Ponieważ historia lubi się powtarzać, a ta powtarza się każdego roku i tej wiosny "koszenie" "matek rozpłodowych" Sandacza trwa. Miejsce to samo, sprawcy Ci sami, ale oczywiście nic nie da się zrobić, a przyzwolenie w społeczności lokalnej jest tak ogromne, że ludzie w ogóle nie widzą problemu. Jak donosi poczta pantoflowa, w ostatnich dniach została pochwycona dość spora samica Sandacza (14kg!!!) z ikrą. A Ty Polaku płać i płacz...
Niestety tak jak piszesz. "Przyzwolenie w społeczności lokalnej jest tak ogromne"
U mnie też ktoś tnie drzewa nad rzeką. O dziwo robi to przy moście,obok ulicy gdzie jeździ Policja ,lokalne władze,nawet PSR tam widziałem w roku 2010.:) Drzewa po wycięciu leżały około tygodnia,w widocznym miejscu nie ma trawy, pocięte na kawałki do transportu. Po tygodniu ktoś spokojnie przyjechał i zabrał a że padało to po śladach błota na kołach ciągnika nawet ślepy by "wytropił" gdzie to pojechało i kto tnie. Potem będzie że to bobry.:)
30 m w lewo,niestety poza kadrem jest żeremie bobrów. Tam się może schować.:) Jak będzie miał odwagę tam wejść a dokładnie wpłynąć bo wejście jest pod wodą.:)
Pomysł dobry i nawet kamerę można tam zainstalować... bardzo naturalnie by to wyglądało.:)
Sprawę kamer przemyślałem dogłębnie z perspektywy rzeki na której łowię. Kamer tu nigdy nie będzie,chyba że PZW fundnie kamery i okablowanie wytrzymujące pobyt pod wodą.Dlatego że w czasie powodzi poziom wody sięgał 2-3 m ponad szczyty tych krzaków. Myślę że nie tylko na tej rzece tak jest.:)
Witam , jeszcze się do tego nie przyzwyczaiłeś?????. Przecierz to norma w Sandomierzu. Jakby kto nie wiedział to najwieksze sandacze łowi sie w Kwietniu i Maju na i po tarle!!!. Ja też sie z tym nie mogę zgodzić i jak wiesz nie raz nie dwa prubowałem coś z tym zrobić. To taka sandomierska tradycja tu panuje jak np.: ŚWIETA lub topienie mażanny.Pozdro.
Ponieważ historia lubi się powtarzać, a ta powtarza się każdego roku i tej wiosny "koszenie" "matek rozpłodowych" Sandacza trwa. Miejsce to samo, sprawcy Ci sami, ale oczywiście nic nie da się zrobić, a przyzwolenie w społeczności lokalnej jest tak ogromne, że ludzie w ogóle nie widzą problemu. Jak donosi poczta pantoflowa, w ostatnich dniach została pochwycona dość spora samica Sandacza (14kg!!!) z ikrą. A Ty Polaku płać i płacz...
To nie ślęcz przed komputerem tylko działaj, jak widzisz takie sytuacje.
może trzeba złozyć wniosek do zarządu koła,aby przejął to małe łowisko w porozumieniu z miastem,u nas tak zrobiliśmy i jest spokój a do tego można blisko organizować zawody dla dzieci gdzie udział biorą całe rodziny ze wzgledu bliskości łowiska,wilk syty i owca cała,trochę tylko wysiłku,
A dlaczego wędkarze z jednego czy kilku kół sie nie spikną i nie przespacerują grupą nad to łowisko i nie załatwią sprawy. Raz, drugi, trzeci i finito. Przecież to w interesie samych wędkarzy, a nie kogokolwiek innego. Jak Policja, SSR, PSR, SM ma to w ....głębokim poważaniu, to wędkarze sandomierscy sami weźcie się za tych kłusoli i już. A jak? Zgaduj zgadula :)
Ponieważ historia lubi się powtarzać, a ta powtarza się każdego roku i tej wiosny "koszenie" "matek rozpłodowych" Sandacza trwa. Miejsce to samo, sprawcy Ci sami, ale oczywiście nic nie da się zrobić, a przyzwolenie w społeczności lokalnej jest tak ogromne, że ludzie w ogóle nie widzą problemu.
Jak donosi poczta pantoflowa, w ostatnich dniach została pochwycona dość spora samica Sandacza (14kg!!!) z ikrą.
A Ty Polaku płać i płacz...
Ta samica to pewno na brzegu dorosla do 14kg
Dziwne ze nikt nic nie robi skoro tak jest jak piszesz??
A dlaczego Ty tez nie dzialasz??
Szczęśliwemu "łowcy" życzmy smacznego i kolejnych okazów(jeśli to prawda).:)))
Niestety tak jak piszesz.
"Przyzwolenie w społeczności lokalnej jest tak ogromne"
U mnie też ktoś tnie drzewa nad rzeką.
O dziwo robi to przy moście,obok ulicy gdzie jeździ Policja ,lokalne władze,nawet PSR tam widziałem w roku 2010.:)
Drzewa po wycięciu leżały około tygodnia,w widocznym miejscu nie ma trawy, pocięte na kawałki do transportu.
Po tygodniu ktoś spokojnie przyjechał i zabrał a że padało to po śladach błota na kołach ciągnika nawet ślepy by "wytropił" gdzie to pojechało i kto tnie.
Potem będzie że to bobry.:)
No w końcu coś trzeba zrobić z tymi "bobrami".
Do rezerwatu z nimi! :)
Na szczęście Irku to tylko wierzba,odrośnie błyskawicznie.
Jednak rzeka wygląda "gupio:) z taką dziurą w krzakach.:)
No i gdzie teraz strażnik zrobi przyczajkę na wędkarza?:)
30 m w lewo,niestety poza kadrem jest żeremie bobrów.
Tam się może schować.:)
Jak będzie miał odwagę tam wejść a dokładnie wpłynąć bo wejście jest pod wodą.:)
Pomysł dobry i nawet kamerę można tam zainstalować... bardzo naturalnie by to wyglądało.:)
Pomysł dobry i nawet kamerę można tam zainstalować... bardzo naturalnie by to wyglądało.:)
Sprawę kamer przemyślałem dogłębnie z perspektywy rzeki na której łowię.
Kamer tu nigdy nie będzie,chyba że PZW fundnie kamery i okablowanie wytrzymujące pobyt pod wodą.Dlatego że w czasie powodzi poziom wody sięgał 2-3 m ponad szczyty tych krzaków.
Myślę że nie tylko na tej rzece tak jest.:)
To kabel taki jak przy słuchawce od telefonu, a kamera na styropianie.:)))
Witam , jeszcze się do tego nie przyzwyczaiłeś?????. Przecierz to norma w Sandomierzu. Jakby kto nie wiedział to najwieksze sandacze łowi sie w Kwietniu i Maju na i po tarle!!!. Ja też sie z tym nie mogę zgodzić i jak wiesz nie raz nie dwa prubowałem coś z tym zrobić. To taka sandomierska tradycja tu panuje jak np.: ŚWIETA lub topienie mażanny.Pozdro.
Brawo! Są także dobre wieści: http://www.pzwsandomierz.wedkuje.pl/media/index.php?MediumID=321
Ponieważ historia lubi się powtarzać, a ta powtarza się każdego roku i tej wiosny "koszenie" "matek rozpłodowych" Sandacza trwa. Miejsce to samo, sprawcy Ci sami, ale oczywiście nic nie da się zrobić, a przyzwolenie w społeczności lokalnej jest tak ogromne, że ludzie w ogóle nie widzą problemu.
Jak donosi poczta pantoflowa, w ostatnich dniach została pochwycona dość spora samica Sandacza (14kg!!!) z ikrą.
A Ty Polaku płać i płacz...
To nie ślęcz przed komputerem tylko działaj, jak widzisz takie sytuacje.
może trzeba złozyć wniosek do zarządu koła,aby przejął to małe łowisko w porozumieniu z miastem,u nas tak zrobiliśmy i jest spokój a do tego można blisko organizować zawody dla dzieci gdzie udział biorą całe rodziny ze wzgledu bliskości łowiska,wilk syty i owca cała,trochę tylko wysiłku,
A dlaczego wędkarze z jednego czy kilku kół sie nie spikną i nie przespacerują grupą nad to łowisko i nie załatwią sprawy. Raz, drugi, trzeci i finito. Przecież to w interesie samych wędkarzy, a nie kogokolwiek innego. Jak Policja, SSR, PSR, SM ma to w ....głębokim poważaniu, to wędkarze sandomierscy sami weźcie się za tych kłusoli i już. A jak? Zgaduj zgadula :)
Jak nie możecie sobie poradzić ,idzcie do aspiranta Nocula lub do inspektora Możejki a w ostateczności do księdza Mateusza, powodzenia.