jeśli był problem z kupnem narybku w danym czasie to można to było przełożyć. Gospodarka łowiskiem to nie kwestia tygodnia czy miesiąca. 8:53 przykład.
Koledzy, pytanie, które mnie nurtuje, a mianowicie czy jest sens kontynuować opłacanie składek PZW? Czy może lepiej zrezygnować, a te pieniądze przeznaczyć na łowisk komercyjne. Składki płacę kilkanaście lat, ale wydaje mi się, że z wodami zarządzanymi przez PZW jest coraz gorzej. Wędkuję rekreacyjnie, a ryb nie zabieram. Jakie jest Wasze zdanie w tej kwestii. Poczytaj swój kolejny, pokrewny wątek,https://forum.wedkuje.pl/f/lowiska-wolne-od/911764 może wyciągniesz prawidłowe wnioski przed napisaniem trzeciego na ten sam temat.
Co ma RAPR uchwalany przez organizację społeczną do utrzymywania "armii kleru"? Czyżby to Kościół, masoneria i cykliści byli winni braku ryb w naszych wodach? Chyba rybka była cokolwiek nieświeża. Na szczęście to się leczy. Polecam lewatywę,
(...) Polecam lewatywę, Widać, że już jesteś po...
@jkwiat: Pora się przywyczaić, że kilku na tym portalu wszedzie widzi macki Kaczyńskiego i Rydzyka. Nie wiem, czy lewatywa na to pomoże. Jedynie chyba odizolowanie od "zaprzyjaźnionych mediów" i większa porcja pobytu nad wodami. Ale jest zima i nie wszyscy wędkują. Stąd też smród polityki na portalu. Dzisiaj nie pada i jadę nad rzeczkę, co wszystkim polecam na rozgrzane głowy.
Basiu, akurat macki to wszystkie głowonogi mają podobne, zawsze zagraniają wszystko do własnego otworu gębowego. Nie ma co rozróżniać czy to ośmio... dzięsięciornice, kałamarnice czy kalmary. Nie ważne czy atlantyckie, czy pacyficzne. Każdy głowonóg gdy dorwie się do żarcia, to musi się "nawtykać" do oporu, póki go nie odetną. Różnica polega tylko na sposobie i ilości pochłaniania... ;))
Przypominiało mi się takie opowiadanie:
Buddyjski kapłan wędrował ze swoim uczniem. Potknął się na korzeniu, przewrócił i głęboko zranił się w ramię. Poczuł się słabo, usiadł pod drzewem i wysłał ucznia po wodę, a sam zdrzemnął się. Gdy uczeń wrócił z wodą dostrzegł, że ranę obsiadły roje much, wziął więc gałązkę i delikatnie odpędził muchy. Kapłan obudził się i powiedział – po co je zganiałeś, przylecą i tak nowe, a tamte już się nażarły...
Sprawdziłem składki na ten rok w Sieradzu i .... jeśli chcę mieć opłaconą kartę pełną (tzn z łódką, trollingiem i prawem do połowu na zaporówkach) wraz z Piotrkowem (porozumienie było zawsze darmo teraz już jest dopłata 10 zł) to karta mnie wynisie 240 zł !!! i do tego poza sieradzem i piotrkowym nie mam w okolicy żadnego okręgu, z którym porozumienie zostało zawarte bez dopłaty. Zaczyna mnie przerażać to co się dzieje i jak ceny składek z roku na rok wzrastają o większe sumy. Rozumiem, że w skali roku to nie są duże pieniądze ale przy obecnej gospodarce pzw sieradz one idą w większości no właśnie, na co idą te pieniądze ?
Tu nie tylko chodzi o ryby czy teĹź ich brak. Chodzi takĹźe o to jak sÄ zarzÄ dzane nasze skĹadki.Rozumiem Ĺźe ĹwiÄta, Ĺźe wolne.Ale jeĹli przez ponad dwa tygodnie nie ma komu zrobiÄ aktualizacji danych na stronie to coĹ nie halo
PZW to znaczy Polski Związek Wędkarski-był nim wtedy gdy zaczynałem wędkować,moglem iść na ryby w całym kraju.Teraz PZW powinno znaczyć Powiatowy Związek wędkarski i pieniądze ze składek powinny być wykożystane tylko w powiecie.Utrudnień wprowadza się coraz więcej,okregi wędkarskie zawierają porozumienia z innymi okręgami na udostępnienie do wędkowania,to jest dobre,ale,,zezwolenia na połowy należy pobrać w tych okęgach i masz do przejechania nawet do 80 km aby dostać zezwolenie.Dotychczas zezwolenia innych okręgów były wpięte razem do zezwolenia okręgowego i spokojnie przy płaceniu składki miałeś wszystko w jednym., niewiem co za mądrala to wymyślił. Aby mu sie ość wbiła w rozum.Płacę składki bo lubię wędkować na akwenach gdzie trzeba trochę nagłówkować by złapać rybę.Nie jestem zwolennikiem bierz wszystko co złapiesz,biorę te ryby co mi smakują,oczywiście jeżeli złowie,reszta wraca do wody.Dlatego często wracam o kiju,z czego bardzo zadowolona jest żona nie znosi zapachu ryb
Też tęsknię za tymi starymi czasami, ale chyba nie ma na co liczyć - to se ne vrati... ;((
Oby nie było gorzej...
Kilka lat nie łowiłem bo dzieckiem małym się opiekowałem i problem już był płacić czy nie . Teraz wracam do łowienie i w sumie nie ma gdzie łowić bo komercji jest mało. Wracam do PZW bo chce mieć swobodny dostęp do wody ,czasami zabrać rybkę a pzw ma jednak najwięcej wody.
Pozdrawiam
Czy leci z nami tłumacz?
W zeszłym sezonie łowiłem 2 miesiące (licencyjnie) nie będąc członkiem PZW.
Nałowiłem ryb tyle że gdybym je brał, nabawiłbym się rybowstrętu.
W tym roku poleciałem opłacić składkę jak 18nasto latek do agencji towarzyskiej by opłacić pozwolenie na okręg katowicki. A czytając zmiany w przepisach dowiedzieć się że za opłacane zezwolenie nie pozwala mi się łowić (nie mówię o zabieraniu) do końca maja na wodach do których mam dostęp.
Łowię tylko na spinning (a raczej łowiłem).
Tymczasem na stronie internetowej PZW KATOWICE ostatni regulamin PZW jest na 2020 a link do aktualnego prowadzi donikąd. Aktualny dostajemy do ręki PO wykupieniu opłat całorocznych.
Czy komuś udało się już uzyskać zwrot opłat? Bo ja chciałbym już przestać być członem PZW po tym oszustwie. Wolę wykupić czasową licencję wtedy kiedy będzie mnie ona do czegoś upoważniała poza siedzeniem na dupie do końca maja.