Reklama
  • Forum wedkuje.pl2009-10-06 18:41:33

    Jakże bym chciał...... by wreszcie jakiś betonowy kołek wpadł na Ghostmirowy pomysł...... o, jakże bym chciał!

    W dobie internetu, szybkiej informacji, nie można zrobić jednej prostej sprawy?

    Co mam na myśli?

    Ano mam na myśli to, że aby nie powtarzały się przepisy kulinarne na "BURAKI", wystarczyło by, aby w obrębie danego okręgu pzw (skoro juz mamy te zakichane okręgi), wszystkie koła były zobligowane do podania terminów imprez sportowych, festynów i innych balików.

    Potem to juz tylko okręg opublikowałby taki terminarz na www, a przy opłacaniu składki, każdy wędkarz otrzymałby kartelusik z podobnym wydrukiem. Nawet bym do tej składki dołozył z 50 groszy na taki papier.

    I skończyło by sie sranie w banie z różnymi ciemnymi typami, pretensje o info na tablicach i takie tam....

    Pomysł prosty, ale w PZW niemozliwy do przeprowadzenia.... chyba.

  • Forum wedkuje.pl 2009-10-06 18:59:33

    To pewnie było by proste. Trzeba trochę dobrych chęci i już. Tylko chęci! A tak jak w przysłowiu; W tym cały jest ambaras, aby dwoje chciało na raz!" W wielu kołach, a przynajmniej w moim taka informacja jest na tablicy ogłoszeń i można ją sobie przeczytać. Może na najbliższych zebraniach sprawozdawczo - wyborczych można wysunąć taką propozycję przynajmniej w Śląskim Okręgu PZW. Działanie proste i obie strony może uchronić przed nieprzewidzianymi sytuacjami nad wodą. A tak Okręg swoje, koła swoje, a wędkarze jeszcze swoje. Myślę, że pomysł godny rozpowrzechnienia!

  • Forum wedkuje.pl 2009-10-06 19:01:49

    I tak byś stał z tym papierkiem i patrzył jak banda buraków uskutecznia rzeź nad wodą mimo tego, że na świstku nie ma nic o zawodach, czy innych wysiupach. Pomysł dobry tylko na chamów on nie wystarczy bo kto ich do odpowiedzialności pociągnie?

  • Forum wedkuje.pl 2009-10-06 19:09:02

    No ja myślę Mateuszku, że jeśli by to było obowiązkiem zarządów kół, to nad wodą, jeśli bym stwierdził że wysiupy nie są ujęte w takim farplanie, jeden z drugiem mógłby mi naskoczyć na skórkę.

    Właśnie o to chodzi, by było wiadomo kto, gdzie i co organizuje i na jakiej wodzie i w jakim terminie.

    Skoro moje koło może dać mi wykaz imprez, i wielu z Was takie cuś otrzymuje w kołach, TO CO DO K... NĘDZY STOI NA PIEPSZONEJ PRZESZKODZIE, BY KAZDY TAKIE INFO POSIADAŁ MAJĄC NA UWADZE CAŁY OKRĘG?!

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2009-10-06 19:19:56

    kłusować tez niby nie wolno ale w moich okolicach nikt się nie boi. Niektórzy to pewnie niewiedzą nawet że tak nie wolno. Nie ma się kto tym zająć więc kto się zajmie jakimiś wędkarzami którzy robią wysiupy bez uprzedzenia? To o czym piszesz jest jasne i proste jednak czy skuteczne? Przepisy w Polsce są łamane na porządku dziennym. Jakbyś na dyskotece wprowadził zakaz spożywania alkoholu to pity by był w jeszcze większych ilościach. Taki to już kraj, przepisy są ale nie są egzekwowane od ludu.

  • Forum wedkuje.pl 2009-10-06 21:54:16

    Witam
    Przepraszam że się wypowiadam bo jak już kilka razy wspominałem, nie jestem z premedytacvją członkiem PZW
    Kolego Longinie a nie byłoby tak, że duża grupa kolegów wedkarzy po zapoznaniu się z planem imprez zawodniczych na cały rok zrezygnowała by z zapłacenia składki, bo okazałoby się że na dostepnych łowiskach w swoim okręgu, tylko w 4 wtorki przez czły sezon letni mogą zamoczyć swoje kijki?
    Do takiego wniosku mogą dojść wedkarze wędkujacy na zbiorniku Międzybrodzkim i Żywieckim gdzie co weekend jest organizowanych kilka zawodów a nie jednen.
    :-)

  • Forum wedkuje.pl 2009-10-06 22:04:08

    Do wszystkich już piszących. Panowie to nie jest wcale takie trudne. W moim okręgu rok rocznie po zebraniach w kołach przesyła się komplety dokumentów a w nich kalendarium imprez sportowych organizowanych przez koła i łowiska na jakich mają się odbyć. Pozostaje ZO skumulować i napisać gdzie, kto i kiedy. Proste.
    Natomiast każdemu się nie dogodzi. Przykład w tym roku w czerwcu nad Zal. Sulejowskim robiłem nocny maraton wędkarski. Wg mnie zrobiłem wszystko aby imprezę zabezpieczyć odpowiednio. Przez tydzień przed zawodami codziennie jeden z kolegów uzupełniał ogłoszenia na łowisku, zamieściłem ogłoszenie o rezerwacji łowiska w prasie lokalnej i jak zapewne zauważyliście podaję informację na portalu. I co w nocy już podczas zawodów przyjechał wędkarz z sąsiedniego okręgu z pretensjami że on na ryby a tu zawody. Pokazałem mu ogłoszenia , pisma od ZO , zgodę Lasów Państwowych bo to na ich terenie mówiłem że była informacja w internecie. Po wielu minutach dał się przekonać do naszej racji i stanął za wyznaczonymi stanowiskami. Tak więc nie każdemu się dogodzi i GHOSTMIR wcale nie uważam się za buraka gdyż zrobiłem wszystko co należało. Trudno jest zapoznać wszystkich w naszym kraju, że dzisiaj tu i teraz będą zawody ale okręgi mogą spróbować.

  • Forum wedkuje.pl 2009-10-07 06:15:38

    Ja wcale nie nazwałem Kolegi burakiem. Chodzi mi o buraczane sytuacje. Jak mniemam, ten przyjezdny nie usłyszał od Ciebie, że ma wypi....... tam gdzie płaci.

    Natomiast uważam, że PZW jest mi winne taka przysługę, bym mógł bez pudła wybrać łowisko na zasiadkę, bez ponoszenia zbednych kosztów względem zdrowia nerwowego.

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2009-10-07 06:52:17

    To naprawdę nie jest w porządku. Człowiek nie ma czasu jechać na ryby wtedy, kiedy tylko mu sie zachce. Często jest tak, że czeka się cały tydzień, a nieraz i dwa i trzy, albo i miesiąc, na okazję by powędkować. No i wreszcie przychodzi ten wyczekany dzień. Pakujesz się, jedziesz nieraz kilkadziesiąt kilosów (a to są niebagatelne koszty) i będąc wreszcie na miejscu, musisz zwijać kitę, bo są jakieś zawody. No i ch..., myślisz, jaka jest najbliżasza woda. Jedziesz na inny zbiornik. Pół bidy jak jest blisko, ale bywa i tak, że trzeba zaliczyć następne kilkanaście kilosów, a po przybyciu na miejsce znów zonk! Tam tez zawody!

    Jedziesz wreszcie na trzeci zbiornik, znów dając na kółko kilka kilometrów, a tam kurna zbiornik zamknięty, bo świń napuścili!

    NO TO JA MAM BYĆ ZDROWY?!
    MAM NA TO SPOKOJNIE PATRZEĆ?
    A MOŻE BY TAK PÓJŚĆ ZA MOIM POMYSŁEM, TO MOZE BY I TROCHE TA NIENAWIŚĆ DO ZAWODNIKÓW ZMALAŁA W NARODZIE?

    MIAŁBY CZŁOWIEK WTEDY MOZLIWOŚĆ ZAPLANOWANIA WYJAZDU, NIE PONOSIŁBY KOSZTÓW, OMIJAŁBY STRESUJĄCE SYTUACJE I OGÓLNIE NASTAŁA BY BŁOGOŚĆ!

    Czy to ksewrop tyle kosztuje, że nie można wędkarzom dać takiego wykazu imprez?

    TO NA BADZIEWNE I DO DUPY NIKOMU NIEPOTRZEBNE, ZAFAJDANE REJESTRY POŁOWÓW SĄ PIENIĄDZE?!

  • Forum wedkuje.pl 2009-10-07 06:53:49

    *ksero

  • Forum wedkuje.pl 2009-10-07 06:56:23

    Osrać to! Jada na ryby i mom tako nadzieja, że kurde w środku tydnia mi jakiś burok nie koże spierd....ć bo są zawody zasrane. Pogoda na dziada, drugo doba bez spanio, ale oloć to! W tydniu jest zdrowszy klimat, bo zawodniki do roboty chodzą.

  • kalmar 2009-10-07 08:59:06

    akurat moje koło informuje na stronie internetowe o zawodach i ich miejscu, ale zgadzam się, że dla przyjezdnych informacja o tym jest trudniejsza do zlokalizowania, ale widziałem osobiście ogłoszenia innych kół, gdzie miejsce zawodów nie było wpisane :) zwykła to zawiść między kołami, a to dlatego, że niektórzy ludzie z kół uważają pewne miejscówki za swoje (w ich rozumieniu pewnie mocno rybne) i nie chcą ich zdradzać. naiwne to i zawistne, ale cóż. może na nich wpłynąć tylko pzw, a jaki jest koń, każdy widzi ;) pozdro
    ps. zawody na razie raczej mnie nie kręcą, :) chyba, że miejsce dobre to zabieram się, żeby fajnie powędkować :) ale na pewno nie tyczki nad rzeką :) nie mam tyle wiader na zanętę a i na "trociny" kieszonkowego nie starczy :) pozdro jeszcze raz i połamania :)

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2009-10-07 14:39:44

    Płacić składki czy nie płacić to już inna sprawa. Pamietam takie zawody na Kanale Gliwickim, gdzie wrzucono do wody kilka ton zanęty, w czasie zawodów. I parę dni po zawodach ryba brała jak szalona. I głównie nałowili się ci co nie płacili, oczywiście po zawodach. Następnie po zawodach ryba przez kilka tygodni nie brała. Powody mogły być dwa: pierwszy została wyłowiona, drugi była przeżarta. A ja np. nie wiedząc o tych zawodach jadę na ryby nad kanał i co. I nic. Ponoszę wymierne koszty ( mam kilkadziesiąt kilometrów ), a może nie mam pojęcia jak łowić!? Człowieka szlag trafia! Nie po to jeżdżę na ryby by się denerwować. Te zawody na szczęście były rozleklamowane i pewnie o nich wszyscy wiedzieli, ale ile jest takich z cicha pęk? Nikt o nich nie wie za wyjądkiem kilku organizatorów. Pełna dowolność organizacji i miejsc w których są organizowane. A można to bardzo prosto usprawnić. Kilka razy w życiu zdarzyło się tak, że zbiornik na który dotarłem jest zarezerwowany, bo odbywają się głupawe zawody. Z takim chamstwem jak Mirek nie miałem na szczęście jeszcze do czynienia, ale to jest tylko kwestią czasu i miejsca z którego mnie pogonią. Po brzegu lata kilku rozgorączkowanych facetów i tną z wody co sie da! Bo wygrać można podbierak! Do zawodów podchodziłem zawsze z dyntansem i nigdy nie brałem w nich udziału. Mogę zrozumieć iż są tacy wędkarze , którzy lubią rywalizację Ok! Niech łowią, byle informowali ogół z wyprzedzeniem i określeniem miejsca zawodów! To nie jest nie możliwe!

  • Forum wedkuje.pl 2009-10-07 15:35:35

    Masz rację GHOSTMIR ten wędkarz nie usłyszał z mych ust wy...aj gdyż uważam się za człowieka dobrze wychowanego przez rodziców a pisząc o burakach podałem przykład w odniesieniu do koła o którym pisałeś.
    O tym, że można dobrze rozreklamować na łowisku rezerwację terenu wiemy, że można i należy. Natomiast nie zgodzę się z kolegami krytykującymi i obrzucającymi chętnych do wzięcia udziału w zawodach. Koledzy tak zwykli wędkarze są członkami PZW jak również zawodnicy startujący w zawodach. I jednym i drugim zapewnia to statut PZW. Może przestarzały i mało atrakcyjny ale zawsze.
    Pozdrawiam i życzę zero incydentów nad wodą jakie miał GHOSTMIR.

  • Forum wedkuje.pl 2009-10-08 20:15:05

    Zeby nie było nieporozumień, zapewniam, że sama idea sportu wędkarskiego mi nie przeszkadza. Natomiast przeszkadzają mi chore przepisy, zasady imprez sportowych, postawy zawodników. Nie mówię tu tez o wszystkich zawodnikach i nie o wszystkich działaczach. Tylko nurtuje mnie pytanie, dlaczego w tych sferach jest tyle wynaturzeń i tyle negatywnych postaw. Można żyć w pokoju, ale sygnały do utrzymania równowagi w kontaktach wzajemnych (WĘDKARZY I "SUPERWĘDKARZY"), powinny być wyczuwalne z obydwu stron. Jeśli moja przygoda nei jest incydentalna, to bardzo czarno widzę przyszłość PZW, bo jest nas coraz więcej i presja rośnie. Natomiast nie robi sie niczego, co pozwalałoby trzymać te sprawy w pewnych ramach. Jest źle, a będzie....



Reklama
Reklama