Jak wiadomo, karty wędkarskie wydane przed 31.01.1997 r. utraciły ważność, w związku z uchyleniem przepisów obowiązujących przed tą datą (moim zdaniem, już to stanowi nadinterpretację przepisów). Wybrałem się więc do starostwa łódzkiego w celu wymiany karty na nową. Niestety, tępogłowi urzędnicy (włącznie z panem dyrektorem) zażądali ode mnie zaświadczenia o zdany egzaminu. Tutaj należy nadmienić, że egzamin zdawałem ponad 50 lat temu i na tej podstawie wydano mi kartę wędkarską, stanowi więc ona dowód na to, że wówczas ten egzamin zdałem. Niestety urzędasy twierdzą, że muszę przedstawić zaświadczenie o zdaniu egzaminu i doradzono mi żebym poprosił o takie w moim macierzystym kole bez konieczności zdawania egzaminu, czyli wskazano mi drogę przestępstwa. Mimo to złożyłem wniosek wraz z potwierdzeniem opłaty, aktualną fotką i załączyłem jako dowód zdania egzaminu starą kartę wędkarską. Jeśli dostanę odmowę, pójdę na wojnę jeśli będzie trzeba aż do Naczelnego Sądu Administracyjnego!
Niestety, tępogłowi urzędnicy (łącznie z panem dyrektorem) zażądali ode mnie zaświadczenia o zdany egzaminu. Gdyby nie było takich urzędników, to Bareja nie miał by tematów do swoich filmów. A ludzie myślą, że komuna się skończyła.
ROZPORZĄDZENIE
MINISTRA ROLNICTWA I ROZWOJU WSI
z dnia 12 listopada 2001 r.
w sprawie połowu ryb oraz warunków chowu, hodowli i połowu innych organizmów żyjących w wodzie
§ 21. Karty wędkarskie i karty łowiectwa podwodnego wydane na podstawie dotychczas obowiązujących przepisów zachowują swoją ważność.
Może jakiś prawnik przetłumaczy to z polskiego na nasze.
Pełne zwycięstwo!
Wczoraj odebrałem nową kartę już bez żadnych dodatkowych problemów. Zatrzymano w urzędzie starą kartę jako dowód na fakt zdania przeze mnie egzaminu. Tylko pan urzędnik był naburmuszony, pewnie oberwał po uszach za nieznajomość i niewłaściwą interpretację przepisów.
W sumie i ja wymieniłem. Nie udało się nic poszumieć, zostalem zgaszony na wejściu.
Pani w biurze pokazała wniosek,kazała wypełnić i mówi " tu w miejscu gdzie data egzaminu ( ja juz w blokach startowych by otworzyć paszczę:) wpiszemy wymiana bo pan przecież już zdawał". I tyle po rozmowie z mojej strony. Dziesięć minut i karta w ręce. Inna sprawa żeliczyłem na jakieś nowości wolny bieg w tej karcie czy coś a tu nic. Jeden biały świstek wymieniono na drugi biały świstek.
Moim zdaniem postąpili słusznie. Z pewnością zdając egzamin na kartę wędkarską 50 lat temu był Pan w miarę poczytalny. Teraz legitymując się " żółtymi papierami '' trzeba w jakiś sposób udowodnić , że kfaliwikant jest zdolny przystąpić do jakiegokolwiek egzaminu i np. .... odróżnia rybę od hipopotama... ; stąd widocznie bierze się zrozumiały Pana opór i obawa przed przystąpieniem do tego testu . Ja w każdym razie trzymam kciuki za powodzenie w egzaminie , korzystne wyniki lekarskie i dołączenia już jako pełnoprawny członek PZW do stęsknionych przyjaciół portalu wybitnych wędkarzy.
Moim zdaniem postąpili słusznie.                                                     Z pewnością zdając egzamin na kartę wędkarską 50 lat temu był Pan w miarę poczytalny. Teraz legitymując się " żółtymi papierami '' trzeba w jakiś sposób udowodnić , że kfaliwikant jest zdolny przystąpić do jakiegokolwiek egzaminu i np. .... odróżnia rybę od hipopotama... ; stąd widocznie bierze się zrozumiały Pana opór i obawa przed przystąpieniem do tego testu . ÂJa w każdym razie trzymam kciuki za powodzenie w egzaminie , korzystne wyniki lekarskie i dołączenia już jako pełnoprawny członek PZW do stęsknionych przyjaciółÂ portalu wybitnych wędkarzy. Â
Ciekawe czy Koło PZW Wołów zrzesza same woły, czy tylko tego jednego?!
Do wiadomości Sz. Pana - wół to taki byk, któremu obcięto jaja i może sobie tylko poryczeć...
Widać , że Szanowny kmieć jest niepodważalnym znawcą w dziedzinie dotyczącej trzody chlewnej.
Może więc należałoby skierować swoje doświadczenie i zainteresowania w tej tematyce znajdując odpowiednie portale i właściwych odbiorców swoich niewątpliwie dogłębnie przemyślanych wywodów.
Na pewno ich członkowie przyjmą kolejnego skopa z otwartymi kopytami . Powodzenia !
Jak wiadomo, karty wędkarskie wydane przed 31.01.1997 r. utraciły ważność, w związku z uchyleniem przepisów obowiązujących przed tą datą (moim zdaniem, już to stanowi nadinterpretację przepisów). Wybrałem się więc do starostwa łódzkiego w celu wymiany karty na nową. Niestety, tępogłowi urzędnicy (włącznie z panem dyrektorem) zażądali ode mnie zaświadczenia o zdany egzaminu. Tutaj należy nadmienić, że egzamin zdawałem ponad 50 lat temu i na tej podstawie wydano mi kartę wędkarską, stanowi więc ona dowód na to, że wówczas ten egzamin zdałem. Niestety urzędasy twierdzą, że muszę przedstawić zaświadczenie o zdaniu egzaminu i doradzono mi żebym poprosił o takie w moim macierzystym kole bez konieczności zdawania egzaminu, czyli wskazano mi drogę przestępstwa.
Mimo to złożyłem wniosek wraz z potwierdzeniem opłaty, aktualną fotką i załączyłem jako dowód zdania egzaminu starą kartę wędkarską. Jeśli dostanę odmowę, pójdę na wojnę jeśli będzie trzeba aż do Naczelnego Sądu Administracyjnego!
Ps
W zdenerwowaniu popełniłem błąd ortograficzny ;(
Errata:
napisałem - zarządali
winno być - zażądali
Przepraszam!
Niestety, tępogłowi urzędnicy (łącznie z panem dyrektorem) zażądali ode mnie zaświadczenia o zdany egzaminu.
Gdyby nie było takich urzędników, to Bareja nie miał by tematów do swoich filmów. A ludzie myślą, że komuna się skończyła.
ROZPORZĄDZENIE MINISTRA ROLNICTWA I ROZWOJU WSI z dnia 12 listopada 2001 r. w sprawie połowu ryb oraz warunków chowu, hodowli i połowu innych organizmów żyjących w wodzie § 21. Karty wędkarskie i karty łowiectwa podwodnego wydane na podstawie dotychczas obowiązujących przepisów zachowują swoją ważność. Może jakiś prawnik przetłumaczy to z polskiego na nasze.
Pełne zwycięstwo!
Wczoraj odebrałem nową kartę już bez żadnych dodatkowych problemów. Zatrzymano w urzędzie starą kartę jako dowód na fakt zdania przeze mnie egzaminu. Tylko pan urzędnik był naburmuszony, pewnie oberwał po uszach za nieznajomość i niewłaściwą interpretację przepisów.
 Zatrzymano w urzędzie starą kartę jako dowód na fakt zdania przeze mnie egzaminu. Tylko żeby Ci na nią Providenta po złości nie wzioł :D
Spoko, mam w Providencie wyczerpany limit na maxa, nie da rady wziąć więcej ;))
Taka akcja juz miała miejsce kilka lat temu. Nawet niepamiętam dokładnie kiedy. Wiem tylko że karty nie wymieniłem. Zobaczymy jak pójdzi mi teraz. :)
W sumie i ja wymieniłem. Nie udało się nic poszumieć, zostalem zgaszony na wejściu.
Pani w biurze pokazała wniosek,kazała wypełnić i mówi " tu w miejscu gdzie data egzaminu ( ja juz w blokach startowych by otworzyć paszczę:) wpiszemy wymiana bo pan przecież już zdawał". I tyle po rozmowie z mojej strony. Dziesięć minut i karta w ręce. Inna sprawa żeliczyłem na jakieś nowości wolny bieg w tej karcie czy coś a tu nic. Jeden biały świstek wymieniono na drugi biały świstek.
Moim zdaniem postąpili słusznie. Z pewnością zdając egzamin na kartę wędkarską 50 lat temu był Pan w miarę poczytalny. Teraz legitymując się " żółtymi papierami '' trzeba w jakiś sposób udowodnić , że kfaliwikant jest zdolny przystąpić do jakiegokolwiek egzaminu i np. .... odróżnia rybę od hipopotama... ; stąd widocznie bierze się zrozumiały Pana opór i obawa przed przystąpieniem do tego testu . Ja w każdym razie trzymam kciuki za powodzenie w egzaminie , korzystne wyniki lekarskie i dołączenia już jako pełnoprawny członek PZW do stęsknionych przyjaciół portalu wybitnych wędkarzy.
Moim zdaniem postąpili słusznie.                                                     Z pewnością zdając egzamin na kartę wędkarską 50 lat temu był Pan w miarę poczytalny. Teraz legitymując się " żółtymi papierami '' trzeba w jakiś sposób udowodnić , że kfaliwikant jest zdolny przystąpić do jakiegokolwiek egzaminu i np. .... odróżnia rybę od hipopotama... ; stąd widocznie bierze się zrozumiały Pana opór i obawa przed przystąpieniem do tego testu . ÂJa w każdym razie trzymam kciuki za powodzenie w egzaminie , korzystne wyniki lekarskie i dołączenia już jako pełnoprawny członek PZW do stęsknionych przyjaciółÂ portalu wybitnych wędkarzy.  Ciekawe czy Koło PZW Wołów zrzesza same woły, czy tylko tego jednego?!
Do wiadomości Sz. Pana - wół to taki byk, któremu obcięto jaja i może sobie tylko poryczeć...
Widać , że Szanowny kmieć jest niepodważalnym znawcą w dziedzinie dotyczącej trzody chlewnej. Może więc należałoby skierować swoje doświadczenie i zainteresowania w tej tematyce znajdując odpowiednie portale i właściwych odbiorców swoich niewątpliwie dogłębnie przemyślanych wywodów. Na pewno ich członkowie przyjmą kolejnego skopa z otwartymi kopytami . Powodzenia !