witam.byłem wczoraj na rzece łowiem na grunt i gdy miałem branie poczułem zaczep żyłka przyponowa 12 mm trochę ten zaczep się podniósł ku powieszchni i żyka strzeliła ale trochę przyuważyłem sieć więc wziolem zapasową szpulkę z plecionką na nią kotwica koło kotwicy zaczepilem malą oliwkę i zarzucilem w sieć i wyciągłem ją ale było trudno zadzwonołem do zarządu i tylko przyjechali pod wskazane miejsce zabrali sieć i pojechali . co o tym sądzicie
No co. Kłusownicy postawili sieć i się jej pozbyli. Ci z zarządu przyjechali zabrali sieć i przekazali PSR. Postąpiłeś bardzo w porządku i wzorowo. Upewnij się tylko, czy sieć trafiła do PSR.
Na co liczyłeś kol kick że się wysilą by go złapać?Fakt że to wymagało by trochę zachodu i czasu.Takie jednak rozwiązanie nic nie zmieni za dwa trzy dni kłusownik położy nową siatkę w innym miejscu.
Na co liczyłeś kol kick że się wysilą by go złapać?Fakt że to wymagało by trochę zachodu i czasu.Takie jednak rozwiązanie nic nie zmieni za dwa trzy dni kłusownik położy nową siatkę w innym miejscu.
A dlaczego za dwa trzy dni? Nazajutrz juz będzie następna. Ale kilka stówek na tej stracił i straż zna miejscówkę teraz.
Na co liczyłeś kol kick że się wysilą by go złapać?Fakt że to wymagało by trochę zachodu i czasu.Takie jednak rozwiązanie nic nie zmieni za dwa trzy dni kłusownik położy nową siatkę w innym miejscu.
A dlaczego za dwa trzy dni? Nazajutrz juz będzie następna. Ale kilka stówek na tej stracił i straż zna miejscówkę teraz.
siatki kupują na targowiskach u ruskich jaki i u koreańców po 30-40 zł ;/;/
Gorzej jak to była siatka zarządu :) bo i takie cuda sie zdarzają.
Witam zacznę od tego że mieszkałem wcześniej koło Giżycka bardzo blisko jeziora z dostępem do wody(10 m).Któregoś pięknego(lipiec) dnia wybrałem się na spining za szczupłym,nie wypłynąłem jeszcze za trzciny pierwszy rzut-pech zaczep :( ale topornie ściągam do siebie.Okazało się,że zaczepiłem o sieć.Tuż pod moim domem! jeszcze większe ogarnęło mnie zdziwienie,gdy sie okazało,iż owa sieć ma piękne duże numerowane pływaki:)Długo sie nie zastanawiając(może lekkie przegiecie z mojej strony) zebrałem całą sieć bagatela około 1000 metrów!!! spłynąłem do brzegu,poleciałem po aparat narobiłem dokładnych zdjęć śniętych kilkudniowych ryb,zadzwoniłem na straż rybacką informując o zaistniałym zdarzeniu.Miły pan stwierdził że niedługo ktoś ją odbierze.minęły 3 dni.Lekko podirytowany tym,iż nikt się nie zgłosił po siatkę,zgłosiłem wszystko lokalnej gazecie,dziennikarz przyjechał w ciągu godziny :) dwa dni później ukazał się artykuł o wszystkim,po kolejnych dwóch dniach "łaskawie" przypłyneli rybacy prosząc o zwrot ich własności.Co mnie najbardziej rozśmieszyło to to że w gazecie tłumaczyli się tym,iż niby tą sieć im ukradli a do mnie osobiście wyjechali z pretensjami czemu tak nagłośniłem całą sprawę,że przecież można to było załatwić po "cichu".Tyle ,że nie zastanowili sie nad tym,iż w tamtym miejscu latem cała moja rodzina włącznie z moimi dziećmi kąpiemy się,a zaplontać sie w sieć jest bardzo łatwo.Denerwuje mnie ludzka głupota i tak zwane "odłowy kontrolowane" na wodach PZW.Stawiając łącznie od 3 do 6 km sieci co dziennie przez 2 tygodnie to nie jest odłów kontrolowany to legalne bandyctwo w biały dzień.
Mnie osobiście przeraża to,iż nasze wody-Jeziora,rzeki wszelkie cieki to prawdziwy skarb, jedno z nielicznych dóbr narodowych Polski,a te "pętaki" nie potrafią tego uszanować obudzą się z ręką w nocniku gdy ryby będziemy oglądać w muzeach jak teraz dinozaury i inne skamieniałości.Jakoś nie bawi mnie perspektywa łowienia gdzieś na stawach hodowlanych u jakiegoś prywaciarza.Wole moje naturalne,dzikie mazury.I mimo,iż o prawdziwy okaz coraz trudniej to cierpliwość zazwyczaj zostaje wynagrodzona.Cieszy mnie to,że w październiku zeszłego roku przeniosłem sie nad jezioro bardzo płytkie acz zarośnięte gdzie jest piekne pogłowie ładnego lina(7 szt. od kg w góre zaliczone :) )
witam.byłem wczoraj na rzece łowiem na grunt i gdy miałem branie poczułem zaczep żyłka przyponowa 12 mm trochę ten zaczep się podniósł ku powieszchni i żyka strzeliła ale trochę przyuważyłem sieć więc wziolem zapasową szpulkę z plecionką na nią kotwica koło kotwicy zaczepilem malą oliwkę i zarzucilem w sieć i wyciągłem ją ale było trudno zadzwonołem do zarządu i tylko przyjechali pod wskazane miejsce zabrali sieć i pojechali . co o tym sądzicie
No co. Kłusownicy postawili sieć i się jej pozbyli. Ci z zarządu przyjechali zabrali sieć i przekazali PSR. Postąpiłeś bardzo w porządku i wzorowo. Upewnij się tylko, czy sieć trafiła do PSR.
Na co liczyłeś kol kick że się wysilą by go złapać?Fakt że to wymagało by trochę zachodu i czasu.Takie jednak rozwiązanie nic nie zmieni za dwa trzy dni kłusownik położy nową siatkę w innym miejscu.
trzeba było wyłożyć siatkę ładunkami wybuchowymi, i zostawić żeby sobie kłusole ściągnęli ją i wtedy detonować:)
Na co liczyłeś kol kick że się wysilą by go złapać?Fakt że to wymagało by trochę zachodu i czasu.Takie jednak rozwiązanie nic nie zmieni za dwa trzy dni kłusownik położy nową siatkę w innym miejscu.
A dlaczego za dwa trzy dni? Nazajutrz juz będzie następna. Ale kilka stówek na tej stracił i straż zna miejscówkę teraz.
Na co liczyłeś kol kick że się wysilą by go złapać?Fakt że to wymagało by trochę zachodu i czasu.Takie jednak rozwiązanie nic nie zmieni za dwa trzy dni kłusownik położy nową siatkę w innym miejscu.
A dlaczego za dwa trzy dni? Nazajutrz juz będzie następna. Ale kilka stówek na tej stracił i straż zna miejscówkę teraz.
siatki kupują na targowiskach u ruskich jaki i u koreańców po 30-40 zł ;/;/
siatki kupują na targowiskach u ruskich jaki i u koreańców po 30-40 zł ;/;/
Te, to są SIATECZKI kilkunastometrowe. A profesjonalne siatki/sieci kłusowników mają od kilkudziesięciu metrów w górę.
Gorzej jak to była siatka zarządu :) bo i takie cuda sie zdarzają.
Gorzej jak to była siatka zarządu :) bo i takie cuda sie zdarzają.
Ooooooooo, oni, to postawili by pięć profesjonalnych sieci i "niechcący" by znaleźli jeszcze cztery.
u mnie kłusole na rzece zakładali linki z hakami na sumy dla mnie to ciecie chciałbym dorwać takiego gnoja jak zakłada coś takiego
Gorzej jak to była siatka zarządu :) bo i takie cuda sie zdarzają.
Witam zacznę od tego że mieszkałem wcześniej koło Giżycka bardzo blisko jeziora z dostępem do wody(10 m).Któregoś pięknego(lipiec) dnia wybrałem się na spining za szczupłym,nie wypłynąłem jeszcze za trzciny pierwszy rzut-pech zaczep :( ale topornie ściągam do siebie.Okazało się,że zaczepiłem o sieć.Tuż pod moim domem! jeszcze większe ogarnęło mnie zdziwienie,gdy sie okazało,iż owa sieć ma piękne duże numerowane pływaki:)Długo sie nie zastanawiając(może lekkie przegiecie z mojej strony) zebrałem całą sieć bagatela około 1000 metrów!!! spłynąłem do brzegu,poleciałem po aparat narobiłem dokładnych zdjęć śniętych kilkudniowych ryb,zadzwoniłem na straż rybacką informując o zaistniałym zdarzeniu.Miły pan stwierdził że niedługo ktoś ją odbierze.minęły 3 dni.Lekko podirytowany tym,iż nikt się nie zgłosił po siatkę,zgłosiłem wszystko lokalnej gazecie,dziennikarz przyjechał w ciągu godziny :) dwa dni później ukazał się artykuł o wszystkim,po kolejnych dwóch dniach "łaskawie" przypłyneli rybacy prosząc o zwrot ich własności.Co mnie najbardziej rozśmieszyło to to że w gazecie tłumaczyli się tym,iż niby tą sieć im ukradli a do mnie osobiście wyjechali z pretensjami czemu tak nagłośniłem całą sprawę,że przecież można to było załatwić po "cichu".Tyle ,że nie zastanowili sie nad tym,iż w tamtym miejscu latem cała moja rodzina włącznie z moimi dziećmi kąpiemy się,a zaplontać sie w sieć jest bardzo łatwo.Denerwuje mnie ludzka głupota i tak zwane "odłowy kontrolowane" na wodach PZW.Stawiając łącznie od 3 do 6 km sieci co dziennie przez 2 tygodnie to nie jest odłów kontrolowany to legalne bandyctwo w biały dzień.
I dlatego media są bronią, której najbardziej ci legalni i nielegalni gnoje najbardziej się boją.
kolego Mastiff popieram to i myślę że każdą sprawę związaną z kłusolami powinno się nagłośnić tych gnoi powinno się wytępić
Taaa tym bardziej,że to byli "legalni" kłusole
Taaa tym bardziej,że to byli "legalni" kłusole
A tacy, to najbrudniejsze ścierwa wśród kłusowników i powinni być karani dużo ostrzej.
Ja dodam może jeszcze tylko,że to temat rzeka.......
każdy kłusol to ścierwo po złapaniu powinni zjeść tą sieć sznureczek po sznureczku ;)))) aż się najedzą
Ja dodam może jeszcze tylko,że to temat rzeka.......
Rzeka, którą czas poskromić.........Kilka TAM i rzeka nasza.
Mnie osobiście przeraża to,iż nasze wody-Jeziora,rzeki wszelkie cieki to prawdziwy skarb, jedno z nielicznych dóbr narodowych Polski,a te "pętaki" nie potrafią tego uszanować obudzą się z ręką w nocniku gdy ryby będziemy oglądać w muzeach jak teraz dinozaury i inne skamieniałości.Jakoś nie bawi mnie perspektywa łowienia gdzieś na stawach hodowlanych u jakiegoś prywaciarza.Wole moje naturalne,dzikie mazury.I mimo,iż o prawdziwy okaz coraz trudniej to cierpliwość zazwyczaj zostaje wynagrodzona.Cieszy mnie to,że w październiku zeszłego roku przeniosłem sie nad jezioro bardzo płytkie acz zarośnięte gdzie jest piekne pogłowie ładnego lina(7 szt. od kg w góre zaliczone :) )